Dodaj do ulubionych

Nieruchomości w Polsce

15.10.08, 03:13
Panie i Panowie. Ciągnąc wątek dot. subprimów. W ubiegłym tygodniu startowałem
w dwóch przetargach (w tym samym mieście) na kupno niezwykle atrakcyjnych
gruntów. Oto krótkie summary i konkluzje.

1. Mały grunt zabudowany starym budynkiem do rozbiórki.
Jeden grunt położony w samuteńkim centrum średniego miasta z przeznaczeniem na
budynek biurowo-usługowy. Wadium wpłaciło 15 oferentów z czego 2 osoby prawne
(w tym nasza grupa). Reszta osoby fizyczne, większość lokalni biznesmeni i ...
bizneswomen. Cena wywoławcza została przebita niemalże 3 (słownie:
TRZY)-krotnie, a końcówka licytacji była zaciętą potyczką pomiędzy dwoma
lokalnymi przedsiębiorcami. Reszta przestała licytować po przekroczeniu
dwukrotności ceny wywoławczej. Ostatecznie m2 tego bajzlu poszedł za 2.000
EURO (DWA TYSIĄCE - LUDZIE !!!). My oczywiście odpuściliśmy szybko bowiem nasz
biznes plan zakładał, że pewnego pułapu ceny nie przekraczamy.

2. Duży grunt niezabudowany.
Przetarg na ten grunt był kilka dni później po tym na mały grunt. Celem kupna
było wybudowanie hipermarketu dla jednej z sieci lub galerii handlowej. Po
pierwszym przetargu mozna było się spodziewać zajadłej walki i o ten grunt.
Jednakże postanowiliśmy wogóle w nim nie startować mimo wpłacenia kilka dni
temu wadium. Powód - zwyciężył pogląd, że naszymi konkurentami będą właśnie
albo duzi developerzy albo sieci hipermarketów. A skoro tak, to ich centrale
za granicą lub nawet zarządy tutaj nie przechodząc obojętnie nad credit crunch
podjęły decyzję: NO MORE INVESTMENTS. I co? okazało się, że mieliśmy rację: do
przetargu nikt nie stanął, mimo iż cena wywoławcza i lokalizacja niezwykle
atrakcyjne. To jeszcze nie koniec. Byliśmy jedynymi którzy wpłacili wadium co
po unieważnieniu przetargu spowodowało, że sam prezydent miasta zadzwonił do
nas (pełen szacunek dla człowieka - widać zależy mu i troszczy się o sprawy
miasta) zadzwonił do nas z zapytaniem co się stało i czy nadal jesteśmy
zainteresowani kupnem działki.

Zatem w powyższej mikroskali widać jaki następuje proces: mocarze z rynku
nieruchomości pomrozili wszystkie ruchy i trzymają się kurczowo brzytwy
wierząc, że to jeszcze drążek. A gawiedź, w tym nieuświadomieni przedsiębiorcy
i konsumenci wietrzą okazję do zrobienia interesu na nieruchomościach.

Jak się to skończy, ano moim zdaniem tak jak pokazują przykłady w innych
krajach np. w USA. Cash is King now but only in good currency smile
Obserwuj wątek
      • salagan Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 08:42
        a jak to "rozwinie" się na rynku detalicznym - dla tak zwanych indywidualnych
        inwestorów - przymierzam się do budowy "pałacu moich marzeń i snów" (może być
        kurna chata)... co będzie z cenami działek budowlanych, Zlotyrozbojniku?
        • kurt76 Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 09:16
          tez obracam sie na rynku nieruchomosci i sytuacja "na obrzezach"
          poznania jest taka na dzien dzisiejszy:
          - dzialki budowlane na osiedlach - rynek przegrzany spadki 30-50%
          ruch minimalny
          - grunty rolne stabilizacja na wysokim pulapie
          - duze dzialki siedliskowe (1-3 ha) w atrakcyjnych lokalizacjach
          (las, jezioro) w poblizu glownych drog - szal ceny na przetargach
          osiagaja kosmiczne ceny np. dzialka 1,3 ha ponad 2,5 mln zl...

          wniosek: realizacja zyskow przez prywatnych beneficjentow hossy na
          rynkach finansowych i sfera produkcyjna, oczekiwanie paru letniej
          stagnacji i przygotowanie pozycji pod uwolnienie handlu ziemia
          (niemcy, holendrzy)
          • ewa9000 Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 10:13
            Ogladałam w gratce już jakiś czas temu oferty sprzedaży ziemi rolnej
            w PL i ceny wynosiły ok 10 000 Eur za hektar. Nie wiem czy to
            przekłamanie i czy transakcje rzeczywiście sa na tym poziomie. W
            Niemczech wschodnich też kosztuje ziemia 10 tys Eur , więc to
            oczekiwanie na niemców i holendrów może nie przynieść wzrostu cen. W
            końcu jak kotś chce uprawiać, to zawsze DDR bliżej jest niż
            Polska.
            • kurt76 Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 10:26
              dobra ziemia rolna czyli III klasa bonitacyjna wzdluz DK11 na
              poludnie z poznania w tej chwili jest za 80-110 tys za ha

              co do perspektyw z cudzoziemcami chodzi mi o dzialki siedliskowe pod
              luksusowe rezydencje, juz sa pierwsze jaskolki np. wziety architekt
              z lichtensteinu ostatnio "osiadl na starosc w poblizu" rezydencja w
              lesie z widokiem na naturalne meandry rozlewiska warty....
              • ewa9000 Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 10:37
                To tutaj jest w takim razie taniocha. Jak na siedlisko. I jeszcze
                część remontu w podatkach odbierzesz. Niemcy już mieli swoją bańkę
                kilkanaście lat temu. Do dzisiaj doradców po sądach ciągaja i
                wygrywają na dodatek. TYch co mówili że nieruchomości tylko rosną.

                www.immobilienscout24.de/38781231;jsessionid=9D03D8A128C02A188
                6C72C0A9C466581.worker2?_s_peprm=:2

              • pifpaf123 Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 10:37
                co do ziemi rolnej to trzeba mieć na uwadze, ze w tej chwili trwają
                prace nad ustawą która ma w skrócie zakończyć dzierżawienie ziemi od
                ANR. do 300ha dzierżawcy będa mogli wykupić ziemie dla siebie lub
                pójdzie na rynek. powyżej 300ha ziemia będzie zabrana dzierżawcom i
                pójdzie na rynek. to jest dość duża dodatkowa podaż w perspektywie 3-
                4 lat. ustwa jest na etapie konsultacji społecznych, a jest
                determinacja, by ziemię rolną nabyli polacy przed rokiem 2012
        • zlotyrozbojnik Re: Nieruchomości w Polsce - cd. 15.10.08, 12:01
          Moi Drodzy,

          W nieruchomościach i nie tylko troszkę siedzę z uwagi na mój fach. Pamiętam jak
          w latach 1999-2002 uruchamialiśmy kilka dużych projektów nieruchomościowych z
          crossborder finansowaniem. Projekty zostały aktywowane tuż przed spowolnieniem
          ok. 2000/2001 r. Potem przez 2 lata marazm prowadzący do stopniowego zwątpienia.
          Od 2005 pieprznęło zdrowo w górę i lawinowo kokosy się zrywało. Ze wszystkich
          projektów już wyszliśmy smilesmilesmile

          To już nie długo będzie 10 lat od rozpoczęcia prac nad tymi projektami i moim
          zdaniem troszkę ludzi w nich zaangażowanych wykruszyło się, a cześć nie wyciąga
          właściwych wniosków. To oznacza, iż kryzys w nieruchomościach niejako wkracza na
          dziewiczy mentalnie teren. Poza tym Ci wszyscy "yuppies" i szarzy obywatele w
          większości nie dealowali na dużych tematach. W konsekwencji moim zdaniem
          pieprznie zdrowo na nieruchomościach również.

          Był mały casus quasi-developera co poszedł w zaparte i przez kilka lat
          utrzymywał pustostany na Żoliborzu w Warszawie. Chodzi mi firmę Elektrim Invest
          S.A. czy jakoś tak. Pobudowali na ul. Gwiaździstej pseudo-piekne apartamenty
          średnio 100m2 co na początku tej dekady było dużą powierzchnią. Przez kilka lat
          wisiały ogłoszenia w prasie z ofertą ich sprzedaży po 4000zł/m2. Nie szło.
          Wreszcie jak bańka zaczęła się nadymać to na pniu sprzedali, a ostatnio chodzą
          tam ceny po 15.000zł/m2. Tyle wzrosło przez 3-4 lata. Problem w tym, że ten
          developer to był subsidiary znanego komunodziwoląga Elektrimu, który jak plotka
          niesie jedna Pani położyła przeinwestowaniem. Moim zdaniem Elektrim subsydiował
          Elektrim Invest zapewne również dlatego, że paru ludzi z Elektrimu po prostu
          pobudowało tam sobie apartamenty dla siebie. www.elinvest.com.pl/o_firmie.htm
          Co w końcu się stało z Elektrimem wszyscy wiedzą - dusi się przez Erę i nie
          tylko (też takie niekoszerne subsydiowanie) w konwulsjach upadłości, a sępy
          wybierają z niego co łakomsze kąski. Elektrim Invest to dzisiaj 9ciu pracowników
          - skarłowaciał po wybuchu supernovej smile

          Teraz wyobraźcie sobie, że nawet najwięksi developerzy nie mają bogatego wujka
          ani niebiznesowego interesu (np. że prezes i paru jego pracowników pobudowało
          sobie w nieświadomości akcjonariuszy mieszkanka) by pływać na powierzchni.
          Zderzając to z powstrzymaniem się banków od finansowania projektów
          nieruchomościowych oraz postępującą presją inflacyjną moim zdaniem dużo z nich
          padnie. Wytrzymają Ci co mają bieżące wpływy z zatrzymanych projektów, nie są
          obciążeni dużym bankiem nieruchomości i gigantycznie zetną koszty. Czy najwięksi
          mogą paść - moim zdaniem tak i tu ryzyko z uwagi na ich inercję do
          restrukturyzacji oraz finansowanie kredytem jest największe. BY nie szukać
          daleko rzućcie okiem na to
          www.egospodarka.pl/32432,Firmy-deweloperskie-Martinsa-Fadesa-upada,1,11,1.html
          • krzysztofsf Re: Nieruchomości w Polsce - cd. 15.10.08, 13:00
            Ciekawe jak beda wygladaly licytacje mieszkan i budynkow w przypadku upadlosci developerow, oraz wyprzedaz mieszkan przejetych przez banki za niesplacone kredyty?

            Jesli zjawisko bedzie szersze, to moze znaczaco wplynac na ceny wszystkich mieszkan na rynku.

            Nabywcy wrecz zaczna sie wstrzymywac z zakupem, czekajac na takie okazje.
          • robisc Re: Nieruchomości w Polsce - cd. 15.10.08, 21:00
            mysle, ze najwieksi developerzy poradza sobie; banki obecnie zchowajuja sie o
            niebo elastyczniej, niz w czasie kryzysu 2001-3; pamietam, ze stracilem wowczas
            dokladnie caly portfel kredytow na finansowanie nieruchomosci komercyjnych, bo
            nie bylo przypadku, zeby kredytobiorca nie mial problemow; strategia banku
            woczas byla tylko jedna: exit; i albo udawalo sie sprzedac takiego potencjalnego
            defaulta konkurencji, ktora miale wiekszy apetyt na ryzyko (do czasu), albo
            zarzadzanie kredytem przejmowali spece od restrukturyzacji;

            teraz sytuacja wyglada nieco lepiej- banki czesto wola godzic sie na wydluzenie
            okresu splaty kredytu, zmniejszenie obciazen poprzez ustalenie raty balonowej
            itp. niz doprowadzac do upadlosci; windykacja jest postrzegana jako
            ostatecznosc, szczegolnie kiedy ma sie duza ekspozycje kredytowa; jezeli firma
            jeszcze jako tako dziala, lepiej podtrzymac nadzieje, ze wyzdrowieje, niz ja dobic;
            • kavoo Re: Nieruchomości w Polsce - cd. 15.10.08, 21:20
              O to tutaj ciekawy przyklad. Umowa konczy sie 31 grudnia 2008.

              KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
              Raport bieżący nr 42 / 2008
              Data sporządzenia: 2008-10-01
              Skrócona nazwa emitenta
              MARVIPOL S.A.
              Temat
              Zmiana znaczącej umowy zawartej przez jednostki zależne od
              Emitenta.
              Podstawa prawna
              Art. 56 ust. 5 Ustawy o ofercie - aktualizacja informacji

              Treść raportu:
              Zarząd Spółki Marvipol S.A. ["Emitent"] informuje, że w dniu 01
              października 2008 r. Spółki JLR Polska Sp. z o.o., JLR Centrum Sp. z
              o.o. i JLR Gdańsk Sp. z o.o. – jednostki zależne od Emitenta, jako
              Strony Umowy otrzymały z BRE Bank S.A. Aneks nr 2 z dnia 30 września
              2008 r. do Umowy Kredytowej nr 02/391/07/Z/VU o kredyt w rachunku
              bieżącym na łączną kwotę nie przekraczającą 19.000.000,- zł,
              zawartej w dniu 04 października 2007 r. z BRE Bank S.A. z siedzibą w
              Warszawie.
              Na mocy przedmiotowego Aneksu przedłużono termin ostatecznej spłaty
              kredytu na dzień 31 grudnia 2008 r. Pozostałe warunki Umowy nie
              uległy zmianom.

              Umowa spełnia kryterium uznania jej za znaczącą umowę [w rozumieniu
              § 2 ust. 1 pkt 51 Rozporządzenia Ministra Finansów z dn. 19
              października 2005 r. w sprawie informacji bieżących i okresowych
              przekazywanych przez emitentów papierów wartościowych (Dz. U. Nr
              209, poz. 1744)] z uwagi na wartość przekraczającą 10% kapitałów
              własnych Emitenta, które wg stanu na koniec I półrocza 2008 r.
              wynoszą 80.628 tys. zł.
              • robisc Re: Nieruchomości w Polsce - cd. 15.10.08, 21:48
                uuu...ten kredyt to perwersja: w zyciu nie dalbym overdraftu developerowi;
                ponadto tego typu zaangazowania obrotowe roluje sie zwykle na kolejny okres
                roczny, bez koniecznosci spalty; jezeli BRE przedluzyl okres kredytowania tylko
                na kwartal, tym samym dal czas kredytoborcy na znalezienie sobie innego banku;
                wyrazna strategia exit
      • westham2 Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 08:42
        interesujące ale wiem z własnej okolicy, że np. dla sąsiada przez
        płot taka działka jest po prostu bezcenna. I może zapłacić dużo za
        metr ale i tak jest taniej niż przenosić cały biznesik itp.
        • zlotyrozbojnik Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 12:48
          O proszę, niby Polska jest oazą stabilności wg premiera a tutaj nagle zaczyna
          źródełko na oazie wysychać smilesmilesmile
          www.dziennik.pl/gospodarka/article251435/Bank_obiecal_ci_kredyt_Zapomnij_.html
          Ps. Ciekawe czy pozwolą otworzyć bank temu kto siedzi na gotówce bez zbędnych
          ceregieli wynikających obecnie z prawa bankowego ? Dadzą złamać monopol czy nie
          ? That's the question.
            • tuczynski Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 21:06
              a tam zaraz waluta, lepiej zainwestować teraz w biznes. Oto wg mnie wiodące
              branże AT, które przeżyją mega rozkwit:
              1. lichwa
              2. komis
              3. kantor wymiany
              4. odzież secondhand
              5. bar z tanim jedzeniem
              6. noclegownia
              • deluc Re: Niezle;) 15.10.08, 22:17
                I wg. mnie do pewnego stopnia trafne. Teraz ludzie beda sie ograniczac tzn.
                rezygnowac z czesci wydatkow, w czesci szukajac taniej alternatywy.
                Im bardziej przyziemne (podstawowe) potrzeby bedzie zapewnial biznes tym jest
                pewniejszy-o ile nie narazony na silna konkurencje. Ale jak rynek jest dostatecznie
                duzy to kazdy sie pozywi. Cena zaczyna odgrywac najwieksza role, wyrob moze byc
                uzywany, gorszej jakosci, konsument zaakceptuje nizsza jakosc obslugi...
            • zlotyrozbojnik Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 21:47
              kolo1974 napisał:

              > ponawiam moje pytanie do rozbojnika co wedlug ciebie jest dobra
              > waluta?

              Przycinek przyjął tu zasadę, że nie doradzamy sobie, a wymieniamy poglądy. Chcę
              się tego trzymać. Więc spróbuję odpowiedzieć tak: mówiąc ściśle to wszystko
              zależy od horyzontu inwestycji. W krótkim okresie nie stawiałbym na lokalne
              waluty. Zielone siano wydaje się dominować. Średnioterminowo można zdrowo
              przyciąć na tym co krótkoterminowo, a w dłuższym okresie popieram wizje
              przycinka. Szukajcie solidnej bazy - ona Was ochroni. Reszta w rękach Opatrzności smile
              • pepe49 2005 rok? 15.10.08, 22:01
                W dzisiejszym Najwyższym Czasie rozważania na temat: powracamy do pułapu cen z
                2005 r. Przynajmniej w Polsce. Czytał ktoś tutaj?
                • robisc Re: 2005 rok? 15.10.08, 22:10
                  pepe49 napisał:

                  > W dzisiejszym Najwyższym Czasie rozważania na temat: powracamy do pułapu cen z
                  > 2005 r. Przynajmniej w Polsce. Czytał ktoś tutaj?

                  nie czytalem, ale to niemozliwe, chyba ze przy sprzedazy przez komornika na aukcji;
          • robisc Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 22:38
            zlotyrozbojnik napisał:

            > O proszę, niby Polska jest oazą stabilności wg premiera a tutaj nagle zaczyna
            > źródełko na oazie wysychać smilesmilesmile
            > www.dziennik.pl/gospodarka/article251435/Bank_obiecal_ci_kredyt_Zapomnij_.html

            bardzo brzydko potraktowali swoich klientow; pachnie to naprawde desperacja i
            klopotami plynnosciowymi tego banku;

            nawet jezeli opisane w Dzienniku postepowanie jest zgodne z prawem, to wysoce
            nieetyczne; tych pewnie kilukuset klientow nie wplyneloby zasadniczo na jakosc
            portfela (i tak maja bombe, bo prawie wszystko jest w CHF-ach) a smrodu sobie
            narobili duzego;

            sluchalem tlumaczen rzecznika Kaczorowskiegow PiN-ie i jestem zniesmaczony jego
            cynizmem; reputacja dla banku to niezwykle istotna sprawa; dzis kazdy
            uniwersalny bank oferuje niemal te same produkty, wiec liczy sie jakosc uslug i
            cena, albo relacja jednego do drugiego; w tym przypadku ryzyko narazenia
            reputacji jest olbrzymie;
            naprawde desperacki ruch
            • deluc Realne straty klientow 16.10.08, 20:11
              Czesc z tych ludzi wplacila juz przedplaty przekonana, ze kredyt dostanie.
              Slyszalem w tvn24 ze takie 'promesy kredytowe' (faktycznie nie bedace promesa,
              w sensie odpowiedzialnosci banku) bylu przedstawiane klientom od miesiecy
              - na zasadzie - "prosze sobie poszukac mieszkania a wtedy udzielimy kredytu".
              I czesc ludzi wylozylo wlasne pieniadze na przedplate na mieszkanie z ta 'pewnoscia'.
              A teraz sie dowiaduja, ze kredytu nie dostana.
              Od lat lansuje teze ze Polska to kraj bandytyzmu administracyjno-instytucjonalnego,
              ze prawa obywatela sa iluzoryczne.
    • daft_punk Re: Nieruchomości w Polsce 15.10.08, 22:50
      Developerka się przyczaiła, wstrzymują zakupy inwestycyjne (utknąłem ze specjalistycznym osprzętem ;/, peszek ), wstrzymują projekty. Za wszelką cenę próbują sprzedać mieszkania (narazie TV LCD itp. badziew i lekkie spadki ceny, kilka %- Kraków).
      Która firma może rozgląda, czy by nie złapała jakiegoś biurowca do budowy zamiast kolejnego blokowiska.
      Kto "robi" w mostach itp. liczy na autostrady i infrastrukturę. Narazie idzie to jak krew z nosa i nie chodzi o to, że brakuje sprzętu, ludzi czy nawet pieniędzy ale PROCEDURY i przygotowanie inwestycji kuleją.
      I tak na ten przykład na kawałku autostrady (hehehhehe hahahaha) A-4 Kraków- Szarów (całe 20 km) znaleziono ancient garnek, sprzęt stanął a na teren na kilkanaście dni weszła ekipa archeologów pracowicie przeciągając kopanki bo za każdy dzień byli słono wynagradzani.

      W każdym razie w zestawieniu z ograniczeniem akcji kredytowej wygląda mi to na przynajmniej lekką zwałkę w cenach mieszkań a mieszkań zacznie znowu lekko brakować dopiero za jakieś 2-3 lata. Może warto teraz lub za np. pół roku wynegocjować dobrą cenę od jakiegoś developora i kupić ich kilka?

      • robisc Re: Nieruchomości w Polsce 16.10.08, 22:51
        daft_punk napisał:


        > W każdym razie w zestawieniu z ograniczeniem akcji kredytowej wygląda mi to na
        > przynajmniej lekką zwałkę w cenach mieszkań a mieszkań zacznie znowu lekko brak
        > ować dopiero za jakieś 2-3 lata. Może warto teraz lub za np. pół roku wynegocjo
        > wać dobrą cenę od jakiegoś developora i kupić ich kilka?

        jezeli ceny mocno spadna (jak mocno?), a masz gotowke, to czemu nie; dobra opcja
        wydaje sie kupno mieszkan budowanych po klucz - mozna je od razu wynajac; z tym,
        ze obawiam sie, ze mnostwo osob liczacych na szybki zarobek zostalo z
        niesprzedanymi, kupionymi spekulacyjnie mieszkaniami, czesto na kredyt; jezeli
        ceny spadna sprzedaz bedzie nieoplacalna i zwiekszy sie konkurencja na rynku
        najmu, co doprowadzi do spadku czynszow;

        to zreszta nie jest zls wiadomosc dla osob, ktore chcialy kupic mieszkanie na
        LTV 100% na 30 lat; bedzie z czego wybierac miszkanie pod najem
      • salagan Re: nie - developerom 16.10.08, 23:03
        technologia budownictwa tych tzw. apartamentów jest przestarzała i wadliwa
        (błędy konstrukcji, błędy materiałowe, itd) - nadmiar w tej "nowoczesnej"
        architekturze tzw. mostków termicznych, a nośniki energii drożeją (ile zdrożeją
        w ciągu 2-3 lat? po zapłaceniu miesięcznych rachunków ile zostanie na spłatę
        kredytu?). te kombinowane rudery szybko się rozsypią. zatem nie - developerom.
        • baldazar Re: nie - developerom 16.10.08, 23:15
          Nie developerom- nie warto generalizować.
          To trudny kapitałochłonny biznes. Ma sens w krajach
          niedoinwestowanych w czasach taniego pieniądza.
          Wymaga umiejętnego zarządzania ryzykiem!!!!

          Co do enrgooszczędności polecam www.passive.de. To ciekawy kocept od
          strony optymalizacji zużycia energii i kosztów realizacji.Budynek
          jest termosem. Nie trzeba ogrzewać. Sądze, że stanie się za chwilę
          standardem przynajmniej w Europie.
          • salagan Re: nie - developerom 16.10.08, 23:34
            dom pasywny już jest standardem, powiedzmy, szczególnie w Hesji, okolice i sam
            Frankfurt am Main, Passiv Haus Institut jest w Darmstadt (w Polsce ma siedzibę w
            Gdańsku, bodaj: passiv.pl), tak, jak piszesz: passiv.de ; w Polsce nie ma
            wykonawcy na taki projekt (niesamowite parametry techniczne - prawie absolutna
            dokładność w wykonaniu); pod Wrocławiem (a właściwie są to już granice Miasta
            Wrocławia)od m/w 1,5 roku stoi pokazowy dom pasywny; niesamowita wprost
            energooszczędność; lecz polecałbym inną realizację tzw. dom nisko-energetyczny
            plus dom inteligentny to Polacy już potrafią wybudować, bez technicznych
            problemów i nie jest taki drogi jako inwestycja.
    • stoje_i_patrze Re: Nieruchomości w Polsce 21.10.08, 12:10
      Jako że temat jest mi bliski (mam zamiar kupić mieszkanie w
      przyszłości) pozwolę sobie tutaj wkleić link do wątku na forum
      Developerzy:warszawa dotyczącego nieruchomości w Rosji. Są w nim
      zawarte linki do artykułów na temat sytuacji w Rosji, co uważam ma
      wpływ na sytuację również w Polsce (na podejmowanie decyzji).
      linki:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=85709588&a=86214411

    • robisc zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 20:38
      Wojciechowski cos czesto ostatnio wystepuje w TV i wyglada jak struty; nie dziwie mu sie; troche wspolpracuje z developerami i niezaleznie od tego w jakiej sa aktualnie sytuacji finansowej wszyscy potwierdzaja zalamanie sprzedazy; zalamnie zabojcze dla czesci developerow...i ich klientow;

      a tyle sie przez ostatnie lata mowilo, ze nalezy wprowadzic obowiazkowy escrow; po pierwsze wplaty nabywcow mieszkan bylyby bezpieczne, a po drugie wszystkie realizowane projekty musialyby miec domkniete finansowanie; teraz juz za pozno - mleko sie rozlalo; bedzie znowu placz i zgrzytanie zebami niedoszlych posiadaczy swojego M iles; przezylismy to podczas ostatniego kryzysu w latach 2001-3, tylko teraz skala problemu bedzie znacznie wieksza;


      Sprzedaż mieszkań spadła o 70 proc.
      las
      2008-10-27, ostatnia aktualizacja 2008-10-27 16:04

      Sprzedaż mieszkań w tym roku stanowi zaledwie 30 proc. ubiegłorocznej sprzedaży. Choć ceny mogą spadać, to ruch na rynku blokuje trudniejszy dostęp do kredytów - podaje "Gazeta Prawna".


      Dla wielu osób zainteresowanych kupnem mieszkania zaostrzenie polityki kredytowej przez banki to prawdziwy dramat. W najlepszym wypadku kończy się kupnem mniejszego mieszkania, ale czasem do transakcji nie dochodzi i klient traci wpłaconą zaliczkę.

      Kryzys finansowy wpływa też na sytuację tych klientów, którzy kupowali nieruchomości za gotówkę. Największy problem stanowi jednak podniesienie przez banki wkładu własnego nawet do 35 proc - informuje "GP"

      Zdaniem ekspertów w tej chwili wielkość sprzedaży na rynku to raptem 30 proc. tego, co się sprzedawało przed rokiem.

      Należy spodziewać się, że w ciągu kolejnych miesięcy uwidoczni się zacięta walka o klientów pomiędzy deweloperami a sprzedającymi na rynku wtórnym.

      Tak jak kilkanaście miesięcy temu działania banków polegające na łatwiejszym dostępnie do kredytów spowodowały hossę na rynku nieruchomości, tak teraz dokręcenie śruby spowoduje mniejszy popyt na nieruchomości.

      Źródło: "GP"
      dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,5851654,Sprzedaz_mieszkan_spadla_o_70_proc_.html
      • weev Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 20:48
        JW ma przekichane, bo oni w ogole nie zdywersyfikowali sie chyba w
        ogole. O ile dobrze pamietam, a moge sie mylic, ani nie budowali biur,
        ani mieszkan o lepszym standardzie. Maja prawie calkowita ekspozycja
        na segment klientow "nie mam zadnych pieniedzy ale zdolnosc
        kredytowa".
        • robisc Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 20:50
          weev napisał:

          Maja prawie calkowita ekspozycja
          > na segment klientow "nie mam zadnych pieniedzy ale zdolnosc
          > kredytowa".

          liczona wg kryteriow Dombanku i Polbanku smile
          ale pech, ze akurat tym bankom zabraklo kasy na 130% LTV
          • baldazar Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 21:12
            Firmy deweloperskie mają mnóstwo gruntów i .... niewiele kasy na
            przetrwanie. Santander zaczął udzielać kredytów tylko na mieszkania
            wybudowane....To może stać się standardem....... To oznacza kłopoty
            przedewszystkim dla wielkich.... Koszty ogólne i koszty finansowania
            zaczną ich dusić... Oni muszą sprzedawać.... Sam jestem ciekaw
            kiedy i jak to wybuchnie.. Należności stają się przeterminowane w
            bankach po 12 mies. Czyli ludzie dostają wyższe raty w CHF w tym
            roku. Wygląda na to, ze druga połowa 2009 to będzie nałożenie
            zobowiązań firm deweloperskich i pierwsza fala repo....
            • stoje_i_patrze Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 21:58
              1. Z życia. Kumpel ma ratę 3000pln (po przeliczeniu z franków). OStatnio ma
              3560. Powiedział że jak dojdzie do 4000 to idzie do banku z kluczykami.

              2. Banki zaczynają wymagać wybudowanego mieszkania (przynajmniej w 80% albo
              wykończonego w 80% (nie pamiętam które) co dodatkowo rozwali teraz tych co nic
              nie sprzedali

              3. Wielu u tym zapomina ale wielu ludków co chcieli kupić swoje wymarzone M
              brało mieszkanie w trybie 10/90 czyli wplac 10 teraz a 90 po skonczeniu umowy.
              Wszystko pieknie moze dla klienta (choc straci 10%wartosci mieszkania) ale
              developerm jest w czarnej. Czemu? Bo masa ludzi nie dostanie juz kredytu!
              Zmienily sie warunki

              4. Wiele osob ktore kupowaley na 10/90 to spekulanci ktorzy kupili 5 mieszkanw
              ten sposob aby zarobic na wzrostach. nigdy nie chcieli doplacic 90% do kazdemu z
              nich bo nigdy tyle nie mieli. Ci są w mega czarnejsmile

              Generalnie ja sobie spokojnie czekam na mieszkanie w dobrej cenie(oto historia
              mojej xywy). Obstawiam koniec 2009/2010 aby kupic. Jesli jednak juz teraz pojawi
              sie perelka (w stylu dobra dzielnica i 3500-4000 za metr, 3/4 mieszkan juz
              sprzedazych + kilka innych czynnikow) to też kupię. Na szczęście mam gotówkę.
              • stoje_i_patrze Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 22:00
                Dodam że czekam od końca 2006. Wtedy to po przeanalizowaniu sytuacji, zapoznaniu
                się z masą wpisów za granicą stwierdziłem że te ceny są chore. Wielokrotnie
                byłem wyśmiewany na forum developerzy:warszawa, gdzie tylko parę osób również
                podobnie myślało. Teraz jest zupełnie inaczej.
                • zbychowiec Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 23:55
                  Witam w klubie.
                  Ja swoje poglady opieralem na analizie fundamentalnej Polski, ktora od zawsze
                  byla dla mnie jedna wielka banka spekulacyjna, no moze troszke "spelniona"
                  dzieki mechanizmowi refleksji Sorosa.
                  Demografia, struktura zatrudnienia, dlug publiczny, rozdety socjal, no i przede
                  wszystkim: psychologiczne cechy tego narodu (zeby nie zabrzmialo dwuznacznie:
                  paskudne do potegi czternastej).
                  Gdy mowilem znajomym, ze w polowie 2007 spodziewam sie gorki na rynku
                  nieruchomosci, ludzie usmiechali sie poblazliwie (pewnie znacie ten nieznaczny
                  usmieszek, kiedy ktos nie chce Wam powiedziec, ze uwaza Was za debila).
              • robisc Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 22:20
                stoje_i_patrze napisał:


                > 3. Wielu u tym zapomina ale wielu ludków co chcieli kupić swoje wymarzone M
                > brało mieszkanie w trybie 10/90 czyli wplac 10 teraz a 90 po skonczeniu umowy.
                > Wszystko pieknie moze dla klienta (choc straci 10%wartosci mieszkania) ale
                > developerm jest w czarnej. Czemu? Bo masa ludzi nie dostanie juz kredytu!
                > Zmienily sie warunki


                na taki system sprzedazy mogly sobie pozwolic w zasadzie wylacznie developerzy z
                dopietym finasowaniem, poniewaz z gory zalozyly, ze nie beda sie finansowac
                wplatami klientow (podobny efekt jak z zamknietym escrowem); ci co najwyzej
                troche dluzej poczekaja ze sprzedaza mieszkan, a banki beda elestycznie
                podchodzic do wydluzenia terminu splaty, biorac pod uwage zmiane warunkow rynkowych;
              • lava71 Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 22:21
                Dodać można jeszcze wielu takich, którzy myśleli, że dwupokojowym mieszkaniem w
                mieście sfinansują budowę domu poza miastem. Domek zaczęli budować na kredyt, na
                ziemi za kredyt a gdy przyszło co do czego to mieszkania nie można sprzedać ...
                a na pewno nie po planowanej cenie. To dlatego zaczyna się wysyp ofert
                niedokończonych domów.
                • robisc Re: zaczyna sie rzez developerow 27.10.08, 22:29
                  a propos dzialek; czesc bankow chetnie finasowala developerom zakup dzialek
                  budowlanych; teraz developerzy masowo zawieszaja rozpoczynanie nowych
                  inwestycji, wobec czego banki stracily zrodlo splaty kredytow; pol biedy, kiedy
                  finasowaly to konserwatywnie 50/50, ale znam przypadki 90% LTV; nie zdziwe sie,
                  jezeli niedlugo wystapi duza podaz dzialek
              • zlotyrozbojnik Re: zaczyna sie rzez developerow 28.10.08, 18:12
                stoje_i_patrze napisał:

                > 1. Z życia. Kumpel ma ratę 3000pln (po przeliczeniu z franków). OStatnio ma
                > 3560. Powiedział że jak dojdzie do 4000 to idzie do banku z kluczykami.

                TWÓJ KUMPEL chyba nie bardzo wie w jakiej rzeczywistości żyje. Bank powinien z pocałowaniem ręki przyjąć kluczyki i skopać tyłek kumplowi poprzez egzekucję. Kumpel zapomniał, że w Polsce nie ma upadłości konsumenckiej, więc na miejscu banku to szybko opchnąłbym apartament tego yuppi (hehe, bank musi działać na dobro klienta bo jak będzie zwlekał to ceny spadną bardziej) a potem na spokojnie dochodziłbym z pensji kumpla pozostałej zapłaty. Jak skończyłby kumpel - bez mieszkania, które poszło znacznie niżej niż je kupił w kredycie i z komornikiem wiszącym na pensyjce i dojącym go w rytm LIBOR-u.

                >
                > Generalnie ja sobie spokojnie czekam na mieszkanie w dobrej cenie(oto historia
                > mojej xywy). Obstawiam koniec 2009/2010 aby kupic. Jesli jednak juz teraz pojaw
                > i
                > sie perelka (w stylu dobra dzielnica i 3500-4000 za metr, 3/4 mieszkan juz
                > sprzedazych + kilka innych czynnikow) to też kupię. Na szczęście mam gotówkę.

                Też się zaopatrzyłem i szybuję spokojnie niczym sęp smile))
                • robisc troche sie ruszylo 30.10.08, 22:21
                  sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie; nalezy brac mocna poprawke na artykuly
                  prasowe, ktora podaja mocno przeterminowane informacje;

                  chyba odzyla w ludziach nadzieja na unikniecie kryzysu, albo tez popyt napedza
                  strach przed zaostrzeniem kryteriow przyznawania kredytow hipotecznych przez
                  KNF; luke po Polbanku, Dombanku i Millenium, ktore sobie przechlapaly opinie na
                  rynku, wypelnily dotychczas mniej popularne banki, ktorych konsekwentna polityka
                  kredytowa okazaje sie w dzisiejszych realiach atrakcyjna; CHF nadal jest w
                  modzie, nawet jest pozadany przy obecnym kursie;

                  developerzy odetchneli z ulga, zobaczymy na jak dlugo;
                    • robisc Re: troche sie ruszylo 01.11.08, 00:21
                      satorianus napisał:

                      > Skąd masz takie informacje?

                      z rozmow z developerami i kolegami z kredytow hipotecznych;
                      zapasc byla we wrzesniu; developerzy poszli po rozum do glowy i ci madrzejsi
                      zeszli natychmiast z cen; dzis mozna kupic w Warszawie mieszkanie za 5-6 tys. za
                      mkw; nie do pomyslenia jeszcze pare miesiecy temu
                      • satorianus Re: troche sie ruszylo 01.11.08, 10:48
                        Eeee tam. Od pośredników i doradców to ja od stycznia słyszę, że "był zastój,
                        ale w ostatnim miesiącu ostatnio trochę się ruszyło". Tylko miesiące się
                        zmieniają. A poza tym skoro piszesz że:

                        > zapasc byla we wrzesniu;

                        To przypominam, że we wrześniu rynek tanich kredytów miał się bardzo dobrze.
                        Więc jeśli wtedy było źle to jak ma być dobrze teraz?
                        • robisc kilka uwag dla nabywcow mieszkan 01.11.08, 13:08
                          przeciez napisalem, "troche" i ze sytacja zmienia sie bardzo szybko; moglem sie
                          pomylic w tygodniach, co nie zmienia faktu, ze nastepuje lekkie odbicie popytu w
                          gore; wydaje mi sie, ze teraz ceny poleca dynamicznie w dol; wsrod developerow
                          narasta strach i beda chcieli zgarnac cash jak najszybciej, ratujac plynnosc
                          kosztem marzy;

                          ale bankructwa tez zobaczymy; niektore byc moze bardzo spektakularne;

                          pierwsza rzecza jaka powinien sprawdzic nabywaca mieszkania jest ustalenie,
                          jakie sa zrodla finansowania inwestycji;

                          bezpieczna inwestycja to taka, ktora w momencie startu posiada zabezpieczone
                          wystarczajace zrodla jej sfinansowania bez uzwglednienia biezacej sprzedazy; to
                          moze byc zagwarantowane przez srodki wlasne developera, ale najczesciej jest to
                          kredyt bankowy;

                          wymogiem wiekszosci bankow finansujacych inwestycje mieszkaniowe jest
                          wyodrebnienie inwestycji do oddzielnej spolki (SPV); dzieki temu bank w razie
                          problemow developera jest w stanie szybko przejac cala spolke, zamist
                          wyodrebniac swoja czesc z masy upadlosciowej; taka spolke mozna odsprzedac potem
                          innemu developerowi lub zlecic uslugowo dokonczenie inwestycji;

                          inne wymogi stawiane przez banki to koniecznosc dokonywania wplat przez nabywcow
                          na specjalny rachunek powierniczy (escrow); escrow moze byc otwarty - srodki z
                          wplat nabywcow, po skontrolowaniu zaawansowania inwestycji przez bank, moga na
                          biezaco finansowac inwestycje (wowczas czesc kredytu jest po prostu nie
                          uruchamiana) , albo zamkniety - inwestycja jest finansowana kredytem, a srodki z
                          rachunku sa uwalniane na splate kredytu i nadwyzka na rachunek developera po
                          zakonczeniu inwestycji;

                          nie bac sie wiec SPV i kredytow zaciagnietych przez developera -to raczej
                          powinno o nim dobrze swiadczyc, poniewaz obecnie bardzo ciezko taki kredyt
                          otrzymac; developer musi spelnic wiele warunkow banku zanim otrzyma finansowanie
                          (czasami jest ich kilkadzisiat)i jest dokladanie przeswietlony przez bank;
                          do najwazniejszych naleza udzial wlasny na pozomie 20-40% i przedsprzedaz na
                          poziomie 20-30%; no i oczywiscie cala dokumentacja formalno-prawna inwestycji
                          musi w nienagannym porzadku;

                          inwestycja nastepnie jest na biezaco kontrolowana przez niezaleznego eksperta
                          (project monitora), ktory sprawdza zaawansowanie prac na zlecenie banku; bez
                          jego pozytywnej opinii bank nie uruchomi srodkow z kredytu;

                          nabywca mieszkania kupowanego u developrea finasujacego inwetstycje z kredytu
                          mieszkaniowego powinien sie upommniec o zaswiadcznie, w ktorym bank wyraza zgode
                          na bezobcizeniowe wydzielenie lokalu z calej nieruchomosci obciazonej hipoteka
                          na zabezpieczenie kredytu udzielonego przez bank fianansujacy; takie
                          zaswiadczenie jest zreszta warunkiem otrzymania kredytu mieszkaniowego przez
                          nabywce;

                          na rynku jest obecnie sporo inwestycji fiansowanych kredytem bankowym, wiec jest
                          w czym wybierac; natomiast otrzymanie dzis kredytu na rozpoczecie nowej
                          inwestycji graniczy z cudem; moga sie co najwyzej zdarzac takie przypadki, iz
                          kredyt byl przyzany kilka tygodni temu, a inwestycja z przyczyn formalnych rusza
                          dopiero dzisiaj;

                          byc moze na kredyty moga tez liczyc jeszcze potentaci typu GTC czy Dom Dev, ale
                          glowy nie dam, bo to nie moj segment; mniejsi developerzy chyba beda musieli po
                          prostu przeczekac kryzys, pod warunkiem, ze uda im sie zamknac inwestycje w toku;
                  • zlotyrozbojnik Re: troche sie ruszylo 01.11.08, 20:12
                    robisc napisał:

                    > sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie; nalezy brac mocna poprawke na artykul
                    > y
                    > prasowe, ktora podaja mocno przeterminowane informacje;
                    >
                    > chyba odzyla w ludziach nadzieja na unikniecie kryzysu, albo tez popyt napedza
                    > strach przed zaostrzeniem kryteriow przyznawania kredytow hipotecznych przez
                    > KNF; luke po Polbanku, Dombanku i Millenium, ktore sobie przechlapaly opinie na
                    > rynku, wypelnily dotychczas mniej popularne banki, ktorych konsekwentna polityk
                    > a
                    > kredytowa okazaje sie w dzisiejszych realiach atrakcyjna; CHF nadal jest w
                    > modzie, nawet jest pozadany przy obecnym kursie;
                    >
                    > developerzy odetchneli z ulga, zobaczymy na jak dlugo;


                    @robisc

                    Obawiam się, że Twój post niektórzy moga zrozumieć opatrznie, tzn. jako zachętę
                    ruchów na rynku. Nie posądzam Cię o optymizm, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że
                    mamy tutaj do czynienia z dwoma fundamentalnie kolidującymi ze sobą interesami -
                    interesem developera i interesem potencjalnego nabywcy mieszkania. Developer nie
                    ma wyjścia - musi szybko upłynnić swoje produkty. Obecnie jedynym sposobem na to
                    jest kilkudziesięcioprocoentowa obniżka cen. Powtarzam - MUSI UPŁYNNIĆ ZA
                    WSZELKĘ CENĘ by nie upaść i tyczy się to KAŻDEGO developera. Każdego bowiem
                    każdy z nich realizaując inwestycję zachowywał się racjonalnie tzn. finansował
                    ją w min. 80% kredytem. Nie było na rynku developerów finansujących całość ze
                    środków własnych. A skoro mają kredyt to płynność zastanych inwestycji w toku
                    jest gigantycznie zagrożona. Z kolei potencjalny nabywca jest jeszcze podjrany
                    marketnigiem i sytuacją na rynku przed październikiem 2008r. - tzn. wietrzy że
                    to unikalna okazja do taniego zakupu mieszkania, szczególnie jak pojawia się
                    30-40% obniżka cen albo cena o 30-40% niższa od innych porównywalnych na rynku.
                    Stąd cjalny nabywca potendąży za wszelką cenę do uzyskania kredytu i stąd
                    niedouczeni dziennikarze z popularnych TV i gazet biją na alarm, że nawet
                    przyrzeczone kredyty nie są udzielane. Problem polega na tym, że potencjalny
                    nabywca nie dostrzega zagrożeń wynikających z samego faktu zaciągnięcia przez
                    niego kredytu. Podstawowymi zagrożeniami są ryzyko zmiennej stopy procentowej (a
                    jak w walucie obcej w której nie zarabia to ryzyko różnic kursowych), inflacji
                    oraz utraty przez kredytobiorcę pracy. Stąd w mojej ocenie zaciąganie kredytu
                    teraz jest bardzo niebezpieczne, zaś upływ czasu działa na korzyść dalszego
                    spadku cen mieszkań. O dalszym rozwoju sytuacji nie będę pisał, bowiem jest
                    jeszcze bardziej ponura.
                    • robisc Re: troche sie ruszylo 01.11.08, 20:36
                      zlotyrozbojnik napisał:

                      Developer ni
                      > e
                      > ma wyjścia - musi szybko upłynnić swoje produkty. Obecnie jedynym sposobem na t
                      > o
                      > jest kilkudziesięcioprocoentowa obniżka cen. Powtarzam - MUSI UPŁYNNIĆ ZA
                      > WSZELKĘ CENĘ by nie upaść i tyczy się to KAŻDEGO developera.

                      nie przesadzaj, ze paniczna wyprzedaz dotyczy kazdego; wszystko zalezy od cash
                      flow, a sam znam kilku developerow, ktorzy w poprzednich latach wygenerowali
                      takie nadwyzki gotowki, ze moga spokojnie dzis patrzec na szamoczaca sie
                      konkurencje; pamaetaj, ze przez ostanie 2 lata bylo eldorado i nie cale
                      gigantyczne zyski developerow zostaly reinwestowane w nowe projekty; co
                      madrzejsi przeczuwali pekniecie banki i zostawili sobie bufor wolnych srodkow;
                      wierz mi, ze developerzy sa rownie dobrymi klientami depozytowymi jak
                      kredytowymi dla banku;


                      Każdego bowiem
                      > każdy z nich realizaując inwestycję zachowywał się racjonalnie tzn. finansował
                      > ją w min. 80% kredytem.

                      ci finasujacy kredytem, to jeszcze sa w calkiem niezlej sytuacji, poniewaz maja
                      domkmniete finasowanie na czas budowy i ewentualnie moga zglosic sie do banku o
                      wydluzenie okresu splaty kredytu, jezeli sprzedaz bedzie wolniejsza; problemem
                      sa ci developerzy, ktorzy finansowali budowy bezposrednio z wplat nabywcow; to
                      sa potencjalni bankruci;

                      zaciąganie kredytu
                      > teraz jest bardzo niebezpieczne, zaś upływ czasu działa na korzyść dalszego
                      > spadku cen mieszkań.

                      ale wybor moze byc mniejszy; jezeli szukasz konkretnego miszkania czy domu, w
                      ktorym zamierzasz mieszkac przez dzisiat lat, to okazuje sie, ze wybor nie jest
                      wcale taki duzy;

                      O dalszym rozwoju sytuacji nie będę pisał, bowiem jest
                      > jeszcze bardziej ponura.

                      podobno nie ma kryzysu; jezeli wszyscy uwierza, ze jest i nie beda wydawac
                      pieniedzy, to z pewnoscia bedzie; osobiscie jednak akumuluje gotowke na ciezkie
                      czasy, bo pracuje w zagroznej branzy smile
                      • zbychowiec Re: troche sie ruszylo 02.11.08, 21:39
                        Dyskutowanie o tym czy deweloperzy maja pieniadze czy nie - moim zdaniem nie ma
                        wiekszego sensu w kontekscie cen mieszkan. Liczy sie to, czy potencjalni nabywcy
                        maja pieniadze - i nie, nie maja i beda miec coraz mniej. Okres pompowania tego
                        smiesznego kraiku juz sie skonczyl i raczej nie wroci. Zaczal sie za to bardzo
                        wyniszczajacy dla kredytobiorcow okres silnych wahan na walutach, bezrobocie
                        bedzie roslo, place stana w miejscu, niz demograficzny zacznie pokazywac pazury
                        w postaci coraz wiekszych potrzeb finansowania przez panstwo. Mamy pare lat
                        chudych przed soba i ceny nieruchomosci beda to odzwierciedlac (podpowiem:
                        2001... 2002...)
                    • robisc odpowiedz? 02.11.08, 17:49
                      prawdopodobnie ten ruch, ktory zauwazylem dotyczy rynku wtornego

                      finanse.wp.pl/POD,1,wid,10523597,wiadomosc.html?ticaid=16e52
      • robisc niektorzy przewidzieli 03.11.08, 23:12
        ciekawe smile

        Czarnecki wstrzymuje swoja flagowa inwestycje, JWC tnie prognozy- mamy wiec dwie
        trafione przez kryzys finansowy ofiary, ktore na czas nie przygotowaly sie
        dekoniunkure;

        ale sa tez pozytywne przyklady; DOM Dev. (wg oswiadczenia, ktorego nie
        weryfikowalem) duzo wczesniej ograniczyl inwestycje, a przede wszystkim zapewnil
        finansowanie kredytem, dzieki czemu moze w miare spokojnie konczyc budowy, bez
        trwogi ze biezaca sprzedaz nie idzie;

        gotowe mieszkania pojda jak swierze buleczki, szczegolnie w sytuacji, kiedy
        banki usztywniaja decyzje kredytowe dotyczace kredytow hipotecznych wlasnie w
        kierunku wysokiego zaawansowania budow, bojac sie upadlosci developerow (zreszta
        calkiem slusznie);

        13:31 03.11.2008
        Dom Development podtrzymał plan sprzedaży na 2008

        WARSZAWA, 3 listopada (Reuters) - Jeden z największych w kraju deweloperów Dom
        Development SA podtrzymał plan sprzedaży mieszkań na 2008 rok na poziomie
        1000-1300 sztuk, powiedział w poniedziałek prezes spółki Jarosław Szanajca.


        W piątek konkurent firmy, J.W. Construction Holding SA odwołał swoją prognozę
        finansową na ten rok z powodu "radykalnej" zmiany polityki kredytowej banków
        oraz spadku popytu na mieszkania.

        "Myśmy wczesną wiosną ograniczyli skalę działalności w przewidywaniu tych
        turbulencji, które teraz są na rynku. Przesunęliśmy w czasie 11 projektów. To co
        się dzieje mieści się w naszym nowym scenariuszu. Trzymamy się tego co
        powiedzieliśmy, że sprzedamy między 1000 a 1300 mieszkań w tym roku" -
        powiedział Reuterowi Szanajca.

        "Każdy reaguje na ten rynek inaczej. My jesteśmy w sytuacji zupełnie innej, bo u
        nas nigdy nie było sprzedaży mieszkań w systemie 10/90. U nas sprzedaż jest z
        finansowaniem. Nam nie grożą takie kancelacje. Jesteśmy przygotowani na to, że
        przyszły rok nie będzie lepszy niż ten" - dodał Szanajca.

        W poniedziałek po południu kurs Dom Development zyskiwał 8 procent do 16,3
        złotego, podczas gdy WIG rósł o 1 procent.

        W pierwszej połowie roku skonsolidowany zysk netto Dom Development wzrósł do 114
        milionów złotych z 92 milionów w analogicznym okresie poprzedniego roku. W całym
        2007 roku spółka wypracowała 201 milionów złotych zysku netto.
    • robisc ciekawy blog 03.11.08, 23:50
      kolega dobrze prawi; zwroccie uwage na wskaznik placa/m kw.; pamietam rok
      2005,kiedy mowiono po cichu, ze szykuje nam sie hossa, wskazujac wlasnie ten
      wskaznik; dzis mozna spojrzec na sprawe w druga strone

      spekulant.blox.pl/2008/10/Nieruchomosci.html
      • lastboyscout nieciekawy blog 04.11.08, 16:36
        Cytat z blogu:


        Gość: LastBoyScout, pool-71-245-252-159.nycmny.fios.verizon.net
        2008/11/04 16:32:53

        NAPISAL PAN:
        >Teraz co do NAJMU. Pewnie widzieliscie artykuly w gazetach z
        >cyklu "ceny wynajmu wzrosna"- kolejna bzdura. Klania sie prawo
        >podazy i popytu. Obecnie mamy rekordowa ilosc mieszkan na sprzedaz,
        >a popyt na nie juz praktycznie zamarl.

        ORAZ:

        >Teraz panem bedzie wynajmujacy a nie najemca.

        Nie rozumie pan PODSTAW praw podazy i popytu.

        Wiekszosc bankrutow NIE wrzuci na rynek wynajmu swoich mieszkan na
        rynek z czterech podstawowych powodow:
        1) bankruci sami musza gdzies mieszkac
        2) zysk bankruta z wynajmu po odliczeniu kosztow eksploatacji,
        obslugi zadluzenia (rosnacego w efekcie wzrostu oprocentowania
        kredytu/slabnacej zlotowki), kosztu wynajmu lokum dla siebie bedzie
        zdecydowanie UJEMNY.
        3) bankruci wykreuja gwaltowny popyt na mniejsze mieszkania/domy
        4) bankruci przestana byc wlascicielami swoich mieszkan wiec nie
        beda mogli ich wynajmowac

        Tak wiec bedzie nadpopyt chetnych do wynajmu mniejszych mieszkan
        (dotychczasowi wynajmujacy+ bankruci) a wieksze nieruchomosci stana
        sie pustostanami (patrz obecna sytuacja w USA, Hiszpanii, WB itd.).
        Dodatkowy wzrost kosztu wynajmu wystapi w miejscach o relatywnie
        lepszym rynku pracy.
        Stanie sie wiec dokladnie odwrotnie niz to pan probuje insynuowac.
        • robisc Re: nieciekawy blog 04.11.08, 16:56
          a ja sie zgadsdza z autorem bloga

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=85952116&a=86050480
          i nie tylko ja

          www.bankier.pl/wiadomosc/Kryzys-sprawi-ze-spadna-ceny-wynajmu-1847761.html
          • lastboyscout Re: nieciekawy blog 04.11.08, 17:22
            > a ja sie zgadsdza z autorem bloga

            Mozna godzic sie lub nie zgodzic tylko z UZASADNIENIEM opinii a nie
            z sama opinia.
            (ja przytoczylem uzasadnienie swojej opinii)

            > i nie tylko ja

            Wiec wszyscy mylicie.

            Pozdrawiam.


            P.S. Ceny wynajmu spadna ale z INNEGO POWODU (spadku sily nabywczej
            wynajmujacych) i POZNIEJ (poczatkowo nastapi gwaltowny popyt i mala
            podaz).
        • aloper Re: nieciekawy blog 04.11.08, 20:14
          Po pierwsze to spekulacyjny popyt dotyczył też mieszkań na rynku
          wtórnym, ktore kupujacy nie byly potrzebne do mieszkania, bo mieli
          swoje i kupowali je z zamiarem wynajmu, a potem zyskownej sprzedaz
          za kilka lat.
          Po drugie gro osób kupiło nowe mieszkania, ktore wykonyczlo i je
          teraz wynajmuje.
          Po trzecie gro mieszkań, ktore zostanie oddannych w najblizszych 2
          latach i juz zostalo kupione spekulacyjnie trafi na rynek najmu
          Ludziom z po pierwsze i po drugie oplaca sie wynajmowac, bo obecnie
          dochod z najmu przekracza rate kredytu i czynsz placony
          administracji, wiec najemnca splaca praktycznie mieszkanie
          wlascicielowi. Ta sytuacja ma miejsce w przypadku wszystkich
          mieszkan kupionych do polowy 2006 (przynajmniej w Warszawie).
          Jedynie ludzie z po trzecie umocza troche na wynajmnie, w
          szczegolnosci, gdy spadna czynsze, bo wrosnie podaz mieszkan i
          zmniejszy sie zdolnosc nabywcza ludzi.

          To prawda - prawo jest niekorzystne dla wlascicieli, ale najem jest
          dochodowy wiec w wiekszosci ludzie wynajmuja mieszkania, a nie
          trzymaja pustostany, bo to jest poprostu nieekonomiczne.
            • aloper Re: nieciekawy blog 04.11.08, 20:43
              Sądze, ze w W-wie 99% rynku najmu stanowia mieszkania kupione przed
              polowa 2006, badz to na rynku wtornym, badz jako dziury w ziemi. Jak
              oddadza te kupowane II pol. 2006- II pol 2008 to udzial mieszkan na
              wynajme sprzed banki spadnie do 95%, a czesc wlascicieli nowo
              oddanych II pol 2006-2008 zamiast zamykac pozycje na stracie
              (sprzedac mieszkanie pozniej ceny zakupu) bedzie wolalo je wynajac i
              przeczekac, az kiedys w przyszlosci wrosna i splacac z czynszu
              kredyt albo jego czesc.
              Wniosek wiec jest prosty - ceny najmu musza spasc, co zacznie sie
              dziac najpozniej za pol roku. Spadnie tez tempo tworzenia nowych
              miejsc pracy w duzych miastach wiec spadnie naplyw nowych
              praconikow/mieszkancow do miast, co rowniez obnizy popyt
              • lastboyscout Re: nieciekawy blog 04.11.08, 21:08
                >Sądze, ze w W-wie 99% rynku najmu stanowia mieszkania kupione przed
                >polowa 2006, badz to na rynku wtornym, badz jako dziury w ziemi.

                Wiec zle sadzisz.
                Aby dobrze sadzic warto spojrzec do statystyk ostatnich lat
                porownujac LAWINOWY przyrost zaciaganych kredytow hipotecznych.


                >czesc wlascicieli nowo
                > oddanych bedzie wolalo je wynajac

                To nie jest wazne co oni wola.
                Wazny jest przyrost kosztow obslugi kredytu i eksploatacji, ktoremu
                TRZEBA podolac zapewne przy rownoleglym spadku dochodu i wzroscie
                inflacji.


                > II pol 2006-2008 zamiast zamykac pozycje na stracie
                > (sprzedac mieszkanie pozniej ceny zakupu)
                >i przeczekac, az kiedys w przyszlosci wrosna

                To ceny wzrosna? Kiedy?


                >ceny najmu musza spasc, co zacznie sie
                > dziac najpozniej za pol roku.

                Kryzys kredytowo-nieruchomosciowy w Polsce nawet sie jeszcze nie
                ujawnil (przy tej okazji: pozdrowienia dla Adama Michnika)
                a wiec przy braku podazy malych mieszkan i zwielokrotnionym popycie
                NASTAPI wzrost cen wynajmu tego segmentu rynku nieruchomosci.

                Dziekuje za rozmowe.

              • coondelboory Re: nieciekawy blog 04.11.08, 21:18
                > Wniosek wiec jest prosty - ceny najmu musza spasc, co zacznie sie
                > dziac najpozniej za pol roku. Spadnie tez tempo tworzenia nowych
                > miejsc pracy w duzych miastach wiec spadnie naplyw nowych
                > praconikow/mieszkancow do miast, co rowniez obnizy popyt

                Naprawdę liczysz na spadek migracji do wielkich miast? W kryzysie? Myślisz, że na prowincji będzie łatwiej dostać i utrzymać pracę, i zarobić na życie? Żebyś się nie zdziwił...
                • lastboyscout Re: nieciekawy blog 04.11.08, 21:20
                  > Naprawdę liczysz na spadek migracji do wielkich miast? W kryzysie?
                  Myślisz, że
                  > na prowincji będzie łatwiej dostać i utrzymać pracę, i zarobić na
                  życie? Żebyś
                  > się nie zdziwił...


                  Widocznie nie ogladal "Nikodema Dyzmy" .... wink
                  • aloper Re: nieciekawy blog 04.11.08, 21:59
                    Oczywiscie bezrobotni emigrancji z mniejszych miast (gdzie
                    przewaznie maja gdzie mieszkac), beda migorwac do wiekszych - W-wa,
                    Wroclaw, Krakow (gdzie nie maja), aby za nizsze place niz obecnie (o
                    ile znajda prace) placic wyzsze czynsze za wynajem niz obecnie -
                    bardzo logiczne.

                    Rowniez uwazam ze gazecie nalezy pogratulowac napedzania spirali
                    kupuj, kupuj mieszkanie bo bedzie zawsze roslo.

                    ps. 99% mieszkac przed polowa 2006, bo te pozniej jeszcze nie sa
                    poddawane.
                    ps2. ludzie co kupili na gorce beda oczekiwac (a nie ja), ze ceny
                    kiedys sie odbija i beda woleli wynajac niz sprzedac ze strata.
          • robisc Re: nieciekawy blog 04.11.08, 20:37
            innymi slowy ryzyko wynajmu mieszkania jest do zaakceptowania; moi znajomi
            rowniez wynajmuja miszkania firmom, studentowm i jakos nie slyszalem, aby bardzo
            z tego powodu plakali
    • lastboyscout Re: jestes pewien? 04.11.08, 18:18
      To dokladnie mialem na mysli!

      Autor bloga myli/miesza mase spraw.

      W Polsce WYKREOWANO podaz relatywnie luksusowych nieruchomosci
      biorac pod uwage ILUZORYCZNE dochody nabywcow.
      Kryzys wprowadza korekte tego stanu rzeczy a wiec wywoluje popyt na
      nieruchomosci adekwatne do aktualnych zdolnosci nabywczych i
      eksploatacyjnych kupcow.
      Moze to zatrzymac sie na kazdym poziomie ale NA PEWNO wywola
      gwaltowny popyt/wzrost cen/,mniejszy spadek cen TYLKO na MNIEJSZYCH
      mieszkan, szczegolnie w wynajmie (bankruci) i gwaltownie powiekszy
      liczbe pustostanow wiekszych nieruchomosci (koszt wynajmu i
      eksploatacji) bo na to NIE BEDZIE pieniedzy.

      Ceny wzrosna rowniez (moze nawet glownie?) z powodu jaki podajesz
      czyli "ochrony" bolszewikow przez rzad (patrz obecna regulacja cen
      energii na Slowacji), ktora w momencie kryzysu wrecz sie spoteguje
      na wskutek niezadowolenia spolecznego (patrz: ksztalt proponowanego
      planu stymulacyjnego w USA i pomocy pozyczkobiorcom = welfare)

      To co piszemy to zadna nowosc, to sie wlasnie dzieje na swiecie i
      temu nie zaradzi zaden Cudny Tusk z cudna oaza stabilnosci ani nawet
      cuda Najswietszej Panienki.


      > Ja naprawde nie wiem, co staloby sie z Polska, gdyby uderzyl w was
      >prawdziwy kryzys taki jak w USA.

      A ja wiem: BUM.



      >Za Gierka byli idioci, za Walesy byli
      > idioci, za Mazowieckiego byli idioci i za Tuska sa idioci. Czy wy
      >naprawde nie widzicie, jacy idioci rzadza Polska?

      Faktycznymikretynami sa WYBORCY wyzej wymienionych idiotow ...

      Mam niestety wrazenie, ze my dzisiaj rowniez wybieramy coraz
      bardziej ... MNIEJSZE ZLO ... sad

      • deluc Re: jestes pewien? 04.11.08, 19:52
        > Faktycznymikretynami sa WYBORCY wyzej wymienionych idiotow ...
        Nie zgodze sie, wyborcy w Polsce maja ograniczony wybor - faktycznie wszystkie
        partie dzialaja we wlasnym interesie a na szkode wyborcow - program
        sluzy tylko do 'mydlenia' oczu, media piora im mozgi - swego czasu prym
        wsrod prasy wiodla w tym niedoscigniona GW... W partiach od lewa do prawa
        zasiadaja lajdacy - aktorzy drugiego i trzeciego planu, ktorzy 'szczytne idee'
        zamieniaja na stolki i pieniadze dla siebie i kolegow, rodziny. System jest tak
        skonstruowany ze blokuje wejscie do gry nowym graczom - a przypadek Leppera dowodzi, ze 'nowi' sa jeszcze bardziej chciwi.
    • aloper Nieruchomości w Japonii 05.11.08, 13:49
      Ciekawy artykul opisujacy banke na rynku nieruchomosci w Japonii i
      jej konsekwencje. Artykul jest z 2005 roku.

      Artykul m.in. wspomina o kredytach 100lat, jakie byly udzielane w
      czasie banki w Japonii!

      www.nytimes.com/2005/12/25/business/yourmoney/25japan.html?_r=2&pagewanted=1&oref=slogin


    • stoje_i_patrze Re: Nieruchomości w Polsce 06.11.08, 18:18
      Jestem w klubie inwestora i dostałem taki newsletter. normalnei buhahaha

      =====
      Wyjątkowa oferta inwestycyjna

      Szanowni Państwo,

      Wszystkich zainteresowanych inwestowaniem w nieruchomości w Polsce pragniemy
      poinformować o wyjątkowej ofercie jaką opracowuje redNet Investment.

      Klub Inwestora postanowił wykorzystać obecną sytuację rynkową aby umożliwić
      naszym klientom zakup mieszkań w dogodnych lokalizacjach i niespodziewanie
      niskich cenach. Podjęliśmy rozmowy z deweloperami oraz inwestorami, którzy w
      ostatnich latach dokonywali pakietowych zakupów mieszkań w różnorodnych polskich
      projektach. Efektem rozmów było uzyskanie bazy zagranicznych klientów, którzy w
      latach 2005 i 2006 dokonywali pakietowych zakupów mieszkań w kluczowych polskich
      miastach. Obecna sytuacja rynkowa utrudnia im odsprzedaż lokali, a zaostrzona
      polityka banków uniemożliwia uzyskanie kredytu hipotecznego.

      Na rynku pojawiają się pakiety nowych mieszkań, które z powyższych względów
      oferowane są w cenach zakupu z lat 2005-2006, a więc dużo poniżej obecnej ceny
      rynkowej. Różnice mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych na metrze kwadratowym.

      W chwili obecnej w naszej ofercie znajdują się mieszkania zlokalizowane w
      ścisłym centrum Warszawy, których cena za metr kwadratowy zaczyna się już od 9
      000 PLN brutto.

      Mieszkania te nie są ogólnie dostępne na rynku, przez co oferowane są wyłącznie
      wybranym klientom, stanowiącym hermetyczne środowisko inwestorskie.

      Podobna sytuacja dotyczy wielu deweloperów, którzy sprowokowani sytuacją rynkową
      oferują bardzo atrakcyjne rabaty. Oszczędności sięgają rzędu kilkunastu procent.
      Jednak oficjalne publikowanie tak atrakcyjnych cen ze względów wizerunkowych nie
      jest praktykowane przez deweloperów. Dlatego najwyższe rabaty przydzielane są
      tylko nielicznym.

      Pragnąc odwdzięczyć się Państwu za wieloletnią współpracę zdecydowaliśmy się na
      udostępnienie ww. mieszkań także Klientom Klubu Inwestora. Naszym celem jest
      stworzenie określonej grupy osób, której INDYWIDUALNIE udostępniane będą
      najciekawsze propozycje zakupu mieszkań. Nie będą one publikowane w
      newsletterach Klubu i na stronie internetowej, dlatego wszystkich
      zainteresowanych bardzo prosimy o bezpośredni kontakt z biurem redNet Investment.
      =====
      • stoje_i_patrze Re: Nieruchomości w Polsce 06.11.08, 18:24
        Odnośnie:
        Obecna sytuacja rynkowa utrudnia im odsprzedaż lokali, a zaostrzona polityka
        banków uniemożliwia uzyskanie kredytu hipotecznego.

        Na rynku pojawiają się pakiety nowych mieszkań, które z powyższych względów
        oferowane są w cenach zakupu z lat 2005-2006, a więc dużo poniżej obecnej ceny
        rynkowej. Różnice mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych na metrze kwadratowym.
        ==============================

        Innymi słowy chłopaki nie mają na wpłatę 90 pozostałych procent bo kupili w
        systemie 10/90
        buhahaha normalnie, inestorzy gołodupcy normalnie. Zresztą inwestor to złe
        pojęcie bo inwestor to ktoś kto inwestuje długoterminowo. Krótkoterminowo (a tak
        się dzieje) inwestuje spekulant. Tak więc spekulanci okazali się być goli
        hahahahahah
        • robisc Re: Nieruchomości w Polsce 06.11.08, 18:41
          > Innymi słowy chłopaki nie mają na wpłatę 90 pozostałych procent bo kupili w
          > systemie 10/90

          przy okazji udupili developera; sa madrzy ludzie, ktorzy juz rok temu
          przewidzieli takie wtopy i gonili tego typu "klientow"; oni przetrwaja
          • aloper Re: Nieruchomości w Polsce 07.11.08, 00:41
            najpiej na tym wyszlo RedNet, bo 2 razy sprzedaje to samo
            mieszkanie.
            Slyszalem nie dawno, ze fundusze sa sklonne placic 5% prowizji, byle
            ktos im pomogl sie pozbyc przewartosciowanych mieszkan np. takiemu
            RedNet. Obawiam się jednak, ze najwiekszym problemem jest tu cena i
            lokalizacja, bo zwykle oczekiwania cenowa funduszy sa mocno
            odrealnione, a te co puszczaja przez RedNet to pewnie te, co im
            banki wiecej finansowania nie daly. Wkrotce pojawia sie kolejne
            perelki, bo jak ceny mieszkan spadna, to spadna bankom
            zabezpieczenia i beda mogly zarzadac nowych, jak fundusze nie dadza
            to banki beda mogly wypowidziec umowy i na rynek trafia trzymane
            obecnie mieszkania. To poczatek trendu smile
            • robisc jeszcze o JWC 11.11.08, 14:50
              wczoraj w TVN CNBC uslyszalem, iz na dokonczenie wszystkich projektow aktualnie
              realizowanych przez tego najwiekszego polskiego dewelopera potrzeba dodatkowych
              3 mld PLN;

              sa juz wyniki za III kwartal br.; ujemny cash flow na dzialalnosci operacyjnej
              ciagle powieksza sie

              biznes.interia.pl/news/skonsolidowany-raport-kwartalny-qsr-32008-jw-construction,1207341
              • robisc Re: jeszcze o JWC 11.11.08, 15:25
                przejrzalem raport; rzuca sie w oczy 465 mln PLN krotkich zobowiazan (w tym ca
                153 mln krotkich kredytow) vs ca 20 mln PLN cashu na rachunkach; w sytuacji malo
                plynnych zapasow pisanie, ze wskaznik plynnosci (1,86) jest OK brzmi malo
                wiarygodnie; wskaznik plynnosci szybkiej wynosi zaledwie 0,2!!! dramatycznie
                rosna zapasy (kontrakty budowlane); rosnie ujmeny cash flow na dzialalnosci
                operacyjnej (wielki warning);


                a mimo to mozna znalesc w raporcie takie kwiatki:

                Zawarcie umowy o kredyt
                W dniu 24.10.2008 r. Spółka zawarła z Bankiem PKO Bank Polski S.A. Oddział 15 w
                Warszawie umowe kredytu
                inwestycyjnego w walucie polskiej na kwote 66.803.028 zł. Kredyt ten
                przeznaczony jest na sfinansowanie
                kosztów zwiazanych z inwestycja hotelowa "Czarny Potok" zlokalizowana w Krynicy
                Zdrój przy ul. Czarny Potok
                65. Ostateczny termin spłaty kredytu wyznaczono na dzien 31.12.2017 r.

                Zawarcie aneksu do umowy o kredyt
                W dniu 14.08.2008 r. Spółka zawarła Aneks do umowy o kredyt obrotowy zawartej z
                Bankiem Millennium S.A.
                w dniu 23.05.2006 r. z przeznaczeniem na finansowanie biezcej działalnolci. Na
                mocy aneksu podwyszono
                wartosc udzielonego kredytu z kwoty 11 000 000 zł do kwoty 21 492 000 zł.

                zycze szczescia kolegom
                • jacekplacek1971 Re: jeszcze o JWC 11.11.08, 15:40
                  Jak masz 0,5 mln kredytu to Twój problem , 11 mln JWC w MIL to
                  problem banku , pewnie "muszą" . Wiem że unikają "obrotówek" jak
                  ognia , proponują faktoring lub leasing w "zastępstwie" , dlatego
                  kowboj pewnie ich "zmusił".
                  • robisc Re: jeszcze o JWC 11.11.08, 16:05
                    jacekplacek1971 napisał:

                    > Jak masz 0,5 mln kredytu to Twój problem , 11 mln JWC w MIL to
                    > problem banku , pewnie "muszą" . Wiem że unikają "obrotówek" jak
                    > ognia , proponują faktoring lub leasing w "zastępstwie" , dlatego
                    > kowboj pewnie ich "zmusił".

                    ale podwyzszenie az o tyle?; a poza tym jakas dziwna ta kwota, jakby zbili ze
                    soba dwa zaangazowania, albo zamienili na kredyt ujemna pozycje na derywatach
                    • jacekplacek1971 Re: jeszcze o JWC 11.11.08, 16:18
                      Pewnie coś zbili w jedno z JWC, swoją drogą słyszałem "plotkę", że
                      mają klienta eksportera , który tak zasmakował się "zabezpieczaniu
                      się " przed ryzykiem kursowym, że zaczął spekulować no i na
                      ostanich "dosyć dynamicznych " ruchach EUR/PL się chłopina pomylił ,
                      a dalej sam się domyślcie ..........
                      • smutek20 Re: banki... 13.11.08, 08:28
                        wczoraj sie dowiedziałam, ze min mbank, mulltibank posiada czarną liste
                        deweloperów, i nie udzielą klientowi kredytu, jezeli zakupi mieszkanie u
                        dewelopera z magicznej listy. Małe szanse sa tez..na udzielenie kredytu , gdy
                        blok jest w fazie dołu..a klient jednak chce kupic..osobiscie rozmawiałam z
                        pracownica multibanku..i okresliła, ze kredyt na mieszkanie w bloku
                        zaawansowanym w budowie, z bliskim terminem oddania- sa szanse na kredyt...na
                        tzw dół...bardzo jej przykro ale szans nie ma żadnych!
                        A wiec BRE stworzyło sobie liste zagrozonych deweloperów, inwestycji i
                        postanowiło nie finansowac kredytobiorcow, którzy wybrali według banku
                        mieszkanie w zagrozonej inwestycji.
                        Na rynku deweloperskim dzieje sie coraz gorzej....

                        • zbooycerz Re: banki... 13.11.08, 12:22
                          niezle, a byly czasy 2003-2004, ze BRE mial liste preferowanych deweloperow do kredytowania a teraz wajcha 180stopni w druga strone

                          bylo LTV 130% teraz wklad wlasny 30%

                          byly marze 0.5% i prowizja 0% teraz 2-3% i prowizja 2%

                          no to czekamy teraz na zachwianie zdolnosci klientow (rynek pracy plus kurs!)

                          ps JWC swego czasu sam kredytowal klientow na 70% na 10lat, ciekawe gdzie sie sam refinansowal?
    • stoje_i_patrze Wkład własny jednak wymagany 06.12.08, 10:18

      dla kredytów walutowych. Do tego należy dodać że banki nie mające dojścia
      bezpośredniego do walut mają się z nich wycofać, prawdopodobnie najgorszą
      recesję w niemczech od 1949 roku i mamy przepis na mega spadki w Warszawie

      W sprawie wkładu:
      www.rp.pl/artykul/5,229821_Musi_byc_wklad_wlasny__w_kredytach_hipotecznych.html
      W sprawie Niemiec:
      www.rp.pl/artykul/5,229804_Fatalne_prognozy_dla_Niemiec.html


      Komisja Nadzoru Finansowego chce, żeby dla kredytów walutowych na zakup
      mieszkania udzielanych na okres do pięciu lat wkład własny wynosił 10 proc.
      wartości nieruchomości, a dla tych powyżej pięciu lat – 20 proc.
      • robisc Re: Wkład własny jednak wymagany 06.12.08, 10:27
        banki same w zasadzie wycofaly sie z kredytow denominowanych w walutach obcych;
        zbyt duze ryzko kursowe dla kredytobiorcow i zbyt duze obciazenie dla bilansow;
        banki, takie Millenium majace wysoka pozycje bilansowa w aktywach wyrazona w
        walucie, w sytuacji szybkiej deprecjaji PLN, musi na gwalt szukac plynnych
        pasywow, stad m.in. wojna na depozyty;
    • stoje_i_patrze O ile spadną ceny mieszkań CZĘŚĆ 1 17.02.09, 21:31


      www.wprost.pl/ar/149860/O-ile-spadna-ceny-mieszkan/?O=149860&pg=0
      Ceny mieszkań się ustabilizowały, a niedługo znów będą rosnąć – przekonują
      deweloperzy. Pracownicy biur nieruchomości namawiają, by kupować i nie łudzić
      się obniżkami cen w przyszłości. Doradcy finansowi, zainteresowani sprzedaniem
      kredytów hipotecznych, zapewniają, że większych niż kilkuprocentowe obniżek cen
      mieszkań nie będzie.
      Ci, którzy sprzedają mieszkania na rynku wtórnym, uparcie utrzymują wyśrubowane
      ceny, wierząc, że ktoś w końcu te nieruchomości od nich kupi. Zamierzający kupić
      mieszkanie odkładają decyzję, licząc, że niedługo zapłacą o kilkadziesiąt
      procent mniej niż obecnie. Kto ma rację? W Polsce jest ogromy popyt na
      mieszkania, więc ceny będą rosły rok do roku przynajmniej o 10-15 proc. Kupuj
      dziś, bo jutro będzie drożej – takimi hasłami byliśmy do niedawna karmieni. Czy
      rzeczywiście nasz rynek jest tak specyficzny, że musimy płacić za mieszkania
      tyle, ile mieszkańcy Europy Zachodniej czy USA, choć zarabiamy kilkakrotnie
      mniej niż oni?
      Jak wskazują analizy Komisji Nadzoru Finansowego, wzrost cen mieszkań w
      największych polskich miastach sięgający 200-300 proc. w ostatnich pięciu latach
      nie miał uzasadnienia ani we wzroście polskiej gospodarki, ani w zwiększeniu
      zamożności Polaków, ani we wzroście kosztów budowy (materiałów, robocizny, ziemi
      itp.) – te wskaźniki rosły dużo wolniej.
      Wszyscy przywoływali przykład Hiszpanii, do niedawna największego placu budowy w
      Europie, gdzie rynek nieruchomości rósł w szalonym tempie. Nikt nie pamiętał o
      Japonii, w której po pęknięciu bańki giełdowej i mieszkaniowej ceny
      nieruchomości w sześciu największych metropoliach spadły w latach 90. o 84 proc.
      Ziemia w Kraju Kwitnącej Wiśni taniała 12 lat z rzędu i pewnie minie jeszcze
      dużo czasu, zanim wróci do rekordowych cen (jeśli to w ogóle nastąpi). O ile
      aktorzy naszego rynku nieruchomości chętnie porównywali Polskę do Hiszpanii w
      czasie tamtejszego boomu mieszkaniowego, o tyle dziś, gdy iberyjski rynek
      przeżywa zawał, przekonują, że te rynki za bardzo się różnią, by wyciągać z ich
      porównania jakieś wnioski.
      Bessie na rynku nieruchomości w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych,
      Hiszpanii czy Irlandii daleko jeszcze do potężnej przeceny z przełomu lat 80. i
      90. XX wieku. Według różnych źródeł, ceny domów i mieszkań w tych krajach
      spadają (licząc rok do roku) o 15-20 proc. Tyle że są to średnie wskaźniki dla
      całych krajów. Tymczasem w niektórych regionach USA spadki sięgają 40 proc. Tak
      jest w Sacramento czy San Diego. W Wielkiej Brytanii, która była stawiana za
      wzór dla naszego rynku nieruchomości, największe spadki notuje się w Londynie –
      w 2009 r. ceny nieruchomości mogą tam spaść nawet o 20 proc.
      Wiele wskazuje na to, że Polska jest następna w kolejce. Już teraz rabaty (czy
      to w formie obniżki cen, czy dodawania gratis garaży, tarasów, wykończenia
      wnętrz itp.), oferowane przez niektórych deweloperów wynoszą 10-15 proc. – mniej
      więcej tyle, ile spadki cen w krajach dotkniętych bessą na rynku nieruchomości.
      Potwierdzają to dane RedNet Consulting wskazujące, że w aglomeracjach
      warszawskiej czy śląskiej różnice między ofertowymi a faktycznymi cenami
      sprzedaży nowych mieszkań w listopadzie 2008 r. sięgały 10 procent. Czy ceny
      spadną jeszcze bardziej?
      Argumentem przemawiającym za tym, że nieruchomości nie stanieją, na który
      najchętniej powołują się deweloperzy, mają być potrzeby mieszkaniowe Polaków.
      Czyli popyt, który będzie windował ceny. Z różnych analiz wynika, że brakuje nam
      1,5-2 mln mieszkań. Po raz pierwszy te dane pojawiły się w mediach kilka lat
      temu i dziś nikt już nie wie, z jakiego źródła pochodzą. Według narodowego spisu
      powszechnego GUS z 2002 r., deficyt mieszkań wynosił 1,7 mln lokali. Z tego 615
      tys. mieszkań brakowało na wsi, a 1,089 mln w miastach, które faktycznie tworzą
      niemal cały rynek nieruchomości. Od końca 2002 r. do końca października 2008 r.
      do użytku oddano w sumie ponad 850 tys. mieszkań. W marcu 2008 r. w budowie było
      kolejnych 681,1 tys. mieszkań i domów. Nawet jeśli duża część z nich to domy
      jednorodzinne, budowane często 5-6 lat, to popyt na mieszkanie rodziny właśnie
      się budującej raczej nie ujawni się na rynku.
      Gdy to policzymy, okaże się, że deficyt mieszkań w Polsce nie jest wcale taki
      duży. Prognozowany szczyt liczby gospodarstw domowych w miastach osiągniemy
      około 2014 r. Potem nastąpi spadek, bo ludność Polski będzie się zmniejszała.
      Warto pamiętać, że lepszy albo gorszy, ale zdecydowana większość Polaków ma dach
      nad głową i nie koczuje pod mostem.
      Mit o wielkim popycie na mieszkania nie uwzględnia realiów finansowych. Popyt
      powinien być liczony zdolnością klientów do zaciągnięcia długoterminowego
      zobowiązania, czyli kredytu mieszkaniowego. W statystykach dość dobrze wygląda
      zdolność kredytowa Polaków, liczona na przykład według średniej płacy.
      Faktycznie zarobki ponad 65 proc. pracujących nie przekraczają średniej
      krajowej. Te osoby zapewne mają potrzeby mieszkaniowe, ale zazwyczaj nie mają
      siły nabywczej, aby je zaspokoić. Przynajmniej przy obecnych cenach. W tej
      sytuacji utożsamianie popytu z liczbą brakujących lokali nie ma sensu. Można,
      jak w USA, sztucznie podkręcić popyt, rozdając kredyty komu popadnie, ale już
      wiemy, do czego to prowadzi.
      Nie broni się też argument deweloperów, że mieszkań w Polsce nie da się budować
      taniej. 30-40 proc. zysku netto deweloperów było do niedawna standardem w tej
      branży. To wszystko z ryzykiem finansowym przerzuconym w większości na klienta i
      sprzedawaniem istniejących tylko w planach mieszkań w „standardzie
      deweloperskim". Jak wynika z raportu KNF, gdyby deweloperzy obniżyli swoje marże
      do poziomu z lat 2003-2004, ceny nowych mieszkań spadłyby o co najmniej 15-20 proc.
      Kolejnym przekłamaniem, które zawyża oczekiwania cenowe sprzedających
      mieszkania, są zestawienia średnich cen mieszkań. Powstają one na podstawie tzw.
      ceny marzeń sprzedających, więc nie odzwierciedlają rzeczywistości. Tym bardziej
      że są to ceny podawane jako średnia arytmetyczna, a nie – jak na świecie –
      mediana cen transakcyjnych. Po pierwsze, oznacza to, że wprowadzenie do
      sprzedaży niewielkiej liczby bardzo drogich apartamentów może znacznie
      podwyższyć średnią cenę. Po drugie, czym innym są ceny ofertowe, a czym innym te
      faktycznie płacone przez kupujących.
      Za znaczącym spadkiem cen mieszkań przemawia przede wszystkim kryzys finansowy,
      skutkujący zakręceniem przez banki kurka z tanimi kredytami hipotecznymi. 85-90
      proc. transakcji na rynku nieruchomości w Polsce było wspomaganych pożyczkami i
      to one nakręcały spiralę wzrostu cen. Tak samo było w innych krajach, gdzie boom
      nastąpił na początku tego stulecia. Od końca XIX wieku mniej więcej do początku
      lat 90. XX wieku realna wartość nieruchomości w USA rosła stabilnie o 2-3 proc.
      ponad inflację. Dopiero ostatnie lata przyniosły gwałtowne wzrosty, wywołane
      przez możliwość zaciągnięcia tanich kredytów udzielanych na ponad 100 proc.
      wartości nieruchomości.
      • stoje_i_patrze O ile spadną ceny mieszkań CZĘŚĆ 2 17.02.09, 21:32
        Dziś brak możliwości finansowania zakupu mieszkań lub domów kredytami powoduje,
        że rynek zaczyna się kurczyć. Banki, które chcą nadal udzielać kredytów, muszą
        drogo pożyczać na nie pieniądze. Zagraniczne banki-matki nie chcą już finansować
        banków-córek w Polsce, a międzybankowy rynek długoterminowych pożyczek
        praktycznie przestał istnieć. Aby zdobyć pieniądze, banki rozpoczęły więc wojnę
        o depozyty, oferując coraz wyższe oprocentowanie. Ale na dłuższą metę żaden bank
        nie będzie przyjmował pieniędzy w depozyt na 8-10 proc., żeby potem pożyczyć je
        na mieszkanie na 30 lat po, dajmy na to, 7,85 proc. Jeśli na dodatek polska
        gospodarka zwolni, wzrośnie bezrobocie i pojawi się groźba kłopotów z
        odzyskaniem części pożyczek, rynek kredytów mieszkaniowych zostanie zamrożony.
        Bank będzie wolał udzielić kredytu gotówkowego lub wydać kartę kredytową, bo te
        produkty oznaczają znacznie wyższą marżę (ich rzeczywiste oprocentowanie
        przewyższa często 30 proc.). Najbliższe miesiące, jeśli nie lata, banki spędzą
        na odbudowywaniu fundamentów finansowych, co ograniczy ich chęć do
        długoterminowego kredytowania nieruchomości.
        Ostrożne szacunki wskazują, że w 2009 r. wartość kredytów hipotecznych
        udzielonych przez banki może być nawet o połowę mniejsza niż w 2008 r. Ryzyko
        spadku cen nieruchomości powoduje, że banki wycofują się z oferowania kredytów
        na 100 proc. wartości mieszkania. A jeszcze niedawno kredyt na 110-120 proc. był
        przecież normą. Bank nie będzie ryzykował, że jego pieniądze będą zabezpieczone
        nieruchomością, która szybko traci na wartości. Trudno będzie też znaleźć wiele
        osób dysponujących wystarczająco dużym wkładem własnym. Nawet właściciele
        mieszkań, którzy będą chcieli je zamienić na większe, najpierw muszą znaleźć
        kupca na to dotychczasowe. Jeśli ten nie będzie miał wkładu własnego, nie uzyska
        kredytu i nie kupi od nich mieszkania. Rozpocznie się efekt domina.
        Ceny nieruchomości nie są wliczane bezpośrednio do oficjalnej inflacji. Dzięki
        temu mogły rosnąć o kilkadziesiąt procent rocznie bez wywoływania reakcji rządu.
        Teraz pojawi się groźba długoterminowej deflacji. Duża część osób będzie się
        wstrzymywać z zakupem mieszkań, bo widząc, co się dzieje na rynku, będzie
        liczyć, że każdy miesiąc to szansa na jeszcze niższą cenę. Im dłużej będzie
        trwać taka sytuacja, tym bardziej spadną ceny mieszkań.
        Kolejnym czynnikiem, który ograniczy dostęp do kredytów hipotecznych i popyt na
        mieszkania, będzie tzw. rekomendacja „T" opracowana przez KNF. Jej projekt
        zakłada, że klient zaciągający kredyt w obcej walucie na dłużej niż pięć lat
        musi mieć wkład własny w wysokości 20 proc. wartości nieruchomości. Maksymalna
        wartość wydatków rodziny związanych ze zobowiązaniem kredytowym i finansowym nie
        powinna przekraczać 50 proc. dochodów. Rygorystyczne ma być podejście do limitów
        na kartach kredytowych czy kredytów w rachunku. W połączeniu z wcześniejszą
        rekomendacją „S" (dla klienta biorącego kredyt w walucie bank przyjmuje kwotę
        wnioskowanego kredytu podwyższoną o 20 proc. i oprocentowanie jak dla kredytu
        złotowego, i na tej podstawie ocenia zdolność kredytową) oznacza to właściwie
        koniec walutowych pożyczek mieszkaniowych. Tym bardziej że najpopularniejsze
        kredyty we frankach szwajcarskich dobija nagłe osłabienie się złotego, co
        zwiększa raty kredytów we frankach o kilkaset i więcej złotych miesięcznie.
        Nie należy się spodziewać, że podaż kredytów złotowych zrekompensuje utratę
        kredytów walutowych, które stanowiły ponad 70 proc. wszystkich. Tylko od
        stycznia do końca października 2008 r. zadłużenie Polaków z tytułu kredytów
        hipotecznych w złotych zwiększyło się o 4,9 mld zł, a zadłużenie w walutach – aż
        o 49,9 mld zł.
        To wszystko oznacza spadek zdolności kredytowej Polaków, a co za tym idzie –
        możliwości kupna mieszkań po ich obecnych cenach. Tych cen nie podbiją już
        rodzimi czy zagraniczni inwestorzy, którzy wchodzili na rynek nieruchomości
        tylko na kilka miesięcy. Nie pomogą też groźby deweloperów, że przestaną
        budować, przez co podaż mieszkań spadnie i ceny pójdą w górę.
        Raport NBP i RPP o inflacji w październiku 2008 r. wskazuje, że liczba mieszkań
        w sprzedaży w sześciu największych polskich miastach w pierwszej połowie 2008 r.
        wzrosła aż o 56 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2007 r. Wobec dużego
        spadku liczby chętnych do ich zakupu musi to prowadzić do przeceny. Jak dużej?
        Zwykle mówi się o spadkach rzędu 10-15 proc. Nikt nie wspomina o inflacji, która
        przy takich szacunkach istotnie wpływa na realną wartość nieruchomości (od
        połowy 2007 r. odpowiada ona za blisko 6-procentowy spadek tej wartości).
        Wszyscy aktorzy tej rynkowej gry starają się mówić albo o wzrostach cen mieszkań
        (w dalszej przyszłości), albo o jedynie czasowym spadku. Na zarzut, że
        dotychczasowe prognozy się nie sprawdzają, odpowiadają, że nikt nie mógł
        przewidzieć kryzysu finansowego. Skoro jednak ów kryzys dotknął rynek kredytów,
        to czy prognozy tak małej i krótkoterminowej korekty cen są wiarygodne?
        Z pomocą w prognozowaniu przychodzą irlandzcy naukowcy, którzy w 2007 r. trafnie
        przewidzieli obecne spadki cen w tym kraju. Na podstawie analizy rynków
        nieruchomości w 18 krajach OECD od 1970 r. Irlandczycy orzekli, że spadki cen
        nieruchomości trwają średnio 5-6 lat i zabierają nawet około połowy poprzednich
        wzrostów, licząc od roku szczytowego. Przy okazji stwierdzili, że część realnych
        spadków cen mieszkań i domów to efekt inflacji. Jakie jest prawdopodobieństwo,
        że taki scenariusz powtórzy się w Polsce?
        Spadek cen nieruchomości nawet o 30-50 proc. – w zależności od ich stanu
        technicznego i lokalizacji – w ciągu najbliższych kilku lat jest realny. Obecne
        ceny mieszkań są dla większości Polaków abstrakcją. W obliczu kryzysu na rynkach
        finansowych argumenty prowzrostowe straciły znaczenie. Zwłaszcza że polska
        gospodarka zaczyna hamować. Wobec rosnącego znów bezrobocia dotychczas udzielone
        kredyty mieszkaniowe zaczną bankom ciążyć. Duża ich część była udzielana z
        bardzo niskimi marżami, a nieruchomości, które są ich zabezpieczeniem, coraz
        częściej są warte mniej niż zobowiązania, którymi są obciążone. To utrudni
        pozbycie się takiego kredytu z bilansu. Już teraz niektóre banki, do tej pory
        zachowujące się bardzo agresywnie, praktycznie wycofały się z finansowania
        nieruchomości. Nowy rynek będzie wyglądał zupełnie inaczej. Kredyty będą
        udzielane w niższych kwotach, z wyższymi marżami i na nowych zasadach.
        W dalekiej perspektywie ceny nieruchomości w Polsce będą rosły, ale już o kilka
        procent ponad inflację, a nie kilkanaście czy kilkadziesiąt. Trudno przewidzieć,
        kiedy rynek wróci do równowagi i spadki się skończą. Analitycy stawiają na rok
        2010. Skoro jednak wszyscy mają problemy z odpowiedzią, jakie będą w Polsce
        wzrost gospodarczy czy dostępność do finansowania na rynkach międzynarodowych,
        to zgadywanki są skazane na porażkę. Po wycofaniu z rynku tanich kredytów
        walutowych trudno będzie podtrzymać wzrost rynku nieruchomości. Będzie się
        osuwał aż do pojawienia się nowego impulsu.
        Nieruchomości są dziś przewartościowane, a spłacający kredyty klienci mają
        ograniczony rozporządzalny dochód – dużą jego część oddają bankom. Jeśli
        nieruchomości znacznie stanieją, nabywcy będą zaciągać mniejsze kredyty i
        spłacać niższe raty, więc będą mogli przeznaczyć więcej pieniędzy na konsumpcję,
        podtrzymując koniunkturę gospodarczą. Kiedy wzrosty cen wrócą, nie będą już
        irracjonalne, lecz powiązane ze wzrostem zarobków i inflacją.
        Drugie dziesięciolecie bez wzrostu gospodarczego w Japonii to właśnie efekt
        nadmuchanego bąbla na rynku nieruchomości. Brak możliwości ogłoszenia upadłości
        konsumenckiej wymusza na Japończykach spłatę ogromnych kredytów zaciągniętych
        często na kilkadziesiąt lat. Skoro kredyt idzie za kredytobiorcą, a nie za
        nieruchomością, to ani obniżenie podatków, ani podwyższenie pensji nie zmienia
        sytuacji. Pęknięcie bańki na polskim rynku nieruchomości
        • stoje_i_patrze O ile spadną ceny mieszkań CZĘŚĆ 3 17.02.09, 21:33
          Ze społecznego punktu widzenia mieszkanie nie jest i nie powinno być traktowane
          jako wysokodochodowa inwestycja. Ma służyć przede wszystkim do mieszkania, a nie
          zarabiania jak na akcjach. Szykująca się przecena na rynku nieruchomości
          doprowadzi do większego zróżnicowania cen. Osoby o mniejszych zarobkach będą
          mogły sobie pozwolić na własny kąt. Znacznie taniej, chociaż nie oznacza to, że
          szybciej. Mieszkanie będzie jednak w zasięgu ręki, a nie w sferze marzeń, jak
          obecnie.

          Czy mieszkania stanieją
          NIE
          Józef Wojciechowski
          Szef rady nadzorczej JW Construction Holding

          Sądzę, że w 2009 r. czeka nas stabilizacja na rynku nieruchomości. Obecne ceny
          mieszkań i domów są stosunkowo niskie i nie ma mowy o dalszych spadkach. Część
          mniejszych deweloperówbędzie miała kłopoty finansowe i obniży marże, ale nie
          będzie to masowe. Jeśli deweloperzy wstrzymają rozpoczęcie nowych inwestycji,
          pod koniec 2009 r. możemy się nawet liczyć ze wzrostem cen. Porównywanie naszego
          rynku na przykład z Hiszpanią nie ma sensu. Tam wiele lat budowano ponad 700
          tys. mieszkań rocznie. Gros zakupów stanowiły transakcje spekulacyjne. U nas
          buduje się rocznie około 150 tys. mieszkań, a ta liczba nie zaspokaja nawet
          własnych potrzeb mieszkaniowych Polaków.

          Adam Polanowski
          Prezes Polanowscy Nieruchomości

          Spadną ceny mieszkań, ale tylko niektórych na rynku wtórnym. Wielu właścicieli
          czeka na lepsze czasy i klientów, którzy zapłacą cenę bardziej zbliżoną do ich
          oczekiwań. Mówi się, że mieszkania tanieją, ale liczba zawieranych transakcji
          spadła i choć te finalizowane opiewają na niższe kwoty, to trudno na ich
          podstawie mówić o całym rynku. W wypadku rynku pierwotnego jest podobnie. Żaden
          z dużych deweloperów nie zbankrutował. W 2008 r. bali się oni znacząco obniżać
          ceny, a skoro utrzymywali je do tej pory, to w 2009 r. również nie zanosi się na
          znaczącą zmianę tego trendu.

          Jarosław Szanajca
          Prezes Dom Development

          Ceny mieszkań i domów bardzo mocno spadły pod koniec 2008 r., dlatego też nie ma
          już miejsca na dalszeobniżki. W tym roku możemy się spodziewać raczej
          stabilizacji cen nowych mieszkań. Tym bardziej że wizja masowych bankructw
          deweloperów to gruba przesada. Ciągle jesteśmy krajem, w którym mieszkań
          brakuje, więc nasz rynek powinien się odrodzić. Wiele zależy jednak od rynku
          kredytów mieszkaniowych, bo większość nabywców finansuje zakup nieruchomości
          właśnie za ich pomocą. Dlatego bardzo krytycznie oceniam projekt rekomendacji
          „T", ograniczającej dostęp do kredytów hipotecznych w czasie, gdy rynek
          mieszkaniowy jest w trudnej sytuacji.

          TAK
          Marcin Gołębiowski
          Prezes RedNet Consulting i główny analityk RedNet Property Group

          W pierwszych miesiącach tego roku ceny mogą spaść, ale raczej o kilka niż
          kilkanaście procent. Podobnie jest na rynku domów. Wiąże się to ze strukturą
          rynku. Deweloperzy zauważyli bowiem, że muszą zaoferować mieszkania z segmentu
          popularnego, zachęcającego ceną, na które wciąż jest wielu klientów, albo
          zaoferować mieszkania w dobrym standardzie i lokalizacji, ale rozsądnie
          wycenione. Obecnie mamy nadprodukcję mieszkań z segmentu średniego i
          podwyższonego (tzw. pseudoapartamentów). I w tych segmentach spadki cen będą
          największe. Na rynku wtórnym natomiast nadal wiele zależy od jakości mieszkań
          oraz od lokalizacji. Dalej będzie postępować proces spadku cen mieszkań z
          wielkiej płyty w blokowiskach.

          Emil Szweda
          Analityk Open Finance

          Mieszkania stanieją, ale trudno zgadnąć, o ile. Myślę, że w granicach 10-15
          proc. Stanie się tak przede wszystkim z powodu trudności z uzyskaniem kredytów
          mieszkaniowych. Znaczenie potrzeb mieszkaniowych Polaków, o których mówią
          deweloperzy, uzasadniając tezę o dalszym wzroście cen, jest przeceniane. Moim
          zdaniem, w Polsce nie brakuje ani jednego mieszkania. To nie jest tak, że każdy
          ma obowiązek mieć własne mieszkanie i żyć w komfortowych warunkach. Część z nas
          nie będzie w stanie zgromadzić kwoty wystarczającej na zakup mieszkania.

          Wojciech Ciurzyński
          Prezes Polnordu

          Przewiduję, że mieszkania stanieją nawet o 20 proc. Ich ceny są ściśle związane
          z cenami materiałów budowlanych i kosztami wykonania. Jeśli te będą malały, to
          ceny mieszkań również. Bardzo ważne będzie także, w jakiej skali banki będą
          udzielać kredytów hipotecznych. Jeśli będzie to znikoma liczba, będzie miało to
          znaczący wpływ na ceny mieszkań.

          Polecane strony internetowe

          Strona zawierająca ceny transakcyjne mieszkań na rynku wtórnym w największych
          miastach
          | www.oferty.net/statystyki/122008_cenytransakcyjne.php

          Fora, na których można przeczytać opinie internautów o deweloperze albo o niego
          zapytać
          | forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=106 | forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=778

          Strona zawierająca informacje o zmianach liczby mieszkań wystawionych na
          sprzedaż | licznikmieszkan.atspace.com/

          Pęknięcie światowej bańki

          Hiszpania
          1,5 mln nowych mieszkań i domów czeka na nabywców w Hiszpanii. Hiszpańscy
          deweloperzy mają 470 mld euro długów. W 2008 r. tysiąc hiszpańskich firm
          budowlanych złożyło wnioski o ogłoszenie bankructwa (m.in. Martinsa-Fadesa,
          która buduje w warszawskim Wilanowie). Sytuacja nie zmieni się, dopóki ceny
          nieruchomości nie przestaną spadać. Standard & Poor’s szacuje, że nastąpi to w
          2010 r., kiedy ceny będą o 30 proc. niższe niż w 2007 r.

          Stany Zjednoczone
          Ceny domów w Las Vegas są o 32 proc. niższe niż przed rokiem. W Phoenix (stolicy
          stanu Arizona) spadki sięgnęły 33 proc. Jak wynika z notowań wskaźnika rynku
          nieruchomości S&P/Case-Shiller, w 20 najważniejszych amerykańskich miastach ceny
          domów spadły
          w ostatnim roku o 18 proc. To już 22. z rzędu miesiąc spadków. Spadki cen
          zanotowano nawet w Atlancie, Seattle i Portland, miastach, które do tej pory
          opierały się kryzysowi.

          Irlandia
          46 tys. euro (188 tys. zł) stracił średnio każdy właściciel domu w Irlandii.
          Ceny nieruchomości są tam o 15 proc. niższe niż w styczniu 2007 r. (średnia cena
          domu to 265 tys. euro, czyli 1,08 mln zł). Irlandzkie banki udzielają najmniej
          kredytów hipotecznych od 22 lat. „Iris Independent" podał, że około 100 tys.
          domów stoi pustych (z tego 50 tys. to nowe budynki). Pojawiają się „dzielnice
          widma", czyli takie, w których prawie nikt nie mieszka. Rząd uruchomił pożyczki
          na zakup nieruchomości dla osób, które zarabiają nie więcej niż 40 tys. euro
          rocznie.

          Wielka Brytania
          O 16,2 proc. spadły ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii w 2008 r. – podał
          bank Halifax. To największa roczna zniżka od 1983 r. Ceny nominalne są już w tym
          kraju takie, jakie były w 2004 r. W stosunku do dochodów Brytyjczyków
          nieruchomości są tak tanie, jak w kwietniu 2003 r. To jednak nie koniec spadków.
          Howard Archer z firmy konsultingowej IHS Global Insight szacuje, że na koniec
          2009 r. ceny będą niższe o 15 proc. od obecnych. Wskazuje na to fakt, że w
          listopadzie 2008 r. – jak podał Bank Anglii – udzielono tylko 27 tys. kredytów
          hipotecznych – najmniej od 1999 r
          • stoje_i_patrze O ile spadną ceny mieszkań CZĘŚĆ 4 - LAST 17.02.09, 21:35
            Diagnoza w pigułce

            W 2009 r. banki udzielą nawet o połowę mniej kredytów hipotecznych niż w 2008
            r., bo 85-90 proc. mieszkań w Polsce jest kupowanych na kredyt. Deweloperzy i
            inni sprzedający będą musieli obniżyć ceny, aby znaleźć kupców.

            Już w końcu 2008 r. liczba mieszkań na sprzedaż wzrosła o 60 proc. Brakuje na
            nie chętnych, ponieważ nabywcy nie są w stanie otrzymać kredytu albo wstrzymują
            się z zakupem do czasu znacznego obniżenia cen.

            W najbliższych latach ceny mieszkań w Polsce mogą spaść o 30-50 proc. Analizy
            wskazują, że trend spadkowy trwa 5-6 lat i obniża ceny o połowę poprzednich
            wzrostów, licząc od roku cenowego szczytu.

            Rzekomy niedostatek mieszkań ma uzasadniać tezę o nieuchronnym wzroście ich cen.
            Według GUS, w 2002 r. brakowało 1,7 mln mieszkań.Od końca 2002 r. do jesieni
            2008 r. do użytku oddano jednak ponad 850 tys. mieszkań oraz domów i rozpoczęto
            budowę kolejnych 681,1 tys.

            WYBRANA IKONOGRAFIA:
            www.wprost.pl/G/wprost_gfx1/1358/s50_d_zoom.jpg
            www.wprost.pl/G/wprost_gfx1/1358/s50_c.jpg
      • atomik2 Re: O ile spadną ceny mieszkań CZĘŚĆ 1 23.03.09, 01:29
        "Nikt nie pamiętał o Japonii, w której po pęknięciu bańki giełdowej i
        mieszkaniowej ceny nieruchomości w sześciu największych metropoliach spadły w
        latach 90. o 84 proc." - byli tacy, co pamietali i nawet pisali:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=34885941&a=35360426
        (oj nieladnie cytowac samego siebie, nieladnie !!! - ale czasami trzeba)

    • stoje_i_patrze usa w pl 19.02.09, 13:40
      banki.onet.pl/1919739,wiadomosci.html
      czyli dzieje sie to samo co w usa - tym ktorzy wzieli kredyty ponad wysilek i
      oszukali w danych dotyczących wlasnych zarobkow dostana pieniadza z podatkow
      ktore placa m.in. Ci ktorzy sa rozsadni. to jest brak rozumu i nie propagowanie
      rozsadnego zaciagania kredytow.
      • bushii_3 Re: Dodatkowe zabezpieczenie 21.02.09, 17:04
        moment moment, ...

        "w grudniu 2008 dostałem "przyjazną" ofertę od bank - MAX RATA. W
        skrócie polegała na tym, że bank na najbliższe dwa lata ustali mi
        wysokość maksymalnej raty na 1200 zł (Przy dzisiejszym kursie płacę
        2400)"

        "Podczas rozmowy telefonicznej przedstawiciel banku zaprezentował
        kilka scenariuszy: podciągnięcie do kredytu innej hipoteki, cesję na
        rzecz kredytów innych aktywów finansowych, kaucję w wysokości 190
        000 zł"


        zakladam zatem, ze kredyt jest zaciagniety na sume okolo 250-280 tys
        zlotych na 30 lat (w okresie 30 letnim do splacenia zostanei
        wspomniane w artykule 400 tys zl). a mowa jest o kaucji w wysokosci
        190 tys zlotych? czy ludzie nie widza, ze to sie nie trzyma kupy?

    • kadi-lak Developerzy. Tu i Tam. Blisko punktu krytycznego ? 24.02.09, 16:01


      Takie rozmyslania przy kawie natury czysto technicznej ........w
      sumie dotyczy to developerow i tu i w Polsce.
      Developer buduje dla zysku...by skasowac profit musi sprzedac to co
      stworzyl. Jasne....
      Tylko co dzieje sie w momencie, gdy cena sprzedazy niebezpiecznie
      zbliza sie do ceny wybudowania mieszkania w danym a na mieszkania
      nadal nie ma chetnych? W USA trudno chalupniczym sposobem odgadnac
      ile naprawde sprzedano mieszkan w danym budynku, bo sprzedawcy
      bezczelnie klamia stosujac caly zakres trickow.
      W koncu jak w grudniu 2008 pannica twierdzi, ze w budynku zostalo
      20% wolnych mieszkan a w zeszlym tygodniu jej nastaepca twierdzi,
      ze maja jeszcze 30% wakatow to cos jest nie kosher ?
      Wczoraj Wyborcza pisala o pomyslach Urzedu Miasta w Wawie, by
      mieszkania kupowac hurtem od developerow z przeznaczeniem na
      mieszkania komunalne. (Powodzenia dla tych, co juz sie wprowadzili
      do takich budynkow placac 800 000 PLN za 140 m. kw.)
      Wszystkiego nie wykupi jednak zaden urzad, tak wiec co z
      budynkiem "sprzedanym" w 30% ? Developer musi splacac kredyt, wplyw
      z dotychczasowej sprzedazy moze utrzyma go przy zyciu przez jakis
      czas ale przeciez cel to sprzedanie wszystkiego.
      No i w koncu ta buda stac nie moze pusta w 70%, ze chocby dlatego
      ze oplaty za utrzymanie tego w stanie uzywalnosci kosztuja wplywow
      od mieszkancow nie ma.

      Bankructwo, sprzedawanie poznizej kosztow, spakowanie walizek i
      ucieczka? W Nowym Jorku zauwazylem ze mnostwo budujacych duze
      projekty to zagraniczniacy smile) , Korea, Izrael, Chiny....
      • baldazar Re: Developerzy. Tu i Tam. Blisko punktu krytyczn 24.02.09, 18:56
        Kadi,
        1. zapytaj o opinie użytkowników. To mogą być fora internetowe.
        2. KW czyli land register. Tam jest hipoteka- kluczowa sprawa
        kto położył kasę. Podejrzewam, że wszystko robią na SPV ale
        będziesz przynajmniej wiedział kto Cię wyrzuci- obowiązują
        kategorie wierzycieli- ustal jak jest w US, NY i kto zabezpieczył
        się.
        3. Nie kupuj (jeżeli przyłapiesz na kłamstwie) z kilku powodów:
        -będziesz miał ciągły dyskomfort co pozbawi cię przyjemności
        posiadania,
        -kłamiąc w drobnym, zechcą skłamać w grubszych sprawach
        jak np. tytuł prawny lub utajone wady techniczne.
        -ja lubię kupować u ludzi których lubię!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka