artykul o monitorowaniu for dyskusyjnych [OT]

29.12.03, 23:32
Poniewaz w wyborczej zdarzaly sie z duzym prawdopodobienstwem reakcje
artykulami na posty z forum ue, pozwalam sobie podrzucic tekst nie zwiazany
z ue, ale pokazujacy metody jakimi odbywa sie takie monitorowanie w
marketingu. Mam nadzieje ze nie pogniewacie sie na mnie o takie OT, ale
pozwala ono bardziej zrozumiale odniesc sie do wypowiedzi osob, ktore
obawialy sie wykorzystania swoich postow w "realu".

pozdr
Krzysztof

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1%2c33181%2c1843598.html
Jak firmy śledzą fora dyskusyjne


Vadim Makarenko 29-12-2003, ostatnia aktualizacja 29-12-2003 17:08

Branża reklamowo-marketingowa coraz uważniej obserwuje i słucha użytkowników
internetu. Ich swobodne wypowiedzi na forum dyskusyjnym lub na czacie mogą
dużo kosztować.

W lipcu tego roku globalną siecią wstrząsnęła informacja na temat Metalliki.
Legendarna rockowa kapela pozwała do sądu nikomu nieznany kanadyjski zespół
Unfaith. Muzycy - znani z wcześniejszej walki sądowej z serwisem Napster -
zażądali od kanadyjskich kolegów zaprzestania używania w swoich piosenkach
chwytów E i F. - Nie twierdzimy, że te dwa chwyty należą do nas, bo to byłoby
śmieszne. Mówimy jedynie, że ludzie zwykli kojarzyć je w określonej
kolejności właśnie z naszą muzyką - twierdził Lars Ulrich, perkusista zespołu
Metallica.

Tak rodzą się "sprawy"

To doniesienie błyskawicznie pojawiło się w czołówkach takich serwisów
internetowych, jak: Ananova, DotMusic, MSNBC czy MacDailyNews. Ludzie
pomstowali na muzyków w swoich blogach (internetowych pamiętnikach), a na
forach dyskusyjnych (m.in. na witrynie ICQ) rozpętało się istne pandemonium.
Amerykańskie stacje radiowe grały kawałki Unfaith na znak protestu, artykuł
na ten temat pojawił się w magazynie "Rolling Stone". "To była klasyczna
bajka o Dawidzie i Goliacie. Mała, nikomu nieznana kapela stała się ofiarą
bogatych muzyków - i sporo o tym mówiono" - napisał brytyjski dziennik "The
Guardian". Był tylko jeden problem: cała ta historia była zręczną
mistyfikacją - wiarygodną oraz znakomicie wykonaną. Metallica jest znana z
tego, że często dochodzi swoich praw w sądzie, a cała historia o sporze o
chwyty gitarowe została umieszczona na witrynie, która była łudzącą kopią
internetowego serwisu MTV. Linki pod tekstem odsyłały do oficjalnego
stanowiska na stronie zespołu Metallica, która również była znakomitą
podróbką. Wszystko wyglądało na tyle wiarygodnie, że ani media, ani szerokie
rzesze internautów nie zwróciły uwagi na szczegóły. Kilka godzin później
plotka już żyła swoim życiem.

W show-biznesie tego rodzaju akcje mogą podgrzać zainteresowanie artystą i
wywołać uśmiech na ustach. Dlatego takich sztuczek jest w sieci coraz więcej.
Natomiast w bardziej tradycyjnych branżach gospodarki internetowe plotki mogą
poważnie szkodzić spółkom. - Na pewno warto śledzić sieć, żeby wiedzieć,
gdzie rodzą się ważne dla spółki tematy, czyli tzw. issues. W tym celu
monitorujemy dla naszych klientów m.in. czaty internetowe - mówi Iwona
Jaworska, szefowa agencji public relations PRisma Communications należącej do
holdingu reklamowego Interpublic Group of Companies. Czasem tematy rodzą się
tak. "Telefony Nokia 3210 generują zwiększone promieniowanie, szkodliwe dla
zdrowia. Dlatego ten model jest masowo wycofywany ze sklepów w Niemczech i
USA" - pisali użytkownicy polskich forów dyskusyjnych w 2000 roku. I choć
model Nokia 3210 nawet nie pojawił się na amerykańskim rynku, gdzie sieci
komórkowe działają w innym standardzie, to absurdalna sensacja obrastała
szczegółami. W końcu zrobiła się na tyle poważna, że firma zdementowała ją na
swoich stronach internetowych. - Nokia w Polsce aktywnie nie monitoruje
takich miejsc. Szanujemy wypowiedzi internautów i reagujemy raczej na nieco
bardziej oficjalne informacje. Prowadzimy wiele działań marketingowych w
sieci i dość często odwiedzamy różne miejsca zarówno sami, jak i przy pomocy
naszych partnerów, jak MediaCom, K2. Informacje na temat tego, co się dzieje
w internecie, mamy na bieżąco - powiedział nam Jakub Pancewicz, dyrektor
generalny Nokia Mobile Phones w Polsce.

W Polsce już śledzą

Jak reagują firmy? Specjaliści podkreślają, że wszystko zależy od skali
problemu. Jeżeli wygląda on groźnie, ale nie wykracza poza jeden lub kilka
serwisów internetowych - wystarczy, logując się jako zwykły internauta,
umieścić na tych forach rzetelny komunikat. - Można np. przeciwstawić
konkretne informacje wyssanym z palca pogłoskom, np. cytując opinie
specjalistów - uważa Iwona Jaworska z PRismy. Jeżeli w sieci pojawiają się
wrogie serwisy, linki do stron z negatywnymi opiniami, może wystarczyć
oświadczenie na firmowej witrynie, jak zrobiła to właśnie Nokia. Jest
znacznie gorzej, gdy problem wykracza poza internet, bo wtedy wymaga to
reakcji ze strony firmy również w innych mediach, co jest znacznie bardziej
skomplikowane i kosztowne. Eksperci podkreślają jednak, że w Polsce na razie
internet nie ma takiego zasięgu jak w USA, a nieskrępowana wymiana opinii
pomiędzy jego użytkownikami nie jest w stanie spowodować takiego kryzysu jak
jeden tekst w dzienniku ogólnopolskim.

O tym, że to się zmienia, może świadczyć nowa usługa, którą opracowała
agencja public relations ComPress we współpracy z firmą informatyczną EO
Networks. "ComPress!NetWatch" polega na śledzeniu forów dyskusyjnych w
polskim internecie za pomocą specjalnej przeszukiwarki. - Zwracały się do nas
firmy, które mówiły, że w internecie zaczęły pojawiać się jakieś dobre albo
złe opinie na ich temat. Sami postanowiliśmy wystąpić z taką inicjatywą.
Teraz prowadzimy z nimi rozmowy - mówi Łukasz Malczewski z ComPressu. Według
niego cena usługi dopiero się kształtuje i będzie zależała od liczby słów
kluczowych, zakresu monitoringu oraz częstotliwości przygotowywania raportów.
ComPress proponuje swoim klientom również konsultacje dotyczące tego, jak
trzeba zareagować na problem.

Monitorowaniem internetu dla potrzeb biznesowych zajmuje się sporo firm za
granicą, a do najbardziej znanych należą dwie amerykańskie: eWatch oraz
CyberAlert. Jednak duże spółki za oceanem już nie tylko śledzą witryny
internetowe z informacjami na własny temat. Próbują one jeszcze aktywnie
wpływać na ich zawartość.

Postaw na autorytety

Gdy pękła bańka internetowa i firmy technologiczne stanęły przed
koniecznością redukcji kosztów, na pierwszy ogień tradycyjnie poszły budżety
reklamowe. Producenci komputerów kieszonkowych, jak np. Microsoft, Palm czy
Handspring, uciekli się do niezwykle wyrafinowanej strategii. Wychodząc z
założenia, że internet jest głównym kanałem informacji o ich produktach,
firmy te sporządziły listy 50 najważniejszych serwisów tematycznych
poświęconych komputerom kieszonkowym. Takie witryny jak the-gadgeteer.com,
PDAstreet.com czy PocketAnywhere.com są tworzone przez pasjonatów pracujących
za dnia w dużych firmach. Swoje rankingi, recenzje i przeglądy specjaliści
piszą najczęściej w wolnej chwili, bazując na informacjach od internautów.
Dlatego te witryny są bardzo ważnym źródłem informacji dla tych, którzy
zamierzają kupić sobie taki gadżet.

Producenci sprzętu dostrzegli pasjonatów i określili ich
mianem "influencers", czyli - w uproszczeniu - "autorytetów". Od tego momentu
zaczęto ich traktować jak klasycznych dziennikarzy z gazet czy telewizji.
Firmy wysyłały do nich komunikaty o nowościach, wysyłały sprzęt do
testowania, zapraszały na konferencje prasowe oraz tragi. Jak informował
amerykański dziennik "The Wall Street Journal", firma Palm przeznacza na
utrzymanie kontaktów z autorytetami 100 tys. dol. rocznie. - Nie można nawet
porównywać tej kwoty do wydatku, który wiąże się z klasyczną ogólnokrajową
kampanią reklamową - mówiła gazecie Gina Clark, szefowa działu marketingu
Palm. Konkurencyjny Microsoft wydaje na ten cel znacznie więcej, co przekłada
s
    • przycinek.usa Re: artykul o monitorowaniu for dyskusyjnych [OT] 31.12.03, 20:28
      Ciekawe.
    • robisc Re: artykul o monitorowaniu for dyskusyjnych [OT] 03.01.04, 21:47
      W Polsce internet jest dalej w powijakach i dopóki nie stanie się
      ogólnodostępny za przyzwoitą cenę, dopóty będziemy mogli podobne artykuły
      czytać jedynie w kategoriach ciekawostki. Nie mam jednak wątpliwości,że przed
      referendum forum UE GW było bacznie obserwowane, bo było największym
      niemoderowanym tego typu forum w Polsce. Przecinek, zreszta ma na ten temat
      więcej do powiedzenia.
      • przycinek.usa Re: artykul o monitorowaniu for dyskusyjnych [OT] 04.01.04, 08:31
        "Przecinek, zreszta ma na ten temat więcej do powiedzenia."

        Nie mam na ten temat nic do powiedzenia. Robert. Pozyjesz, napatrzysz sie, to
        odejdzie ci ochota na opowiesci. Jestes eurosceptykiem? To jestes ginaca rasa.
        Za rok moze sie okazac, ze takich scigaja z urzadu za ksenofobie. Uwazaj.

        Mam nadzieje, ze wiecie, ze jakby co, to nic nie wiecie. He he he.
        Stara szkola. Macie dzieci to im przekazcie slowko. Mnie tego brakowalo. Stary
        mnie uczyl uczciwosci. Wiecie. Ora et labora. Mow dziecko prawde. A prawda bywa
        czasem bolesna. To wkleje wam tu cos:

        "...gdy cie zatrzymaja, to najlepiej nic nie mysl, jesli pomyslisz, to nic nie
        mów, jesli cokolwiek powiesz, to nic nie pisz, jesli juz napiszesz, to nic nie
        podpisuj a po wszystkim zapomnij bo moga Cie wezwac ponownie."


        • robisc Re: artykul o monitorowaniu for dyskusyjnych [OT] 04.01.04, 12:41
          Nie przesadzaj, czasy stalinowskie juz nie wrócą. Fora dyskusyjne obecnie
          monitorowane są głównie dla celów marketingowch, co zresztą jest opisane w
          artykule zacytowanycm przez Krzysztofa.
Pełna wersja