USA nie istnieja:)))

14.10.06, 02:09
Sława!

Jest dla mnie oczywiste,że USA to tylko wymysł tych podżegaczy to chcą
zniszczyć nasz europejski malo inetligentny projekt i wywołac kolejna
rewolucje w "odrażającej sie" RAsiji.

No bo sami pomyslcie czy moze istnieć normalny i duzy kraj, bo maly bylby
wyjatkiem potwierdzajacym regułe, w którym:

1. PKB per capita jest ponad 40 000$
2. Stopa wzrostu na poziomie 6%
5. Bezrobocie ponizej 5% czyli praktycznie BRAK
6. benzyna jest po 50 eurocentów
7. Ma 300mln mieszkańców
NO i jeszcze giełda bije rekordy, a krajem rzadzi religiant, co zamiast MArxa
czyta biblie...




Forum Słowiańskie
gg 1728585
    • bush_w_wodzie Re: USA nie istnieja:))) 14.10.06, 14:25

      powiedzmy sobie otwarcie ze usa wyprzedza w poziomie konsumpcji per capita
      wiekszosc krajow europjskich od przynajmniej stu lat... a zwlaszcza to bylo
      widoczne po obydwu wojnach. nie jest to wiec rzecz ani nowa ani dziwna


      musze tez troche skorygowac twoja wypowiedz.
      obecnie realny wzrost pkb usa wynosi co prawda raczej 3% niz 6% ale to i tak
      niezle. co prawda - realny pkb _na_glowe_ rosnie jeszcze wolniej - w tempie ok
      2% na rok - ale to ciagle nienajgorzej. to co jest dosyc ciekawe to to ze ten
      wzrost pkb zachodzi przy deficycie obrotow biezacych okolo 6% (w tendencji
      wzrostowej). i to jest w tym najbardziej niezwykle - ze swiat od dobrych kulku
      lat mocno kredytuje najbogatszy kraj swiata... a z kredytami tak czasem bywa ze
      trzeba je zwracac
      • mucha_na_dziko1 Re: USA nie istnieja:))) 15.10.06, 15:45
        bleeee, wroche sie wyluzuj z zachwycaniem wysokoscia konsumpsji w stanach.
        Jesli masz na mysli te miliardy ton smieci walajacych po ulicach i stepach
        stanow, to rzeczywiscie miedzy Europa a USA lezy sto lat
        roznicy....ekologocznej swiadomosci spoleczenstwa na korzysc Europy.
        Nasze swiaty sa tak rozne, ze nie mozesz porownywac zuzycia energii i stylu
        zycia, dlatego ze wstanach idioci maja TV nawet w klozecie i dlatego wyzsze
        zuzycie pradu, a ty bedziesz z tego powodu walil gruche.
      • franzmaurer Re: USA nie istnieja:))) 16.10.06, 20:11
        bush_w_wodzie napisał:

        > powiedzmy sobie otwarcie ze usa wyprzedza w poziomie konsumpcji per capita
        > wiekszosc krajow europjskich od przynajmniej stu lat...

        A to przypadkiem nie jest w połowie napędzane kredytami wink???
        Ktoś tu chyba podawał dane ile przeciętny Amerykanin ma długów na kartach
        kredytowych... załamka smile
        • bush_w_wodzie Re: USA nie istnieja:))) 22.10.06, 15:10
          franzmaurer napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > powiedzmy sobie otwarcie ze usa wyprzedza w poziomie konsumpcji per capit
          > a
          > > wiekszosc krajow europjskich od przynajmniej stu lat...
          >
          > A to przypadkiem nie jest w połowie napędzane kredytami wink???
          > Ktoś tu chyba podawał dane ile przeciętny Amerykanin ma długów na kartach
          > kredytowych... załamka smile


          kredyt wewnetrzny nie jest niczym zlym. to efektywny sposob alokacji rezerw i
          dyscyplinowania pospolstwa. kredyt zewnetrzny - to jednak odrobine odmienna kwestia
      • vice_versa Re: USA nie istnieja:))) 18.10.06, 22:58
        > a z kredytami tak czasem bywa ze
        > trzeba je zwracac

        Iiii tam... Straszysz. Weź cokolwiek o historii gospodarczej USA- historia
        wiecznie niespłacanych kredytów.
        Przecież cały świat wie, że USA ogłosiło już niewypłacalność w Bretton Woods.
        A od tamtego czasu nic tylko urządzają cykliczne przeceny tych kredytów... A to
        drukując papier rządowy, a to przeceniając akcje zwane inwestycjami... USA
        robiły tak od zawsze, brały kredyt i nie spłacały, albo spłacały po niższej
        cenie. Teraz tylko płynność tych procesów jest większa, a kryzysy są bardziej
        spektakularne. Przecież z czegoś trzeba żyć, nie?

        Tak na marginesie- nasi frazesopatriotyczni rządzący właśnie sprzedali nasz
        rynek bankowy, pozwalając na nieograniczone wyprowadzanie zysków z PL i
        powodując całkowitą zależność reinwestowania kapitału od widzimisię banków.
        Banki przestaną być spółkami reinwestującymi lokalnie, staną się oddziałami,
        będzie można wyodrębnić ich aktywa i przenieść do siedziby. Totalny i
        prymitywny drenaż.

        Odpowiadając Ignorantowi: to nie jest normalny kraj, to kraj który zawładnął
        key pointami globalnego systemu wymiany dóbr pieniądzem, kredytem, organizując
        rynki wymiany, zarządzając informacją i masową wyobraźnią.

        To happy everlasting story o tym jak rozumny Dawid pokonuje Goliata, a nawet
        całą armię skłóconych Goliatów.
        • sendivigius Re: USA nie istnieja:))) 19.10.06, 17:22
          No popatrz a obok w innym watku viper39 pyta retorycznie czy ja wierze w to co
          pisze. Ja po prostu wiem to co napisales powyzej, zaden rynek, zadne bajki.
          • viper39 Re: USA nie istnieja:))) 19.10.06, 17:44

            sendivigius napisał:

            > No popatrz a obok w innym watku viper39 pyta retorycznie czy ja wierze w to
            co
            > pisze. Ja po prostu wiem to co napisales powyzej, zaden rynek, zadne bajki.

            mysle ze nieuwaznie czytasz i przedewszsytkim nie rozumiesz praw rynku

            rynek to kazda operacja w ktorym umiejetne operowanie (zgodnie z prawem
            oczywiscie, jesli cos nie jest zabronione znaczy zgodne z prawem)
            pieniadzem/kredytem powoduje wymierna MATERIALNA korzysc. rynek wiaze sie z
            MATRIALNYM/WYMIERNYM wzbogacaniem sie a nie ideologiami.

            umiejetne korzystanie z kredytu to tez sztuka, umiejetne renegocjowanie kredytu
            jest zgodne z prawem i jest tez sztuka i jest (co najwaznijesze) to tzw rynek,
            bo tu w USA panstwo nie ingeruje w sposob jak to bylo robione np w Polsce czy
            cccp, panstwo nie jest wlascicielem to obywatel jest wlascicielem, i to on
            decyduje jak wydaje pieniadze, panstwo sie cieszy (mowie o USA caly czas) jak
            obywatel /grupa ludzi zarabia pieniadze, bo panstwo ma swoja danine z tego
            zarabiania a nazywa sie to podatek, ktory pozniej przedlozy sie na ochrone i
            service dla obywatela aby zarabial wiecej kasy

            ty sendi wierzysz w panstwo ktore "wie" wiecej od obywatela jak wydawac jego
            pieniadze i bierze wieksza danine niz w USA, czyli w zasadzie mozna powiedziec
            ze okrada obywatela ktory robi biznes, obywatel w pewnym momencie stwierdzi ze
            w zasadzie jak ma pracowac i kiepsko zarabiac to po co sie wysilac i to wlasnie
            tutaj pada na pysk twoj model gospodarczy....
            nazywa sie to tak OBYWATEL NIE WIDZI SENSU ROZWOJU I NIE WIDZI ZYSKU W SWOIM
            DZIALANIU, bo widzi ze inni bez wysilku dostaja to samo. czysta ludzka
            psychologia ktora udowodnila wszystkim na swiecie ze panstwo
            socjalistyczne/komunistyczne to najwiekszy zlodziejski system wykreowany przez
            czlowieka. juz to przerabialismy jak bylismy druga Japonia czy 9 potega
            swiatowa w kolejce stalo sie po mydlo wedliny meble zapisy byly na samochody i
            mieszkania a oficjalny kurs dolara do zlotowki nie mial nic wspolnego z tym co
            sie dzialo na tzw "czarnym rynku"
            przypomnij sobie to nie bylo tak dawno
            • vice_versa Re: USA nie istnieja:))) 21.10.06, 05:30
              > czysta ludzka psychologia ktora udowodnila wszystkim na swiecie ze panstwo
              > socjalistyczne/komunistyczne to najwiekszy zlodziejski system wykreowany
              >przez czlowieka.

              W komunizmie kradnie sie przez wyrywanie sobie nawzajem. W kapitalizmie tworzy
              się wartość dodaną, choćby papierową i choćby z uszczerbkiem dla tych co nie
              tworzą a oszczędzają i gromadzą...

              Tak naprawdę uważam że podział komunizm/kapitalizm to etykietki. Istota tkwi w
              tym o czym traktuje moja stopka. Komunizm wierzy w stałą, przypisaną wartość a
              celem człowieka jest ZDOBYWANIE wartości i GROMADZENIE coraz większej ilości
              dóbr. Kapitalizm wierzy w zmienność wartości a celem człowieka staje się ich
              TWORZENIE wartości i UŻYWANIE zgodnie z przeznaczeniem. W zasadzie bardziej są
              to stany umysłu niż systemy gospodarcze, bo trudno nazwać systemem coś co ma w
              zaprogramowany upadek.

              > rynek to kazda operacja

              Viper, to bardzo ciekawe.To wymaga osobnego wątku, bo znaczeń słowa rynek jest
              co najmniej kilka. Rynek to nie jest jednak tylko suma operacji.

              Po pierwsze rynek jest dwustronny, z jednej dobro z drugiej pieniądz.

              Po drugie w kapitalizmie nie wszystkie rynki mają równe znaczenie. Podstawowe
              znaczenie ma rynek pieniądza, który ma doprowadzić do zdominowania pozostałych
              rynków... surowcowych, papierowych i pochodnych. Po to by zdominować wymianę na
              wszystkich pozostałych rynkach, aby mieć wpływ na ich bilans, i za pomocą
              polityki monetarnej rynki te podporządkować.

              Po trzecie nie istnieje jeden rynek pieniądza, istnieją państwowe rynki
              pieniądza zwane systemami walutowymi, i te systemy też nie są równorzędne i
              właśnie dzięki temu udaje się zmieniać bilans innych państw...

              Po czwarte rynek to jest właśnie ta dźwignia opierająca się na "materialnej
              korzyści" o której pisałeś, to powoduje właśnie że wpompowanie 100 pustych
              jednostek daje wzrost PKB o dajmy na to 10000 wskutek samego OBROTU.
              To z kolei powoduje że każda pusta jednostka MUSI powodować nieustanny wzrost
              podatków, bo państwo na KAŻDEJ transakcji MUSI zarobić w pierwszej kolejności
              (a najlepiej nie tylko w pierwszej kolejności ale i na każdym szczeblu rynku,
              odliczanie VATu i kosztów są niejako wyjątkami). Dlatego też to państwo przez
              swoją działalność podatkową i fiskalną jest głównym gwarantem nieuchronności
              tej WYMIERNEJ korzyści. Ludzie w małej skali mogliby się godzić na straty, ale
              w wielkiej skali powodowałoby to takie koszty, że podatki pełnią funkcję
              mitygującą ludzi i zwiększającą stateczność systemu.

              Przypuszczam, że tę tezę możesz uznać za herezję, w USA jest inaczej bo to nie
              jest zwykły rynek, to jest rynek globalny i czerpiący korzyści z dominującej
              pozycji walutowej. Wy możecie sobie trzymać niskie podatki bo waszą kotwicą
              dominacja na rynku waluty, tylko jak wy robicie dostatecznie dużą falę na
              płynności kapitału to bardziej chybotliwe łódki się wywracają.
              Więc inne państwa zwiększają stateczność swojego systemu walutowego poprzez
              podatki właśnie, system staje się bardziej odporny na zmiany przychodzące z
              zewnętrz.

              Same wysokie podatki to nie byłby problem, bo przecież muszą być
              redystrybuowane, kasa zebrana z powrotem trafiłaby na rynek, problem jest taki,
              że mechanizmy redystrybucji najczęściej są nierentowne, wymuszane lobbingiem,
              czynnikami uznaniowymi, "społecznymi" jak strajki czy restrukturyzacje czy
              wreszcie korupcją co powoduje "straty" w ekonomice tego przepływu pieniądza.
              Dlatego też w państwowym obiegu pieniądza w PL znacznie większa część PKB musi
              przepłynąć przez budzet, jako największego gwaranta tej wymiernej korzyści o
              której pisałeś.

              Rynki wolne nie są, bo ZAWSZE istnieje ASYMETRIA INFORMACJI oraz CHĘĆ WYGRANEJ.
              I to wystarczy, żeby żaden rynek nie mógł być wolny w sensie równości szans. W
              ogóle słowo równość charakteryzuje inny stan nieświadomości, komunizmem zwany.

              >bo tu w USA panstwo nie ingeruje w sposob jak to bylo robione np w Polsce czy
              > cccp,

              Naturalnie że CCCP i USA różni METODA ingerencji w rynek, ale nie CEL
              ingerencji. Państwo ingeruje, bo za państwem stoją konkretni LUDZIE i ich
              interesy. I ingeruje nie metodą administracyjną ustalania cen tylko metodą
              kapitałową- dopływem pieniądza na dany rynek.
              Fundamentalne jest też to viper, że uznajesz USA jako jakiś byt realny. Tym
              czasem USA to jest fikcja. Rynek pieniądza i USD fikcją nie jest, tylko on
              znacznie wykracza poza państwo USA. Dlatego jak piszesz "w USA" to nie za
              bardzo wiem co masz na myśli. Taki przykład: offshory też masz na myśli? I
              jesteś pewien że tam nie ma pieniędzy publicznych? No niechby nawet nie było, a
              co byś powiedział gdyby były to pieniądze prywatne kilku banków tych samych
              które tworzą FED, i kiklu szejków, czyli globaldecisionmakerów?

              To jest też fajny asumpt do dyskusji: komu liberalizm służy w większym stopniu,
              tym co mogą uciec omnipotencji państwa czy tym co uciec nie mogą? I czy Ci
              ostatni w ogóle istnieją czy tylko z przyzwyczajenia godzą się ze swoją niewolą
              uznając ją za naturalny stan rzeczy? I co z tego że ma rzecz tych
              decisionmakerów liberalizm działa silniej?

              Rynki są globalne i nigdy nie będziesz miał danych o metodach ingerowania USA w
              rynki. Ponieważ są GLOBALNE a prawo z natury rzeczy jest TERYTORIALNE istnieje
              ewidentne pole wolności które może być wykorzystane w ramach obowiązujących
              systemów prawnych. Klasyczne barażowanie na systemach prawnych.

              Viper, powołujesz się na to, że wszystko co prawnie nie zabronione jest zgodne
              z prawem. Powiedz mi viper kto ma stanowić te prawa które ograniczałyby
              samowolę USA? I czemu USA miałyby ograniczać własną omnipotencję?
              Nie możesz patrzeć na zarządzanie rynkami globalnymi z perspektywy obywatela
              USA, bo wachlarz możliwości USA na rynku globalnym (i prawnych, i faktycznych-
              jawnie antywolnorynkowych) jest znacznie szerszy....

              Ulegasz iluzji równości. Nie można porównywać USA z żadnym innym państwem i z
              żadnym innym systemem podatkowym, USA to nie jest państwo to jest globalna
              organizacja rynków.

              > ty sendi wierzysz w panstwo ktore "wie" wiecej od obywatela jak wydawac jego
              > pieniadze i bierze wieksza danine niz w USA, czyli w zasadzie mozna
              > powiedziec ze okrada obywatela ktory robi biznes, obywatel w pewnym momencie
              > stwierdzi ze w zasadzie jak ma pracowac i kiepsko zarabiac to po co sie
              > wysilac i to wlasnietutaj pada na pysk twoj model gospodarczy....

              Ty viper najwidoczniej uważasz że to jest kwestia WYBORU modelu gospodarczego
              przez pozostałe państwa. Tak jest tylko w pewnym małym zakresie. Omnipotencja
              pozostałych państw jest ograniczana właśnie za pomocą rynków finansowych i
              właśnie dlatego, że kapitalizm to system progresywny kumulujących się
              potencjałów- silniej działa na rzecz silnych. Natomiast nawet małe różnice,
              powodują ogromne zmiany w efekcie końcowym.

              Przykład: wyżej starałem się przedstawić, że podatki mają z definicji NEUTRALNY
              wpływ na gospodarkę, są jedynie stabilizatorem wahań cen wynikających ze
              zmieniającego się otoczenia zewnętrznego. Natomiast tym co powoduje OGROMNE
              spustoszenie rentowności jest SYSTEM redystrybucji tych podatków i podatność
              decydentów tego systemu na czynniki pozaekonomiczne (jw,uznaniowość, "potrzeby
              społeczne", doraźna polityka) i patologie (korupcja).
              To z kolei strukturalnie utrwala taką a nie inną ścieżkę możliwości
              samorealizacji, drogi awansu społecznego. Systemem kumulujących się potencjałów
              w równym stopniu dotyczy tych patologii, wyzwala i utrwala pokoleniowo pewne
              modele zachowań ludzi.

              > nazywa sie to tak OBYWATEL NIE WIDZI SENSU ROZWOJU I NIE WIDZI ZYSKU W SWOIM
              > DZIALANIU, bo widzi ze inni bez wysilku dostaja to samo.

              Chyba wiem o co chodzi, ale Ty chyba viper nie wierzysz że Twoje dzieci będą
              mogły zostać prezydentami USA, co? I czy dzieci Bushów, Clintonów, Keneddych a
              o Rotshil
              • vice_versa i dalsze 3 linijki 21.10.06, 05:32
                Chyba wiem o co chodzi, ale Ty chyba viper nie wierzysz że Twoje dzieci będą
                mogły zostać prezydentami USA, co? I czy dzieci Bushów, Clintonów, Keneddych a
                o Rotshildach nie wspominając nie będą miały więcej i łatwiej? Nie mitologizuj
                viper tego kapitalizmu tak bardzo, bo jeśli miałbym wybrać komu bardziej
                przyszło bez wysiłku i komu było łatwiej Bushowi czy Endrju Lepperowi to mi na
                mur beton wyjdzie że Bush miał 1000 razy łatwiej.
                • viper39 V_V 22.10.06, 20:22
                  vice_versa napisał:

                  > Chyba wiem o co chodzi, ale Ty chyba viper nie wierzysz że Twoje dzieci będą
                  > mogły zostać prezydentami USA, co? I czy dzieci Bushów, Clintonów, Keneddych
                  a
                  > o Rotshildach nie wspominając nie będą miały więcej i łatwiej? Nie
                  mitologizuj
                  > viper tego kapitalizmu tak bardzo, bo jeśli miałbym wybrać komu bardziej
                  > przyszło bez wysiłku i komu było łatwiej Bushowi czy Endrju Lepperowi to mi
                  na
                  > mur beton wyjdzie że Bush miał 1000 razy łatwiej.
                  >

                  dzieki za wyczerpujaca odpowiedz, masz racje uzylem troche sproszczen w mojej
                  wypowiedzi,

                  ale dzieki za Twoje rozumowanie problemu w zasadzie zgadzam sie z wiekszoscia
                  choc sa pewne momenty w ktorych to Ty troche przesadzasz a byc moze czas
                  ogranicza Cie

                  jak powiedzialem ze prawo jesli nie zabrania to jest to dopuszczalne to mowimy
                  o prawie amerykanskim, mysle ze nie wiesz ale system podatkowy w USA dziala tak
                  jesli cos w prawie podatkowym jest dziurawe to ktos robiac to nie moze byc
                  skazany za to bo nie bylo to zabronione, ale w tym samym czasie uruchamiany
                  jest system ktory skoryguje (zrobi odpowiednia poprawke w przepisach jesli to
                  potrzeba) interpretacje danego przepisu, to i tylko to mialem na mysli

                  tak USA to specyficzny kraj, praktycznie jest to globalny rynek ktory ciezko
                  wsadzic do tylko panstwowego "garnka". jak wypowiedzialem sie o dopuszczalnosci
                  prawnej to jesli w innym panstwie cos jest zabronione to USA nie ingeruje w ten
                  rynek

                  specificzna sprawa sa tzw offshore, jak wiesz USA nie robi nic aby to
                  ograniczac ani rozwijac to istnieje i USA dobrze wie ze obywatele USA czasami
                  korzystaja z tych mozliwosci ale tak do konca ciezko cokolwiek zrobic bo aby
                  cos zrobic trzeba miec nakaz prokuratora aby zrobic sledztwo, i sledztwo musi
                  sie opierac na tym co sie dzieje w USA i dopiero wtedy moze wykroczyc poza jego
                  granice innej mozliwosci nie ma. jesli obywatel USA popelni przestepstwo
                  podatkow w innym kraju to jest inna beczka.

                  niskie podatki w USA sa nie dlatego zeby zrobic na zlosc komus innemu ale
                  dlatego ze jest to mozliwe, pomaga temu rynek ktory jest ogromny, ale cos za
                  cos, nie ma tutaj tak rozbudowanego socjalu jak np w eu, wiec jak sie tobie nie
                  chce pracowac to jest napewno ciezko takiej osobie choc takie osoby exystuja w
                  USA i tego nie da sie ukryc.

                  nie zgodze sie z tym ze nie mozna miec nizszych podatkow w innych krajach bo
                  wiele krajow udowodnilo ze mozna miec nizsze i nie przesadzac z ich wysokoscia,
                  podatek danego panstwa to nie jest forma zabezpieczenia przed USA ale forma
                  funkcjonowania danego panstwa w danych warunkach,

                  nie gloryfikuje USA, ma ono i dobre i zle strony, ale dobra strona jest napewno
                  to ze jesli chcesz pracowac to mozesz sie czegos dorobic i od twoich mozliwosci
                  zalezy jak daleko zajdziesz,
                  mozna sciagac azbest czy pracowac na budowie, nic zlego w tym nie ma, mozna nie
                  znac angielskiego tez i tu w USA mozna tak exystowac ale mozna sie wtopic w ten
                  system, zdobyc edukacje (jest to bardzo latwo tutaj zrobic) i exystowac jak
                  inni, majac dwa zaplecza to np Polskie i to Amerykanskie, co powoduje ze mozna
                  wejsc na naprawde ciekwe poziomy dochodow i zycia
                  ale jak wspomnialem niestety najbardziej brutalna forma w USA jest to ze od
                  danej osoby a nie od nikogo innego zalezy dokad ta osoba zajdzie

                  moje dziecko nie moze byc prezydentem USA chyba ze sie zmieni prawo, nie
                  urodzilo sie w USA, napewno dzieci kennedych clintonow Bushow itd maja lepiej i
                  maja latwijszy start ale pamietaj ja jestem pierwszym pokoleniem tutaj oni sa
                  tutaj juz od wielu pokolen, to jest zle porownanie. teraz porownajmy ukrainca w
                  Polsce do czego on moze dojsc i jakie on ma mozliwosci (oczywiscie pracujac
                  zgodnie z prawem), mam tez porownanie mojej rodziny w niemczech wiem jak na
                  Polakow tam patrza mimo ze oni sa tam dlugo i znaja dobrze niemiecki. no szlag
                  mnie trafil jak mi szwagier zaczal do mnie mowic po niemiecku szeptem dodajac
                  ze Polakow to tutaj zbytnio nie szanuja. O czym to swiadczy o wyzszosci eu nad
                  USA? nie o tym ze w socjalu jaki sie rozwija w eu gra sie na ludzkich emocjach
                  aby utrzymac pewne pozycje, tak tez tlumaczy sie wysokie podatki w tych krajach
                  itd...

                  co do mojej mitologizacji kapitalizmu to chyba sie pomyliles, ja stwierdzilem
                  ze jest to w sumie prostu system ktory latwo jest kazdemu rozgryzc i latwo w
                  nim zyc. latwiej niz w komunie, nie powiedzialem nigdzie ze jest to system
                  najlepszy i wspanialy bo jak mowie ma tez swoje gorsze strony, no ale tak juz
                  jest z systemami nie ma nic idealnego

                  ciekawe dlaczego porownujesz endrju leppera do GWB, zupelnie nie rozumiem tego,
                  GWB ma nadal duze poparcie lepper niskie
                  GWB ma solidne wyksztalcenie lepper kiepskie
                  GWB ma solidne podloze polityczne lepper ma raczej doswiadczenie kryminalne i
                  kombinatorskie (nie wiem czy pamietasz ale partia powstala z ludzi ktorzy nie
                  splacali kredytow bankowych)
                  i mozna tak dalej... nie rozumiem porownania

                  chyba sie rozpisalem
        • bush_w_wodzie Re: USA nie istnieja:))) 22.10.06, 15:16
          vice_versa napisał:

          > > a z kredytami tak czasem bywa ze
          > > trzeba je zwracac
          >
          > Iiii tam... Straszysz. Weź cokolwiek o historii gospodarczej USA- historia
          > wiecznie niespłacanych kredytów.
          > Przecież cały świat wie, że USA ogłosiło już niewypłacalność w Bretton Woods.



          co doprowadzilo do burzliwej dekady lat siedemdziesiatych pozacyklicznej recesji
          1975 stagflacji bezrobocia utraty iranu... ostrej recesji na przelomie rzadow
          cartera i reagana i koniecznosci twardych reform rynkowych


          nie byla to dla usa katastrofa ale i nie byla to kaszka z mlekiem. czyli - we
          wlasciwych proporcjach - bankructow bretton woods bylo jednak nieprzyjemne dla
          gospodarki usa

          > A od tamtego czasu nic tylko urządzają cykliczne przeceny tych kredytów... A to
          >
          > drukując papier rządowy, a to przeceniając akcje zwane inwestycjami... USA
          > robiły tak od zawsze, brały kredyt i nie spłacały, albo spłacały po niższej
          > cenie. Teraz tylko płynność tych procesów jest większa, a kryzysy są bardziej
          > spektakularne. Przecież z czegoś trzeba żyć, nie?
          >


          nie do konca. obecne tempo zadluzania sie usa za granica jest bezprcedensowe.
          moze to zolci sa bezprecedensowo glupi... albo bezprecedensowo cierpliwi i
          uparci. zobaczymy



          > Tak na marginesie- nasi frazesopatriotyczni rządzący właśnie sprzedali nasz
          > rynek bankowy, pozwalając na nieograniczone wyprowadzanie zysków z PL i
          > powodując całkowitą zależność reinwestowania kapitału od widzimisię banków.
          > Banki przestaną być spółkami reinwestującymi lokalnie, staną się oddziałami,
          > będzie można wyodrębnić ich aktywa i przenieść do siedziby. Totalny i
          > prymitywny drenaż.
          >



          bardzo ciekawe - mozesz podac jakies szczegoly?
          • lastboyscout Re: USA nie istnieja:))) 22.10.06, 17:49

            >>moze to zolci sa bezprecedensowo glupi... albo bezprecedensowo cierpliwi i
            uparci. zobaczymy<<<

            Mam duzy dystans do tzw. madrosci wladzy (KAZDEJ wladzy) jednak w tym przypadku
            nie zbyt wierze w glupote ani zoltych ani Amerykanow.
            Sadze, ze momentem przelomowym byl Plac Niebianskiego Spokoju kiedy stalo sie
            jasne, ze zmiany w Chinach MUSZA nastapic w jako POKOJOWA rewolucja GOSPODARCZA
            ponad miliarda BIEDNYCH ludzi majacych ATOM.
            Nie przywiazywalbym wiekszej uwagi to cyfr (poziom dlugu, kursy walut
            itp.)poniewaz naprawde trudno rozstrzygnac kto jest bardziej skazany na kogo:
            a) Chiny na USA bo MUSZA miec ponad 7% wzrostu PKB aby zatrudnic to cale zolte
            towarzystwo i KONSUMPCJA zniechecic do plodzenia sie.
            b) USA na Chiny bo jak nie bedzie tutaj tanio to bedzie wojennie,
            c) swiat jest skazany na danie zajecia Chinom (produkcja), USA (uslugi), Rosji
            (sprzedaz surowcow) bo sie inaczej misie moga sie wku...wic i w efekcie innych
            (lub siebie wzajemnie) ostrzelac.

            Kursy walut, poziom dlugow? To tylko rodzaj na biezaco regulowanej promocji/
            rabatu udzielanego przez producenta aby nabywca OD NIEGO kupil jego produkcje i
            w mysl wszystkiego powyzszego NIE WIERZE zadne radykalne rozwiazywanie tego
            problemu przez ktorakolwiek ze stron.
            (swoja droga moze ktorys z forumowych fachowcow pokusilby sie o symulacje
            efektow dewaluacji/aprecjacji walut (przy jednoczesnym wplywie na poziom
            dlugu/biezacego poziomu jego splaty) przy okreslonym poziomie zadania
            natychmiastowej splaty dlugu?)
          • vice_versa Re: USA nie istnieja:))) 28.10.06, 17:14
            > vice_versa napisał:
            >
            > > > a z kredytami tak czasem bywa ze
            > > > trzeba je zwracac
            > >
            > > Iiii tam... Straszysz. Weź cokolwiek o historii gospodarczej USA- histori
            > a
            > > wiecznie niespłacanych kredytów.
            > > Przecież cały świat wie, że USA ogłosiło już niewypłacalność w Bretton W
            > oods.

            bush_w_wodzie napisał:

            > co doprowadzilo do burzliwej dekady lat siedemdziesiatych pozacyklicznej
            recesj
            > i
            > 1975 stagflacji bezrobocia utraty iranu... ostrej recesji na przelomie rzadow
            > cartera i reagana i koniecznosci twardych reform rynkowych
            >
            >
            > nie byla to dla usa katastrofa ale i nie byla to kaszka z mlekiem. czyli - we
            > wlasciwych proporcjach - bankructow bretton woods bylo jednak nieprzyjemne dla
            > gospodarki usa


            Bush... zawstydzasz mnie...
            Piszesz "co doprowadzilo do koniecznosci twardych reform rynkowych" a potem
            piszesz... że w gruncie rzeczy to było nieprzyjemne...

            Bankructwo to jedyny znany, genialny i prosty sposób zmiany tyranii STATUS QUO.

            Dzięki doprowadzaniu do bankructwa systemy zmieniają się na BARDZIEJ rentowne,
            a nie mniej rentowne, bardziej HUMANITARNE i mniej opresywne, dające większą
            swobodę i możliwości jednostkom a nie mniejsze...A że komuś to uwiera, i to
            jest komuś wbrew, i coś się musi skończyć żeby mogło być lepiej, to już jego
            problem.
            Zupełnie innym systemem jest politykizm czyli liczenie na to, że to największym
            beneficjentom status quo powinno zależeć na wprowadzaniu zmian, jako system
            kontrfaktyczny prowadzi do nieustannej frustracji, co z resztą rzutuje na
            jakość naszego forum.

            To co nazywasz kryzysem i ostrą recesją jest dowodem że system kapitalistyczny
            z jego deprecjacją pieniądza i niespłacaniem kredytu jest systemem który
            umożliwia i napędza rozwój.Wiara w harmonijny, zrównoważony rozwój jest
            miazmatem. Powoływanie się na cykl dołka w koniunkturze absolutnie nie przeczy
            istocie, bo szczyty znajdują się coraz wyżej...

            Więc bush: wszystko we właściwych proporcjach. System bankructwa i deprecjacji
            pieniądza ZMIENIA świat NA LEPSZE, jeśli Ty były mieszkaniec bloku wschodniego
            tego nie wiesz, to mi się to w głowie nie mieści.

            Pozdrawiam serdecznie, bo różnić się jest pięknie...
    • corgan1 wzrost PKB USA w Q3-2006 - 1,6% 28.10.06, 09:45
      > 2. Stopa wzrostu na poziomie 6%

      hyhy... dawno i nieprawda >smile
    • vice_versa O istocie bytu i niebytu 28.10.06, 17:38
      O istocie bytu i niebytu czyli o góglu, o Polsce, Microsofcie i edonkeyu
      rozprawa w akapitach dwóch...

      Kiedyś tak już było z góglem: jak Cię nie można wygóglać w góglu to znaczy, że
      nie istniejesz. Ostatnio spotkałem się z nową definicję bytu: jak czegoś nie ma
      na osiołku (edonkey) to znaczy że nie istnieje.

      Microsoft też się przyłożył swoje 5 groszy i to na kilku polach jednocześnie:
      ontologii, geografii, oceanografii i czasoprzestrzeni...
      Najpierw to:
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,60070,3707792.html
      Trochę to przewrotne, w kontekście wątku "USA nie istnieje" ale fakt faktem
      Microsoft tam gdzie była Polska zrobił morze... Pytanie więc pozostaje otwarte,
      skoro dla Microsoftu Polska nie istnieje, to czy oni przypadkiem nie mają
      racji... I pytanie ściśle polityczne: jakież to ciemne siły za tym wymazaniem
      Polski z mapy stoją???
    • bush_w_wodzie Re: USA nie istnieja:))) 10.11.06, 16:52
      ignorant11 napisał:

      > NO i jeszcze giełda bije rekordy, a krajem rzadzi religiant, co zamiast MArxa
      > czyta biblie...



      chyba amerykanie doszli do wniosku ze to istotnie bylo nieporozumienie...
      • warmi2 Re: USA nie istnieja:))) 22.11.06, 17:00
        Bush mimo deklaracji slownych wcale nie jest bardziej religijny niz np Clinton.
        Bynajmniej ta jego religijnosc nie miala zadnego wplywu na wewnetrzna polityke USA.
Pełna wersja