Dodaj do ulubionych

Co dalej z dolarem?

17.01.09, 18:15

Jedni twierdzą, że będzie się dalej umacniał bo deflacja, bo spadek konsumpcji w USA czyli spadek importu i wynikająca stąd poprawa bilansu handlowego. No a w tle konik vice-versa czyli prawo K-G. Jeśli dolar będzie się umacniał i dalej go wszyscy będą chomikowali przy walnym udziale FED-u (ogromne rezerwy finansowych instytucji, brak akcji kredytowch) to na jego miejsce powinna wskoczyć jakaś mniej "warościowa" waluta.
Z drugiej więc strony mamy spadek eksportu USA bo dolar się umocnia. Ogromne pompowanie i przyrost długu. Kurczenie się rynku w USA na skutek spadku konsumpcji. Zarówno dla krajowych jak i zagranicznych dostawców. Co w dłuższym okresie zaowocuje spadkiem atrakcyjności tegoż rynku i być może utratą pozycji "ważny, największy" na rzecz innych rynków. A to może spowodować mniej czy bardziej powolne odchodzenie świata od dolara. Myślę, że czasy radosnej twórczości inżynierów finansowych odchodzą powoli w przeszłość. Nikt nie chce się kopać z koniem ani grać z kimś kto ma znaczone karty. Gdy stolik zostanie pusty w tym globalnym kasynie dolara spotka raczej nieciekawy los.
jakie typy?
Moim zdaniem do połowy, może końca roku, dolar bedzie się jeszcze trzymał. Potem bedzie coraz szybszy zjazd.


Obserwuj wątek
    • kadi-lak Tylko USA 17.01.09, 18:50
      >o w dłuższym okresie zaowocuje spadkiem atrakcyjności tegoż rynku i
      być może utratą pozycji "ważny, największy" na rzecz innych rynków.

      Zapomniales o waznej rzeczy. Zapomniales napisac jakich rynkow?
      Skostniala Europa ktora kutwi od zawsze? Smieje sie widzac jak im
      rece lataja gdy w koncu przyjada na zakupy do NY smile
      A moze CHiny? Na razie wojsko mobilizuja bo moze dojsc do ruchawki
      jak biedacy milionami wroca do swych siol.Nowe kraje UE stoja nad
      zapascia a ROsja cofa sie na upatrzone pozycje w rytm spadku cen
      ropy No wiec kto?
      • bagracz Re: Tylko USA 17.01.09, 19:43
        kadi-lak napisał:


        > Zapomniales o waznej rzeczy. Zapomniales napisac jakich rynkow?

        Natóra jak wiadomo nie znosi próżni. Zamiast więc czekać aż w USA ludziom dobra, ktore mają się zestarzeją jak pisał Przycinek czyli gdy się w końcu oddłużą, zaczną produkować, zarabiać i kupować światowe rynki znajdą sobie nowego odbiorcę. USA to nie jest na szczęscie jedyny obszar zdolny do odbioru towaru. Szczególnie gdy de facto go na niego nie stać. Nie wiem czemu wszyscy zakładają, że tylko w USA jest odbiorca gotowy płacić dobry cash za towar gdy w rzeczywistości od dawna go tam nie ma. Na kredyt można długo ale nie bez przerwy. I nie wiem dlaczego wszyscy zakładają, że Chinom nie uda się rozruszanie rynku wewnętrznego. To może okazać się łatwiejsze i szybsze niż się komuś wydaje. Ludzi, towarów, mocy produkcyjnych jest tam pod dostatkiem by tego dokonać. A i władzom nie pozostaje specjalnie nic innego. Warunki więc są znakomite i myślę, że za jakiś czas stopniowo zacznie to do wszystkich docierać.
        Również w formie faktów. XXI wiek może być wiekiem Azji południowo-wschodniej. Coraz więcej na to właśnie wskazuje.
        • majkelos0 Re: Tylko USA 17.01.09, 20:08
          tylko USA- rzeczywiście, amerykanie kupia wszystko, jesli dostana
          kredyt. jesli dostaną..... Na razie proceder jest w odwrotna
          stronę....
          gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6171143,Amerykanie_traca_domy.html
          mit i potega ameryki rozsypała sie razem z dwiema wieżami (Panie
          miej w opiece duszę tam pomordowanych) a pikanterii tej rozsypce
          dodaje fakt, że to "ludzie swoim ludziom zgotowali taki los"
          • szczurek.polny Re: Tylko USA 18.01.09, 23:40
            Wyluzujta chłopaki, bo obaj macie rację.
            Stany były zanim kryzys przyszedł i Stany będą jak kryzys sobie pójdzie. I to
            Stany na tym kryzysie najmniej stracą, a więc relatywnie, wobec innych się
            wzmocnią.
            W perspektywie 20-30 lat Stany są skazane na sukces. A Polska jest skazana na
            partycypowanie w tym sukcesie. I nieważne, czy się to Polsce podoba, czy nie. To
            po prostu wynika z geopolityki, z położenia Polski na mapie.
            Nie wiem, co będzie z dolarem. Być może (co daj Boże) nastąpi powrót do
            rozliczeń międzynarodowych w złocie. I co z tego? Ameryka będzie miała złoto. Za
            swoją żywność, za swoje produkty przemysłowe, z tytułu posiadania kapitału.
            Amerykanie zawsze mają to, co potrzeba. Teraz potrzeba mieć papierowe dolary, to
            oni je mają. Stany potrafią się zmienić całkowicie w przeciągu 3-5 lat. Już to
            parę razy w historii to pokazały - są po prostu nie do zaje...ania.
            Kto zostanie "namiestnikiem Stanów na Europę", czy dalej będą to Niemcy? To już
            nie mogą być Niemcy, bo one grają swoją własną grę, mają swój projekt, swoje
            ambicje. A zatem jaki kraj jest dostatecznie duży, dostatecznie blisko Rosji
            (żeby stać jej na drodze od podboju Europy) i dostatecznie od Rosji daleko (żeby
            nie przejść na jej stronę), dostatecznie proamerykański i dostatecznie
            sceptyczny wobec UE? No rzućcie okiem na mapę!
            To się zresztą już w Polsce zaczęło. Pierwszy etap to uporządkowanie polskiej
            sceny politycznej - eliminacja stronnictw prorosyjskich i prounijnych
            (proniemieckich? he, he!). Dzięki Kaczorom partia "małych powiatowych komuszków"
            (Samoobrona) już nie istnieje, partia "dużych stołecznych komuchów" (SLD)
            balansuje na krawędzi progu wyborczego, a jak znajdzie się poniżej progu, to się
            już nie podniesie.
            A co ze stronnictwem prounijnym? Jak tylko wygrało wybory, to w przeciągu
            tygodnia amerykańskie fundusze rzuciły swoje akcje na stół i zaczął się zjazd na
            GPW. Przypadek? Może... A teraz Starsi Bracia w Wierze (ta ich amerykańska
            odmiana), przy pomocy opcji walutowych rozmontowują zaplecze finansowe
            stronnictwa prounijnego. Spójrzcie na takie "Odlewnie Polskie S.A.". Ach, jaka
            to była piękna platformerska firma! Gotowa wspomóc "niezależnych
            samorządowców (popieranych przez PO)" w walce wyborczej. No i nie ma "Odlewni
            Polskich". I niemieccy towarzysze chwilowo nie pomogą, bo mają inne problemy u
            siebie.
            Ameryka rządzi, a razem z nią będą rządzić jej najbliżsi sojusznicy: Japonia,
            Korea Południowa, Polska, Turcja. Nie może być inaczej.
            A teraz pytanie końcowe: kto (polityk, ugrupowanie) w Polsce jest zoologicznie
            antyrosyjski, bezpodstawnie eurosceptyczny, idiotycznie proamerykański i kto
            powróci w wielkim stylu tuż przed końcem kryzysu? A jak wróci, to trzeba będzie
            polskie akcje kupić.
            • kadi-lak 50 % zgody 19.01.09, 01:32
              Zgoda w kwestiach dotyczacych USA.

              Co do czesci 2-giej to z przykroscia, nie moge sie zgdzic z niczym. Ty
              przedstawiasz Polske jakby to byl kraj , ktory ma wytoczona jakakolwiek
              konsekwentna polityke na arenie miedzynarodowej ,podczs gdy w
              rzeczywistosci jest to zludzenie, powstale w wyniku akurat takiego a nie
              innego ukladu walki wewnetrznych klik i ugupowan lub poszczegolnych
              politykow. Ryja, walcza ze soba ale to nie zadna linia. A juz mowienie o
              porzadkowaniu to chyba zart. Polska to rowniez nie jest ZADEN partner dla
              USA- tu jesli juz to sie z Polski smieja w kulak.Popatrz- probowaliscie
              sie naiwnie podlizac , nieproszeni wyslaliscie trzeci co do wielkosci
              kontyngent wojskowy do Iraku/ Afganistanu i nie dostaliscie w zamian NIC.
              Nawet glupie wizy SLowakom zniesli- a wam nie.
              Wiec prosze nie miej zludzen- jakikolwiek polski objaw "antyunijnosci" to
              zwykla glupota, Polska jest na zawsze skazana na bycie organiczna czescia
              UE. No bo w koncu- przeciez jestescie w UE ! Narod sie wypowiedzial i
              basta ....przy okazji- wlasnie spojrz na mape. gdzie Rzym, gdzie Krym.
              gdzie UE, gdzie USA.
              Nie ma w Polsce do tego zadnego polityka na skale chociazby
              ponadprzecietna, pierwszy dyplomata to bufon, ktory w trakcie wizyty w
              Afganistanie lata pol dnia by kupic kindzal a pozniej go pokazywac kolegom
              z delegacji..zenada i tylko kwestia czasu jest, gdy strzeli taka gafe ze
              ludziom na calym swiecie oczy wyjda z orbit. Z litosci nie przypomne, ze
              pare lat temu "jechal" w zupelnie innej druzynie, prawda ?
              Fakt faktem, jak bedzie taka mozliwosc to zapewne niejeden "btat" nabije
              sobie kabze w Polsce- skrupolow miec nie musi a wrecz odwrotnie.
              Powodzenia i udanych interesow ...



              • majkelos0 Re: 50 % zgody 19.01.09, 19:30
                >Ty przedstawiasz Polske jakby to byl kraj, ktory ma wytoczona
                jakakolwiek konsekwentna polityke na arenie
                >miedzynarodowej ,podczas gdy w rzeczywistosci jest to zludzenie

                oczywiście racja, natomiast taka polityke jaka mają miłujące wolność
                i demokracje komunistyczne stany zjednoczone nie ma nikt na świecie.
                A wygląda to w skrócie tak:
                1. jest jakis geszefcik do zrobienia na świecie w kraju X
                2. Trzeba z pomoca izraela oczernić ten kraj na arenie
                międzynarodowej
                3. Zatrudnić agencje PR aby zadbała o jak najgorszy przekaz
                medialny, najlepiej wmówic ludziom, że kraj X to banda terrorystów,
                zagrazaja wszystkim na świecie
                4. sfabrykować dowody - w tym celu zapytac jak to sie robi kolege
                Rumsfelda i zapewnić sobie neutralnośc najwiekszych mocarstw
                5. zrobić sobie samemu gdzies na swiecie albo u siebie małe "kuku",
                poświęcić rzecz jasna kilkadziesiat-kilkaset-kilkatysięcy istnień
                ludzkich, liczba nie gra roli. Zwalic winę oczywiście, na bandytów z
                kraju X
                6. odkurzyc i wypolerować Abramsy, ku uciesze izraela opróźnic
                magazyny z bronią i amunicją i hajda w świat
                7. Prezydent w imieniu narodu zwraca sie z żądaniem do kongresu o
                przydział dodatkowych ---set miliardów na operacje
                antyterrorystyczną mająca zbawić ludzkość przed wrogiem

                to tak w skrócie. bardzo fajna polityka zagraniczna i ile osobowości
                i mężów stanu! brawo
                • kadi-lak Re: 50 % zgody 20.01.09, 17:05
                  1-7 - trudno sie nie zgodzic z tymi punktami.
                  Dlatego fajnie jest zyc w takim kraju. W kaju ktory moze
                  wyprawiac takie historie lepiej zyc niz w kraju, ktory jest ofiara
                  dzialania kraju, ktory moze......
                  • majkelos0 Re: 50 % zgody 20.01.09, 18:10
                    Ja osobiście w kraju, który kieruje się zwykłym bandytyzmem i prawem
                    piąchy zyc bym nie chciał. I ta pierwsza poprawka do konstytucji w
                    świetle chociazby tutaj, na tym forum przedstawionych podejrzeń ma
                    doś iluzoryczna wartość
                    A Twój błogi spokój jest bardzo złudny. I o to chodzi. Przecież
                    zgodziłes sie z punktem nr 5 i możesz chcąc nie chcąc być
                    przypadkowo poswięconym "bohaterem ameryki" I skoro może
                    wyprawiac "takie historie" to może też indoor, jesli ktos będzie
                    niewygodny
              • szczurek.polny Re: 50 % zgody 19.01.09, 23:57
                Kadi, dziwi mnie twój brak wiary w... Amerykę.
                Trochę pojadę skrótami, bo nie mam dziś zbyt wiele czasu.
                Czy Ameryka jest supermocarstwem? Jeszcze nie jest, dopiero zaczyna nim być.
                Supermocarstwo rządzi samo całym światem, tak jak rządził Rzym. Nie ma
                konkurenta - Ameryka rządziła połową świata, bo drugą połową rządzili Sowieci.
                Dominacja jakiegoś ośrodka nad całym światem (Grecji, Rzymu, Zachodniej Europy)
                trwa zwykle kilkaset lat. W tej perspektywie te kilkadziesiąt lat po drugiej
                wojnie światowej to chwila. Teraz nadchodzi czas na Amerykę.
                To, co się w tej chwili z Ameryką dzieje, to pryszcz. To przejdzie. To nie jest
                koniec - to dopiero początek.
                Czy Ameryka jest w stanie realizować projekty strategiczne, o skali czasu
                przekraczającej jedną kadencję prezydencką? Tak. Inaczej nigdy nie zostałaby
                supermocarstwem. Są tam pewni ludzie, którzy mogą wiele i myślą na wiele lat do
                przodu.
                Jak Ameryka kontroluje świat? Na wiele sposobów: ma US Navy, satelity... Ale też
                w najistotniejszych punktach globu ma państwa żyjące z Ameryką w swoistej
                symbiozie. Te państwa są dostatecznie silne militarnie, aby nikomu w regionie
                nie opłacała się większa rozróba i dostatecznie silne gospodarczo, aby swoją
                własną armię wyposażyć i utrzymać.
                A jeśli takiego państwa akurat nie ma tam gdzie trzeba? To Ameryka przychodzi i
                je robi. Ot tak, po prostu robi je tam, gdzie trzeba i już. Tak jak zrobiła po
                wojnie Japonię i Niemcy Zachodnie, a później Koreę Południową. Po prostu nagle
                pewnym państwom się udaje, akurat dziwnym zbiegiem okoliczności leżącym w tych
                miejscach, na których Ameryce najbardziej zależy.
                Czy Ameryka potrzebuje mieć takie "symbiotyczne" państwo w Europie? Tak, bo tu
                wiele różnych głupich pomysłów powstaje, jakieś Eurosje i inne projekty. To może
                doprowadzić do rzezi między Europejczykami, a taka rzeź jest generalnie zła dla
                biznesu. Od wojny do lat dziewięćdziesiątych rolę "przedstawiciela Ameryki na
                region" pełniły Niemcy Zachodnie - jeśli by Rosjanie chcieli ruszyć na Zachód,
                to najpierw musieliby przejść przez Niemcy. Więc Niemcy musiały być
                wystarczająco silne gospodarczo, aby utrzymać armię na tyle silną, żeby Rosjanom
                takie awantury się nie opłaciły.
                Czy Niemcy nadal mogą grać rolę stabilizującą w Europie? Nie. Z kilku powodów, a
                najważniejsze to własne ambicje Niemiec i ich bratanie się z Rosją. Ameryka nie
                może już dłużej polegać na Niemcach.
                A więc na kim? Ukraina, Białoruś odpada, bo to radzieckie terytorium. Czechy,
                Węgry za małe. Gdyby była Jugosławia, to może... No ale się rozpadła. Finlandia,
                Szwecja - niby duże terytorialnie, ale ludzi tam niewiele. Może jeszcze można
                rozważyć Danię, ale też trochę mała i samoloty musiałyby brać dodatkowe paliwo,
                żeby dolecieć do Moskwy. Nie chce wyjść inaczej, jak tylko na Polskę.
                (Podobnie jak na południu wychodzi na Turcję, która będzie kontrolować obszar
                "islamski").
                A że politycy przekupni, naród zaś w sporej części składa się z matołów, którzy
                głosowali na Donaldinio, bo Doda powiedziała, że Donuś taki słodki? A to tym
                lepiej, tym łatwiej pójdzie.
                Wystarczy, że na stanowisku szefa Polski umieści się kogoś, kto się nie będzie
                wtrącał do biznesów - tych zwykłych, a wtedy przyjdą amerykańskie firmy. I kto
                jest bardzo pokojowo nastawiony, a więc dba o utrzymanie nowoczesnej armii, tak
                aby nikomu z sąsiadów nie przyszło do głowy zaczynać wojny. Tylko tyle.
                I żeby było jasne - nic za darmo nie dostaniemy. Na każdy myśliwiec będziemy
                musieli sobie zapracować. Tyle tylko, że dziwnym trafem okoliczności tym razem
                będą sprzyjające.
                • bagracz Re: 50 % zgody 20.01.09, 00:10
                  Fajnie się czyta i chciałoby się wierzyć. Jeszcze parę lat temu bym uwierzył bez większych zastrzerzeń. Wszystko wydawało się iść w tym właśnie kierunku. Ale przestało. Jakby zabrakło smarowania. Nawet ktoś piasek chyba sypał. I to niekoniecznie z niemieckiej piaskownicy. Coś przestało trybić.
                  Czyżby dzisiaj zostały z tego tylko sny o możliwej i przeputanej potędze?
                • kadi-lak Sojusznik 20.01.09, 14:51
                  > A jeśli takiego państwa akurat nie ma tam gdzie trzeba? To
                  Ameryka przychodzi i je robi. Ot tak, po prostu robi je tam, gdzie
                  trzeba i już. Tak jak zrobiła po wojnie Japonię i Niemcy Zachodnie,
                  a później Koreę Południową. Po prostu nagle pewnym państwom się
                  udaje, akurat dziwnym zbiegiem okoliczności leżącym w tych
                  > miejscach, na których Ameryce najbardziej zależy.

                  O ile wlasciwie oceniam sytuacje, to "robienie" Polski ma niewiele
                  wspolnego z robieniem Niemeiec czy Japonii albo chocby Korei. To
                  coscie dostali od USA to mozna policzyc na palcach kilku rak . A do
                  tego jeszcze musieliscie za ten stary chlam slono zaplacic.

                  Z punktu widzenia geopolityki to zapewne ma to wszystko sens.
                  Realnie- mniej.
                  Nie wiem dlaczego ale USA Polski nie traktuja z wystarczajaca
                  powaga ....ani Polski, ani polskich politykow. Z Kaczora robili
                  sobie wrecz jaja w duzej, znaczacej stacji TV. Tak sie nie
                  postepuje w odniesieniu do glowy panstwa liczacego sie sojusznika,
                  po prostu dlatego tylko by go nie zrazic. A Kwasniewski musial
                  ladowac w Kanadzie i czekac na cos tam na lotnisku, bo nie chcieli
                  wpuscic jego samolotu do USA kiedys, pamietasz ?

                  > Czy Niemcy nadal mogą grać rolę stabilizującą w Europie? Nie. Z
                  kilku powodów, a najważniejsze to własne ambicje Niemiec i ich
                  bratanie się z Rosją. Ameryka nie może już dłużej polegać na
                  Niemcach.



                  No, jak Rosja i Niemcy utna deal nad polskimi glowami, to swiety
                  Boze nie pomoze. Ani USA. Nawiasem mowiac- nie sledze sprawy tego
                  rurociagu polnocnego, ale obilo mi sie o uszy ze Rosja ma pompowac
                  gaz prosto do Niemiec z pominieciem Polski?. A pozniej co, Niemcy
                  sprzedadza go Polsce ?


                  > I żeby było jasne - nic za darmo nie dostaniemy. Na każdy
                  myśliwiec będziemy
                  > musieli sobie zapracować.

                  Tak jak Izrael ?
                  • szczurek.polny Re: Sojusznik 21.01.09, 22:49
                    Kadi, odnoszę wrażenie, że masz trochę ograniczoną perspektywę czasową. Nie
                    chodzi o najbliższe 2-3 lata, ale o kilkanaście.

                    Nie jesteśmy "sojusznikiem". Nie jesteśmy nawet "kandydatem na sojusznika".
                    Jesteśmy "miejscem geograficznym, gdzie USA opłaca się mieć sojusznika".

                    Na razie jeszcze Niemcy dobrze wypełniają rolę stabilizatora sytuacji w Europie,
                    ale one nie chcą dalej tej roli pełnić. Zresztą Niemcy są za daleko od Rosji.

                    Nie bardzo chcieliśmy F-16, bo mamy europejskich przyjaciół, co też robią
                    myśliwce. A jednak wzięliśmy F-16.
                    Tarcze rakietową praktycznie siłą nam do gardła wpychano. I wepchnięto. I tarcza
                    będzie, nawet za Obamy. A wiesz, czemu tarcza będzie akurat w Polsce i akurat na
                    Pomorzu? A to zobacz: web.stratfor.com/images/fsu/map/world_top_800-1.jpg
                    Radary nr 3 i 7 są bardzo dobre. Radar nr 4 jest stary i do dupy. To gdzie byś
                    postawił bazę rakietową, żeby do Moskwy blisko było?

                    Jeszcze parę lat temu uznałbym taki scenariusz za nierealny. Ale zaczyna się
                    zdarzać zbyt wiele przypadkowych zbiegów okoliczności.
                    Jak to mówił Bond (James Bond)? Raz zawsze może się zdarzyć, dwa razy to zbieg
                    okoliczności, ale trzy razy to już celowa robota.
      • baldazar Re: Tylko USA 18.01.09, 00:45
        Kadi, zadałeś pytanie i sobie sam na nie odpowiedziałeś. Okazało
        się, że jesteś samowystarczalny!

        Jest mało prawdopodobne aby Amerykanie konsumowali więcej niż do tej
        pory. FED w sposób oczywisty i przekonywujący uświadomił wszystkim
        uczestnikom rynku pewną starą mądrość:

        „Jak chcesz na kogoś liczyć to licz na siebie”.

        Co spowoduje wytworzenie rynków regionalnych wokół najważniejszych
        graczy. To już się rozpoczęło. Bardzo ciekawie zapowiada się
        powołanie wspólnej waluty eksporterów ropy naftowej.

        Proces potrzebuje czasu na materializację. Słowem sądzę, że
        prawdopodobny scenariusz to
        Powstanie kilku walut regionalnych (oligopol), które będą wypierać
        dolara US.
        • kadi-lak Re: Tylko USA 19.01.09, 01:34
          baldazar napisał:

          > Kadi, zadałeś pytanie i sobie sam na nie odpowiedziałeś. Okazało
          > się, że jesteś samowystarczalny!

          Dobrze, ze tylko w tym

          > Powstanie kilku walut regionalnych (oligopol), które będą wypierać
          > dolara US.

          Keep dreaming ...

          • baldazar Re: Tylko USA 19.01.09, 16:47
            keep dreaming..... wszystko się zmienia Kadi dlatego wyobraźnia
            jest cenniejsza od wiedzy. Trzeba się tylko uwolnić od natręctw
            doczesności i korzystać z wolności myśli.
    • vice_versa Re: Co dalej z dolarem? 17.01.09, 22:01
      Do momentu gdy RYNKI będą nominowane w USD, a na NYSE będą
      nominowane globalne firmy, dotąd dominacja USD jest niezagrożona.

      To musi być nieporozumienie, bagracz, prawo Kopernika Greshama nie
      zawsze przekłada się na kursy, dlatego z kursów trudno wnioskować o
      kierunku wypierania. Wytłumaczę to na przykładzie.

      Jeśli waluty A przybędzie o 1000 sztuk, a waluty B o 100 sztuk to
      jeszcze nie oznacza że A musi spadać a B rosnąć. Dopiero gdy
      znacząca część tych walut pojawi się na rynku i w obrocie to można
      mówić o musowym osłabieniu waluty A. Np. jeśli waluty A pojawi się
      100 to aby kurs pozostał taki sam waluty B musi w obrocie pojawić
      się 10, zgadza się? Jeśli politycy dorzucą waluty B 100 zamiast
      10ciu, w mylnym przekonaniu, że USA drukują USD, a banki europejskie
      będą spuszczać ten dług niżej to waluta B spanie. Więc USD może się
      umacniać, MIMO że jest silniej deprecjowanym pieniądzem niż inne.

      Nikt nie wyemituje większej ilości pieniądza niż USA.
      Umacnianie się USD nie oznacza, że inne waluty je wyprą i USD będzie
      mniej w sensie ilości! Oznacza, że mimo nadmiaru nowo wydrukowanego
      USD, w zorganizowanym OBROCIE będzie nadmiar innych walut. Czyli
      politycy będą żyć złudzeniem, że mogą powstrzymać spadki i zapobiec
      recesji. I dlatego USD będzie się umacniać a większość walut osłabiać
      (z wyj. JPY i CHF).

      Gdyby było to takie proste, że najgorszy pieniądz wypiera najlepszy,
      to dolar Zimbabwe by wyparł wszystkie inne waluty. Najpierw jednak
      trzeba zorganizować rynki czyli stworzyć wystarczająco silną
      potrzebę/presję posiadania przez innych tej silniej deprecjowanej
      waluty.
      • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 17.01.09, 23:41
        vice_versa napisał:

        > Do momentu gdy RYNKI będą nominowane w USD, a na NYSE będą
        > nominowane globalne firmy, dotąd dominacja USD jest niezagrożona.

        Podpowiem Ci może taki scenariusz.
        Firma A chce eksportować ale nie może znaleźć nabywców na dotychczasowych rynkach. Recesja. Nie poddaje się jednak i dogaduje się z jakimś Chińczykiem. Wysyła mu próbkę towaru "Made in UE". Ten próbuje ją sprzedać na lokalnym chińskim rynku. Po sprzedaży wysyła info o cenie jaką udało się uzyskać w yuanach oczywiście. Za uzyskaną kwotę kupuje na lokalnym rynku jakiś towar i wysyła do firmy A. Firma A sprzedaje towar na lokalnym rynku za złotówki. Jeśli biznes jest opłacalny, a raczej musi być jeśli firma A nie jest uwiązana do jednego towaru a koszty pracy w jej kraju bardzo znacząco nie odbiegają od chińskich to firma A ma teraz przed sobą otwarty ogromny chiński rynek a za sobą "europejski". Bez żadnej potrzeby używania dolara, który tymczasem z narzędzia ułatwiającego wymianę stał się szkodliwym i hamującym tą wymianę balastem.
        Jeśli dolar nie będzie w stanie pełnić użytecznej roli narzędzia wymiany międzynarodowej, obojętnie z jakiego powodu, czy to braku zaufania, czy zbyt dużych wahań kursu, czy chomikowania przez FED i banki, to prędzej czy później rynek się go pozbędzie. I to niezależnie od tego ile lotniskowców ma USA i jak długo coś tam jeszcze będzie w nim denominowane.


          • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 18.01.09, 00:31
            kiellon napisał:


            > CZY JEST TAKI KRAJ W UE??

            Chodzi oczywiście o mozliwe do uzyskania ceny w Chinach za towar z np. Polski w stosunku do cen uzyskanych ze sprzedaży chińskich towarów kupionych za tą kwotę, w Polsce. Nie wierzę by w Chinach nie dało się sprzedać nic po takich cenach by towar kupiony za tą kwotę w Chinach i sprzedany w Polsce nie przyniósł zysku.
            Założę się, że to musi zadziałać. Może sam spróbuję smile
        • vice_versa Kilka spraw fundamentalnych 19.01.09, 14:16
          1. Mam pytanie czy zdajesz sobie sprawę KTO kredytuje KOGO w Twoim
          przykładzie i komu zwyczajnie zabraknie gotówki na dalsze
          funkcjonowanie. Gdzie się podział CZAS???

          2. Na kim spoczywa ryzyko braku zbytu: na producencie czy na
          chińskim konsumencie?

          3. Czy rozumiesz bagracz, że w Twoim przykładzie pierwszy padnie
          europejczyk, bo zapłatę dostanie PÓŹNIEJ? Na okres przetrwania
          trzeba będzie dodrukować pieniądza, żeby producent nie padł.
          Dodrukować i dać mu kredyt, a skoro tak, to wartość tego co dostanie
          po zbyciu towarów SPADNIE W CZASIE.

          4. Wniosek: Twój przykład eliminujący USD z obrotu w istocie
          potwierdza właśnie to co robiły USA w przeszłości, właśnie ten
          mechanizm doprowadził do obecnej dominacji USD na rynkach!!! Po
          prostu pominąłeś niektóre konsekwencje tego systemu. I CZAS. Tego
          wariantu NIE DA SIĘ już zastosować w dzisiejszym świecie. Właśnie
          dlatego, że CZAS odgrywa coraz większą rolę, bo galopująca
          deprecjacja pieniądza przyspieszyła i obrót i rozwój technologii.

          5. Która waluta w Twoim przykładzie będzie deprecjowana szybciej
          Euro czy chiński yuan? Jakie prawo o tym mówi? Dlaczego vice_versa
          cały czas o tym prawie? wink To myślenie jest "na odwrót" wobec
          Twojego przykładu, ale tylko dlatego, że rozwój świata i handlu
          sprawił, że za pomocą tego klasycznego systemu konkurencji już się
          nie da konkurować. Pole konkurencji przeniosło się z "upychania
          towarów" na tworzenie "wirtualnych wartości", ogranizację rynków i
          przerzucalność kosztów na rynki zewnętrzne.
          Polscy politycy cieszą się dziś że tak zekologizowaliśmy produkcję,
          że dostaniemy duże pakiety emisji CO2, ale nie rozumieją, że o wiele
          istotniejsze jest to kto zorganizuje rynek i czyją gospodarkę ten
          rynek będzie wzmacniał i mocniej "wirtualizował". Właśnie
          rozumowanie prawem Kopernika Greshama gwarantuje zrozumienie tego,
          co się dzieje i dlaczego. A liczenie zer nie gwarantuje przewagi.
          Organizacja rynku i systemu daje. Zera daje się UBOGIM, po to, żeby
          ciesząc się z zer wyrzekli się swojej WOLNOŚCI i NIEPODLEGŁOŚCI.
          Również niepodległości poglądów ekonomicznych.

          6. W gospodarce mamy podaż i popyt. Kapitaliści uważają że w
          gospodarce deficytowy jest popyt, a podaż towarów/usług stymuluje
          się podażą pieniądza. Komuniści,uważają, że deficytowa jest podaż.
          Oczywiście, że jedno bez drugiego nie może istnieć, tyle, że to
          jeszcze nie oznacza że są równowartościowe. Twój przykład sugeruje,
          że skoro mamy nadpodaż to powinniśmy poszukać popytu w chinach,
          podczas kiedy ISTOTĄ całego systemu kapitalistycznego jest
          stworzenie właśnie takich warunków żeby występowała nadpodaż a dobra
          konsumpcyjne taniały. A nie problemem, jak napisał ostatnio pawel-l.

          7. Gospodarka i ekonomia nie są dziełem przypadku! Są historią
          przekonań i zwycięstw wygranych nad przegranymi. To wymyślono PO COŚ.
          Warto zdać sobie sprawę po której stronie się jest jako członek
          narodu zniewolonego, żeby zacząć myśleć ODWROTNIE. Myśleć jak
          ZWYCIĘZCY. I opanować metodę/klucz który gwarantuje im dominację.
          Konstruowanie modeli makroekonomicznych, których istotą jest
          złudzenie równości, wielokierunkowości przepływów NIE MA SENSU.
          Świat tak nigdy nie wyglądał i nigdy nie będzie wyglądać. W ekonomii
          chodzi o to, żeby nabyć więcej dóbr, niż wyeksportować, żeby koszt
          pracy i zarobki były wyższe niż u bolszewików, a bolszewikom
          rozdawać pieniądze kredytami, wtedy zapędzą swoich niewolników do
          roboty. Technologia pieniądza i tworzenia wartości „out of thin air”
          na to pozwala, technologia barteru i złotego standardu to ogranicza.

          8. Teoria jakoby pieniądz(jakikolwiek) był "szkodliwym i hamującym
          tą wymianę balastem" i się zdegenerował jest ABSURDALNA. Nie może
          się "zdegenerować" coś czego wartość można obniżyć i kupić za to
          WIĘCEJ towarów/usług i spowodować zasysanie wartości z pozostałych
          systemów walutowych. Pieniądz krążący szybciej wzmacnia i
          przyspiesza wymianę dóbr.

          9. Stanowisko jorla, baldazara czy Twoje bagracz , którzy uważacie,
          że ekonomia polega na np. dodatnim bilansie handlowym, full
          zatrudnieniu, zrównoważonym budżecie, równości podmiotów, wymianie
          barterowej jako alternatywie dla obrotu pieniężnego nie ma
          zwyczajnie sensu. Więcej dźwigni i wirtualnych wartości to więcej
          dźwigni, więcej kasy, więcej dóbr, wyższa konkurencja i wyższe
          wypieranie towarów/usług na rynku. Mniej lewara, realna gospodarka,
          mniej kasy to mniej dóbr, więcej pracy za mniej, więcej polityki,
          niższa konkurencja, niższe wypieranie towarów/usług na rynkach.

          To naprawdę warto przemyśleć. Wydrukować i czytać. To nie jest tak,
          że nasze pozycje dyskusyjne są równe, to jest złudzenie forum, że
          przeczytasz post A i post B i oba rozwiązania są tak samo słuszne.
          Różnice w przekonaniach dają diametralnie różne wyniki w realnym
          życiu.
          To po prostu ważne czy stoimy po stronie mocy czy niemocy.
          • bieda_inwestor Rozwiniecie prawa KG 19.01.09, 15:57
            Moim zdaniem zly pieniadz wypiera dobry, ale tylko do czasu. Wypieranie dziala,
            bo kazdy chce sie tego paskudztwa pozbyc jak najszybciej, ale rownoczesnie ma
            swiadomosc, ze to paskudztwo nadal jest akceptowalene w wymianie towarowej.
            Klopot w tym ze w pewnym momencie czesc uczestnikow moze odmowic przyjecia
            zaplaty w zlym pieniadzu.
            A wtedy wszystko potoczy sie lawinowo tak jak w znanej zabawie, w ktorej masz
            mniej krzesel niz uczestnikow - gdy muzyka przestanie grac wszyscy na wyscigi
            beda usilowali pozbyc sie USD i najprostszym sposobem na zrobienie tego bedzie
            odkupywanie zagranicznych aktywow od USA, ktore najdluzej bedzie akceptowalo USD
            jako pelnoprawny srodek platniczy. Czyli w ostatecznym rachunku, ten pieniadz,
            ktory krazy teraz po swiecie rzeczywiscie wroci do macierzy. Oczywiscie to zrobi
            kazdego w USA multimilionerem, tyle ze te miliony beda mialy juz wartosc
            milionow Zimbabwe, bo ilosc zielonych w zamknietej dolarowej gospodarce bedzie
            duzo wieksza, a rzeczywista wartosc, w ktorych ma pokrycie, dodatkowo
            pomniejszona o odkupione od USA aktywa.

            Roznica miedzy wami polega na tym, ze niektorzy uwazaja, ze to juz sie dzieje,
            podczas gdy ty vice_versa twierdzisz ze jeszcze nie.

            Osobiscie przychylalbym sie do pierwszego zdania. Chiny w tej chwili juz
            podejmuja udane proby wymiany handlowej z najblizszymi sasiadami w Yuanach.
            Obojetnie tez co myslisz o koncepcji euro, faktem jest ze w europie, nawet tej
            ktora jeszcze nie weszla do strefy euro, wymiana handlowa w walucie innej niz
            EUR juz stala sie rzadkoscia.
            W przeszlosci takze USA nie musialy uciekac sie do wyczerpujacych interwencji
            wojskowych takich jak w Iraku, by inne kraje nie odchodzily w wymianie od dolara.
            Wreszcie to ssanie dolarowe ktore pojawilo sie w ostatnich miesiacach mozna
            tlumaczyc ucieczka do safe haven, ale moze byc tez oznaka wyprzedawania przez
            amerykanskie firmy zagranicznych sreber rodzinnych (patrz casus AIG).

            Tak wiec pojawiaja sie juz rysy, system trzeszczy i moim zdaniem pytanie nie
            jest "czy" tylko "kiedy".

            Wracajac do pytania kto mialby zastapic USA jako swiatowego lidera, to wcale nie
            jest powiedziane, ze przyszly swiat bedzie jednobiegunowy. W Europie mamy taki
            dziwny wynalazek polityczny jak "mniejszosc blokujaca" - to taka koalicja
            mniejszych i slabszych panstw, ktora razem nie moze co prawda nic narzucic
            innym, ale moze bardzo skutecznie innych zablokowac. W tej chwili swiat coraz
            bardziej zaczyna przypominac taki wynalazek. USA niby moga nadal bawic sie w
            zandarma, ale coraz czesciej potrzebuja juz nie tylko pozwolenia ale i wsparcia
            od Europy, Chin czy Rosji.
          • bagracz Re: Kilka spraw fundamentalnych 19.01.09, 19:01
            vice_versa napisał:

            > 1. Mam pytanie czy zdajesz sobie sprawę KTO kredytuje KOGO w Twoim
            > przykładzie i komu zwyczajnie zabraknie gotówki na dalsze
            > funkcjonowanie. Gdzie się podział CZAS???

            Owszem to ważne. Ale Ty vice-versa myślisz tylko kategoriami makro. Tak jak zdaje się Twoi idole. Moim zdaniem to bardzo duży błąd. Szczególnie w tak złożonym systemie jak ekonomia. W moim przykładzie nikt nikogo nie musi kredytować. Wystarczy, że volumen wymiany będzie rósł stopniowo i nabierał cech ciągłości w miarę rozwijania się biznesu. Początkowy niewielki kredyt startowy można wtedy uznać za bonus dla Chińczyka. Bonus na zdobycie zaufania, bonus który ponoć jak pisał zdaje się ktoś tutaj, chińczycy potrafią docenić.

            > 2. Na kim spoczywa ryzyko braku zbytu: na producencie czy na
            > chińskim konsumencie?

            Ryzyko braku zbytu występuje prawie zawsze i w tym przypadku nie spoczywa ani na europejskim producencie ani na chińskim konsumencie.
            Po obu stronach występują i producenci i konsumenci a wymiana się opłaca z tego samego powodu z jakiego dochodzi do wszystkich handlowych transakcji. Bo tutaj po obu stronach europejskiej i chińskiej de facto działają firmy handlowe co zdaje się skutecznie przeoczyłeś w swoim rozumowaniu.

            > 3. Czy rozumiesz bagracz, że w Twoim przykładzie pierwszy padnie
            > europejczyk, bo zapłatę dostanie PÓŹNIEJ? Na okres przetrwania
            > trzeba będzie dodrukować pieniądza, żeby producent nie padł.
            > Dodrukować i dać mu kredyt, a skoro tak, to wartość tego co dostanie
            > po zbyciu towarów SPADNIE W CZASIE.

            Znowu to makromyślenie Vice-versa. Producent padnie najpewniej wtedy kiedy nie ma zbytu. Ale faktycznie jeśli infalcja będzie na poziomie Zimbabwe to nikomu nic się nie będzie opłacało produkować. Nawet na krajowy rynek. A tym akurat przykładzie wartość tego co dostanie po zbyciu towarów producent nie ma jak spaść w czasie bo zapłatę uzyska od krajowej firmy handlowej. Najwyżej zwyczajny kredyt kupiecki wchodzi w grę. A nawet jeśli taką działalnością zajął by się sam producent, wtedy faktycznie dość ryzykowną, to wartość zapłaty producenta wzroście w czasie w Twoim przykładzie bo uzyska on towary, które może opylić po wyższych cenach.

            ...
            > To po prostu ważne czy stoimy po stronie mocy czy niemocy.

            Dalej już piszesz rzeczy, co do których nie bardzo potrafię się odnieść. Albo czegoś nie rozumiem albo faktycznie poziom naszego rozumowania zupełnie się nie zazębia. Dlatego zamiast dyskutować o stopniu fenomenalnej inteligencji i niesamowitej zdolności do kontrolowania światowej gospodarki w każdych warunkach tych Twoich "oświeconych", wolę podyskutować o twardych faktach.
            Już nie będę wywlekał historycznych przykładów końca władców, którzy deprecjonowali własną walutę mimo, że koniec był zawsze taki sam. Co najwyżej forma nieco inna. Skupmy się więc na dniu dzisiejszym.
            Ale ponieważ większośc z tego co trzeba by tu napisać już została w tym wątku czy na tym forum poruszona to odpowiedz mi vice-versa tylko na jedno pytanie. Jeśli ci Towi "iluminaci" są tacy doskonali to dlaczego tak mocno umoczyli w tym wykreowanym przez siebie świecie wirtualnych papierków? Ja wiem, że możesz twierdzić, że inni umoczyli bardziej, że to się da załatwić przez zorganizowaną grabież czy też wręcz zniszczenie części światowej gospodarki. Tylko po co najpierw moczyć by później odsłaniać karty robiąc rozpaczliwe ruchy i ryzykować tak wiele?
              • bagracz Re: Kilka spraw fundamentalnych 20.01.09, 21:59
                Owszem pisałem. Ale wychodziłem od zjawisk w sakli mikro by przewidzieć co się stanie w skali makro. Odwrotnie moim zdaniem to nie działa. Spróbuj wsadzić gruszkę albo jabłko do butelki. Nie da się bez kompletnej dewastacji owocu. Efekt bezsensowny. Gdy jednak nałożysz tą butelkę na zawiązek owocu i poczekasz aż sam urośnie w butelce efekt będzie zaskakująco dobry. W wystarczająco złożonych systemach pewnych rzeczy po prostu nie da się osiągnąć bez udziału skali mikro. Bez uwględniania możliwości i specyfiki tej skali. Efekt będzie dobry tylko wtedy gdy pozwoli się skali mikro zrobić swoje bez szkodliwych i niszczących interwencji.
    • pawel-l Re: Co dalej z dolarem? 21.01.09, 13:04
      Przez najbliższe lata dolar będzie się wzmacniał.
      Dopóki spadek ilości kredytów będzie większy niż wysiłki FEDu.

      As you can see by the dark blue line, the Fed has ballooned its
      balance sheet from $900 billion just five months ago, to a current
      size of $2.14 trillion, by swapping the pristine credit of U.S. T-
      bills, notes and bonds for the questionable debt held on the books
      of troubled banks, brokerages and insurance companies.

      Look at the U.S. dollar’s behavior through most of this monetary
      expansion – it’s soared.

      One of the strongest held beliefs at present is that the U.S. dollar
      is on the verge of an imminent collapse… because of the very reason
      you see on this chart – the Fed’s irresponsible expansion. Yet as
      our chart shows, the opposite is occurring, just as Conquer the
      Crash* predicted.

      Why? As we’ve long argued, the systemic build-up of total market
      credit is so large, currently about $52 trillion, that its implosion
      will swamp the Fed’s attempts to inflate. …[C]reating just over $2
      trillion in the face of a contracting pool of $52 trillion in total
      credit market debt is just not going to get the job done…

      And as Conquer the Crash discusses, the remaining dollars…will
      increase in value. The thirst for cash will be insatiable relative
      to all other assets.

      Clearly, the forces of deflation have been far more successful than
      the Fed's efforts, so far. As for the lesson in all this, it's
      simple: All too often, what seems like the only possible course of
      action for a market (based on "the fundamentals") turns out to be
      another false belief.
      • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 21.01.09, 21:22
        Dobra argumentacja. Problem w tym, że zakłada absolutną niemoc FED-u i elit w obliczu kredytowego kolapsu. Czyli obrazowo im więcej FED pompuje tym ilość kredytów maleje. Trochę trudna do wyobrażenia zależność. Ciekawy byłby jakiś wykres. Zakładając, że nie ma takiej prostej zależności w chwili przecięcia się linii następuje odwrócenie się trendu. Wraca optymizm i uwolnione zostają zgromadzone rezerwy powodując samowzmacniającą się lawinę. Kolejny cykl coraz gęstszych sinusoidalnych ruchów o coraz większej amplitudzie tej kompletnie rozregulowanej gospodarki.
        Stary argument o tym, że większość zwykle nie ma racji można równie dobrze a nawet lepiej obrócić przeciwko tej tezie. Jakoś przecież nie widać by ta większość obstawiała inflację. Gdyby tak było dolar by nie rósł tylko wręcz przeciwnie.
        Jak będzie naprawdę nie wiem. Z dostępnych strzępów informacji można wysnuć bardzo wiele przypuszczeń. Łącznie z zakładającymi brak rzeczywistej woli wywołania deprecjacji dolara. Uważam jednak, że dopóki ktoś przekonywująco nie wyjaśni dlaczego FED-owi i elitom w USA miałby taki bardzo przecież ryzykowny i niszczący scenariusz przynieść warte tego korzyści w sytuacji gdy można również odnieść ogromne korzyści w "pozytywnym scenariuszu", lepiej zrobimy skupiając się na trochę bardziej w tej chwili wyobrażalnych scenariuszach.
        Czyli FED gromadzi siły i środki by w odpowiedniej chwili uwolnić kontrolowaną lawinę. Lub robią co mogą ale stracili kontrolę i nikt już nad tym nie panuje.
        Sądząc po oprocentowaniu rezerw przez FED pierwszy z tych scenariuszy jest całkiem prawdopodobny. Pozwala to bowiem na zgromadzenie potężnego ładunku, który odpalony w odpowiedniej chwili uwolni wystarczającą ilość pieniędzy by przełamać obecny pesymizm i trend. Takim wyzwalaczem mogła by być skokowa dewaluacja np. lub inny "pomysł" Obamy. I nie wyklucza to wcale wcześniejszego przejęcia pewnych instytucji. Korzyści z dewaluacji dolara są zbyt oczywiste by sobie je ot tak zbyć brakiem możliwości czy zupełną utratą kontroli. Z kolei korzyści z dalszej aprecjacji dolara są, dla mnie przynajmniej, jak na razie zupełnie niezrozumiałe by brać na poważnie scenariusze zakładające taki długoletni trend.
        Nie bardzo też wierzę w to, że instytucje finansowe wynajmujące tankowce na składowanie ropy brały na poważnie zyski z różnicy cen w kontraktach terminowych w sytuacji umacniającego się ciągle dolara nie mówiąc już o czasie zwrotu i kosztach takiej inwestycji. Hipoteza zmyłki z tymi tankowcami też jakoś do mnie nie przemawia z racji skali. Poza tym myślę, że instytucje finansowe mają o wiele lepsze rozeznanie w tajnych planach finansowych niż militarnych.
        Ale oczywiście mogę się we wszystkim mylić smile


        • pawel-l Re: Co dalej z dolarem? 22.01.09, 13:54
          Pewnie się powtarzam, ale przypomnę, że rynek obligacji jest
          znacznie większy niż rynek akcji (a rynek walutowy jeszcze większy).
          Próby zbyt radykalnych działań spowodowałyby panikę wśród posiadaczy
          obligacji i wzrost stóp%.
          W latach 70-tych mogli sobie przez kilka lat pozwolić na drukowanie
          dolarów wg woli (i mieli inflację i stagnację). Teraz nie.
          • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 22.01.09, 19:28
            Ale wzrost stóp procentowych byłby jak najbardziej pożądany. Urealnił by choć trochę te chore wskaźniki. Byłby to zresztą nieuchronny skutek szybkiej inflacji. Deflacyjne warunki mogą tylko pogłębić obecną zapaść, odpalić więcej katastrof na rynku długu i zwiększyć go radykalnie. A ponoć właśnie rynek długu jest największy.
            I to jest prawdziwe zagrożenie a nie jakieś protesty wydudkanych czy panika na obligacjach. Rentowność skoczy i po krzyku. Panika na obligacjach może za to nastąpić gdy wszyscy zdadzą sobie sprawę, że to jest nie do spłacenia. W warunkach infalcji rynek długów będzie malał a nie rósł. W warunkach deflacji będzie rósł, niezależnie od tego, że ogromna kasa będzie szła na spłatę. Taki już jest ten pokopany system finansowy.
            Jeśli więc pominąć jakieś zupełnie spiskowe teorie, to wygląda na to, że wyjście jest tylko jedno. Chyba, że coś przeoczyłem.
          • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 22.01.09, 22:26
            Ciekawe jak długo potrwa ta bańka na bondach.
            www.bankier.pl/wiadomosc/Zle-wiesci-z-USA-wzmocnily-dolara-1896470.html
            Dalsze odsysanie dolara ze światowej gospodarki może skończyć się wiadomo czym, szczgólnie gdy przekroczony zostanie punkt, w którym niektórzy zechcą wspomóc ten proces. Powrotu już nie będzie.

            www.treas.gov/tic/mfh.txt
            Tutaj z kolei ciekawe są pozycje 3 i 4 od góry no i dumna obecność Polski smile

      • bieda_inwestor Sadzac po tym klipie to spadnie 22.01.09, 15:53
        SKA-P to hiszpanska grupa anarchistyczna, a sam utwor w wymowie jest
        alterglobalistyczny. Oskarza amerykanskie korporacje o wyzysk swiata i nawoluje
        do swiatowego bojkotu tych korporacji. Pod spodem, wsrod komentarzy jest nawet
        wypowiedz jednego faceta, ktory chwali sie, ze kiedys podczas jakichs protestow
        zbil szybe w McDonaldzie.
        • ambril Re: Sadzac po tym klipie to spadnie 22.01.09, 16:25
          Niektórym z uczestników tego forum przed napisaniem jakiegoś postu
          należałoby zakazać wąchania traw i to z grupy tych po których widzi
          się różne dziwne, kolorowe rzeczy.
          To moja skromna sugestia, jasne, do której dorzucę jak najbardziej
          szczere wyrazy wdzięczności intelektualnej których zawsze będzie
          mało.
          • vice_versa Re: Sadzac po tym klipie to spadnie 22.01.09, 19:49
            Przyłączam się do wyrazów wdzięczności intelektualnej.

            > Niektórym z uczestników tego forum przed napisaniem jakiegoś postu
            > należałoby zakazać wąchania traw i to z grupy tych po których
            > widzi się różne dziwne, kolorowe rzeczy.

            Ależ miałeś fantazję!

            Więc co proponujecie, mam odrzucić Led Zeppelins, The Doors,
            Nirvanę, Metallicę, cały Rock, cały Metal, cały Punk, tylko dlatego
            że nie identyfikuję się z przesłaniem ideowo-gospodarczym, nie
            zamierzam popełniać samobójstwa, robić balang hotelowych, zrywać
            tapet i wyrzucać TV przez okna? Bregovica bo pije, Queen bo się nie
            maluję, nie przebieram i nie zamierzam Was namawiać do qltury drag
            queen? Czy żeby słuchać Mozarta muszę zostać monarchistą albo
            odrzucić Mozarta?

            Chłopaki wyluzujcie, to była MUZA smile

            Muza to muza, Ska P ma wigor, a otoczka doktrynalna mnie nie
            interesuje. Czy Bob Marley obliguje do noszenia dreadów? Ja słyszę
            muzykę. Nie koniecznie skóry, tatuaże, ćwieki, bunt przeciw
            systemowi i rozbite szyby. Ja biorę dla siebie tę część która mnie
            interesuje, resztę zostawiam innym. To jest RÓWNIEŻ ich świat.

            W ogóle to trochę dowcipnie wyszło, bo to nie ja jestem tutaj
            wywrotowy. Mi się ten świat PODOBA. No, może z wyjątkiem strzelania,
            bum, bum i propagandy. Dlatego anarchistów lubię, a polityków nie.
            Wolno mi jeszcze czy forum liberałów chce mi zakazać?

            KOLOROWE życie wcale nie jest DZIWNE i wcale nie wymaga jakichś
            środków. To jest życiowy WYBÓR! Więc kto tu wącha trawę?

            O tym jak bardzo może być kolorowe, tutaj, wystarczy sobie kliknąć:
            parateam.com/images
            Have more fun! Enjoy!
            • ambril Re: Sadzac po tym klipie to spadnie 05.02.09, 12:26

              Czasem trudno się Ciebie czyta ...... Naprawdę !
              Chcę Pana czytać uważnie, ale niekiedy torturują mnie oczy i głowa.

              Piosenkę chłopców z Vallecas uznałem chyba nieopatrznie jako
              wsparcie tezy o upadku dol$ara ale już się wyjaśniło i jestem
              przekonany że wiesz doskonale co się z tym dolcem dzieje.

              >>> Chłopaki wyluzujcie, to była MUZA <<<

              Pewnie tak, MUZA to MUZA.
              A tu proszę kwiatek dla Ciebie:
              www.youtube.com/watch?v=ZmzlDX9IOCc
              Miało być po angielsku ale zawsze pozostaje wspaniały Google
              traductor.

              >>> W ogóle to trochę dowcipnie wyszło, bo to nie ja jestem tutaj
              wywrotowy. <<<
              Rozumiem że masz na myśli zwolenników na tym forum Teorii Opinii
              Przeciwstawnych.

              >>> Ska P ma
              wigor.....
              Mi się ten świat
              PODOBA. No, może z wyjątkiem strzelania,
              bum, bum i propagandy. Dlatego anarchistów lubię, a polityków nie.
              Wolno mi jeszcze czy forum liberałów chce mi zakazać?
              KOLOROWE życie wcale nie jest DZIWNE ....<<<

              Przepraszam, czy małżonka już wie co ten pan
              pali?
              Może udałoby się trochę tutaj do nas ......

              Oświeceni Ci co nawdychali się czego nie trzeba!
              Dorzucę że rzuciłem palenie.
              • vice_versa Po co do mnie piszesz Ambril? 05.02.09, 15:32
                > Piosenkę chłopców z Vallecas uznałem chyba nieopatrznie jako
                > wsparcie tezy o upadku dol$ara ale już się wyjaśniło i jestem
                > przekonany że wiesz doskonale co się z tym dolcem dzieje.

                Odkąd wróciłem na forum po 2letniej przerwie, odtąd piszę, że USD
                będzie się umacniał. Kiedy 12.01 dałem komentarz do wykupu obligacji
                NBP USD oscylował w okolicach 3.0. Ja nie tylko wiem co się z dolcem
                stało, ja to wiedziałem WCZEŚNIEJ.

                I dlatego Ci którzy chcą mi powiedzieć jak bardzo się mylę, jestem
                niestrawny, ich torturuję, muszą być w tej luksusowej sytuacji, że
                nie posiadają żadnych aktywów nominowanych w spadającym PLN...
                Pozostali którzy takie aktywa mają od października-listopada kiedy
                USD był po 2,7-2,8pln stracili już 30% wartości swojego majątku w
                PLN. I to nie licząc spadku samych aktywów.

                Większość wieszczących upadek dolara na tym forum, jest na tyle
                zarozumiała, że pociesza się jutrzejszym spadkiem, w trendzie na
                którym traci. Jak hazardzista który stracił i gra dalej bo wierzy że
                się los odwróci.

                Więc zanim zaczniecie mnie pouczać, głosić swoje teoryjki i
                przelicytowywać w kreśleniu absurdalnych scenariuszy, warto byłoby
                gdyby z historii WASZYCH postów wynikało, że WARTO Was słuchać. Że
                Wasze Teorie są rentowne. Nie trafniejsza argumentacja, nie teoryjki
                tylko FAKTY.

                > Rozumiem że masz na myśli zwolenników na tym forum Teorii Opinii
                > Przeciwstawnych.

                Teorie to może mieć każdy. Żeby mieć teorie, nie trzeba być
                rentownym. Posiadać poglądy i teorie, to jak mieć pryszcza na d..
                Zmieniać poglądy tak by to było rentowne, to jest dopiero coś.

                Dałem link do kolorowego życia. Twoje uwagi o paleniu są
                najzwyczajniej bezczelne.

                Kapcie włożyć, małżonkę pozdrowić i kupić lusterko, a nie się na
                forum o USD czy Amero głupotą nierentowności świecić bo to jak
                chodzić z fiutem na wierzchu po Manhattanie:
                www.youtube.com/watch?v=JfpaQpGJ-8M
                • bagracz Re: Po co do mnie piszesz Ambril? 05.02.09, 20:51
                  Prawdę mówiąc Vice-versa, jestem troche zdziwiony tymi Twoimi przechwałkami i pouczeniami. Jeśli jesteś taki pewny swoich racji, to wystarczyłoby zamiast pouczeń i przechwałek o trafności Twoich prognoz, umieścić tutaj jakieś rzeczowe wyjaśnienia dlaczego będzie tak jak piszesz. Jeśli wolisz zachować dla siebie te wyjaśnienia, to niestety wpadasz w do jednego worka z bardzo licznymi prorokami, którym można wierzyć albo i nie. Zależnie od chęci i wiary. Ale zupełnie niezależnie od poziomu zdolności analitycznych i szerzej rozumu. Bo chyba oczywiste jest, że ani Twoje osobiste sukcesy ani sympatie czy antypatie, nie są absolutnie żadnym czynnikiem poprawiającym w jakimkolwiek stopniu wiarygodność Twoich prognoz.
                  Jeśli więc nie masz takich wystarczająco rzeczowych wyjaśnień to niezależnie od ilości postów jakie napiszesz, co słusznie kiedyś zauważyłeś, i niezależnie od stopnia agrsywności z jaką będziesz promował swoje przewidywania, wiarygodność Twoich prognoz nie podniesie się ani o jotę. Dla kogoś kto potrafi myśleć oczywiście. Jeśli zaś nie zależy Ci na tym, a dbasz tylko o dobro portfeli tych mniej bystrych, to wyrażam tutaj wielkie wyrazy szacunku dla Twojej bezkompromisowej bezinteresowności. W którą nota bene jakoś trudno mi uwierzyć.
                  Pozostaje jeszcze tylko trzecie wyjście. Jestem zbyt głupi by zrozumieć Twoje wyjaśnienia, wystarczająco jasne dla tych mądrzejszych. I proponuję na razie się tego trzymać.
                • leny20-4-7 Re: Po co do mnie piszesz Ambril? 05.02.09, 21:13
                  vice_versa napisał:

                  > Kapcie włożyć, małżonkę pozdrowić i kupić lusterko, a nie się na
                  > forum o USD czy Amero głupotą nierentowności świecić bo to jak
                  > chodzić z fiutem na wierzchu po Manhattanie:
                  > www.youtube.com/watch?v=JfpaQpGJ-8M

                  alez Drogi Verso "jak oczy wesołe kiedy w ...duszy smutno..."

                  a powazniej zajebiscie ale to zajebiscie dobry link wkleiles...alez mlodziencza tromtadracja mi sie dzieki niemu udzielila...ad teorii/prognoz/przeiwdywan/wrozen/hipotez to z Twą wiara w usd mozna sie zgadzac badz nie ale rentownosci nie mozna jej w ostatnim okresie odmowic - cnd...odnosnie teorii MOCY I NIEMOCY przemyslalem ja dosc gruntownie. przy pewnych zalozeniach jest bardziej wiarygodna niz teoria darwina. Respect Verso!

                  odnosnie czesci "wieszczow" forumowych i mistrzow-sytaucji-patowych badz ostatniego-slowa-w-dyskusji ( nie wliczam w to Ambrila poniewaz dopiero po raz pierwszy zetknalem sie z jego pogladami) to bardzo dobrze opisuje to ten kolejny juz klasyk z kasia w roli glównej.:

                  www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=zCNrbirT4KY&feature=related

                  pozdro
    • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 21.03.09, 07:27
      Wypadki zachodzą coraz szybciej. Decyzja FED-u w/g wielu przypieczętowała los dolara. Dochodzą coraz głośniejsze, powszechniejsze i śmielsze sygnały o szukaniu zastępnika dolara jako waluty rezerwowej.

      http://www.marketskeptics.com/2009/03/china-russia-rethinking-dollars-status.html
      http://www.dailyfx.com/story/dailyfx_reports/daily_fundamentals/US_Dollar_In_Jeopardy_Of_1237582817816.html

      Powoli, nawet do najbardziej zatwardziałych głów zaczyna docierać, że dolar nie jest w stanie już dłużej pełnić tej roli. USA muszą, za pomocą inflacji zredukować swoje niespłacalne i ciągle rosnące długi. Jeśli nie zrobi tego FED teraz, zrobi to rynek za pomocą hiperinflacji w perspektywie najwyżej kilku lat a prawdopodobnie dużo szybciej. Status dolara jako safe haven jest już absolutnie przeszłoscią.
      Na naszych oczach kończy się era dolara. I raczej nie będzie to koniec bezbolesny. Oby był cywilizowany. I oby to co go zastąpi nie było dużo gorsze.
      • vice_versa Re: Co dalej z dolarem? 21.03.09, 17:00
        > Powoli, nawet do najbardziej zatwardziałych głów zaczyna docierać,
        > że dolar nie jest w stanie już dłużej pełnić tej roli.

        Bagracz, takie głosy pojawiają się już od zarzucenia Bretton Woods.
        To jest OCZYWISTE, że USD jako rezerwa nie podoba się wszystkim tym
        którzy te dolary trzymają.

        > Status dolara jako safe haven jest już absolutnie przeszłoscią.

        To jest kompletne nieporozumienie.
        USD NIGDY nie był safe heaven, dla NIKOGO kto te USD trzymał.

        Dlatego, że do roli safe heaven nie nadaje się ani najsilniej
        deprecjowana waluta, ani koszyk najsilniej deprecjowanych walut.
        Żadna papierowa waluta nie może być safe heaven.

        SDRy nie są jakąkolwiek eliminacją USD z obrotu czy roli waluty
        rezerwowej tylko wręcz odwrotnie, bo na końcu są wymieniane na
        waluty gospodarek "rozwiniętych", czyli tych silniej deprecjujących.

        Logika zastąpienia owsa mieszanką zbóż, nie oznacza wyeliminowania
        przenicy dokąd ten owies ma 44% udział w mieszance!!!

        Popatrz sobie lepiej na koszyk walut:
        en.wikipedia.org/wiki/Special_Drawing_Rights
        Co więcej bagracz, z powodu obecnych zapowiedzi zwiększenia emisji
        XDR, XDR również SPADA:
        www.bankier.pl/inwestowanie/waluty/narzedzia/profile/?symbol=XDR
        Więc jakie z niego safe heaven????

        Biorąc to pod uwagę:

        "The SDR and the old Ecu are essentially combinations of currencies,
        weighted to a constituent's economic clout, which can be valued
        against other currencies and against those inside the basket."

        zastanawiam sie kiedy do niektórych najbardziej zatwardziałych głów
        dotrze, że SDRy nie eliminują USD jako waluty rezerwowej.

        Takie zdania są zwykłą PROPAGANDĄ:

        "The source said the Chinese paper envisaged the International
        Monetary Fund's Special Drawing Rights (SDRs) being first assigned a
        role of a clearing currency on some transactions and then gradually
        becoming the main global reserve currency. "They said that the role
        of reserve currency should be given to SDR," the source said"

        > USA muszą,za pomocą inflacji zredukować swoje niespłacalne
        > i ciągle rosnące długi.

        Te długi zostaną zdewaluowane właśnie WIĘKSZYM zmonetyzowaniem
        świata za pomocą USD. I to właśnie przeczy Twojej tezie:

        > Na naszych oczach kończy się era dolara.

        Jest wręcz odwrotnie, FED z Geithnerem prą do zwiększenia roli USD
        jako waluty rezerwowej. Właśnie dlatego, że palącą koniecznością
        jest redukcja wartości amerykańskich długów posiadanych przez resztę
        świata w postaci dolarowych rezerw. A SDRy są wymieniane na USD i
        inne najsilniej deprecjowane waluty.

        Jak dla kogos istotniejsza jest NAZWA WALUTY niż to co się pod nią
        kryje, to zawsze będzie dawał się wkręcać różnym absurdalistom. >
        Powoli, nawet do najbardziej zatwardziałych głów zaczyna docierać,
        > że dolar nie jest w stanie już dłużej pełnić tej roli.

        Bagracz, takie głosy pojawiają się już od zarzucenia Bretton Woods.
        To jest OCZYWISTE, że USD jako rezerwa nie podoba się wszystkim tym
        którzy te dolary trzymają.

        > Status dolara jako safe haven jest już absolutnie przeszłoscią.

        To jest kompletne nieporozumienie.
        USD NIGDY nie był safe heaven, dla NIKOGO kto te USD trzymał.

        Dlatego, że do roli safe heaven nie nadaje się ani najsilniej
        deprecjowana waluta, ani koszyk najsilniej deprecjowanych walut.
        Żadna papierowa waluta nie może być safe heaven.

        SDRy nie są jakąkolwiek eliminacją USD z obrotu czy roli waluty
        rezerwowej tylko wręcz odwrotnie, bo na końcu są wymieniane na
        waluty gospodarek "rozwiniętych", czyli tych silniej deprecjujących.

        Logika zastąpienia owsa mieszanką zbóż, nie oznacza wyeliminowania
        przenicy dokąd ten owies ma 44% udział w mieszance!!!
        Popatrz sobie lepiej na koszyk walut:
        en.wikipedia.org/wiki/Special_Drawing_Rights
        Co więcej bagracz, z powodu obecnych zapowiedzi zwiększenia emisji
        XDR, XDR również SPADA:
        www.bankier.pl/inwestowanie/waluty/narzedzia/profile/?symbol=XDR
        Więc jakie z niego safe heaven????

        "The SDR and the old Ecu are essentially combinations of currencies,
        weighted to a constituent's economic clout, which can be valued
        against other currencies and against those inside the basket."

        Biorąc to pod uwagę, zastanawiam sie kiedy do niektórych najbardziej
        zatwardziałych głów dotrze, że SDRy nie eliminują USD jako waluty
        rezerwowej.

        "The source said the Chinese paper envisaged the International
        Monetary Fund's Special Drawing Rights (SDRs) being first assigned a
        role of a clearing currency on some transactions and then gradually
        becoming the main global reserve currency. "They said that the role
        of reserve currency should be given to SDR," the source said"

        Jak dla kogos istotniejsza jest NAZWA WALUTY niż to co się pod nią
        kryje, to zawsze będzie dawał się wkręcać różnym absurdalistom i
        będzie wierzył w podobne głupoty.

        > USA muszą,za pomocą inflacji zredukować swoje niespłacalne
        > i ciągle rosnące długi.

        Tu akurat masz rację. Te długi zostaną zdewaluowane właśnie WIĘKSZYM
        zmonetyzowaniem świata za pomocą USD. I to właśnie przeczy Twojej
        tezie:

        > Na naszych oczach kończy się era dolara.

        Jest wręcz odwrotnie, FED z Geithnerem prą do zwiększenia roli USD
        jako waluty rezerwowej. Właśnie dlatego, że palącą koniecznością
        jest redukcja wartości amerykańskich długów posiadanych przez resztę
        świata w postaci dolarowych rezerw. A SDRy są wymieniane na USD i
        inne najsilniej deprecjowane waluty. Czyli te waluty których ilości
        najszybciej przybywa, bo mają największe GDP i największe deficyty.
          • bagracz Re: Errata 21.03.09, 17:34

            Nie wiem dlaczego skupiasz się na tych SDR-ach. Ja nigdzie nie napisałem, że wierzę, że to one zastąpią dolara. Wiesz jak to jest w polityce. Najpierw wypuszcza się baloniki próbne, bada reakcje. A dopiero potem ogłasza wyniki końcowe. Teraz jest etap baloników. A potem się zobaczy. Najprawdopodobniej będzie jeszcze etap przejściowy, byc może z SDR-ami w tej roli. Ale mocno wątpię by na tym miała się skończyć ta zabawa.
            Ważne jest coś innego. Ważne jest to, że era dolara się kończy. Co widać i słychać. Niezależnie od tego jak bardzo będziesz temu zaprzeczał i udowadniał, że jest wręcz przeciwnie. Dolarowi poważnie zagraża hiperinflacja właśnie dlatego, że go brakuje na rynku. W warunkach hiperinflacji zawsze brakuje pieniądza przez co przestaje dobrze spełniać swoje funkcje. Dlatego się go drukuje. Coraz szybciej. Właśnie to teraz obserwujemy na dolarze.
            • vice_versa Re: Errata 21.03.09, 18:51
              > Nie wiem dlaczego skupiasz się na tych SDR-ach

              Trudno. Nie wiesz. Czytasz o G20 i SDRach ale nie wiesz. Nawet jak
              Ci piszę, że SDRy to żadna "nowa waluta rezerwowa", nawet jak Ci
              piszę, że USD ma 44% w SDRach a Ty piszesz nadal, że "era dolara się
              kończy". Światowy popyt na dolara wzrasta, wszystkie BC robią swapy
              z FEDem, Geithner rozdaje światu SDRy z 44% udziałem USD, a Ty
              bagracz będziesz dalej pisał swoje... Reality check nie
              działa. Już 5mc wypisujesz podobne absurdy i w najbliższym czasie
              pewnie się to nie zmieni.

              > W warunkach hiperinflacji zawsze brakuje pieniądza prze
              > z co przestaje dobrze spełniać swoje funkcje. Dlatego się go
              > drukuje. Coraz szybciej. Właśnie to teraz obserwujemy na dolarze.

              Bagracz, żeby była hiperinflacja USD musi się POJAWIĆ NA RYNKU, a
              nie tylko w bilansach instytucji federalnych i upaństwowionych
              banków. Żeby pojawiło się to to na rynku musi byc wydane, albo
              rozdne kredytami. Tymczasem rynek wewnętrzny właśnie się przejechał
              na braniu kredytów, a banki nie chcą/nie powinny ich udzielać w
              takich warunkach. A sektor publiczny który wynosi 17% nie jest w
              stanie upchnąć takiej masy pieniądza na tak szybko na rynku.
              Dlatego żadnej hiperinflacji nie będzie.
              A Twoje rozważania w ogóle pomijają kwestię tego JAK ma się ten
              wydrukowany USD znaleźć na rynku, gdzie jest kredytobiorca, albo jak
              17% sektor ma szybko zrównoważyć brak pieniądza na rynku. Dla Ciebie
              po prostu "wydrukują" i będzie hiperinflacja, jak u komunistów. Duby
              smalone i tyle.

              Żeby USD spadł WOBEC innych walut MUSI przyrosnąć go więcej i musi
              być wymieniany przez Forex, czyli duża ilość USD musi POWRACAĆ do
              USA i być wymieniana przez inne rządy. Ale tu właśnie jest kłopot,
              bo te inne rządy nie chcą sie pozbywać rezerw i nie rzucają USD na
              rynek. Dlatego trzeba im je ROZDAĆ za pomocą SDRów. Bo SDRy będą
              wymieniane na dolary, euro, jeny i funty głównie over the counter.
              Dopiero KOLEJNYM ETAPEM jest zagrożenie inflacją spowodowaną
              napływem części tych walut przez Forex do krajów macierzystych i
              właśnie dlatego stopy będą wtedy w górze, żeby odsysać nadmiar tych
              napływających walut i żeby nie dopuścić do inflacji na rynku
              wewnętrznym.

              Ty uważasz że USA to są komuniści którzy zadrukują dolarem rynek
              wewnętrzny, a SDRy i Geithnerowe 2% deficytów świadczą o tym, że
              zadrukować chcą rynek ZEWNĘTRZNY. Myślisz i piszesz jak komunista,
              bo nie rozumiesz jak można drukować i nie robić inflacji. A można,
              dlatego właśnie ze każda POŻYCZKA jest księgowana jako AKTYW, a
              AKTYWA, obrót nimi i papierami które je reprezentują są składnikami
              GDP, a skoro są składnikami to dodruk jest dezinflacyjny i powoduje
              wzrost wyceny aktywów na rynku, a nie hiperinflację cenową produktów.
              • bagracz Re: Errata 21.03.09, 20:07

                To co Ty piszesz ja doskonale widzę. To, że uważasz, że masz monopol na rację zresztą też. Niestety w/g mnie albo zbyt niejasno piszesz albo masz kłopoty z rzeczową argumentacją. To jest moja opinia o Twojej argumentacji, żeby była jasność. Nie o Tobie i Twoim sposobie myślenia. Ja staram się nie używać "argumentów" na poziomie wyzwisk od komunistów i generalizowania typu "absurdy", bo to dowodzi tylko bezradności.
                To, że Geithner chce rozdawać światu SDR-y, w których udział dolara to TYLKO 44% dowodzi moim zdaniem, że świat zaczął kwestionować dolara i Geithner nie ma innego wyjścia. Proste i czytelne. Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyslenia. Pytanie tylko czy świat się ostatecznie zgodzi na taki układ. I najważniejsze pytanie na jak długo. USA słabnie Vice_Versa. I rosną nowe potęgi. To jest proces, który trwa i jakoś na razie nie widać na horyzoncie niczego co mogłoby ten proces zatrzymać. Oprócz nowej wojny światowej czy innych gwałtownych i bolesnych posunięć. Kombinacje z IMF-em, SDR-ami niczego tu nie zmienią. USA jest obecnie zbyt słabe by walczyć z całym światem i zbyt silne by pogodzić się pokornie z losem. Dlatego ten proces będzie trwał. I w najlepszym przypadku skończy się tak jak skończyła się era dominacji Wlk. Brytanii. Myślę jednak, że z powodu istnienia FED-u skończy się dużo gorzej dla Amerykanów.
                • bagracz Re: Errata 22.03.09, 18:39

                  Jim Sinclair
                  Cytat
                  The Death of the Dollar is set in cement.

                  On the downside, the SDR doesn’t have a snowball’s chance in hell of becoming a reserve currency of merit.


                  A to już zupełnie kuriozalne:
                  CytatU.S. Dollar as the World’s Only Reserve Currency is illegal

                  http://www.marketoracle.co.uk/Article9576.html

                  Ciekawy mix
                  https://www.youtube.com/watch?v=iQ-IPb8AOZE
              • gal-ego Re: Errata 24.03.09, 22:36
                vice
                czy to o czym piszesz działa tak że po to żeby fed żeby pożyczył kasę bankom w
                stanach rząd us musi wyemitowac obligacje? a potem kasa trafia do banku w us,
                który wykupuje wyemitowane przez siebie złe aktywa, czyli kasa trafia w efekcie
                do banków w chinach czy europie a te unikając ryzyka znowu lokują w obligacje us
                (chiny) i koło się zamyka, z tym że przy każdym obrocie te złe aktywa zamieniają
                się w dług stanów. z kolei banki z europy spłacają pożyczki od instytucji w
                stanach i też za każdym razem spadają aktywa i pasywa w systemie bankowym a
                rośnie zadłużenie stanów?



                Ty uważasz że USA to są komuniści którzy zadrukują dolarem rynek
                > wewnętrzny, a SDRy i Geithnerowe 2% deficytów świadczą o tym, że
                > zadrukować chcą rynek ZEWNĘTRZNY. Myślisz i piszesz jak komunista,
                > bo nie rozumiesz jak można drukować i nie robić inflacji. A można,
                > dlatego właśnie ze każda POŻYCZKA jest księgowana jako AKTYW, a
                > AKTYWA, obrót nimi i papierami które je reprezentują są składnikami
                > GDP, a skoro są składnikami to dodruk jest dezinflacyjny i powoduje
                > wzrost wyceny aktywów na rynku, a nie hiperinflację cenową produktów.
      • frusto Re: Co dalej z dolarem? 21.03.09, 17:31
        Hehe.. czyli z tego co pan pisze, bardzo by się opłacało teraz wziąć
        kredyt w dolarach i kupić ziemię rolną smile.

        Przypominaja mi się piękne czasy, gdy oddałem bankowi mniej niż
        pożyczyłem, biorąc pożyczkę w dolarach smile
        • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 21.03.09, 17:44
          W tej kwestii zastanawia mnie pewien dysonans. Z jednej strony podobno banki nie chcą udzielać kredytów jak chcą jedni. A z drugiej podobno chcą ale nikt nie chce brać jak pisze Vice_Versa.
          Być może oba zjawiska występują jednocześnie ale z pewnością są rozłączne na jakichś poziomach.
          Warto poszukać w Polsce banku, który będzie chciał udzielić kredytu w dolarach. Jeśli takiego się nie znajdzie, niechybny to znak, że warto brać kredyt w doalrach smile
          • vice_versa Re: Co dalej z dolarem? 21.03.09, 19:14
            > Z jednej strony podobno banki nie chcą udzielać kredytów jak chcą
            > jedni. A z drugiej podobno chcą ale nikt nie chce brać jak pisze
            > Vice_Versa.

            To jest tylko pozorna sprzeczność. Ludzie nie chcą brać kredytów, bo
            lewarowanie ma sens TYLKO kiedy można kupić aktywa które WZRASTAJĄ,
            a biorący kredyt musi mieć pewność swoich przychodów. A ograniczenie
            kredytów dla firm, ze względu na ryzyko ich bilansów i przyszłych
            zysków oznacza, że rynki czekają dalsze spadki. I kółko się zamyka.

            > Być może oba zjawiska występują jednocześnie ale z pewnością są
            > rozłączne na jakichś poziomach.

            Są rozłączne na poziomie korporacyjnym: firmy chcą brać kredyty, ale
            banki kredyty korporacyjne ograniczają ze względu na ryzyko
            przelewarowania. Po prostu banki nie mogą bailoutować
            przedsiębiorstw tak jak robi to rząd. I dlatego jedynym źródłem
            kapitału na spłaty dotychczasowego zadłużenia jest ściąganie
            pieniądza z rynku. I stąd obniżki cen towarów, bo utrzymanie
            płynności i rynku jest ważniejsze od straty na konkretnym produkcie.
    • dorota_3 China Takes Aim at Dollar 24.03.09, 15:30
      Chiny coraz wyraźniej sugerują odejście (raczej : odchodzenie) od
      dolara. Czyli jednak SDR-y jako nowa waluta rezerwowa, ale zapewne z
      mniejszym niż obecnie udziałem zielonego. Poparcie pomysłu Rosji
      przez Chiny jest znamienne.

      online.wsj.com/article/SB123780272456212885.html#articleTabs%3Darticle

      • vice_versa Re: China Takes Aim at Dollar 24.03.09, 18:27
        1. SDRy NIE SĄ ODEJŚCIEM od USD tylko podziałem światowego tortu
        między 4 waluty: dolara 44%, euro 34%, jena i funta po 11%.
        Z punktu widzenia Chin i chińskich rezerw mogą być więc
        DYWERSYFIKACJĄ prowadzącą do umocnienia rezerw (gdyby jakimś cudem
        zostały przewalutowane na SDRy). Wiadomo, że Jen, Funt i Euro nie
        osłabią się tak mocno jak USD.

        2. Każde wzmocnienie światowego popytu dla Chin oznacza ratunek
        przed bankructwem(exportu) i przed krachem walutowym.

        3. Pomysł nie wyszedł od Rosji, tylko od IMF i Geithnera!!!
        Dopiero później został ochoczo podtrzymany przez:
        - państwa surowcowe, ze względu na oczekiwania że wzrost popytu
        globalnego spowoduje inflację cen surowców i wzrost przychodów
        -państwa proexportowe jak Chiny czy Brazylia
        - państwa zagrożone kryzysem i liczące na pożyczki.
        -państwa rozwinięte-Europę i Japonię- ze względu na możliwość
        zwiększenia konsumpcji i silniejsze wypieranie przez te waluty
        pozostałych walut, również przez to że 60% emisji SDRów i tak
        dostają państwa rozwinięte, a potem ew pożyczają NA PROCENT
        państwom "rozwijającym się" i 3go świata.

        4. Tak naprawdę nie ma żadnego powodu, żeby wierzyć w odrębność
        interesów państw, wręcz odwrotnie, KAŻDY system fiat jest żywotnie
        zainteresowany większą podażą pieniądza, a SDRy stwarzają taką
        możliwość. I to na olbrzymią skalę, takie pompowanie również
        własnych walut, sugerujące, że deficyty są w normie daje OGROMNĄ
        władzę politykom, i jest zakrojonym na ogromną skalę nierentownym
        sponsorowaniem sektora publicznego...

        Język propagandy jest wszechobecny, więc trzeba UWAŻAĆ na SŁOWA,
        inaczej gubią się znaczenia...
        • dorota_3 Re: China Takes Aim at Dollar 24.03.09, 21:41
          Generalnie przekonująco piszesz, z jednym zastrzeżeniem -
          skoro "tort" był do tej pory dolarowy, a SDR-y będą oparte na
          koszyku tylko w 44%(najmocniej) dolarowym, to jednak byłoby jakieś
          odejście od hegemonii jednej waluty. Poza tym parytet 44% dla dolara
          w koszyku może się nie ostać.

          Bagracz poruszył istotną rzecz - do emisji SDR-ów będą próbowały być
          dopuszczone jakieś inne kraje. BIC, może nawet całe BRIC ?

          4. Obawiam, się, że masz rację.
          Zamiast "zdrowego" zdelewarowania świat wybierze zwiekszoną podaż
          pieniądza i dalsze zadłużanie się.
        • polarbeer Re: China Takes Aim at Dollar 25.03.09, 00:21
          CytatTak naprawdę nie ma żadnego powodu, żeby wierzyć w odrębność
          interesów państw, wręcz odwrotnie, KAŻDY system fiat jest żywotnie
          zainteresowany większą podażą pieniądza, a SDRy stwarzają taką
          możliwość. I to na olbrzymią skalę, takie pompowanie również
          własnych walut, sugerujące, że deficyty są w normie daje OGROMNĄ
          władzę politykom, i jest zakrojonym na ogromną skalę nierentownym
          sponsorowaniem sektora publicznego...


          Ciezko sie nie zgodzic. Z jedna uwaga: wiara w sile wladz kazdego panstwa jest absolutnie konieczna dla przetrwania systemow fiat. A SDRy w jasny sposob pokazuja ze ta sila (mozliwosc narzucania swojej woli) jest coraz bardziej mniej skuteczna.

          Druga obserwacja, to to ze ten triumf socjalizmu jest bardzo pozorny, skoro rencisci sa zmuszani do ponownego szukania pracy... To jest widowisko: teraz gdy socializm triumfuje na calym swiecie, okazuje sie ze panstwa jednoczesnie nie sa w stanie zapewnic podstawowej opieki, ktora objecywano w zamian za odejscie od standartu zlota i zgode na socjalistyczne zniewolenie...

          Czyli dokladnie tak jak mowil prorok Benjamin:
          CytatCi ktorzy sie zgadzaja na oddanie podstawowej wolnosci w zamian za odrobine tymczasowego bezpieczenstwa, nie zasluguja ani na wonosc ani na bezpieczenstwo.
          • damkon Re: China Takes Aim at Dollar 25.03.09, 00:40

            > Druga obserwacja, to to ze ten triumf socjalizmu jest bardzo
            > pozorny

            Pamietam jak do niedawna nie lubiles uzywac tego slowa a ze mnie
            zartowales, ze niczym dinozaur uzywam archaizmow, a tak naprawde
            socjalizmu juz dawno nie ma. smile
            Lecz socjalizm niestety ciagle tkwi w naszej swiadomosci i powiem
            wiecej: ma sie ostatnio bardzo dobrze.
            • polarbeer Cos sobie przypominam... 25.03.09, 04:05
              Ja sie wtedy chyba bardziej klucilem z istnieniem kapitalizmu. Bailouty udowodnily racje tego argumentu. Koncept "too big to fail" raczej nie jest pomyslem wolnorynkowym. Moim glownym argumentem przeciwko istnieniu socjalizmu byly elity ktore "doja" ten socjalizm.

              Prawde mowiac nadal uwazam ze to fasada socjalistyczna, skoro istnieja grupy ludzi ktorym udaje sie zachowywac anonimowosc, a mimo to w ich kierunku ktorych plyna rzeki bailoutow.

              Politycy obecnie sprzedaja socjalizm. Nawet w Stanach. I ta fasada socjalizmu triumfuje nad fasada kapitalizmu.

              Masz racje ze socializm trwi w swiadomosci, szczegolnie tych ktorzy licza na emerytury, opieke spoleczna i maja inne roszczenia wobec swiata poniewaz zyja i oddychaja...

              Przyznasz, ze wiele wydarzylo sie od tego czasu i ze obraz staje sie coraz jasniejszy, mimo desperackich prob zaciemniania...
              • damkon Re: Cos sobie przypominam... 25.03.09, 07:18

                > Moim glownym argumentem przeciwko istnieniu socjalizmu byly elity
                > ktore "doja" ten socjalizm.

                Elity zawsze wybieraly socjalizm, poniewaz tylko ten system da
                sie "doic" tak jak to okresliles w odroznieniu od kapitalizmu, w
                ktorym trzeba ciezko pracowac i nic nie da sie osiagnac kosztem
                innych. I na tym wlasnie polega zainteresowanie elit socjalizmem.
                Kapitalizm nie jest dla nich systemem w zaden sposob interesujacym.
                Mozna powiedziec, parafrazujac nieco twierdzenie Kopernika, ze z
                systemami gospodarczymi jest tak jak z pieniadzem, tzn. system
                gorszy bedzie wypieral lepszy. smile
                • cojestdoktorku W obecnym świecie kapitalizm to fikcja 25.03.09, 07:49
                  kapitalizm z regułu rozumiemy jako własnośc prywatną
                  a socjalizm jak własnośc państwową, albo inaczej mówiąc własnośc
                  która nie ma właściciela
                  zdążyłem pracować w kilku firmach
                  w jednej typowo państwowej - uczelnia wyzsza
                  w prywatnej firmie zatrudniającej kilka tysięcy osób
                  oraz w prywatnej zatrudniającej osób kilkadziesiąt

                  na podstawie doświadczeń twierdzę że kapitalizm jest mozliwy tylko i
                  wyłącznie w tym trzecim przykładzie, tylko wtedy gdy Twój szef płaci
                  Tobie pieniądze
                  firma prywatna która ma tysiące pracowników jest defacto firmą
                  socjalistyczną skoro wysokośc Twojego wynagrodzenia, czy też premi
                  ustala osoba nie wypłacajaca tych pieniędzy z własnej kieszeni
                  ta sytuacja niczym nie różni sie od sytuacji w firmie
                  typowo "państwowej"
                  dochodzi do tego samego typu przekrętów, przyjmowani sa znajomi
                  ludzie z "układu" albo rodzina dostaja wyzsze podwyżki, wieksze
                  premie, ponieważ o wielkości wypłat decyduje nie własciciel
                  pieniędzy ale jeden z pracowników
                  więc firma oficjalnie jest prywatna ale w rzeczywistości panuja w
                  niej zasady takie jak w firmie państwowej

                  dlatego kapitalizm w obecnym świecie w którym technologia pozwala na
                  tworzenie tak skomplikowanych urządzeń jak samoloty czy samochody
                  nie jest mozliwy bo do tego trzeba przediębiorstw zatrudniajacyh
                  tysiące pracowników

                  kapitalizm był mozliwy w czasach gdy cokolwiek co mógł stworzyc
                  człowiek nie wymagało "organizacji" wiekszych niz
                  kilkudziesiecioosobowe

                  wniosek jest taki że nie trzeba sie martwic że nadchodził socjalizm
                  bo on bardzo dawna ma się dobrze
                  róznica chyba polegała tylko na tym że w krajach bloku
                  komunistycznego firmy były rozkradane głównie przez pracowników
                  fizycznych (wynoszenie różnych rzeczy do domu) a w kapitaliźmie
                  firmy sa rozkradane przez prezesów przyznajacyh sobie premie bez
                  względu na wyniki firmy

                  w dodatku to nie ma sie czym martwić że idziemy w kierunku
                  socjalizmu bo :
                  po pierwsze - zdecydowanie gorzej pracuje sie w
                  firmach "kapitalistycznych"
                  po drugie - jak sie okazało kapitalizm pokonał socjalizm na kredyt
                  wiec to sie nie liczy smile

                  • polarbeer inne spojrzenie 25.03.09, 16:01
                    Po przemysleniu tego co napisales, musze sie nie zgodzic z takimi uproszczeniami...

                    To co ty opisujesz to duze firmy ktore sa kiepsko zarzadzane. Jezeli nie sa w stanie przyniesc dochodow, to takie firmy powinny zbankrutowac. Nie powinny byc ratowane kosztem innych. To ze sa ratowane jest socjalizmiem, nie samo ich istnienie.

                    Zas te male firmy ktore opisujesz, zachowuja sie w ten sposob, poniewaz walcza o przetrwanie w swiecie stworzonym przez socjalizm. Powod dla ktorego musza brutalnie traktowac pracownikow jest prosty: one nie maja prawa do istnienia, gdzyz system jest skierowany przeciwko nim. Podatki, inflacja monetarna, regulacje i inne bandyckie zachowania rzadu powoduja ze jedynym sposoben na przetrwanie jest wyciskanie profitu za kazda cene. Dla wlascicieli to nie jest kwestia wyboru: wiekszosc z nich wolaloby placic lepiej, to jest przeciez w ich w ich interesie
                    • cojestdoktorku Re: inne spojrzenie 26.03.09, 07:37
                      > To co ty opisujesz to duze firmy ktore sa kiepsko zarzadzane.
                      Jezeli nie sa w s
                      > tanie przyniesc dochodow, to takie firmy powinny zbankrutowac. Nie
                      powinny byc
                      > ratowane kosztem innych. To ze sa ratowane jest socjalizmiem, nie
                      samo ich istn
                      > ienie.

                      chodziło mi również o duże firmy które przynosza zyski mimo złego
                      zarządzania, przykładowo istnieje mała firma z innowacyjnym
                      produktem w której pracodawca zarządza nia prawidłowo pracownicy sa
                      innowacyjni jednak przegrywa na rynku ze źle zarządzanym molochem
                      posiadającym gorszy produkt tyle że lepszy PR, reklamę, lepsze
                      kontakty z dystrybutorami itp.




                      • frusto Re: inne spojrzenie 26.03.09, 09:52
                        cojestdoktorku napisał:
                        przegrywa na rynku ze źle zarządzanym molochem
                        > posiadającym gorszy produkt tyle że lepszy PR, reklamę, lepsze
                        > kontakty z dystrybutorami itp.

                        Amen. Zawsze dyskutujac z libertarianami zadziwialo mnie, jak latwo ignoruja oni
                        asymetrie zarzadzania informacja. Nie liczy sie, czy produkt jest lepszy. Liczy
                        sie, czy ludzie o tym wiedza.
                      • polarbeer Re: inne spojrzenie 26.03.09, 14:18
                        Cytatchodziło mi również o duże firmy które przynosza zyski mimo złego
                        zarządzania, przykładowo istnieje mała firma z innowacyjnym produktem w której
                        pracodawca zarządza nia prawidłowo pracownicy sa innowacyjni jednak przegrywa na
                        rynku ze źle zarządzanym molochem posiadającym gorszy produkt tyle że lepszy PR,
                        reklamę, lepsze kontakty z dystrybutorami itp.


                        Ale przeciez reklama i "uklady" to sa elementy dzialnosci gospodarczej...
                        Wszystkie kosztuja zarowno w pieniadzu jak i wysilku. Jezeli jakas firma nie
                        robi tego dobrze (duza czy mala) to oznacza ze kiepsko jest zarzadzana.

                        Popatrz na ten "business plan" z South Park (gnomow majtkowych ktorzy bardzo
                        szybko wypelnili pomieszczenie stosami kradzionych majtek):

                        etap 1: Krasc majtki
                        etap 2: ?
                        etap 3: Profit

                        To o czym ty piszesz, to wlasnie taki plan! Firmy ktore wiedza jak cos zrobic i
                        wiedza co chca osiagnac, ale nie maja pojecia z jak to zrobic... Zle zarzadzanie
                        to nie tylko kwestia atmosfery wewnatrz firmy, ale (glownie) skutecznosc
                        dzialan. Umiejetnosc okreslania i osiagania celow.
                  • pawel-l Re: W obecnym świecie kapitalizm to fikcja 25.03.09, 18:42
                    Dobrze napisane, ale...
                    Żyjemy w czasach gdzie duże firmy szalenie się rozpleniły. A to tylko i wyłącznie dzięki 2 rzeczom: tanim kredytom i regulacjom, które preferują dużych.
                    Np naszym urzędnikom znacznie łatwiej zlecić budowę autostrady dużej firmie (która potem podzleca roboty małym firmom) niż "użerać" się z małymi. A że to kosztuje 2 razy tyle to już nie jego pieniądze. UE płaci.
                    Na prawdziwie wolnym rynku (w jakiej dziedzinie mamy z tym jeszcze do czynienia ?) mali wygryzają dużych.
                  • damkon Re: W obecnym świecie kapitalizm to fikcja 25.03.09, 23:02

                    Wybacz, moja bezposredniosc, lecz Twoja wypowiedz to calkowita
                    pojeciowa sieczka, ale pokrotce postaram sie na nia odpowiedziec.

                    > kapitalizm z regułu rozumiemy jako własnośc prywatną

                    Kapitalizm to nie wlasnosc prywatna tylko system gospodarczy oparty
                    na prywatnej wlasnosci i mechanizmie rynkowym.

                    > zdążyłem pracować w kilku firmach
                    > w jednej typowo państwowej - uczelnia wyzsza
                    > w prywatnej firmie zatrudniającej kilka tysięcy osób
                    > oraz w prywatnej zatrudniającej osób kilkadziesiąt
                    >
                    > na podstawie doświadczeń twierdzę że kapitalizm jest mozliwy tylko
                    > i wyłącznie w tym trzecim przykładzie, tylko wtedy gdy Twój szef
                    > płaci Tobie pieniądze

                    O kapitalizmie nie mozna powiedziec, ze istnieje w okreslonym
                    rodzaju firm. To nie kapitalizm istnieje w firmach, tylko firmy moga
                    funkcjonowac w okreslonym systemie gospodarczym.

                    > firma prywatna która ma tysiące pracowników jest defacto firmą
                    > socjalistyczną skoro wysokośc Twojego wynagrodzenia, czy też premi
                    > ustala osoba nie wypłacajaca tych pieniędzy z własnej kieszeni
                    > ta sytuacja niczym nie różni sie od sytuacji w firmie
                    > typowo "państwowej"

                    Wielkosc firmy nie okresla systemu gospodarczego, poniewaz zarowno
                    firmy male jak i duze moga egzystowac w obu systemach.

                    > dochodzi do tego samego typu przekrętów, przyjmowani sa znajomi
                    > ludzie z "układu" albo rodzina dostaja wyzsze podwyżki, wieksze
                    > premie, ponieważ o wielkości wypłat decyduje nie własciciel
                    > pieniędzy ale jeden z pracowników
                    > więc firma oficjalnie jest prywatna ale w rzeczywistości panuja w
                    > niej zasady takie jak w firmie państwowej

                    Nie uklady sa miernikiem spolecznej uzytecznosci firm zarowno
                    panstwowych jak i prywatnych tylko efektywnosc mierzona poziomem ich
                    zyskownosci.

                    > dlatego kapitalizm w obecnym świecie w którym technologia pozwala
                    > na tworzenie tak skomplikowanych urządzeń jak samoloty czy
                    > samochody nie jest mozliwy bo do tego trzeba przediębiorstw
                    > zatrudniajacyh tysiące pracowników

                    Inowacyjnosc gospodarki nie jest pochodna wielkosci firm tylko
                    systemu gospodarczego, w ktorym owe firmy funkcjonuja. Dla przykladu
                    mozna wskazac gospodarke PRL-u podzielona na wielkie monopole
                    panstwowe, ktore charakteryzowaly sie bardzo niskim poziomem
                    inowacyjnosci.

                    > kapitalizm był mozliwy w czasach gdy cokolwiek co mógł stworzyc
                    > człowiek nie wymagało "organizacji" wiekszych niz
                    > kilkudziesiecioosobowe

                    I tak dobrze, ze nie stwierdziles, ze kapitalizm byl mozliwy tylko w
                    epoce kamienia lupanego.
                    Co zas sie tyczy pozostalej czesci swojej wypowiedzi, to mysle, ze
                    czesciej czytajac np to forum sam znajdziesz wlasciwa na nia
                    odpowiedz.
                    • cojestdoktorku Re: W obecnym świecie kapitalizm to fikcja 26.03.09, 08:47
                      > Wybacz, moja bezposredniosc, lecz Twoja wypowiedz to calkowita
                      > pojeciowa sieczka, ale pokrotce postaram sie na nia odpowiedziec.

                      spoko, nie obraże się i oczekuje tego samego smile

                      > O kapitalizmie nie mozna powiedziec, ze istnieje w okreslonym
                      > rodzaju firm. To nie kapitalizm istnieje w firmach, tylko firmy
                      moga
                      > funkcjonowac w okreslonym systemie gospodarczym.

                      to było coś w rodzaju skrótu myślowego...chodziło mi o to że w
                      małych firmach o obejęciu danego stanowiska przez pracownika
                      decydują mechanizmy rynkowe, pracodawca zatrudnia kogos kto jest
                      kompetentny i przyniesie mu jak najwieksze zyski
                      jak to wygląda w duzych przedsiebiorstwach zatrudniajacych kilka
                      tysiecy osób (w podobno prywatnych firmach)
                      tam często o zatrudnieniu decydują znajomości i właścicielowi firmy
                      nic do tego smile
                      właściciel nie jest w stanie kontrolować wszystkiego bo firma jest
                      za duża, dlatego prace dostają niekompetentni pracownicy którzy
                      znają kierownika działu, dlatego są osoby które cały dzień pierdzą w
                      stołek itp - w małych firmach zarzadzanych przez właściciela to nie
                      jest mozliwa - dlatego twierdzę że zasada działania dużej firmy w
                      systemi kapitalistycznym i dużej firmy w systemie socjalistycznym
                      praktycznie niczym sie nie różni

                      jeszcze śmieszniej jest jeśli ta duża firma jest społka akcyjna i
                      akcjonariat jest rozproszony - czym teraz takie przedsiebiorstwo
                      różni się od socjalistycznego? moim zdaniem kompletnie niczym,
                      właśnośc jest w taki sam sposób "rozsiana' miedzy obywateli


                      > Wielkosc firmy nie okresla systemu gospodarczego, poniewaz zarowno
                      > firmy male jak i duze moga egzystowac w obu systemach.

                      oczywiście że mogą
                      ale tylko we wnetrzu małych firm mogą działać "kapitalistyczne"
                      zasady rynkowe, wewnatrz duzych zaczynaja działać "układy i
                      powiązania" chcarkterystyczne dla socjalizmu

                      > Inowacyjnosc gospodarki nie jest pochodna wielkosci firm tylko
                      > systemu gospodarczego, w ktorym owe firmy funkcjonuja.

                      innowacyjność pochodną systemu?
                      veto!
                      zgodnie z tym co napisałeś najbardziej sprzyja innowacyjności
                      narodowy socjalizm, przeciez niemcy w czasach II wojny światowej
                      wyprzedziły technologicznie cały świat w ciagu kilku lat...o kilka
                      lat

                      > Dla przykladu
                      > mozna wskazac gospodarke PRL-u podzielona na wielkie monopole
                      > panstwowe, ktore charakteryzowaly sie bardzo niskim poziomem
                      > inowacyjnosci.

                      nie o to mi chodziło
                      wraz z rozwojem technologii jesteśmy w stanie budowac tak
                      skomplikowane urzadzenia że małe firmy w których własciciel jest w
                      stanie doglądać pracy każdego z pracowników nie sa w stanie podołac
                      zadaniu
                      taka firma jest w stanie stworzyc gwoździe, śruby, i imadła
                      ale nie samochody, samoloty i okręty

                      dlatego istnienie duzych firm jest koniecznością, niestety takie
                      duże firmy, a raczej zasady w nich panujące przestają być
                      wolnorynkowe, taka firma staje sie mniej "wydolna" i innowacyjna,
                      ale pokonuje małe firmy dzieki swojemu kapitałowi, powiązaniom
                      (często politycznym) , możliwościami PR, reklamie itp.


                      > I tak dobrze, ze nie stwierdziles, ze kapitalizm byl mozliwy tylko
                      w
                      > epoce kamienia lupanego.

                      albo nie zrozuniałes mojego przesłania, albo po prostu zabolało Cię
                      że ktoś podważa "przyszłość" systemu gospodarczego który Ty uznajesz
                      za najlepszy
                      podejrzewam że to ta druga mozliwość, jak byłem mały tez nie dałem
                      złego słowa powiedziec o swoim idolu smile

                      mechanizmy wolnorynkowe kojarzone z kapitalizmem sa najlepsze , ale
                      nie działają niestety wewnątrz duzych firm, niech będzie praktycznym
                      dowodem tego to że w tej chwili marnuje czas na wypociny na tym
                      forum pracując własnie w takiej duzej firmie,
                      gdy pracowałem w tej kilkudziesięciosobowej nie mógłbym tego robić
                      bo by mnie szef wyp....smile


                      • damkon Re: W obecnym świecie kapitalizm to fikcja 26.03.09, 22:44

                        > to było coś w rodzaju skrótu myślowego...chodziło mi o to że w
                        > małych firmach o obejęciu danego stanowiska przez pracownika
                        > decydują mechanizmy rynkowe, pracodawca zatrudnia kogos kto jest
                        > kompetentny i przyniesie mu jak najwieksze zyski
                        > jak to wygląda w duzych przedsiebiorstwach zatrudniajacych kilka
                        > tysiecy osób (w podobno prywatnych firmach)

                        Mylisz tutaj dwie kwestie, tzn. to co opisujesz to zjawiska zwiazane
                        z kategoria zarzadzania a nie systemow gospodarczych jako takich.
                        Wskazales na problemy organizacyjne, ktore powstaja wraz z
                        powiekszaniem sie firm a nie cechy istotne dla poszczegolnych
                        systemow gospodarczych.

                        > to było coś w rodzaju skrótu myślowego...chodziło mi o to że w
                        > małych firmach o obejęciu danego stanowiska przez pracownika
                        > decydują mechanizmy rynkowe, pracodawca zatrudnia kogos kto jest
                        > kompetentny i przyniesie mu jak najwieksze zyski
                        (...)
                        > właściciel nie jest w stanie kontrolować wszystkiego bo firma jest
                        > za duża, dlatego prace dostają niekompetentni pracownicy którzy
                        > znają kierownika działu, dlatego są osoby które cały dzień
                        > pierdząw stołek itp - w małych firmach zarzadzanych przez
                        > właściciela to nie jest mozliwa - dlatego twierdzę że zasada
                        > działania dużej firmy w systemi kapitalistycznym i dużej firmy w
                        > systemie socjalistycznym praktycznie niczym sie nie różni

                        To tylko takie zludzenie. Roznica jest moze bardziej subtelna,
                        jednak bardzo istotna, tzn. w systemie socjalistycznym nie istnieje
                        rachunek ekonomiczny, ktory jest podstawa podejmowania decyzji w
                        systemie kapitalistycznym. Wlasciciel firmy zdecyduje sie na
                        powiekszenie firmy tylko w takim przypadku, gdy bedzie sie to
                        wiazalo z osiagnieciem zysku, tzn. gdy korzysci wynikajace ze
                        zwiekszenia dzialalnosci przewyzsza koszty takiego przedsiewziecia
                        (miedzy innymi koszty natury organizacyjnej powstale w wyniku
                        zmniejszania sie kontroli wlasciciela nad swoim majatkiem o czym
                        napisales wczesniej). Taki mechanizm podejmowania decyzji nie
                        wystepuje w systemie socjalistycznym.

                        > jeszcze śmieszniej jest jeśli ta duża firma jest społka akcyjna i
                        > akcjonariat jest rozproszony - czym teraz takie przedsiebiorstwo
                        > różni się od socjalistycznego? moim zdaniem kompletnie niczym,
                        > właśnośc jest w taki sam sposób "rozsiana' miedzy obywateli

                        Nie wiem czy jest to az takie smieszne, w kazdym razie problem
                        rozproszenia sie wlasnosci moze rzeczywiscie niekorzystnie wplynac
                        na skutecznosc zarzadzania i doprowadzic do upadlosci. Jednak w
                        systemie kapitalistycznym o najkorzystniejszej strukturze
                        wlasnosciowej decyduje mechanizm rynkowy, ktory bardzo skutecznie
                        eliminuje podmioty, nie bedace w stanie zapewnic sobie zysku ze
                        swojej dzialalnosci.

                        > oczywiście że mogą
                        > ale tylko we wnetrzu małych firm mogą działać "kapitalistyczne"
                        > zasady rynkowe, wewnatrz duzych zaczynaja działać "układy i
                        > powiązania" chcarkterystyczne dla socjalizmu

                        Slowo "uklad" zrobilo u nas w Polsce zawrotna kariere od
                        przedostatnich wyborow i jak widze przenika teraz powoli na nasze
                        forum. Lecz jak sadze do analizy systemow gospodarczych nie jest nam
                        ono raczej potrzebne.

                        > innowacyjność pochodną systemu?
                        > veto!
                        > zgodnie z tym co napisałeś najbardziej sprzyja innowacyjności
                        > narodowy socjalizm, przeciez niemcy w czasach II wojny światowej
                        > wyprzedziły technologicznie cały świat w ciagu kilku lat...o kilka
                        > lat

                        Nic takie nie napisalem, zrozumiales mnie tylko opatrznie.
                        Innowacyjnosci moze sprzyjac tylko system gospodarczy oparty na
                        mechanizmie rynkowym i prywatnej wlasnosci.

                        > nie o to mi chodziło
                        > wraz z rozwojem technologii jesteśmy w stanie budowac tak
                        > skomplikowane urzadzenia że małe firmy w których własciciel jest w
                        > stanie doglądać pracy każdego z pracowników nie sa w stanie
                        > podołac zadaniu taka firma jest w stanie stworzyc gwoździe, śruby,
                        > i imadła ale nie samochody, samoloty i okręty

                        Slusznie zauwazasz, ze w wiekszosci przypadkow o innowacyjnosci
                        decyduje wielkosc podmiotow gospodarczych, lecz jednoczenie nie
                        dostrzegasz faktu, ze ten mechanizm dziala tylko w systemach
                        kapitalistycznych.

                        > albo nie zrozuniałes mojego przesłania, albo po prostu zabolało
                        > Cię że ktoś podważa "przyszłość" systemu gospodarczego który Ty
                        > uznajesz za najlepszy

                        A coz to bylo za przeslanie?

                        > mechanizmy wolnorynkowe kojarzone z kapitalizmem sa najlepsze ,
                        > ale nie działają niestety wewnątrz duzych firm, niech będzie
                        > praktycznym dowodem tego to że w tej chwili marnuje czas na
                        > wypociny na tym forum pracując własnie w takiej duzej firmie,

                        No to w takim razie nie marnuj czasu i bierz sie do roboty.
                        • cojestdoktorku Re: W obecnym świecie kapitalizm to fikcja 27.03.09, 09:50
                          > Mylisz tutaj dwie kwestie, tzn. to co opisujesz to zjawiska
                          zwiazane
                          > z kategoria zarzadzania a nie systemow gospodarczych jako takich.
                          > Wskazales na problemy organizacyjne, ktore powstaja wraz z
                          > powiekszaniem sie firm a nie cechy istotne dla poszczegolnych
                          > systemow gospodarczych.

                          i to powinno wystarczyć, te problemy organizacyjne powodują że choć
                          system gospodarczy może być kapitalistyczny i może rządzić w nim
                          wolny rynek to wszystko bez "wolnorynkowej podbudowy" jakim jest
                          prawdziwy "wolny rynek" polegający na konkurencji pracowników w
                          firmach staje się nieskuteczne, a przez to staje sie nieskuteczny
                          kaptalizm,
                          brak wolnego rynku wewnatrz firm, brak właściciela który jest w
                          stanie zapewnić optymalne wynagrodzenie i wyróżnienie lepszych
                          pracowników a ukaranie gorszych prowadzi do tego że firma staje sie
                          coraz mniej wydajna poprzez erozję wewnetrzną o której mówię
                          taka firma rośnie tylko dzięki zasobom, władzy i kontaktom a nie
                          dzieki swojej skuteczności, produktom
                          kapitalizm wtedy zaczyna wyglądać tak że niby firmy konkuruja ze
                          soba jak trzeba ale wewnatrz trawi je rak nepotyzmu, powiązań prawie
                          mafijnych coraz słabsza wydajność
                          mozna to porównac do człowieka chorego na białaczke który jednak
                          ciagle wygląda dobrze...ale tylko z "zewnątrz"

                          > To tylko takie zludzenie. Roznica jest moze bardziej subtelna,
                          > jednak bardzo istotna, tzn. w systemie socjalistycznym nie
                          istnieje
                          > rachunek ekonomiczny, ktory jest podstawa podejmowania decyzji w
                          > systemie kapitalistycznym.

                          oczywiście jest to wielka przewaga kapitalizmu,
                          jednak nie zawsze tak jest w kapitaliźmie i właśnie o tym mówię...
                          jesli firma jest mała i ma właściciela to faktycznie tak bedzie jak
                          mówisz
                          jeśli firma jest duża a prezes nią zarzadzający nie jest jej
                          włascicielem to on może podjąc działania które w perspektywie kilku
                          lat zabiją firmę jednak na czas jego prezesury (najbliższe kilka
                          lat) pozwolą maksymalizować wynik finansowy i przez to jego premię
                          a to że z braku inwestycji firma padnie to już nie będzie jego
                          problem - i jak widac w tym momencie taka duża firma która juz nie
                          jest w stanie zarządzac własciciel upodabnia sie do firm
                          działajacych w systemie socjalistycznym

                          > Nie wiem czy jest to az takie smieszne, w kazdym razie problem
                          > rozproszenia sie wlasnosci moze rzeczywiscie niekorzystnie wplynac
                          > na skutecznosc zarzadzania i doprowadzic do upadlosci. Jednak w
                          > systemie kapitalistycznym o najkorzystniejszej strukturze
                          > wlasnosciowej decyduje mechanizm rynkowy, ktory bardzo skutecznie
                          > eliminuje podmioty, nie bedace w stanie zapewnic sobie zysku ze
                          > swojej dzialalnosci.

                          no tak w teorii działa kapitalizm, ale jesli ta firma dysponuje
                          lobbystami którzy sa w stanie przepchnąc odpowiednie ustawy to mimo
                          złego zarządzania może sie ona obronić i doprowadzić do upadku inne
                          lepsze, tyle że nie mające takich mozliwości - i znów okazuje sie że
                          duża firma może zadziałać jak socjalistyczny moloch

                          > A coz to bylo za przeslanie?

                          > No to w takim razie nie marnuj czasu i bierz sie do roboty.

                          smile
                          jak juz tak wtykamy sobie drobne złośliwości to teraz pouczę Cię
                          dlaczego kapitalizm jest taki skuteczny smile
                          kapitalizm to wolny rynek
                          wolny rynek to odpowiednik doboru naturalnego wśród istot zywych
                          biolodzy sa wkurzeni jak mówię że dobór naturalny mozna rozciagać
                          równiez na materie nieozywioną ale dokładnie tak jest
                          tak jak dobór naturalny eliminuje osobniki słabiej przystosowane
                          tak samo wolny rynek robi to ze słabszymi firmami
                          siła kapitalizmu jest więc to że jest on zgodny z podstawowymi
                          prawami fizyki które rządzą tym światem
                          najwazniejsza jest właśnie dobór naturalny który zdecyduje o tym czy
                          (w prawdziwym kapitaliźmie) firma przetrwa czy upadnie, czy gatunek
                          przetrwa czy zastąpi go inny, czy galaktyki będą miały kształty
                          dysku, kuli czy może spirali..
                          tak jak prawa fizyki maja nieprzekraczalne ograniczenia takie jak
                          prędkośc światła itp. tak samo niestety ograniczenia ma równiez
                          wolny rynek, wynika on z możliwości fizycznch człowieka
                          możesz ustanowić idealne "kapitalistyczne zasady" jednak
                          ograniczenia naszego ciała i umysłu i zasady fizyczne tego świata
                          powodują że nie jesteś w stanie przestrzegac zasad "idealnie
                          kapitalistycznych, wolnorynkowych"
                          to właśnie próbuje Ci przekazać
                          Ty sugerujesz że kapitalizm to tylko i wyłącznie konkurencja miedzy
                          firmami, ja staram Ci się wyjasnić że dokładnie taka sama
                          konkurencja musi istniec na poziomie jednostki, w samych firmach,
                          konkurencja między pracownikami jest tak samo potrzebna jak miedzy
                          firmami dla prawidłowego działania kapitalizmu
                          niestety rozwój technologii powoduje że produkcja skomplikowanych
                          urządzeń wymaga istnienia duzych przedsiebiorstw w których miedzy
                          pracownikami zasady wolnego rynku przestaja funckjonować przez brak
                          nadzoru właścicielskiego, przez to że o Twojej pensji nie decyduje
                          własciciel lecz ktos kto wydaje nie swoje pieniądze i nie zalezy mu
                          na prawdziwej optymalizacji w ich wydawaniu

                          dobrym przykładem jak to jest z dzisiejszym kapitalizmem jest
                          MICROSFT... opracownie visty kosztowało według moich informacji
                          około 20mld dolarów
                          przecież istnieją nie gorsze systemy które opracowano za darmo
                          ale MICROSOFT ma się dobrze

      • bagracz Re: China Takes Aim at Dollar 24.03.09, 19:07
        Sojusz Chin i Rosji w tym względzie był niezbędny. Wizyta Hilary C jak widać nic albo niewiele dała. Do kompletu jeszcze brakuje EBC. Ale to już raczej przesądzone po ostatnich wypowiedziach oficjeli strefy Euro a przede wszystkim reakcjach USA, które można podsumować, lepszy rydz niż nic. Japonia tylko czeka by się przyłączyć. SDR-y to tylko co najwyżej prowizorka na dość krótki czas. Jeśli dolar zacznie tonąć, a wiele wskazuje, że zacznie, nawet bez aktywnej pomocy, nastąpi nowe rozdanie. Rozdanie, w którym Chiny będą chciały wziąść to co będą mogły. Ale to już najwcześniej w 2010 roku.
      • bagracz Re: China Takes Aim at Dollar 26.03.09, 20:42
        No to mamy BRIC prawie w komplecie. Szybkość z jaką propozycja Rosji zyskuje głośnych zwolenników jest niesamowita. Dolar balansuje na krawędzi a FED ma coraz mniej czasu. Czy ta sytuacja będzie wyzwalaczem coraz bardziej ryzykownych decyzji FED-u?

        http://uk.reuters.com/article/marketsNewsUS/idUKN2648877120090326?rpc=401&
    • dorota_3 Czy FED zdeprecjonuje dolara? - "Roadmap To Inflat 26.03.09, 10:50
      "Roadmap To Inflation And Sources Of Cheap Insurance"

      Najnowszy newsletter Mauldina z artykułem, gdzie autor cytuje mało
      znane wystąpienie Bena Bernanke z 2000 do "policymakers" japońskich :

      miniurl.pl/47813
      "In the speech, he laid out a menu of policy options that are
      available to the monetary authorities at the zero bound. First,
      aggressive currency depreciation, as per Romer's analysis of the end
      of the Great Depression. Second on Bernanke's list is the
      introduction of an inflation target to help mould the public's
      expectations about the central bank's desire for inflation. He
      mentions the range of 3-4%!
      Third on the list was money financed transfers. Essentially tax cuts
      financed by printing money. Obviously this requires co-ordination
      between the monetary and fiscal authorities, but this should be less
      of an issue in the US than it was in Japan. Finally, Bernanke argues
      that non-standard monetary policy should be deployed. Effectively,
      quantitative and qualitative easing. Bernanke has repeatedly
      mentioned the possibility of outright purchases of government bonds -
      as the UK is now doing. "

      Generalnie całość ciekawa, np. rozważania Fishera i pani o nazwisku
      Romer nt. Wielkiej Depresji.
      • wolo Re: Czy FED zdeprecjonuje dolara? - "Roadmap To I 03.04.09, 23:35
        Tak. Tylko nie wiadomo czy nie przestrzeli. Tutaj:
        www.321gold.com/editorials/merk/merk120208.html
        dość ciekawy artykuł, którego dotarłem po linkach od Misha. Troszkę
        stary bo grudniowy ale to bez znaczenia. Jedna z tez jest taka, że
        chcąc wywołać inflację dobrze jest osłabić dolara. Zdaniem autora
        FED nie docenia jednak tego, że odwrotnie do Japonii dług publiczny
        w Stanach jest finansowany przez zagranicę. To znacznie ogranicza
        pole manewru jeżeli chodzi o świadome szmacenie zielonego.

        I jeszcze dodatkowa uwaga, to akurat wymyślił znajomy ale teza dość
        ciekawa. FED razem Geithnerem mają dodatkowy instrument polityki
        pieniężnej, którego nia ma nikt inny na świecie, a którym dość łatwo
        będzie sterować gdy trzeba będzie dolara wzmocnić, lub zachęcić
        zagranicę do kupowania bondów - fear factor. Wystarczy kogoś nie
        zbailoutować, trzeba dobrze dobrą selekcję zrobić aby strach był
        duży a straty systemowe ograniczać - takie pokazowe rozstrzeliwania.
      • dorota_3 to samo, co ze świstakami w Tatrach 01.04.09, 13:27

        Może są jeszcze jakieś inne czynniki, które mogą wpływać na cene
        dolara? Podpowiem: flight to safety (jakkolwiek dziwnie to nie
        zabrzmi).
        Poza tym, kreacja pieniądza przez FED na te wszystkie bailouty
        jest - jak na razie - czysto wirtualna. Pieniądze nie wypływaja na
        rynek.
        Poza tym jeszcze coś - drenowanie rynku przez Treasuries. Dolara
        jakby za mało na wszystkie potrzeby. Przynajnmniej na razie...

        No i masz taki paradoks, jak ze świstakami tatrzańskimi. Coraz
        większy ruch turystyczny, kłusownictwo miejscowych nasila się, a
        świstaków przybywa smile

        • kurt76 Re: to samo, co ze świstakami w Tatrach 01.04.09, 15:09
          Po pierwsze nie zauwazylem, aby dolar "zwiekszyl wartosc" od paru
          miesiecy, porusza sie w waskim kanale bocznym.... byc moze
          oczekiwana intuicyjnie przez gawiedz obsuwka dolara odwlekajac sie,
          przeksztalca sie w "coraz cenniejszego dolara"?
          Sytuacja na rynkach emerging to inna sprawa, to wiemy przeciez.

          Ale zastanowmy sie dlaczego dolar nie spada? Ano nie spada, bo nie
          ma go czym zastapic tak nagle. Dorota zamiescilas wg mnie arcywazny
          wykres dotyczacy struktury amerykanskich obligow w chinskim portfelu.
          Popyt ze strony chinczykow na serie bardzo krotko terminowe swiadczy
          o tym, ze docelowo chca wychodzic, ale zakladaja ze byc moze (ale
          malo prawdopodobnie) Obama pozwoli na zakup jakichs atrakcyjnych
          kaskow bezposrednio w USA (high-tech), oczywiscie w akcie
          desperacji, za odpowiednio wysoka cene.
            • bagracz Re: to samo, co ze świstakami w Tatrach 01.04.09, 20:30

              Chiny nie są obecnie zainteresowane brutalnym dodrukiem dolara. Jeszcze nie teraz, potrzebują czasu by pogłębić ten trend, który podałaś w linkach. Są natomiast zainteresowane brakiem dolara na rynku. To umożliwia uplasowanie RMB jako quasi waluty rozliczeniowej, w różnych rejonach świata. Nie zdziwił bym się gdyby BoCh zaczął robić takie swapy jak z Argentyną na szerszą skalę.
              Dlatego Chiny zamieniają swoje rezerwy dolarowe na krótkie UST.
              Chiny kupują czas. A ten czas jest Chinom potrzebny by byc lepiej przygotowanym na dalsze, nieuniknione rozdania.
          • dorota_3 Azja będzie ofiarą pęknięcia bańki obligacyjnej 03.04.09, 10:52
            Już pojawiają się (w Chinach) propozycje zakupu aktywów w
            Stanach "pod" portfel obligacji :
            "kraje azjatyckie mogłyby zgromadzić posiadane amerykańskie
            obligacje skarbowe pod osłoną takiego programu udogodnień, by
            zamienić zadłużenie rządowe w inwestycje w akcje."

            Całość (zlinkowana przez LJ3 na blogu PK) :
            miniurl.pl/47970
    • stoje_i_patrze U.S. DOLLAR: A TURNING POINT? 04.04.09, 10:19
      Moja ulubiona komentatorka forex: Kathy Lien

      Cytat
      U.S. DOLLAR: A TURNING POINT?

      The U.S. dollar has ended the week lower against all higher yielding currencies
      as the actions by Washington and leaders of the 20 largest economies have helped
      to restore risk appetite. USD/JPY which tracks the market’s sentiment broke
      100, to trade at the highest level since November. The fate of the dollar in
      the week ahead will be largely dependent upon whether we are at a turning point
      in the global recession or if investors have been misled by false expectations.

      Equities, Earnings and the U.S. Dollar

      Since risk appetite has been driving the currency market, the central question
      is whether the rally in the equity market is here to stay. The additional money
      that the G20 has provided to the IMF and the FASB mark to market changes has
      lifted banking stocks. However first quarter earnings season has begun and the
      continuation of the equity market rally will be dependent upon whether there are
      more surprises or disappointments in U.S. corporate earnings. If the banks
      apply the FASB changes to first quarter earnings, their balance sheets could
      appear healthier and in turn fuel speculation of a turnaround in the banking
      sector. Last month, the CEOs of a few banks including Bank of America said that
      they expect to make a profit this year. As Federal Reserve Chairman Ben
      Bernanke has previously suggested, stability in the financial sector will
      precede stability in the U.S. economy. The earnings of banks are not due until
      the week of April 13th, but in the meantime, upside surprises from companies
      could help to sustain the rally in equities and the weakness in the U.S. dollar.
      In the month of March, the dollar sold off against most major currencies and
      that weakness is helping to support the manufacturing sector as evidenced by the
      improvement in the manufacturing sector ISM survey. The service sector on the
      other hand, is less sensitive to the value of the U.S. dollar and has therefore
      shown no signs of improvement. Service sector ISM dropped from 41.6 to 40.8 in
      the month of March.

      Bernanke Talks Inflation

      One of the biggest concerns of central bankers and economy watchers is that all
      of the monetary and fiscal stimulus will lead to massive inflationary pressures
      in the future. The counter argument is that slower global demand will cap
      inflation pressures. However the more important question to ask is if inflation
      pressures picked up, how would central banks responded. According to comments
      made by Bernanke today in North Carolina, the central bank must retain the
      flexibility to withdraw its record injection of credit or reduce money supply if
      they believe that inflation will become a problem. Although this is not a risk
      at this time, it is one that is worth considering especially because it would
      mean that the Fed would have to tighten up monetary policy quickly.
      Traders Shrug Off Non-Farm Payrolls, What’s Next?

      In any other environment, news that 663k people lost their jobs in a single
      month would be devastating. However after watching jobs erode for fifteen
      consecutive months, investors were relieved that job losses did not top 700k in
      the month of March. Before getting too excited however it is important to point
      out that even though the February data remained unrevised, January job losses
      were revised again from -681k to a whopping -741k. So job losses cracked the
      700k mark, just not this month. The unemployment rate also hit 8.5 percent, the
      highest level since November 1983. Based upon average earnings and weekly hours
      for March, U.S. workers made less money and spent less time on the job. There is
      no question that with another 2 million Americans out of work since the
      beginning of the year, the labor market is in the Achilles heel of the U.S.
      economy. Some people have downplayed the significance of the payrolls number by
      arguing that it is lagging indicator but it is a leading indicator for consumer
      spending which makes it extremely important. The U.S. economic calendar in the
      coming week is light with only the minutes from the most recent FOMC meeting and
      the trade balance due for release. It will also be a shortened trading week
      with the equity and bond markets closed for Good Friday. The lack of any U.S.
      major event risks could keep the U.S. dollar under pressure. The action will be
      elsewhere with 3 central banks making interest rate announcements – namely the
      Bank of Japan, Reserve Bank of Australia and the Bank of England.
      EUR/USD: TO UNDER PERFORM?

      There is a very strong chance that over the next few weeks, the euro could
      underperform most major currencies. The European Central Bank’s monetary policy
      decision this week is more of a disservice to the euro than anything else
      because it extends uncertainty. The underperformance could be particularly
      prevalent against the Australian dollar and British pound, since the central
      banks of both countries are expected to keep their interest rates unchanged next
      week. Unfortunately the Eurozone has not benefitted from the same breadth of
      improvements in the economy that we have seen in the U.K. this past week.
      EUR/GBP has sold off for six consecutive trading days and is at risk of breaking
      below 90 cents. Meanwhile a few weeks ago we mentioned the German Finance
      Minister’s comments on growing budgets deficits within the Eurozone. We have
      already started to see his concerns turn into action. France and Spain have been
      handed a deadline of three years to bring their budget deficits within the
      mandated level of 3.0% of GDP. France is currently running a 5.4% deficit and
      Spain a 6.2% deficit. These levels are out of control, and as Peer Steinbrueck
      cautioned is a threat to the stability of the Euro-zone. Economic news for
      today showed that the Service Sector has broadly improved across the Eurozone.
      Next week, we are expecting Eurozone producer prices, retail sales and the
      German trade balance.
      [...]

      ----CUT---



      www.gftforex.com/resources/analysis/analyst.asp?analyst=Kathy%20Lien
      • vice_versa Re: Fed strikes currency swap deal with central b 07.04.09, 18:25
        EBC już w lutym i marcu ogłaszał przedłużenie linii swapowej do
        października 2009 a z newsa wynika że to jest kolejna linia:
        www.ecb.int/press/pr/date/2009/html/pr090203.en.html
        www.ecb.int/press/pr/date/2009/html/pr090319.en.html
        To jest dobre:
        Cytat"The only question is: why now?"

        "It would have made more sense a few months ago when the tension on
        markets was extreme, possibly triggering a demand for alternatives
        to the dollar on the US market," Moec added. "This is probably a
        precautionary move," he concluded.


        Why now? Bo deleverage musi jeszcze potrwać...

        Wszystkim którzy chcą zrozumieć jak działają linie swapowe polecam
        to:
        www.federalreserve.gov/monetarypolicy/bst_liquidityswaps.htm
        Zwróćmy uwagę na zamrożenie kursu wymiany jest rekompensowane
        OPROCENTOWANIEM które płacą pozostałe BC FEDowi. Najciekawsze jest
        to jak redystrybuowane są te USD, są tylko bardzo ogólne informacje:
        www.federalreserve.gov/monetarypolicy/bst_swapfaqs.htm#5621
        Przykłady BoE i dofinansowywania instytucji bankowych w UK pokazuje,
        że lending lines i inne "facilities" są otwierane już w walutach
        lokalnych, czyli taki RBS, aby uzyskać USD musi je kupić na
        Forexie... I to własnie pokazuje jak wielomiliardowe operacje są
        przeprowadzane OTC, a wewnętrzne pomiędzy BC a bankami są już w
        walutach lokalnych. Jeśli korporacje chcą spełnić swoje zobowiązania
        międzynarodowe czyli pozyskać waluty, wymagają przepływu tych samych
        USD przez Forex. Ostatecznie oznacza to: monetyzację rynku
        wewnętrznego walutą lokalną np GBP, prowizje odsetkowe BC wynikające
        z różnicy oprocentowania swapów z FEDem i oprocentowania pożyczek
        dla instytucji lokalnych, oraz ASYMETRIĘ przepływów walutowych -z
        USA do BC USD płyną OTC, a wracają Forexem.
        Jak na mój gust taki sposób zorganizowania rynków powoduje, że Forex
        jest jednym wielkim kasynem i sam fakt, że przepływy te
        nierównomiernie wpływają na waluty oznacza, że cała zabawa jest z
        góry ustawiona przerzucając ryzyko walutowe kreowane przez BC na
        uczestników rynku.
        Żeby mieć pełen obraz groteski świata finansów dodajmy, że wielkie
        banki które w mechaniźmie kreacji tego ryzyka same uczestniczą i
        MUSZĄ mieć świadomość tej asymetrii, sprzedają potem różnorakie
        produkty finansowe uczestnikom rynku w ramach "przejmowania ryzyka
        kursowego". A na końcu okazuje się, że instrumenty przejmowania
        ryzyka walutowego, są instrumentami lewarowania ryzyka walutowego na
        korzyść banków. W sumie głupio byłoby nie wykorzystać pozycji
        insidera, nie??? wink
        • dorota_3 Trochę o swapach banku centralnego 08.04.09, 16:21
          Ciekawy wpis (dzięki za te linki), ale mam kilka uwag, są tu pewne
          niejasności w tym, co piszesz.

          > zamrożenie kursu wymiany jest rekompensowane OPROCENTOWANIEM które
          > płacą pozostałe BC FEDowi
          To chyba nie jest dziwne, to są alternatywne sposoby "zapłaty" za
          swap. Dodajmy, że bank centralny tak samo zarabia na przekazywaniu
          tych środków bankom komercyjnym. Może nawet dobrze zarabiać :
          www.parkiet.com/artykul/7,791857_nbp_winny_drozszemu_frankowi.html

          Kompletnie tego nie rozumiem :
          > Przykłady BoE i dofinansowywania instytucji bankowych w UK
          pokazuje,
          > że lending lines i inne "facilities" są otwierane już w walutach
          > lokalnych, czyli taki RBS, aby uzyskać USD musi je kupić na
          > Forexie...
          Jesteś tego pewien? Przecież to jest dokładnie przeciwne instytucji
          swapów banku centralnego. Chodzi w nich właśnie o to, żeby środki
          NIE przechodziły przez Forex. Żeby niejako "okrężnie" dostarczyć
          bankom krajowym płynności w walucie obcej.
          "Swap walutowy nie oddziałuje na kurs walutowy, ponieważ nie otwiera
          pozycji walutowej żadnej ze stron transakcji. Z tego względu
          transakcja taka nie jest interwencją walutową."

          > prowizje odsetkowe BC wynikające z różnicy oprocentowania swapów z
          > FEDem i oprocentowania pożyczek dla instytucji lokalnych
          Tutaj zgoda.



          • vice_versa Re: Trochę o swapach banku centralnego 08.04.09, 18:47
            vice_versa
            Cytat Przykłady BoE i dofinansowywania instytucji bankowych w UK
            pokazuje, że lending lines i inne "facilities" są otwierane już
            w walutach lokalnych, czyli taki RBS, aby uzyskać USD musi je
            kupić na Forexie...


            dorota_3
            [quote] Kompletnie tego nie rozumiem
            Jesteś tego pewien? Przecież to jest dokładnie przeciwne instytucji
            swapów banku centralnego. Chodzi w nich właśnie o to, żeby środki
            • vice_versa Repeta... 08.04.09, 18:49
              vice_versa
              Cytat Przykłady BoE i dofinansowywania instytucji bankowych w UK
              pokazuje, że lending lines i inne "facilities" są otwierane już
              w walutach lokalnych, czyli taki RBS, aby uzyskać USD musi je
              kupić na Forexie...


              dorota_3
              Cytat Kompletnie tego nie rozumiem
              Jesteś tego pewien? Przecież to jest dokładnie przeciwne instytucji
              swapów banku centralnego. Chodzi w nich właśnie o to, żeby środki
              NIE przechodziły przez Forex. Żeby niejako "okrężnie" dostarczyć
              bankom krajowym płynności w walucie obcej.
              "Swap walutowy nie oddziałuje na kurs walutowy, ponieważ nie otwiera
              pozycji walutowej żadnej ze stron transakcji. Z tego względu
              transakcja taka nie jest interwencją walutową."


              BoE dokapitalizowuje system bankowy GBP, tego jestem pewien. Wydaje
              mi się, że robisz założenie, że głównym instrumentem zasilania w
              płynność są swapy walutowe BC z bankami. Mam wątpliwości. To mogą
              być zupełnie inne instrumenty, od pożyczek przez swapy MBSów w
              zamian za obligacje.

              "The main crux behind the Bank of England's plan is to allow
              banks to swap subprime mortgage debt for Government bonds, thus
              easing liquidity within the system."
              To jest z resztą lustrzana kopia z TALF, tyle że w walucie/bondach
              kraju który swapuje wcześniej z FEDem...
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=91466084&a=91518596
              Dla mnie jest to logiczne- BoE korzysta wtedy z premii emisyjnej
              nowych obligacji, banki odzyskują swoje bilanse. BeE emituje
              pieniądz krajowy mając collateral w postaci śmieciowych MBSów czy
              innych papierów. Banki są dokapitalizowane, zdolność spłat
              zobowiązań BC gwarantują swapy z FEDem, baza monetarna wciąż
              rośnie...

              Swapy walutowe mają ogromne znaczenie w okresie leverage, BC mają
              interes w stymulowaniu akcji kredytowej i gotowe są mrozić kursy
              walutowe liniami swapowymi, co jest korzystne dla banków.

              Dziś sytuacja wygląda inaczej, każdy BC ma całkowitą swobodę więc
              swapy walutowe istnieją i dziś, jednak per saldo stimulus idzie w
              monetyzację bankowych bilansów walutą krajową w zamian za skupowanie
              MBSów, CDSów etc. Więc USD do Europy płynie OTC a z Europy wypływa
              Forexem, stąd mamy z resztą deprecjację walut europejskich, na
              której dziś niewątpliwie każdemu BC w Europie zależy, swapy walutowe
              natomiast częściowo taką deprecjację ograniczały. Dlatego wydaje mi
              się że dziś BC nie koniecznie są zainteresowane swapami walutowymi,
              a jeśli to krótkoterminowymi.

              Nawet jeśli się mylę i dolarowe zobowiązania bankowe są "normalnie"
              neutralizowane przez swapy walutowe z BC, tak czy siak dolary ze
              swapów FED i BC, muszą posłużyć do spłat zobowiązań korporacyjnych,
              które niewątpliwie odbywają w drodze zakupu via Forex. Możliwe więc
              że masz rację i banki zabezpieczają się swapami walutowymi z BC, ale
              jednocześnie rynek i tak tworzy presję popytową na USD. Nawet jeśli
              presja chwilowo słabnie w związku z odbiciem giełd.
              Niezależnie więc od szczebla (bankowy czy korporacyjny) ta asymetria
              drogi przepływów tych USD jest widoczna.
              Tak rozumiem te przepływy.
        • polarbeer Tragiczne 08.04.09, 17:46
          Skutki tego co opisujesz beda tragiczne... Powoli prawdziwi inwestorzy zaczna
          sie wycofywac z wszystkich rynkow i pozostna im tylko uklady OTC z daleka od
          wszystkiego co jest "public". Po prost niemozliwe jest wyciaganie jakichkolwiek
          wnioskow z danych ktore sa publikowane.

          To bezprawie rzeczywiscie ma szanse rozwalic cywilizacje na skale upadku Rzymu
    • dorota_3 Fed Using Currency Swaps To Boost The Dollar 20.04.09, 12:16
      Artykuł w Market Skeptics - okazuje się, że swapy FED-u miały na
      celu nie tylko zapewnienie płynności dolarowej światu złaknionemu
      zielonych… I co z tego może wyniknąć. Poza tym elementarnie proste
      wyjaśnienie istoty swapów :

      www.marketskeptics.com/2009/04/fed-using-currency-swaps-to-boost.html
    • bagracz Re: Co dalej z dolarem? 26.04.09, 09:29
      Ucieczka od dolara schodzi z etapu państw na etap korporacji.
      Widać bardziej opłaca się spłacać w Yuanach niż w trudno dostępnym dolarze a stronie chińskiej nie bardzo opłaca się odzyskanie dolarów.
      Sam fakt takich negocjacji może wyznaczać sposób w jaki Chiny mogą chcieć pozbyć się części dolarowych rezerw, umiędzynarodowiając jednocześnie obrót Yuanem. Chętni znajdą się bez problemu.

      PLN proposes to swap dollar loans for Chinas Yuan

      Politycy w USA stają się coraz bardziej nerwowi przez co mają skłonność do gadania głupot. Jak na razie Geithner i Bernanke robią wszystko by stworzyć świetne warunki do załamania dolara.
      Nie bardzo rozumiem to gadanie o możliwości wycofania z rynku dużej ilości kasy przez FED w razie wystąpienia objawów hiperinflacji. Raz, że spora część papierów, które skupił FED jest trudno sprzedawalna a dwa, że w warunkach rodzącej się, nagłej hiperinflacji może być w ogóle niesprzedawalna.
      Wszyscy mogą uciekać w konkrety a nie w mało płynne papiery denominowane w dolarach. Poza tym w warunkach hiperinfalcji dolarów nie będzie za dużo tylko za mało. Wystąpią ostre braki pieniędzy na wydatki rządowe.

      Geithners biggest problem is dollar, not China
      • emaniana Normalność na opak 29.07.09, 22:27
        Na razie wszystko zaczyna wracac do normy. Zo to tanieje o 1.3% jak gdzies
        czytalem w RSS. BDI powoli znow chyba bedzie spadac, akcje spadają, ale bez
        ekscytacji.

        Czyli wariant Szoguna chyba jednak jest jak najbardziej do wzięcia. Ludzie si
        przestraszyli wojny, zawirowań walutowych i na razie woleli uwierzy w brednie
        tarpów, bernakow i innych ludzi , ktorzy mowi, ze odda sie potem.
        A to oznacza jakieś siedem lat spadku przetykanymi rajdami. Kazdy spadek i dolek
        bedzie nizej niz poprzedni. Kazda gorka bedzie mniej wiecej na tym samym
        poziomie. Mozna nawet to nazwac trendem bocznym.
        Dla mnie to pozytywna informacja. armagedon finansowy powoli odchodzi za
        dziesiec lat. To pocieszajace.
    • dorota_3 Dolar upadnie, kiedy Chiny stracą w niego wiarę 05.05.09, 10:01
      Artykuł z FT zlinkowany przez Bagracza w wątku "Amerykański budżet"
      dla porządku daję tutaj w wersji polskiej.

      ft.onet.pl/11,26283,dolar_upadnie__kiedy_chiny_straca_w_niego_wiare,artykul.html

      Wart uwagi, ponieważ wskazuje na alternatywę : wyprzedaż aktywów
      bądź deprecjonowanie dolara. Amerykanie próbują usilnie zrobić to
      drugie, świat będzie starał się zmusić ich do tego pierwszego.
    • dorota_3 Zwiększa się udział dolara w rezerwach walutowych 03.07.09, 21:56

      W artykule z Bloomberga nt. kolejnych prób podszczypywania dolara
      przez kraje BRIC (tym razem przez Hindusów) znalazłam interesującą
      informację, że :

      "The IMF said June 30 that the share of dollars in global foreign-
      exchange reserves increased to 65 percent in the first three months
      of this year, the highest since 2007."

      Sprawdziłam, faktycznie :
      www.guardian.co.uk/business/feedarticle/8584955
      Dane IMF nie obejmują co prawda 1/3 światowych rezerw, ale i tak
      warte są uwagi - dywersyfikacja pozostaje jak na razie w sferze
      werbalnej.
      • bagracz Re: Zwiększa się udział dolara w rezerwach waluto 04.07.09, 00:00
        Takie ogólne dane lubią zafałszowywać sytuację. Tym bardziej, że teraz się pewnie toczą rozgrywki przed spotkaniem G8 za parę dni a źródło wiadomo czyje.
        IMF już zdaje się ogłaszał niedawno, że pomylił dane na temat Europy Wschodniej. Ja ma więc dość ograniczone zaufanie do tego typu danych
        tym bardziej, że niepełne a ze statystyką można robić przeróżne cuda.
        Po cholerę BRIC miałby rozgłaszać, że dywersyfikuje i robić dokładnie odwrotnie?
        • bagracz Re: Zwiększa się udział dolara w rezerwach waluto 04.07.09, 13:13
          Prawdę pisząc zadziwia mnie, że schemat kolejnych baniek jest zawsze podobny i zawsze znajdą się tacy, którzy dają się na to nabrać.
          Wbrew zdrowemu rozsądkowi ludzie wierzą, że nieruchomości zawsze będą rosnąć, że cena akcji odzwierciedla rzeczywisty rynek, że ropa może juz tylko iść w górę bo jest peakoil mimo zwiększonego wydobycia itp. To chyba kwestia połączenia chciwości z odpowiednio sterowanymi medialnymi i rynkowymi manipulacjami.
          To samo obecnie dzieje się na dolarze. Jak, do cholery, można wierzyć w to, że faktyczna wartość dolara jest taka jak obecnie przy takim długu i takich potrzebach pożyczkowych USA? Albo prorokować jego dalsze umocnienie znając fakty, które są ogólnie dostępne?
          Albo anonsować zwiększenie obecnie udziału procentowego dolara w rezerwach innych państw? Przecież, żeby tak się stało musiałby być zupełnie inny obraz sytuacji gospodarczej państw niż jest obecnie. Prawie o 180 stopni.

          Bank of China announces yuan trade deal with HKs HSBC

          Rising U.S. debt could be trigger for next big crisis

          Moim zdaniem prawdziwym problemem obecnego świata finansów jest to, że giełdy nie służą już do organizowania wymiany towarowej tylko głównie do spekulowania papierowymi towarami, banki nie służą już do zasialnia gospodarki pieniądzem ale do wysysania z realnej gospodarki pieniędzy i życia. Nawet firmy zamiast produkcją zaczynają zajmować się spekulacją. Bo to się bardziej opłaca.
          I to musi się skończyć. Nie dlatego, że ktoś w końcu wytrzeźwieje.
          A dlatego, że każde szaleństwo kończy się przykrym powrotem do rzeczywistości. Każda fikcja się kiedyś kończy i tym właśnie się różni od rzeczywistości. I tak się też skończy oczywista fikcja "polityki silnego dolara" jaką rzekomo prowadzi Geithner z Obamą z pomocą FED-u robiąc w realnej rzeczywistości rzeczy dokładnie odwrotne.
          I słusznie chińscy studenci wyśmiali Geithnera. Geithner zapewne był zaskoczony bo taki kit to on spokojnie mógłby wciskać na dowolnym amerykańskim czy europejskim uniwersytecie i nikt by się nawet nie uśmiechął. Czyli to kwestia medialnego prania mózgu, opowieści o najbezpieczniejszych papierach itp. Chińscy studenci ryknęli śmiechem jak jeden mąż bo do nich te media nie docierają więc kit jest tylko zwykłym kitem.
          • dirloff Re: Zwiększa się udział dolara w rezerwach waluto 06.07.09, 02:34
            Doskonały wpis, panie bagracz. Mając tożsame refleksje założyłem nowy wątek.

            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,97499496,97499496,Analizy_i_analitycy_czyli_upadek_cywilizacyjny_.html
            To oderwanie ekonomii wirtualnej od rzeczywistej gospodarki jest juz wręcz
            gigantyczne. Choćby casus niem. Porsche i zagrywkek o Volkswagena. Szef Porsche
            wręcz pozwolił sobie na sławną(a dla mnie niesławną) dygresję o braku potrzeby
            tłuczenia blach, skoro takie pienądze mogą generować dzięki giełdzie i
            instrumentom/narzędziom finansowym. Nawet zdroworozsądkowa niem. mentalność
            gosp. jest już przeżartą tą manierą. Nie mówiąc o polskich odpowiednikach tych
            chińskich studentów... To zainfekowane pseudoliberalną, mafijną gospodarką
            pokolenie. Posługując się bibilijną metaforyką - kolos na glinianych nogach...
          • polarbeer Re: Zwiększa się udział dolara w rezerwach waluto 06.07.09, 05:43
            CytatInterest payments on the debt alone cost $452 billion last year, the
            fourth-largest federal spending area.


            ...i o to wlasnie tutaj chodzi. Podatnicy splacaja prawdziwymi pieniedzmi
            (stworzonymi wysilkiem) dlugi wobec ludzi ktorzy pozyczaja rzadowi fikcyjne
            pieniadze (Tworzone bez wysilku kliknieciem klawiatury komputera przez ludzi
            ponad prawem).

            Niezly system, prawda?
            • bagracz Re: Zwiększa się udział dolara w rezerwach waluto 06.07.09, 21:14
              Owszem, niezły. Dla tych z FED-u. Dla Amerykanów fatalny, czego świadomość powoli rośnie. Ale rośnie również arogancja władz.
              Dawniej arystokracja wymuszała świadczenia na swoją rzecz i czyniła z wolnych ludzi niewolników za pomocą siły i podstępu. Poczynając od niepamiętnych czasów, starożytnego Egiptu, średniowiecznej Europy i właściwie całego świata. Wszędzie było podobnie. A utrzymywała ten stan za pomocą ówczesnej odmiany prania mózgu, w której specjalizowali się kapłani. Teraz mamy taki powrót do przeszłości gdzie garstka dobrze zorganizowanych i pozbawionych wszelkich skrupułów złodzieji przerabia ludzi na niewolników systemu. A kapłani są już niepotrzebni bo istnieją masmedia.
              To takie proste, że dziwi mnie, że większość ludzi zupełnie tego nie dostrzega. No ale gdyby dostrzegali to przecież niemożliwa byłaby taka historia ludzkich cywilizacji.
              Stąd wniosek, że albo znajdą się siły wystarczająco zorganizowane by walczyć z finansową arystokracją albo staniemy się niewolnikami.
              Którymi zresztą w znakomitej większości już jesteśmy nawet nie zdając sobie z tego sprawy. I to jest najbardziej przykre.

              Obawiam się jednak, czy nie jest już za późno
              • dorota_3 Wiedza czyni wolnym 06.07.09, 21:53
                Już samo to, że masz takie refleksje oznacza, że system jest
                nieskuteczny w praniu mózgów.

                Panowie, cenię Wasze rozważania, ale dla mnie są one czasem za mało
                pragmatyczne. Lubujecie się w ocenianiu rzeczywistości pod względem
                etycznym i wychodzi Wam ciągle to samo, że system to jedno wielkie
                ku....
                I jest to prawda, tylko co z tego? Jeżeli będzie kolejna bańka na
                czymkolwiek, to lepiej niż utyskiwać jest przyłączyć się i uszczknąć
                sobie troszkę, hm?

                Szaleństwa władzy i głęboka niesprawiedliwość systemu jest poza
                naszym zasięgiem. Lepiej się przystosowac, niż ględzić.
                • przycinek.usa Re: Wiedza czyni wolnym 07.07.09, 03:57
                  ale dla mnie są one czasem za mało pragmatyczne.

                  to jest dobre spojrzenie na swiat, pragmatycznie to oceniajac na swiecie
                  przybywa nie dolarow, tylko dlugu denominowanego w dolarach.
                  To jest ZASADNICZA roznica, poniewaz free float dolarow jest stabilny.

                  Wiem, to brzmi smiesznie i w ogole, ale takie sa fakty. Przybywa obligacji. Z
                  ekonomicznego punktu widzenia wazne jest tez to, KTO ma ten dlug i kto ma
                  pieniadze. To jest zreszta podobnie jak z podatkami. Jest sprawa o kolosalnym
                  znaczeniu jak zciagamy podatki.

                  No dobra, mialo byc pragmatycznie. Wiec podaz obligacji w ktoryms momencie
                  bedzie tak duza, ze wyssa z rynku wszystkie dolary.

                  I to jest moment w ktorym FED bedzie zadrukowywal i drukowal i drukowal, a rynek
                  bedzie ssal i ssal. Dolar sie umocni. I bedzie taki dziwny moment, kiedy bedzie
                  i czas i okazja dolara sie pozbyc.



                  • polarbeer Re: Wiedza czyni wolnym 07.07.09, 05:44
                    Cytatto jest dobre spojrzenie na swiat, pragmatycznie to oceniajac na swiecie
                    przybywa nie dolarow, tylko dlugu denominowanego w dolarach.
                    To jest ZASADNICZA roznica, poniewaz free float dolarow jest stabilny.


                    Tak ale te obligacje zostaja przejmowne prez rzad USA, ktory jak wiadomo nie
                    jest w stanie wywiazac sie z ducha tych obligacji, jedynie z litery... (Placac
                    dodrukiem brakujacych sum). Poza rzadem zadluzenie raczej maleje, poprzez
                    wczesna splate czy bankructwa.

                    Czyli przybywa obligacji rzadowych a nie prywatnych.
                    • pawel-l Re: Wiedza czyni wolnym 07.07.09, 07:49
                      Dorota_3 napisała:
                      CytatSzaleństwa władzy i głęboka niesprawiedliwość systemu jest
                      poza naszym zasięgiem. Lepiej się przystosowac, niż ględzić.


                      Podoba mi się ten komentarz, ale trudno się opanować wink
                      Gdyby nie chęć ględzenia to nie byłoby tego forum.
                      Ja np. wyciągnąłem wniosek z braku wpływu na rzeczywistość i
                      przestałem chodzić na wybory. (Jak czytam gazety to się cieszę, że
                      nie głosowałem na Tuska sad)
                      Przyjmując do wiadomości, że czeka nas parę ? lat depresji (a potem
                      wojny) człowiek znacznie spokojniej patrzy na rzeczywistość.
                      Przestaje się tak bardzo przejmować.

                      CytatWiedza czyni wolnym
                      To też jest dobre

                  • polarbeer Wiedza nie czyni wolnym 07.07.09, 15:29
                    Cytat> Wiedza czyni wolnym
                    >
                    > Bardzo dobre i prawdziwe!
                    >


                    Prawdziwe?! Moze w jakiejs bajce, ale nie w zyciu...

                    W zyciu wiedza jak kazdy inny element jest tylko czescia skomplikowanego ukladu w jakim sie znajdujemy. Wiedza, podobnie jak wzrok, zazwyczaj jest bardzo pomocna, ale czasami moze byc zupelnie fatalna (Np. oslepiony czlowiek moze spowodowac wypadek!)
                • bagracz Re: Wiedza czyni wolnym 07.07.09, 17:16
                  dorota_3 napisała:
                  Cytat
                  Już samo to, że masz takie refleksje oznacza, że system jest
                  nieskuteczny w praniu mózgów.


                  Czy jeśli będziesz miala system, który pozwoli Ci typować z 95% pewnością wygranej na giełdzie też nazwiesz go nieskutecznym?
                  To zdanie jest zupełnie fałszywe w omwaianym kontekście.

                  Cytat
                  Lepiej się przystosowac, niż ględzić.


                  Każdy reżym marzy o takich postawach.
                  Czasem przystosowanie ma większy sens a czasem ględzenie.
                  • dorota_3 Re: Wiedza czyni wolnym 07.07.09, 20:26
                    No, troszkę sprowokowałam, przyznaję. "Ględzenie" to oczywiście zbyt
                    mocne słowo, zresztą bardzo to Wasze "ględzenie" lubie (bez niego,
                    jak Paweł zauważył nie byłoby tego forum). Po prostu chciałam
                    przesunąć ciężar dyskusji z nieprawości systemu (o czym wiemy już
                    wiele) na sposoby wyjścia nas - małych mróweczek - z tej opresji
                    systemowej cało.

                    Zatytułowanie posta "wiedza czyni wolnym" jest prowokacją
                    silniejszą, trafnie zauważyłeś konotacje. Ale jednak nie zgadzam się
                    z Polarbeerem, że wiedza jest złudzeniem. Jest jedynym dostępnym
                    człowiekowi sposobem uporządkowania rzeczywistości i naprawdę daje
                    wewnętrzną wolność. Mówiąc bardziej po ludzku - jak mnie coś rąbnie,
                    to przynajmniej chcę wiedzieć, co mnie rąbnęło smile

                    Dedykuję wszystkim znany cytat z "Myśli" Pascala :
                    "Człowiek jest trzciną najsłabszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.
                    Nieco mgły, kropla wody starczy, żeby go zabić. Lecz niechby był
                    przygnieciony przez wszechświat cały, to jeszcze byłby
                    szlachetniejszy od tego, co go zabija: gdyż on wie, że umiera. A
                    świat nie wie o tym nic.
                    Cała tedy godność nasza leży w myśli".



                        • polarbeer Re: Zludzenie wiedzy 08.07.09, 00:24
                          Chodzilo mi o to, ze wiedza jest zludzeniem w podobny sposob w jaki prosta droga
                          schodzi sie w punkt na horyzoncie. Im dalej idziesz tym latwiej zrozumiec ze
                          nigdy nie dojdziesz do miejsca gdzie obydwie strony drogi sie zejda... Podobnie
                          jest z wiedza...

                          Oczywiscie przestroga Milosza co do przyjmowania teori powinna byc traktowana
                          powaznie! Tak jak zle towarzystwo o ktorym on rowniez ostrzega, przyjmowanie
                          teori pokornie moze miec niedobre konsekwencje. <g>

                          • damkon Re: Zludzenie wiedzy 08.07.09, 01:00

                            > Chodzilo mi o to, ze wiedza jest zludzeniem w podobny sposob w
                            > jaki prosta droga schodzi sie w punkt na horyzoncie. Im dalej
                            > idziesz tym latwiej zrozumiec ze nigdy nie dojdziesz do miejsca
                            > gdzie obydwie strony drogi sie zejda... Podobnie jest z wiedza...


                            To o czym piszesz ja nie okreslilbym zludzeniem wiedzy, tylko
                            swiadomoscia badz nieswiadomoscia ograniczonosci naszego poznania,
                            ale co by nie mowic, zaimponowales mi znajomoscia Milosza i pisze to
                            jak najbardziej szczerze.
    • dorota_3 Kiełznanie bestii 07.07.09, 20:33
      Naprawdę warty przeczytania artykuł Andy'ego Xie o tym, co FED
      powinien zrobić, żeby (w przyszłości) nie dopuścić do najgorszego
      możliwego wariantu - stagflacji. I o tym, jak to może na konkretne
      aktywa działać:

      www.cibmagazine.com.cn/Columnists/Andy_Xie.asp?id=992&taming_the_beast.html
      • bagracz Re: Evolution of the United States’ balance 11.07.09, 07:58
        Dużo przypuszczeń i dowolności w interpretowaniu rzeczywistych potrzeb. Stąd wnioski prawdopodobnie pod założone tezy nie uwzględniające tego co się naprawdę dzieje. Np. spadające wpływy podakowe i rosnące świadczenia.
        Argumenty za świetną kondycją dolara stają się coraz bardziej dziwaczne. Praktycznie jedyny, który ma dla mnie jeszcze jakąś wartość to brak alternatywy dla dolara. I myślę, że obecnie tylko to powoduje, że jakoś się to jeszcze trzyma.
        Czekamy zatem na moment, w którym każda alternatywa będzie lepsza niż dolar.
    • forum.srp.com.pl Miedwiediew na G-8 prezentuje nową światową walutę 11.07.09, 20:19
      Czyżby Rosja chciała uprzedzić wprowadzenie Amero? smile

      Za Bloombergiem:
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=aeFVNYQpByU4
      Na szczycie G-8 rosyjski prezydent wyciągnął z kieszeni i zaprezentował dziennikarzom przykładową monetę nowej światowej waluty. Wybita w Belgii moneta nosi napis: "unity in diversity". Jej zdjęcie:
      pics.livejournal.com/a_kolesnichenko/pic/00021ace/
    • bagracz 24 biliony dolarów 20.07.09, 22:09
      TWENTY-FOUR TRILLION DOLLARS?!]

      Coraz ciekawiej.
      Afera za aferą. Merkel już też głośno wyraża swoje oburzenie.
      Ciekawe kiedy przyjdzie zrozumienie, że FED to mafia, a ten system finansowy to kasyno prowadzone przez mafię. Nie zwracają za żetony.
    • dorota_3 Why Isn't the Dollar Falling? 24.07.09, 13:37

      Trafnie facet zauważa, że inne waluty nie mają specjalnych powodów,
      żeby rosnąć i to (na razie) chroni dolara przed "falling from the
      cliff" :
      seekingalpha.com/article/149648-why-isn-t-the-dollar-falling

      W artykule też przeciekawy wykres - zagranica przestała kupować
      długoterminowy dług Jankesów (pisaliśmy o tym już kiedyś):
      static.seekingalpha.com/uploads/2009/7/19/98115-124798066743671-John-Lounsbury_origin.jpg