moj brat i alkohol

IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 10.01.04, 18:02
piszecie tu o uzaleznieniach, tez mam problem z pijacym bratem. W ubieglym
roku przeszedl 3 razy odtrucie i niezakonczone terapie. Po ostatniej nie piL
2 miiesiace, spedzil sylwester w gronie AA i nad ranem wypil. Pije do dzis.
od poniedzialku chce isc na odtrucie. problem polega na tym, jak przetrwac
do tego czasu. Twierdzi ze potrzebuje alkoholu, nie ma pieniedzy wiec pije
azulan, nie moze jesc, dawki alkoholu powoduja wymioty. Mam pytanie, czy
zaniesc mu alkohol????? Wiem ze pojdzie na leczenie ale nie wiem czy to jest
pomoc jakiej powinnam mu udzielic. Jak moge mu pomoc?
    • hepik1 Re: moj brat i alkohol 11.01.04, 06:52
      no pewno,może skrzynkę całą od razu,będzie wiedział,że na siostrę zawsze można
      liczyć...komfort picia i poczucie bezpieczeństwa ważna sprawa...nie będzie się
      biedny azulanem katował,przecież to ohydne w smaku musi być...piszą coś o
      "twardej miłości"ale ...to przecież brat..
      • irex22 Re: moj brat i alkohol 11.01.04, 09:45
        dziekuje....jak moge mu pomoc?
        jest z nim jego byla zona i pielegnuje go jak dziecko....ale wszyscy
        zainteresowani doskonale wiedza ze skorzystalby bez skrupulow z pomocy innej
        chetnej pani a takich nie brakuje.
        czy jedyna metoda jest tu brak pomocy?
        • Gość: hepik Re: moj brat i alkohol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.04, 09:59
          Wszystko co możesz zrobić to w odpowiednim momencie,gdy już nie będzie miał sił
          by się ruszyć to zawieżć na detoks.I tyle.O wpływie na to czy będzie pił czy się
          leczył można powiedzieć tyle,że jest równy zeru.Alkoholikowi można pomóc dopiero
          w momencie,gdy świadomie i dla siebie podejmuje trud trzeźwienia i wtedy
          wsparcie jest jak najbardziej oczekiwane i pomocne.Ani minuty wcześniej bo jest
          to daremne.
          • irex22 Re: moj brat i alkohol 11.01.04, 10:49
            jeszcze raz dziekuje i przyznaje ze w tej calej masie kobiet gotowych do
            pomocy mimo wszystko, zglupialam i nie wiedzialam co robic
            • Gość: hepik Re: moj brat i alkohol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.04, 15:12
              Dobroć kobiet jest niedoprzecenienia.Potrafią również tych,którzy swiadomi
              problemu i stawiający na "twardą miłość"zrównać z ziemią za brak niesienia "pomocy"
              • irex22 Re: moj brat i alkohol 11.01.04, 15:41
                to nie jest takie proste jak sie wydaje...przed ostatnim odtruciem moj brat
                otarl sie o smierc, doprowadza sie do coraz tragiczniejszego stanu....nie bede
                sie czula dobrze jezeli z powodu braku jakiejkolwiek pomocy on straci zycie a
                nie jest to moja imaginacja i wiem takze ze on to jest w stanie wykorzystac.
                Ale z roznymi sprawami ludzie musza zyc...tak widocznie juz jest.
                • genetic Re: moj brat i alkohol 12.01.04, 06:57
                  no wlaśnie, to_nie_jest_takie_proste jak się wydaje.
                  wyznawcy zasad twardej miłości powiedzą "widocznie nie było dane mu
                  wytrzeźwieć", gdy twój brat zaliczy zgon w oczekiwaniu na detx. czytałem i
                  słyszałem tę formułkę już wielokrotnie, tylko co to znaczy. że jakiś los czy co
                  gorsza przeznaczenie? tak musiało się stać?
                  bzdura totalna.
                  obecnie, żeby wzięli na dtx trzeba z reguły czekać tydzień, nieraz więcej w
                  dużych miastach. i co robić do tego czasu? podawać lepszy alk niż azulan?
                  wydaje mi się, że można zrobić minimum, czyli opłacić chociaż kroplówkę w domu,
                  celem uzupelnienia elektrolitów. zgon alkoholika najczęściej następuje w skutek
                  niewydolności krążeniowej...

                  brat jest już w szpitalu?
                  • hepik1 Re: moj brat i alkohol 12.01.04, 08:44
                    Już na samym początku napisałem o lepszości skrzynki wódki niż małej butelce
                    azulenu.Na miejsce w szpitalu czeka się nie tylko tydzień w przypadku innych
                    przypadłości,na zabiegi chirurgiczne miesiącami,na implanty np stawu biodrowego
                    latami.I dyskusja na temat służby zdrowia jakby bez sensu.Nikt alkoholikom na
                    złość specjalnie nie robi,każąc męczyć się przez tydzień.
                    A z innej beczki-jeśli ktoś chce popełnić samobójstwo to rzuca się pod pociąg
                    albo wiesza w środku lasu.Jeśli koś lubi demonstracje wiesza się w kuchni,gdy
                    słyszy,że ktoś otwiera zamek drzwi wejściowych.Jeśli robi to raz,byc może woła w
                    ten sposób o pomoc.Jeśli robi to kilka razy do roku,choć pomoc dostawał juz pare
                    razy i wie co powinien zrobić,byc może trzeba tylko w zamku kluczami pogmerać i
                    odejść od drzwi.
                    Może to jest a propos a nie z innej beczki?
                    • irex22 Re: moj brat i alkohol 12.01.04, 09:43
                      piszesz tak jakbys nie znal problemu...co by bylo gdyby? Nie czas na morały
                      kiedy ma miejsce konkretna sytuacja...a poza tym nie o samobojstwo tu
                      chodzi...nie słyszałeś o wypadkach w stanie silnego upojenia alkoholowego? To
                      co pisze Genetic tez jest faktem...jak zrozumiec czlowieka ktory nie ma juz
                      sily zejsc po alkohol a chce w dalszym ciagu pić? Szkoda słów.
                  • irex22 Re: moj brat i alkohol 12.01.04, 09:38
                    nie, jest w domu...dzięki za rade z kroplówką
                • hepik1 Re: moj brat i alkohol 12.01.04, 08:55
                  irex22 napisała:
                  ..nie bede
                  > sie czula dobrze jezeli z powodu braku jakiejkolwiek pomocy on straci zycie a
                  > nie jest to moja imaginacja i wiem takze ze on to jest w stanie wykorzystac.

                  Na tym m.in polega współuzależnienie.Obwinianie się-za coś ,na co faktycznie nie
                  ma się wpływu doskonale wykorzystywane przez alkoholika w każdej fazie jego
                  nałogu.I nawet pełna świadomość tego ,że się jest wykorzystanym bez skrupułów
                  nie zapobiega poczuciu winy.Perfidia choroby zwanej alkoholizmem,która dotyka
                  nawet tych,którzy mogą nie wiedzieć jak smakuje alkohol.
    • Gość: jerzy Re: moj brat i alkohol IP: 195.187.99.* 12.01.04, 09:46
      Niestety - jak się obwiniasz to jesteś współuzależniona. Życie straci na własny
      rachunek - jak się zapije - nie z Twojej winy. A jakby wpadł pod samochód
      [całkiem trzeźwy] to też się będziesz obwiniać za jego śmierć?. Chyba raczej
      nie.
      Duży jest i wie co robić.
      Jak pije to niech pije - musi spaść na dno. Był w AA więc wie co go czeka.
      Dostarczanie gorzały to przykładanie ręki do jego śmierci.
      Ma rację hepik -najlepiej zawieź mu całą skrzynkę - co się ma chłopina męczyć.
      Wypije raz a dobrze i przestanie się męczyć. Tam pewno mamuśka mu pomaga w piciu
      Jeszcze na koniec. Jak ma siłę chlać azulan to powinien mieć siłę, żeby trafić
      na terapię. A skąd ma ten azulan??
      • irex22 Re: moj brat i alkohol 12.01.04, 09:50
        Nie musisz silic się na ironię...to akurat jest zbędne..daruj sobie.
        • genetic Re: moj brat i alkohol 13.01.04, 17:21
          irex22 napisała:

          > Nie musisz silic się na ironię...to akurat jest zbędne.

          Ależ właśnie musi. W ten sposób wykazuje swoją wyższość nad nami nieświadomymi
          takich oczywistych prawd jak "jeżeli się obwiniasz to jesteś współuzależniona"
          i (moja ulubiona) "musi spaść na dno".
          Dlaczego brat nie jest w szpitalu? Postanowił pić dalej?
          • irex22 Re: moj brat i alkohol 13.01.04, 17:33
            już jest...od dziś..bardzo się cieszę z tego
            • genetic Re: moj brat i alkohol 14.01.04, 03:11
              irex22 napisała:

              > już jest...od dziś..bardzo się cieszę z tego

              jak wyjdzie, napisz co z nim sie dzieje dalej.
              pozdrawiam :)
              • hepik1 Re: moj brat i alkohol 14.01.04, 03:35
                "Dlaczego obstajemy przy tym,że każdy AA musi dosiągnąć SWOJEGO dna?Po prostu
                dlategoże mało kto zechce szczerze realizować program AA,dopóki nie stoczy sie
                na dno.Stosowanie pozostałych jedenastu kroków oznacza przyjęcie takich postaw
                i zachowań,których żaden nadal pijący alkoholik nie dopuści nawet do
                swych myśli"

                "Od chwili,kiedy przestałem kwestionować i odrzucać,mogłem zacząć dostrzegać i
                odczuwać...Trudno mi powiedzieć,przy jakiej okazji i którego dnia uwierzyłem w
                Siłę Wyższą ode mnie...Aby to osiągnąć,musiałem jedynie zaprzestać walki..."
              • irex22 Re: moj brat i alkohol 14.01.04, 11:32
                to mile ze sa tacy ludzie jak Ty....napisze
                :-)
              • irex22 Re: moj brat i alkohol 21.01.04, 12:01
                No coż Geneticu....poszedł na odtrucie pokorny...wrócił hardy...wie wszystko
                na terapie sie nie zapisal
                :-) jeszcze raz dzięki
                • hepik1 Re: moj brat i alkohol 21.01.04, 14:26
                  No cóż,jeszcze jeden,który ma czas.Może tylko dla irex jakaś nauka na
                  przyszłość.Niech każdy odpowiada za siebie-nikogo nie ratujmy,kto tego nie
                  chce.Szkoda zdrowia.
                  • irex22 Re: moj brat i alkohol 21.01.04, 17:24
                    przyznaje racje...dlatego wtracam sie tylko w krytycznych sytuacjach
                • genetic Re: moj brat i alkohol 22.01.04, 06:22
                  irex22 napisała:

                  > poszedł na odtrucie pokorny...wrócił hardy...wie wszystko
                  > na terapie sie nie zapisal

                  domyślam się, że jednak nie sięgnął od razu po "kontrolnego browara"?
                  no cóż, dobre i to.
                  napisałaś dalej ,że włączasz się do pomocy w sytuacjach kryzysowych i chyba o
                  to chodzi. To jest jak pierwsza pomoc. A co dalej... tu już nic nie zmienisz.
                  • Gość: jerzy Re: moj brat i alkohol IP: 195.187.99.* 23.01.04, 09:34
                    "Wie wszystko" do kolejnego zapicia.
                    Jak wrócił hardy to go gorzała szybko sprowadzi do poziomu gruntu.
                    Następnym razem jak się będzie udawał na odtrucie to niech się sam tam czołga.
                    Dla Ciebie irexx uwaga - wtrącaj się jedynie w sytuacjach Ciebie dotyczących.
                    Nie dawaj się wykorzystać - np. do zawiezienia go na odtrucie, wezwania lekarza
                    odtruciarza, zakupu gorzały, usprawiedliwienia nieobecności [w pracy, szkole]
          • hepik1 Re: Na co kto się sili 13.01.04, 21:01
            Podobnie jak genetic na sarkazm.Każdy tam ma swoje wady ,Ci pijący i
            niepijący.Mało jest ludzi bez wad,ja osobiście nie znam nikogo.
          • hepik1 ReII formularz 13.01.04, 21:04
            Podobnie jak genetic na sarkazm.Każdy tam ma swoje wady ,Ci pijący i
            niepijący.Mało jest ludzi bez wad,ja osobiście nie znam nikogo.Ale w związku z
            tym,że i ja mam liczne ,aż tak bardzo mi u innych nie przeszkadzają.No ,może
            czasami i przeszkadzają.I wtedy się wkurzam.I nie zawsze wtedy pomaga nawet
            modlitwa o pogodę ducha.Ale niekiedy pomaga.I z tego sie cieszę.Pozdr.
            • Gość: jerzy Re: ReII formularz IP: 195.187.99.* 14.01.04, 09:12
              Nie okazuję ani nie wykazuję wyższości. Po prostu jestem dotknięty alkoholizmem
              od lat 20 i od lat 13 nie piję. Jednak by iść się leczyć musiałem spaść na dno.
              Inaczej się nie da - alkohol ma ogromną siłę przyciągania.
              Sarkazm i ironia to jeden ze sposobów, żeby namówić pijącego na leczenie.
              Jak poszedł do szpitala to super - może kup mu książkę REHAB Osiatyńskiego -
              jest o leczeniu - w sam raz dla niego. Wydrukuj mu ten post - zobaczy, że
              naprawdę zależy Ci na nim. Poczyta sobie. Jeśli chodzi o chlanie azulanu to ja
              popijałem denaturat. Trochę śmierdział - no ale to alkohol. Jeśli chodzi o
              zachlanie w trakcie terapii, chodzenia do AA - to też normalne. Ja po 3
              miesiącach terapii pochlałem trzy dni.
              Pamiętam jak potem, ze spuszczonymi uszami, oczami poszedłem na mityng - a
              Gienia [z PERTRY] w te słowa do mnie. "Oooo!?!?. Pochlałeś?. Ok! Co się pochla
              to się nie odchla. Dobrze że jesteś, będzie OK!." To mnie - ta ironia -
              ustawiła na niepicie.
              • hepik1 Re: II formularz 14.01.04, 10:28
                Tylko jakby jest drobna różnica-kiedy do Ciebie się zwraca terapeuta na
                odwyku,czy ktoś bardzo bliski na mitingu a i to gdy ty o to prosisz,tak?Bo
                zdajsie że taka jest formuła?A trochę inaczej jest gdy to kierujesz do osoby
                współ uzależnionej,tu siostry a gdzie indziej córki alkoholiczki.Bo to że pije
                brat czy matka chyba nie ich wina by ich za coś opieprzać.Coś jest w Twoim tonie
                takiego,że tak nie tylko ja odbieram,już kiedyś na ten temat gdzieś dyskutowaliśmy.
                I jeszcze jedno-abstrahując od tej konkretnej sytuacji-chyba nie do wszystkich
                można stosować te same metody-nazwijmy ją metodę bata.Albo nie tylko i
                wyłącznie.Czasami trzeba pocieszyć czy przytulić,nie wydaje Ci się?
                I juz ostatnia sprawa-właśnie w styczniu byłem na mitingach gdzie omawiano krok
                12.I jedno bardzo mocno do mnie dotarło-że najskuteczniejszą metodą jest
                mówienie o sobie,że mnie konkretnie coś tam pomogło a nie mówienie zrób tak i
                tak ,bo to ci pomoże wyzdrowieć.A ten ktoś do kogo słowa kierujemy ma już swój
                rozum,swoją wolę i zrobi z tym co tylko zechce.I tak własnie dzieje się w Twoim
                ostatnim poście ,mówisz o sobie i odbiór tego już zupełnie inny.A forum to nie
                jest jednak konkretna terapia,otwarta czy zamknięta.Pozdr.
                • irex22 Re: II formularz 14.01.04, 11:28
                  Problem w tym ze kazdy z nas jest troche jednak inny i ma rozne potrzeby. Wiem
                  dlaczego moj brat przerwal ostatnia terapie. Wracal ....jak zbity pies...nie
                  mogl w danym momencie udzwignac tego oceniania i roztrzasania tej agresji
                  skierowanej przeciwko niemu a w rzeczywistosci kazdy z uczestnikow terapii
                  ocenial siebie. Podpowiedzialam mu jak sie przed tym obronic....zasugerowalam
                  aby tym atakujacym go, tym najmadrzejszym zadal proste pytanie i jednocześnie
                  powiedzial co w takim momencie czuje. Zrobil to, zapytał co taki atak na niego
                  daje tym, ktorzy maja wieczne pretensje i powiedzial ze on sie czuje z tym zle
                  a powinien z terapii wychodzic podbudowany, powinna mu ona dawac sile do
                  przezycia nastepnego dnia. To nie sukces jezeli uwolnienie od nalogu zabije w
                  nas czlowieczenstwo.
                  • hepik1 Re: II formularz 14.01.04, 12:33
                    A teraz do irex-nie byłaś z z bratem na terapii-to o agresji innych w stosunku
                    do brata słyszałaś od niego prawda?I tu proponuje wziąc małą poprawkę,co dla
                    niego było agresją? Na terapi istnieje instytucja informacji zwrotnej.
                    Za jej pomoca oddajemy komuś dokładnie to,co,otrzymaliśmy:CO CZULIŚMY,CO
                    WIDZIELIŚMY,CO SŁYSZELIŚMY,nie zaś co myślimy,sadzimy,przypuszczamy,co nam się
                    wydaje lub jak oceniamy i jakie mamy opinie o naszym rozmówcy,o jego
                    zachowaniu.Informacja dotyczy tego co ja czułem,widziałem lub słyszałem a więc
                    nie jest to prawda uniwersalna i obiektywna.Gdy mówimy o swoich odczuciach nigdy
                    nie będzie to odebrane jako agresja.Ocena i krytyka w zwrotach jest
                    niedopuszczalna choć nie jest to łatwe,bo w życiu prawie zawsze wygłaszamy
                    opinie,oceny i sądy a nie mówimy o uczuciach.I nad prawidłowym przebiegiem
                    terapi czuwa terapeuta.,od tego między innymi tam jest.Jeśli brat twierdzi,że na
                    terapi spotykała go krytyka,agresja i nikt na to nie reagował to chyba jednak
                    konfabuluje chcąc znależć usprawiedliwienie i wytłumaczenie tego dlaczego
                    przerywa leczenie.Bo tak jest najprościej-nie te godziny ,nie w te dni
                    ,terapeuta niesympatyczny,inni pacjenci na niskim poziomie intelektualnym
                    ,agresja,herbata nie słodzona a zupa za słona i jeszcze tysiące innych wymówek
                    służących temu by znowu ,po chwilowym odpoczynku można było spokojnie sie
                    napić,bez zbędnych wyrzutów sumienia.Jak wygląda terapia-polecam również książkę
                    proponowaną przez Jerzego -Rehab-Osiatyńskiego-opisana wprawdzie jest tam
                    terapia w warunkach amerykańskich sprzed 20 lat ,ktorą autor sam przechodził ale
                    w sprawach merytorycznych tak samo wygląda teraz u nas.
                    • Gość: jerzy Re: II formularz IP: 195.187.99.* 14.01.04, 15:21
                      Jeszcze raz ja - hepik - TAK naprawdę to mówimy dokładnie o tym samym - tylko
                      używamy innych słów. Pozdrowienia. PS Z jakiego miasta jesteś - jeżeli wolno
                      spytać. Gdzie chadzasz na mitingi?
                      I tak na marginesie czy nie było nigdy tak, że Ci na mityngu ktoś zalazł za
                      skóre, brzęknął głupotę, ocenił negatywnie. Czy nie uważasz, że są lepsze i
                      gorsze grupy AA.
                      Na mityngach mówimy tylko o sobie i nie oceniamy - ale to błąd [moim zdaniem].
                      Nie wszystko da się powiedzieć na własnych przykładach.Lekarz ocenia chorobę i
                      ordynuje lekarstwo - nie mówi o sobie.
                      My [sorry] ja alkoholik oceniam swoją chorobę i jestem dla siebie i dla innych
                      takim lekarzem i ordynuję lekarstwo.
                      • hepik1 Re: II formularz 14.01.04, 16:06
                        :))parę minut temu to samo chciałem napisać,że to samo tylko trochę inaczej i
                        nawet nie o inne słowa nawet chodzi tylko o to coś co trudno określić a co ja
                        nazwałem tonem wypowiedzi;czy grupy są lepsze czy gorsze?-są różne ,po prostu są
                        inne,a która lepsza czy gorsza to naprawdę nie mnie oceniać,czasami jest tak,że
                        pięciu ludzi pod rząd nudzi strasznie,zwłaszcza,gdy ludzie się powtarzają,ale
                        czasami i pod sam koniec pojawia się to jedno zdanie,które daje to po co tam
                        przyszedłem,wielu ma potrzebę wygadania się-ja wolę słuchać,co może i ktoś tam
                        nawet nazwał,niezbyt pochlebnie-"byciem na krzywy ryj"Ale ja odpowiadam wtedy
                        takim zdaniem,że nie wystarczy tylko mówić,mówić trzeba jeszcze do
                        rzeczy.Przykład z lekarzem -dla mnie osobiście chybiony -na mitingu nigdy nie
                        będzie takiego układu-że ktoś wie wszystko (lekarz) i ten kto ma wykonywać
                        zalecenia(pacjent)Tam bez względu na staż ,każdego od ponownego zapicia dzieli
                        ta jedna ,ta sama butelka czy tylko jeden ale ten sam kieliszek.I ci którzy mają
                        kilkunastoletni staż abstynencki korzystają z tego,który jest jeszcze
                        zapuchnięty i drżacy bo przestał pić wczoraj.Bo wiedzę na temat co robić by być
                        trzeźwym mają ci długim stażem dużą i są jakimś dowodem,że niepicie jest możliwe
                        ale ten nowy lepiej pamięta jak to jest,gdy się pije.I że nie jest to przyjemne
                        uczucie,gdy pić musimy,mnie również to przypomina,że niespelna rok temu w
                        pierwszych dniach po zaprzestaniu picia wyglądałem podobnie.I nie chcę do tego
                        stanu wrócić.
                        A jestem z Śląska,wczoraj byłem na spotkaniu AA w Bytomiu i spokalem piszącego
                        na tym forum Letka,którego znałem tylko wirtualnie a teraz znam osobiście.A
                        spotkanie nie było w żaden sposób uzgadniane-czyli Siła Wyższa zadziałała?
                  • kubek341 Re: II formularz 14.01.04, 13:00
                    irex22 napisała:

                    > Problem w tym ze kazdy z nas jest troche jednak inny i ma rozne potrzeby.
                    Wiem
                    > dlaczego moj brat przerwal ostatnia terapie. Wracal ....jak zbity pies...nie
                    > mogl w danym momencie udzwignac tego oceniania i roztrzasania tej agresji
                    > skierowanej przeciwko niemu a w rzeczywistosci kazdy z uczestnikow terapii
                    > ocenial siebie. Podpowiedzialam mu jak sie przed tym
                    obronic....zasugerowalam
                    > aby tym atakujacym go, tym najmadrzejszym zadal proste pytanie i
                    jednocześnie
                    > powiedzial co w takim momencie czuje. Zrobil to, zapytał co taki atak na
                    niego
                    > daje tym, ktorzy maja wieczne pretensje i powiedzial ze on sie czuje z tym
                    zle
                    > a powinien z terapii wychodzic podbudowany, powinna mu ona dawac sile do
                    > przezycia nastepnego dnia. To nie sukces jezeli uwolnienie od nalogu zabije
                    w
                    > nas czlowieczenstwo.

                    hmmm na terapii ? atakowany - powiem tylko tyle , sam przeszedłem trzy terapie
                    (dopiera ta trzecia przyniosła efekty ) sens całej terapii nie polega na
                    podbudowywaniu , pocieszaniu czy współczuciu bo każdy z nas i przeżył to samo
                    i robił to samo (ja musiałem stoczyć się napradę bardzo nisko by cokolwiek ze
                    sobą zrobić) ale na wychwyceniu włąśnie tego czego nie chcesz powiedzieć
                    (wstyd, strach)
                    to że się martwisz o brata jest naturalne ale jedna uwaga - mie staraj się mu
                    pomóc na siłe ani ze współczucia bo osiągniesz odwrotny do zamierzonego - tak
                    abstrachują każdy normalny szpital psychiatryczny z oddziałem odwykowym
                    przyjmie na odtrucie od ręki jeśli pacjent jest trzeźwy - przynajmniej tak
                    jest u mnie (coś o tym wiem bo spędziłem na takim oddziale ponad pół roku)
                    pozdr....
                  • hepik1 Re: II formularz 14.01.04, 13:41
                    irex22 napisała:

                    > Problem w tym ze kazdy z nas jest troche jednak inny i ma rozne potrzeby. Wiem
                    > dlaczego moj brat przerwal ostatnia terapie.

                    "...Podobnie jak uczestnicy,którzy mieli "podwyższone dno",również kobiety
                    twierdziły,że są "inne" Kloszard z rynsztoka twierdził,że jest "inny" Za
                    "innych" uważali się artyści i naukowcy,wszyscy, zarówno bogaci jak i
                    biedni,pobożni i bezbożni,Indianie i Eskimosi,weterani wojenni i więźniowie.Dziś
                    jednak wszyscy oni-trzeźwo mówią o tym,jak bardzo my,alkoholicy,stajemy się do
                    siebie podobni,gdy wreszcie przyznajemy,że picie wystarczająco już dało nam się
                    w znaki..."

                    To tak a propos "inności"brata.Te parę zdań napisano kilkadziesiąt lat
                    temu,przez tych ,którzy wymyślili AA
              • irex22 Re: ReII formularz 14.01.04, 11:36
                co to znaczy....PETRA?
                • Gość: jerzy Re: ReII formularz IP: 195.187.99.* 14.01.04, 15:09
                  Irex22. PETRA. Ośrodek terapeutyczny dla alkoholików i koalkoholików w
                  Warszawie w Alejach Jerozolimskich przy hotelu Polonia. Kiedyś był na ul.
                  Wiejskiej 19. idź tam to Ci pomogą i Twojemu bratu też. Irex22. Uwierz mi. Bądż
                  dobrej nadziei. Możesz iś też na Meander 18 - na Ursynowie [jak jesteś z
                  Warszawy. Tam też są fachowcy.
                  Faktycznie AA może zrazić. Twojego brata mogło to dotknąć. Różne są grupy AA.
                  hepik - swojego zdania nie zamienię. Przytulić to można pieska, kotka, żonę,
                  męża. Alkoholika co się nie chce leczyć to tylko "batem". Przytulić to go można
                  dopiero jak załapie leczenie. Z alkoholem nie ma dyskusji. Za dużo o nim wiem.
                  • irex22 Re: ReII formularz 14.01.04, 17:31
                    Bardzo dziękuje za wszystkie wypowiedzi...każdy z Was na pewno ma rację....nie
                    chodzi mi o to by coś udowadniać lub czemuś zaprzeczać. Dla mnie najważniejsze
                    jest to, że mój brat jest człowiekiem, mężczyzną, ojcem, synem, mężem.......i
                    oczywiście alkoholikiem. W tej chwili alkoholik przyslonil wszystko inne ale
                    niszcząc go trzeba zrobić wszystko by zachować te pozostale "role" Mam
                    nadzieję ze to się uda.
                    • Gość: beata wina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.04, 10:08
                      Jesli twój brat chce umrzeć, nie jesteś w stanie mu pomóc. Nie jesteś w stanie
                      go uratować. To jego wybór, jego decyzja. I jeśli zdecyduje że nie chce żyć -
                      to wcześniej czy później się zabije. bez względu na to co zrobisz. Nie masz
                      wpływu na życie brata. On jest jego panem i władcą. możesz tylko go kochać.
                      tak to juz jest.
Pełna wersja