unia konstytucja i dwulicowosc.

15.12.03, 22:19
Az nie warto tego na glowne forum ue dawac.......

wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=1693093&kat=1520
Turcja może stać się w przyszłości najważniejszym, bo dysponującym największą
liczbą głosów, krajem poszerzonej Unii Europejskiej. Tak twierdzą znawcy
prawa traktatowego, profesorowie Cezary Mik z Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego i Jan Barcz ze Szkoły Głównej Handlowej.

Kluczowa rola Turcji w przyszłej Unii wynika z projektu Traktatu
Konstytucyjnego, przygotowanego przez Valerego Giscarda d'Estaing. Dokument
nie został przyjęty na ostatnim szczycie w Brukseli i będzie negocjowany w
pierwszej połowie przyszłego roku. Projekt przewiduje powiązanie siły głosu
danego państwa z liczbą jego mieszkańców, czemu sprzeciwia się Polska.

Profesorowie Cezary Mik i Jan Barcz wskazali, że Turcja ma ponad 67 mln
obywateli i liczba ta gwałtownie rośnie. Po przyjęciu Turcji do Unii, a takie
deklaracje Piętnastka wielokrotnie składała, w zjednoczonej Europie więcej od
Turków byłoby tylko Niemców, mających jednak bardzo liczną mniejszość turecką.

W opinii profesorów forsowanie przez Unię projektu konstytucji w obecnym
kształcie oznacza, że po cichu przyjęto, wbrew politycznym deklaracjom, iż
Turcja nigdy do Unii nie będzie przyjęta.

"To może śmiesznie brzmi, ale Turcja byłaby głównym rozgrywającym Europy" -
powiedział prof. Cezary Mik. "Turcja miałaby więcej głosów w Unii, niż
Francja, Włochy i Wielka Brytania, a niewiele mniej niż Niemcy. Dlatego
wątpię, że polityczne deklaracje o chęci przyjęcia tego kraju do Wspólnoty są
szczere" - dodał Cezary Mik. W opinii profesora Unia, jeśli projekt
konstytucji zostanie przyjęty, pod rozmaitymi pretekstami będzie odsuwać
członkostwo Turcji.

Cezary Mik wykluczył możliwość przeoczenia tej kwestii podczas
przygotowywania przez Konwent projektu konstytucji. W jego opinii koncepcja
podejmowania decyzji w przyszłej Unii jest wynikiem pragmatycznych i
precyzyjnych uzgodnień, bez miejsca na przypadek. Cezary Mik uważa, że mogło
dojść do cichego uzgodnienia, iż przyjęcie Turcji do Wspólnoty w wyobrażalnej
przyszłości nie wchodzi w grę. "Trudno wykluczyć taki sposób myślenia na
podstawie tego projektu" - powiedział prof. Mik.

Z tą opinią zgadza się prof. Jan Barcz ze Szkoły Głównej Handlowej. Jest
przekonany, że projekt Giscarda d'Estaing wymaga w tym kontekście ponownego
przemyślenia, zwłaszcza jeśli chodzi o ważenie głosów w Radzie Europejskiej.

"Turcja ze swoim dynamicznym przyrostem naturalnym, przy gwałtownym
zmniejszaniu się ludności Niemiec i Francji, w perspektywie kilkunastu lat,
stanie się głównym państwem w procesie decyzyjnym Unii" - zauważył Jan
Barcz. "Złośliwi mówią, że za taką formułą konstytucji kryje się intencja, by
nie przyjmować Turcji do Unii, co jest oczywiście w sprzeczności z licznymi,
zwłaszcza ostatnio, deklaracjami politycznymi ze strony Piętnastki" - dodał
prof. Barcz.

Turcja od lat 60. jast krajem stowarzyszonym z Unią. Przed rokiem, podczas
szczytu w Kopenhadze, obiecano Turcji rozpoczęcie rokowań akcesyjnych. Nie
wyznaczono jednak, ku jej wielkiemu rozczarowaniu, daty początkowej
negocjacji. (jask)
    • robisc Re: unia konstytucja i dwulicowosc. 16.12.03, 01:08
      Hmm...jeszcze raz potwierdza się fakt o grze partykularnych interesów wenątrz
      UE.
Pełna wersja