Dodaj do ulubionych

Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie,

06.10.10, 22:15
drugie tyle w Armii Radzieckiej. Kolesie wszystkie opcje pokryli, doliczajac nastepne pol miliona sluzacych u Aliantow na zachodzie . Czy to nie piekne, ta patriotyczna postawa, wobec kazdego kto zaplaci lub mocno nacisnie? POLAK JEDNAK POTRAFI. KOMU NASTEPNEMU BEDZIE SLUZYL PATRIOTYCZNIE?
Obserwuj wątek
    • zoil44elwer Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 06.10.10, 23:10
      Mój starszy kolega po zmobilizowaniu go w sierpniu 39 do WP, dostał się do niemieckiej niewoli,potem został zwolniony i wrócił na G Śląsk.W 1943 został wcielony do Wehrmachtu.Dobrze że dostał się na front zachodni a nie na wschodni.Znów dostał się dso niewoli,tym razem amerykańskiej ci zaś odstawili go jako Ślązaka-Polaka do korpusu Andersa.W 1946 wrócił na G Śląsk do rodziny i by dalej pracować w kopalni.No to polskie UB przetrzepało mu skórę za "służbę" w Wehrmachcie i Polskich Siłach Zbrojnych na zachodzie.Niemcy też uznali go za zdrajcę dezertera.Polskie drogi Górnoślązaków!
      • Gość: eres2 Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 16:49
        zoil44: Mój starszy kolega po zmobilizowaniu go w sierpniu 39 do WP, dostał się do niemieckiej niewoli,potem został zwolniony i wrócił na G Śląsk.W 1943 został wcielony do Wehrmachtu.Dobrze że dostał się na front zachodni a nie na wschodni.Znów dostał się dso niewoli,tym razem amerykańskiej ci zaś odstawili go jako Ślązaka-Polaka do korpusu Andersa.W 1946 wrócił na G Śląsk do rodziny i by dalej pracować w kopalni.No to polskie UB przetrzepało mu skórę za "służbę" w Wehrmachcie i Polskich Siłach Zbrojnych na zachodzie.Niemcy też uznali go za zdrajcę dezertera.
        eres: Po zakończeniu wojny byłych żołnierzy Wehrmachtu polskiego pochodzenia nie spotkały w Polsce Ludowej masowe represje ze trony komunistycznej władzy, a zwłaszcza Ślązaków (zdarzały się co najwyżej jednostkowe przypadki osobistego odwetu). Większym problemem był ostracyzm i pogarda, które spadły na wielu przymusowo wcielonych do Wehrmachtu Polaków – zwłaszcza ze strony napływowej ludności, która licznie osiedlała się na Śląsku, czy Pomorzu po 1945 r. Ponadto, fakt służby kilkuset tysięcy Polaków w szeregach Wehrmachtu przez dziesięciolecia stanowił w Polsce temat tabu - postrzegany jako wstydliwy i zazwyczaj pomijany milczeniem. Weterani Wehrmachtu i ich rodziny zazwyczaj skrzętnie unikali jakichkolwiek wzmianek o owej "plamie na życiorysie".
        Główny wektor rozliczeń z przeszłością został skierowany na Volkslistę i weryfikację narodowościową. Po udokumentowaniu polskości i wysiedleniu osób uznanych za Niemców, kwestia służby wojskowej w Wehrmachcie została zamknięta. Do 1946 r. umożliwiono też powrót Górnoślązakom znajdującym się jako jeńcy wojenni w radzieckich obozach. Paradoksalnie, najwięcej kłopotów mieli ci powracający z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, których aż do 1956 r. dotykały represje.
        Powyższe dotyczyło osób widniejących na DVL grupy III. (Eingedeutschte), bądź grupy IV. (Schutzangehörige des Deutschen Reiches). Z poważniejszymi konsekwencjami musieli się liczyć ci Polacy, którzy podpisali DVL grupy II. (Volksdeutsche), a zwłaszcza ci, którzy aktywnie współpracowali z okupantem niemieckim.

        zoil44: Polskie drogi Górnoślązaków!
        eres: Owe drogi nie były ani drogami polskimi, ani też były właściwe tylko dla Górnoślązaków, bo podobnie potoczyły się losy Polaków z Kaszub, Pomorza Gdańskiego (Gau Danzig-Westpreussen) czy Wielkopolski (Warthegau). Chodzi oczywiście o tych Polaków, którzy podpisali którąś z grup Deutsche Volksliste (DVL).
        Nie wolno jednak zapominać o tych niezłomnych polskich patriotach zamieszkujących obszary Polski inkorporowane do III Rzeszy, którzy nie poddali się niemieckiej presji, ani też nie dali się omamić lepszymi przydziałami żywności (Lebensmittelkarten) i bonami na atrakcyjne towary (Bezugscheine).
        • rico-chorzow DVL=Polskie Oświadczenie Lojalności. 09.10.10, 07:53
          Gość portalu: eres2 napisał(a):

          >Po zakończeniu wojny byłych żołnierzy Wehrmachtu polskiego pochodz
          > enia nie spotkały w Polsce Ludowej masowe represje ze trony komunistycznej wład
          > zy, a zwłaszcza Ślązaków

          Pytanie i prośba,proszę o wytłumaczenie następującego pojęcia - Slązacy polskiego pochodzenia - i na jakiej podstawie mieli oni to polskie pochodzenie?

          Co do represji,oczywiście nie spotykały Slązaków żołnierzy Wehrmachtu represje strony Polaków żadne represje,oprócz wywózek do ZSSR,zamykanie w podobozach polskiego Oświęcimia,czy nawet samego polskiego Oświęcimia,gdzie nierzadko "umierali" w wieku 24-26 lat na starość.W późniejszym czasie nie uznanie wykształcenia i zatrudnianie na "odpowiednich" stanowiskach pracy itp.,itd.

          >Owe drogi nie były ani drogami polskimi, ani też były właściwe tyl
          > ko dla Górnoślązaków, bo podobnie potoczyły się losy Polaków z Kaszub, Pomorza
          > Gdańskiego (Gau Danzig-Westpreussen) czy Wielkopolski (Warthegau). Chodzi oczyw
          > iście o tych Polaków, którzy podpisali którąś z grup Deutsche Volksliste (DVL).

          Dla przypomnienia,DVL nikt nie podpisywał,- Deutsche Volksliste - nie była podpisywana,DVL była odbierana,

          co Slązacy po 1945 roku podpisywać musieli Polakom - chcąc zostać na własnej śląskiej ziemi -,to było mianowicie - Polskie Oświadczenie Lojalności - tzw. lojalka,rodzaj Polskiej Volksliste.

          >Weterani Wehrmachtu i ich rodziny zazwyczaj skrzętnie uni
          > kali jakichkolwiek wzmianek o owej "plamie na życiorysie".

          Oczywiście......nie było żadnych represji strony polskiej.
          • Gość: eres2 Re: DVL=Polskie Oświadczenie Lojalności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.10, 01:12
            rico-chorzów: Pytanie i prośba,proszę o wytłumaczenie następującego pojęcia - Slązacy polskiego pochodzenia - i na jakiej podstawie mieli oni to polskie pochodzenie?
            pl.wikipedia.org/wiki/Narodowo%C5%9B%C4%87

            rico-chorzów: Co do represji,oczywiście nie spotykały Slązaków żołnierzy Wehrmachtu represje strony Polaków żadne represje,oprócz wywózek do ZSSR,zamykanie w podobozach polskiego Oświęcimia,czy nawet samego polskiego Oświęcimia,gdzie nierzadko "umierali" w wieku 24-26 lat na starość.W późniejszym czasie nie uznanie wykształcenia i zatrudnianie na "odpowiednich" stanowiskach pracy itp.,itd.
            eres: Jesteś w błędzie, nie tylko Ślązacy byli ofiarami prześladowań komunistycznych władz, nie tylko oni zapełniali po wojnie dawne hitlerowskie obozy. Na te same szykany narażone było całe polskie społeczeństwo, także ludność zamieszkała na obszarach Polski nie inkorporowanych do Rzeszy (m. in. GG); każdy Polak, który przez peerelowskie władze uznany został za „wroga klasowego”, sabotażystę, szkodnika (określeń dla „gatunków” wroga nowych władz mieli komuniści cały katalog), czy choćby na którego padł cień podejrzenia o „nieprawomyślność ludową”, był więziony, nierzadko torturowany, a nawet pozbawiony życia. Także wywożenie ludzi przez NKWD na „Archipelag Gułag” nie obejmowało tylko Ślązaków, ba, sowieci wywozili z Polski przede wszystkim członków polskiego podziemia niepodległościowego i działaczy socjalistycznych.
            Również „zagospodarowane” przez tandem NKWD/UB na własne potrzeby byłe hitlerowskie obozy, w tym także Auschwitz i z całą pewnością nie był on obozem wyłącznie dla osadzania w nim Ślązaków.

            O roli byłego KL Auschwitz pisze historyk Bogusław Kopka:
            „Wkraczające na ziemie polskie jednostki NKWD przejęły wiele nazistowskich obozów. Był wśród nich także ten największy, w Oświęcimiu. Trafili tam na kilka miesięcy niemieccy jeńcy i Polacy, których sowieckie służby specjalne uznały za wymagających odizolowania. W drugiej połowie 1945 r. rozpoczęła się akcja likwidacji sowieckich obozów przejściowych, w tym oświęcimskiego. Wcześniej, w sierpniu 1945 r., w liście do wojewody śląskiego Aleksandra Zawadzkiego informowano o niepewnym losie przebywających w Oświęcimiu Polaków: >>Niedawno 700 Polaków, tworzących grupę roboczą, zostało wysłanych wraz z niemieckimi jeńcami wojennymi w nieznanym kierunku<<.
            Po wyprowadzce Rosjan gospodarzem byłej hitlerowskiej fabryki śmierci został Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Białej, który założył tam własny obóz. Przebywało w nim około 1500 osób - zarówno niemieckich jeńców, jak i cywilów (w tym kobiety z dziećmi). W czasie akcji "Wisła" skierowano tam część wywożonych Ukraińców. Później w Punkcie Sanitarno-Odżywczym w Oświęcimiu formowano transporty ludności ukraińskiej i Łemków przesiedlanych na ziemie zachodnie i północne. W Oświęcimiu zapadały także decyzje o umieszczeniu w największym Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie na Śląsku. Z reguły do Jaworzna trafiali przedstawiciele ukraińskiej inteligencji i duchowieństwa, a także żony, dzieci oraz krewni skazanych za przynależność do UPA.”

            Jeden z takich sowieckich obozów poznałem osobiście - łagier filtracyjny NKWD w Grudziądzu, obóz utworzony w obiektach byłego niemieckiego obozu pracy dla Ostarbeiterów. Grudziądzki NKWD-owski obóz funkcjonował od wiosny do sierpnia 1945 roku. Osadzeni w nim byli w zasadzie Niemcy, których pędzone przez sowietów długie, piesze kolumny przetaczały się przez miasto, a częściowo i przez ów obóz, przez wiele tygodni tamtego powojennego roku.
            W obozie znajdowali się - o czym mogłem się przekonać - także Polacy z DVL grupy II, ale i inni Polacy uznani przez „bratni” tandem UB/NKWD za wrogów politycznych. W obozie nie więziono Polaków z DVL grupy III. Wiem, że tychże Polaków, służących w Wehrmachcie, nie prześladowano, a przecież na liście ‘Eingedeutscht’ (III grupa DVL) znalazło się na Pomorzu Gdańskim ok. 90% całej polskiej populacji.
            [W Grudziądzu, w mieście do niedawna leżącym w obszarze wcielonym do III Rzeszy (Gau Danzig-Westpeussen) znalazłem się wraz z rodziną bezpośrednio po wojnie. Był to jeden z etapów powojennej wędrówki mojej bezdomnej warszawskiej rodziny.]

            O represjach władz PRL wobec śląskich wermachtowców pisze historyk Michał Smolorz:„Wbrew powszechnym przekonaniom ani zaraz po wojnie, ani potem byłych żołnierzy Wehrmachtu nie spotkały masowe represje ze strony komunistycznej władzy (zdarzały się co najwyżej jednostkowe, osobiste przypadki odwetu). Opisywane akcje powojennej martyrologii Ślązaków wynikały z kryteriów narodowych i służba wojskowa nie była w nich brana pod uwagę (poza formacjami SS). Gen. Aleksander Zawadzki, pierwszy wojewoda śląski (późniejszy wieloletni przewodniczący Rady Państwa), prowadził w tej mierze dość zdroworozsądkową politykę, zapewne pod wpływem swego zaufanego zastępcy, ppłk. Jerzego Ziętka, obrosłego później legendą wybitnego wojewody-gospodarza.
            Główny wektor rozliczeń z przeszłością został skierowany na Volkslistę i weryfikację narodowościową. Po udokumentowaniu polskości i wysiedleniu osób uznanych za Niemców kwestia służby wojskowej w Wehrmachcie została zamknięta. Do 1946 r. umożliwiono też powrót Górnoślązakom znajdującym się jako jeńcy wojenni w radzieckich obozach. Paradoksalnie, najwięcej kłopotów mieli ci powracający z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, których aż do 1956 r. dotykały represje.
            Służbę w niemieckim wojsku mieli za sobą także ludzie komunistycznej władzy oraz eksponenci śląskich elit. Żołnierzem Wehrmachtu (a potem armii Andersa) był Stanisław Kiermaszek, wieloletni wicewojewoda u boku wspomnianego Jerzego Ziętka, a potem jego następca. Trzy lata służby miał za sobą Wilhelm Szewczyk, śląski pisarz, poseł na Sejm, członek egzekutywy KW PZPR. W tym samym wojsku służył legendarny Karol Musioł, przewodniczący Prezydium MRN w Opolu, twórca opolskich festiwali. Niemieckim żołnierzem był abp Szczepan Wesoły, wieloletni watykański duszpasterz polskiej emigracji, a także liczne gwiazdy sportu (jak piłkarz Gerard Cieślik).”
            Dodam, że w swoim czasie znałem bardzo wielu Polaków, byłych żołnierzy Wehrmachtu (z III grupy DVL). Większość spośród nich to Kaszubi bądź mieszkańcy Grudziądza. Z dwoma pośród b. Wermachtowców studiowałem (lata 50.). Żaden z nich nie uskarżał się na dotkliwe szykany ze strony peerelowskich władz, jeśli nie liczyć przesłuchań przez UB. Jedynie niektórzy spośród tych, którzy mieli stopnie podoficerskie w PSZ byli przesłuchiwani kilkakrotnie. Jedyną reakcją przesłuchiwanych było zaprzestanie brylowania w mundurach Battle Dress (powracali w pełnym umundurowaniu).
            • Gość: eres2 Re: DVL=Polskie Oświadczenie Lojalności. (cz.II) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.10, 01:19
              Jest także prawdą, że nie wszyscy Ślązacy trafiali do niemieckiej armii pod presją hitlerowskiego okupanta, byli i tacy śląscy Polacy, którzy „często niecierpliwie czekali na pobór lub zgłaszali się na ochotnika.” Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że tacy znaleźli się i w innych regionach Polski.

              Michał Smolorz:
              „Pierwsi poszli w kamasze Górnoślązacy z przedwojennym obywatelstwem, ci z zachodniej części regionu, od Bytomia, Zabrza i Gliwic – była to jedyna grupa, która służyła w wojsku przez całą wojnę. Prawie wszyscy trafili na front zachodni, który początkowo nie budził grozy. Błyskawiczne zwycięstwo nad Francją przy małych stratach, a potem rok spokojnego życia w koszarach – to dla wielu młodych chłopców nie była dolegliwość. Wojskowe służby propagandowe zapewniały im – poza normalną służbą – wycieczki krajoznawcze, imprezy kulturalne, długie przepustki i urlopy. Więc listy, jakie słali do rodzin, poza zwyczajną i zrozumiałą tęsknotą, zawierały też dumę z poznawania świata, a załączone do nich zdjęcia na tle wieży Eiffla czy na alpejskim lodowcu budziły zazdrość kolegów – ci często niecierpliwie czekali na pobór lub zgłaszali się na ochotnika.”

              rico-chorzów: Dla przypomnienia,DVL nikt nie podpisywał,- Deutsche Volksliste - nie była podpisywana,DVL była odbierana,
              eres: „Podpisanie folkslisty” jest powszechnie używanym skrótem myślowym. Polak w istocie - dla uzyskania wpisu na Niemiecką Listę Narodowościową (DVL) - występował o to z formalnym wnioskiem, a wyrazem jego woli poddania się zniemczeniu (przez wpisanie na Niemiecką Listę Narodowościową - DVL) był złożony przezeń podpis pod owym wnioskiem. A więc podpisywał.
              O zasadach akcji zniemczania na Pomorzu Gdańskim (Gau Danzig-Westpeussen) pisze historyk Józef Milewski: „[…] 21 maja 1941 r. Albert Forster [Gauleiter – eres] wydał tajny okólnik ustalający kryteria, jakimi winny odpowiadać osoby ubiegające się o wpis na Volkslistę oraz przepisy regulujące sprawy czysto formalne. Tak więc zainteresowany musiał udowodnić niemieckie pochodzenie (wg załączonej metryki urodzenie, jednak bez badań rasowych),niemieckie nazwisko i imiona, musiał władać językiem niemieckim, udowodnić nieprzynależność do organizacji polskich oraz wykazać się dobrą opinią miejscowych volksdeutschów.
              Jeszcze w maju 1941 r. rozpoczęła się tzw. wstępna selekcja na terenie całego okręgu, polegająca na tym, że władze niemieckie – po przeprowadzeniu wstępnych w organizacjach NSDAP – wyznaczyły ludzi (lub ich grupy) niezbędnych gospodarce wojennej (m. in. pracownicy służby zdrowia, wysoko kwalifikowani robotnicy), którzy mieli wystąpić z wnioskami o dokonanie wpisu na listę. […] Niezależnie od tego w całym okręgu urzędy (ekspozytury) przyjmowały też wnioski od osób indywidualnych, a więc nie wyznaczonych przez władze.”
              Jedynie najniższy stopień niemieckiej przynależności państwowej [IV grupa DVL – eres] nabywało się nie na podstawie wniosku zainteresowanego, a z urzędu, bez jego woli i zgody.

              Trzeba tu dodać, że akcje zniemczania oparte na rozporządzeniu Himmlera oraz tajnych postanowieniach wykonawczych ministra Fricka z dn. 13.III.41 r. nie były w poszczególnych regionach zwanych Reichsgau’ami jednolite. Gauleiterzy wypracowywali wobec Polaków własne metody postępowania; np. Artur Greiser, gauleiter Warthegau (utworzony z „poszerzonego” obszaru Wielkopolski) był przeciwny zniemczania Polaków (Eindeutschung), uznał bowiem Polaków za niegodnych nadawania im statusu przynależności do narodu niemieckiego, a „swój” Warthegau uznał za dogodne miejsce dla osiedlania repatriantów niemieckich. W ramach szerokiej i brutalnej akcji okupanta z Wielkopolski wysiedlono do Generalnego Gubernatorstwa ok. 300 tys. obywateli polskich w tym 70 tys. Żydów (tych umieszczano w gettach). Zagrody wysiedlonych Polaków zasiedlano etnicznymi Niemcami przesiedlanymi z krajów bałtyckich (Baltendeutsche), z Rumunii (Besarabiendeutsche), z Rosji i Ukrainy (Wolgadeutsche, Wlyhniendeutsche).
              Także Gauleiterzy śląscy Karl Hanke i Fritz Bracht stosowali własną taktykę zniemczania Polaków. O tym w ew. dalszej polemice.

              Po rozszerzeniu przez Niemcy (w dniu 15.6.1941 r.) skuteczności „Ustaw Norymberskich” na zajęte przez Niemców tereny Europy Wschodniej, w tym na obszary Polski wcielone do Rzeszy, zamieszkała na tych terenach ludność zmuszona była wypełniać obligatoryjne deklaracje aryjskości („Ariernachweis”). Zarządzenie to pogłębiło nastroje trwogi wśród ludności polskiej, co skutkowało wzmożoną aktywnością w podpisywaniu przez Polaków folkslist. N.B. Do złożenia deklaracji aryjskości obowiązane na tych terenach były zarówno osoby, które podpisały którąś z DVL, jak i Polacy, którzy zachowali status Polaka.
              • rico-chorzow Re: DVL=Polskie Oświadczenie Lojalności. (cz.II) 11.10.10, 19:33
                Zgada się,Polak musiał - chcąc otrzymać DVL - składać i podpisać wniosek,ja pytałem o Slązaków,pisałem o Slązakach i to w żadnym skrócie myślowym,albo i pan chce podzielić rodziny mieszkające częściowo - po wkroczeniu Polski na Górny Sląsk - po stronie niemieckiej jak i polskiej?,i jeszcze raz - Slązacy nie podpisywali lecz odbierali DVL.Najczęstszym wyznacznikiem przyznania DVL danej rodzinie,też osobno kategorii DVL poszczególnym osobom danej rodziny,był czas zamieszkania Górnego Sląska.

                Też jeszcze raz,co było,albo i jest wyznacznikiem polskości Slązaków?
    • alistair-p Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 06.10.10, 23:16
      prochypisu napisała:

      > drugie tyle w Armii Radzieckiej. Kolesie wszystkie opcje pokryli, doliczajac n
      > astepne pol miliona sluzacych u Aliantow na zachodzie . Czy to nie piekne, ta p
      > atriotyczna postawa, wobec kazdego kto zaplaci lub mocno nacisnie? POLAK JEDNAK
      > POTRAFI. KOMU NASTEPNEMU BEDZIE SLUZYL PATRIOTYCZNIE?
      =====================================
      Ogłoś to na rynku w Katowicach albo na terenach polskich zajętych przez III Rzeszę.Nie zdawałem sobie sprawy,że można wypisywać takie głupoty.Nie ma w języku ludzi kulturalnych słów żeby cie określić.
    • Gość: eres2 Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 16:43
      Jeśli tak bardzo chcesz zabłysnąć na tym forum, będącym forum pasjonatów historii, to pisz prawdę i posługuj się prawdziwymi danymi liczbowymi. Konfabulując, a przy tym pusząc się, pozując na Besserwisser’a i beztrosko paplając głupoty, tylko wystawiasz się na pośmiewisko.
      Wg historyków i publicystów niemieckich, (m. in. Heinriche Jaenecke, Christian Gropper) w niemieckich formacjach militarnych w czasie II w. św. służyło ok. 250 tys. Polaków, tzn. tych z listy II. grupy DVL, czyli Volksdeutsche i z listy III. grupy DVL, czyli Eingedeutschte). Zresztą byli oni żołnierzami określanymi przez swoich niemieckich towarzyszy pogardliwie: "Beutekameraden" (zdobyczni towarzysze broni). Tę samą liczbę wymieniają i polscy historycy.
      Wbrew Twoim fantasmagoriom w mundurach Armii Czerwonej służyło wg historyków ok. 100 do 150 tys. przymusowo wcielonych Polaków.
      Stan osobowy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie liczył w szczytowym momencie, wiosną 1946 roku, ok. 240 tysięcy.
      • grba Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 10.10.10, 21:19
        Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie liczące 228 tys. żołnierzy miały w tej liczbie 89 600 dezerterów z Wehrmachtu (39,3%). W 1943 nowy wzór niemieckiej dywizji piechoty ustalono na 12 713 żołnierzy. Armia niemiecka utraciła w ten sposób 7 dywizji…
        • rico-chorzow Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 11.10.10, 19:52
          grba napisał:

          > Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie liczące 228 tys. żołnierzy miały w tej liczbi
          > e 89 600 dezerterów z Wehrmachtu (39,3%). W 1943 nowy wzór niemieckiej dywizji
          > piechoty ustalono na 12 713 żołnierzy. Armia niemiecka utraciła w ten sposób 7
          > dywizji…


          Ależ oczywiście panie Grba,te 7 dywizji w ciągu jednego,pięknego południa przepłynęły kanał la Manche,tylko po to,żeby dotrzeć do Polskich Sił Zbrojnych na Wyspach,z kolei Stasiu i Nel użyli do przepłynięcie tegoż samego kanału wielbłądy o napędzie odrzutowym.
            • rico-chorzow Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 15.10.10, 18:08
              grba napisał:

              > rico chopie, dupić fleki to możesz na ślunskim forum.

              Panie Grba,hehehehe,nareszcie,oczywiście mam nadzieję,że nie będzie pan nas uraczał własnymi,ulubionymi bajkami-

              - Królowa Wanda otoczona polskim rycerstwem.....hehehehe....Brzechwa dobrze panu zrobi.....też nie jest BEZ hehehehehe
              bi.gazeta.pl/im/2/4739/m4739272.gif

              www.youtube.com/watch?v=P49cwU4g8qM
              • lled Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 20.10.10, 22:58
                Przyjemnie sie czytalo ten watek do momentu pisania glupot.
                Historia bedzie miala tyle wersji ile ludzi bedzie ja wspominac.
                Nie licza sie dokladne numery, ale ogolnie przebieg samej historii.
                Naprawde, z przyjemnoscia czytalem to co tutaj jest napisane, ale po co schodzic na dno?
                • rico-chorzow Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 28.10.10, 18:35
                  led napisał:

                  > Przyjemnie sie czytalo ten watek do momentu pisania glupot.
                  > Historia bedzie miala tyle wersji ile ludzi bedzie ja wspominac.
                  > Nie licza sie dokladne numery, ale ogolnie przebieg samej historii.
                  > Naprawde, z przyjemnoscia czytalem to co tutaj jest napisane, ale po co schodzi
                  > c na dno?

                  Rozumiem pana,mnie podobnie - do momentu pisania głupot -.
                  • erka-4 Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 15.11.10, 07:18
                    Widzisz rico ciężko przyznać się do tego,że wielu a ja uważam,że większość Slązaków wziętych całkowicie "dobrowolnie" do armii niemieckiej przy najbliższej nadarzającej się okazji armię tą "z bólem serca" żegnała jeżeli to był front zachodni,gorzej było na wschodzie bo iwany litości nie mieli nawet dla swoich.
                    • bokertov1947 Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 15.11.10, 07:54
                      Czy chcesz przez to insynuowac, ze Slazacy nie byli patriotami. Ale nie patriotami w polskim definicji znaczeniu - tylko w normalnym - zdrowym znaczeniu?
                      Dlaczego mieliby Slazacy dezerterowac z Wehrmachtu? Aby pojsc do armii polskiej? W koncu gros z nich nawet nie umialo po polsku, bo to co mniemali byc polskim jest przez Polakow do dzis wysmiewane! Albo do ukochanej tak przez Polakow Armii Radzieckiej?
                      Moze tych paru Kurzydlowcow, ktorych wcielili do armii polskiej przed 1939, bo optowali za Polska. Potem wzieto ich do Wehrmachtu, bo dla Niemiec byli oni nadal ich obywatelami.
                      A i tych dezerterow traktowali Anglicy jak niepewnych.
                      Wiec prosze bez bajkopisarstwa!
                      Pozdrawiam
                      • erka-4 Re: Pol miliona Polakow sluzylo w Wehrmachcie, 16.11.10, 17:08
                        Tak uważam,że nie byli patriotami w przeważającej masie,nie byli patriotami niemieckimi a skoro w przypadku sprzyjających okoliczności opuszczali niemieckich "kumpli"i zgłaszali dobrowolną wole dalszej walki przeciwko faszystowskim bandytom w armii polskiej świadczy to o ich polskim patriotyzmie.
                        A tak na marginesie sprawy,można byłobyć niemieckim obywatelem w owych czasach a patriotą polskim i Ślązakiem zarazem.
      • Gość: baba Re: Nigdy Polski sztandar nie walczyl u boku swas IP: *.acn.waw.pl 16.11.10, 04:28
        Masz rację,bo większość z nas wojnę postrzega z pozycji G.G. Niewielu wie,że byłe prowincje pruskie,które po i wojnie znalazły się w jurysdykcji polskiej za III Rzeszy zapłaciły i to dużo. Np. takie poznańskie zostało przyłączone do III ,a zamieszkali w nim Polacy traktowani jak podobywatele,zdrajcy państwa pruskiego. Wysiedlani od 1939roku /plany zakładały wysiedlenie 3,5 mln Polaków,skończyło się na 750 tysiącach,bo Niemcy zajęli się eksterminacją Żydów/.Wysiedlano ich do G.G. żeby zapewnić Niemcom Zabużańskim wikt,opierunek,mieszkania,fabryki itd. Polacy z Wielkopolski zatrudniani na niewolniczych warunkach NIE OTRZYMALI żadnego odszkodowania,bo nie było wywózki. Nie znam spraw Śląskich,Pomorskich,znam z rodzinnych opowieści jak było w Poznańskim. Prawo dla Niemców,kartki odpowiednio dla Niemców inne dla reszty,żadnej możliwości szmuglu,zabicia wieprza,bo za to groziła kara śmierci. A Wermacht? Często ojciec,brat mając do wyboru pozbawienie całej rodziny majątku i wysiedlenia szedł do Wermachtu. W Poznańskim nie było szans na taki opór i podziemie jak jak w GG,bo ilość Niemców,prawo było inne,to były tereny traktowane jak niemieckie,a nie okupowane. Co nie oznacza,że oporu nie było,nie był tylko tak spektakularny jak w GG
        • bokertov1947 Re: A ile milionow "obcych" sluzylo w WP? 16.11.10, 12:55
          Pozwole sobie odwrocic nieco postawiona tu kwestie;
          Ile milionow Niemcow z czesci Gornego Slaska "przejetego" przez Polske po I wojnie ,powolanych zostalo do sluzby wojskowej w Wojsku Polskim? A ile bylo tu Austriakow - czy Rosjan? Wszyscy ci ludzie byli formalnie do 1919 nie Polakami - lecz obywatelami Niemiec, Austro-Wegier i Cesarstwa Rosyjskiego. Tym ostatnim nawet pozwolono byc obywatelami pierwszego postepowego kraju robotnikow i chlopow (tak zwanego Kraju Rad)!
          Z jakich armii wywodzila sie kadra oficerska Wojska Polskiego II PR? Czy z armii polskiej przy Carze Wszechrosji; Cerarzu z Berlina, czy Cesarzu z Wiednia?? W jakiej armii dorobil sie podwalin Marszalka Naczelnik na Kasztance? A jego kanaryla oficerska??
          No wiec mysle, ze trzeba by zostawic kosciol we wsi, bo moze sie okazac, ze to wiecej "obcych" sluzylo w tych polskich armiach - i to nie tylko w II PR, ale i pozniej - niz Polakow.
          Pozdrowienia
          • erka-4 Re: A ile milionow "obcych" sluzylo w WP? 16.11.10, 16:21
            bokertov1947 napisał:

            "No wiec mysle, ze trzeba by zostawic kosciol we wsi, bo moze sie okazac, ze to wiecej "obcych" sluzylo w tych polskich armiach - i to nie tylko w II PR, ale i pozniej - niz Polakow"...
            ...chyba musze Ci przyznać "rację",gdyż faktycznie byli oni tymi obcymi w tych trzech cesarskich armiach a przy nadarzającej się okoliczności wzięli sprawy we własne ręce we własnej,polskiej armii,a SPRAWĄ tą było odzyskanie NIEPODLEGŁOŚCI już nie obcej ale własnej OJCZYZNY gdzie już nie musieli czuć się obco.
            Widzisz jak wygląda Twoja wyobcowana manipulacja,coś tak czuję,że okropnie obco czujesz się w Polsce.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka