Dodaj do ulubionych

Pierwszy dzień stanu wojennego

IP: *.mmpnet215.tnp.pl 13.12.09, 13:47
Wiedziałam kiedy się urodzić ;)
Dzisiaj obchodzę 28 urodziny. Wydarzenia tamtego dnia i późniejszych
znam tylko z książek i opowieści, ale nieraz spotykam się z brakiem
wiedzy co to za dzień 13.12.1981r.
Obserwuj wątek
    • czlowiek.epoki Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 13:49
      Generał Florian Siwicki podczas posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR:

      [...]lotnictwo i marynarka wojenna znajdują się w stanie podwyższonej
      gotowości bojowej.[...]

      czekam na pierwszego, co napisze, ze to wladza chciala bombardowac
      "Solidarnosc". to jak, nie bylo grozby interwencji?
      • almagus Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 16:19
        czlowiek.epoki napisał:

        > Generał Florian Siwicki podczas posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR:
        >
        > [...]lotnictwo i marynarka wojenna znajdują się w stanie podwyższonej
        > gotowości bojowej.[...]
        >
        > czekam na pierwszego, co napisze, ze to wladza chciala bombardowac
        > "Solidarnosc". to jak, nie bylo grozby interwencji?

        Stan octu w occie inwigilujcie i tropcie.

        Delirium esencji octowej.
        Musztarda w kiszce stolcowej.
        Praca na pusty żołądek.
        Komuny trwały porządek.

        W Pe Zet Pe eR trwają wybory.
        Nie były takie do tej pory.
        I tu wygrywa Solidarność.
        Kończy się „ruskich” bezkarność.

        Piją pod szyneczkę notable.
        Tawariszcz nadaje zajadle.
        Generał przepija z Leninem.
        Skończymy z tym skórki ssynem.

        Patrz Solidarności sekretarz.
        Przecież to dla nas cmentarz.
        Lejcie wódę mi w szklanki.
        Bijcie, fałszujcie, łapanki.

        Wywieźć ich wszystkich do lasu.
        Nam tak potrzeba czasu.
        „Bo na drzewach zamiast liści.
        Będą wisieć komuniści”.

        Episkopat też chce spokoju.
        Towarzysze ruszamy do boju.
        Władzuchna nam się wymyka.
        Wyrzucą nas do śmietnika.

        Chcą wojny, będzie wojna.
        I nasza przyszłość spokojna.
        Kto będzie głosił odezwy?
        Generał, on bardziej trzeźwy.


        www.youtube.com/watch?v=wIPrY12-2q0&feature=related
    • swan_ganz Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 13:50
      zomowiec, który pilnował mnie na komisariacie na Wilczej rozbeczał
      się przy mnie bo....przymusowo wcielili go do oddziałów ZOMO; po
      porstu przyjechali do fabryki gdzie ten facet pracował i zabrali
      jego i jego kilku kolegów nie pytając ich o zgodę....
      I jak sobie dziś pomysle, że ci którzy wtedy zajmowali sie łamaniem
      polskich kregosłupów moralnych, którzy zniewolili własny naród, dziś
      dostaja podwójne emerytury płacone dzięki składkom swoich ofiar a
      przywódca tych bandytów, (niejaki Jaruzelski) często robi za
      autorytet w naszych mediach to sie rzygać chce..
        • almagus Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 18:27
          oryginal23 napisał:

          > A sekretarze mają własne firmy.

          Jeden z bliźniaków był Żydem i oboje są z Belzebubem!

          Prezes, prezes.
          Nas nie nabierzesz.
          Żadne szkolenie.
          Nowe wcielenie.
          Jesteś faszysta.
          Rzecz oczywista.

          Nękasz sądami.
          Komornikami.
          Naślesz siepaczy.
          Pistolecik cacy.
          Wymodlisz raka.
          Otrujesz psiaka.

          Prezes, prezes.
          Nas nie nabierzesz.
          Żadne szkolenie.
          Nowe wcielenie.
          Jesteś faszysta.
          Rzecz oczywista.

          Za twym przykładem.
          Kłótnie z sąsiadem.
          Nie oddać pieniędzy.
          Udawać, że w nędzy.
          Religijne zbiórki.
          Z komuny powtórki.

          Prezes, prezes.
          Nas nie nabierzesz.
          Żadne szkolenie.
          Nowe wcielenie.
          Jesteś faszysta.
          Rzecz oczywista.

          Miliony wizażyści.
          Też red-empto_zyści.
          Kraść z „Solidarności”.
          W imię sprawiedliwości.
          Prawo do poprawki.
          By ukryć swe sprawki.

          Prezes, prezes.
          Nas nie nabierzesz.
          Żadne szkolenie.
          Nowe wcielenie.
          Jesteś faszysta.
          Rzecz oczywista.

          www.youtube.com/watch?v=XVo8GXvR-AM
      • Gość: tvogladacz Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: *.pools.arcor-ip.net 13.12.09, 15:01
        A moze on oszukiwal? Zomowcy to byli sprawdzeni sku.... a nie z
        lapanki. Co do innych punktow - ok.
        Poprostu wszystkim towarzyszom siegnac do kieszeni - podatek za
        zniszczenia, odpowiednik niemieckiego podatku solidarnosciowego.
        Jaruzela jak Demianiuka osadzic i zamknac dozywotnio - emeryture i
        inne dochody ma wysokie, to na koszt utrzymania wieziennego starczy -
        reszta do skarbu panstwa - niech bedzie, ze symbolicznie.
        • pensioner63 Życie przeszłością i celebrowanie klęsk 13.12.09, 15:28
          Niedawno była uroczyście obchodzona rocznica klęski wrześniowej, wcześniej
          Powstania Warszawskiego, teraz stanu wojennego. W międzyczasie były zaduszki.
          Rozbiory Polski i klęski powstań styczniowego i listopadowego były mniej
          celebrowane. Studiując historię dokładniej pewnie na każdy dzień roku można
          znaleźć smutną rocznicę.

          Czy Polacy muszą tylko żyć klęskami przeszłości płakać i smucić się - jak to
          było żle? Inne narody idą do przodu, budują lepsze życie dla siebie i dla swoich
          dzieci. A Polacy świętują klęski i szukają winnych. Kościół katolicki przpomina
          "Memento mori" i grozi, że wtrąci do piekła na wieczne smażenie się w ogniu
          wszystkich co nie dadzą na tacę i nie będą słuchać poleceń Watykanu i biskupów.
          Może przejęcie władzy przez czarnych od czerwonych nie wyszło Polakom na dobre?
          • a.k.traper Masz rację, to nie powód do świętowania 13.12.09, 16:01
            Pomijajac motywy, grupą która później wyszła na swoje to byli
            funkcjonariusze , Kosciół i "kombatanci" którzy załapali sie na
            polityke niekoniecznie mając do tego talent. Ba, niektórzy obsadzili
            stołki nadal wyklinają generała jednocześnie broniąc swych zdobyczy
            z PRL-u nie pozwalajac sie rozwijać młodszym, którzy mają w d...
            agentów, ZOMO i Jaruzelskiego razem z internowanymi. A ja jako
            bezpośredni świadek i uczestnik tamtych wydarzeń popieram tych
            młodych ludzi, zostawmy to historykom a sami bierzmy się do roboty.
          • alatien Trzeba uprawiac swoj ogrodek 13.12.09, 17:10
            Zgadzam sie z Toba w pelni.

            Jest wolnosc, niech kazdy robi co chce (nie krzywdzac drugiego). O
            wiele weselej by bylo gdyby ludzie zajmowali sie swoim zyciem, i nie
            zagladali innym do sypialni, konfesjonalu, czy kartoteki. Sposob w
            jaki politycy i media onanizuja sie historia jest po prostu
            niesmaczny.

            Chcecie miec godziwe zycie? Zyjcie madrze i pracowicie, i nie traccie
            energi na zawisc, bo i tak nic z tego nie bedzie. Kazy w koncu
            umiera, szuje jak i bohaterowie.

            I do jasnej cho..ry, czy mozemy wreszcie niec jakies wesole swieto?
            Nawet na Boze Narodzenie ksieza truja o smieri, grzechu, i
            poswieceniu...
        • tomekjeden Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 16:38

          > A moze on oszukiwal? Zomowcy to byli sprawdzeni sku.... a nie z
          > lapanki. Co do innych punktow - ok

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          Swan-ganz się nie myli w istocie swoich wspomnień. Były wcielenia na siłę do milicji do ORMO i o ile pamiętam ROMO. Wyglądali podobnie jak ZOMO, w polowych zimowych mundurach. W Warszawie niektórych z tych wcielonych na siłę można było łatwo odróżnić od reszty. Otóż naszywki z nazwą formacji (ORMO, ROMO?) były umieszczone na klapkach zewnętrznej górnej kieszeni, na wysokości między łokciem a ramieniem, na lewym rękawie. W Warszawie widziałem sporo mężczyzn w mundurach rezerwy milicyjnej, którzy tę klapkę z naszywką formacji po prostu wsunęli do środka kieszeni. Łatwo się domyśleć, jaki był powód dla takiego gestu.
      • Gość: piechuzg Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: *.as.kn.pl 13.12.09, 15:22
        (Wersja z 2040 roku) Mój Ojciec, który pilnował mnie w domu na
        Jaskółczej rozbeczał
        się przy mnie bo....nie chcieli go wcielić do oddziałów ZOMO 2 ; po
        porstu przyjechali do fabryki gdzie mój Tata pracował i nie zabrali
        go i jego kilku kolegów bo byli za starzy i już pijani, nawet nie
        spytali się czy chcą bić tych zadymiarzy ....
        I jak sobie dziś pomysle, że ci którzy wtedy zajmowali sie łamaniem
        naszego kraju i gospodarki, którzy zniewolili własny naród
        kapitalistyczno-socjalistycznym ustrojem, oddali go w ręce UE pozbyli
        się suwerenności oraz wprowadzili do kraju obce wojsko (USA), dziś
        dostaja podwójne emerytury płacone dzięki składkom swoich ofiar a
        przywódca tych bandytów, (niejaki Kaczyński i Tusk) często robi za
        autorytet w naszych mediach to sie rzygać chce..
      • a.k.traper On był z ROMO a nie z ZOMO 13.12.09, 15:51
        W dużych zakładach dostarczano cały stos powołań, ja byłem w swoim
        zakładzie juz po 7 rano w niedzielę (takie były założenia "S",
        strajk okupacyjny), w poniedziałek dowieźli powołania, odesłąno je z
        powrotem, a to co piszesz to Rezerwowe Oddziały MO, powoływani byli
        ci co służyli w formacjach podległych MSW, także tych którzy
        odsługiwali wojslo w ZOMO, mój kuzyn poszedł sam do ZOMO w 1985 i
        stacjonował w Nowej Hucie, i faktycznie płakał po pierwszej
        demonstracji przy Arce, nie utrzymuję z nim kontaktu, poszedł tam za
        kase jak większość. Różnica między szeregowym w wojsku a ZOMO była w
        1979 r. 170 zł:1560 zł, wtedy nie płakał? Faktem jest że to jawna
        niesprawiedliwość takie emerytury za bandycka napaść, jeszcze dzis
        jak wspomnę chwilę kiedy staliśmy przed płotem w zakładzie a pluton
        w tyralierze przed nami i padła komenda ognia (na szczęście ze
        ślepych) to jeszcze dziś udusiłbym tego sk...syna gołymi rękoma,
        tacy to byli bohaterowie. I wtedy i dzisiaj ttłumacza to
        interwencją, a co zrobili później by te 8 lat nie było zmarnowane?
        Okopali sie na stołkach i dopuścili do głosu wszelkiej masci
        wycieruchy partyjne, które do tej pory się udzielają, niektóre nawet
        w środowiskach zwanych "patriotycznymi" lub prawicowymi.
        Ten dzień dla mnie to dzień zadumy a nie żadna rocznica którą trzeba
        obchodzić, trzeba mówic prawdę jak było a nie dyskutować kto i jakie
        miał powody albo kto więcej ucierpiał, wg mnie społęczeństwo polskie
        wspaniale zdało egzamin w tych trudnych latach a kto się sk...ił to
        wiemy. Politycy niech zajma się powazną praca bo to co wyprawiaja to
        takie samo sk...stwo jak kiedyś okładanie pała kobiet czy młodzieży.
    • comrade A można było rozegrać inaczej 13.12.09, 14:17
      Jaruzelski mógł rozegrać sytuację o wiele lepiej dla Polski.

      Możliwe scenariusze:
      1) Nie wprowadza stanu wojennego, a zaprasza Solidarność do rozmów o
      demokratyzacji (okrągły stół 8 lat wcześniej). Celem jest oddanie resortów
      gospodarczych przy zachowaniu resortów siłowych. Sowieci powinni się na takie
      reformy zgodzić.
      2) Wprowadza stan wojenny, tłumi opór, po roku zdejmuje stan wojenny i
      wprowadza reformy rynkowe: swobodę działalności gospodarczej, wymienialność
      waluty, otwarcie dla inwestorów zagranicznych. Zatrzymuje władzę ale realnie
      uwalnia gospodarkę. Coś a'la model chiński: władza w rękach Partii ale lud
      niech się kapitalistycznie bogaci, zagranica niech swobodnie inwestuje.

      W obu wypadkach Polska byłaby dziś znacznie lepiej rozwinięta gospodarczo.
      System polityczny i tak by prawdopodobnie upadł, ale przynajmniej bylibyśmy
      kilka lat do przodu jeśli chodzi o zarobki, poziom życia, inwestycje,
      infrastrukturę. Nie byłoby zmarnowanej dekady.

      Zakładam że scenariusz oddania resortów siłowych opozycji nie wchodził w grę w
      1981. Tego sowieci by już raczej nie przełknęli...
          • Gość: hjdh Re: A można było rozegrać inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 16:57
            naiwny jesteś, okrągły stół 8 lat wczesnej, z Breżniewem na Kremlu ?? wolne
            żarty,po drugie Solidarność była wtedy zbyt upojona własną siłą by zgodzić się
            na ustępstwa i model chiński,a z tym polskim wojskiem dzielnie broniącym sie
            przed Armią Czerwoną Rosjanie poprali by grupe ludzi w partii i wojsku bardziej
            twardogłowych od Jaruzelskiego, przy poparciu Rosjan przejęliby władze i tyle. W
            razie większego oporu miałbys interwencje, lądowanie specnazu w warszawie
            aresztowanie jaruzelskiego i jego ludzi i wywiezienie ich do moskwy (zrobili to
            w czechach- nie widzę powodu dlaczego drugi raz ten scenariusz miałby się nie
            udać)LWP podzieliło by się część dowódców stanęło by przy nowym rządzie, część
            byłaby przeciw (co zabawniejsze solidarność i Jaruzelski mogliby się znaleźć po
            tej samej stronie barykady) Generalnie diabli wiedzą co by z tego wyszło ale
            napewno byłoby więcej zamieszania i więcej trupów
      • Gość: gość Re: A można było rozegrać inaczej IP: *.adsl.inetia.pl 13.12.09, 14:58
        albo wtedy jeszcze ciebie na świecie nie było , albo masz turbo sklerozę!
        wtedy byłem nastolatkiem, ale pamiętam do dziś co się działo.
        po pierwsze: zapomniałeś , że breżniew zmarł dopiero w roku premiery achemy dire straits :)
        po drugie 11 grudnia wracałem z ciotką z wiednia do polski - normalnie zajmował to 5 do 6 godzin . 11 grudnia 981 roku ta podróż zajęła nam ponad 11 godzin!!!a jedyne co jeździło po czechosłowackich drogach to były brązowo -zielone lory pełne dział , czołgów i bóg wie czego. my naiwni stawialiśmy na początku na jakieś manewry :) ale w połowie drogi bylśmy zaniepokojeni... ciotka chciała wracać do wiednia , ale obiecała mnie odwieżć do domu........a w niedzielę rano nie było teleranka, a moją siostrę z grupą przyjaciół całkowicie nieświadomych sytuacji jadących na narty w beskidy zatrzymano na rogatkach w piotrowicach :) na szczęście w moim mieście szło jeszcze zatankwać benzynę a telefony działały do popołudnia. problem był tylko ze świnią! ubitą! a raczej kiełbasami i innymi przymakami , które gdzieś pod częstochową była kupiona i biedaczka miała daleko do naszych gardł :D ale ojciec załatwił jakąs delegację i potajemnie przez wszystkie punty kontrolne ją przemycił!!! :) :) :) z perspektywy czasu tmata sytuacja jest bardziej ponura niż była naprawdę! sklepy były puste, władza była absolutka , emeryci stali w kolejkach za rządową prasą.... ale jednego z tamtego czasu mi brakuje: ludzie byli bliżej siebie, chętniej sobie pomagali , wspólnie spędzali czas wolny, dzisiaj żyjemy w wolności , w kraju pełni tolerancji i swobody działania , a sami zamykamy się w swoich 4 ścianach , za strzeżonymi parkanami - paranoja:(
      • pimpus18 No raczej nie bardzo 13.12.09, 18:25
        Mało się nad tym zastanowiłeś, o czym piszesz.

        Czy z Wałęsą i solidaruchami można się było dogadać wtedy?
        Czy z Wałęsą i solidaruchami można się dogadać dzisiaj?

        Jaki był spadek PKB w Polsce w latach 80-81, kiedy tępe solidaruchy się szarogęsiły? Jakie były perspektywy z tą chołotą na przyszłość?


        Reformy były potem, ale takie, że jakby to od roboli zależało, to do dzisiaj by strajkowali.

        Czy w Chinach jest wolność i demokracja?
        Czy Chiny są państwem demokratycznym?

        A o to (o wolność i demokrację) przecież walczył przygłupi Wałęsa i ta reszta palantów, cyników, złodziei.

        Gdyby Chiny poszły tą drogą, do dzisiaj żyliby jak w epoce kamienia łupanego.

        Co Polska i tępe solidaruchy miały do zaoferowania tym tzw. inwestorom?
        Tylko wysprzedaż wszystkiego i całkowite podporządkowanie się im. Tego wtedy solidaruchy nawet nie śmieli pomyśleć!

        Reagan obłożył klątwą komunistyczną Pomroczną, a rząd się wyżywił. Byłym komuchom do dzisiaj wiedzie się lepiej niż całej reszcie.

        Tylko słaby oddaje władzę silniejszemu.
        Solidarnościowe palanty nie tylko nie byli silniejsi fizycznie od komuchów, ale (co się później w całej okazałości okazało) nie byli też silniejsi od komuchów intelektualnie, ideowo, moralnie.

        Jeżli historia ma nas wszystkich czegoś nauczyć i być mementem na przyszłość, to na pewno historia prawdziwa - nie zmitologizowana!


    • ponpons Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 14:51
      W moim ,duzym mieście na ulicy bylo bardzo cicho ,nie bylo widać nikogo,
      żolnierzy, mieszkancow.Byla tylko para mlodych chlopaków, z których jeden
      krzyczał glośno wymachując rekami, że nigdy się z tym nie pogodzi a drugi
      mówil , żeby był cicho.Potem telewizja podala, że Kropiwnicki dostal sie do
      budynku Solidarnośi i niszczyl dokumenty chyba ze Slowikiem.I, że zostali
      aresztowani.Przychodzily myśli o głębokim osamotnieniu tych i innych aktywnych
      ludzi opozycji w Polsce.To byl okres cięzkiej próby dla nich i wielu z
      oddanych opozucjonistow pięknie się Polsce póżniej przysłuzylo.Lepiej
      jednakowoż jesli obywatele nie musza tak bardzo zajmować się polityką.
    • Gość: sasza Pierwszy dzień stanu wojennego IP: 92.24.68.* 13.12.09, 14:53
      ...pamietam kiedy w nocy zobaczylem czolgi jadace do FSC i WSK
      Swidnik aleja sku...ela -lenina w Lublinie ..mialem wtedy 13
      lat...byl naprawde mroz i snieg .W poludnie poszedlem ogladac
      uzbrojenie PRL-u T -34 i skot staly na rondzie z Koryznowa oraz
      namioty wojskowe ...ludzie przynosili cherbate goraca dla
      zolnierzy ...mlodych zolnierzy a dzieci mialy frajde - pierwszy raz
      mozna bylo zobaczyc" Rudego 102 " na zywo ...nikt sobie nie zdawal
      sprawy z tego ,ze jaruzeski uzyl stanu wojennego przeciw swojemu
      NARODOWI - razem z zomo i milicja stal sie prawdziwym
      gestapowcem.....i wciaz nie rozumiem czemu te sowieckie gnidy zyja
      do dzisiaj....
        • michol73 Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 16:41
          Gość portalu: szimurina napisał(a):

          > czyli jednak chciałbyś rozlewu KRWI

          nigdy nie dowiemy, się "co by było gdyby", wiemy natomiast ilu ludzi zginęło i
          ile KRWI popłynęło, w wyniku wprowadzenia stanu wojennego...
          • Gość: zomol Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: 188.33.124.* 13.12.09, 17:06
            > Gość portalu: szimurina napisał(a):
            > nigdy nie dowiemy, się "co by było gdyby", wiemy natomiast ilu ludzi zginęło i
            > ile KRWI popłynęło, w wyniku wprowadzenia stanu wojennego...


            masz 100% racji.
            zapomniałeś tylko dodać malutkie słówko "nie" przed słowami "zgineło" i "popłynęło."
            poza tym, OK.
            • michol73 Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 18:30
              Gość portalu: zomol napisał(a):

              > > Gość portalu: szimurina napisał(a):
              > > nigdy nie dowiemy, się "co by było gdyby", wiemy natomiast ilu ludzi zgin
              > ęło i
              > > ile KRWI popłynęło, w wyniku wprowadzenia stanu wojennego...
              >
              >
              > masz 100% racji.
              > zapomniałeś tylko dodać malutkie słówko "nie" przed słowami "zgineło" i "popłynęło."
              > poza tym, OK.

              jeśli potrafisz oszacować ilu ludziom wprowadzenie stanu wojennego uratowało życie i ile krwi nie popłynęło, to chyba jasnowidzem jesteś...

              można natomiast podać dokładną liczbę ludzi, którzy to życie stracili, bo ilu ludziom odebrano zdrowie, albo pozbawiono kilku lat normalnej egzystencji, to już niestety niemożliwe do ustalenia...

              bez względu na ocenę tamtych wydarzeń i osoby generała, faktów nie zmienimy

              pozdrawiam
              • Gość: zomol Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: 188.33.232.* 14.12.09, 00:09
                michol73 napisał:
                > jeśli potrafisz oszacować ilu ludziom wprowadzenie stanu wojennego uratowało ży
                > cie i ile krwi nie popłynęło, to chyba jasnowidzem jesteś...


                A tam zaraz jasnowidzem. Zwykły, prosty zomol ze mnie.
                Ale, coś nie coś o Budapeszcie 56' czytałem...
                I tak, na mój prosty, zakuty, zomowski łeb, wydaje mi się, że Warszawa 81' raczej Pragi 68' by nie przypominała...
                więc szacunek dla Generała.

                pozdrawiam też


                • michol73 Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 14.12.09, 09:18
                  A tam zaraz jasnowidzem. Zwykły, prosty zomol ze mnie.
                  > Ale, coś nie coś o Budapeszcie 56' czytałem...
                  > I tak, na mój prosty, zakuty, zomowski łeb, wydaje mi się, że
                  Warszawa 81' racz
                  > ej Pragi 68' by nie przypominała...
                  > więc szacunek dla Generała.
                  >
                  > pozdrawiam też

                  Szacunek i pamięć, należy się na pewno ofiarom stanu wojennego, w
                  szczególności tym śmiertelnym...
                  Czy natomiast szacunek należy się generałowi? No cóż moim skromnym
                  zdaniem, jest to kwestia co najmniej duskusyjna.
                  Szczęśliwie stan wojenny się skończył, komuna i generał też odeszli
                  w niebyt i mamy wolność wypowiedzi, więc każdy może wyrażac swoją
                  opinię na ten temat.

    • boykotka Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 15:35
      Wg mnie to trzeci duży krok Polaków do wolności. Pierwszym był wybór
      Wojtyły na papieża, drugim sierpień 80.
      Gdyby w stanie wojennym lub w innych okolicznościach w Polsce
      dokonano mordu większej liczby Polaków nasza droga do wolności
      opóźniłaby się jeszcze bardziej. Pamiętajcie, że na Kremlu jecze był
      Breżniew a nie Gorbaczow. A przede wszystkim fakt, że Jaruzelski nie
      wydał rozkazu strzelania do narodu a działaczy Solidarności
      odosobnił, by w ten sposób nie było prowodyrów do tej strzelaniny.
      Oczywiście wystąpiły pojedyńcze przypadki śmiertelne ale generalnie
      pozostałym 40 mln nic poważniejszego się nie stało.
      • Gość: outsider Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: *.phlapa.east.verizon.net 13.12.09, 15:54
        a ja sie ciesze ze doswiadczylem sierpnia 80, bo nigdy potem ani
        przedtem nie widzialem takiej spontanicznosci, wiary i otwartosci w
        ludziach. I jesli Jaruzel to wlasnie nazywa 'chaosem i zagrozeniem
        bratobojcza walka', to naley mu sie dozywocie, bo oznaczyloby ze
        bronil tylko swojego posiadania wladzy. Jesli nie bylo zadnego
        zagrozenia ze strony Rosji to nalezy mu sie jakas kara za to zabicie
        spontanicznosci w ludziach.
        Co do stanu wojeenego, to juz w nocy o polnocy z soboty na niedziele
        radio zamilklo, ale jeszcze nic nie podejrzewalem. Myslalem ze cos z
        radiem, a potem nad ranem, gdzies o 4 czy 5,00 zaczeli puszczac
        przemowienie Jaruzelskiego. Niemniej wozy pancerne jadace ulicami i
        helikoptery nad glowami dawaly poczucie ze zaraz zaczna bombardowac.
        Gwalt na narodzie. Za to dostaje sie dlugoletnie wyroki, jesli nie
        czape.
          • baba-jaga Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 19:20
            dziecko, poczucie zagrozenia, ze w kazdej chwili moga Cie zamknac,
            wejsc do domu bez powodu, zrobic z Toba co chca, i nie ma dokad
            uciec, wokol same klamstwa i beznadzieja, plus puste pulki w
            sklepach, jest nie tylko odarciem z poczucia godnosci. Zapewniam Cie
            ze czulbys sie jak na dnie piekielka. Zreszta Zeszmacenie, zgnojenie
            jest gorsze niz konkretne zabijanie, bo nie stawia Cie po przeciwnej
            stronie jako pelnoprawnego przeciwnika, lecz traktuje Cie jak
            zwierze, ktore trzeba tresowac. Nie mowiac o wplywie negatywnych
            chronicznych emocji, na fizycznosc, i choroby. Przynajmniej za
            SOlidarnosci 80 wszystko bylo do przetrwania bo byla nadzieja i
            prawdziwa wiez miedzyludzka. Potem byla juz tylko beznadzieja. W
            sytuacji osaczenia przez system i kiedy przed soba masz tylko
            niewiadoma i doswiadczenie staczania sie, oczekujesz ze bedzie
            jeszcze gorzej, a nie jak Ty teraz sobie w ciepelku i
            bezpieczenstwie dywagujesz jak by to bylo lub ze z perspektywy czasu
            nic nie bylo. Plytka masz wyobraznie. Moze przydaloby Ci sie przejsc
            przez szpaler ZOMOwcow na jakims dworcu kolejowym, po tym jak pociag
            sie spoznil i przyjechal po godzinie milicyjnej? Ciekawe komu bys
            sie poskarzyl za ten chleb codzienny? Lepiej bys wsadzil buzie w
            kubelek i zaczal gorliwie sie uczyc.


            Gość portalu: zomol napisał(a):

            > Gość portalu: outsider napisał(a):
            > Niemniej wozy pancerne jadace ulicami i
            > > helikoptery nad glowami dawaly poczucie ze zaraz zaczna
            bombardowac.
            >
            >
            >
            > Tak, tak... Te bombowce strategiczne w stratosferze i huk dział za
            horyzontem
            > też "dawały poczucie"...
            • Gość: zomol Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: 188.33.23.* 15.12.09, 00:05
              nie jestem, babo-jago, twoim dzieckiem i wcale tego nie żałuję.
              To po pierwsze primo. ;)
              Jak coś dłubałaś przy ówczesnym ustroju to poczucie zagrożenia że mogą Cię zamknąć i wejść do domu w każdej chwili nie powinno być dla Ciebie, aż takie egzotyczne, a uciec mogłaś sobie nawet do Australii, tak jak jeden z tutejszych dyskutantów...
              Spróbuj podłubać dzisiaj przy ustroju, wykorzystując do tego urządzenia, inne niż powielacz czy internet i drukarka, a zobaczysz jak szybko ktoś zapuka do twych drzwi... ;)
              Wyobraźnię mam w sam raz.
              I jakoś nie mogę sobie wyobrazić tego szpaleru moich kolegów na dworcu, bijących pasażerów za to,że się pociąg spóźnił.
              Jeżeli pytasz komu bym się poskarżył, to odpowiadam:
              zawiadowcy!
              Mordy w kubeł nie wsadzę bo muszę się przygotować sprzęt do pałowania
              związkowców różnej maści, którzy przyjadą demolować moje miasto w dniu 15.12.2009.- tak jak to robili w dalszej i bliższej przeszłości.

              Zapewne, czynić to będą, znudzeni "siedzeniem w ciepełku i dywagacjami" na temat: "lepiej będzie czy już było". ;)
              Wykształcenie, (jak na zomola oczywiście) mam powyżej średniej i wolę czas spędzać na siłowni niż w bibliotece.
              Wiesz, taki zawód ;) To się przydaje bardziej niż znajomość twórczości laureatów Nobla ... ;) (Zresztą Noble rozdają teraz dla zachęty - jak pierwszakom.) :(
              Zdrowia życzę
      • michol73 Re: Pierwszy dzień stanu wojennego 13.12.09, 16:46
        boykotka napisała:

        A przede wszystkim fakt, że Jaruzelski nie
        > wydał rozkazu strzelania do narodu a działaczy Solidarności
        > odosobnił, by w ten sposób nie było prowodyrów do tej strzelaniny
        > Oczywiście wystąpiły pojedyńcze przypadki śmiertelne ale generalnie
        > pozostałym 40 mln nic poważniejszego się nie stało.

        można zacytować "klasyka" - "ludzki Pan, mógł zastrzelić, a tylko po mordzie dał" ;-))

    • Gość: baba Re: Pierwszy dzień stanu wojennego IP: *.acn.waw.pl 13.12.09, 15:57
      W nocy z 12/13 był w tv film Easy reider z młodym fondą,który
      nieoczekiwanie skończył się dokładnie o północy/przerwano
      transmisję/.Rano jak zwykle córka chciała oglądać teleranek,a tu
      nic.Potem była muzyka Chopina i wreszcie pokazał się dyktator i w
      trakcie przemowy za jego plecami opadł jakiś sztandar,jakby
      wiedział,ze to hucpa.A potem ogłoszenie,że szkoły zamknięte ,a w
      poniedziałek trzeba iść do pracy.Więc w obłędnym tempie pakujemy
      rzeczy córki i okazuje się,że tramwaje i autobusy nie jeżdżą,więc na
      sankach wieziemy dziecko na dworzec i co kilka metrów legitymują nas
      milicjanci i żołnierze.A po południu znajomi wpadają i mówią,ze jest
      strajk,a tv ogłasza,że na każdy wyjazd trzeba mieć przepustkę.Mężowi
      udaje się pieszo wrócić późnym wieczorem z dworca i od razu leci ze
      śpiworem i konserwami do pracy,bo jest strajk.Ja rano idę pieszo do
      pracy/tramwaje nie jeżdżą/,a co krok patrole,skoty,koksowniki i
      mróz.W pracy liczenie kalek,papieru,zamknięta światłokopia,rozmowy o
      tym co będzie i kto może być kapusiem i ze należy oddać legitymację
      partyjną i kto pierwszy to zrobi.A w duchu myślenie co się dzieje z
      mężem i jak skończy się strajk.Godzina policyjna od 8 wieczorem,a
      pies chce wyjść.Z ulicy dobiega hałas silników czołgów,samochodów
      pełnych MO i niepewność co z mężem..Rano w pracy/znowu pieszo/
      dowiadujemy się,że Dolmel,PAFAWAG i inne zakłady spacyfikowane,że
      aresztowania kolejnych osób,a uczelnie jeszcze strajkują.Nad ranem
      wraca mąż,posiniaczony,bo miał opaskę białoczerwoną na ręce i
      opowiada o wejściu zomo na politechnikę.A później spotkania ze
      znajomymi z konieczności do rana,bo godzina policyjna,list od córki
      z pieczątką ocenzurowano,wyjazd do rodziców na święta z pozwoleniem
      po kilkugodzinnym staniu w kolejce i kolejna rejestracja po
      przyjeździe na miejsce i spowiedź dlaczego przyjechałam przed
      kolegą ze szkoły co inteligecją nie błyszczał,ale był partyjnym .A w
      kilka dni późnie dowiadujemy się,że znajomi ciężko chore dziecko
      nieśli do szpitala,bo oczywiście nie można było wezwać pogotowia,ze
      zostały dzieci bez opieki,bo rodziców aresztowano,że winę/wg tv
      jaruzelskiej/ za stan państwa ponoszą tylko strajkujący i Regan.I
      trucie o tym jak Solidarność chciała ten kumuszy raj zniszczyc i
      jakie kolejne dziwotwory powołał dyktator,a to wron,a to pron ,a to
      ircha.Ale od tego powoływania nie przybyło mięsa,masła,butów,czy
      innych dóbr.
    • Gość: pyton Pierdu pierdu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 16:01
      a u naw w warszawce Hanka :) ma więcej na sumieniu po usunieciu kupców z Placu defilad :). I nie pitolcie głopot. Jeżeli sprzedawczyko prowadywerzy chcą zrobić kariery idąc po trupach motłochu to nie dziwię się decyzji Generała Jaruzelskiego. Większość z nas pewnie miała mu to za złe :P ale przez ostatnie 10lat każdy dobrze widzi co za motłoch parł do władzy absolutnej. Wiecej osób rocznie ginie na drogach, z powodu słabej opieku zdrowotnej, z powodu słabo działających organów państwa takich jak policja , sądy i prokuratura niż zgineło w stanie wojennym.
      Nikt z nasz szaraczków nie wie tak naprawde co by się mogło stać gdyby ta decyzja...
      Przeczytajcie sobie "Krfotok"
    • Gość: guest Czego wtedy chciała Solidarność? IP: *.chello.pl 13.12.09, 16:07
      W 1989 r. Solidarność chciała przejąć władzę i wprowadzić kapitalizm. Logiczne
      i proste. Ale co Solidarność chciała zrobić w 1981 r.? Wiadomo, że władzy nie
      chciała przejmować, wiadomo też, że ustroju politycznego też nie chciał
      zmieniać. Zakładam, że dokumenty nie kłamią ani ludzie z Solidarności w
      tamtych latach też nie kłamali. Wiadomo, że było dużo strajków, w sklepach
      nędza i nikogo, kto by powiedział, co dalej, więc jeszcze raz pytanie. Jaki
      był cel działań Solidarności w 1981 r.?
      • Gość: zomol Re: Czego wtedy chciała Solidarność? IP: 188.33.124.* 13.12.09, 17:41
        To proste jak kłębek drutu w kieszeni elektryka!
        Lechu, parę lat wcześniej powiedziałby swoje słynne:
        "Nie chcem ale muszem"! :-D




        Gość portalu: guest napisał(a):
        > W 1989 r. Solidarność chciała przejąć władzę i wprowadzić kapitalizm. Logiczne
        > i proste. Ale co Solidarność chciała zrobić w 1981 r.? Wiadomo, że władzy nie
        > chciała przejmować, wiadomo też, że ustroju politycznego też nie chciał
        > zmieniać. Zakładam, że dokumenty nie kłamią ani ludzie z Solidarności w
        > tamtych latach też nie kłamali. Wiadomo, że było dużo strajków, w sklepach
        > nędza i nikogo, kto by powiedział, co dalej, więc jeszcze raz pytanie. Jaki
        > był cel działań Solidarności w 1981 r.?
    • almagus Dalej boli kręgosłup od pał,co ten stan wojnny dał 13.12.09, 16:51
      Dalej boli kręgosłup od pał, co ten stan wojenny dał?

      Ocalałeś, lecz zabrał wszystko, czerwonoczarne panisko.

      Generał co wojną zaskoczył rankiem.
      Przedstawia siebie niewinnym barankiem.
      W imieniu narodu, partia to naród.
      Im ocet, musztarda, u nas w sklepach w bród.
      Partia jest za, Sowieci, episkopat.
      Kończyć z anarchią, robole do łopat.
      Podkreślił , ustalił z episkopatem.
      Tych ustaleń konsekwencje są zatem.
      Patriota owszem, mylił ruskie wojska.
      Cel był jeden u władzy grupa swojska.
      Zamiast skrajnej bolszewii politbiura.
      Lepsza ludziom mniej mściwa struktura.
      Tak powstał układ czarny i czerwony.
      Tak przy okrągłym stole utrwalony.

      Wyszedł okupant, padła doktryna.
      Patrzcie kto w Polsce w górę się wpina.
      Ten co donosem został biskupem.
      Usunąć lepszego, najlepszym łupem.
      Ten co donosem w partii notablem.
      A Solidarność została maglem.
      Wkręcona agenturą „WRONiej” zmowy.
      W aborcję ,Wtykan, zły system bankowy.
      Lewe kredyty, lewe operacje.
      Przejąć majątek i jeszcze dotacje.
      Kościół kieruje oczy do Boga.
      Mieliśmy zyskać, a w oczach trwoga.
      Bezy widelcem. Zamki, pałace.
      Jak żyć bez pracy, groszowe płace.
      Kto lepiej wierzy ciągła licytacja.
      A z tego tylko czarnych okupacja.

      www.youtube.com/watch?v=6Ifuhp5l0CM&feature=related
    • Gość: szimurina Pierwszy dzień stanu wojennego IP: *.elblag.vectranet.pl 13.12.09, 16:54
      ja mam takie pytanie: ile było ofiar stanu wojennego? pobitych albo
      zastrzelonych... sto? w ciągu trzech lat trwania?
      ja tam komuchów w tym jaruzela nie lubię ale nie mówcie że to była krwawa jatka!
      krwawa jatka toby była gdyby ruskie weszli albo wyszli ze swoich koszar bo oni
      u nas już byli...
      a teraz ile ginie rocznie w wypadkach drogowych?
      "W 2007 roku w wypadkach drogowych poszkodowanych zostało 68 807 osób, w tym 5
      583 poniosły śmierć, a 63 224 zostały ranne."
      I jak to się ma do 3 lat stanu wojennego?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka