Socjalistka Gilowska

17.03.07, 16:42
No i kolejna osoba udajaca liberala szkodzi wolnemu rynkowi. Niech powie
wprost, ze zawsze opowiadala sie za socjalizmem i podnoszeniem podatkow.

"Drugą niespodzianką była zgoda Gilowskiej na propozycję unijnego komisarza
ds. podatków Laszlo Kovacsa. Chce on "harmonizacji" (czytaj: podwyżki) akcyzy
na paliwo Diesla. - Widzę w tym pomyśle liczne pozytywy. Argumenty dotyczące
różnych stawek akcyzy na olej napędowy w różnych krajach do mnie trafiają -
powiedział "Gazecie" Gilowska.

Jakie to argumenty? Komisarz Kovacs przekonuje, że na obecnych, znacząco
różniących się stawkach akcyzy tracą takie państwa jak Niemcy, w których
akcyza jest wyższa niż np. w Polsce czy Luksemburgu. Zdaniem Kovacsa taka
sytuacja utrudnia życie firmom transportowym i wywołuje szkodliwą dla
środowiska "turystykę paliwową". Według propozycji Kovacsa minimalny pułap
akcyzy dla całej Unii miałby wynosić 380 euro za 1000 litrów paliwa. Dziś w
Polsce akcyza to ok. 290 euro.

Poparcie Gilowskiej dla podwyżek akcyzy może się wydawać tym bardziej
zaskakujące, że polska komisarz Danuta Hübner (odpowiedzialna w KE za politykę
regionalną) zaangażowała się w próbę zablokowania tego pomysłu. Hübner
tłumaczyła (podobnie jak litewska komisarz Dalia Grybauskaite), że jeśli
zmiana akcyzy jest naprawdę konieczna - to w dół, a nie w górę. Teraz jednak
projekt Kovacsa ma duże szanse. Bowiem to właśnie Polska - obok maleńkiego
Luksemburga - była wymieniana jako jeden z krajów, który mógłby postawić tamę
podwyżkom."
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3993667.html
    • abram777 Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 17.03.07, 17:45
      klip-klap napisał:

      > No i kolejna osoba udajaca liberala szkodzi wolnemu rynkowi. Niech powie
      > wprost, ze zawsze opowiadala sie za socjalizmem i podnoszeniem podatkow.

      Widzisz Klip, tak to już jest w tej demokracji, że wszystko z czasem prowadzi do socjalizmu, bo w demokracji systematycznie narasta administracja, fiskalizm, centralistyczne zarządzanie, subwencje, dopłaty, koncesje itd, itd.

      Hasła o liberalizmie, to w zdecydowanej większości tylko narzędzia do uzyskiwania warunków powiększania dominacji silniejszych ekonomicznie nad słabszymi lub początkującymi w biznesie. Pamiętasz, jak kiedyś zaryzykowałem takie równanie: demokracja = socjalizm? Pamiętasz, ile krytyki spadło na mnie?

      Mówisz o Gilowskiej, a co robi i co proponuje Religa, który, choć nie będąc członkiem PO, to popierany jest przez tych paraliberałów. Ci, którzy nazywają siebie liberałami (oczywiście ci liczący się w naszym kraju) nieuchronnie prowadzą nasz kraj ku socjalizmowi i, co gorsza, utracie naszej suwerenności, a w dłuższej perspektywie nawet państwowości.
      • sendivigius Re: Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 19.03.07, 16:27
        Bardzo slusznie abram777, ja to pisze juz od dawna tylko nikt tego nie rozumie.
        Demokracja to wczesniej czy pozniej socjalizm ktory jest kapitulacja klasy
        robotniczej. Tylko brak demokracji czyli dyktatura (proletariatu) prowadzi do
        wolnosci (w tym gospodarczej) (vide Chiny, Rosja etc.)

        Demokracja zawsze prowadzi do wyzysku, z prostego nieusuwalnego powodu ze w
        demokracji kazdy ma jeden glos (dla inteligentnych inaczej wyjasnie ze
        konsekwencja jest "sprzedawanie" glosow, czyli prop-agit, czyli kto ma reklame
        i telewizje ten ma waaaadze).

        Pierwsza droga do naprawy panstwa i zwyciestwa klasy robotniczej jest wiec
        ograniczenie sufrazu do swiadomych klasowo czlonkow Partii.

        Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie i glosujcie na UPR - jedyna
        prawdziwie komunistyczna partie! Tylko UPR ma to w programie!
        • abram777 Re: Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 19.03.07, 20:15
          Podoba mi się Twoje podejście do tematów, które poruszasz. Tak powinno się właśnie pisać, lekko, z dystansem i poczuciem humoru.

          Wracając do tematu, jeśli porównujemy demokrację i dyktaturę (robotniczą czy jak kto woli komunistyczną) i wykazujemy wyższość jednego ustroju nad drugim, to ja mam taką uwagę:

          Jeśli w demokracji będzie wzrastać stopień uświadomienia obywatelskiego, dostępność informacji o kandydatach na urzędy (media, internet), to w końcu, do władzy będą dochodzić coraz bardziej wartościowe i odpowiedzialne, bo kontrolowane przez społeczeństwo elity.

          Jeśli w dyktaturze będzie wzrastać stopień uświadomienia obywatelskiego, dostępność informacji o kandydatach na urzędy (media, internet), to w końcu, władzę i tak będzie miał dyktator.
          • sendivigius Re: Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 20.03.07, 16:48
            To nie jest tak z ta demokracja jak sie przedstawia w mediach dla naiwnych. W
            USA 87% studentow uniwersytetu nie potrafi wymienic ani jednego posla
            (kongresmena) ani jednego senatora ktorzy go niby reprezentuja. Za to az 90%
            studentow potrafi prawidlowo wymienic przynajmniej 5 zawodnikow swojej
            ulubionej zawodowej druzyny futbolowej. Jak wiec ci ludzie maja glosowac,
            jezeli nawet pogna ich sie sila to zaglosuja wedlug jakis strzepkow informacji
            i stereotypow tworzonych przez media i wkladanych do glowy przez dyspozycyjne
            szkolnictwo (obowiazkowe!). W Polsce nie lepiej, w Lublinie wybory wygrala
            Budka Suflera, dobrze ze Mandaryna nie startowala. Nie dziw sie tez ludziom, bo
            na jakiej podstawie maja podejmowac decyzje. Co ja wiem o Kaczynskim nawet
            gdybym chcial sie dowiedziec, dlaczego nikt az do ostatniej chwili nie wiedzial
            ze Kwasniewski klamie na temat swojego wyksztalcenia. Czy naprawde nikt?

            Demokracja wiec prowadzi do rzadow najglupszego sektora spoleczenstwa, a tym
            najlglupszym sektorem najlatwiej manipulowac posiadajac media, media sa z kolei
            na uslugach klasy rzadzacej, w Stanach jest to sektor zbrojeniowo-naftowy, w
            Polsce “kompania wschodnioeuropejska” zeby uzyc wlasciwego historycznego
            porownania. Dlatego demokracja jest systemem klientelizmu politycznego, ktory
            jest jedna z wersji socjalizmu, tak jak w staryzytnym Rzymie, chleb i igrzyska
            dla tlumu, aby niczym nie niepokojony cezar i senat mogli spokojnie zyc i
            intrygowac. Dlatego socjalizm jest ustrojem kapitulanckim z punktu widzenia
            klasy robotniczej o czy wyraznie pisal W. I. Lenin.

            Jezeli demokracja jest taka dobra to powinna uniwersalnie wszedzie dawac dobre
            rezultaty. Na przyklad na Dominikanie pod rzadami Trujillo, przy ktorym Batista
            na Kubie byl rozsadnym i lagodnym wladca, w Turkmenistanie jest tez demokracja
            ze super, nie wspomniawszy o Iraku gdzie z taka pompa byly wybory, partie i
            reszta tej hucpy. Demokracja to nie praworzadnosc, to ostatnie to co innego.
            Jest wiele krajow praworzadnych ktore wcale nie sa i nie byly w tym sensie
            demokratyczne, na przyklad Polska przedbalcerowiczowska. Czy byly takie waly
            finansowo-prywatyzacyjne jak teraz, czy robotnicy slyszeli robic albo stu
            chetnych czeka za brama, czy dawano dyplomy uniwersytetow matolom, czy na ulice
            mozna bylo wyjsc, i tak dalej. Po co sie w ta demokracje tak bawic?

            Ponizej jest przekopiowany felieton RAZa o tym ze socjalim to byl dla holoty, i
            holota dochodzila do wladzy. Naprawde w demokracji jest lepiej: Lepper, Beger,
            Kurski, Peczak, Stoklosa, i ci z LPRu ktorych nawet nie warto pamietac, ze nie
            wspomne najwazniejszego – Balcerowicz. Ten wychwalany na salonach
            intelektualista, ograbil pol Polski drugie pol wyslal na emigracje ale nabil
            kabze warszawskiemu salonowi medialno-finansowemu, wiec i ma odpowiedni PR i
            nawet wiele ludzi w terenie glosowalo na niego, i to ostatnie jest najlepszym
            dowodem dlaczego demokracja jest bez sensu i prowadzi do falszywej swiadomosci
            i reakcji ludzi przeciw wlasnym interesom.

            Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !
            • abram777 Re: Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 21.03.07, 21:55
              Niestety, gdy piszesz o wadach demokracji, muszę Ci przyznać w wielu przypadkach rację. Np. jeśli chodzi o możliwości wpływu mediów na nastroje i decyzje wyborcze obywateli. Masz pod tym względem absolutną rację. Dzisiejsze techniki wykorzystujące najnowsze zdobycze wielu nauk (socjologii, psychologii i innych pokrewnych nauk, badających zachowania dużych grup społecznych) mogą naprawdę ogłupić ludzi do tego stopnia, że będą, jak to wykazałeś w przypadku poparcia planu Balcerowicza przez prowincję, działać (głosować)wbrew własnym interesom. Ale to wszystko są zjawiska chorej demokracji. A gdzie jest ta zdrowa demokracja? - zapytasz. W sferze marzeń, no i w przyszłości. Chyba.

              Gdyby państwo porównać do przedsiębiorstwa, a istnieją przedsiębiorstwa zatrudniające więcej pracowników niż posiadają obywateli niektóre państwa i budżetach znacznie przewyższających budżety tych państw, to można by się pokusić o porównanie efektywności rozwoju przedsiębiorstwa w odniesieniu do efektywności rozwoju państwa, a to wszystko w zależności od sposobu zarządzania.

              No właśnie, jak są zarządzane dzisiejsze najprężniej rozwijające się i przy tym najbogatsze przedsiębiorstwa? Przede wszystkim kadra menadżerska - lojalna, mało - superlojalna wobec swego pracodawcy. Inteligentna, pracowita, umiejąca badać rynek, inwestować w przedsięwzięcia bieżące i w przyszłość. Tak, to bardzo ważne, w przyszłość. Jej wynagrodzenie powinno być zależne od wyników firmy. Gdy się nie sprawdza - do wymiany, decyzją rady nadzorczej.

              Następnie - wykształcona i kreatywna kadra pośrednia i pracownicy, wykształceni i pracowici, pozyskani lub wykształceni przez pracodawcę dla wykonywania skomplikowanych i najlepiej płatnych zadań.

              Najważniejszą sprawą w dzisiejszym zarządzaniu wydaje się stworzenie takich warunków, aby każdy pracownik identyfikował się z interesem własnej firmy, a jego kariera i gratyfikacje uzależnione były od jego wkładu w rozwój i funkcjonowanie firmy.

              Wtedy dopiero, gdy każdemu będzie zależeć na firmie, firma będzie kwitnąć, nawet mimo braku koniunktury, nawet mimo skomasowago ataku konkurencji i in.

              Należałoby się w tym miejscu zastanowić: komu zależy na konfliktach w firmie, a co za tym idzie, na obniżeniu wydajności i konkurencyjności przedsiębiorstwa (państwa)? Tak, to KONKURENCJA. Konkurencja "nie śpi". A więc, kto chce dzielić i pozbywać się naszych wartościowych młodych i energicznych obywateli (pracowników) poprzez emigrację? Hehe, pewnie ktoś tu wspomni o zbiorowych zwolnieniach, nawet w najlepszych firmach, że to właśnie emigracja, hehe. Może i tak, jeśli organizm przedsiębiorstwa (państwa) jest niewydajny za sprawą sztuczek konkurencji.

              Mówisz o wyższości dyktatury nad demokracją. Ale czy model przedsiębiorstwa, mobilizujący wszystkich pracowników do wytężonej pracy poprzez identyfikację interesu własnego pracownika z interesem firmy istniał kiedykolwiek w dyktaturze? Może i istniał - zaraz po rewolucji, albo po II wojnie, gdy ludzie w wierze o lepsze jutro zatracali się w pracy, by stworzyć lepszy świat. Ale zaraz w ten lepszy świat rzekomej "równości" wkroczył terror dyktatury straszący imperializmem i reakcjonizmem. A potem, po kilku latach większość społeczeństwa zrozumiała, że w tym systemie "równości" - "czy się stoi czy się leży..." Inżynier racjonalizator zarabiał tyle co sprzątaczka z rodzinnym i przedsiębiorstwa przy ideologicznym, a w niewielkim tylko stopniu materialnym motywowaniu do pracy, stawały się, tak jak całe państwo, coraz bardziej mniej wydolne.

              Dyktatura upodobała sobie pewien sposób wynagradzania swych przodowników pracy. Nie były to pieniądze, ani inne dobra materialne, były to medale i ordery wręczane z pompą na hucznych akademiach. Ale medale nie potrafiły zabezpieczyć człowieka na tzw. czarną godzinę, ani nie podnosiły komfortu życia przodownika, ale podnosiły jego godność. Te inne dobra, te wartościowe, np. talony na samochody, dyktatura przydzielała sobie. Czasem jakiś talonik jednak spadł z zasady na "dół" - no bo była przecież równość.

              Może wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby komunizm nie był atakowany przez elity całego świata od samego początku jego upaństwowienia się. Ale komunizm - błąd: nie komunizm, tylko rewolucjoniści - już na samym początku wyrżnęli całą licząca się burżuazję rosyjską i mieli ochotę rozprzestrzenić komunizm na cały świat. Ta zbrodnia wytworzyła reakcję świata, a komuniści wpadli w paranoję i widzieli reakcjonistę za rogiem każdego budynku. I tak zginęło, niektórzy mówią - 60 mln ludzi.

              Jaka jest przyszłość ludzkości? Nie wiem i chyba nikt dziś nie wie. Być może to będzie komunizm, skoro dziś mamy socjalizm. Ale myślę, że to, co będzie kiedyś - aby zapobiec gwałtownym uściom buntów społecznych, a także żeby zapobiec oporom każdego obywatela związanym z poczuciem wykorzystywania go przez SYSTEM, wpływającym na jego wydajność - zapewne będzie należeć do jakiejść wyższej formy zbiorowego wpływu na władzę (demokracji), gdzie wykształcony obywatel mając dostęp do każdej informacji, będzie orientował się nie tylko w składzie swojej drużyny futbolowej.

              Dotychczas dyktatura żerowała na braku wykształcenia obywateli i niejako dbała, aby dostęp do informacji był ograniczony dla mas. Ale świat idzie do przodu. Miło podyskutawać przez Internet i pisać, to co ślina na język (klawiaturę, hehe) przyniesie, prawda? Pozdrawiam

              PS. Gdy piszesz:
              > Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !
              Zgadzam się, ale co najwyżej - w związki zawodowe
              • sendivigius Re: Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 23.03.07, 20:25
                Problem jest wciaz ten sam. Brak jest kogos o wizji i geniuszu J. Stalina.

                Kiedys bedac mlodym studentem siedzialem na cwiczeniach z marksizmu czegostam.
                Mlodszym powiem lub przypomne ze wowczas takie zajecia prowadzily zasadniczo
                dwie katygorie ludzi. Jedna to wycieruchy wszelakich “konferencji”
                mlodziezowych, z ktorych potem wyrasta cos takiego jak np. prof. Sroda, druga
                to slizgacze-karierowicze jak np. Kwasniewski, ktorym wszystko jedno marksizm
                czy nie byle kasa byla. Tym razem jednak przypadl nam jakis dziwny czlowiek
                ubrany nawet byl normalnie. Za Gierka po ubiorze mozna bylo powiedziec bardzo
                duzo. Zaczal on zupelnie niepotrzebna dygresje na temat represji stalinowskich
                i systemu lagrow i zakonczyl stwierdzeniem ze tylko Stalin umial rzadzic bo
                zupelnie slusznie co dziesiec lat robil czystke i wywozil obrosly w tluszcz
                aparat na biale niedzwiedzie.

                - To juz nawet nie komunista tylko potwor – pomyslalem wtedy o cwiczeniowcu. I
                zaraz tez powiedzialem to glosno, z nadzieja ze mnie za to wyrzuca z uczelni co
                wpisze sobie nastepnie zlotymi zgloskami w moim rewolucyjnym CV. Cwiczeniowiec
                jednak nie stanal na wysokosci zadania i wcale nie doniosl na mnie do dziekana
                tylko powiedzial – wlasnie dlatego mlody czlowieku trzeba wiele lat studiowac
                aby takie rzeczy wiedziec, urosniesz zrozumiesz.

                No wiec uroslem i zrozumialem ze najgorsza zakala dla kazdego panstwa jest jego
                wlasna biurokracja. Gdy los biurokracji zalezy od widzimisie tak zwanego ludu
                to konczy sie wspomnianym klientelizmem, dlatego aparat od wyborcow zalezec nie
                moze, wytworzy sie zawsze socjalizm na rachunek przyszlych pokolen. Zauwazcie
                ze WSZYSTKIE burzuazyjne demokracje siedza w dlugu po uszy. Dlatego demokracja
                jest systemem z natury zlym i to w sposob nienaprawialny.

                Nie ma takich sposobow edukacji aby wszyscy byli madrzy bo to jest relatywne, a
                jak jest relatywne to glupi tez byc musza. Dodatkowo nie udaje mi sie
                zaobserwowac aby na przestrzeni lat tak zwana swiadomosc obywatelska czy tez
                ogolny poziom rozwoju naszych rodakow wzrastal, nie licz wiec na to, to jest
                pogon za wlasnym cieniem.

                Tylko wiec dyktatura proletariatu gwarantuje pelny i harmonijny rozwoj panstwa
                i jednostek, demokracja burzuazyjna to reakcyjny wsteczny system ktory musi
                prowadzic do biedy, rozwarstwienia, wyzysku i moralnego upadku.

                “Весь мир насилья мы разрушим
                До основанья, а затем
                Мы наш, мы новый мир построим,
                Кто был ничем, тот станет всем.”
                • abram777 Re: Socjalistka Gilowska + supersocjalista Religa 26.03.07, 20:02
                  sendivigius napisał:

                  > Problem jest wciaz ten sam. Brak jest kogos o wizji i geniuszu J. Stalina.

                  Pomińmy to, co za każdym razem wstawiasz, chyba tylko po to, aby poirytować czytających, próbując przekonać w każdej swojej wypowiedzi czymś w rodzaju monologu traktującego "o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia (albo odwrotnie, wg uznania)", którą to wyższość z upodobaniem udowadniał prof. mniemanologii stosowanej - Jan Tadeusz Stanisławski, rozwodząc się z rozkoszą "nad wszystkim i nad niczym".

                  > Nie ma takich sposobow edukacji aby wszyscy byli madrzy bo to jest relatywne,
                  > a jak jest relatywne to glupi tez byc musza. Dodatkowo nie udaje mi sie
                  > zaobserwowac aby na przestrzeni lat tak zwana swiadomosc obywatelska czy tez
                  > ogolny poziom rozwoju naszych rodakow wzrastal, nie licz wiec na to, to jest
                  > pogon za wlasnym cieniem.

                  Ależ nie chodzi o to, aby wszyscy byli wykształceni i mądrzy. Jest to niemożliwe z punktu widzenia genetyki, jak i zróżnicowanych systemów szkolnictwa, także wzorów wychowania, no i w końcu indywidualnych chęci do nauki danego osobnika, który albo będzie wkuwał teorię względności, albo rozmyślał "o niebieskich migdałach". I całe szczęście, że tak jest. W każdym ustroju społecznym, od plemiennego po nowoczesną demokrację, muszą istnieć ci, którzy myślą nadając kierunki rozwoju, jak i ci, którzy pracują, by móc wyżywić się, a wszystko po to, by zamierzenia mądrych zostały realizowane. To zróżnicowanie społeczeństwa, ta symbioza mądrych i głupich, a co za tym idzie, biednych i bogatych, pcha świat do przodu i pozwala mu się rozwijać.

                  Piszesz, że nie udaje Ci się zaobserwować, by wzrastał u naszych rodaków ogólny poziom rozwoju. Ależ, za czasów młodości naszych ojców - gimnazjum, to było już "coś", w latach 60-70 - ogólniak, to było już "coś", a dziś można tak powiedzieć o magisterium, bo licencjat, to nie jest już "coś".

                  Można by się oczywiście zastanawiać dlaczego, skoro statystycznie wszyscy ludzie coraz więcej się uczą i wykonują coraz bardziej skomplikowane zadania, to dlaczego mózg człowieka, według badań antropometrycznych, maleje na przestrzeni wieków? Czy ten ciut mniejszy mózg jest mniej wartościowy od mózgu dalekich przodków, udowadniając niejako Twoją tezę o zastoju w rozwoju człowieka? Ale czy wielkość w przypadku mózgu (zmysłów) odgrywa jakiekolwiek znaczenie? No, bo co można by powiedzieć np. o organach węchowych komara, który potrafi wyczuć zapach z 4 km? W mózgu człowieka jest obszar odpowiedzialny za węch. Jak się ma ten obszar do wielkości komara?

                  Jeśli spojrzeć na historię człowieka, to oczywiście rozwój osobniczy ma bardzo duże znaczenie. Ale człowiek zdominował planetę, nie dlatego, że był mądry, bo jego mózg był duży, ale dlatego, że był istotą społeczną i umiał działać w grupie, zwielokrotniając tym samym swoje możliwości.

                  Powstałe społeczności konkurowały ze sobą podlegając zwyczajnie ewolucji. Te, które były silniejsze i lepiej zorganizowane przetrwały. Te, które przesadzały w "bujaniu w obłokach", zaniedbując armię i dopuszczały do zaniku patriotyzmu, zostawały pożarte przez inne, silniejsze organizmy społeczne (państwowe). I tak jest również dziś. To zwykła ewolucja.

                  A więc, jeśli chcemy, aby nasze państwo przetrwało, należy tak je organizować, aby było jak najbardziej wydolne i mogło przeciwstawiać się naciskom zewnętrznym. Wszyscy obywatele powinni być na tyle świadomi, aby troszczyć o dobro wspólne jakim jest ich ojczyzna. Powinny powrócić do naszego codziennego życia takie wartości jak honor, uczciwość i poszanowanie prawa, wartości zapomniane przez dziesięciolecia obcej destrukcji. Jak to zrobić? - Krok po kroku.

                  Norwegia w niedawnym czasie uznana była za najbardziej przyjazne państwo dla obywatela. Przy okazji skoków w Planicy, komentatorzy wspominając o zarobkach trenera Kojonkowskiego, powiedzieli ciekawą rzecz: w Norwegii każdy może dowiedzieć się o zarobkach każdego. W Polsce, jakby niektórzy wstydzili się własnego wynagrodzenia. A może mają coś do ukrycia? Więc przez dziesięciolecia stworzono takie prawo, aby ukryć system mafijny i zachęcać obywateli do kombinowania.

                  Następna sprawa: Rzekomo w trosce o bezpieczeństwo obywateli parlament uchwalił bzdurną prędkość 50km/godz. w mieście. Argument: poprzednio kierowcy przekraczali o 10-20km/godz, to było 80km/godz, a teraz będzie 70km/godz, więc będzie bezpieczniej. No i w efekcie nikt nie jeździ 50km/godz. Wyjedźcie na ulice np. Warszawy, to zobaczycie. Zwłaszcza na ulicach Warszawy. Fotoradary, na które wykosztowało się państwo, też są ustawione na 20km/ więcej niż pokazują znaki. A więc w imię prawa wszyscy mogą mieć to prawo w d... Za to dziurami na drogach, wielkimi jak kratery wulkanów, nikt się nie przejmuje. Ile jest takich przepisów w Polsce, które zachęcają do ich łamania?

                  PS
                  Czy to nie komuniści mówili o konieczności wyższej świadomości społecznej potrzebnej dla funkcjonowania systemu "każdemu według potrzeb"? A Ty teraz negujesz to, że obywatele mogą być świadomi własnych wyborów.
    • klip-klap gospodarka 19.03.07, 12:23
      Czytam dzis, ze pis zapowiada zabranie sie za gospodarke i dopiero teraz
      zaczynam sie ich bac. Wiecej ustaw, wiecej barier, wiecej sprzecznych przepisow.
    • exerik Re: Socjalistka Gilowska 19.03.07, 12:31
      Gilowska nie jest socjalistką, jest ministrem socjalistycznego rządu, w
      socjalistycznej Polsce, należącej do socjalistycznej Unii Europejskiej. Daleko
      wysuniętym przyczółkiem liberalizmu na terytorium wroga.
      • klip-klap sprytne 19.03.07, 13:39
        To pewnie jakies liberalno-podstepne zagranie z podwyzka akcyzy. Juz widze ta
        liberalna taktyke - podwyzszyc podatki jak sie da to i system rabnie. Co za
        poswiecenie ze strony pani minister.
        • krzysztofsf Re: sprytne 19.03.07, 13:54
          Konrad Wallenrod ? wink
        • exerik Re: sprytne 19.03.07, 14:50
          Gilowska i taktyka? Przecież ona nie ma pojęcia o polityce. Jest w tym rządzie
          tylko dlatego, że akurat na tym etapie jest przydatna Kaczyńskim. Wcześniej lub
          później stanie się bezużyteczna, a wtedy ją usuną i raz na zawsze o niej
          zapomną. Generalnie z ludzi trzeźwo myślących o gospodarce jest tam w tej
          chwili tylko ona. Nie nazywałbym jej socjalistką. Wszyscy znamy jej poglądy,
          wszyscy też wiemy w jak wielkie gówno wlazła. Tak że mnie nie dziwi, że
          podwyższa podatki, mnie to smuci.


    • exerik Re: Socjalistka Gilowska 19.03.07, 22:53
      klip-klap napisał:

      > No i kolejna osoba udajaca liberala szkodzi wolnemu rynkowi. Niech powie
      > wprost, ze zawsze opowiadala sie za socjalizmem i podnoszeniem podatkow.


      A propos PiS-owskiego socjalizmu... Ziemkiewicz dowalił z jeszcze grubszej
      rury. Choć może przynajmniej w dniu ogłoszania pakietu Kluski powinnienem był
      to przemilczeć wink


      ---



      Kiedy Jarosław Kaczyński oznajmił, że socjalizm to był ustrój zbudowany przez
      hołotę i dla hołoty, to powiedział świętą prawdę. Oczywiście, jeśli pod słowem
      socjalizm rozumiemy nie to, co sobie roił Żeromski czy inni czuli na ludzką
      krzywdę intelektualiści, ale tak zwany "realny socjalizm", czyli po prostu
      peerel.

      Ja to wiem już od dzieciństwa, z opowieści mojego ojca, o tym, kto w naszym
      rodzinnym Czerwińsku tworzył po wojnie pierwsze struktury PPR i MO: same
      miejscowe wyrzutki, aferzyści, złodziejaszki i inna najgorsza mętownia. Dziś,
      oczywiście, mogę do tych rodzinnych opowieści dodać liczne źródła - choćby
      cytowane przez historyków, pochodzące z tego czasu alarmistyczne apele starych
      komunistycznych działaczy do kierownictwa partyjnego, przerażonych, jaki
      element jest przyjmowany do partii oraz "organów" i promowany w nich. Apele
      bezskuteczne, bo była to świadomie przyjęta strategia: opierać się na
      wyrzutkach, na marginesie, na szumowinie, aby jej rękami zniszczyć w Polsce
      resztki przedwojennej przyzwoitości. A więc zgoda, że budowała ten ustrój
      hołota, i zgoda, że dla hołoty - bo przecież do ostatnich chwil peerelu ledwie
      przyuczony robotnik zarabiał więcej od inżyniera, nie mówiąc już o profesorze.
      Pracę fizyczną wyceniano znacznie wyżej od umysłowej, talenty i zdolności były
      w pogardzie, a wybitność na rozmaite sposoby tępiono. To sprawia, że w
      szerokich kręgach społecznych nizin, które brzydko nazywamy z ukraińska hołotą,
      socjalizm wspominany jest do dziś jako rajska epoka, w której nie trzeba było
      nic umieć, nie trzeba było nawet pracować, a miało się zapewniony byt - kosztem
      tych zdolniejszych i bardziej pracowitych.

      O ile jednak skłonny jestem bronić premiera przed atakami chwalców peerelu, to,
      muszę powiedzieć, fakt, że to on właśnie potępia ustrój zbudowany przez hołotę
      dla hołoty, wydaje mi się, hm, dziwny. Takie słowa mógłby wypowiedzieć Korwin-
      Mikke albo jakiś inny polityk, który otwarcie głosi, że rozwój kraju jest
      dziełem jednostek wybitnych i państwo musi stworzyć im takie możliwości
      sukcesu, aby nie szukali go w innych krajach.

      Ale, niestety, prezes PiS takim politykiem nie jest. Rozumiem, że głosząc
      konserwatywne wartości skazany jest na nieuchronny konflikt z lewicowymi w
      większości "wykształciuchami". Wybaczam mu i ten konflikt, i sięganie w nim po
      antyinteligencką retorykę. Wybaczam mu nawet koalicjanta, choć w tym kontekście
      oskarżanie go, że IV Rzeczpospolitą buduje rękami hołoty właśnie nie byłoby
      bezzasadne. Ale, jak uczy pismo - poznajmy po owocach. Owoż owoce są takie, że
      Polska pod rządami Kaczyńskiego przeznacza najmniej ze wszystkich krajów Unii
      środków na edukację, na rozwój nauki i na tzw. innowacyjne technologie. Mamy za
      to najwyższy nie tylko w Europie, ale w całej OECD poziom tzw. transferów
      społecznych, czyli największą w stosunku do PKB część dochodów, które rząd
      zabiera bogatym, żeby pompować do biednych. A premier w przemówieniach,
      inaugurujących drugi etap budowania w IV Rzeczpospolitej bynajmniej nie
      obiecuje nam troski o odbudowanie elity narodu, tylko jeszcze większe wydatki
      na świńskie górki i jeszcze hojniejsze dotacje dla grup społecznych
      wykonujących prace tyleż nieskomplikowane, co niczego Polsce na przyszłość nie
      dające. I jeszcze dorabia do tego ideologię, jakoby nic nie było dla Polski
      ważniejszego, niż kupowany za tę cenę "pokój społeczny".

      Jeśli to nie jest budowanie państwa dla hołoty, panie premierze, to co nim jest?

      Rafał A. Ziemkiewicz


      fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/rzeczpospolita-dla-holoty,884543



    • bush_w_wodzie chyba nie lubi diesla 20.03.07, 19:32

      najpierw zalatwila znizki na biopaliwa (powolujac sie z niezrozumialych
      przyczyn na ue) a teraz chce podrozyc diesla. w polce diesel juz jest tak drogi
      jak na zachodzie (problemy orlenu z produkcja) to teraz bedzie drozszy. hmmm.
      tepy fiskalizm czy gra na rzecz lobby benzynowego?

      a jak tak akcyza na olej opalowy? obowiazuje juz?

      no ale za to bedzie (moze) kiedys `jedno okienko' ktore - jak zapisano w
      ustawach - mialo by7c od 1.01.2007
Pełna wersja