Dodaj do ulubionych

W ramach rocznicowego odgrzybiania historiografii:

01.08.21, 18:03
Wycięcie fąfla nr 1, czyli rozprawa z mitem o tzw. "polskim wkładzie" w złamanie "Enigmy".
Czytelnikom radzę uważnie wysłuchać 4-ch programów na YT:
1) MIT ENIGMY 1939? Za tym sukcesem ukryto ogromne zaniedbania | K. Leszczyński:
2) Szyfry II RP: Największe zaniedbania polskiej kryptologii | K. Leszczyński:
3) Mit polskich szyfrów 1939-1945. Niewygodne fakty | K. Leszczyński:
4) #67 dr Marek Grajek - Ryba, która przemówiła
Pytania pomocnicze:
1) Wprawdzie Rejewski, Różycki i Żygalski w grudniu 1932 odtworzyli konstrukcję maszyny szyfrującej, ale... Jakie KONKRETNIE korzyści miała Polska z tego sukcesu? Konkretnie!
2) Jaki był stan badań brytyjskich nad "Enigmą" latem 1939, gdy Brytyjczycy i Francuzi dostali prezent od Polski?
Odpowiadam: nie wiemy i nigdy się nie dowiemy. Coś jednak musieli wiedzieć, przynajmniej od 1935 r., gdy ich superas wywiadu, z ogromnym doświadczeniem z poprzedniej wojny, koneksjami w wielkim świecie, multimiliarder i pionier radiofonii i lotnictwa w Kanadzie, William Stephenson, będąc w Berlinie, po audiencjach u Hitlera, Goeringa itd. usłyszał hasło "Blitzkrieg". Dośpiewał sobie, co to oznacza, a był cały czas w kontakcie z Pałacem Buckingham, swoim protektorem z poprzedniej wojny, adm. Reginaldem "Blinker" Hallem.
3) Jaka była faktyczna rola "Enigmy" w systemach łączności III Rzeszy? Kluczowa w Kriegsmarine i Luftwaffe, podrzędna w wojskach lądowych. Akurat pierwszych dwóch wersji nasze B.Sz. nie tykało. W wojskach lądowych "Enigma" była stosowana na szczeblu taktycznym, czyli do szczebla korpusu-armii, góra. To, co najciekawsze, było obsługiwane przez zupełnie inne systemy, których B.Sz. w ogóle nie znało. Tu już wyłączna zasługa Brytyjczyków (i Szwedów), bo nawet nie Amerykanów.
4) Colossus? Nie miał nic wspólnego z "Enigmą". To w związku z "Fischem"
Dodatkowo zadam 5) pytanie:
jak miała się sprawa polskiej łączności przez CAŁĄ WOJNĘ i polskich szyfrów? Wiadomo, że Niemcy o postanowieniach z Jałty dowiedzieli się z polskich radiogramów. Brytyjczycy też je łamali, a nawet Czesi.

Następny w kolejce: mit Wiednia 1683. A właściwie antymit, bo niektórzy nie mogą do dziś wybaczyć Sobieskiemu udziału w tej imprezie.
Obserwuj wątek
    • gandalph Re: W ramach rocznicowego odgrzybiania historiogr 01.08.21, 22:13
      Uzupełnienie:
      1). Ośrodek w Bletchley Park powstał wiosną 1939 za prywatne pieniądze na wykup pałacu wyłożone przez ówczesnego szefa MI-6, sir Hugh Sinclaira. Zaraz na początku wojny, ni z gruszki, ni z pietruszki, pojawiły się tam całe wagony sprzętu i całe tabuny personelu: radiooperatorów, elektryków, szyfrantów, kryptologów, sekretarek itd. itp. Skąd ich wytrzasnęli z dnia na dzień? To adm. "Blinker" Hall, weteran branży, szef wywiadu Royal Navy w I W.Św., cały czas dbał o to, by mimo redukcji personel się nie porozłaził po kątach albo, co gorsze, nie "przeszedł na złą stronę mocy".
      2). Znana jest postać Collina Gubbinsa, twórcy i 1. szefa SOE. Mało kto wie jednak, że przed wojną był on przedstawicielem brytyjskiego przemysłu włókienniczego w... Bielsku-Białej. Przebywał tam całe lata. Czy JESZCZE się zajmował, można się domyślać. Jednym z jego zadań, zwłaszcza po aneksji Czechosłowacji, było kierowanie siatką obserwującą dostawy dla Wehrmachtu, w tym przede wszystkim elementy maszyn szyfrujących... Enigma. Tenże Gubbins w sierpniu 1939 nadzorował z ramienia Londynu "przesyłkę specjalną" z B.Sz.
      3). Nie mam na to dowodów, ale stawiam euro przeciwko psim kłakom, że cała heca ze spotkaniem Knoxa, Bertranda i Dennistona w Warszawie w lipcu 1939 była tylko przedstawieniem dla zamaskowania faktu, że Brytyjczycy byli o wiele bardziej zaawansowani w temacie. Albo.. Oficjalnie niczego nie wiedzieli. Ale tylko oficjalnie. Mieli swoje wtyki w Warszawie i nawzajem. 1. sierpnia 1939 objął swoją funkcję attaché morskiego przy ambasadzie RP w Londynie kmdr Tadeusz Stoklasa. Potem został szefem połączonej agendy wywiadu pol.-bryt. o kryptonimie "Klemens"; z ramienia Brytyjczyków uczestniczył w niej nie kto inny, jak Wilfred "Biffy" Dunderdale.
      3). Brytyjczycy musieli sprawę "Enigmy" trzymać pod korcem z co najmniej dwóch powodów:
      a) część (duża) współpracowników wywiadu brytyjskiego lub polskiego pozostała "po tej stronie żelaznej kurtyny". Było ryzyko zaszkodzenia im. Rejewski swoje wspomnienia spisał w latach 1960-ych i złożył w depozyt notarialny. Gdy sprawa wyszła na jaw już za Gierka, nic mu nie groziło.
      b) Niemcy udostępnili "Enigmę", w tej czy innej wersji, innym krajom, np. Szwajcarii i (prawdopodobnie) Hiszpanii, komu jeszcze, nie wiem. Poza tym była używana w strefie wschodniej Niemiec przez poprzedniczkę Stasi. Tak więc wiedza miała wartość operacyjną.
      • gandalph Re: W ramach rocznicowego odgrzybiania historiogr 03.08.21, 20:50
        Uzupełnienie po raz wtóry:
        Wzmiankowany Krzysztof Leszczyński oraz dr Marek Grajek to emerytowani kryptolodzy; nie wiem, czy "zieloni", czy "niebiescy". Tym niemniej, są autorami wielu publikacji z historii kryptologii. Właśnie dzisiaj dotarła do mnie zamówiona książka K. Leszczyńskiego "Polskie szyfry 1919-1945, łączność - wywiad wojskowy". Obraz jest rozpaczliwy i woła o pomstę do nieba. Przez większą część dwudziestolecia wojennego i przez całą wojnę Niemcy "czytali" nasze szyfry bez problemu. W 1939 r. w Wojsku Polskim nie było dla nich ŻADNYCH tajemnic. Mało tego, łączność polskiego Londynu z krajem była przysłowiową dziurą, którą wyciekały tajemnice alianckie. (Gwoli sprawiedliwości: "dziura" nie była polską wyłączną specjalnością. Szyfry tzw. aliantów, np. Norwegów czy Chińczyków (od Czang-Kaj-szeka) też były dziurawe. Jedną z najważniejszych przyczyn niepowodzeń brytyjskich w latach 1940-1 w Egipcie i na Bliskim Wschodzie było używanie przez ambasadę amerykańską w Kairze szyfrów dyplomatycznych od lat skompromitowanych, tj. "czytanych" przez Japończyków (dobrze ich nasi wyszkolili!). Japończycy w ogóle "złamali" wszystkie amerykańskie systemy szyfrowe oprócz jednego: stosowanego przez piechotę morską. Ale tu wyszły zalety niebywałej perfidii Amerykanów.
        Brytyjczycy nie wyprowadzali naszych z błędów co do jakości swoich szyfrów, bo tak im było wygodniej. Poza tym, Brytyjczycy ... czytali Niemców. Znane Anglikom "cytaty" z polskich radiogramów ułatwiały łamanie szyfrów niemieckich.
        Krótko mówiąc, Biuro Szyfrów, które TEORETYCZNIE miało zajmować się zabezpieczeniem szyfrów własnych, wlazło w szkodę i zajmowało się nie tym, czym powinno. No ale to pierwsze to była niewdzięczna robota, którą odwalali kapitanowie, porucznicy, cywile, a nawet kobiety, to drugie to był "paśnik" zapewniający splendory, awanse, ordery i premie. A w 1939 roku polskie armie poszły w pole bez szyfrów własnych. A nawet gorzej: 2. września Niemcy je zdobyli na odcinku Armii Kraków, a że wszystkie armie miały takie same... Takie małe niedomówienie. Szyfry używane przez dyplomatołków Becka były beznadziejnie słabe nawet w oczach B.Sz.
        I tak trzeba widzieć sprawę kompleksowo...
    • gandalph Re: W ramach rocznicowego odgrzybiania historiogr 04.08.21, 13:40
      Właśnie wczoraj przyszła zamówiona książka tegoż Leszczyńskiego na temat polskich szyfrów 1919-45. Okazuje się, że Wojsko Polskie, co najmniej od 1923 r., nie zawierało żadnych ale to żadnych tajemnic dla Niemców.
      Gdy gen. Kutrzeba we wrześniu 1939 podpisywał kapitulację Warszawy, niemieccy oficerowie z rozbrajającą szczerością powiedzieli, że podsłuchiwali wszystko, o czym mówił z Rydzem, czy to radiowo, czy (uwaga!!!) przewodowo, bo węzeł polskiej łączności był w ... Berlinie. Tak to sanacja, mimo upływu 20 lat "załatwiła" łączność dla wojska.
      O przygotowywaniu Powstania w W-ie Niemcy wiedzieli (z nasłuchu) na pół roku wcześniej, O czynniku zaskoczenia mogliśmy zapomnieć. I w ten sposób zmiana kolejności: następny będzie Fąfel nr 2, Powstanie '44.
      • gandalph Re: W ramach rocznicowego odgrzybiania historiogr 09.08.21, 12:58
        Kampanię wrześniową Polska prze*rała m.in. z powodu niedostatków (eufemizm!!) łączności, tak przewodowej, jak i bezprzewodowej:
        a) bajzel organizacyjny, wzorce przejęte z armii carskie
        b) błędne decyzje organizacyjne, kadrowe, sprzętowe (Brytyjczycy odchodzili już łączności średniofalowej)
        c) słabość szyfrów własnych
        Tego wszystkiego nie mogły przysłonić osiągnięcia kryptologów, bo Polska nie była w stanie ich skonsumować.
        Równocześnie mieliśmy kadry wyśmienitych konstruktorów i wynalazców, jak firma AVA (znana tylko w związku z Enigmą, a to był margines jej działalności. Ci sami ludzie już w czasie wojny, będąc na Wyspach skonstruowali sprzęt łączności, przy którym Brytyjczycy cmokali z zachwytu: miniaturowe radiostacje dla cichociemnych, dywersantów, agentów, podziemia w Polsce...
        Pytanie, dlaczego nie można było w kraju? Odpowiedź: bo KADRA urządziła sobie paśnik w postaci Enigmy. Na nic innego już pary nie starczyło.
        A tu: cymes - handie-talkie, SCR-536, autor Henryk Magnuski (a to nie jedyne jego osiągnięcie. Ta sama AVA wykoncypowała przekaźnik wielokanałowy, który znakomicie sprawdził się np. na plażach Normandii. Jedno urządzenie załatwiało łączność na 15 różnych częstotliwościach równocześnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka