08.2006 - historia pewnego zakładu. Koniecznie!!

30.10.08, 09:18
Pasjonujące! Laffer kontra Schiff - w sierpniu 2006 roku sprzeczają
się o kondycję USA. Są polskie napisy. To naprawdę trzeba zobaczyć:

www.joemonster.org:80/filmy/11756/Historia_pewnego_zakladu_czyli_kto_przewidzial_kryzys

Mnie tylko brakuje widoku miny Laffer'a dzisiaj...
    • bush_w_wodzie bardzo dobre 30.10.08, 09:45

      mumbo jumbo laffera contra spokojne klasyczne podejscie schiffa
      i ta mila zadowolona pani redaktor smile

      no ale zaklad jeszcze nie jest rozstrzygniety. choc prawie...

      mnie sie najbardziej podobala ten passus laffera:

      "outsourcingujemy polityke monetarna do chin i reszty swiata. a oni przynosza
      nam ogromne zyski z emisji pieniadza w zamian za udostepnienie im systemu
      bankowego i polityki monetarnej. to sie nazywa zysk z emisji pieniadza."

      i odpowiedz

      "oni gromadza aktywa a my gromadzimy zobowiazania"
      • stoje_i_patrze Re: bardzo dobre 30.10.08, 09:48
        dobre to było też to jak babka się uniosła na tezę że kobiety muszą pracować i
        nie mogą tyle opiekować się dziećmi (co jest wg mnie prawdą)
        • bush_w_wodzie Re: bardzo dobre 30.10.08, 10:10
          stoje_i_patrze napisał:

          > dobre to było też to jak babka się uniosła na tezę że kobiety
          > muszą pracować i nie mogą tyle opiekować się dziećmi
          > (co jest wg mnie prawdą)

          moim zdaniem argument o pracy kobiet jest akurat kiepski i nipotrzebnie uzyty.
          to byl ewidentny blad schiffa. skrupulatnie wykorzystany przez pania redaktor i
          oponenta. niewatpliwie optymalny poziom dzietnosci (nie powodujacy
          katastrofalnego przeludnienia) jest duzo nizszy niz 100 lat temu gdyz
          przezywalnosc dzieci jest duzo wyzsza. z drugiej strony sprzet agd pozwala na
          utrzymywanie gospodarstwa domowego malym wysilkiem. a i udzial prac lekkich
          (typu biuro sprzedaz doradzctwo) w gospodarce jest niepomiernie wyzszy niz
          drzewiej bywalo. stad moge uwierzyc ze znaczacy odsetek kobiet woli popracowac
          (czesto jest to part time job) niz siedziec w domu. przeciez dzieci sa male
          tylko przez relatywnie krotki czas...


          natomiast genialne bylo wczesniejsze pytanie pani redaktor: "co jest zlego w tym
          ze my wytwarzamy towary ktore wszyscy kupuja?" smile)
          • 0skar Re: bardzo dobre 30.10.08, 10:16
            Tyle, że tutaj nie chodzi o 'wolenie' tylko o 'muszenie'. W
            dzisiejszych czasach kobiety pozbawione zostały WOLNOŚCI wyboru i do
            roboty po prostu iść muszą bo jedna pensja nie wystarcza.

            'u mnie' na szczęście jest tak, że moja żona ma wybór i wybrała
            pracę na pół etatu.
            • bush_w_wodzie Re: bardzo dobre 30.10.08, 10:28
              0skar napisał:

              > Tyle, że tutaj nie chodzi o 'wolenie' tylko o 'muszenie'. W
              > dzisiejszych czasach kobiety pozbawione zostały WOLNOŚCI
              > wyboru i do roboty po prostu iść muszą bo jedna pensja
              > nie wystarcza.
              >


              musza - na ogol nie dlatego by przezyc tylko po to by dorownac sasiadom lub
              znajomym (mam na mysli usa)

              100 lat temu kobiety pracowaly bardzo ciezko w domu po to zeby zapewnic rodzinie
              przetrwanie. tak czy inaczej - uwazam ze to jest jednak watek poboczny i wiodacy
              na manowce. nie nalezy mieszac zmian kulturowych i stylu zycia z fenomenem
              nierownowagi ekonomicznej (ktora wszak inaczej dziala w usa inaczej w europie a
              inaczej w chinach). a naprawde biedne rodziny byly sa i beda sad

              zreszta ta teza o kobietach lamala tez linie logiczna argumentacji schiffa.
              zanim sie w to nie wkopal to slusznie argumentowal ze w dluzszej perspektywie
              dobrobyt kraju nie rowna sie konsumpcji (ktora wciaz jest wysoka). i to jest
              istota sprawy. dobrobytu w usa nie sposob kwestionowac. teza byla taka ze wynika
              on z konsumpcji rezerw erozji kapitalu i zaciagania coraz wiekszysch zobowiazan
              • 0skar Re: bardzo dobre 30.10.08, 10:46
                Wydaje mi się, że Schiff'owi chodziło o te kobiety, które chciałyby
                zająć się domem ale nie mogą sobie na to pozwolić. I w tym właśnie
                jest problem - że kobiety przestały mieć wybór. Przeciętny Mr.
                Smith, Kowalski czy Svensson nie zarabia tyle by jego żona, gdy tego
                zechce, mogła zająć się li tylko wychowywaniem dzieci. Wbrew pozorom
                takich kobiet nie jest wcale tak mało. A presja środowiskowa też ma
                wpływ robiąc kobietom papkę z mózgu wmawiając im, że siedzenie w
                domu jest czymś uwłaczającym.
    • stoje_i_patrze Re: 08.2006 - historia pewnego zakładu. Konieczni 30.10.08, 09:45
      było smile
    • polarbeer Re: 08.2006 - historia pewnego zakładu. Konieczni 30.10.08, 14:17
      Ja pamietam ta wymiane wowczas i kilka innych tego typu z udzialem Petera
      Shiffa. w jednym znich klucili sie o zloto
    • ago-ya Re: 08.2006 - historia pewnego zakładu. Konieczni 30.10.08, 14:21
      Setnie się ubawiłem. Ciekawe czy honorowo mu tego centa wypłaci. Ten
      gość jest tak przkonany o dobrobycie i potędze US że zdają się do
      niego nie przemawiac żadne argumenty. On sam zaś równiez zadnych nie
      ma oprócz: "jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej bo jest
      dobrze" "rośnie od 10 lat to będzie rosło przez kolejne 10".
      Pani redaktor teza że cały świat kupuje amerykańskie produkty też
      mnie rozbawiła - jedno co miałem typowo amerykańskiego to
      zapalniczke zippo i chyba tyle. Miałem tez forda ale produkowanego w
      meksyku...
      • h.rearden Laffer oczywiście nie zapłacił 30.10.08, 16:29
        i nie zamierza sobie zaprzątać tym głowy:
        www.youtube.com/watch?v=fw23LOlBbwk
        • coondelboory Re: Laffer oczywiście nie zapłacił 30.10.08, 16:45
          Niestety, wideo nieosiągalne.
Pełna wersja