Dodaj do ulubionych

2 dolary za jedno EURO - i co wy na to?

07.09.05, 00:43
A taki mialem sen:
1.92 dolara za jednego europejskiego smiecia!

Teraz mamy specyficzna sytuacje rynkowa. Za duze stopy, za drogie paliwa i za
drogie nieruchomosci. To sie prosi o jakas korekte.

Zastanawiam sie jakie to bedzie mialo konsekwencje?
Uwazam, ze poziom 1.4 zostanie pobity po nowym roku, a potem bedziemy
swiadkami znizki ktora wyciagnie nas na jakies astronomiczne poziomy cenowe.
Taka terra incognita cenowa i totalny chaos.

A teraz prognoza krotkoterminowa: Jutro EUR/USD w gore - do lekko powyzej
1.25. Potem postoj do piatku, spadek w przyszlym tygodniu do 1.23 i poczatek
kolejnej fali wzrostowej. Szanse na powyzsze oceniam na 65%. Ciekawe o ile sie
pomyle? Rekomendacje: Nie robic nic i czekac na koniec korekty i zajac dluga
pozycje przy poziomie ~ 1.23 - jezeli poziom nie zostanie osiagniety, to i tak
zajac dluga, he he he. pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • lastboyscout Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 14:25
      Zauwazylem ze patrzac na relacje dolara i euro glownie oceniasz ekonomiczna
      atmosfere w USA i zupelnie ignorujac sytuacje w Unii. Stad zreszta wynikla
      dzisiejsza bledna prognoza: Euro spada a nie rosnie po fatalnych korektach
      unijnych prognoz...

      Stopy w USA nie sa za wysokie SKORO jeszcze pojda do GORY... hi hi hi wink
      Ropa jest droga ale zacznie taniec, zapytaj zreszta Vice_Versa.
      Nieruchomosci NIE SA DROGIE (one MUSZA, MUSZA, MUSZA dac 10% rocznie!!!!)tylko
      pozyczki sa coraz drozsze a zarobki coraz nizsze a to zasadnicza roznica.
      Jezeli nie ruszy gielda, nieruchomosci jeszcze zdrozeja, glownie nominalnie z
      powodu ostrej inflacji.
      Unia schodzi w dol i NIC (reformy!) nie wskazuje aby ten trend mialby sie
      odwrocic. Wartosc euro moze podbic tylko dalsze ostre pozyczanie ale sadze ze
      Unia szybciej sie rozluzni lub nawet rozpadnie niz wiecej pozyczy.
      • bush_w_wodzie Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 14:35
        lastboyscout napisał(a):

        > Zauwazylem ze patrzac na relacje dolara i euro glownie oceniasz ekonomiczna
        > atmosfere w USA i zupelnie ignorujac sytuacje w Unii. Stad zreszta wynikla
        > dzisiejsza bledna prognoza: Euro spada a nie rosnie po fatalnych korektach
        > unijnych prognoz...


        tja. unijne prognozy dziesiecioletnie a przycinkowe jednodniowe


        >
        > Stopy w USA nie sa za wysokie SKORO jeszcze pojda do GORY... hi hi hi wink

        musza pojsc do gory zeby nie bylo inflacji i walutowego krachu. sa zbyt wysokie
        na to by nie bylo wkrotce recesji



        > Ropa jest droga ale zacznie taniec, zapytaj zreszta Vice_Versa.

        ponoc ma rosnac zeby dobic chiny


        > Nieruchomosci NIE SA DROGIE (one MUSZA, MUSZA, MUSZA dac 10% rocznie!!!!)

        a jesli nie bedzie kupcow? w czym pomoze to zaklinanie cen?


        > tylko pozyczki sa coraz drozsze a zarobki coraz nizsze a to zasadnicza roznica.


        no wlasnie. kapital drozeje i zarobki realne spadaja. to oznacza szybki spadek
        cen nieruchomosci a w najlepszym razie stagnacje


        > Jezeli nie ruszy gielda, nieruchomosci jeszcze zdrozeja, glownie nominalnie z
        > powodu ostrej inflacji.

        to pewnie w euro potanieja hi hi hi


        > Unia schodzi w dol i NIC (reformy!) nie wskazuje aby ten trend mialby sie
        > odwrocic.

        gospodarka unijna nie bedzie rosla z powodu demografii. to wcale nie znaczy ze
        mieszkancy unii nie beda sie bogacic


        > Wartosc euro moze podbic tylko dalsze ostre pozyczanie ale sadze ze
        > Unia szybciej sie rozluzni lub nawet rozpadnie niz wiecej pozyczy.

        ue nie pozycza. pozyczaja natomiast usa. ponad 6% pkb (z tendencja zwyzkowa) po
        to tylko by utrzymac status quo
        • lastboyscout Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 15:00
          Troche sie czepiasz...

          > tja. unijne prognozy dziesiecioletnie a przycinkowe jednodniowe

          TYLKO zauwazylem, ze Przycinek glownie patrzy przez pryzmat sytuacji w USA co
          nie znaczy, ze nie cenie jego opinii.

          > musza pojsc do gory zeby nie bylo inflacji i walutowego krachu. sa zbyt
          wysokie na to by nie bylo wkrotce recesji

          Tu sie obydwaj zgadzamy calkowicie. Beda podwyzki stop, bedzie recesja no chyba,
          ze do JUZ DOINWESTOWANEJ Ameryki poplynie jednak tania ropa.


          > ponoc ma rosnac zeby dobic chiny

          Chiny ? A co to takiego? Aaaaa to taka amerykanska kolonia gdzie wykorzystuje
          sie niewolnikow (bez gwaltow bo Chinki sa paskudne...), korumpuje wladze,
          degraduje srodowisko bezmyslna gospodarka surowcowa i czeka sie na efekt BOMBY
          DEMOGRAFICZNEJ (wyobrazasz sobie miliard zoltych staruszkow jak rusza na wojne
          ze swiatem jak im nie wyjdzie ten ich rozwoj gospodarczy, hi hi hi wink? )


          > a jesli nie bedzie kupcow? w czym pomoze to zaklinanie cen?

          Bush_ jeszcze raz:
          Gielda MUSI dac 14%, nieruchomosci 10%, obligacje 5%, wklady terminowe 3$
          aoprocentowanie konta czekowego 0%.
          MUSZA albo BEDZIE III WOJNA SWIATOWA.

          > no wlasnie. kapital drozeje i zarobki realne spadaja. to oznacza szybki spadek
          > cen nieruchomosci a w najlepszym razie stagnacje

          NIE. Bo najpierw stopy pojda w gore a potem OSTRO w dol albo ropa bedzie znowu
          po $30-40.


          > gospodarka unijna nie bedzie rosla z powodu demografii. to wcale nie znaczy ze
          > mieszkancy unii nie beda sie bogacic

          To niby tych kilku mlodych polskich hydraulikow wyjedzie do Unii i zamiast na
          polskich staruszkow zarobi na francuskich staruszkow?

          > ue nie pozycza. pozyczaja natomiast usa. ponad 6% pkb (z tendencja zwyzkowa)
          po to tylko by utrzymac status quo

          Unia pozycza, duzo, NIE na wojne a na SOCJALIZM (i dlatego maja takie ogromne
          deficyty). Wojna to INWESTYCJA, socjalizm to podszept DIABLA z czym sie jak
          pamietamzgodziles wink



          Przy okazji:
          Grzecznie zadalem ci konkretne pytania na temat stymulatorow inflacji w USA i
          Polsce o twoich wnioskow Czy moglbys mi rownie gorliwie odpowiedziec mi na te
          pytanie? wink
          Dziekuje
          • bush_w_wodzie Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 15:16
            lastboyscout napisał(a):

            > Troche sie czepiasz...
            >
            > > tja. unijne prognozy dziesiecioletnie a przycinkowe jednodniowe
            >
            > TYLKO zauwazylem, ze Przycinek glownie patrzy przez pryzmat sytuacji w USA co
            > nie znaczy, ze nie cenie jego opinii.
            >

            a ja tylko zauwazam ze wyciaganie powaznych wnioskow z dziennych wahan kursu
            walut jest oryginalna zabawa


            >
            > > musza pojsc do gory zeby nie bylo inflacji i walutowego krachu. sa zbyt
            > wysokie na to by nie bylo wkrotce recesji
            >
            > Tu sie obydwaj zgadzamy calkowicie. Beda podwyzki stop, bedzie recesja
            > no chyba, ze do JUZ DOINWESTOWANEJ Ameryki poplynie jednak tania ropa.
            >


            do zadluzonej ameryki poplynie moze nieco tansza ropa. przez jakis czas. tylko
            co z tego?


            >
            > > ponoc ma rosnac zeby dobic chiny
            >
            > Chiny ? A co to takiego? Aaaaa to taka amerykanska kolonia gdzie wykorzystuje
            > sie niewolnikow (bez gwaltow bo Chinki sa paskudne...), korumpuje wladze,


            ladnie powiedziane. tylko ze naprawde to wyglada nieco inaczej. chinczycy
            naprawde maja juz srednio zaawansowana technologie maja rynki zbytu i naprawde
            maja bron jadrowa oraz papiery amerykanskich firm i rzadu. i maja ambicje
            polityczne i ekonomiczne


            > degraduje srodowisko bezmyslna gospodarka surowcowa i czeka sie na efekt BOMBY
            > DEMOGRAFICZNEJ (wyobrazasz sobie miliard zoltych staruszkow jak rusza na wojne
            > ze swiatem jak im nie wyjdzie ten ich rozwoj gospodarczy, hi hi hi wink? )


            chinskei spoleczenstwo jest mlodsze niz amerykanskie i ma prawie taka sama dzietnosc

            >
            >
            > > a jesli nie bedzie kupcow? w czym pomoze to zaklinanie cen?
            >
            > Bush_ jeszcze raz:
            > Gielda MUSI dac 14%, nieruchomosci 10%, obligacje 5%, wklady terminowe 3$
            > aoprocentowanie konta czekowego 0%.
            > MUSZA albo BEDZIE III WOJNA SWIATOWA.


            musza dac albo bedzie koniec amerykanskich zludzen. nic ponadto



            > > no wlasnie. kapital drozeje i zarobki realne spadaja. to oznacza szybki s
            > padek
            > > cen nieruchomosci a w najlepszym razie stagnacje
            >
            > NIE. Bo najpierw stopy pojda w gore a potem OSTRO w dol albo ropa bedzie znowu
            > po $30-40.

            moze - ale w miedzyczasie bedzie... bum... tak pekaja balony

            >
            >
            > > gospodarka unijna nie bedzie rosla z powodu demografii. to wcale nie znac
            > zy ze
            > > mieszkancy unii nie beda sie bogacic
            >
            > To niby tych kilku mlodych polskich hydraulikow wyjedzie do Unii i zamiast na
            > polskich staruszkow zarobi na francuskich staruszkow?


            staruszkowie w zadnym spoleczenstwie nie bogaca sie. taki jest cykl
            biologiczno-ekonomiczny. nie konsumuja tez wiele z powodu ubytkow w uzebieniu i
            slabosci czlonkow. to oznacza ze stare spoleczenstwa maja niska dynamike pkb. to
            nie oznacza ze nie mozna sie w takim spoleczesntwie bogacic majac po temu sily i
            motywacje. wrecz przeciwnie.



            >
            > > ue nie pozycza. pozyczaja natomiast usa. ponad 6% pkb (z tendencja zwyzko
            > wa)
            > po to tylko by utrzymac status quo
            >
            > Unia pozycza, duzo, NIE na wojne a na SOCJALIZM (i dlatego maja takie ogromne
            > deficyty). Wojna to INWESTYCJA, socjalizm to podszept DIABLA z czym sie jak
            > pamietamzgodziles wink
            >

            unia ma bliski zera bilans obrotow biezacych. pozyczyaja rzady europejskie ale
            na rynku wewnetrznym. ue jako calosc nie zadluza sie

            a socjalizm? chirac w szpitalu a merkelowa znow zrobi kolejny wylom w
            nmiemieckim panstwie opiekunczym


            >
            > Przy okazji:
            > Grzecznie zadalem ci konkretne pytania na temat stymulatorow inflacji w USA i
            > Polsce o twoich wnioskow Czy moglbys mi rownie gorliwie odpowiedziec mi na te
            > pytanie? wink
            > Dziekuje


            nie odpowiedzialem bo uznalem pytanie za malo zwiazane z watkiem. jesli miales
            cos konkretnego na mysli to prosze o jasne wylozenie

            • lastboyscout Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 15:48
              >nie odpowiedzialem bo uznalem pytanie za malo zwiazane z watkiem. jesli miales
              > cos konkretnego na mysli to prosze o jasne wylozenie

              Czy moglbys wymienic czynniki inflacjogenne oraz okreslic kierunek ich zmian w
              ostatnim kwartale w obydwu krajach (Polska, USA) a nastepnie wyciagnac wnioski?
              Dziekuje.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=25824562&a=28614739


              Co do reszty tematow: odpuszczam - stosujesz manipulacje czasowa
          • przycinek.usa Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 21:22
            "Tu sie obydwaj zgadzamy calkowicie. Beda podwyzki stop, bedzie recesja no chyba,
            ze do JUZ DOINWESTOWANEJ Ameryki poplynie jednak tania ropa."

            Nie bedzie podwyzek stop. Moze byc ostatnia 20 wrzesnia. ostatni 0.25% wzrost.
            No coz. Nie ma w tym sprzecznosci. Nie wiadomo. Ja uwazam, ze nie bedzie.
            Ale oczywiscie moge sie mylic. A wy wtedy bedziecie krytykowac, jak to ja sie
            myle, he he he.
          • bush_w_wodzie Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 23:30
            przycinek.usa napisał:

            > "tja. unijne prognozy dziesiecioletnie a przycinkowe jednodniowe"
            >
            > Na tym polega urok forexu. Gra sie na jeden dzien. Zapraszam do zabawy.

            nie mam nic przeciwko prognozom jednodniowym (byle trafnym) tylko troche mnie
            bawi powiazanie przez lbs perspektyw fundamentalnych na 10 lat z szybkimi
            fluktuacjami. to znaczy wiazac mozna ale wylaczne jako zjawisko z dziedziny
            socjologii lub psychologii.

            dlatego nie ciebie chcialem przycinku uszczypnac

            odnoscnie stop: mysle ze greenspan spowolni teraz tempo podwyzek... ale podnosic
            nie przestanie. ty myslisz o recesji ale on ma na glowie takze kolaps walutowy...

            • lastboyscout Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 23:40
              >tylko troche mnie
              > bawi powiazanie przez lbs perspektyw fundamentalnych na 10 lat z szybkimi
              > fluktuacjami.

              Jako nieprzyzwoicie grzeczny harcerzyk uznalem, ze rzeczywiscie "powiazalem
              krotka i dluga perspektywe" ale nawet dobra wola ma swoje granice...
              Gdzies ty to przeczytal co niby ja napisalem?!
              • bush_w_wodzie Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 23:45
                lastboyscout napisał(a):

                > >tylko troche mnie
                > > bawi powiazanie przez lbs perspektyw fundamentalnych na 10 lat z szybkimi
                > > fluktuacjami.
                >
                > Jako nieprzyzwoicie grzeczny harcerzyk uznalem, ze rzeczywiscie "powiazalem
                > krotka i dluga perspektywe" ale nawet dobra wola ma swoje granice...
                > Gdzies ty to przeczytal co niby ja napisalem?!


                miedzy wierszami rzecz jasna:

                "Zauwazylem ze patrzac na relacje dolara i euro glownie oceniasz ekonomiczna
                atmosfere w USA i zupelnie ignorujac sytuacje w Unii. Stad zreszta wynikla
                dzisiejsza bledna prognoza: Euro spada a nie rosnie po fatalnych korektach
                unijnych prognoz..."


                byc moze myslelismy o innych prognozach. bo te fatalne to byly wlasnie te
                10-letnie jak mi sie zdaje



            • przycinek.usa stopy wzrosna? 14.09.05, 07:09
              Do Busha we wodzie.

              Mozesz miec racje ze stopami. Zastanawiam sie nad tym i dochodze do wniosku, ze
              wzrost yields na rynku obligacji jest wrecz nieunikniony.

              Tylko co z FEDem?

              Ja sie patrze w TV w te geby smiejace sie codziennie i mysle sobie, ze nikt
              zupelnie nie widzi co jest grane. Jestem po prostu strasznie ciekawy jak sie to
              wszystko rozwinie. Przyrost kasy na rynku jest duzy, ale wyglada na to, ze
              ciagly wzrost cen wystepuje jedynie w segmentach zwiazanych z zywnoscia.
              Idzie ta inflacja w gore i wyglada na to, ze bedzie rosla. Hmm. Same pytania.
              Co z tymi stopami?


      • viper39 Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 15:02
        lastboyscout napisał(a):

        > Zauwazylem ze patrzac na relacje dolara i euro glownie oceniasz ekonomiczna
        > atmosfere w USA i zupelnie ignorujac sytuacje w Unii. Stad zreszta wynikla
        > dzisiejsza bledna prognoza: Euro spada a nie rosnie po fatalnych korektach
        > unijnych prognoz...

        do tego dodalbym ze to wachniecie $$$ to tylko spowodowane jest "katarzynka"
        ktora zdemolowala luizjane, przecinek to troche malo aby zrujnowac amerykanska
        ekonomie,
        poza tym mysle ze rzad by sie cieszyl i to bardzo gdyby w ciagu paru miesiecy $
        spadl tak jak mowi przecinek, bo wtedy rzeczywiscie EUro dostaloby strasznie w
        dupe, no i chinczykom zmniejszylo by sie strasznie na kontach.

        >
        > Stopy w USA nie sa za wysokie SKORO jeszcze pojda do GORY... hi hi hi wink

        wiesz nie sa za wysokie, ale wchodza w poziom gdzie przychamuja pewne procesy,
        byc moze jest to potrzebne teraz

        > Ropa jest droga ale zacznie taniec, zapytaj zreszta Vice_Versa.

        ropa to niestety gra amerykanow, co mnie wkurza jak podjezdzam zatankowac, ale
        w sumie tez nie jest tak zle, najtansza jest nadal ponizej 3$ najdrozsza
        oscyluje w okolicach 3.3-3.5$ za galon oczywiscie...
        od paru dni na gieldzie jednak ropa spada i jakos nie widze innego kierunku,

        > Nieruchomosci NIE SA DROGIE (one MUSZA, MUSZA, MUSZA dac 10% rocznie!!!!)tylko
        > pozyczki sa coraz drozsze a zarobki coraz nizsze a to zasadnicza roznica.

        eee co ty mowisz, sa drogie, ale tak jak mowisz i tak ida powoli w gore, jednak
        zbliza sie dzien w ktorym nastapi korekta w dol, ale nie bedzie to wielka
        korekta ale wachniecie male.

        > Jezeli nie ruszy gielda, nieruchomosci jeszcze zdrozeja, glownie nominalnie z
        > powodu ostrej inflacji.

        gielda nie ruszy, nieruchomosci beda powoli drozec, ludzie nadal maja wiecej
        zaufania w nieruchomosciach

        > Unia schodzi w dol i NIC (reformy!) nie wskazuje aby ten trend mialby sie
        > odwrocic. Wartosc euro moze podbic tylko dalsze ostre pozyczanie ale sadze ze
        > Unia szybciej sie rozluzni lub nawet rozpadnie niz wiecej pozyczy.

        jakos rozpadu EU nie widze... jakos nie widze konkretnych reform w EU, cos sie
        zmieni po wyborach w niemczech, wyglada na to ze bedzie bardziej pro-
        amerykansko, byc moze nawet w niemczech nastapia powolne zmiany ku lepszemu,
        ale to nie cala eu
        euro nie ma narazie sily aby gdziekolwiek isc, ono jest mocach poza eu, gdyby
        nawet eu chcialo ( a napewno chce) obnizyc euro to i tak tego zrobic nie zdola,
        wiec w stosunku do $ jest ono wysokie i to wlasnie dodatkowo daje kopa calej EU

        jak powiedzialem $2 za euro to pewnie marzenie GWB ale sie nie spelni, czy ty
        wiesz jaki boom bylbym w USA? ile produkcji by szlo na eu? czy ty wiesz ze np
        wlochy by padlu na pysk z mozliwoscia nie podniesienia sie wogole? wiec nie
        dojdzie do tego, ale to moja opinia
        • lastboyscout Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 15:37
          > do tego dodalbym ze to wachniecie $$$ to tylko spowodowane jest "katarzynka"
          > ktora zdemolowala luizjane, przecinek to troche malo aby zrujnowac amerykanska
          > ekonomie,
          > poza tym mysle ze rzad by sie cieszyl i to bardzo gdyby w ciagu paru miesiecy
          $spadl tak jak mowi przecinek, bo wtedy rzeczywiscie EUro dostaloby strasznie w
          > dupe, no i chinczykom zmniejszylo by sie strasznie na kontach.

          Tak tez jestem za tanim dolarem. Tylko to moze podregulowac morale Amerykanow.


          > ropa to niestety gra amerykanow, co mnie wkurza jak podjezdzam zatankowac, ale
          > w sumie tez nie jest tak zle, najtansza jest nadal ponizej 3$ najdrozsza
          > oscyluje w okolicach 3.3-3.5$ za galon oczywiscie...
          > od paru dni na gieldzie jednak ropa spada i jakos nie widze innego kierunku,

          Faktycznie benzyna wraca niewiarygodnie szybko do poprzednich poziomow biorac
          pod uwage powage zniszczen , zwlaszcza rafinerii.

          > eee co ty mowisz, sa drogie,
          Oczywiscie ze sa zbyt drogie w sensie dostepnosci a wlasciwie niedostepnosci ich
          kupna przez przecietnego obywatela. Nieruchomosci jednak MUSZA drozec bo MUSZA
          dac odpowiednio wysoki zwrot z tej inwestycji. Skonczy sie tym czym MUSI sie
          skonczyc: migracja biedoty do tanszych miejsc. Historycznie BEDZIE 10% z
          rozlozeniem wzrostow w zaleznosci od atrakcyjnosci miejsc.

          > gielda nie ruszy, nieruchomosci beda powoli drozec, ludzie nadal maja wiecej
          > zaufania w nieruchomosciach

          Gielda ruszy bo gospodarka to nie tylko nieruchomosci i handel taniejaca
          chinszczyzna.


          > jakos rozpadu EU nie widze... jakos nie widze konkretnych reform w EU, cos sie
          > zmieni po wyborach w niemczech, wyglada na to ze bedzie bardziej pro-
          > amerykansko, byc moze nawet w niemczech nastapia powolne zmiany ku lepszemu,
          > ale to nie cala eu
          > euro nie ma narazie sily aby gdziekolwiek isc, ono jest mocach poza eu, gdyby
          > nawet eu chcialo ( a napewno chce) obnizyc euro to i tak tego zrobic nie zdola,

          Wlochy chca wyjsc z Euro, Francja proponuje tylko kosmetyczne reformy, Niemcy
          sobie chyba poradza a duzo zalezy od nowego rzadu bo nastroje sa fatalne i
          trzeba to dobrze rozegrac. Nie widze tu spojnosci/unijnosci ....

          > jak powiedzialem $2 za euro to pewnie marzenie GWB ale sie nie spelni, czy ty
          > wiesz jaki boom bylbym w USA? ile produkcji by szlo na eu? czy ty wiesz ze np
          > wlochy by padlu na pysk z mozliwoscia nie podniesienia sie wogole? wiec nie
          > dojdzie do tego, ale to moja opinia

          Oooooch Przycinek jak to Przycinek troche przycial z tym 2 do 1 ale kierunkowo
          ma racje. Bedzie u nas drozej. Ty masz racje ze bedzie w Unii za tanio ....
        • przycinek.usa Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 21:34
          "do tego dodalbym ze to wachniecie $$$ to tylko spowodowane jest "katarzynka" "

          To nieprawda. Na pewno katarina dolozyla sie do ogolnej paniki w czasie tego
          spadku, ale PODSTAWOWA PRZYCZYNA spadku byl PMI za sierpien. To najwazniejszy
          znak dla rynku.

          Istotnie spotkalem sie z wieloma wypowiedziami dotyczacymi wplywu katriny na
          forex, ale ja to oceniam marginalnie. Nikt powaznie zajmujacy sie walutami, nie
          przeklada katriny nad PMI. PMI rusza rynkiem, a nie katriny.



          "jak powiedzialem $2 za euro to pewnie marzenie GWB ale sie nie spelni, czy ty
          wiesz jaki boom bylbym w USA? ile produkcji by szlo na eu? czy ty wiesz ze np
          wlochy by padlu na pysk z mozliwoscia nie podniesienia sie wogole? wiec nie
          dojdzie do tego, ale to moja opinia"


          No coz. To zalezy w jakim punkcie na rynku to wystapi.
          Czy bedzie to po wejsciu na rynek produkcji z chin, czy przed.
          Co mam na mysli? USA nie jest jedynym producentem, a kurs dolara nie jest
          jedynym czynnikiem determinujacym konkurencyjnosc.

          Malo tego, nie wiadomo, czy Europa bedzie chciala kupowac masowo towary made in
          USA w obliczu konkurencji.

          Przeciez jak Euro wyszlo z 0.85 na 1.36 w ciagu 3 lat a rewolucji w eksporcie
          nie zaobserwowalismy, to mozna przypuszczac, ze takiej rewolucji nie bedzie przy
          poziomie 1.5.

          Mysle, ze musimy po prostu zaufac trendom. Stopa procentowa FED spadnie na 100%.
          Wtedy dolar spadnie dalej na 100%. Wtedy zasieg spadku bedzie determinowany
          panika na rynku dlugu i moze tak sie zdarzyc, ze kurs wyjedzie na 2.






      • przycinek.usa Re: 2 dolary za jedno EURO - i co wy na to? 07.09.05, 21:13
        "Zauwazylem ze patrzac na relacje dolara i euro glownie oceniasz ekonomiczna
        atmosfere w USA i zupelnie ignorujac sytuacje w Unii. Stad zreszta wynikla
        dzisiejsza bledna prognoza: Euro spada a nie rosnie po fatalnych korektach
        unijnych prognoz..."

        eurodolar. nie euro.

        Nie masz racji.

        1. Ja spodziewalem sie wzrostu powyzej 1.25 i utrzymania cen dzisiaj.
        Wzrost wystapil rano na 1.2536. Potem nastapil spadek ktory wynika stad, ze dane
        o niemieckiej produkcji przemyslowej byly bardzo zaskakujace. Spodziewalismy sie
        skurczu albo zera, a byl wyrazny wzrost. Gdyby nie dane, ze kurs bylby wyzej.

        2. Nie ignoruje danych. Jednak nalezy odpowiednio wywazyc prawdopodobienstwa.
        Pomylka w ocenie danych europejskich konczy sie najwyzej mala strata. Pomylka w
        ocenie danych USA konczy sie zwykle wielkimi wtopami. Dlatego dane europejskie
        nie sa kluczowe. Mam nadzieje, ze to troszke wyjasnia sprawe.

        3. Wypowiedz forumowa dotyczaca rozwoju sytuacji na rynku wobec wielu zmiennych
        nie moze byc rekomendacja. Dlatego ja napisalem wyraznie, ze moge sie pomylic.
        Dlatego tez napisalem, ze nie nalezy nic robic, poniewaz pozycje dlugie sa mniej
        ryzykowne jak krotkie. Caly dalszy watek wskazuje, ze nie zajmujecie sie
        zawodowo inwestowaniem, tylko krytykowaniem, co ja oczywiscie rozumiem.
        Zakladajac jednak, ze dane w Niemczech bylyby kiepskie, to cena eur/usd bylaby
        obecnie powyzej 1.25 i te banki, (w tym banki z Polski) ktore graly krotko
        stracilyby pieniadze w ciagu nocy.

        4. Nadal podtrzymuje teze o spadku w przyszlym tygodniu, co jest celem
        nadrzednym i szanse oceniam na 65%. Docelowo 1.2300/1.2350.






        • lastboyscout Czemu do diabla wlacza mi sie blokada antyspamowa? 07.09.05, 21:58
          > 1. Ja spodziewalem sie wzrostu powyzej 1.25 i utrzymania cen dzisiaj.
          > Wzrost wystapil rano na 1.2536. Potem nastapil spadek ktory wynika stad, ze
          dane o niemieckiej produkcji przemyslowej byly bardzo zaskakujace.
          Spodziewalismy sie skurczu albo zera, a byl wyrazny wzrost. Gdyby nie dane, ze
          kurs bylby wyzej

          Popoludniowa zmiana trendu to tylko efekt danych o spadku wzrostu produktywnosci
          a PRZEDE WSZYSTKIM z ostrego wzrostu plac: TO BARDZO WYRAZNY SYGNAL
          nadchodzacego uderzenia inflacyjnego (ja sadze, ze krotkiego) i dalszych ....
          PODWYZEK STOP!

          > 2. Nie ignoruje danych. Jednak nalezy odpowiednio wywazyc prawdopodobienstwa.
          > Pomylka w ocenie danych europejskich konczy sie najwyzej mala strata. Pomylka
          w ocenie danych USA konczy sie zwykle wielkimi wtopami. Dlatego dane europejskie
          > nie sa kluczowe. Mam nadzieje, ze to troszke wyjasnia sprawe.

          Nawet nie troszke wyjasnia sprawe.
          TO JA popelnilem tu zasadniczy blad w spojrzeniu na temat. Faktycznie rynek
          amerykanski to ZYWY i AUTENTYCZNY rynek (odwrotnie do europejskiego, chinskiego
          czy polskiego) wiec trzeba na calosc spogladac z TWOJEJ perspektywy. Znowu sie
          czegos nauczylem! smile


          > 3. Wypowiedz forumowa dotyczaca rozwoju sytuacji na rynku wobec wielu
          zmiennych nie moze byc rekomendacja. Dlatego ja napisalem wyraznie, ze moge sie
          pomylic.

          Wiem i dlatego tak bardzo cenie twoje opinie.
          Osobiscie wole jak ktos sie madrze myli niz glupio ma racje ....



          > 4. Nadal podtrzymuje teze o spadku w przyszlym tygodniu, co jest celem
          > nadrzednym i szanse oceniam na 65%. Docelowo 1.2300/1.2350.

          Po dzisiejszych danych moze nawet nastapic ostry zjazd i Bush_w_Wodzie
          (odejmujac zlosliwosc, personalne uprzedzenia i kompleksy/szowinizm!) ma racje,
          ze zaczyna brakowac pozytywnych parametrow w sytuacji ekonomicznej USA ...
          • przycinek.usa Re: Czemu do diabla wlacza mi sie blokada antyspa 07.09.05, 22:54
            "Popoludniowa zmiana trendu to tylko efekt danych o spadku wzrostu produktywnosci
            a PRZEDE WSZYSTKIM z ostrego wzrostu plac: TO BARDZO WYRAZNY SYGNAL
            nadchodzacego uderzenia inflacyjnego (ja sadze, ze krotkiego) i dalszych ....
            PODWYZEK STOP!"

            ?
            Nierozumiem. O ktorym konkretnie komunikacie piszesz, bo sie pogubilem.
            Mowisz o Europie czy o USA? Bo nadchodzace "uderzenie inflacyjne" w USA trwa
            wlasnie w najlepsze! To widac po ukladzie tzw. PCE. Ceny maja tendencje zwyzkowa
            i ja uwazam, ze OCZYWISCIE inflacja wzrosnie i bedzie rosla caly czas
            przynajmiej do konca roku!

            Ja uwazam, ze nie dlatego nie bedzie podwyzek stop FUNDS bo nie ma inflacji,
            tylko dlatego, ze rynek zwalnia jak pociag towarowy jadacy pod gore!
            Inflacja JEST i jest tez spowolnienie widoczne juz golym okiem.

            Rynek na chwile podniecil sie ISM pozaprodukcyjnym i troche to wzmocnilo dolara,
            ale ogolny obraz jest dramatyczny. Wskaznik ISM's non-manufacturing index
            (Services) JEST NIEWAZNY! Dlaczego? Dlatego, ze wskazuje pozorne ozywienie
            ekonomiczne. Po prostu ceny ida w gore, ludzie robia zakupy bo musza a
            ograniczenie rynku widac tam, gdzie konsumpcje jest najlatwiej ograniczac!
            Spowolnienie ZAWSZE bedzie najpierw widac tam, gdzie spada sprzedaz dobr
            trwalych. To jasne jak slonce.


            "Po dzisiejszych danych moze nawet nastapic ostry zjazd i Bush_w_Wodzie
            (odejmujac zlosliwosc, personalne uprzedzenia i kompleksy/szowinizm!) ma racje,
            ze zaczyna brakowac pozytywnych parametrow w sytuacji ekonomicznej USA ..."


            Nie bedzie ostrego zjazdu w dol na eurodolarze. To nie te czasy. Rynek dojrzewa
            powoli do powaznej korekty kursowej i robi sie szalenie niebezpiecznie.
            Uwazam, ze spekulacyjna gra na zwyzke dolara zaczyna przypominac gre w ruletke
            naladowanym 5 kulami 6-strzalowym rewolwerem.

            To nie te czasy co rok temu, kiedy bylo mase transakcji, rynek byl silny, a
            ludzie mieli pieniadze. Wtedy dolar MUSIAL sie umacniac.
            Teraz jest inaczej. To sie moze zawalic lada moment.


            Pamietajcie o jednym:

            Stopa jest 3.5 a rynek drgnal o 10% od szczytu! To powazny sygnal. Jezeli nie
            udalo sie umocnic dolara przez 10 podwyzek stopy procentowej - to nie uda sie
            juz wcale!

            Greenspan staral sie zniwelowac wplyw drogiej ropy na gospodarke, ale to
            dzialanie okazalo sie nieskuteczne i krucha rownowaga rynkowa na rynku
            wewnetrznym ulegla zachwianiu.

            Nie mam zielonego pojecia co sie teraz wydarzy, ale wiem jedno - spadki
            eurodolara beda meczace i plaskie, a wzrosty beda gwaltowne i impulsowe.
            Bedziemy swiadkami typowej fali wzrostowej wedlug Elliota.

            A jak tylko rynek zobaczy w USA spadajaca dynamike wzrostu cen (co jest mozliwe
            lada moment - po wypelnieniu sie cyklu podwyzek wskutek cen paliw) to cena
            pieniadza spadnie a dolar poleci na pysk. To moze byc kiedykolwiek. Np. za 2
            kwartaly, czyli po Swietach.

            Malo tego! Rynek moze przekonac sie, ze FED doladuje pieniadza do pieca! A to
            oznacza po prostu stagflacje w przyszlosci. I takie dzialania moglyby zalatwic
            gospodarke na amen.

            I katrina nie ma z tym wszystkim nic wspolnego.
            To sa dane, ktore pojawily sie PRZED Katrina.
            A Katrina to wygodne wytlumaczenie dla ekipy Busha, jezeli gospodarka zawali sie
            pionowo.

            Zreszta o jakich kwotach my rozmawiamy? 26 miliardow dolarow? Co to jest?
            Katrina to jakis malo znaczacy lokalny wypadek hydrauliczny.



            • przycinek.usa i jeszcze jedno 07.09.05, 23:12
              Jak ludzie POCZUJA bol spowodowany inflacja, to automatycznie spadnie ISM
              services i spadnie dynamika PCE.

              I wtedy bedzie juz ZA POZNO na reakcje kursowe, bo rynek wyprzedza takie dane o
              pare miesiecy. Mysle, ze o 1 kwartal. Tak. 3 miesiace. I panika.

              Jak spadnie dynamika PCE to bedzie koniec tego rynku! To samo w sobie jest
              rownoznaczne z ISM services w okolicy 50 a do tego czasu zwykly ISM produkcyjny
              bedzie juz pod woda.

              Mysle tez, ze Greenspan to zauwazy najszybciej.
              I dlatego nie bedzie kolejnych podwyzek stop.


            • lastboyscout Re: Czemu do diabla wlacza mi sie blokada antyspa 08.09.05, 00:19
              > Nierozumiem. O ktorym konkretnie komunikacie piszesz, bo sie pogubilem.
              > Mowisz o Europie czy o USA?

              USA: Wydajność i koszty pracy

              Jak podał o godz. 14:30 amerykański Departament Pracy w II kwartale wydajność
              pracy poza rolnictwem wzrosła o 1,8 proc., a jednostkowe koszty pracy zwiększyły
              się o 2,5 proc. Na rynku oczekiwano odpowiednio 2,0 proc. i 1,4 proc. Wstępne
              dane pokazywały figury na poziomie 2,2 proc. i 1,3 proc. Dane te pokazują, iż
              wzrasta presja inflacyjna.


              >Bo nadchodzace "uderzenie inflacyjne" w USA trwa
              > wlasnie w najlepsze! To widac po ukladzie tzw. PCE. Ceny maja tendencje
              >zwyzkow a i ja uwazam, ze OCZYWISCIE inflacja wzrosnie i bedzie rosla caly czas
              > przynajmiej do konca roku!

              Ja za PRAWDZIWA INFLACJE uwazam TYLKO I WYLACZNIE wzrost cen polaczony ZE
              wzrostem plac. To co jest w Stanach od kilkunastu lat to jest WZROST
              CEN/stagflacja/spadek placy realnej/biednienie glownej czesci
              spoleczenstwa/monopolizacja/zwykle ku..wa mac rzadowych nierobow a nie zadna
              inflacja jak to probuje sie tu nazywac dla zatuszowania nierobstwa taty i
              synalka Bushow i oralnego Wilusia = bardzo bogaca sie TYLKO bardzo bogaci!



              > i ja uwazam, ze OCZYWISCIE inflacja wzrosnie i bedzie rosla caly czas
              > przynajmiej do konca roku!

              Zgoda. Inflacja (prawdziwa) nie bedzie dluga (jednak dluzsza niz do konca roku)
              a potem bedzie spadek cen i ZNOWU spadek plac = SMUTNO w USA, NERWOWO na
              swiecie.....



              > Ja uwazam, ze nie dlatego nie bedzie podwyzek stop FUNDS bo nie ma inflacji,
              > tylko dlatego, ze rynek zwalnia jak pociag towarowy jadacy pod gore!
              > Inflacja JEST i jest tez spowolnienie widoczne juz golym okiem.

              To kwestia zdefiniowania zadan Greenspana.
              JA sadze, ze jego glownym zadaniem jest utrzymywanie odpowiedniego klimatu
              ekonomicznego w gospodarce = regulowanie inflacji poniewaz od rzadzenia
              gospodarka nie jest Alan a RZAD.
              TY sadzisz, ze Greenspan ma rzadzic gospodarka kraju za pomoca zmian stop
              procentowych. Przy tym zalozeniu powinno byc tak jak mowisz: spowalniajaca
              gospodarka powinna byc stymulowana niskimi stopami.
              Greenspan bedzie podnosil tak dlugo jak dlugo nie zdlawi inflacji a potem zmusi
              ludzi taniejacycym pieniadzem do zainwestowania resztek swoich znikajacych
              dolarow w gospodarke (nie mylic z nieruchomosciami jak ma to miejsce teraz, fuj!).
              Zauwaz, ze ZADEN z politycznych manewrow Busha (wojna, inwestycje w gielde
              planow emerytalnych, reformy imigracyjne itd.) nie zadzialal w gospodarce.
              Dziala jedynie jej monopolizacja.


              Jak jest naprawde juz wkrotce odpowie nam Greenspan.




              > Malo tego! Rynek moze przekonac sie, ze FED doladuje pieniadza do pieca! A to
              > oznacza po prostu stagflacje w przyszlosci. I takie dzialania moglyby zalatwic
              > gospodarke na amen.

              Zaraz, zaraz , to co my teraz mamy jak nie stagflacje?!!!!!!!!!!!!
              Inflacja zastapi stagflacje a nie odwrotnie.

              • przycinek.usa Re: Czemu do diabla wlacza mi sie blokada antyspa 08.09.05, 01:50
                za duzo tez padlo. Przynajmiej dla mnie. Dlatego musze czesc pominac.
                Stagflacji nie ma teraz, poniewaz jest wzrost gospodarczy i jest on realny.
                Stagflacja bedzie wtedy, kiedy wzrost realny bedzie wynosil zero albo nastapi
                spadek dynamiki PKB przez 3 kwartaly przy rownoczesnym wzroscie cen.

                co do tego raportu to przeczytaj to:

                shortlink.co.uk/5o7
                I wtedy powiedz mi, ze uwazasz, ze dolar UMOCNIL SIE dlatego, bo podali ten
                raport. Ja osobiscie mam watpliwosci. I mam watpliwosci, co do tlumaczenia tego
                tekstu. Na ale coz, takie jest zycie, ze trzeba wszystko sprawdzac.

                Wedlug mnie to ten raport mozna sobie wsadzic.

                Istotne sa kwestie dlugoterminowe.
                Czyli produkcja i wzrost.

                Jezeli inflacja rosnie caly czas, to szansa na spadek wzrostu jest powazna.
                Jezeli wystepuje ryzyko zalamania rynku wskutek inflacji, to Greenspan nie
                bedzie walczyl stopami z kursem wymiany, bo wtedy "kolaps walutowy" wystapi
                szybciej. To jest rownanie z wieloma niewiadomymi i dwoma rozwiazaniami:
                1/ Wysoka stopa = zamarzniecie rynku, spadek potencjalu kredytowego i kolaps
                kredytowy,
                2/ niska stopa = babel kredytowy, spadek potencjalu kredytowego i kolaps kredytowy.

                Oba zjawiska prowadza do spadku kursu waluty wewnetrznej.
                To bylo do Pana Busha we Wodzie.

                Inflacja to skomplikowana sprawa panowie. To nie jest "podaz pieniadza", czy
                wieksza ilosc pieniadza, ale jak slusznie zauwazyl Reuters stosunek przyrostu
                kosztu do wartosci produkcji. To nie jest napisane wprost. Tylko miedzy
                wierszami. Ale wiadomo o co chodzi.

                Poniewaz zas rynek jedzie na kredycie, to mala roznica stopy powoduje wielkie
                fluktuacje M3. To zas powoduje wystepowanie babli, bo wskaznik PMI wlasnie
                pokazal nam, ze czesc regionow kraju (Illinois) jest juz pod kreska, a inne
                regiony chcialyby jeszcze troche wyzsza stope. Widac, ze wiecej kasy laduje na
                wybrzezach. I to tez Greenspan bedzie analizowal.

                W NY jest moze eldorado, to samo w SF, czy w LA, ale w Chicago ludziska cienko
                piszcza. Od sierpnia.


                • przycinek.usa jeden pomysl.. 08.09.05, 02:11
                  Teraz dopiero przyszlo mi to do glowy.

                  Mozliwe, ze sa gdzies na swiecie jakies ciule, ktore nie wiedza, ze inflacja w
                  USA jest w miare stabilna, POMIMO wzrostu stop.

                  Takie ciule, nawet pracujace w dzialach walutowych, nie majace pamieci do
                  cyferek i nie pamietajace ostatnich danych, ktore przytaczalem w tym, czy innym
                  watku. Takie Balcerowicze, z tendencja wzrostowa na stopie chocby skaly sraly.
                  W panstwach, w ktorych nikt nie ma broni a sily policyjne sa wystarczajace aby
                  opanowac 20% bezrobocie.

                  Wtedy dla takiego ciula odgrzewany kotlet informacyjny dotyczacy inflacji i
                  produktywnosci moze byc argumentem, ze "no to tyra FED stope podniesa".
                  I taki ciul kupuje dolara od razu, nie czeka, ino patrzy czy go kto nie
                  przegoni. I tylko od wielkosci takiego ciula zalezy ile sprzeda i jak.

                  I tylko takie rozumowanie jest w stanie polaczyc spadek eurodolara dzisiaj w
                  godzinach rannych EST.

                  To jest jednak niezwykle glupie. A najlepszym dowodem moich obaw, jest stala
                  wartosc zlecen kupna od kilku dni po otwarciu Londynu. Duza kasa z Londynu i z
                  NY doskonale wie, ze bomba zegarowa zaczela wlasnie tykac, a takie artykuly, ze
                  jest niby inflacja a Greenspan cos tam zrobi ze stopa, to sa tylko po to, aby
                  powolutku i konsekwentnie wypadac z dolarow.

                  Tego bowiem NIC juz nie jest w stanie zatrzymac.

                  I czy Greenspan podniesie, czy pozostawi, czy pierdnie, czy odpocznie, to kolaps
                  czeka nas juz wkrotce. Moze za 3 moze za 6 kwartalow, a moze dopiero pod koniec
                  2006. Ale nie za 10 lat.

                  I dlatego notowania post-ciulowe stoja dzisiaj jak zaczarowane powyzej bariery
                  1.24 i nie chca spasc. Jakos sie nie chce dolar umacniac. Ani troche.

                  Moze spadna jutro, jak jakis Polski bank znowu zacznie sprzedawac Euro po PKD.
                  Na chwile. A potem Polski bank dostanie w dupe i skonczy sie spekulacja.
                • lastboyscout Re: Czemu do diabla wlacza mi sie blokada antyspa 08.09.05, 02:57
                  No i masz racje z ta stagflacja. Nie bylo spadku wzrostu PKB przez 3 kwartaly,
                  nie ma wiec recesji, nie ma wiec klasycznej stagflacji.

                  Podstawowa encyklopedyczna definicja mowi dokladnie to co ty.
                  When inflation and recession occur simultaneously-a phenomenon often called
                  stagflation.

                  Inna polska definicja: Stagflacja - wyrażenie z dziedziny ekonomii; powstaje,
                  gdy jednocześnie występuje: inflacja i bezrobocie wiodace do spadku realnych plac.

                  Ja swoje przekonanie wyciagnalem z tej dyskusji :
                  The combination of slower economic growth and higher inflation has led some
                  experts to mention the possible return of stagflation - the combination of a
                  stagnating economy and growing inflation.
                  Others, however, said yesterday's data did not yet spell stagflation - or an
                  economy in trouble. "This is what I call normalcy, not stagflation," said Joel
                  Naroff, the chief economist of Commerce Bank.
                  Experts disagree and say stagfation is present and very dangerous ...

                  Mysle, ze to tym gorzej, ze stagflacja jest dopiero przed nami ....





    • przycinek.usa Krok od katastrofy. 14.09.05, 06:49
      Tak wlasnie mysle, ze chyba juz powoli czas kupowac Euro. Nie doslownie -
      kupowac eurodolara. Mozliwe, ze powinno sie tez ladowac kase w zloto.
      To zloto wyglada tak, jakby za niedlugo cena miala wyjsc przez sufit.
      Osobiscie po przemysleniu tego dochodze tez do wniosku, ze tak niebezpiecznie na
      dolarach jak obecnie nie bylo NIGDY.

      Mam wrazenie, ze Azja przesiadzie sie powoli na zloto a inwestycje w dlug
      Federalny beda wspomnieniem z przeszlosci. Zamiast tradycyjnego cyklu
      eksportowo-inwestycyjnego w dlug Federalny, bedziemy mieli cykl wymiany dolarow
      na zloto a ci co sprzedadza zloto beda sie martwic co dalej. Bedzie ucieczka od
      dolara i ona zaczyna sie wlasnie TERAZ.

      To wszystko wyglada znacznie gorzej, jak dwa lata temu.
      Technicznie USD wyglada jeszcze jako tako, ale powoli wychodzi szydlo z worka.
      Te Banki Centralne, ktore obecnie odnawiaja rezerwy w zlocie maja szanse na
      uratowanie czesci kasy.

      Mozliwy jest jeszcze spadek eurodolara w przyszlym tygodniu do 1.2150, ale
      osobiscie trace wiare, ze dojdzie do takiej przeceny.
      Ciekawy jestem opinii innych graczy z Europy.
      Zastanawiam sie nad jutrzejszymi komunikatami.
      To juz tylko ~10 godzin.
      • przycinek.usa Greenspan ciagnie dollara za uszy. FUNDS 3.75% 20.09.05, 21:23
        No i mamy kolejna podwyzke.
        Tym razem rynek nie zareagowal.
        Analitycy maja takie miny, jakby jedli kapuste na surowo.

        Stopa FUNDS jest teraz za wysoka i teraz wystarczy jedynie poczekac cierpliwie
        na dalsza statystyke z rynku wewnetrznego. Rownoczesnie oczekuje poczatku
        dystrybucji na rynku obligacji. Idealna sytuacja dla bankow. Masa pieniedzy.
        Jest komu pakowac. Dystrybucja potrwa pewnie ze 3 kwartaly.

        To jest poczatek krachu. Tak mi sie wydaje.
        • lastboyscout Re: Greenspan ciagnie dollara za uszy. FUNDS 3.75 20.09.05, 22:35
          Przycinek, mowilem ci tam jest jeszcze cos grane i dlatego podwyzka bedzie !
          Mieli do wyboru: podwyzke podatkow albo podwyzke stop mimo, ze ludzie ostro
          hamuja kupowanie (samochody,domy).
          Niezbyt rozumiem dlaczego to dobrze dla bankow?
          Bardzo niedobrze! I bardzo dobrze, ze niedobrze bo arogancja mojego banku
          siegnela szczytu ...
          Niech ktos mi powie, ze Balcerowicz teraz obnizy ..... hi hi. BUM
          • przycinek.usa Dlaczego dobre dla bankow: 21.09.05, 01:54
            OK. Na rynku panuje NADPLYNNOSC, poniewaz banki zagraniczne (W tym banki
            centralne) spowolnily zakupy dolarow i inwestycje w dlug federalny.

            Mechanizm jest (a raczej byl) nastepujacy:

            FED (FOMC) napedzal koniunkture poprzez niskie stopy i pompowanie kredytu w
            gospodarke, to spowodowalo duzy przyrost M3 a poniewaz ludzie w USA preferuja
            zakupy importowe, wiec bardzo wzrosly deficyty wymiany handlowej.

            To zas spowodowalo duzy wyplyw dolarow na forex w celu ich wymiany na towary.
            Dolar-Yen-towar na ten przyklad. Ale dotychczas banki centralne braly te dolary
            i wypuszczaly wlasne wewnetrzne waluty (bez pokrycia) i akumulowaly dolary a
            potem probowaly cos z tym robic poprzez czesciowe nabywanie np. obligacji
            federalnych. I tak sie jakos krecilo. Co w USA przybylo kredytu, to szlo na
            zakupy i do wora w bankach centralnych!

            Teraz jednak te banki wykombinowaly, ze nie beda juz wiecej wkladac tych dolarow
            do wora i przestaly kupowac te obligacje. Przez to wyplyw dolarow dalej jest
            taki, jaki byl, tylko, ze one zaraz zawracaja spowrotem, bo nie ma ich kto
            akumulowac. To jest jak gabka, ktora sie nasycila woda i cieknie.

            Jak sie lekko nacisnie to bedzie sikanie dolarami.

            Przez to na rynek obligacji trafiaja pieniadze od mniejszych graczy, ktorzy maja
            mniejsze jak BC portfele i nie boja sie lokowac ryzykownie, poniewaz uwazaja, ze
            plynnosc rynku jest wystarczajaca.

            Dlatego w obrocie jest wiecej zielonych i jest inflacja, co Greenspan stara sie
            opanowac na dwie strony:

            1) Ograniczyc podaz pieniadza i zatrzymac akcje kredytowa.
            2) Doprowadzic do umocnienia dolara i zatrzymac wzrost kosztow imoprtu w tym
            energii.

            To wszystko Greenspan robi, bo uwaza, ze gospodarka jest prezna i sam fakt
            wymiany wewnetrznej dzwignie koszty stop. Tutaj Greenspan sie myli i juz
            zaczynaja sie pojawiac komentarze na ten temat. Analitycy przewidywali, ze
            jednak FED stopy nie podniesie. Rynek wiec jest jakby troszke zaskoczony a
            inflacja i koszty jada dalej w gore az milo. Zreszta sam widzisz, nie?

            To zas powoduje przewidywanie przez banki sytuacji, w ktore spadki obligacji
            beda pewne. Wtedy w takiej perspektywie banki podejmuja decyzje o wychodzeniu z
            obligacji i wykorzystuja sytuacje nadplynnosci i sprzedaja.

            I to wlasnie jest dla bankow korzystne. Nadplynnosc jest mechanizmem
            pozwalajacym bankom upchnac mase obligacji bez specjalnej obawy, ze ta podaz
            wywola nagly spadek kursu. A pieniadze pakuja w co sie da, np. zloto i te dolary
            ... natychmiast wracaja na rynek obligacji. He he he he.

            A co sie dalej stanie? No nie wiadomo.

            Ja uwazam, ze skoro Greenspan NIGDY DOTAD nie mial do czynienia z inflacja
            kosztowa, wiec nie wie, ze te stopy NIC NIE POMOGA, a jedynie zamroza rynek.
            I ja tak uwazam caly czas.

            I dlatego obserwuje te wszystkie wskazniki tak dokladnie, poniewaz za stary
            jestem na ryzyko i nie mam ochoty lapac nozy golymi rekami.

            Stopa FUNDS jest obecnie tak ustawiona, zeby dolar gwaltownie sie nie oslabial i
            mozliwe, ze bedziemy swiadkami jakis lokalnych zjawisk umocnienia USD.

            To jest wszystko bardzo trudne. Ten cholerny zielony moze jeszcze robic jakies
            podrygi tu na dole. Ale to jest koniec. Absolutny koniec tej gospodarki opartej
            w wiekszosci na imporcie i pompowaniu pieniadza.

            Ta gospodarka nie moze sobie pozwolic na zadne balcerowiczowskie procenty bo
            bedzie BUM, jak mowisz.

            Dlatego ten cholerny Greenspan bedzie cial. Juz za jakis czas. Szybciutko.
            I wtedy beda loty takie, ze sie wszyscy przewroca z wrazenia.

            Ja juz widze ten krach na horyzoncie i nie potrzebuje do tego lornetki.
            Jeden mily kolega podeslal nam tu fajny wskaznik, ktory sie nazywa FRODOR i ten
            wskaznik juz nam pokazuje ze jazda sie zaczela. Ciekawe jest, ze masa analitykow
            rozprawia o jakis korelacjach, ze dolar musi sie potem umocnic, czy cos takiego.
            I tak sobie fantazjuja, a ja sie zastanawiam, czy sie stad nie zmywac powoli.
            Powaznie. Jak widzialem w TV co sie dzialo w tej calej Missisipi, to ja pasuje,
            kupuje granaty do swojej kolekcji srodkow pierwszej potrzeby i rozgladam sie za
            jakims milym i spokojnym miejscem, gdzie jest tanio i ludzie sa sympatyczni.

            Nie chce tu siedziec w oczekiwaniu bezrobocia powyzej stopy wytrzymalosci
            ludnosci lokalnej. Tu jest 17 milionow fajnych ludzi, ktorych wiekszosc ma bron
            i zapalki a domy sa z tektury. Co bys zrobil? No?
            • lastboyscout Re: Dlaczego dobre dla bankow: 21.09.05, 02:48
              Piekne dzieki.

              Tez mysle, ze stopy pojda w dol, bedzie te ostre uderzenie inflacji a potem czas
              na twoje sloiki. Chyba ze wydarzy sie cos nieoczekiwanego od strony politycznej,
              czym pachnie coraz wyrazniej na swiecie ...

              Nie podzielam twoich katastroficznych wizji , choc przychylam sie do opinii , ze
              bedzie smutno i bardzo nerwowo.
              Nie mam jednak watpliwosci, ze jak tutaj zabraknie to pojedziemy po cudze.
              Zawsze tak bywalo i nigdy nie bedzie inaczej. Dlatego nasze pozyczki wydawalismy
              nie tylko na chinskie gadzety ale rowniez na bomby.



              >to ja pasuje,
              > kupuje granaty do swojej kolekcji srodkow pierwszej potrzeby i rozgladam sie
              za jakims milym i spokojnym miejscem, gdzie jest tanio i ludzie sa sympatyczni.
              >Nie chce tu siedziec w oczekiwaniu bezrobocia powyzej stopy wytrzymalosci
              > ludnosci lokalnej. Tu jest 17 milionow fajnych ludzi, ktorych wiekszosc ma
              bron i zapalki a domy sa z tektury. Co bys zrobil? No?

              Fajne tanie miejsce bez bezrobocia powyzej stopy wytrzymalosci ludnosci
              lokalnej? Beda takie jak u nas zrobi sie smutno?

              • przycinek.usa Greenspanowe abecadlo 21.09.05, 04:50
                "Fajne tanie miejsce bez bezrobocia powyzej stopy wytrzymalosci ludnosci
                lokalnej? Beda takie jak u nas zrobi sie smutno?"

                Sa takie miejsca. W obrebie naszego kontynentu. Mysle o tym.

                Ja sam jestem w sumie zaskoczony, bo nigdy wczesniej nie bylem az takim pesymista!
                Bylem pesymista, ale nigdy dotad nie bylem tak przekonany, ze to sie zawali.

                Spodobal mi sie ten FRODOR. Ogladam to sobie z zainteresowaniem.
                Mysle, ze Greenspan bardzo dokladnie to widzi. Ten wskaznik uswiadomil mi, ze
                Greenspan bardziej nawet patrzy na te rezerwy zagraniczne, jak na inflacje i
                sytuacje wewnatrz kraju. Bardzo ciekawe wnioski mozna wyciagnac z tego FRODORa.
                Poogladaj sobie.

                www.yardeni.com/pub/frodor_c.pdf
                Mnie wychodzi, ze jak tylko banki centralne zaczynaja sie wiercic na dlugu
                federalnym (Co objawia sie spadkiem dynamiki inwestycyjnej i procentowe
                obnizenie tempa "pobierania papieru") to zaraz FOMC cos takiego robi, ze sie
                nagle inwestorom dolary bardziej podobaja.

                Zobacz sobie ostatnie 2 wykresy. Azja przestala lubic dolary i NATYCHMIAST
                Greenspan zaczyna serie podwyzek stopy procentowej. FRODOR leci, to Greenspan
                BUCH kolejna podwyzka. Az do skutku. He he he. Az chlopaki z Yardeni dostrzega
                korelacje. No kazdy slepy to widzi. Przydalby sie jeszcze jeden wykres korelacji
                FRODORa z decyzjami FOMC. Zaloze sie, ze chlopaki z Yardeni zauwazyliby
                korelacje, ze jak FRODOR spada, to Greenspan szybciej przebiega przez ulice.
                Frodor w gore, Greenspan tnie stope. Prawda? Swietna korelacja.

                Maly adjustment na stopie i ... zaraz pieknie dolar sie odkreca, a na wykresie
                dziennym dollar index powstaja luki ucieczkowe!

                3ci wykres od dolu dokladnie pokazuje wlasnie te sprawe. Troche im sie ten trade
                weighted dollar pokrecil, ale mniejsza z tym. Pewnie jakis nietypowy kosztyk
                wybrali do korelacji. Zdarza sie.

                Azjaci nie lubia dolara, wiec teraz beda zachety inwestycyjne i promocja
                procentowa i kto wie, moze Azjaci dadza sie znowu nabrac i FRODOR odkreci do
                gory? He he he.

                Korelacja tego FRODORa, to po prostu krecenie galka podazy pieniadza wskutek
                obserwacji preferencji seksualnych azjatow do waluty USofA.

                Greenspan chyba strasznie sie na to patrzy.
                Nie widze bowiem powodow, dla ktorych NORMALNIE Greenspan podjalby decyzje o
                podwyzce stopy po takich wynikach PMI jakie byly w zeszlym miesiacu.
                To dziwne. Greenspan chyba stosuje taki feromonowy lep na Azjatow.

                On naprawde chce tego dolara zatrzymac i wyglada to na taniec z wielkim garnkiem
                pelnym wody, majacym tylko jedno nadlamane ucho.

                Jak rysowalem sobie kreski to na jakims wykresie wychodzi mi okolo 7 miesiecy
                (maksymalnie) od dzisiaj, do momentu, kiedy rozpocznie sie kolejna ciezka fala
                przeceny USD. To duzo czasu. Jak sie nie patrzec, to jest jeszcze 2 kwartaly!
                Czyli kwiecien 2006 bylby miesiacem, kiedy ten system przestanie funkcjonowac.
                Miesiac prawdy. A potem 12 miesiecy jazdy bez trzymanki.

                Jezeli Greenspan bedzie taki zdesperowany do utrzymania USD a Azjaci beda tak
                uparci aby go nie kupowac, to Greenspan wysadzi te stope na 5% i bedzie trzeba
                samemu osobiscie kupowac zloto, bo przy takiej stopie strach pieniadze trzymac w
                banku.

                Wtedy te 6 miesiecy, kiedy rynek bedzie zcinal lod, dollar troche jeszcze
                podejdzie do gory i technicznie ma nawet miejsce do zlezienia do 1.1500 EURO!!!
                Ale potem to "reka, noga, mozg na scianie". Jazda az przez 1.4500 do samej gory
                jednym ruchem. Szykuje sie niezla okazja inwestycyjna. -)))
                I oczywiscie wycofanie sie sil USA z Iraku ze wzgledow ekono... ooops, sorry,
                powinno byc "humanitarnych".
        • bush_w_wodzie no free lunch 21.09.05, 14:30
          czego mozna oczekiwac po 5 latach agresywnej polityki monetarnej i fiskalnej i
          powiekszeniu deficytu ca do 6.5% gdp przy bardzo przecietnym wzroscie gospodarczym?

          chyba tylko koniecznosci splaty rachunkow.

          podtrzymuje opinie ze greeni balansuje miedzy recesja a kryzysem walutowym. z
          coraz wiekszym trudem. ponoc odchodzi w styczniu. to bedzie dobry moment na
          jakis fajny ruch w rodzaju przeceny dolara albo spadku gieldy. greeniego juz nie
          bedzie na stanowisku i zachowa formalnie czyste konto a nastepca bedzie mial juz
          to za soba na dobry poczatek i bedzie mogl powiedziec ze to nie jego wina tylko
          poprzednika
          • przycinek.usa Re: no free lunch 21.09.05, 21:30
            bush_w_wodzie napisał:

            > czego mozna oczekiwac po 5 latach agresywnej polityki monetarnej i fiskalnej i
            > powiekszeniu deficytu ca do 6.5% gdp przy bardzo przecietnym wzroscie gospodarc
            > zym?

            ekspansywnej a nie agresywnej. I nie bylo niestety innej alternatywy.
            Wystarczy popatrzec na wykres DOW aby widziec, ze Greenspan MUSIAL wtedy ciac i
            robil to dobrze.


            > chyba tylko koniecznosci splaty rachunkow.


            Dziwne podejscie do makroekonomii.
            Przypomina mi to komentatora.
            Na szczescie wierze, ze masz wiecej oleju we lbie.


            > podtrzymuje opinie ze greeni balansuje miedzy recesja a kryzysem walutowym. z
            > coraz wiekszym trudem.


            Dokladnie tak.
            Absolutnie tak i wyglada na to, ze Greenspan dodaje gazu, he he he.
            Zawsze to lepiej wyglada na zdjeciach w dokumentacji sadowej jak sie wjedzie w
            sciane troche szybciej. I wieksze szanse na odszkodowanie zdrowotne, bo full
            loss na aucie pewny bez wzgledu na szybkosc.



            ponoc odchodzi w styczniu. to bedzie dobry moment na
            > jakis fajny ruch w rodzaju przeceny dolara albo spadku gieldy.


            Tak. Tak to tez wyglada. Ja widze formacje head and shoulders na tym dow jonesie
            z mozliwoscia zlezienia na 8500 jednym rzutem bereta. Ho ho, bedzie posranie.



            greeniego juz ni
            > e
            > bedzie na stanowisku i zachowa formalnie czyste konto a nastepca bedzie mial ju
            > z
            > to za soba na dobry poczatek i bedzie mogl powiedziec ze to nie jego wina tylko
            > poprzednika



            To akurat zupelnie niewazne. Ale faktem jest, ze TYLKO MIESIACE dziela nas od
            zalamania dolca. Stawiam, ze zalamanie nastapi pomiedzy grudniem 05 a kwietniem
            06. Najprawdopodobniej wyglada okres luty-marzec. Daje tam 80%.
            Szanse na utrzymanie sie tego do konca kwietnia oceniam na 20%.
            Zalamanie okreslam na gwaltowny poczatek ruchu oslabiajacego dolara po
            rozpoczeciu kolejnej serii obnizek FUNDS i zmiany nastawienia FOMCu.

            • bush_w_wodzie Re: no free lunch 21.09.05, 23:14
              przycinek.usa napisał:

              > bush_w_wodzie napisał:
              >
              > > czego mozna oczekiwac po 5 latach agresywnej polityki monetarnej i
              > > fiskanej i powiekszeniu deficytu ca do 6.5% gdp przy bardzo
              > > przecietnym wzroscie gospodarczym?
              >

              > ekspansywnej a nie agresywnej. I nie bylo niestety innej alternatywy.
              > Wystarczy popatrzec na wykres DOW aby widziec, ze Greenspan MUSIAL
              > wtedy ciac i robil to dobrze.
              >

              ekspansywnej i agresywnej. mniejsza z tym. greenspan rozkladal problem w czasie
              ale wykreowal nowe problemy. nie jestem pewien czy dzisiejsza sytuacja
              gospodarcza usa jest lepsza niz 5 lat temu

              zalanie rynku tania kasa zawsze odbija sie czkawka dopiero po jakims czasie


              >
              > > chyba tylko koniecznosci splaty rachunkow.
              >
              >
              > Dziwne podejscie do makroekonomii.
              > Przypomina mi to komentatora.
              > Na szczescie wierze, ze masz wiecej oleju we lbie.
              >


              czy ja wiem czy dziwne? zalezy jak doslownie potraktujesz to lapidarne stwierdzenie

              sam piszesz ze azja traci czesc swojej sympatii do dolara. moze nawet dali do
              zrozumienia greenspanowi co moga zrobic ze swoja fura dolarow jak nie da im
              godziwej stopy. tymczasem jaka taka stabilnosc sytuacji w usa jest krytycznie
              zalezna od dostaw z azji. azjaci przestaja kupowac dolary -> dolar doluje ->
              inflacja -> stopy sky high -> narodowe bankructwo

              no to co zostaje? dac zoltym (i nie tlyko) przyzwoite zwroty z kapitalu i
              zapedzic amerykanow do roboty
              • lastboyscout Re: no free lunch 21.09.05, 23:32
                >>>sam piszesz ze azja traci czesc swojej sympatii do dolara. moze nawet dali do
                zrozumienia greenspanowi co moga zrobic ze swoja fura dolarow jak nie da im
                godziwej stopy. tymczasem jaka taka stabilnosc sytuacji w usa jest krytycznie
                zalezna od dostaw z azji. azjaci przestaja kupowac dolary -> dolar doluje ->
                inflacja -> stopy sky high -> narodowe bankructwo

                no to co zostaje? dac zoltym (i nie tlyko) przyzwoite zwroty z kapitalu i
                zapedzic amerykanow do roboty<<<

                Bush wyjasnisz ty mi w koncu dlaczego to Amerykanie potrzebuja zolty szmelc a
                nie Zolci potrzebuja amerykanskiej konsumpcji?
                • bush_w_wodzie Re: no free lunch 21.09.05, 23:45
                  lastboyscout napisał(a):

                  >
                  > Bush wyjasnisz ty mi w koncu dlaczego to Amerykanie potrzebuja zolty szmelc a
                  > nie Zolci potrzebuja amerykanskiej konsumpcji?
                  >


                  potrzebuja sie wzajemnie ale nikt nie lubi jak sie go oszukuje przy
                  platnosciach. oczywiscie gory niesprzedanego towaru moga byc klopotliwe - choc
                  przy tak chlonnym rynku jak chinski - nie powinno byc problemow z utylizacja ku
                  powszechnej szczesliwosci

                  dlaczego amerykanie potrzebuja zolty szmelc? nie chce na razie wnikac w to
                  pytanie. wystarczy mi ze najwyrazniej potrzebuja skoro kupuja tego za setki
                  miliardow
                  dolcow
                    • bush_w_wodzie Re: no free lunch 21.09.05, 23:57
                      lastboyscout napisał(a):

                      > Omijka!
                      > Pytam konkretnie!
                      > Kto KRYTYCZNIEJ potrzebuje drugiej strony?


                      pytasz mnie czy chinczycy by sie zmartwili gdyby usa przestalo istniec?
                      pewnie troszke.

                      po co chinczykom amerykanski rynek zbytu? po to zeby kupic surowce i sciagnac
                      technologie. reszte maja u siebie. co zmienilby powazny kryzys w usa i brak
                      zakupow w chinach? glownie to ze producenci surowcow zaczeliby przyjmowac
                      zaplate w yuanach - podobnie wlasciciele technologii
              • przycinek.usa 2 aspekty bogacenia sie 21.09.05, 23:45
                "nie jestem pewien czy dzisiejsza sytuacja
                gospodarcza usa jest lepsza niz 5 lat temu"

                Bardzo dyplomatycznie postawiona teza.


                1 aspekt dotyczy akceptowalnych form zarzadzania wymiana towarowo-pieniezna w
                gospodarce i akceptowalne zmiany gospodarcze.


                Co ja mam na mysli? No chodzi mi o to, ze gospodarka rozwija sie sama na
                podstawie dzialan ludzi, ktorzy sie bogaca. I jest to rytm, ktory mozna
                pszyspieszac, opozniac, ale idzie to do przodu w jakims hipotetycznym, srednim,
                naturalnym tempie i nie powinno sie w to ingerowac. Wydaje mi sie, ze tzw.
                "wzrost PKB" jest zlym celem z punktu widzenia dlugoterminowej stabilnosci
                gospodarczej.

                Na pewno czytales jakies pozycje ksiazkowe dotyczace pompowania pieniedzy i tzw.
                boom i boost. Ja nie wiem gdzie lezy srodek tego i jaka powinna byc recepta na
                prawidlowy (sluszny/naturalny) wzrost ekonomiczny.
                Nie wiem co powinno determinowac taki rozwoj.
                Czuje jednak intuicyjnie, ze ani wartosci numeryczne, pieniezne PKB ani poziomy
                cen nie sa dobrymi narzedziami oceny rynku.
                Taka srednia STABILNA wielkosc wzrostu lezalaby gdzies nizej. Duzo nizej od
                osiaganych przez USA wzrostow PKB. Niestety nie jestesmy sami i mamy POLITYKE. A
                ta polityka wymaga od nas ponoszenia dodatkowych poswiecen aby zwalczac
                konkurencje, nawet za cene wewnetrznej stabilnosci. Najpierw byl wyscig zbrojen
                i walka z ZSRR, potem Japonia, teraz caly swiat. I dlatego mamy wzrost ustawiony
                na maksimum. Ile sie tylko da. I Greenspan to robi, co mu kaza!

                Powiem jedno. Oceniam cala dzialalnosc Greenspana i FOMCu na bardzo dobrze z
                plusem. Ostatnie kilkadziesiat lat rozwoju USA bylo zarzadzane wzorowo. Byly
                drobne bledy, ale ogolnie uwazam, ze nie dalo sie podejmowac znaczaco lepszych
                decyzji monetarnych ani dot. polityki pienieznej.
                (Pierwsze to stopa, a drugie to np. poziom rezerwy obowiazkowej i struktury
                depozytow) Gospodarka USA rozwiajala sie przez ostatnie 10 lat zupelnie bez
                hamulcow i na maksymalnych obrotach. Wyglada mi na to, ze rynek SAM Z SIEBIE
                osiagna pewien punkt rozwoju, ktory po prostu wymusza spowolnienie gospodarcze.


                To nie jest wina Greenspana, ze efektywnosc zciagania pieniedzy z rynku
                osiagnela wartosci maksymalne i szybkosc obrotu pieniadza tez jest na
                maksymalnym poziomie. Tak jest skonstruowany ten system i tak on dziala.
                Greenspan jedynie mogl regulowac jednym z niewielu malutkich parametrow.
                Tyle, ze ludzie tego nie zrozumieja.


                Drugi aspekt to ten dotyczacy Azjatow.

                Nie bedzie problemu Azjatow, jezeli Amerykanie skoncza importowac towary i
                przestanie wystepowac dramatyczna nierownowaga w wymianie handlowej.

                Wtedy nie bedzie wyplywu dolarow na zewnatrz, bo na zewnatrz bedzie ich
                wystarczajaco duzo dla aktualnie wystepujacych potrzeb wymiany.

                Ustalmy jedno. Jest zjawisko wyrownywania poziomow i dotyczy ono wszystkiego.
                Wszystko dazy do rownowagi i ten stan nie moze trwac. Przez wiele lat mowilo
                sie, ze to sie zawali. Tak dlugo, ze nikt w to juz nie wierzy. I dlatego to sie
                zawali teraz.

                Dlatego wariant, ktory zacytowales jest sluszny, ale w tym aspekcie, ze musi byc
                duza roznica cenowa pozwalajaca na rozwoj wewnetrzny i produkcje. Amerykanska
                produkcja jest droga, bo Amerykanie sa chciwi. I taki scenariusz jest mozliwy
                ale dopiero przywartosciach USD na poziomie 80% nizej.
                • bush_w_wodzie Re: 2 aspekty bogacenia sie 22.09.05, 14:28
                  przycinek.usa napisał:

                  > "nie jestem pewien czy dzisiejsza sytuacja
                  > gospodarcza usa jest lepsza niz 5 lat temu"
                  >
                  > Bardzo dyplomatycznie postawiona teza.
                  >

                  trzeba uczyc sie od alana he he

                  >
                  > 1 aspekt dotyczy akceptowalnych form zarzadzania wymiana towarowo-pieniezna w
                  > gospodarce i akceptowalne zmiany gospodarcze.
                  >
                  >
                  > Co ja mam na mysli? No chodzi mi o to, ze gospodarka rozwija sie sama na
                  > podstawie dzialan ludzi, ktorzy sie bogaca. I jest to rytm, ktory mozna
                  > pszyspieszac, opozniac, ale idzie to do przodu w jakims hipotetycznym, srednim,
                  > naturalnym tempie i nie powinno sie w to ingerowac. Wydaje mi sie, ze tzw.
                  > "wzrost PKB" jest zlym celem z punktu widzenia dlugoterminowej stabilnosci
                  > gospodarczej.
                  >
                  > Na pewno czytales jakies pozycje ksiazkowe dotyczace pompowania pieniedzy i tzw
                  > .
                  > boom i boost. Ja nie wiem gdzie lezy srodek tego i jaka powinna byc recepta na
                  > prawidlowy (sluszny/naturalny) wzrost ekonomiczny.
                  > Nie wiem co powinno determinowac taki rozwoj.
                  > Czuje jednak intuicyjnie, ze ani wartosci numeryczne, pieniezne
                  > PKB ani poziomy cen nie sa dobrymi narzedziami oceny rynku.


                  zgadzam sie. to troche tak jak by oceniac obraz podajac proporcje zastosowanych
                  barwnikow. agregaty sa dobre a posteriori (a i to nie do konca). nie mowia
                  natomiast wiele o przyszlosci


                  > Taka srednia STABILNA wielkosc wzrostu lezalaby gdzies nizej. Duzo nizej od
                  > osiaganych przez USA wzrostow PKB. Niestety nie jestesmy sami i mamy POLITYKE.
                  > A
                  > ta polityka wymaga od nas ponoszenia dodatkowych poswiecen aby zwalczac
                  > konkurencje, nawet za cene wewnetrznej stabilnosci.
                  > Najpierw byl wyscig zbrojen i walka z ZSRR, potem Japonia, teraz caly swiat.
                  > I dlatego mamy wzrost ustawiony na maksimum. Ile sie tylko da. I Greenspan
                  > to robi, co mu kaza!


                  zobaczymy jak sie to potoczy. to co napisales moze takze swiadczyc o
                  krotkowzrocznosci rzadzacych. usa sie scigaja ze swiatem w ilosci spalanej ropy
                  i pozeranych kurczakow. i wygrywaja. to na pewno mozna powiedziec.

                  pytanie czy usa wciaz jeszcze scigaja sie ze swiatem w innowacyjnosci tworzeniu
                  technologii dobrym zarzadzaniu swoim majatkiem i racjonalnosci zachowan
                  ekonomicznych



                  >
                  > Powiem jedno. Oceniam cala dzialalnosc Greenspana i FOMCu na bardzo dobrze z
                  > plusem. Ostatnie kilkadziesiat lat rozwoju USA bylo zarzadzane wzorowo. Byly
                  > drobne bledy, ale ogolnie uwazam, ze nie dalo sie podejmowac znaczaco lepszych
                  > decyzji monetarnych ani dot. polityki pienieznej.
                  > (Pierwsze to stopa, a drugie to np. poziom rezerwy obowiazkowej i struktury
                  > depozytow) Gospodarka USA rozwiajala sie przez ostatnie 10 lat zupelnie bez
                  > hamulcow i na maksymalnych obrotach. Wyglada mi na to, ze rynek SAM Z SIEBIE
                  > osiagna pewien punkt rozwoju, ktory po prostu wymusza spowolnienie gospodarcze.
                  >
                  >
                  >
                  > To nie jest wina Greenspana, ze efektywnosc zciagania pieniedzy z rynku
                  > osiagnela wartosci maksymalne i szybkosc obrotu pieniadza tez jest na
                  > maksymalnym poziomie. Tak jest skonstruowany ten system i tak on dziala.
                  > Greenspan jedynie mogl regulowac jednym z niewielu malutkich parametrow.
                  > Tyle, ze ludzie tego nie zrozumieja.
                  >

                  zgadzam sie ze fed ma ograniczone pole dzialania i istota procesow gospodarczych
                  zachodzacych w stanach nie wynika z polityki fed. fed na te procesy reaguje tak
                  jak moze. fed sie dostosowuje. tyle ze tu pojawia sie dylemat. czy lepiej jest
                  zaakceptowac crash wczesniej czy podbic stawke majac nadzieje ze sprawy sie
                  jakos uloza w przyszlosci


                  >
                  >
                  > Drugi aspekt to ten dotyczacy Azjatow.
                  >
                  > Nie bedzie problemu Azjatow, jezeli Amerykanie skoncza importowac towary i
                  > przestanie wystepowac dramatyczna nierownowaga w wymianie handlowej.
                  >
                  > Wtedy nie bedzie wyplywu dolarow na zewnatrz, bo na zewnatrz bedzie ich
                  > wystarczajaco duzo dla aktualnie wystepujacych potrzeb wymiany.
                  >
                  > Ustalmy jedno. Jest zjawisko wyrownywania poziomow i dotyczy ono wszystkiego.
                  > Wszystko dazy do rownowagi i ten stan nie moze trwac. Przez wiele lat mowilo
                  > sie, ze to sie zawali. Tak dlugo, ze nikt w to juz nie wierzy. I dlatego
                  > to sie zawali teraz.
                  >

                  nie zgadzam sie z twierdzeniem ze wszystko dazy do rownowagi. przeciwnie - w
                  ekonomii nierownosci narastaja z czasem o ile sytuacja jest stabilna.
                  nie dlatego tapnie ze sie musi wyrownac. tapnie dlatego ze spoleczenstwa
                  zachodnie za daleko odeszly od realiow

                  >
                  > Dlatego wariant, ktory zacytowales jest sluszny, ale w tym aspekcie, ze musi by
                  > c
                  > duza roznica cenowa pozwalajaca na rozwoj wewnetrzny i produkcje. Amerykanska
                  > produkcja jest droga, bo Amerykanie sa chciwi. I taki scenariusz jest mozliwy
                  > ale dopiero przywartosciach USD na poziomie 80% nizej.


                  zgadzam sie z ta ocena - przy czym nie przywiazywalbym zbyt duze wagi do tej liczby.
                  • przycinek.usa Re: 2 aspekty bogacenia sie 22.09.05, 18:11
                    "przeciwnie - w ekonomii nierownosci narastaja z czasem o ile sytuacja jest
                    stabilna."

                    To zalezy. Nierownosci narastaja przez dwa zjawiska:
                    1) inflacje
                    2) madra akumulacje bogactwa

                    W systemie o malej inflacji i malej stopie procentowej zjawiska zubozania sie
                    duzych grup spolecznych bylyby zmarginalizowane.

                    Dlatego jest poglad, ze moze lepiej nie manipulowac podaza pieniadza i nie
                    zmuszac ludzi do wiekszego wysilku, tylko pozwolic im sie bogacic powolutku.
                    Wtedy sa mniejsze dysproporcje. Ale wtedy beda znaczne wahanie PKB i duza
                    sezonowosc sprzedazy. I trudno zrobic majatek szybko i spekulacyjnie.
                    A to nie pasuje bogatym i rzadzacym.

                    Liczbe 80% wzialem z sufitu. To bez znaczenia. Rownie dobrze moze byc 50%.


        • przycinek.usa niewarto 21.09.05, 22:11
          Wakacje na Florydzie sa drogie a maja kilka powaznych wad:

          1) piasek w lecie jest niezwykle goracy i nie mozna z goraca wytrzymac.
          Parzy w stopy i latwo o udar sloneczny i przegrzanie organizmu.
          Wilgotnosc powoduje problemy sercowe i oddechowe.
          2) jest duzo rekinow i zdarzaja sie przypadki tragiczne.
          3) jest malo atrakcji turystycznych i w zasadzie nie ma czego ogladac.

          Najlepiej na Floryde jechac w zimie, najlepiej na jedna z wysp Keys.
          Gratuluje kariery zawodowej, choc lepiej byloby, gdybys mial wiecej czasu na forum.

            • przycinek.usa Re: niewarto 21.09.05, 22:35
              A nie myslales o jakiejs naprawde fajnej wycieczce do np. Ameryki poludniowej,
              albo do Meksyku? Wybierz Belize, albo moze jakies Peru? Albo co?
              Cos naprawde ciekawego.

              • robisc Re: niewarto 21.09.05, 22:43
                bez przesady, szukam tanich wakacji, a jezeli faktycznie euro bedzie kosztowalo
                2 dolary, to Stany zrobia sie bardzo konkurencyjne cenowo turystycznie w
                porownaniu z Europa; w erze tanich linii lotniczych koszty transportu nie sa juz
                wielkim problemem
                • przycinek.usa Re: niewarto 21.09.05, 22:51
                  Nie wpuszcza turystow do USA!
                  To banalne.
                  Amerykanskie czynniki polityczne sa bardzo madre i przewidujace.
                  Przewidzieli swietnie 9/11, wiec tak samo swietnie przewidza potencjalny wzrost
                  turystyki.

                  Ilosc odmow wizowych bedzie tak wielka, ze statystycznie i tak nikt tu nie
                  bedzie przyjezdzal.

                  A eksport nie wzrosnie, bo do tego potrzeba jest armia aktywnych i
                  wyksztalconych ludzi, ktorych USA nie chce, bo caly program imigracyjny
                  preferuje pomywaczy kibli. To widac zreszta po Forum bo malo kto ma cos
                  interesujacego do powiedzenia.

                  Stany niestety sa na prostej pochylej.

                  I pomyslec, ze jestem konserwatysta, a gadam jak jakis demokrata.
                  Napisalem brzydkie slowo przed "demokrata" ale wykasowalem.
                  • bush_w_wodzie Re: niewarto 21.09.05, 22:57
                    przycinek.usa napisał:

                    > Nie wpuszcza turystow do USA!
                    > To banalne.

                    tyle ze nieprawdziwe smile


                    > Amerykanskie czynniki polityczne sa bardzo madre i przewidujace.
                    > Przewidzieli swietnie 9/11, wiec tak samo swietnie przewidza
                    > potencjalny wzrost turystyki.
                    >
                    > Ilosc odmow wizowych bedzie tak wielka, ze statystycznie i tak nikt tu nie
                    > bedzie przyjezdzal.
                    >

                    hmmm.. bogaci turysci z pl to jednak margines. a w ue nie wiz do usa. jak jest z
                    japonia?


                    i czemu mieliby blokowac naplyw turystow skoro kraj bedzie potrzebowal dewiz he
                    he he

                    >
                    > A eksport nie wzrosnie, bo do tego potrzeba jest armia aktywnych i
                    > wyksztalconych ludzi, ktorych USA nie chce, bo caly program imigracyjny
                    > preferuje pomywaczy kibli. To widac zreszta po Forum bo malo kto ma cos
                    > interesujacego do powiedzenia.
                    >


                    hm. moze po prostu wola pograc w tenisa albo podyskutowac w staranniej dobranym
                    gronie?


                    >
                    > Stany niestety sa na prostej pochylej.
                    >
                    > I pomyslec, ze jestem konserwatysta, a gadam jak jakis demokrata.
                    > Napisalem brzydkie slowo przed "demokrata" ale wykasowalem.


                    eeeee. pzycinku. zeby cie mozna bylo zszufladkowac to musialbys najpierw stac
                    sie nieco bardziej... normalny
                    • przycinek.usa nieprawdziwe? 21.09.05, 23:19
                      To sobie czlowiek zazartuje, a tu od razu Bush z krzakow z kijem wylatuje.
                      He he he he.

                      "i czemu mieliby blokowac naplyw turystow skoro kraj bedzie potrzebowal dewiz he
                      he he"

                      He he he he.
                      Beda potrzebowac DEWIZ. Hy hy hy.




                      To ja sprobuje JASNO i NORMALNIE specjalnie dla Ciebie:

                      Wszelkie decyzje w USA sa podejmowane z KARYGODNYM opoznieniem i NIC ZUPELNIE
                      nie potrafi administracja Busha przewidziec. Czy teraz latwiej?

                      Dotyczy to zarowno wywierania (slusznego) nacisku na Izrael w celu wycofania sie
                      ze strefy Gazy.

                      Dotyczy to dzialania w Iraku.

                      Dotyczy to dzialania po huraganie w NO.

                      Dotyczy to masy spraw zwiazanych z decyzjami ekonomicznymi, ktore tak niechetnie
                      krytykujesz.

                      Wiem, ze lubisz USA i jest ci przykro przekazywac krytyke nawet w formie
                      zaowalowanej aluzji.

                      Proponuje rozerwac sie troszke, rozluznic, wyskoczyc na male polowanie na
                      dziewczynki i potem juz w zupelnym relaksie ponownie wrocic do klawiatury.

                      Bo Amerykanskie czynniki polityczne sa bardzo madre i przewidujace.
                      I czujne. -)))

                        • przycinek.usa Re: zmyliles mnie... 21.09.05, 23:50
                          Malo tego ze przewidzieli, to oni nawet to wiedzieli!
                          Do duzej czesci ludzi wykonano anonimowe telefony i oni po prostu nie pojawili
                          sie w pracy.


                          I dlatego jedno panstwo dostalo polecenie wyprowadzenia sie z kilku osiedli
                          mieszkaniowych, na znak solidarnosci z ofiarami paru duzych budynkow w USA.

                          Nawet liczby sa pi razy drzwi podobne.
                          Taka mala odpowiedzialnosc zbiorowa.

                          I dlatego ogolnie zmienilo sie nastawienie administracji rzadowej w USA z
                          "wielkiego poczciwego zdziwienia" na "ostrozne zrozumienie".

                          A wynika to z faktu, ze jak sie depta mroweczki, to mrowki zaczynaja kasac i
                          wtedy trzeba uwazac gdzie sie depcze.

                          I niech ktos powie, ze BinLaden nie odnisl sukcesu!
        • szutnik Wielkie bum? Jeszcze nie teraz... 21.09.05, 22:34
          A ja spokojnie otworzyłem wczoraj krótkie na SP500 zaraz po komunikacie FED...
          Jeśli stare Żydy mają rację, a często ją mają, to powinno spadać do ok. 4-6.10,
          potem odbicie i po 13.10 najsilniejszy spadek, zgodnie z przysłowiem: Kupuj w
          Rosz Haszana - Sprzedawaj w Jom Kippur (4.10 zaczyna się Rosz, a 13 Jom K.)
          smile))
          Czy to już koniec rynku byka na equities? Nie wykluczam i tego, ale bardziej
          pasuje mi głęboka korekta w okolice dołka z sierpnia 2004. Rynek w USA moim
          zdaniem będzie teraz podobny do japońskiego Nikkei z lat 1993 - 2000 - szeroki
          trend boczny. Lata 2003 - 2005 uważam za klasyczne odreagowanie poprzedniego
          spadku. Moim zdaniem rynek equities w USA będzie naprawdę tragicznie wyglądał
          dopiero wtedy, gdy pęknie bańka na nieruchomościach, co będzie łączyć się ze
          zmianą zwyczajów Amerykanów i powrotem do oszczędzania. Myślę, że nastąpi to
          mniej więcej 2010 - 2015 i będzie się wiązać z masowymi emeryturami baby
          boomers. Do tego czasu w recesji, która zapewne nadejdzie FED znowu wykorzysta
          rynek nieruchomości do napędu gospodarki i zrobi to wg tego samego scenariusza,
          jak w latach 2002 - 2003.
          Najpierw Japończycy wyłożą kasę (tzw. "Interwencje walutowe w obronie jena", de
          facto wspólny antydeflacyjny ruch FED BoJ i Japońskiego MoF), wymienią ją na
          USD i wpakują w US bonds. Ten popyt obniży rentowność po długiej stronie
          krzywej, dając kolejny refi boom na mortgage'ach (może nawet 3% stopa na
          mortgage'u i 2% na 10Y Tnotes? Kto wie...)i wypchnie znowu gospodarkę USA i
          świata w górę z recesji. Ale tym razem FED nie zatrzyma bańki, a mortgage
          bedzie jeszcze częstszy niż dzisiejsze 65% wszystkich prywatnych nieruchomości.
          To plus rosnąca podaż domów i odchodzący na emerytury baby boomers dadzą
          ostatecznie szczyt na RE w podanym wyżej przedziale 2010 - 2015 - po prostu
          starzy ludzie nie kupują domów!!!.
          Dopiero krach na RE rozłoży USA - FED utraci ostatnią broń i stanie się
          bezsilny. Amerykanie zaczną oszczędać, czym wywołają zapaść globalną, której
          efektem na pewno będzie upadek systemów emerytalnych w wielu krajach, powiązany
          z upadkiem banków i całego systemu Bretton Woods II - dolara podtrzymywanego
          przez Azję. Do tego czasu będzie momentami nieźle...
          Czarno to widzę? To prawda. I nawet nie wiecie, jak BARDZO CHCIAŁBYM SIĘ
          POMYLIĆ!!!
          • przycinek.usa Re: Wielkie bum? Jeszcze nie teraz... 21.09.05, 22:42
            Nie pasuje mi to wszystko co napisales. To za szczegolowe.
            Niemozliwe do spelnienia. Teraz nie bedzie glebokiego spadku, poniewaz jest za
            duzo pieniedzy. Musi troche ubyc kasy. Dlatego musi byc najpierw jakis proces
            dystrybucji. Najszybciej i najlatwiej oczywiscie prognozowac DOW. To banalne.
            To od razu widac gdzie i jak cos polezie. Gorzej z nieruchomosciami.

            Nieruchomosci nie zawala sie tak szybko. Rynek nieruchomosci zawsze wytrzymuje
            dluzej jak akcji. Dlatego nie ma obawy, ze tak bedzie szybko. Mysle, ze
            prawdziwa tragedia na rynku nieruchomosci bedzie wtedy, kiedy stopa odbije
            wtornie w gore.

            To jednak jest calkowicie i zupelnie nieprzewidywalne.

            Logicznie wydaje mi sie, ze bedzie tak:

            1) najpierw rynek zwolni i spadnie popyt i import i padnie gielda.
            2) potem spadnie stopa i dolar zadoluje
            3) wtedy bedzie znaczny impuls inflacyjny i znowu stopa pojdzie w gore
            4) wtedy padnie rynek nieruchomosci

            I dlatego to wszystko bedzie trwac pare lat.
        • lastboyscout Re: znalazlem SWIETNA STRONE: 21.09.05, 23:54
          Dlaczego w nastepne wakacje i dlaczego na Florydzie?
          W nadchodzaca sobote, na Long Island !

          Zapraszamy wszystkich na dyskusje ekonomiczno-polityczne w plenerze plazy (gdzie
          jest legalny topless, Panowie smile.
          Jakby ktos nie dojechal to opijemy piwem zdrowie nieobecnych ... wink

          LastBoyScout i Viper smile

          • przycinek.usa artykul na Prudent Bear - polecam. 23.09.05, 05:15
            Pozdrawiam was bardzo serdecznie, wypijcie moje zdrowie i przeczytajcie ten
            artykul. Wklejam, bo wrecz odbija moj poglad na temat watku.

            To jest trudny tekst i przyznam, ze zle sie to czyta, ale ogolnie zawiera bardzo
            cenne spostrzezenia.

            www.prudentbear.com/archive_comm_article.asp?category=Guest+Commentary&content_idx=44758

            "On average, banks have only 1.3% of loans in the reserve account."

            "Jim Stack of Investech Research (your author is a paid up subscriber) says it
            has been reported that 40% of new jobs created in this economic recovery are in
            real estate related industries. We would argue the number is higher when all the
            peripheral financial, construction and home product jobs are thrown in, but the
            40% figure is high enough. The ability to repay is normally a function of
            employment income although recently, obviously, a large and increasing part is
            in home equity loan takedowns, cashout refi’s and sale at appreciated price.
            When, not if, these alternatives are no longer attractive/available, employment,
            certainly at least at the fringe, in these industries is going to contract. This
            may come after the 3% 10 year refi wave or the 2%, or whatever, or sooner if the
            dollar resumes it’s inevitable decline. Eventually, recessions always ensue."

            "mortgage loan losses are at historical lows. This is accurate but no
            repudiation of the foregoing. An old law of credit frequent readers have heard
            ad nauseam is that growth of high teens to even 20-30% annually in the loan
            category will, not astonishingly, result in the small numerator totally losing
            the race the rapidly growing large denominator. A report in June from the
            Harvard University Joint Center for Housing Studies states that the current
            housing boom has lasted 13 years! The next longest historic streak of
            uninterrupted growth in residential was only 5 years."


            Podtrzymuje, ze zostalo nam 2 kwartaly do poczatku katastrofy.



                • bush_w_wodzie pieknie... pieknie 24.09.05, 11:10
                  ciekawie moze byc na ws. w koncu oct 24 i oct 19 tez przypadaly na pazdziernik


                  twoje wykresy mowia ze ten pociag przyspiesza i juz widac zakret.

                  w dodatku sytuacja w polityce jest koszmarna. bush sie wystrzelal i zostal
                  zepchniety do glebokiej defensywy. iran robi swoje z poparciem rosji. schroeder
                  zachowuje sie jakby byl pod wplywem narkotykow i niemiecki impas sie poglebia.
                  tymczasem w styczniu niemcy obejmuja przywodztwo ue. chirac w szpitalu. blair
                  ktory mial pokierowac ue na lepsze tory dostal na dzien dobry zamachy w londynie
                  i nic nie robi. berlusconi przegra we wloszech. fantastyczne warunki dla
                  wielkiego bum w swiecie zachodnim


                  wlasciwie tylko azja prosperuje gospodarczo i politycznie


                  kierunek kanary?
                  • przycinek.usa Argumenty - stare/nowe 24.09.05, 18:11
                    Widze, ze malo kogo to interesuje, lecz wiem, ze patrzycie na ten watek.

                    Dlaczego wywrotka bedzie teraz, a nie bylo jej dotad?
                    Dlatego, ze polityka emisyjna/podazowa w innych panstwach byla dotad bardzo
                    agresywna i nastawiona na rownowazenie podazy od strony USA, gdzie wszyscy
                    pakowali swoje nadwyzki towarowe.

                    Teraz jednak po kilku latach pompowania dolarow inne banki centralne
                    zorientowaly sie, ze dalsze podwyzszanie pieniadza w obrocie [wlasnego] jest
                    grozne dla ich wlasnych struktur ekonomicznych i dlatego mamy spowolnienie
                    zakupow. Wszyscy boja sie globalnej inflacji. I maja racje.

                    Zjawsko jest wrecz podrecznikowe. Wzrost kursu zlota + spadek dynamiki
                    interwencji i wzrost zachet od FOMC. I dlatego to sie wszystko zawali dopiero
                    teraz. Rynek w USA przyzwyczajany do olbrzymiego tempa finansowania kredytem nie
                    wytrzyma stopy procentowej na obecnym poziomie, spadnie sprzedaz domow i spadnie
                    dynamika PKB ponizej zera. Mysle, ze nastapi to w 3 kwartale 2006.

                    W miedzyczasie nastapi krach na Wall Street.
                    To zas moze wystapic w kazdej chwili. Teraz.

                    Juz teraz widzimy wzrost slabosci tzw. sily relatywnej.
                    To jest relacja indexu cenowego do indexu wazonego kapitalizacja.
                    Widac juz wyraznie trend! To przedstawia wykres przytoczony duzo wyzej w watku.

                    Dopoki stopa procentowa FUNDS byla ponizej 3.5% bylismy jeszcze bezpieczni.
                    Moglo do tego nie dojsc. Moim prywatnym zdaniem stopa na obecnym poziomie
                    rozklada gospodarke i wyciaga dolara na poziomy, przy ktorych zagraniczni
                    inwestorzy zaczynaja rozpatrywac decyzje o rozpoczeciu wycofywania sie z rynku
                    obligacji. To jest normalna procedura przy osiagnieciu tzw. target cenowego.

                    A co do przeprowadzki na Canary, to fajne miejsce. Dobry pomysl.
                    Tylko wyspy za male. Najlepsza wedlug mnie Majorka, chociaz ceny nieruchomosci
                    wysokie i za blisko Izraela.


                    • szutnik Re: Argumenty stare/nowe . KRACHU NIE BEDZIE 24.09.05, 23:09
                      Jesiennego krachu nie będzie. Dlaczego? Cristopher Carolan, badający
                      współczesne i historyczne emocjonalne krachy (i nie tylko to badający) odkrył,
                      że aby do niego doszło, DWA I PÓŁ ROKU WCZEŚNIEJ PRZED WCZESNOJESIENNYM
                      SZCZYTEM, W OKRESIE OD JEDNEGO DNIA PRZED DO 10 DNI PO RÓWNONOCY WIOSENNEJ
                      PRZYPADAŁ NÓW. W 2003 r ten warunek nie był spełniony. Ezoteryka? Nie tak
                      zupełnie. Polecam materiały ogólnodostępne z jego strony www.
                      This paper won the 1998 Charles H. Dow Award presented by Dow Jones, Barron's,
                      and The Market Technicians Association (a więc nie jest to taka bzdura, skoro
                      Barron's to prezentował):
                      www.calendarresearch.com/autumnpanics.html
                      Dobry jest też pierwszy rozdział jego książki, którą całą mam po polsku:

                      www.calendarresearch.com/chapter1.html
                      A tu jest o 58 letnim cyklu panik. Panika na NASDAQu z kwietnia 2000 to kolejny
                      element w tej układance:

                      www.calendarresearch.com/58yearpanic.html
                      To co stwierdził Carolan uważam za nadzwyczaj interesujące.Kalendarz spiralny
                      czasem stosuję, choć wiem już, że nie jest tak prosta, jak się pierwotnie
                      wydawało - trzeba dużo pracy włożyć.
                      Emocje zbiorowości dużo bardziej zależą od zjawisk astronomicznych niż się
                      powszechnie uważa....
                      • przycinek.usa Re: Argumenty stare/nowe . KRACHU NIE BEDZIE 25.09.05, 00:43
                        No nie wiem?

                        Jestem podobnie jak profesor Bogusław Wolniewicz z PJKM - Rzymskim Katolikiem
                        niewierzacym. I nie wierze w to. Moze faktycznie nie bedzie krachu w sensie
                        podanej definicji, 3-dniowej lapanki nozy. Ale argumentacji zacytowanej nie
                        akceptuje zupelnie.


                        To jest tak, jak z tym FRODORem.
                        Jak spada, to FED stope ciagnie do gory.
                        I dolar sie umacnia.
                        I wtedy czesc obserwatorow FRODORa obserwuje "zaskakujace umocnienie sie dolara"
                        pomimo spadku FRODORa...


                        Ja nie powiedzialem, ze bedzie krach na jesieni.
                        Ja powiedzialem, ze jestesmy tuz-tuz.

                        Mozliwe sa rozne scenariusze.
                        Np. Krach jutro, albo we wtorek.
                        Albo w grudniu. Albo w marcu.
                        To nie padlo z mojej strony.

                        Kazdy z momentow ma jakies prawdopodobienstwo i moze jest jakis cykl ksiezycowy,
                        kiedy to bedzie dobre i bedzie pasowac. Dla mnie OK. Jezeli nie pasuje w cyklu
                        ksiezycowym, to ja sie nie upieram.

                        Znajdz mi jakas date, ktora jest blisko, zeby zawezic te nasze dywagacje.
                        Analizujac te momenty pamietaj, ze jestesmy ZA SZCZYTEM.
                        Kto wie, moze przywidzisz ten krach dokladnie?




                      • bush_w_wodzie Re: Argumenty stare/nowe . KRACHU NIE BEDZIE 25.09.05, 11:39
                        metodologia tego faceta rzuca na kolana. nawet zakladajac korelacje zjawisk
                        astronom(log)icznych z zachowaniem duzych grup ludzi (ktora jest dosyc oczywista
                        i zrozumiala np w przypadku cyklu slonecznego i dosyc tajemnicza i malo
                        zrozumiala w przypadku ksiezyca) to korelacja pozostaje tylko korelacja


                        wyglada na to ze temu facetowi chodzi tylko o sprzedaz ksiazki. mieszanina
                        astrologii swiat zydowskich i numerologii (totalne nieporozumienie w
                        zastosowaniu liczb fibonacciego) wskazuja na to jednoznacznie


                        krotko mowiac bajki. tak jak przycinek wole popatrzyc np na financial
                        institutions debt outstanding
                        • szutnik Re:CAROLAN - to nie bajki... 25.09.05, 17:36
                          wyglada na to ze temu facetowi chodzi tylko o sprzedaz ksiazki. mieszanina
                          > astrologii swiat zydowskich i numerologii (totalne nieporozumienie w
                          > zastosowaniu liczb fibonacciego) wskazuja na to jednoznacznie

                          Niezupełnie. To, co jest napisane w materiałach ogolnodostępnych to tylko
                          niewielki ułamek. Ale na tej metodzie oparty jest pewien system transakcyjny.
                          Analitycy z Banku Ochrony Środowiska przeanalizowali jego skuteczność na
                          polskim rynku na indeksie WIG, przy okazji opisując w skrócie całą metodologię.
                          Wyniki do sprawdzenia tu:
                          bossa.pl/analizy/techniczna/elementarz/carolan/
                          Przeklejam wyniki ich testu:
                          "Łączna zakumulowana stopa zwrotu dla transakcji przeprowadzonych na
                          przestrzeni 2002 r.:

                          z wykorzystaniem pozycji długich przyniosła stopę zwrotu w wysokości 30,07%
                          z wykorzystaniem pozycji krótkich przyniosła stopę zwrotu w wysokości 20,90%
                          z wykorzystaniem zarówno pozycji długich jak i krótkich stopę zwrotu w
                          wysokości 57,24%
                          Na przestrzeni analizowanego okresu:
                          łączna zmiana indeksu WIG wyniosła 3,19%.
                          stopa zwrotu uzyskana w tym samym czasie przez najlepszy fundusz akcyjny tj.
                          Skarbiec Akcja ukształtowała się na poziomie 8,21%
                          benchmark[23] dla funduszy akcyjnych składający się w 90% z indeksu Wig a w 10%
                          ze średniej rentowności 13 tygodniowym bonów skarbowych z przetargów wyniósł
                          3,72% "
                          JEŚLI TO BAJKI, TO DLACZEGO DZIAŁA???
                          • bush_w_wodzie 2 pytanie kontrolne 25.09.05, 18:07
                            1. jesli to dziala tak doskonale - to jak ciezkim idiota trzeba byc zeby to
                            publikowac?

                            2. jesli to dziala - to co sie stanie jesli wszyscy zaczna sie ta metoda
                            poslugiwac?

                            a teraz zobacze czego ci analitycy z bos dokonali
                            • przycinek.usa pasja zegarmistrzowska 25.09.05, 19:01
                              pamietam dawno temu, jak przychodzilem z rodzicami do domu moich dziadkow, to
                              ogladalem czesto taki wielki zegar z wahadlem.

                              Ten zegar byl przezroczysty, bo dookola byly szyby i lubilem patrzec na tryby,
                              ktore wykonywaly rozne tajemnicze poruszenia. To byl dziwny zegar, mial
                              dodatkowe funkcje, chyba mial kukulke i pare innych dziwactw, ktore pozostaly
                              dla mnie niezglebione z racji mojego mlodego wieku. Ruch tych kolorowych trybow
                              byl dla mnie zupelnie niewyjasniony i tajemniczy. Przypuszczam, ze badania
                              korelacji gwiezdnych i ich wplywu na gielde tez sa taka obserwacja zegara.


                              Mozliwe, ze obecnosc jakiejs fazy Ksiezyca powoduje zle lub dobre samopoczucie
                              inwestorow i wieksza lub mniejsza tendencje do paniki.

                              To jest calkiem mozliwe, zwlaszcza, ze sa setki tysiecy ludzi interesujacych sie
                              aktywnie zodiakiem i kalendarzem gwiezdnym.

                              Jednak nie moze to byc jedyna forma oceny zjawisk, bowiem sam kalendarz nie
                              wyjasni nam powodow powstawania paniki, chyba, ze dojdziemy do momentu, kiedy
                              sam dzien znaczacy w kalendarzu wywola panike, co jest o tyle nielogiczne, ze
                              nastepny dzien jest niejako nieuchronny i powinien koic nerwy.

                              Dla mnie najwazniejsza jest stopa procentowa. Skoro FOMC powiedzial mi, ze stopa
                              jest 3.75%, to ja rozumiem, ze dolar idzie chwilowo w gore. Jedyne pytanie,
                              ktore pozostaje bez odpowiedzi, to czy beda dalsze podwyzki i czy dolar idzie
                              dalej w gore. I jak dlugo bedzie szedl? Bo jak bedzie obnizka, to dolar pojdzie
                              w dol. I czy jest korelacja pomiedzy ksiezycem i decyzja FOMC?
                              I jaki bedzie stosunek glosow w nastepnym glosowaniu, bo skoro teraz bylo 1:9,
                              to jaki bedzie ten stosunek 1 listopada? Jesli bedzie 3/7 to stopy skoncza
                              wzrost na 4%. I dolar zrobi przerwe.
            • przycinek.usa ladny artykul. Zgadzam sie w 100%. 23.09.05, 05:52
              "Is this a lifetime selling opportunity?
              What I am thinking is that while the early 1980s represented a lifetime buying
              opportunity for financial assets and real estate, today, we may be at a lifetime
              selling opportunities for financial assets and real estate, though not
              necessarily in Asia."

              (...)

              "Inflation misreported
              In last month's report, I quoted my friend Bill King extensively who showed how
              the US government fudges economic statistics. A few days ago, Bill provided
              further evidence of the government's manipulation and misrepresentation of
              statistics - this time for the case of inflation figures. Bill quoted a study by
              Tom McManus of Bank of America securities who showed the composition of inflation.

              The Bureau of Labor Statistics has calculated that health care inflation in the
              last ten years or so averaged about 4% per annum. However, from private studies
              we know that health care costs have risen by around 10% per annum in the last
              few years. Moreover, whereas the weighting of the BLS's health care expenditures
              within the CPI is only 6%, health care represents about 17% of consumption, and
              this, so Bill King points out, according to the Bureau of Economic Analysis of
              the US Commerce Department.

              I think there is no better example to expose the US government's continuous lies
              about the health of the economy. By understating the rate of CPI inflation the
              bond market is being fooled and real GDP growth rates artificially boosted since
              real GDP is nominal GDP less the rate of inflation. So, if nominal GDP increases
              by 6% and inflation instead of averaging 3% per annum is in fact more likely to
              average 5% per annum, real GDP growth is not 3% but 1% per year!"

              www.ameinfo.com/67404.html
              • felusiak1 Re: ladny artykul. Zgadzam sie w 100%. 25.09.05, 08:56
                dlaczego nie w 200%?
                Stopa inflacji tylko w czesci zzera tzw real gdp.
                Jesli ceny rosna to rosnie tez gdp gdyz mierzone jest w cenach nominalnych
                chyba, ze wzrastaja tylko ceny importowanych dobr. A zatem z jednej strony
                inflacja powoduje wzrost wartosci gdp i jednoczesnie obniza stope realnego
                wzrostu gdp i tak w kolko. ekonomia jest dynamiczna a rozumowanie w powyzszym
                artykule statyczne zatem aby poprawic sobie samopoczucie zgadzam sie w 200% i
                jednoczesnie nie zgadzam sie w 199%.
    • szutnik PANIKA - KORYGUJĘ ZEZNANIA..MOŻLIWA!!!!! 27.09.05, 07:18
      Jak tam przycinek, ochłonąłeś już po wyborach? Żale na JKMa wylałeś? Doszedłeś
      kolejny raz do wniosku, że UPR to Unia Polityki (Nie)Realnej)? Jednym słowem -
      już bussines as usual czy jeszcze nie? smile))
      Bo ja mam dla Ciebie nowinę. Sprawdziłem na moim programie do astronomicznych
      efemeryd - nów 2003 był 10/11 noc po równonocy - więc teoretycznie WARUNEK
      WSTĘPNY dla paniki jest spełniony. Myliłem się pisząc to powyżej, bo pierwotnie
      niezbyt dokładnie sprawdziłem. W zasadzie rok 2003 spełnia ów warunek
      wstępny "na granicy" nie wiem jak ściśle interpretować obserwację Carolana o
      owych 10 dniach, zakładam wariant, że jednak na tak co do paniki.
      Październikowe paniki wypadają wg Carolana w dniach 27-28 7 miesiąca
      babilońskiego kalendarza księżycowego lub 27 - 28 dnia żydowskiego miesiąca
      Tiszri (1 w Nowym, żydowskim roku). Co ciekawe w tym roku jest to: 30.10.2005 i
      31.10.2005 - czyli tuż przed posiedzeniem FED z 1.11.2005, prawda?
      Jak widzę dalszy ciąg? (To traktuj z lekkim przymrużeniem oka, ale może coś z
      tego będzie? Kto wie?)
      "Kupuj w Rosz Haszana, sprzedawaj w Jom Kippur" - Rosz (święto trąbek) to
      żydowski Nowy Rok. W tym roku wypada 4-5.10.2005 - pasuje jak ulał do ostatnich
      ruchów funduszy, które zawsze ostatnio początek miesiąca robią dobry na rynkach
      akcji. Jom Kippur wypada 13.10.2005 - w okolicy podawania PPI, który teraz moze
      być nieciekawą niespodzianką dla rynku (subindeksy cenowe Philadephia FED i
      Chicago PMI za wrzesień miały największe wzrosty jednomiesięczne od kilkunastu
      lat!!!, a one nieco wyprzedzają PPI-a). Taki PPI typu +1,0 % r/r,jakby się
      dołożył do tego i CPI mógłby naprawdę zrobić poważne spadki w drugiej połowowie
      października, z paniką i utworzeniem dna na equities 31.10.05 w formie mocnej
      paniki, dając dodatkowo zagwozdkę Pani Gov. Bies i Panu Moskow, którzy
      twierdzą, że wszystko jest OK a gospodarka silna.
      Przy okazji wyszłoby na to, że już pół roku temu rację miał Paul McCulley z
      PIMCO twierdząc, że FED funds zakończą w listopadzie na 4,0%.
      P.S. Greenie wczoraj znowu mocno odnosił się do spekulacji na RE. Widać więc,
      co nim kieruje, gdy podnosi stopy, a co ja podkreślam tu od jakiegoś czasu -
      FED chce powtórzyć manewr Royal Bank of Australia i spłaszczyć ceny
      nieruchomości (w AU udało się to na 18 miesięcy).
      Co do dolara - siejesz przycinek panikę niepotrzebnie. Ostatni raport MFW (IMF)
      pokazuje, że nie ma dywersyfikacji dolarowych aktywów w bankach centralnych, o
      której rynki śpiewały na przełomie 2004/2005. Krach Bretton Woods II jeszcze
      nie teraz. To jeszcze musi potrwać...Fed tradycyjnie zrobi recesję w 2006,
      chyba nawet dość łagodną, z której za chwilę będzie w panice wyciągał USA i
      świat...
      PZDR
      • przycinek.usa Re: PANIKA - KORYGUJĘ ZEZNANIA..MOŻLIWA!!!!! 27.09.05, 08:56
        bardzo przyjemna wypowiedz zawierajaca duzo informacji, ktore trzeba przetrawic.

        Mala uwaga moja a propos "paniki dolarowej".
        Ja powiedzialem, ze panika na USD nastapi PO FAKCIE zdyskontowania przez rynek
        przekonania, ze stopa FUNDS NIEUCHRONNIE SPADNIE.
        Czyli spadek sie zacznie na USD po spadku na Wall Street.
        Dzieli nas od tego 1 dolek! Czyli czekamy na poczatek kolejnej fali.

        Ja chyba gdzies powyzej wpisalem kolejnosc.

        1) Najpierw wywrotka na Wall Street. TERAZ. Czyli ten krach, o ktorym piszesz,
        ze wychodzi z Carolana. Ja znalem jednego chlopaka, ktory podobal mi sie swoja
        naukowoscia i podejsciem badawczym do wskaznikow, nazywal sie Bialek Wojtek i
        byl strasznie dokladny. Znasz przypadkiem tego pana? Mine mial zawsze taka,
        jakby zezarl miske dziegciu, ale byl w porzadku i mial glowke radziecka 6x9 czy
        jak to sie mowilo. Rozmawialismy o takich wskaznikach ze Science-fiction.
        Wlasnie o tym carolanie, czy jak mu tam. Nie wiedzialem, ze ktos o tym w ogole
        mysli. No no.

        2) Wtedy analitycy i Greenspan otworza oczka. Przekonanie o spadku FUNDS ruszy
        dolara w dol. Moze to nastapic PO spadku na Wall Street. Kazde 500 punktow
        spadku na DOW przelozy sie na obnizke stopy o 1%. Jakby spadlo o 2000 punktow,
        to stopa wyladuje ponizej 1%. (To zart)

        3) Dlatego dopoki TERAZ mamy bloga sielanke i sen analitykow, to dolar moze sie
        nawet umacniac i jest to szalenie niebezpieczne. W koncu stopa jest prawie 4.
        A mowi sie, ze ECB moze ciac w koncu. Zgadzam sie, ze 4% i koniec.

        Pozwol, ze sie przegryze przez te Carolany. Grunt, ze mamy date i ona pasuje.
        Czyli ten twoj kalendarz pozwala na krach. To ja dziekuje mu uprzejmie.

        I jeszcze jedno:
        Ten DOW moze jeszcze troche podskakiwac, bo ja widze mase ludzi na kapuscie.
        Na rynku jest taka nadplynnosc, jak chyba nigdy dotad. Ten krach moglby wiec
        wystapic TERAZ, ale cos musi odessac kase z rynku. Tym czyms moglobybyc PMI z
        Chicago, zwlaszcza, ze bedzie podane w tym tygodniu i moze znowu byc ujemne.
        Ogolnie, jesli bedzie dodatnie, to bedzie OK. ale JESLI jakims psim swedem
        wyszloby np. 49.7 - czyli cokolwiek ale PONIZEJ 50 (poziom rownowagi), to mamy
        glebe na 100% i jazde bez trzymanki. Ja uwazam, ze PMI jest najwazniejsze i sa
        duze szanse na maly klopocik. W koncu musimy pamietac, ze mamy podzial na USA A
        i B. To juz pisalem. A = wybrzeza i wzrost wprost nieprawdopodobny, wynikajacy z
        pompowania real estate i dystrybucji kasy z kredytow i ogolnie babla kredytowego.

        I USA B, gdzie nie ma zadnego wzrostu cen nieruchomosci, gdzie sie folks modla o
        zyski w real estate a tu figa z makiem i jest po prostu marazm, ktory wynika z
        inflacji i braku perspektyw. PMI Chicago pokaze nam wskazniki z USA B.
        I FED powinien dostac zimny prysznic. A po nim Wall Street. Problem z Wall
        Street jest taki, ze inwestorzy indywidualnie w ogole nie maja pojecia jakie to
        wazne, to PMI. Wall street moze nawet nie zareagowac od razu. Moze nawet pojdzie
        do gory troche, bo moze paru debili z miliardami pomysli, ze teraz czas na
        obnizke stopy. No ale to zobaczymy, jak sie to PMI pojawi. Tumanow wsrod
        zarzadzajacych nie brakuje. W koncu bezrobocie jest ~5.1 nie?


        • szutnik Wojciech BIAŁEK...i ja. 28.09.05, 22:16
          >Ja znalem jednego chlopaka, ktory podobal mi sie swoja
          > naukowoscia i podejsciem badawczym do wskaznikow, nazywal sie Bialek Wojtek i
          > byl strasznie dokladny. Znasz przypadkiem tego pana? Mine mial zawsze taka,
          > jakby zezarl miske dziegciu, ale byl w porzadku i mial glowke radziecka 6x9
          czy
          > jak to sie mowilo. Rozmawialismy o takich wskaznikach ze Science-fiction.
          > Wlasnie o tym carolanie, czy jak mu tam. Nie wiedzialem, ze ktos o tym w ogole
          > mysli. No no.

          Białka znam (no nie osobiście...)dość dobrze. Nie wiem ,czy jest to najlepszy
          analityk w Polsce, ale na pewno jeden z najlepiej piszących - milo było mi
          czytać jego analizy w Parkiecie. Szkoda, że już go tam nie drukują - to był
          jeden z powodów, dla których ongiś kupowałem tę gazetę, gdy jeszcze bawiłem się
          w polską giełdę. To zawodowiec - ja jestem tylko amatorem na własny rachunek.
          Zaczynał z "powracającym z USA" w 1991 r. Zenonem Komarem - jakimś analitykiem
          z USA. Wtedy facet, ktory wiedział co to jest P/E i MACD był ekspertem smile)) i
          Komar był kimś takim dla takich jak ja, czy Białek, ktorzy plus minus wtedy
          zaczynali.
          Białek ma 2 fakultety - matematykę i filozofię (o tej drugiej mówił żartem, że
          poszedł na nią, by poznać mądrą kobietę...rzeczywiście, poznał smile)
          Potem był analitykiem w Domu Maklerskim "Polonia" (już go nie ma)i ostatecznie
          około 1997 został chyba analitykiem (a może zarządzającym) w Funduszu SEB TFI
          Polska (taki szwedzki bank). Na pewno był w nim do 2003 r. z tego czasu mam
          ostatnie o nim wiadomości. Liberał bliski UPR i być może znasz go z ich portalu
          internetowego?
          W Gazecie Parkiet przestał pisywać okolo 2002.
          Od Białka nauczyłem się myślenia o podaży pieniądza - jako amator łapałem
          wiedzę skąd się dało...Obaj, On i ja jesteśmy "wierzący" w Fale Elliotta, (co
          nie znaczy zaraz, że w Prechtera). W Carolana też.
          Co do Carolana - trafiłem na to przypadkiem w 1996 i długo byłem sceptyczny. W
          tym czasie "okienka czasowe Carolana" były w Polsce modne, co drugi analityk w
          Parkiecie coś tam tym prognozował. Gdy im przeszło, to mnie zaczęło brać, ale
          tak na poważnie przekonałem się dopiero 99/2000. Wtedy parę razy przewidziałem
          pomniejsze emocjonalne szczyty no i najważniejsze...nie uwierzysz, ale
          określiłem dokładnie szczyt na NASDAQ na 29.03 (był 28) i panikę kwietniową (z
          58 letniego cyklu) To był super czas - byłem mocno zarobiony na hossie 99/2000,
          a ten krach na NASDAQ (i WIG20 także) zwielokrotnił moją kasę. Może na Maybacha
          nie miałem, ale na niezły sportowy wóz było. Stałem się guru w moim biurze
          maklerskim, ludzie kopiowali moje transkacje na future'sach...i zarabiali!!!
          Pojawila się pycha. Rynek? To proste...patrzcie i uczcie się!!! Pycha rosła.
          Co było dalej pewnie się domyślasz...dziś z maleńkim ułamkiem owej fortuny
          mozolnie zdobywam po parę groszy, dużo pokorniejszy. Pycha usztywniła kark i
          zlekceważyłem sygnały zmiany. Już w 2000 r. w listopadzie mocno stopniałem -
          stawiałem wtedy na korelację Polski z USA, a takiej chwilowo nie było. Nasdaq -
          6%, a WIG20 +2% i moje krótkie, otwierane pod Nasdaq szlag trafiał na stopach.
          A przecież na wykresach (kreskach, w slangu polskich giełdziarzy) były sygnały
          kupna i trzymania długiej
          PZDR
          • przycinek.usa Re: Wojciech BIAŁEK...i ja. 29.09.05, 03:39
            Acha. Mnie sie wydawalo, ze ten dom maklerski inaczej sie nazywal.
            Nie Polonia. Ale nie pamietam. To sie nie upieram.

            Sluchaj, zostaw te gielde, bo to jest pelne bankrutow i wez sie za FOREX.
            Gielda i FOREX maja sie tak do siebie, jak hulajnoga do Kawasaki.
            Gielda jest dla dziadow i frajerow.
            Zasnac mozna przy tych wszystkich opcjach i kontraktach.
            Goli sie czlowiek w kolko a tu w miedzy czasie nic sie nie dzieje przez kilka
            dni. Na FOREXie jak chcesz isc do kibla, to musisz zamknac pozycje, bo cie jedna
            kupa moze kosztowac majatek.

            Na forexie tak samo trzeba analizowac i podobnie myslec, a informacji jest
            wiecej i handel 24/7 i dlatego robi sie to zespolami, bo pojedynczy ludzie nie
            nadaja sie do tego. A jak jestes dobry, to wyjmujesz merola za merolem i potem
            juz nie wiadomo gdzie to trzymac. Tylko trzeba miec wstrzymanie do alkoholu, nie
            palic (Bo wplywa na myslenie - wiem z autopsji, bo rzucilem) i umiec od czasu do
            czasu siedziec dwie doby. Nie ma limitu czasu pracy i nie ma limitu zarobkow.
            Trening trwa zwykle okolo roku. (Tak mi sie wydaje z obserwacji) Kosztuje duzo w
            zaleznosci od limitu otwarcia rachunku i szybkosci topienia. Trzeba sobie
            uczciwie powiedziec, ze ze trzy razy trzeba im poslac kase.
            Jak jestes dobrym artysta, to bedziesz musial im wysylac kase co tydzien. He he.

            Acha, trzeba szybciej zmieniac zdanie jak na gieldzie.
            Nie mozna trwac w uporze przez dluzej jak 1 dzien.
            Jak masz tendencje do obrony swojego zdania, to koniec z toba.
            Np. jak dzisiaj. Mialo byc durable goods 0.8 albo jakos tak, zrobili 3.3% i
            dolar prawie nie drgnal. Mial cholera sie umocnic, a spadl. A jakbys sie uparl,
            to byc stracil nie 5% tylko np. 30%. A bez uporu jest zysk. Maly, ale zawsze.

            Wyplate dostajesz z bankow i na ogol nie ma problemu z popytem, bo najwiecej
            pieniedzy jest w bankach. Pakujesz bankom i zabierasz tez bankom.
            Legalnie. I nie trzeba byc guru. Wystarczy troche sobie zarobic.
            I jest fajnie.



            • szutnik Re: Wojciech BIAŁEK...i ja. 29.09.05, 07:01
              Z tym DM masz rację. Najpierw był Magnus (w tym DM był ów Z. Komar)potem
              Polonia. Oba już nie istnieją.
              Co do Forexu - nie leży mi. Próbowałem na Andzi (slangowo w Polsce tak nazywają
              Oanda.com) - nie lubię daytradingu i nie mam na to czasu. Widzisz, ja normalnie
              pracuję, choć wtedy w 2000 r. myślałem już, by to rzucić - na szczęście tego
              nie zrobiłem. Dlatego najbardziej mi leżą kontrakty na SP500 - mala zmienność,
              ale spora dźwignia. Lubię też trochę towary, ale już nie np. ropę czy heating
              oil - tu jak na Forex, trzeba caly czas przed ekranem. Gdybym tak robił, żona
              wystąpiłaby o rozwód....już i tak mi tym grozi wink
              Dlatego jednak SP500 - spokojnie do przodu i dociskać trend kolanem (powiększać
              zarobione pozycje)
                • przycinek.usa witam - dzieki za pomysl - dobry komentarz 30.09.05, 00:27
                  Milo zobaczyc te jego ponura gebe. Pomyslalem, ze wkleje tutaj ten jego
                  komentarz, bo pasuje jak ulal, a temat wraca jak bumerang.

                  "Obserwatorium: Lęk wysokości

                  Dowiedz się jaki jest związek między budową wysokościowców a nadejściem bessy -
                  szczegóły wyjaśnia Wojciech Białek

                  4 lipca miały miejsce na świecie dwa wydarzenia, które mogły poruszyć
                  wyobraźnię: reprezentacja Grecji po raz pierwszy w historii zdobyła tytuł
                  mistrza Europy w piłce nożnej, a w Stanach Zjednoczonych w dniu Święta
                  Niepodległości nieopodal miejsca, gdzie jeszcze trzy lata temu stały wieże World
                  Trade Center, wmurowano kamień węgielny pod Freedom Tower

                  Po zakończeniu budowy, planowanym na rok 2008 lub 2009, Wieża Wolności będzie
                  najwyższym budynkiem świata (541 m). Ta z pozoru niemająca związku z tematem
                  niniejszej rubryki informacja z USA powinna zainteresować te osoby, które
                  inwestycje na rynku akcji traktują jako lokaty długoterminowe. Otóż uwagę
                  inwestorów już dawno zwróciła niepokojąca tendencja do pojawiania się poważnych
                  kryzysów finansowych i silnych rynków niedźwiedzia na rynkach akcji w trakcie
                  lub tuż po zakończeniu budowy najwyższego w danym momencie wieżowca świata.
                  Zwróćmy uwagę na informacje z ubiegłego wieku.

                  Pierwszymi rekordzistami minionego stulecia były budynek Chryslera (319 m) oraz
                  Empire State Building (381 m). Obie budowy w Nowym Jorku zakończono odpowiednio
                  w 1930 i 1931 r. Było to już w trakcie rozpoczętej w 1929 r. wielkiej bessy na
                  rynku akcji (Dow Jones - 89 proc. do 1932 r.) i tuż przed rozpoczęciem Wielkiego
                  Kryzysu. Na kolejny rekord trzeba było czekać do lat 70., kiedy to rozpoczęto
                  budowę wież WTC (417 m) oraz Sears Tower (442 m). Budynki te oddawane były do
                  użytku w latach 1972-1974 równolegle z największą od 40 lat bessą na Wall Street
                  (S&P 500 - 50 proc. pomiędzy 1972 a 1974 rokiem). Następna przerwa trwała ćwierć
                  wieku, a nowy rekord ustanowiony został w Kuala Lumpur, gdzie budowę Petronas
                  Towers (451 m) zakończono w 1997 r.

                  Wojciech Białek"
                    • przycinek.usa No i klops! Same pomylki! 30.09.05, 18:08
                      PMI okazalo sie nadzwyczaj mocne. Ponad 60, a rynek zamiast zwariowac ze
                      szczescia i umocnic dolara, zaczal dolara oslabiac. Poniewaz zas oslabianie
                      polega na wzroscie kursu eurodolara, wiec idze, choc ciezko i meczy sie
                      okropnie. Mysle sobie, nawiazujac do wypowiedzi JKMa, "media rezimowe"
                      sfalszowaly wynik PMI!

                      Tak dobre PMI pokazuje, ze gospodarka USA ma sie znakomicie, zupelnie jak mowi
                      caly czas felusiak, ktory myli sie tylko w tych momentach, kiedy PMI spada
                      ponizej 50. He he he.

                      Ciezko powiedziec co teraz. Banki nadal maja ochote z USD wylesc bo podaz jest,
                      dane sa swietne i FOMC na pewno podniesie te stope na 4%. To juz widac.
                      Czyli dolar spadnie a nawet wzrosnie. Najwyzej przejde na emeryture przed tym
                      krachem, he he he.



                      • przycinek.usa dane super 03.10.05, 23:09
                        kolejne dane pokazuje ze jest swietnie. fantastycznie. raj na ziemi.
                        Zastanawiam sie wobec tego dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak zle?
                        Doszedlem do wniosku, ze podwyzka na 4% jest nieuchronna.
                        Greenspan podniesie. Na pewno.

                        Dolar jednak nie umacnia sie jakos szalenczo.
                        To dziwne. Naprawde dziwne.
                        No ale koniec kwartalu byl specyficzny.

                        Dolar powinen sie umocnic. Skoro sie nie umocnil bardzo do tej pory, to powinien
                        umocnic sie za tydzien. Cos musi byc. Tajemnicza sprawa.


                        • lastboyscout Re: dane super 04.10.05, 00:43
                          Faktycznie dziwne rzeczy sie dzieją. Wydaje mi sie ze lapalem temat do pewnego
                          momentu ale teraz mam o czym myslec ....
                          Jedyne wytlumaczenie: w Europie, w Azji jest duzo gorzej niz myslimy.
                          Mnie najbardziej zadziwil wzrost sprzedazy nieruchomosci na rynku wtornym !
                          Kto to kupuje?!!! Przeciez najwieksi idioci juz sie obkupili ...
                          Jest tez przeciez jakas granica grania z equity a mam coraz wieksze przekonanie,
                          ze wiekszosc to dokladnie robi ...
                          Nie wierze aby banki wchodzily w to z zamknietymi oczami .... To nie Chiny czy
                          Polska....
                          • przycinek.usa Re: dane super 04.10.05, 00:48
                            nie jestes jedynym zaskoczonym.

                            Rynek faluje. To normalne.
                            Teraz naturalna rzecza byloby, zeby DOW przebil szczyt.
                            Nie widze tego jednak.

                            Jest masa sprzecznych informacji, ale ja nie zmieniam zdania.
                            Trendy sa najwazniejsze. Przedluzy sie to. I bedzie zwala.
                            • lastboyscout Re: dane super 04.10.05, 03:08
                              Tak przedluzy sie i stopy pojda w gore ale tak jak pol procenta temu mowilem ci
                              ze BEDZIE te pol procenta w gore tak teraz dochodze do tak idiotycznych wnioskow
                              ze powstrzymam sie z ich wypowiedzeniem az wyjdzie wiecej informacji.
                              COS JEST GRANE poza tym co do nas dociera, cos POLITYCZNEGO, wspomnisz moje slowa.
                              • lastboyscout Re: dane super 04.10.05, 17:22

                                "....O godz. 16:00 opublikowano dane o sierpniowych zamówieniach w amerykańskim
                                przemyśle. Figura okazała się lepsza od prognoz i wyniosła 2,5 proc. m/m wobec
                                2,0 proc."....

                                Bajka. Rosnie deficyt handlowy i rosnie rodzima produkcja .... pewnie wzrosna
                                znowu ceny.
                                No raj przynajmniej raj OBIECANY bo place praktycznie stoja co w zupelnosci
                                wypelnia moja prywatna definicje stagflacji!
                                • przycinek.usa tylko stopa trzyma dolara 04.10.05, 19:20
                                  October 4th: Traders
                                  have seen a number of different USD/JPY buyers today, but a few stick out as
                                  being more important. The first are Japanese lifers sitting near 114.00. They
                                  boycotted today's 10-year JGB auction, which sent Japanese yields to an 11-month
                                  high at 1.56%. They continue to look for higher yields overseas and are not
                                  rolling over maturing Japanese debt holdings. The other significant players are
                                  US corporate accounts that have been steady buyers of USD/JPY today. Those
                                  accounts are repatriating Dollar flows and that is likely to continue well into
                                  the fourth quarter of this year.
                                  The USD bears have a point as well, suggesting that the end of yield curve
                                  flattening will be a negative influence on the Dollar. That may be true, but
                                  with US rates in an upward trajectory, there is little reason to fight the trend
                                  toward a higher Dollar. Additionally, the sharp rally in Japanese stocks (Nikkei
                                  225 to a 4-1/2 year high today) has had little positive influence on the Yen as
                                  yield spreads have historically been a bigger influence on price action than
                                  investment flows. The JPY remains a financing currency with short-term Japanese
                                  interest rates near zero.
                                  That leaves USD/JPY pinned in a 114.00/40 range, with US and Japanese names on
                                  top, the former protecting option barriers at 114.50, 114.75 and 115.00. The
                                  latter are largely selling USD/JPY for Japanese exporters, but traders have
                                  suggested that that sector has already done about 80% of Dollars sales for Q4.
                                  It's a difficult task to building a case for USD/JPY shorts. We look for a rally
                                  above 115.00 that both the spot and option markets are suggesting won't occur.
                                  • lastboyscout Re: tylko stopa trzyma dolara 04.10.05, 19:50
                                    Coz za coraz wiecej pozyczania trzeba coraz wiecej zaplacic.
                                    Pytaniem pozostaje czy inwestycje pozyczonego przyniosly spodziewany zysk i
                                    mozna juz obnizyc stopy ....


                                    OK. Oglaszam: KONIEC WOJNY W IRAKU!

                                    NIE BEDZIE juz podwyzek stop (z tolerancja cwiartki procenta w gore i w dol
                                    ...sorry, nobody is perfect he he ...) a potem bedzie UWAZNY zjazd stop w
                                    zaleznosci od dynamiki spadku cen ropy, wartosci dolara (uwaga: niekoniecznie
                                    jego spadku!) i poziomu dynamiki wzrostu gospodarczego.
                                    BEDZIE strzal inflacyjny wszedzie.
                                    Bedzie BUM w PL.
                                    Pora sprzedawac zloto domy, rope i brzydkie zony i ruszac NA GIELDE!


                                • przycinek.usa i jeszcze jedno 04.10.05, 19:37
                                  Wychodzenie z obligacji jest faktem. To juz nie sa hipotezy. Mamy dywergencje na
                                  wykresach i wszystko wskazuje na to, ze rynek juz wchodzi w spadek.

                                  To oznacza wzrost atrakcyjnosci pozyczki w USA.
                                  I ciezki naplyw kasy na rynek. Przewaga kupujacych na przetargach od treasury
                                  jest duza. Poniewaz zas obserwujemy lekki spadek cen, wiec oceniam, ze jednak
                                  powinna byc minimalna przewaga presji na spadek USD. (Skoro jest na rynku
                                  tendencja do dystrybucji i spadek plynnosci to przynajmiej sugeruje wyplyw
                                  dolarow za granice)

                                  Dolar zas ani nie umacnia sie specjalnie, ani nie slabnie. Stoi.
                                  Przeplywy ciagle rozwnowaza sie. To sugeruje, ze nie ma pelnej wymiany na rynku.
                                  Cos sie szykuje. Cale powyzsze to jest hipoteza robocza i od razu dodaje, ze
                                  moglem cos przeoczyc i moge sie mylic. Roznice spreadow sa na poziomie ~1.25%
                                  To jest wiecej jak przez 5 lat.

                                  Jestem ZDUMIONY, ze ten dolar nie poszedl od tego pionowo do gory.
                                  Takie spready to powinny ciagnac kurs jak lokomotywa.
                                  I dlatego po prostu boje sie cokolwiek robic.

                                  Bo grac na znizke przy takim spreadzie to szalenstwo, a z drugiej strony, skoro
                                  leca obligacje, to dolar powinien slabnac. I troszke widze na wykresach
                                  dziennych takie dreptanie. Nikt nie wie co z tym robic i jak to grysc.


                                  Przy okazji niejako traktuje taki tekst jako humoreske:

                                  www.e-upr.org/index/index.php?action=show&object=article&id=10669&PHPSESSID=7c71573d624b77da9533f62f306a5b9d
                                  To zdumiewajaca wypowiedz:

                                  "Milton Friedman: - Gwałtownie wzrastające ceny ropy naftowej nie mogą, mimo że
                                  stwarzają rozliczne dolegliwości dla świata, doprowadzić do globalnego kryzysu
                                  ekonomicznego i w końcu do ogólnoświatowej depresji.

                                  LB - Kenneth Deffeyes, profesor Uniwersytetu Princeton, ostrzega jednak, że
                                  niedostatki ropy naftowej mogą wywołać "globalną recesję, groźniejszą niż wielki
                                  kryzys".

                                  MF - Mogłoby do tego dojść tylko wtedy, gdyby banki centralne najważniejszych
                                  państw zaczęły się zachowywać histerycznie. Ale na razie postępują rozsądnie,
                                  podobnie jak amerykański Fed (Federal Reserve). Możemy mieć oczywiście recesję,
                                  lecz bez znaczącej deflacji, takiej jak w latach 30. ubiegłego stulecia. W 1953
                                  r. wygłosiłem odczyt pod tytułem "Why the American Economy Is Depression Proof"
                                  (Dlaczego gospodarka amerykańska jest odporna na kryzys)."



                                  Kogo on chce oszukac?
        • przycinek.usa tu masz link. 05.10.05, 16:38
          www.ism.ws/ISMReport/NMROB092005.cfm

          A tu masz komentarz:

          U.S. service sector slows sharply
          September ISM services index at lowest since April 2003
          By Greg Robb, MarketWatch


          WASHINGTON (MarketWatch)
          • przycinek.usa Re: tu masz link. 05.10.05, 16:42
            myslalem o tym przez pol nocy, ale po ostatnich zyg-zakach w wynikach, oraz
            tego, ze w zasadzie rynek nie przewidzial zadnych wynikow prawidlowo, doszedlem
            do wniosku, ze nie mozna ryzykowac. No i oczywiscie to sa uslugi, to sa w
            pierwszym rzedzie do odstrzalu jak sie cokolwiek pogarsza. Myslalem, ze zdaze
            sobie cos wyrwac po wyniku, ale za szybko to ucieklo do gory.

            Kolejny argument za tym, aby nic nie robic. Ide spac. Pa.
                • przycinek.usa piekne uderzenie podazy ! (USD) 06.10.05, 02:40
                  Na wszelki wypadek jednak postanowilem przedluzyc sluzbe i okazalo sie, ze na
                  Azjatow mozna liczyc. Zaczelo sie niewinnie, lekka zwyzka, potem przystanek.
                  Kilka powtorek, male zleconko, jedno drugie i...
                  I dawaj, jak sie zaczelo, to prawie nie nadazam powiekszac pozycji. Co za
                  fantastyczny dzien! Fale jak na Atlantyku! Cyferki tak lataja, ze sie mozna z
                  wrazenia posikac. W jedna, w druga. Na poczatku nawet krotkie wyszly dwa razy,
                  ale potem tak rynkowi odbilo, ze po 5 minutach byly odwrotki. Koniec swiata!
                  Dlugie rulez! He he he.

                  Przestalem odbierac telefon. Goscie zwariowali. He he he.
                  No kto by pomyslal! Taka reakcja na te Services? Mozliwe. A moze po prostu
                  Azjaci skapowali sie, ze lepszych cen do wypadu nie bedzie i rzna az sie kurz
                  niesie ! He he he.

                  No to chlopakom z NBP portki przetrzepie dzisiaj, ze hej!!!
                  He he he ej. -)))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka