viper39
23.06.05, 14:22
mysle ze wlasnie o to chodzi wszystkim euroentuzjastom, czyli o zarobki i aby
bylo ich jak najwiecej wtedy mozna zginac w tlumie dobrze zarabiajacych b
uirokratow i utrzymac sie ze zrzutki wszystkich panstw... ta to jest dobra
droga na zrobienie kariery dla sredniakow... hehheheheh.... i do tego
rzeczywiscie potrzebna bylaby eu-konstytucja, dajac biurokratom
nieograniczonom moc....
a swoja droga to zastanawiajace ze cos takiego zostalo utworzone... no ale
jak widze mysl komunistyczna francuzow i niemcow jest nieograniczona
niczym....
jak tak dalej pojdzie to unia zatopi statek w ktorym plynie...
250 procent podwyżki dla naszych europosłów
Konrad Niklewicz 22-06-2005, ostatnia aktualizacja 22-06-2005 19:56
Szykują się złote czasy dla posłów do Parlamentu Europejskiego. Jeszcze dziś
ma on zdecydować o zapewnieniu wszystkim eurodeputowanym 30 tysięcy złotych
pensji miesięcznie. I kilku innych przywilejów
Wynik głosowania nad nowym statusem eurodeputowanych jest praktycznie
przesądzony. Niewielu członków Parlamentu Europejskiego sprzeciwia się
ustaleniu swoich poborów na poziomie 7 tys. euro miesięcznie. Dla większości
z nich ta kwota oznacza kolosalną podwyżkę.
Na razie diety 732 eurodeputowanych (w tym 54 polskich) są takie same, jak
wynagrodzenia posłów do parlamentów narodowych. To doprowadzało do ogromnej
rozpiętości w płacach.
Na szczycie finansowej piramidy znajdują się dziś deputowani włoscy
zarabiający 12 tys. euro. Na samym dole - reprezentanci państw bałtyckich
(Litwy, Łotwy i Estonii), otrzymujący średnio 800 euro na miesiąc. Polacy z
pensją wartą ok. 2 tys. euro plasowali się w dole "stanów średnich".
Hiszpanie - dla porównania - zarabiali 3 tys.
Tak znacząca podwyżka dochodów ma zrekompensować eurodeputowanym likwidację
słynnych ryczałtów podróżnych. Były one źródłem największych nadużyć w
Parlamencie Europejskim: politycy mieli prawo do zwrotu kosztów za bilety
lotnicze w klasie biznes, nawet jeśli dojeżdżali do Brukseli i Strasburga
tanimi liniami lotniczymi, pociągiem lub własnym samochodem.
Dochodziło do prawdziwych absurdów: jak informowali członkowie Kampanii na
rzecz Reformy Parlamentu, część europosłów dorabiała sobie w ten sposób od 20
do 40 tys. euro rocznie! Teraz będą się musieli zadowolić zwrotem kosztów
podróży na podstawie faktury. Co zapewne oznacza, że masowo będą latać klasą
biznes - konsumując pieniądze podatników w naturze.
Mimo kolosalnej podwyżki diet eurodeputowani nie stracą kilku innych,
słodkich przywilejów. Nadal będą otrzymywali 268 euro "dodatku hotelowo-
żywnościowego" za każdy dzień sesji plenarnej. Nadal będą inkasować setki
euro miesięcznie na prowadzenie biura.
Utrzymany zostanie też specjalny fundusz emerytalny, z którego członkowie
parlamentu mogą korzystać po 63. roku życia. Ze względy na protesty
deputowanych włoskich reforma statusu eurodeputowanych będzie wprowadzana
stopniowo. Wszystkie zmiany mają wejść w życie najpóźniej w 2009 r. Co
oznacza, że prawdziwe dolce vita będą mieli dopiero deputowani kolejnej
kadencji.
Parlament Europejski z roku na rok staje się instytucją coraz droższą w
utrzymaniu. Tylko w 2003 r. wydał na siebie grubo ponad 800 mln euro. Samo
utrzymywanie dwóch oficjalnych siedzib kosztuje 200 mln euro rocznie. Co
kilka tygodni z Brukseli wyruszają do Strasburga całe konwoje ciężarówek
załadowanych dokumentami. Po nich samolotami zlatują się sami deputowani i
armia ich współpracowników. I tak nawet 12 razy do roku, w tę i z powrotem.