Dodaj do ulubionych

Czemu nie z Rosją?

21.02.21, 22:41
Berlin czy Moskwa.
czy samemu?
Ciekawe opinie o Moskwie:

strategyandfuture.org/narada-przy-ulicy-mickiewicza/

Polecam
Obserwuj wątek
    • gandalph Re: Czemu nie z Rosją? 22.02.21, 12:19
      Przyczyna jest prosta:
      z Moskwą niczego nie mamy do zyskania, a możemy wszystko stracić
      z Berlinem mamy wiele do zyskania, a ryzyko straty niewielkie (zresztą lepiej z mądrym stracić niż z głupim zyskać). A poza tym, bez poprawnych stosunków z Niemcami (przynajmniej poprawnych) mamy zamkniętą drogę do zachodniej Europy, a zwłaszcza do USA. Dokładnie tak samo było za sanacji; dopóki Polska nie uładziła stosunków z Berlinem, nikt nie chciał z nami o sojuszu nawet gadać. Właśnie z tego powodu rypnął się nam sojusz z Finlandią w roku, musiałbym sprawdzić, 1928. (A mieliśmy wspólne interesy).
      Właśnie czytam o stosunkach polsko-japońskich w okresie międzywojennym. Mało zbadany teren... Nikt nie wie, jakie tam się kryją jeszcze rewelacje.
      • jeepwdyzlu Re: Czemu nie z Rosją? 25.02.21, 10:46
        Tymczasem de Gaulle....


        Publikacja w Rzeczpospolitej: 24.02.2021

        Pakt de Gaulle-Stalin. Polskę mogli wyzwolić alianci?

        Charles de Gaulle
        Charles de Gaulle utrzymywał część kontaktów ze Stalinem w tajemnicy przed Anglosasami

        Kreml uznał generała za przywódcę Wolnej Francji, bo pomógł storpedować plan Churchilla wyzwolenia Europy Środkowej przez zachodnich aliantów.


        Teza książki francuskiego historyka i byłego szefa „Le Figaro Magazine" Henriego-Christiana Girauda „De Gaulle i komuniści", której uzupełnione o rosyjskie archiwa wydanie właśnie ukazało się nad Sekwaną, jest dla wizerunku twórcy V Republiki na tyle kontrowersyjna i bolesna, że mogła się obronić tylko mnogością tekstów źródłowych. Tym bardziej że jej autor jest wnukiem generała Giraud, głównego rywala de Gaulle'a w walce o przejęcie władzy nad Francją Walczącą. Stąd powstałe monumentalne (tysiąc stron) dzieło, owoc dziesięciu lat pracy naukowej.


        – Przed zarzutami o subiektywność mogę się tylko bronić siłą dowodów, jakie przytaczam. A jest ich wiele i nigdy nie zostały podważone z tego prostego powodu, że w mojej opowieści wychodzę od relacji czołowych postaci ruchu gaullistowskiego – mówi „Rzeczpospolitej" Giraud.



        SPOTKANIE Z MOŁOTOWEM
        Do tej pory de Gaulle uchodził w Polsce za postać bez skazy, jego imię nosi jedno z głównych rond w Warszawie. Ale po lekturze książki Girauda można mieć wątpliwości, czy na nie zasługuje. Generał, choć znalazł schronienie w Londynie po upadku Francji, w tajemnicy przed Anglikami nawiązał kontakt z Sowietami już w listopadzie 1940 r., kiedy ZSRR i Trzecia Rzesza były wciąż związane paktem Ribbentrop–Mołotow.

        Ważnym partnerem dla Stalina de Gaulle staje się jednak po uderzeniu Hitlera na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 r. Bardzo szybko pod fasadą harmonijnego współdziałania między sowieckim przywódcą i premierem Wielkiej Brytanii pojawił się bowiem fundamentalny spór, którego nie dało się przełamać aż do końca wojny. To plan otwarcia „drugiego frontu" przez aliantów. Moskwa chce, aby desant został przeprowadzony jak najdalej od ZSRR, najlepiej w północnej Francji. To dałoby Armii Czerwonej czas nie tylko na odrzucenie Wehrmachtu z terenów Związku Sowieckiego, ale też zajęcie Europy Środkowej, w tym Polski, zanim dotrą tu zachodni alianci.

        Winston Churchill ma jednak inny pomysł. Forsuje uderzenie w „miękkie podbrzusze Europy": Bałkany. I stamtąd wyzwolenie Wiednia, Pragi, może nawet Polski. Prezydent Roosevelt, do którego należy ostateczna decyzja w tej sprawie, miota się między naciskami Brytyjczyków i Rosjan. Pod koniec 1942 ulega jednak tym pierwszym i godzi się na zajęcie Afryki Północnej, bazy do uderzenia na Włochy i dalej w serce Rzeszy.


        Ale Stalin ma asa w rękawie. To de Gaulle, z którym zasady współpracy komisarz ds. zagranicznych Wiaczesław Mołotow ustalił podczas tajnego spotkania w ambasadzie sowieckiej w Londynie 24 maja 1942 r. Najważniejszy warunek najlepiej oddaje deklaracja generała kilka miesięcy później: „Mam nadzieję, że Rosjanie będą w Berlinie przed Amerykanami". Oznacza, że Francuz będzie robił, co może, byle oddalić plan uderzenia aliantów przez Bałkany.

        Na tym jednak nie koniec. Przywódca Wolnej Francji, łamiąc ustalenia z premierem rządu na emigracji Władysławem Sikorskim, bardzo wcześnie przystaje na ostateczne odebranie Polsce terenów utraconych na rzecz ZSRR na mocy paktu Ribbentrop–Mołotow, choć za kompensację na zachodzie. Nie ma też oporów przed narzuceniem przez Moskwę ustroju komunistycznego w Polsce, choć w 1920 r. jako kapitan brał udział w operacji odrzucenia Sowietów na przedpolu Warszawy. Wreszcie już w grudniu 1944 r., gdy Niemcy jeszcze okupują Warszawę, przystaje na żądanie Stalina wysłania francuskiego przedstawiciele do podległego Moskwie Komitetu Lubelskiego. W samej Francji zgadza się natomiast, aby komuniści, mimo iż po klęsce 1940 r. popierali (zgodnie z linią Stalina) porozumienie z Hitlerem, odegrali kluczową rolę w powojennym pejzażu republiki.

        W zamian Kreml forsuje u Roosevelta uznanie de Gaulle'a za przywódcę Wolnej Francji. Generał Giraud, choć stał na czele 300 tys. sił francuskich w Afryce Północnej, zostaje odsunięty. To otwiera Francuzom drogę do grona czterech zwycięskich potęg powstałych po drugiej wojnie światowej, ze strefą okupacyjną w Niemczech i stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

        Tak nakreślone porozumienie zostaje skonsumowane, gdy latem 1944 r. ostatecznie decyduje się kształt powojennej Europy. Wehrmacht jest wówczas wciąż tak mocno usadowiony we Francji, a francuski ruch oporu (wbrew zapewnieniom de Gaulle'a) tak słaby, że desant w Normandii zaczyna się dopiero 6 czerwca 1944 r., dwa dni po zajęciu przez siły sprzymierzone Rzymu. We Włoszech alianci mają wówczas czterokrotnie większe (1,6 mln) siły niż Hitler. Droga na Wiedeń wydaje się więc otwarta. A wraz z nią szansa, że Europa Środkowa, może nawet sama Warszawa, zostanie zajęta przez zachodnich sojuszników, zanim dotrą tu Sowieci.

        De Gaulle, który już wcześniej doprowadził do marginalizacji generała Girauda, w tej rozstrzygającej chwili wycofuje francuskie siły z frontu włoskiego i przerzuca je do Prowansji. Jego śladem, choć w mniejszej skali, idą też Amerykanie.

        Pozostaje postawić kropkę nad „i". 16 marca de Gaulle posyła na ambasadora do Warszawy przyjaznego Sowietom Rogera Garreau, a 8 maja, w dniu kapitulacji Niemiec, przesyła Stalinowi telegram o „wdzięczności całej Europy".

        © Licencja na publikację
        © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
        Źródło: Rzeczpospolita

        Subskrybuj „Rzeczpospolitą”
        na Google News.
        google news icon
        CZYTAJ TAKŻE

        Polska na 46. miejscu dla USA. Czy de Gaulle poświęcił Polskę?

        Polska zapłaciła za sukces de Gaulle’a
        • gandalph Re: Czemu nie z Rosją? 25.02.21, 13:39
          "Pakt de Gaulle-Stalin. Polskę mogli wyzwolić alianci?"

          Prawa i nieprawda.
          Wobec faktu zawarcia paktu FDR-WSC-Stalin w 1939 r. (nie poprawiać daty!) działania de Gaulle'a miały sens tylko i wyłącznie w kontekście francuskim. Mało tego, nie tyle chodziło o Francję, co o osobistą pozycję de Gaulle'a. Przypomnę, że to francuski pułkownik, który dopiero w trakcie działań 1940 roku został generałem. "Kto to jest de Gaulle, nawet go nie znam?". Kto to powiedział? Dowódca garnizonu gdzieś w Syrii w filmie "Jak rozpętałem II wojnę światową". Dokładnie tak, de Gaulle to był nikt. Zdecydowana większość Francuzów popierała Vichy. Ledwie garstka poszła za de Gaulle'm w 1940 r. Do tego dodajmy to, że Brytyjczycy nagrabili sobie u Francuzów (zresztą, u kogo nie nagrabili sobie?) przez Mers-el-Kebir.
          Ale to są potyczki harcowników. Cloux problemu polega na tym, że to Roosevelt dyrygował orkiestrą i pociągał za sznurki, a podstawowa teza brzmi: wojna nie mogła trwać za krótko. Działania we Włoszech były przez Amerykanów niemal jawnie sabotowane. O ile nie mieli oporów przed samą inwazją, bo miała ona sens, to im dalej, tym gorzej. Desant pod Anzio? Idealnie spartolony. Rzym można było zająć kompanią czołgów. Poza tym, skoro desant we Włoszech po Sycylii, to dlaczego nie od razu w okolicach Neapolu? Niemcy na południu Włoch w ogóle nie mieli żadnych jednostek. Dalej, skoro mimo tego działania we Włoszech jednak postępowały, to dlaczego FDR wycofywał jednostkę po jednostce? Aby nie szło za dobrze i wojna nie trwała za krótko.
          Skoro celem strategicznym Roosevelta było wypompowanie Francji i W. Brytanii oraz zarżnięcie Niemiec i Japonii, to wojna nie mogła skończyć się wiosną 1944, choć teoretycznie mogła. Tym bardziej, że głównym dostarczycielem mięsa armatniego byli Sowieci. A małe narody? A czort z nimi!
          To, o czym mowa w artykule, już dużo wcześniej zdecydował Roosevelt, co odpowiadało Stalinowi, a de Gaulle dbał 1. o własny interes, 2. interes Francji. W tej kolejności. Dokładnie tak, jak Churchill, a u nas Sikorski i klika. De Gaulle zabiegał i Stalina, a ten się śmiał w duchu. Warto mieć użytecznego idiotę i nie wyprowadzać go z błędu.
          Nie wiem, skąd w Polsce taki kult Napoleona i de Gaulle'a?
          Jedna uwaga: autor nie napisałby swojego elaboratu przed 2001 r. Wtedy właśnie do Francji dotarł ostatni pociąg z francuskimi archiwaliami odzyskanymi w Rosji. Oficjalnie ostatni. Wcześniej historycy francuscy nie mieli na czym bazować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka