Dodaj do ulubionych

Dolar w gore + zloto w gore

17.02.09, 06:25
Prawde mowiac pierwszy raz w zyciu wydaje mi sie, ze moze dojsc do takiego
paradoksu. Oba te walory maja obecnie fundamentalne przyczyny do wzrostu, jak
i silne technicznie argumenty za wzrostem. Oczywiscie nie da sie z cala
pewnoscia stwierdzic co sie stanie na tym zwariowanym rynku, ale atrakcyjnosci
zlota nie trzeba reklamowac.
Zloto jest absolutnie niedoszacowane w sytuacji gdyby doszlo do konfliktu
zbrojnego na bliskim wschodzie. W zasadzie kazdy konflikt na swiecie bedzie
oddzialywac pozytywnie na cene zlota i dolara.
Jezeli nawet w obskurnych sklepikach jubilerskich w dzielnicach meksykanskich
w LA pojawiaja sie wielkie pisane odrecznie szyldy "kupie zloto" - to znaczy,
ze tego zlota po prostu NIE MA.

Dolar tez jest obecnie w bardzo interesujacej sytuacji. Najwazniejsze sa
olbrzymie kredyty udzielone w dolarach funduszom inwestycyjnym. Kolejna
interesujaca sprawa to swapy walutowe ze wszystkimi na okolo wazniejszymi
bankami centralnymi. Te swapy podpisane na setki miliardow dolarow oznaczaja
odlozenie popytu na dolary na czas pozniejszy. W obliczu takich kwot deficyt
handlowy wyglada na drobne w kieszeni ucznia szkoly podstawowej.

Czy zatem mozliwy jest wzrost ceny zlota i dolara rownoczesnie?
Absolutnie! Jak cos nie chce spasc, to znaczy, ze pojdzie w gore!
Obserwuj wątek
    • bagracz Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 07:08
      Ten paradoks będzie miał, moim zdaniem, krótki żywot. Na tym zwariowanym rynku przetrwanie zapewni tylko coś stabilnego. Złoto i srebro spełniają te warunki. Zawsze spełniały. Tego zaś nie można z całą pewnością powiedzieć o dolarze. Świat przyspiesza i nie sądzę by trend wzrostowy na dolarze potrwał długo. Między innymi ten paradoks o tym świadczy.
    • dorota_3 Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 09:32
      >Jezeli nawet w obskurnych sklepikach jubilerskich w dzielnicach
      >meksykanskich w LA pojawiaja sie wielkie pisane odrecznie
      >szyldy "kupie zloto" - to znaczy, ze tego zlota po prostu NIE MA.

      To znaczy też, że już doły społeczne, najgłupsze bydlęta rzucają sie
      na złoto. NIE MA lepszego wskaźnika, że trend już się kończy.
      • traderfx Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 10:22
        Jeżeli na złocie jest szczyt wg. Ciebie to znaczy że spadnie ryzyko
        na świecie, a wiec dolar też spadnie, to w co wg Ciebie teraz warto
        wejśc, wynika z tego że w akcje, euro, może mającego świetlane
        perspektywy PLN ?

        • vice_versa Swapy a kierunki globalnych cash flow 18.02.09, 07:24
          > wg. Ciebie to znaczy że spadnie ryzyko na świecie, a wiec dolar
          > też spadnie

          Nie ma czegoś takiego, jak globalne ryzyko.
          Dziś ryzyko jest po stronie POZOSTAŁYCH w łańcuszku systemów fiat.
          To ich płynność zabezpieczają umowy swapowe z FED, a Polsce EBC i
          SNB. Pożyczkami albo liniami swapowymi.

          Nie traćmy z oczu kierunków przepływu wartości pieniężnych. Dziś
          przez Forex ze słabszych rynków wycofywane są pieniądze do rynków
          macierzystych spółek, w ramach konsolidacji bilansów i ujednolicenia
          pozycji walutowej spółek. Natomiast w drugą stronę, w ramach linii
          swapowych między BC, czyli over the counter, zasilane są te BC
          którym brakuje walut. To jest jakby podstawowy instrument "dla
          swoich", dla pozostałych są pożyczki IMF czy EBC.

          Przycinek właśnie pisał, że wszystkie ważniejsze BC na świecie
          zabezpieczają się przed ryzykiem utraty płynności walutowej umowami
          swapowymi. Po prostu nie wszystkie "wartości pieniężne" nominowane w
          USD idą przez Forex! Te linie swapowe oznaczają, że globalny popyt
          na dolara "OVER THE COUNTER" wzrasta a nie maleje, a ryzyko spadku
          USD NA FOREXIE jest odłożone w czasie. Ja napisałbym inaczej, nie
          tyle, że jest odłożone w czasie, co napisałbym, że struktura
          przepływów makro ustawiona jest tak, że wiadomo, że pozostałe waluty
          będą spadać a USD się wzmacniać.
          To w zasadzie determinuje przepływy na FOREXie i spadki rezerw
          walutowych tych, którzy umowami swapowymi się nie zabezpieczają, i
          co za tym idzie problemy ich banków.
          Dziś z USA "na zewnątrz" idą przepływy dolarowe w postaci swapów,
          natomiast przepływy w kierunku "do USA" idą przez FOREX. Co oznacza,
          że nabywcy forexowi kupują coraz droższego dolara, a BC świata
          dostają go OTC w postaci linii swapowych. To samo, tyle, że w
          mniejszej skali ma miejsce w EU, np. EBC zasila pożyczkami większość
          BC Europy Środkowej i Wschodniej.

          Proste jak drut, tyle, że komunikaty BC tego nie pokazują, a
          wykwintna kuchnia operacji swapowych powoduje, że mało kto łączy te
          fakty. Sam fakt z resztą gwałtownego wzrostu ilości i wartości tych
          operacji świadczy o sile zjawiska które nazwałem World Monetization
          i o rzeczywistym kierunku przepływów wartości pieniężnych, które
          nazwałem "przerzucaniem kosztów drukowania". Bo pożyczki i
          rzeczywiste saldo operacji na swapach będą u pożyczających czy
          zasilających w płynność, AKTYWAMI, czyli dezinflacyjnie zwiększą GDP
          tych krajów.

          Które BC mają te linie swapowe z USA? Czyli które Państwa mają
          zapewnioną płynność? O tutaj:
          www.federalreserve.gov/newsevents/press/monetary/20090203a.htm
          "In addition, to address continued pressures in global U.S. dollar
          funding markets, the temporary reciprocal currency arrangements
          (swap lines) between the Federal Reserve and other central banks
          have been extended to October 30. This extension currently applies
          to the swap lines between the Federal Reserve and each of the
          following central banks: the Reserve Bank of Australia, the Banco
          Central do Brasil, the Bank of Canada, Danmarks Nationalbank, the
          Bank of England, the European Central Bank, the Bank of Korea, the
          Banco de Mexico, the Reserve Bank of New Zealand, the Norges Bank,
          the Monetary Authority of Singapore, the Sveriges Riksbank, and the
          Swiss National Bank. The Bank of Japan will consider the extension
          at its next Monetary Policy Meeting. The Federal Reserve action to
          extend the swap lines was taken by the Federal Open Market
          Committee."

          Jak to działa na niższych szczeblach?
          Np taki BoE zabezpiecza swapami w FED, a sam umożliwia bankom
          zabezpieczenie swapami swoich MBSów. W praktyce oznacza to przepływ
          od FED do BoE a następnie do banków, zabezpieczając ich płynność
          finansową.
          www.ecb.int/press/pr/date/2009/html/pr090203.en.html
          W zeszłym roku wyglądało to tak:
          "The ECB joined with the US Federal Reserve in doubling the credit
          swap line that makes dollars made available to cash-hungry banks
          from $120 billion to $240 billion. The Bank of England doubled
          dollar availability to $80 billion, while other central banks
          offered smaller amounts."

          Niedoścignionym wzorem jest tu FED z Term Asset Backed Securities
          Loan Facility czyli TALF.
          www.federalreserve.gov/newsevents/press/monetary/2009monetary.
          htm

          Poszczególne BC robią w zasadzie to samo, co FED, tylko na mniejszą
          skalę:
          "The News
          The Bank of England announced details of a $100 billion plan to
          starve off the credit squeeze and restore strength to the UK banking
          system. The main crux behind the Bank of England's plan is to allow
          banks to swap subprime mortgage debt for Government bonds, thus
          easing liquidity within the system. The plan commences today, and
          will stay open for one year, though it may be renewed for up to
          three years, according to the BBC. Overall the move provides
          strength to the pound, as investors infer banks will be able to swap
          out their risky mortgage-backed securities."

          Podobnie SNB zasila NBP we CHF against Euro, które pożyczyliśmy
          wcześniej od EBC...
          www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=4687d39d-34e7-4530-a3a6-d1bae09586fe
          www.bankier.pl/wiadomosc/NBP-oglosil-harmonogram-operacji-otwartego-rynku-i-typu-swap-FX-na-I-kw-2009-r-1884915.html
          www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/artykul/nbp;szykuje;kolejne;swapy;na;franka,16,0,405008.html
      • traderfx Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 10:34
        dorota_3 napisała:

        > >Jezeli nawet w obskurnych sklepikach jubilerskich w dzielnicach
        > >meksykanskich w LA pojawiaja sie wielkie pisane odrecznie
        > >szyldy "kupie zloto" - to znaczy, ze tego zlota po prostu NIE MA.
        >
        > To znaczy też, że już doły społeczne, najgłupsze bydlęta rzucają
        sie
        > na złoto. NIE MA lepszego wskaźnika, że trend już się kończy.


        "Najgłupsze bydlęta" - skąd tyle emocji, czyli jednak obawy by
        trendzik nie uciekł ?
        • dorota_3 Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 10:55
          No, może niepolitycznie się wyraziłam, przepraszam Latynosów z
          obskurnych sklepików LA smile
          Moja opinia wynika z obserwacji, jak kolejne fale hossy (wzrostów,
          jak wolisz) na dowolnych aktywach "rozlewają" się na kolejne grupy
          społeczne.
          Nie twierdzę, że złoto jeszcze nie wzrośnie, takie ruchy mogą być
          zadziwiająco długie. Ale powszechność opinii jest znakiem, że trend
          jest conajmniej dojrzały.
          Jeszcze jedno - w innych częściach świata popyt jubilerski
          gwałtownie spadł.
    • szutnik Nie. Dolar w gore a zloto w BOK 17.02.09, 10:40
      Złoto jest w szerokim trendzie bocznym od marca 2008. W tej chwili
      mamy wzrostową fazę tego trendu bocznego, która może wynieść Au
      nawet lekko powyżej szczytu z marca '08 (czyli bodaj 1032 USD/oz
      spot), ale to nie zmienia faktu, że jest to trend boczny. W dłuższym
      terminie (ponad 1 rok) wygląda to na przystanek przed dalszą jazdą,
      ale w perspektywie roku zloto jest w trendzie bocznym. Jakbym na Au
      nie patrzył, impulsowych fal na tym ostatnim ruchu w górę nie widzę,
      za to mnóstwo możliwości rozwoju korekcyjnych
      elliottowskich "trójek", świadczących właśnie o ruchu bocznym.
      Zgadzam się też ze spojrzeniem Doroty powyżej - popyt od drobnych na
      złoto wynika z faktu, że ludziom wbito do glowy, że mają Kryzys, a
      skoro dolar to trup, jak znowu im wbito do głowy niedawno, to
      pozostaje Au....
      Ale wielcy takiego entuzjazmu do Au na razie nie przejawiają, co
      widać choćby w Commitment of Traders. Oni Au sprzedają, by pokrywać
      swoje straty...
      Złoto może być dobrą inwestycją w przyszłości - z takiego ok. 2
      letniego boczniaka (licząc od marca '08)wybicie powinno być spore i
      raczej w górę, ale ten czas jeszcze nie nadszedł, a bliżej przed
      nami zapewne nieudany test szczytu z marca '08 i faza spadkowa
      boczniaka, co najmniej do niedawnych minimów w okolicach 700 USD.
      • polarbeer "Wielcy" 17.02.09, 15:15
        >>> Ale wielcy takiego entuzjazmu do Au na razie nie przejawiają, co
        widać choćby w Commitment of Traders. Oni Au sprzedają, by pokrywać
        swoje straty... <<<<

        Ja nie wykluczam ze masz racje z tym trendem bocznym (Ha, mam nadzieje ze masz!)
        Ale cos rzucilo mi sie w twojej wypowiedzie co wymaga malego komentarza: COT
        jest uzywane przez moznych tego swiata po krotkiej stronie tylko. To ma prosty
        powod: oni wola fizyczne, anonimowe zasoby, z daleka od swiatla dziennego i
        pazernych rzadow. No Comexie zarabiaja.
    • traderfx Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 10:51
      17.2.Londyn (PAP/Bloomberg) - Złoto we wtorek na rynkach jest
      najdroższe od 7 miesięcy z powodu zwiększonego popytu ze strony
      inwestorów, którzy chcą zabezpieczyć się przed spadkami na giełdach
      akcji i pogłębiającą się recesją - podają dealerzy.
      Do zwyżki cen złota przyczyniają się też spekulacje, że banki
      centralne mogą podwyższyć swoje rezerwy tego kruszcu.

      "Na rynku jest wiele sygnałów, że banki centralne kupują złoto, ale
      robią to po cichu, bo nie chcą robić zamieszania na rynku" - mówi
      Steven Zhu z Shanghai Tonglian Futures Co. w Szanghaju.

      Złoto w dostawach natychmiastowych zdrożało we wtorek podczas handlu
      azjatyckiego o 1,8 proc. do 959,05 USD za uncję, najwyższego poziomu
      od 22 lipca 2008.

      Na giełdzie w Nowym Jorku złoto w dostawach na kwiecień zwyżkowało
      do 961,10 USD za uncję, co jest również najwyższym poziomem od lipca
      ub. roku.(PAP)
      • pawel-l Re: Dolar w gore + zloto w gore 17.02.09, 12:55
        < Jeżeli na złocie jest szczyt wg. Ciebie to znaczy że spadnie
        ryzyko na świecie, a wiec dolar też spadnie...

        Złoto rosło w tym samym czasie co Dow Jones. Od 250 do ponad 1000$.
        Teraz razem z nim będzie spadać.
        Ryzyko jest tylko jednym z wielu elementów układanki.
    • redart4 Re: Dolar w gore + zloto w gore 18.02.09, 01:32
      czesc
      A dlaczego uwazasz, ze najwazniejsze sa kredyty udzielone w dolarach funduszom
      inwestycyjnym? Przeciez te fundusze od miesiecy likwiduja swoje pozycje "nie
      dolarowe" wiec raczej nie beda generowac popytu na dolary. Wyjasnij jesli mozesz
      dlaczego to jest najwazniejsze twoim zdaniem. A czy sadzisz, ze jeszcze dlugo
      mozna pompowac puste dolary w gospodarke zanim swiat sie nie kapnie ze USD to
      doslownie i tylko papier? Chyba nie duzo juz brakuje aby pekla banka
      spekulacyjna na obligacjach denominowanych w usd co spowoduje odwrot od dolara.
      Bardzo jestem ciekawy Twojej opinii w tych tematach.
      pozdrawiam
      redart4
      • przycinek.usa Re: Dolar w gore + zloto w gore 18.02.09, 02:15
        To sa 3 trudne pytania. A jak to bywa z trudnymi pytaniami odpowiedzi tez sa
        trudne.

        "Przeciez te fundusze od miesiecy likwiduja swoje pozycje "nie
        dolarowe" wiec raczej nie beda generowac popytu na dolary."


        To prawda. Ale chciwosc powoduje, ze ten deleveraging trwa bo nikt od razy nie
        sprzedaje ze stratami. Zarzadzajacy maja nadzieje, ze sie odbije i trzymaja
        tracace pozycje. Fundusze nie chca splacac tych kredytow. I dlatego tak to dlugo
        trwa. Nie ma na ten temat zadnej rzetelnej wiedzy. Prawde mowiac fundusze
        skutecznie ukrywaja informacje i stad biora sie pomysly polityczne uregulowania
        calego rynku hedge funds. Nie mozna zakladac, ze fundusze juz splacily te
        kredyty. To jest wedlug mnie blad. W prasie w grudniu ukazalo sie wiele opinii
        na ten temat. Pisano, ze juz te przeplywy sie zakonczyly. Likwidacja jest
        zakonczona. Nic bardziej blednego. Byla zakonczona likwidacja wynikajaca z
        kwartalnych redemptions, tymczasem nie wspomniano o likwidacji wynikajacych z
        decyzji zarzadzajacych. Zarzadzajacy zawsze moga zadecydowac o likwidacji.
        Ktos w koncu kupuje te dolary, prawda? A w bankach przybywa gora rezerw. To tez
        o czyms swiadczy.


        "A czy sadzisz, ze jeszcze dlugo mozna pompowac puste dolary w gospodarke zanim
        swiat sie nie kapnie ze USD to doslownie i tylko papier?"


        Ja tez myslalem, ze te dolary zanotuja korkociag. Czas przynosi wiecej danych i
        wychodza calkiem nietypowe sprawy. Okazuje sie jednak, ze te kredyty maja
        najsilniejszy wplyw na rynek. Sa wazne. One bezposrednio wplywaja na rynek. Co
        do akcji politycznego drukowania - to pamietajmy, ze pieniadze sa wydawane na
        pokrycie strat i kredytow, ktore istnialy. To w pewnym sensie nie dodaje
        pieniedzy, a jedynie je uzupelnia. To jest skomplikowana sprawa. Jedne aktywa
        tanieja, ale nie sa podaza pieniedzy, a FED dodaje plynnosci, ktre sa podaza
        pieniedzy i sytuacja na rynku sie wyrownuje. Rynek kurczy sie od strony
        konsumenta, a panstwo stara sie podnosic plynnosc od strony inwestycji i podazy
        od strony bankow. Efekty sa takie jakie widzimy. Bankom przyrasta a konsument
        nadal traci. Mysle obecnie, ze na efekty inflacyjne trzeba bedzie sporo czekac a
        USD nie bedzie chetny spadac. Pojawiaja sie glosy, ze FED niewiele wiecej juz
        moze zrobic i czas rozszerzania bilansu juz sie skonczyl. Moze to i dobrze? A
        moze to jest blad?


        Chyba nie duzo juz brakuje aby pekla banka
        > spekulacyjna na obligacjach denominowanych w usd co spowoduje odwrot od dolara.


        No wlasnie to spowoduje wzrost stop w USA i wywola presje deflacyjna i wtorny
        popyt na USD. Te obligacje na pewno spadna. Jestem o tym od dawna przekonany.
        Problem polega na tym o ile one spadna. Bo jak spadna o 2% to nic wielkiego sie
        nie stanie tylko sie od tego dolar umocni. Mnie sie osobiscie wydaje, (ale moge
        sie mylic), ze USD spadnie dopiero po zrownowazeniu sie deficytu handlowego, bo
        tylko wtedy nie bedzie instytucjonalnego popytu na obligacje USD. Nie wiem
        jednak jak mialoby do tego dojsc. To spekulacje. Moze po prostu faktycznie ten
        import stanie? Konkluzja tego jest taka, ze jest to zbyt trudne w ocenie. Ja
        jedynie podejrzewam, ze skoro na kurs najsilniej oddzialowuje przeplyw od
        splacanych kredytow, a teraz dojda do tego rozliczenia swapow, to po prostu nie
        ma szans na spadek. Przynajmiej teraz.
        • przycinek.usa uzupelnienie 18.02.09, 02:58
          Mysle, ze to trzeba troszke rozszerzyc. Tutaj opisalem mechanizm dzialania kryzysu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=86003172&a=86003172
          Jezeli przyjmiemy taka forme modelowania - to wtedy pojawi nam sie nowy parametr
          czyli calkowita ilosc handlowanego kredytu. Bedzie to rownowazne naszemu
          hipotetycznemu pieniadzowi na rynku. Kredyty = depozyty. Tyle, ze nasze depozyty
          zostana z definicji rozszerzone o wszystkie obligacje, rzadowe + prywatne,
          akcje, udzialy, certyfikaty depozytowe, udzialy w spolkach i depozyty
          pozabankowe + skarpeta i materace + oczywiscie stare M3. Cos jakby nowa forma
          podazy pieniadza. Takie hipotetyczne M5. Wtedy, jezeli zanalizujemy taki nowy
          pieniadz, to okaze sie, ze jego ubylo a nie przybylo i to pomimo FED, Bernankie
          i Paulsona!

          Wtedy kazda forma interwencji rzadowej bedzie zbyt mala, aby nie dochodzilo do
          zjawisk deflacyjnych. Czyli dodrukowanie 8T w obrebie samego M3 nie spowoduje
          powiekszenia naszego hipotetycznego M5.
          To zas oznacza, ze inflacji i nieograniczonego wzrostu cen zlota nalezaloby
          oczekiwac dopiero wtedy, kiedy M5 wystrzeli w gore.
          Prawda?

          Jezeli nasze M3 + wartosc rynkowa wszystkich papierow wymienionych wyzej = M5 to
          widac, ze podaz FED bedzie musiala byc wieksza od skurczu M5 aby zdestabilizowac
          inflacyjnie rynek. Tymczasem straty rynku sa wieksze od tych hipotetycznych 8T
          czy 9T deklarowanych na "pomoc".

          Konkluzje z tego sa takie, ze tak naprawde tytul watku jest prowokacja. Cena
          dolara i zlota w gore jest tylko mozliwe w pewnym specyficznym zakresie stanu
          rynku, ktory jest obecnie. Tylko obecnie ilosc pieniedzy na rynku jest na tyle
          olbrzymia, aby pompowac ceny zlota i rownoczesnie mozliwy jest wzrost waluty, bo
          mamy postepujacy skurcz naszego hipotetycznego M5. Tak naprawde hiperboli
          wzrostu cen zlota mozna oczekiwac dopiero w pewnej nieokreslonej przyszlosci.
          Ta przyszlosc juz nam sie rysuje. Nie jest to jednak stan obecny.
          Obecnie moze byc umiarkowany wzrost cen zlota i umiarkowany wzrost ceny USD.
          • pawel-l Re: uzupelnienie 18.02.09, 08:09
            Ładny komentarz przecinka.
            Ja bym dodał, że oficjalne zadłużenie rządu USA to "tylko" 60% PKB.
            Po wojnie było to chyba 130% i zdołali to spłacić.
            Więc jest jeszcze spory zapas.

            Z drugiej strony zobowiązania socjalne przekraczają majątek
            Amerykanów, ale te zawsze można anulować ; )

            The United States is bankrupt. The total government liabilities of
            Medicare and Social Security now total $56.4 trillion. As of January
            2009, this amount is now greater than the total net worth of all
            Americans. The debt equates to more than $480,000 per household.
            Currently, the average U.S. consumer owes $1.4 dollars for every $1
            of income. Nevertheless, the Treasury still enjoys robust bidding at
            every auction. The Treasury can literally refinance four-week loans
            at no cost. Institutions worldwide prefer to have their money on
            deposit with the Fed, or invested in treasuries at a negative real
            rate of return – just to ensure capital preservation. Fear indeed.
            • boorack PKB dzisiaj != PKB po wojnie 18.02.09, 14:07
              Po wojnie była to głównie produkcja. Dzisiaj produkcji prawie nie ma, za to jest
              dużo finansów i retailu. Na dodatek władza opanowała book cooking do perfekcji.
              I to zarówno w dziedzinie zaniżania zadłużenia jak i zawyżania (kruchego) PKB.
              Nie zdziwiłbym się jakby historyczny próg 350% wypadł w tym przypadku gdzieś w
              okolicach 100%, może nawet niżej.
            • przycinek.usa Re: uzupelnienie 18.02.09, 17:06
              Nie mozna brac pod uwage zobowiazan socjalnych, bo sa one obietnica, a nie
              handlowanym kredytem. Obietnice socjalne nie sa czescia stanu rynku. Nie
              wplywaja na ceny i na presje inflacyjne. I nie mozna ich brac pod uwage z punktu
              widzenia polityki monetarnej.
              One sa oczywiscie wazne, bo przez to mamy perspektywe totalnego drukowania w
              przyszlosci, ale stan obecny nie moze byc oceniany z perspektywy tych obietnic.
      • boorack Ten złoty to GOLD a niebieskie EURUSD ? 22.02.09, 19:00
        Ja mam problem z interpretacją tego i trochę naiwnych pytań. To dobrze czy źle ?
        Czy to oznacza że wszystkie waluty razem wzięte zaczynają słabnąć ? Czy
        cwaniaczki bushmeni przestali na siłę shortować złoto ?

        Ja jakoś nie widzę sensownego punktu odniesienia względem którego mógłbym
        mierzyć siłę walut. Porównanie dolara do EUR mówi mi tylko tyle że dolar
        wzmocnił się wzgl. EUR, a nie że ogólnie że dolar się wzmocnił. Intuicyjnie to
        mierzyłbym siłę waluty przy pomocy ceny złota - gdyby cwaniaki na crimex nie
        manipulowały złotem.

        Jaki wskaźnik siły nabywczej waluty uznajecie za miarodajny ?
        • herm-es28 Re: Ten złoty to GOLD a niebieskie EURUSD ? 22.02.09, 19:37
          Z punktu widzenia animatorów systemu nie znajdziesz moim zdaniem absolutnie
          żadnego miarodajnego wskaźnika wyceny waluty ani żadnego miarodajnego wskaźnika
          wyceny wartości dóbr. Może być to złoto, srebro ropa lub jakieś inne dobro
          trwałe. Może być to również jedna waluta względem innej waluty. Obserwuj po
          prostu rynek i oceniaj w która stronę podąża kapitał. Animatorzy reagują
          szybciej bo mają szybciej informację.
        • polarbeer Re: Ten złoty to GOLD a niebieskie EURUSD ? 22.02.09, 21:20
          jakkolwiek dramatyczny jest ten wykresik, ja poczekam kilka miesiecy i sprawdze
          czy jest to nowy trend, czy jest to tylko czyms tymczasowym... Jezeli zloto
          naprawde przestalo byc odwrotnoscia dolara, to jest to historyczny moment...
          Zmiana matrycy.

          Co oznaczalaby taka zmiana? Kto wie... Ja moge tylko spekulowac o kilku aspektch.

          1) Ze oznacza mozliwa zmiane w mysleniu elit o zlocie. (Po co walczyc z nurtem?
          Lepiej sie przylaczyc.)

          2) Ze zloto wraca "z wygnanaia" monetarnego
          • dorota_3 Re: Ten złoty to GOLD a niebieskie EURUSD ? 23.02.09, 12:10
            > Jezeli zloto naprawde przestalo byc odwrotnoscia dolara, to jest
            to historyczny moment...Zmiana matrycy

            Tylko, że porównywanie złota (w dolarach) do euro/dolara to jak
            porównywanie jabłek i pomarańczy.

            Popatrz na ten wykres :
            stooq.pl/q/?s=usd_i&d=20090223&c=5m&t=l&a=lg&r=xauusd
            koszyk dolarowy versus złoto (w dolarach)

            Czy tutaj widać, że złoto przestało być "odwrotnością" dolara?
            Widać, że przez kilka miesięcy tak. Ale od miesiąca znowu nią jest:
            stooq.pl/q/?s=usd_i&d=20090223&c=1m&t=l&a=lg&b=0&r=xauusd
            Jakieś wnioski? Może taki, że prezydentura Obamy zmniejsza szanse na
            wariant powtórnego powiązania złota z dolarem? Moze rynek obstawia,
            że Obama poradzi sobie w inny sposób?




      • kw.pol Re: obrazek warty wiecej niz 1000 slow 22.02.09, 23:35
        a może by i warto popatrzeć w skali np. 10 lat na tą parę ?

        tiny.pl/bxtr
        ciekawe, czy wnioski będą identyczne ?

        a może jacyś eksperci za chwilę, aby udowodnić swoje tezy, będą
        stosować np. wykres ostatniego tygodnia z interwałem minutowym ?

        a jakie wnioski można powyciągać, podobnie jak niejaki Hońdo z
        Parkietu analizując swojego czasu wskaźnik C/Z w USA od roku 2000.
        Po prostu finezja.

        tiny.pl/bxtw
        • vice_versa Re: obrazek warty wiecej niz 1000 slow 23.02.09, 12:35
          To jest bardzo trafna uwaga. Dlatego właśnie zupełnie nie rozumiem
          zwolenników AT. Jak sobie kreślę te struktury, i chcę zweryfikować
          na wykresie w innej skali to wszystko trafia szlag...

          Kiedyś z resztą napisałem szutnikowi, że m.zd. cała AT to iluzja, a
          Ci którzy potrafią wysnuwac z niej sprawdzające się w przyszłości
          wnioski, już zasiadając do kreślenia trójkątów, trendów i innych
          formacji opierają się na dobrych paradygmatach a kreśląc linie i
          struktury jedynie szukają potwierdzenia swoich słusznych skądinąd
          tez. Więc AT się sprawdza, ale nie dlatego że sama AT jest dobra,
          tylko dlatego że delikwent wie czego się spodziewać i zgodnie z tym
          szuka. Natomiast szukanie potwierdzenia prawdziwości własnej tezy na
          tych samych wykresach tylko w innej skali nieuchronnie prowadzi do
          rozczarowań.

          Tego nawet nie za bardzo się da sprawdzić, bo jeśli zrobi to jedna
          osoba to nadal opiera się na jakichś paradygmatach i filtruje charty
          potwierdzające jej tezę, kiedy powiedzmy 20 wykresów zrobią różne
          osoby ew. nierównomierny rozkład prowadzi do wniosku o "dominującym
          nastroju" "przewadze oczekiwań rynku" etc. Z samego technicznego
          punktu widzenia rozkład powinien być 50/50 +/- granica błędu
          statystycznego.

          To jest pewien paradoks poznawczy. Na tej samej zasadzie nigdzie nie
          jest powiedziane że wszyscy widzimy kolor niebieski jako niebieski.
          Całkiem możliwe jest że każdy z nas nauczył się NAZYWAĆ ten sam
          odcień w inny sposób, ale subiektywne poznanie jest nieweryfikowalne.
          Czyli ja mogę niebieski widzieć jako zielony, a zielony jako
          pomarańczowy, dokąd jednak nazywam go tak samo jak okulista, nie
          zostanę uznany za daltonistę.
          www.youtube.com/watch?v=PLQF-4uyD4Y
      • vice_versa Re: obrazek warty wiecej niz 1000 slow 23.02.09, 11:27
        Mam do Ciebie pytanie, Polarny związane z interpretacją tego
        obrazkiem: skoro USD rośnie i złoto rośnie, to jak się ma teza o tym
        że złoto jest alternatywą dla "systemów fiat"? Jeśli przyjąć tę
        główną tezę goldbugs o złocie jako alternatywie i przeciwwadze. To
        samo pytanie w innej wersji brzmi: na czym tworzy się bańka, na USD
        czy na złocie? Krótko i węzłowato.

        Jeśli Ty masz rację to USD spadnie, złoto wzrośnie do mitycznych
        2000USD/oz, i musimy mieć wojnę w Iranie, bo na coś te pieniądze
        trzeba wydać. Jeśli jednak ja mam rację, to wystarczy żeby złoto
        nadal było w okolicach 1000USD/oz, a umacniające się wobec innych
        walut USD samo spowoduje powstanie bańki. Wzrost lub stabilizacja
        cen złota+ umacniający się USD oznacza powstanie nasilającego się w
        czasie stanu nierównowagi. Która nota bene już istnieje, a upływ
        czasu tę nienormalną rynkowo sytuację tylko potęguje.

        Polarny, jak się wkleja obrazki? Tak: link?
        Wygląda super.
        • polarbeer Re: obrazek warty wiecej niz 1000 slow 23.02.09, 15:07
          Cytatskoro USD rośnie i złoto rośnie, to jak się ma teza o tym
          że złoto jest alternatywą dla "systemów fiat"?


          Teza, ze zloto jest alternatywa dla systemow fiat jest prostym stwierdzeniem
          faktu. Kazdy moze trzymac pieniadze w banku, albo w sztabkach lub zlotych
          monetach. Kazdy ma to do wyboru. Wiekszosc ludzi korzysta z bankow gdyz
          (najwazniejsze powody):

          a) nie placi sie marzy od wsadzania i wyciagania pieniedzy z konta
          b) jest to duzo wygodniejsze
          c) marny, ale jakis procent sie z tego ma na kontach oszczednosciowych
          d) nie trzeba ciagle przeliczac cen wszystkiego

          Ludzie ktorzy kupuja monety robia to z kilku powodow:
          a) poniewaz obawiaja sie upadku pieniadza fiat i co za tym idzie utraty swoich
          oszczednosci (forma ubezpieczenia przed upadkiem systemu)
          b) szukaja wieloletniej lokaty (obawiaja sie konfiskacji sily nabywczej przez
          inflacje, albo bankructwa jednostek emisjujacych papiery wartosciowe ktorego
          ryzyko rosnie z czasem)
          c) protestuja przeciwko systemowi ktory ich okrada
          d) spekuluja ze cena zlota idzie w gore w lokalnej walucie (czyli szukaja zysku
        • polarbeer Re: obrazek warty wiecej niz 1000 slow 23.02.09, 15:57
          CytatPolarny, jak się wkleja obrazki? Tak: link?
          Wygląda super.


          Dokladnie! Twoje tagi sie nie pojawily na forum poniewaz byly funkcja ktora jest niewidoczna. (Tagi sa widoczne gdy odpowiadasz na post, ponizej okienka gdzie wpisujesz)

          Musisz pamietac zeby zamknac kazdy tag ktory otworszysz... Zamykanie odbywa sie przez wstawianie / na koncu w tagu np [/b] [/u] [/img]

          Które tagi działają na forum?


          Możesz użyć tagów:
          [b] - pogrubienie
          [u] - podkreślenie
          [i] - kursywa
          [url] - link
          [email] - e-mail
          [code] - font maszyny do pisania
          [list] - lista
          [img] - obrazek
    • przycinek.usa COS NIESAMOWITEGO! 22.02.09, 23:57
      Dzisiaj przydarzyla mi sie nieslychana sytuacja, a mianowicie do moich drzwi w
      domu zapukala jakas babka i wreczyla mi wizytowke, ze "kupujemy zloto".

      To jest po prostu absolutny szok, bo nic takiego NIGDY sie nie zdarzylo.

      Wizytowka jest dwustronna, zcieniowana, w kolorze pomaranczowo-zoltym, w jezyku
      hiszpanskim i podane sa proby 18k,14k,10k,8k, i numer telefonu. Przyjezdzaja do
      domu i wyplacaja gotowke do reki.

      To jest zorganizowana akcja, bo chodzili w kilka osob, byl VAN a wizytowki sa
      wykonane profesjonalnie, - to masowy druk.
      Od domu, do domu, jak sprzedawcy gazet, czy TV.
      Czy ktos jeszcze ma jakies watpliwosci?
      • polarbeer Reklama zlota 23.02.09, 00:40
        ...wiesz jak to jest z reklamami czlowiek sie wylacza... Zone out. Dzisiaj
        zaczalem zwracac na to uwage, w ciagu 10 minut slyszalem w telewizora 2 reklamy
        dotyczace zlota: obydwie o skupie, nie sprzedazy... "Chcesz sie pozbyc
        starej, zepsutej bizuteri? Urwanego, zlotego lancuszka? Placimy SPOT."


        Faktem jest jednak ze goraczka zlota zaczyna sie pojawiac. Z tej malej probki
        widac ze cwaniacy (ktorzy wczesniej zajmowali sie "pump and dump" albo "poop &
        scoop") juz sa nia ogarnieci.

      • 7.dni Re: COS NIESAMOWITEGO! 23.02.09, 02:36
        Tak mi sie przypomnialo.

        W bodaj 94 roku na GPW sprzedawano akcje BŚK (dziś ING BŚK). Tez chodzili po
        domach, zbierali ludzi, dowody osobiste i do kolejki po akcje za 50 zl.
        Wygladalo to nie na zbiorowa histerie i szal zakupow, ale na zorganizowana akcje
        osob (przynajmniej w moim odczuciu) dobrze poinformowanych, ktore wiedzialy z
        samej gory, ze przebicie bedzie ogoromne. Czulo sie w powietrzu, ze cos tu
        bedzie mocnego, bo cinkciarze, kantorowcy i cala plejada "gwiazd" doslownie
        wydzierala ludzi z domow, zeby kupic te akcje. (Potem, sporo po debiucie na GPW
        sie okazalo, ze te papiery mieli nawet politycy.)

        No i bylo. Niedlugo pozniej debiut na GPW po... 650 zl (jedno z najwiekszych
        przebic w historii) i afera z ogromna iloscia niepotwierdzonych swiadect
        depozytowych. No a potem to juz nurek na gieldzie.
        • ewa9000 Artykul 23.02.09, 09:49
          Historyczne już dziś zniszczenie mienia, które
          było nam dane obserwować w ubiegłym roku, miało
          wyraźnie deflacyjny charakter. Na deklaracje
          niewypłacalności, oznaczające zabranie komuś
          własności, instytucje finansowe odpowiedziały
          sprzedażą aktywów, dzięki czemu miały
          nadzieję zebrać potrzebny im kapitał.

          całość na: www.mises.pl/922
      • mizarro Re: COS NIESAMOWITEGO! 23.02.09, 10:12
        To znaczy ze grad wisi w powietrzu, można podgrzać jeszcze rynek ( całą to
        chmurę burzową )ciepłym powietrzem trochę do do góry tak żeby wypłukać ostatnich
        leszczy ale uderzenie w duł i ściana płaczu jest pewna. Dokładnie to samo dzieje
        sie w Kanadzie,pejsy skupują złoto. Możliwe ze bedzie niesamowite osłabienie
        ,jest możliwe ,że ktoś się złamie i na łatanie swojego portfela będzie chciał
        pozbyć się obligacji ,zastanawiam się też, czy chińczycy nie beda chcieli
        upomniec sie o swoją cześć ciata , co mogą chcieć w zamian za obligacje
        skarbowe ? Nikomu nie zależy na konflikcie, zatem może porty ?
        Zwróćcie tez uwagę jak dobrze zostały przeprowadzone ostatnie akcje ratunkowe
        Airbusa na Hudson oraz śmigłowca Super Puma. Może to czysty przypadek ale nie
        bez podstawnie można przypuszczać o podwyższonej gotowości służb , na wypadek
        zamieszek.
    • vice_versa Re: Dolar w gore + zloto w gore 23.02.09, 13:28
      > Jezeli nawet w obskurnych sklepikach jubilerskich w dzielnicach
      > meksykanskich w LA pojawiaja sie wielkie pisane odrecznie
      > szyldy "kupie zloto" - to znaczy,ze tego zlota po prostu NIE MA.

      Jak to NIE MA? To znaczy tyle, że ktoś od nich kupuje to złoto i
      oferuje pieniądze. To samo złoto potem się drogo sprzedaje tyle, że
      już nie w najbiedniejszych dzielnicach. A to oznacza nakręcanie
      popytu i podaży na złoto, i kasowanie marży. Czyli robi się pompę
      ssąco-tłoczącą. Po coraz wyższych cenach. Skoro poszukiwanie podaży
      dotarło już do najbiedniejszych meksykańskich dzielnic, to
      niechybnie interes w krótce się skończy.

      W Madrycie na Plaza Del Sol stacze o ciemnym kolorze skóry, z
      wymalowanymi tekturowymi kartonami na szyi, stoją nieprzerwanie od
      2005r.

      > Prawde mowiac pierwszy raz w zyciu wydaje mi sie, ze moze dojsc do
      > takiegoparadoksu. Oba te walory maja obecnie fundamentalne
      > przyczyny do wzrostu, jak i silne technicznie argumenty za
      > wzrostem.

      Więc właśnie: to JEST PARADOKS. Wzrost złota i jednoczesny wzrost
      USD oznacza jedno: kłopoty. Albo dla USD albo dla złota. Z umów
      swapowych i międzynarodowych pożyczek widać, że popyt na USD mają BC
      i banki.
      Masz więc Waść wybór, albo wierzysz że mądrzy są na ulicy i w
      biednych dzielnicach, albo w BC i bankach. Dolary uzupełnią rezerwy
      centralne i bilanse banków, czyli over the counter, a nie przez
      Forex. Technicznie może sobie USD iść ramię w ramię ze złotem,
      faktycznie taka sytuacja jest nie do utrzymania i coś się MUSI
      skorygować.
    • szutnik Sygnały sprzedaży na Złocie i Srebrze 26.02.09, 22:26
      padły w ostatnich kilku dniach na różnych oscylatorach.
      Biorąc pod uwagę, że Daily Sentiment Index Jake'a Bernstein'a
      www.trade-futures.com/dsireport.html
      pokazywał ostatnio olbrzymi wprost byczy sentyment na metalach (91-
      95% byków na srebrze przez 9 sesji z rzędu!!!; 92% byków na złocie),
      jest wysoce prawdopodobne, ze mamy zmianę trendu.

      Obecnie są najbardziej prawdopodobne są 2 możliwe warianty rozwoju
      sytuacji:

      - bardziej prawdopodobny - wzrosty już się skończyły i Au idzie z
      powrotem do strefy 680 USD/oz jeśli nie niżej,

      - mniej prawdopodobny - rynek zbierze się do jeszcze jednego,
      nieudanego ataku na 1030 USD/oz (spot) i runie w dół.

      Prawdopodobieństwo scenariuszy dalszego wzrostu cen złota (powyżej
      1030) gwałtownie spada....
      • przycinek.usa Sygnal konca kryzysu 28.02.09, 04:52
        Biorac pod uwage skale zapasci w gospodarce taki ruch cenowy jest prawdopodobny.
        Ja jednak uwazam, ze zloto ciagle jeszcze ma sile.
        Ciagle sa deficyty, ciagle Arabowie sprzedaja rope i nie maja co kupowac. Moze
        sa sygnaly techniczne na sprzedaz, ale ja uwazam, ze rynek je zignoruje.

        Mnie jednak obecnie interesuje kwestia wyjscia z kryzysu.
        To jest najwazniejsze - uchwycic ten moment, kiedy rynek sie naprawde odwroci.
        Wtedy wejsc na dlugo w opcje.

        Myslac o tym, dochodze do wniosku, ze ten kryzys skonczy sie dokladnie wtedy,
        kiedy spadnie dolar. Oznacza to rownoczesnie, ze zloto rozpocznie hosse na
        swiecie! To jest koncepcja nad ktora obecnie mysle i prosze mnie skorygowac albo
        dodawac swoje uwagi.

        Chodzi mi o to, ze dla kursow walutowych najwazniejsze sa przeplywy kredytowe.
        Kredyty natomiast sa zalezne glownie od perspektyw gospodarczych w roznych
        obszarach swiata. I jesli swiat wyjdzie z kryzysu gospodarczego - to nastapi
        wzrost popytu na pieniadz i towary i zrownowazy sie handel z USA. Wtedy spadnie
        popyt na USD i rozpocznie sie ponowny proces leveraging, ktory bedzie sie
        opieral na ogromnych kwotach pieniedzy zgromadzonych w bankach w USA, Japonii i
        Szwajcarii. Popyt na kredyt spowoduje oslabienie tych 3 walut i rozpocznie
        kolejny etap rozwoju swiatowego. Dlatego obecnie wydaje mi sie, ze nalezy sobie
        spokojnie czekac na moment, kiedy te dolary, franki i jeny po prostu zaczna
        leciec i wtedy zamknac oczy i inwestowac.

        Jest tylko jedno pytanie w tym scenariuszu, a mianowicie poziom stopy funds. Bo
        jesli swiat jest przesuniety w fazie wzgledem USA - to wyjscie z kryzysu powinno
        sie odbyc z opoznieniem wzgledem USA.
        I wtedy FED moze sie przestraszyc inflacji, podniesie stope i dolar nie spadnie.
        Wtedy jednak trzebe bedzie zastosowac chlopski rozum i na pewno wymyslimy, czy
        to juz jest koniec kryzysu, czy poczatek hiperinflacji. Jesli jednak [odpukac]
        to drugie, to zadna stopa nie powstrzyma spadku USD, bo ludzie sie rzuca kupowac
        waluty i ... bedzie koniec kryzysu.
        • baldazar Re: Sygnal konca kryzysu 28.02.09, 07:45
          1. Świat przeżywa implozję pieniędzy w tempie ktore zaskakuje
          przedewszystkim banki centralne. Biorąc pod uwagę różne instrumenty
          prawne oraz pewną bezwładność systemu banki/firmy mogą ukrywać
          straty nawet 2 lata! I jak widać robią to. Informacje są
          dawkowane..... Podejrzewam, że straty zostaną ujawnione do 2010.

          2. Banki centralne drukują ale oczywiście robią to z opóźnieniem
          wobec tempa w jakim pieniądze znikają z bilansów.
          Gdzieś ktoś wskazał 9 miesięcy. Tyle trzeba czasu aby
          wpuścić kasę na rynek. W to wchodzi procedura prawna u emitenta,
          od sygnału braku forsy-podjęcie decyzji- emisja- kasa u pośrednika-
          kasa na rynku.

          3. Rynek czyli zbiór decydentów o ograniczonej i niejednolitej wiedzy
          da sygnał zwrotny o ilości pieniądza znowu z opóźnieniem bankom
          centralnym. Po prostu przekonanie o nadmiarze pieniądza zrodzi się
          wówczas kiedy pieniędzy będzie dużo (Pamiętajmy o fatalnych
          uwarunkowaniach społeczno-psychologicznych- które będą wpływały na
          decydentów w banku centralnym- wątpię aby odmierzyli straty i
          wyprodukowali tyle pieniędzy ile zniknęło. Muszą wyprodukować dużo
          więcej bo także działają pod presją oczekiwań. Muszą przekonać
          szybko rynek).

          4. Dopiero wówczas jak będzie ucieczka od pieniędzy w towary zaczną
          podnosić stopy...

          5. Z tym wyjściem z kryzysu to jest kłopot innej natury...To kłopot
          fundamentalny- podstaw gospodarek świata zachodniego.
          Receptą na zapaść gospodarczą jest innowacja. Robić coś inaczej
          oznacza wielki wysiłek wynikający z konieczności (historia
          cywilizacji), a zachód ma co przejadać jeszcze przez jakiś czas.
          • bagracz Re: Sygnal konca kryzysu 28.02.09, 19:43
            baldazar napisał:

            > oznacza wielki wysiłek wynikający z konieczności (historia
            > cywilizacji), a zachód ma co przejadać jeszcze przez jakiś czas.

            Nie jestem pewien czy już nie przejadł. Z dobrym zapasem.
            Zachód potrzebuje nowych reguł. Stare się zużyły i zawiodły.
            Niestety, mam wrażenie, że zostanie to zdyskontowane. Ale nie tak jak by sobie prawie wszyscy życzyli.
        • bagracz Re: Sygnal konca kryzysu 28.02.09, 19:59
          Zapyam jak Vice_versa. W stosunku do czego spadnie dolar?
          Gdzieś czytałem, że FED będzie starał się upchnąć nadmiar pieniędzy w złocie. Tworząc kolejną bańkę zasysającą część nadmiaru kasy z rynku. W ten sposób uniknęli by możliwej hiperinfalcji i posiągnęli resztę walut za sobą pozwalając tylko na umiarkowaną i kontrolowaną infalcję na dolarze. Wtedy koniec kryzysu wyznaczyły by silne wzrosty na złocie?
        • polarbeer wyjscie z kryzysu 28.02.09, 23:37
          CytatMnie jednak obecnie interesuje kwestia wyjscia z kryzysu.
          To jest najwazniejsze - uchwycic ten moment, kiedy rynek sie naprawde odwroci.
          Wtedy wejsc na dlugo w opcje.



          Polecam artykul Toma Szabo, a szczegolnie niektore dyskusje pod spodem.
          ("silverxe" w dyskusjach to Tom). On wlasnie pisze o roli jakie zloto
          moze/powinno odegrac w zakonczeniu kryzysu.

          silveraxis.com/todayinsilver/2009/02/26/anti-depression-argument-short-and-sweet/

          Do Szutnika:
          Jeses pewien, ze nie popelniasz tej samej pomylki co w kwietniu 2007? Wowczas
          rowniez widziales "poziomy ruch".

          Podobne podejscie miales do dolara, ze "zaczyna sie umacniac" rok zanim osiagnal
          dno
          • poszi Inflate or die 01.03.09, 11:16
            > ("silverxe" w dyskusjach to Tom). On wlasnie pisze o roli jakie zloto
            > moze/powinno odegrac w zakonczeniu kryzysu.

            Gdyby można było się "wydrukować" z kryzysu, to Zimbabwe byłoby najbogatszym
            krajem świata. Zawsze jestem pełen podziwu dla religii inflacyjnej (bo inaczej
            tego nie można nazwać), bo ona jest w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem i
            empirycznymi przesłanki. Owszem, może nie być powtórki z Wielkiego Kryzysu. Ale
            od tamtego czasu było na świecie dziesiątki inflacyjnych kryzysów, równie
            beznadziejnych dla złapanych w ich objęcia.

            Klasyczny przykład to kryzys fiński z lat 1990-92, gdzie pękniecie bańki
            nieruchomościowej, połączone z wywołanym przez to załamaniem systemu bankowego i
            niezależnie niefortunnym upadkiem handlu do RWPG dało dwucyfrowy spadek PKB i
            niemal 20% bezrobocie (które wynosiło 4,5% przed kryzysem). To wszystko było
            połączone z inflacją (niedużą, ale pewnie wg wielu idealną, bo 3% rocznie),
            która przed niczym nie uchroniła. Można mieć depresję ekonomiczną bez deflacji.
            Wszystkie niemal kryzysy w krajach rozwijających się były inflacyjne lub
            hiperinflacyjne. Nie ma żadnych empirycznych dowodów, że inflacja pozwala
            uniknąć ekonomicznej depresji.

            Finlandia to akurat przykład z happy endem, bo sprawne posprzątanie po martwych
            bankach i brak presji płacowej dało podstawy pod póżniejsze ożywienie. A mogło
            się skończyć "straconą dekadą" jak w Japonii lub hiperinflacją.

            Z kryzysami można walczyć tylko przez ich niewywoływanie. Ostatnim moment w USA,
            kiedy można było zapobiec kryzysowi był 2003 rok. W Polsce do 2006 roku jeszcze
            można było powstrzymać szaleństwo kredytowe. Teraz jest po herbacie. Pacjentowi
            można najwyżej dawać środki przeciwbólowe i czekać aż układ odpornościowy
            zwalczy chorobę. I mieć nadzieję, że stopień zniszczeń w czasie boomu nie był
            tak duży i kryzys nie będzie już wiele głębszy.
            • polarbeer Re: Inflate or die 01.03.09, 15:33
              Ja nie bardzo rozumiem co masz na mysli piszac o 'religi inflacyjnej' w
              przypadku Toma Szabo. Przeciez to nie on wprowadzie w zycie fiat money. On
              jedynie proponuje sposob wyjscia z 'sytuacji bez wyjscia" z jak najmniej
              bolesnymi konsekwencjami. Fiat money mial za zadanie byc i dotychczas byl
              instrumentem inflacji. Gdy masz do czynienia z bankructwem calych struktur na
              ktorych opieral sie system, musisz bardzo sie starac znalesc sposob na wyjscie z
              bankructwa bez masowych tragedi we wlasnym kraju. "Just-in-time" system
              zaopatrzenia moze przestac po prostu funkcjonowac z braku pieniedzy/kredytu i w
              ciagu kilku dni masz glod i krew sie leje. "Stabilnosc" ktora sie obserwuje
              codziennie jest utrzymywana ciaglym ruchem samochodow ciezarowych, pociagow czy
              przeplywem produ czy gazu. Pilnuja tego setki tysiecy policjantow itd. Przestan
              placic tym wszystkim uczestnikom systemu z powodu braku pieniedzy (deflacji) i
              masz sytuacje bez powrotu.

              Kwestia czy robic inflacje czy nie nie jest zadna kwestia. Nikt nikogo nie
              bedzie pytal, to jest oczywiste dla tych "przy kierownicy". Pytanie jest jak
              robic to zeby:
              a) Bylo skuteczne
              b) Dokonalo jak najmniej zniszczen and spowodowalo jak najmniej cierpienia
              c) Otworzylo droge do ewolucyjniej zmiany kierunku gdzie systemowe
              zabezpieczenia utrzymaja kontrole nad ludzmi u wladzy. Ja sie w pelni zgadzam ze
              swiat potrzebuje lepszej kontroli nad sektorami finansowymi, ale to jest mozliwe
              jedynie wowczas gdzy "kontrolerami" nie sa ludzie ale fizyczne bariery ktore nie
              daja sie obejsc dookola. Dlatego pieniadz musi miec oparcie na zlocie a nie na
              urzednikach i bankierach ktorzy "maja swoje slabosci i pokusy".

              • damkon Re: Inflate or die 01.03.09, 15:55

                > Kwestia czy robic inflacje czy nie nie jest zadna kwestia. Nikt
                > nikogo nie bedzie pytal, to jest oczywiste dla tych "przy
                > kierownicy". Pytanie jest jak robic to zeby:
                > a) Bylo skuteczne
                > b) Dokonalo jak najmniej zniszczen and spowodowalo jak najmniej
                > cierpienia
                > c) Otworzylo droge do ewolucyjniej zmiany kierunku gdzie systemowe
                > zabezpieczenia utrzymaja kontrole nad ludzmi u wladzy.

                Czyzbys byl zwolennikiem tzw. miekkiego ladowania? Myslisz, ze to co
                panstwo samo zepsulo moze teraz naprawic?

                > zabezpieczenia utrzymaja kontrole nad ludzmi u wladzy. Ja sie w
                > pelni zgadzam ze swiat potrzebuje lepszej kontroli nad sektorami
                > finansowymi, ale to jest mozliwe jedynie wowczas gdzy
                > "kontrolerami" nie sa ludzie ale fizyczne bariery ktore nie
                > daja sie obejsc dookola.

                Mam nadzieje, ze piszac o tych "fizycznych barierach" masz na mysli
                mechanizm rynkowy.
                  • coondelboory Re: Inflate or die 02.03.09, 00:12
                    > Tom Szabo proponuje inflacje ktora potrwa do pewnego poziomu
                    > gdzie sytuacja sie ustabilizuje... [...]

                    Nonsens, to takie bajania jak za głębokiej komuny opowieści o socjaliźmie bez błędów i wypaczeń. Wielu próbowało, socjalistycznego raju nie było, były za to nieustannie jakieś błędy i wypaczenia... Nie da się być trochę w ciąży, tak samo nie da się mieć walutę trochę opartą na złocie, a trochę na decyzjach urzędników.
                    Inflacja być może na razie uratuje system. Kosztem ostrożnych i oszczędnych ludzi z klasy średniej odżyją rozmaite pijawki które powinny zdechnąć pod zwałami złych długów. Tak się składa, że te pijawki są pierwsze w kolejce do świeżo drukowanych pieniędzy. I za kilka lat okaże się, że taki JPMorgan jest jeszcze potężniejszy niż był, kilkadziesiąt milionów Smithów, czy Kowalskich wypranych przez inflację z oszczędności życia wegetuje dzięki zupom z Caritasu, a w perspektywie majaczy kolejny kryzys, jeszcze potężniejszy niż ten dzisiejszy.
                    Nie tędy droga. Jeśli uznajemy, że dzisiejszy system jest zły i chcemy pogrzebać ten zły system, to trzeba go pogrzebać, a nie konserwować inflacją.
              • poszi Re: Inflate or die 01.03.09, 20:59
                > Ja nie bardzo rozumiem co masz na mysli piszac o 'religi inflacyjnej' w
                > przypadku Toma Szabo.

                Nie wiem, jakie są poglądy Szabo i jakie miał wczesniej. Komentuje tylko, co
                napisał. I "inflate or die" to hasło niemal religijne lub o zabarwieniu
                fanatycznym ("socjalizm albo śmierć"), a taki jest tytuł artykułu. Treść to tez
                zapewnienia, że "nie ma innej drogi".

                > ktorych opieral sie system, musisz bardzo sie starac znalesc sposob na wyjscie
                > z
                > bankructwa bez masowych tragedi we wlasnym kraju. "Just-in-time" system

                Zarówno Ty, jak i Szabo ulegliście chyba propagandzie bankierów. Obecnie na
                świecie trwa cicha wojna. Walka nie o to, jak najlepiej wyjść z kryzysu (bo nie
                ma żadnego magicznego sposobu), ale o to, kto ma za niego zapłacić. To tak, jak
                Paulson wyszedł do Kongresu i wydębił 700 mld dolarów, bo inaczej "system się
                zawali", a jest tak samo źle, jak było, a podatnik jest 700 mld do tyłu.

                To jest nieprawda, że system się zawali, jak nie wyinfluujemy. Cały czas rynek
                funkcjonuje i można spokojnie dostać kredyt. Można spokojnie dostać kredyt pod
                zastaw czegoś, co jest czegos warte. Można dostać niezabezpieczony kredyt jeśli
                zapłaci się odpowiednio wysokie odsetki. Wreszcie jest całe mnóstwo firm, które
                doskonale funkcjonują finansując się z własnych kapitałów. Jak zabraknie tych,
                co bez kredytu życ nie mogą, to oni spokojnie zajmą ich miejsce.

                > Kwestia czy robic inflacje czy nie nie jest zadna kwestia. Nikt nikogo nie
                > bedzie pytal, to jest oczywiste dla tych "przy kierownicy". Pytanie jest jak
                > robic to zeby:

                Inflacja oznacza to, że za kryzys zapłaca oszczędni i przyszli emeryci. Inflacja
                to podstępne złodziejstwo. Właśnie sprawa polega na tym, żeby nie ulec tej
                propagandzie, ze nie ma innego rozwiązania. Pisałem w poście wyżej, że było
                mnóstwo kryzysów inflacyjnych, więc inflacja przed niczym nie uratuje. Dziwię
                sie, że chcesz zapłacić za błędy innych. Ja wole, żeby każdy płacił za swoje
                błędy, a inflacja to bailout tych, co się zadłużyli ponad miarę i tych, którzy
                im dali lekkomyślnie kredyty kosztem tych, co ulokowali swoje oszczędności w
                sensownych instrumentach. Oczywiście nie da się uniknąć strat dla wszystkich,
                ale niech za problemy głównie zapłaca ci, co je wywołali. To jest po pierwsze
                sprawiedliwe, a po drugie to jest dobra nauczka na przyszłość, taki "anty-moral
                hazard".

                A wiara, że wyinflujemy raz i potem będzie stabilny pieniądz to mrzonka.
                Wyinfluujemy i będzie tak, jak było.
                • kolo1974 Re: Inflate or die 01.03.09, 23:34
                  zgadzam sie poszi zdrowe myslenie powinno byc nagradzane a nie karane
                  inflacją-czyli ci rozsadniejsi musieli by poniesc kare za tych co
                  narozrabiali-brzmi to bardzo niesprawiedliwie i mam nadzieje ze tak sie nie stanie.
    • dorota_3 Indeksy w dół, złoto w dół ??? 03.03.09, 12:09
      Jak sądzicie, dlaczego skrajna awersja do ryzyka i wzrost
      niepewności widoczne w przebijaniu przez indeksy istotnych wsparć
      nie przekłada się na wzrosty złota? Po przebiciu 750 przez S&P500
      złoto powinno byc już w niebiosach, czemu nie jest?
      • szutnik Wystarczy spojrzeć na COT 03.03.09, 12:30
        Ostatni ruch na metalach (moim zdaniem - korekcyjny) w górę, był
        stowarzyszony z ostrym zajmowaniem shortów na Au i Ag przez
        Commercials. Ostatni szczyt został ustanowiony w tygodniu, w którym
        % udział w długiej stronie przez Commercials (są i tacy!) zaczął
        spadać z okolic niecałych 30% ogółu pozycji tej grupy inwestorów.
        Jednocześnie nadal rośnie % udział krótkich pozycji Comm w ogólnej
        liczbie pozycji, zajętych przez Commercials.
        To dość jasno pokazuje, kto stoi za ostatnim załamaniem wzrostów na
        metalach i jak rynek oceniają w swej masie najwięksi
        COT jest czasem bardzo pożytecznym narzędziem, jeśli wiedzieć, jak
        go czytać.
        Ja dowiedziałem się z tej ksiązki i gorąco ją polecam:
        www.amazon.com/Trade-Stocks-Commodities-Insiders-Secrets/dp/0471741256
    • stoje_i_patrze braki dolara 05.03.09, 18:01
      Europe’s banks face a $2 trillion dollar shortage
      European banks face a US dollar “funding gap” of almost $2 trillion
      as a result of aggressive expansion around the world and may have
      difficulties rolling over debts, according to a report by the Bank
      for International Settlements.

      www.telegraph.co.uk/finance/financetopics/recession/4939796/Europes-banks-face-a-2-trillion-dollar-shortage.html
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka