Takiej Marety nie pamiętają Nasi Dziadowie

01.08.11, 10:25
Ostanie ulewy bardzo dały się wszystkim we znaki, zalane posesje, domy i ulice. 31.07.2011 roku po 4 h stałego opadu deszczu, zmuszony byłem się poddać naturze. Moja walka z łopatą i wężykiem przegrała. Zalało moją posesję i dom. Telefony alarmowe nie działają. Ruszyłem więc w miasto po pomoc. W OSP Kobyłka, żywego ducha, wszystko w budynku pootwierane /dobrze ze to nie Oslo/. Na Policji, owszem dyżurni przyjmują zgłoszenie i rozkładają ręce. W Urzędzie Gminy / Gminny Zespół Reagowania Kryzysowego/ a jak że ... informuje tabliczka na budynku, żywego ducha. PSP w Wołominie to nie nasza sprawa to PSK ul. Sasina 15. Trzech panów na telefonach, z zębami do mnie ... Mareta ? My wiemy co się dzieje i co Pan proponuje ? Proszę o pomoc ! wskazują mi na drzwiach maszynopis : Nieupoważnionym wstęp .... a w hangarze stoją /6 szt/ nowiusieńkie i lśniące wozy bojowe z motopompami i wielka cisza...martwe. Wracam na Maretę, na Przyjacielskiej grupa sąsiadów patrzy na stojąca wodę w rowach, a deszcz sypie powoli i podnosi poziom wody o kolejne centymetry. Poproszony Pan Radny / przyp. osoba i nazwisko nam znane/, przyjeżdża ! Emocje .... i po emocjach a PROBLEM pozostał. Ludzie zamiast grillować mamy co robić, więc zapraszam do łopaty skoro jesteśmy SAMI. Pozdrawiam Włodarzy, nasze służby, teraz wiem jak głosować !!!.
Pełna wersja