Dodaj do ulubionych

Pokłosie podkomisji Antoniego M.

09.02.21, 15:20
Jak już Antoni M., w co nie wątpię, wyjaśni zagadkę, proponuję, by zajął się innymi jeszcze katastrofami z historii, np. "Titanica", czy zeppelina "Hindenburg". Wierzę, że upora się z tym w try miga. Ale najtrudniejszym orzechem do zgryzienia, zwłaszcza dla szczerbatych, może być niewyjaśniona dotąd sprawa wypadku sołtysa z Napierstkowa. Fakty są pokrótce takie: w sobotę pod wieczór pewnego dnia czerwcowego 1978 r. sołtys z Napierstkowa, Józef N. (nazwisko znane redakcji) jechał w stanie... hm, motocyklem marki WFM z boczną przyczepą. Z niewyjaśnionych dotąd powodów przyczepa się urwała i przejechawszy przez stado kur spłoszyła konia u wozu, słabo uwiązanego u płota, po czym wyłamawszy płot plebanii zatrzymała się na małym, drewnianym budyneczku z serduszkiem, gdzie akurat odbywała "posiedzenie" gospodyni księdza, Apolonia W., która tak się zestrachała, że wpadła do dziury, z której ją wydobyła straż pożarna dopiero po 2 godzinach. Od tego czasu babina się jąka. Przedmiotowy koń, z wozem, popędził przez wieś tratując wszystko po drodze i zatrzymał się dopiero na stojącym przy drodze nowiuśkim "Trabancie" kumendanta miejscowej straży. Do tej pory nie wyjaśniono, jako to się stało, że przyczepa się urwała (musiały stać za tym Wiadome Siły, ale nie wiadomo jakie), kto zadał gospodyni środek na przeczyszczenie oraz czemu koń przywiązał się akurat w tym miejscu. Wierzę, że Antoni M. to ostatecznie wyjaśni.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka