tomek9991
15.06.05, 19:17
Przewodniczący konwentu, który spisał europejską konstytucję, Valery Giscard
d'Estaing, obarczył winą za jej odrzucenie we Francji prezydenta Jacques'a
Chiraca...
Jego zdaniem jednym z błędów Chiraca było wysłanie Francuzom pełnego tekstu
konstytucji, gdyż nie mieli oni szansy go zrozumieć. "Powtarzałem mu: nie rób
tego, nie rób tego" - zwierzał się b. prezydent.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2768575.html
Wspaniały pokaz demokracji, nie dawać obywatelowi tekstu umowy do podpisania,
niech podpisuje w ciemno.
Jeszcze lepszy jest pisarz Pilch :
Konstytucja nie jest od tego, żeby ją znać. „Niczego o mnie nie ma w
konstytucji” – pisał współczesny poeta. I dobrze, że nie ma – że z posępnym
ponuractwem i brakiem polotu zabiję poetycki dowcip – dobrze, że nie ma, bo
konstytucja ma być przezroczysta. Widoczna powinna być tylko wtedy, jak jest
łamana, czyli w ogóle nie powinna być widoczna. Konstytucja jest od tego, żeby
była przestrzegana. Zwłaszcza przez władzę. Ale znać jej na pamięć nie trzeba.
Podobnie jak nie trzeba znać kodeksu karnego, by przestrzegać prawa. Więcej i
jeszcze demagogiczniej powiem: kodeks karny znać mają sędziowie i – tak się
osobliwie składa – znają go też ci, co siedzą w kryminale. Ci co łamią i ci co
karzą za łamanie – znają. Reszta nie musi, a nawet nie powinna. Jak ktoś za
dobrze zna kodeks karny – niebezpieczny to jest człowiek. Jak ktoś za dobrze
zna konstytucję – trzeba na niego uważać...
I w ogóle bez przesady z referendami. Jak powszechnie wiadomo, w prareferendum
ludzkości, które się odbyło na Golgocie, lud znaczną przewagą głosów
rozstrzygnął, by ukrzyżować Zbawiciela, nie zbójcę. Tego rodzaju referendalne
potknięcia za ludzkością ciągną się – jak widać – do dziś.
polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FP&NR=2507-2005-23