mój ex mąż

10.10.09, 19:11
byl i jest alkoholkiem, leczonym, zaszywanym etc.
zostawil mnie, nasza 5 mc corke, psa(;)) i wyjechal szukac szczescia w uk.
klamal 2 lata, ja czekalam, wychowywalam dziecko.postanowil sie rozwiezc bo
sie zakochal. przezylam najgorsze chwile w swoim zyciu,a on w pijackim amoku
przeszedl przez to wszystko, poźniej stwierdzil ze tak naprawde nigdy nie bral
udzialu w rozwodzie poniewaz ciagle byl pijany, to fakt, mial prezdstawiciela
poniewaz przebywa za granica.dzis sprawa wyglada tak, ze pomimo 3 dni pobytu
w polsce ciagle pije, nawet nie spotkal sie z corka, wynajal hotel i pije,
moje pytanie: on chce jutro jak powiedzial miec corke na caly dzien, ja wiem
ze nie moge jej mu dac, jest nieodpowiedzialny...i teraz jest pytanie : czy
lepszy jakikiolwiek kontakt z ojcem czy zaden? wiem, pewno zaden...ale na tyle
go znam, ze wiem ze poczucie winy nie pozwoli mu sie spotkac ze swoim
dzieckiem na trzezwo...
    • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 10.10.09, 19:19
      zaden
    • pierzchnia Re: mój ex mąż 10.10.09, 19:51
      Moja córka urodziła sie,w 1991r.-nie widziałem jej szesnaście lat.
      Przed laty wniosłem sprawę do sądu o uregulowanie kontaktów czego skutkiem były
      manipulacje sędziowsko- adwokackie.
      Czerwona na pysku sędzina,która przeciągała sprawę/zaważyły na tym pozytywne
      opinie psychologów/-"Nie dostałam żadnego wezwania z Wagrowskiej."


      Dziecko potrzebuje kontaktu,ale ten kontakt nie musi obejmować relacji z ojcem
      biologicznym-najistotniejszy jest prawidłowy rozwój dziecka.
      Dzieci są różne-jedne szukają po latach rodziców na własna rękę,inne nie.
      Myśl również o własnym szczęściu-jeszcze wiele wspaniałych rzeczy może się
      zdarzyć,w Twoim życiu.

    • aaugustw Re: mój ex mąż 10.10.09, 20:16
      satoofka napisała:
      > ...jest nieodpowiedzialny...i teraz jest pytanie : czy
      > lepszy jakikiolwiek kontakt z ojcem czy zaden? wiem, pewno
      zaden...ale na tyle go znam, ze wiem ze poczucie winy nie pozwoli mu
      sie spotkac ze swoim dzieckiem na trzezwo...
      ___________________________________________.
      Jest ciezko chory, a nie nieodpowiedzialny...!
      A teraz moja odpowiedz: Osadzasz go jak sedzia,
      a siebie jak adwokat (i prorok)...
      Bardzo malo wiesz o tej chorobie, a co za tym idzie -
      malo wiesz o tym czlowieku... - Wyczytuje to z Twoich slow...
      Wiem, ze on niechcaco mocno Cie skrzywdzil, ale to nie moze byc
      powodem do zemsty i skrzywdzenia wlasnej corki...!
      Pamietaj; On jest jej ojcem, a dzieci zawsze kochaja swoich rodzicow
      takich, jacy oni sa, wiec one naleza automatycznie do nich...
      On ma prawo do niej...!
      Pozwol mu na to spotkanie, badz Ty trzezwa (zdrowa) kobieta...!
      A moze zmienisz tym postepkiem bieg swojego trudnego obecnie
      zycia...!
      A...
      • satoofka Re: mój ex mąż 11.10.09, 09:29
        Corka ma 7 lat, miewa z nia sporadyczne kontakty.Zawsze jak przyjezdza to pije
        przez caly pobyt.Raz poszedl z nia w miare trzezwy na ogrodek i upil sie, po
        czym zasnal w piaskownicy, nie odbieral telefonow, nie wiedzialam co sie dzieje,
        dlatego teraz mam obawy.August, o chorobie wiem b.duzo, nie osadzaj mnie, bo
        wlasnie tak to odbieram.nie utrudniam mu kontaktow z dzieckiem, tak nie robilam
        nigdy.rozumiem jego chorobe...jednak trudno wykazac mi sie empatia w przypadku
        kiedy przebywa obok nas od kilku dni i nie znalazl czau miedzy jednym zalaniem
        geby a dugim. na kontakt z dzieckiem.po co ten przyjazd? w uk nie ma
        alkoholu??ja wierze, ze on chce dobrze...ale jak powiedziala jego matka:"nie
        jest w stanie spojrzec temu dziecku w oczy na trzezwo", i tak niestety jest:(
        • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 09:49
          moj syn, ktory ma lat 23-do tej pory, za jedno z najgorszych
          swoich wspomnien uznaje: gdy poszedlem pijany do szkoly po
          niego ,az do samej szatni.......i tyle.
          co innego gdy bylem trzezwy.........wtedy potrafilismy godzinami
          jedzic pism zaprzegiem jednopsim........i co ciekawe pies reagowal
          tak jak moj syn...jak bylem trzezwy radosc okazywal na wszelkie
          sposoby, gdy bylem pijany... ukrywal sie gdzie tylko mogl. i
          wcale nie bilem go po pijanemu.
        • pierzchnia Re: mój ex mąż 11.10.09, 12:03
          Zakładając,że spotkanie odbędzie się pod nadzorem osoby trzeciej-co dziecko
          wyniesie z takiego kontaktu skoro tatuś jest ciągle nawalony?
          Chyba,że ma w sobie zaindukować kolejną chorobę.
        • aaugustw Re: mój ex mąż 11.10.09, 13:40
          satoofka napisała:
          > ... ja wierze, ze on chce dobrze...ale jak powiedziala jego
          matka:"nie jest w stanie spojrzec temu dziecku w oczy na trzezwo", i
          tak niestety jest:(
          _________________________________________________.
          I ja to wiem, ze on nie jest w stanie... - To musi byc
          jednak dobry czlowiek, o wielkich uczuciach i bardzo juz chory...!
          Dalej twierdze, ze to dziecko powinno sie spotkac z nim, ze
          swoim ojcem i poznac cala prawde...!
          (nie pisalem jak to ma nastapic, od tego jest juz matka dziecka...!).
          A...
          Ps. Osadzilem Cie, bo ty naprawde nie wiesz i nie chcesz nic
          o tej chorobie wiedziec. Najlepszym dowodem sa te negatywne
          uczucia, ktorymi poslugujesz sie piszac o nim...
          A´propos: Ja tez poszedlem raz pijany po corke do przedszkola
          po czym zasnalem w piaskownicy... - Po dzien dzisiejszy, kiedy sobie
          o tym przypomne mam w sobie negatywne uczucia... - Ale na szczescie
          dzisiaj moje (nasze) uklady z corka sa wspaniale...!
          > Zrob raz inaczej w tej chorobie anizeli to, co chcialas zrobic <
          • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 14:57
            nie ma czegos takiego jak negatywne uczucia........sa tylko
            negatywne skutki pewnych czynow pod wplywem takich, lub innych
            uczuc.

            wstyd Guciu........to nie uczucie negatywne.zlosc---tez nie.
            wszystko zalezy od adekwatnosci.
            • aaugustw Re: mój ex mąż 11.10.09, 20:55
              wolfwkapuscie napisał:
              > nie ma czegos takiego jak negatywne uczucia........sa tylko
              > negatywne skutki pewnych czynow pod wplywem takich, lub innych
              > uczuc.
              _________________________________________.
              Jajczysz, wolfiku...!
              Cyt. za wikipedia:
              Emocja, (łac. emovere) – silne odczucie (świadome lub nieświadome) o
              charakterze pobudzenia pozytywnego (pod wpływem szczęścia, zachwytu,
              spełnienia) lub negatywnego (pod wpływem gniewu, odrazy, strachu)...
              A...

              • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 22:39
                emocja ,a uczucie to co innego Guciu
          • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 15:02
            "I ja to wiem, ze on nie jest w stanie..."
            a sakd to mozesz wiedziec August?..........siedzisz e jego glowie,
            duszy?
            a moze to kawal skur***yna.....swiadomie manipuluje uczuciami
            corki.na ktorej wcale mu nie zalezy, ale zwyczajnie i po prostu
            chce dokopac swojej bylej partnerce poprzez corke.

            od kiedy to mozna w necie napisac na powaznie: "wiem"......po 2
            postach?
            i dodatkowo upierac sie ,ze sie jest osoba doswiadczona, powazna
            i trzezwa...........przeciez to kpina.

            temat jest calkiem powazny jak na moj gust.......a Guciek jak
            zwykle........raz tak, raz siak.zaleznie jaki ma humor o jakiej
            godzinie.
            to zalosne
            • pierzchnia Re: mój ex mąż 11.10.09, 15:34
              August nawiązywał do swoich doświadczeń i może dlatego stanął,w obronie
              ojca dziecka.
              Generalnie to istnieje wiele aspektów,które decydują o takim,a nie innym
              działaniu rodziców.
              Może wciąż go kocha?
              • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 16:33
                ja tez mam jakies swoje doswiadczenia, Ty masz swoje. August na
                dzien dzisiejszy ma ok w domu, ja tez..........ale:
                kobieta ma wzgledem dziecka wieksze zobowiazania wzgledem
                dziecka /bezpiecznestwo, rozwoj, wychowanie itd itd./niz troska o
                samopoczucie faceta co juz jest dla niej ex, pojawia sie po
                dlugim czasie w kraju i nie potrafi na moment wytrzezwiec i ma
                jeszcze ochote zobaczyc corke niekoniecznie trzezwy. ja nie
                oceniam tego faceta.tylko fakty. i sam pamietam co sobie po
                pijanemu myslalem, jak sie roztkliwialem nad soba......jaki to ja
                kochajacy tatus jestem. a na stole flaszka stala i fotografie dzieci.
                • pierzchnia Re: mój ex mąż 11.10.09, 18:27
                  Tutaj nie chodzi o jakieś tam doświadczenia ,tu chodzi o ich zbieżność-inaczej
                  prowadzenie wszelkich rozmów na FU nie miałoby sensu.
                  • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 19:18
                    ja tu przewaznie obserwuje "klub rozbieznosci"........intencyjnych
                    • pierzchnia Re: mój ex mąż 11.10.09, 19:28
                      Proszę artykułować!
                    • aaugustw Re: mój ex mąż 11.10.09, 20:41
                      wolfwkapuscie napisał:
                      > ja tu przewaznie obserwuje "klub rozbieznosci"........intencyjnych
                      ________________________________.
                      A ty jestes prezesem tego "klubu"...!
                      A...
              • aaugustw Re: mój ex mąż 11.10.09, 20:45
                pierzchnia napisał:
                > August nawiązywał do swoich doświadczeń i może dlatego stanął,w
                obronie ojca dziecka.
                - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                August, zawsze nawiazuje do swoich doswiadczen, dlatego zawsze stoi
                po stronie chorych alkoholikow, ktorzy jeszcze cierpia...!!
                _________________________________________________________.
                pierzchnia napisał dalej:
                > Generalnie to istnieje wiele aspektów,które decydują o takim,a nie
                innym działaniu rodziców.
                - - - - - - - - - - - - -
                To co piszesz jajczenie i teoretyzowanie chlopczyka...!
                Zachowaj sobie te "mundrosci" do knajpy...
                A...
    • kajda28 Re: mój ex mąż 10.10.09, 21:07
      A ile lat ma córka? Chce się z nim spotkać?
      Powiedz mu że może zobaczyć się z córką pod warunkiem że będzie
      trzeźwy, i ostrzeż że jeżeli będzie pijany to z córką nie zostanie,
      nawet jeżeli miałabyś policję wzywać. Przynajmniej ja bym tak
      zrobiła. Mój eks raz po pijaku chciał wziąć córkę, pomimo że córka
      bardzo go kocha i tęskni od tamtej chwili boi się,dlatego tak
      chętnie odwiedziłaby go w więzienu- bo tam nie będzie mógł jej
      zabrać- jej słowa. Więc może faktycznie nie pozwalaj na żadne
      kontakty ojca z dzieckiem, dopóki nie będziesz pewna że jest trzeźwy.
    • renebenay Re: mój ex mąż 10.10.09, 23:03
      Biologiczny ojciec napewno moze spotkac sie z corka ale w Twojej obecnosci i
      dodatkowo trzeciej osoby-to tak na wszelki wypadek.
      Najlepiej zasiegnac porady w sadzie ktory udzielil rozwod i rowniez wystapic o
      ustalenie czestotliwosci ewentualnych spokan.Szczegolnie potrzeba podkreslic
      uniemozliwienie widzenia corki kiedy jest pijany bo bedac w takim stanie jest
      zagrozeniem dla waszej corki i Ciebie.
      • fredek_bez_kredek Re: mój ex mąż 11.10.09, 12:16
        podpisuje się po tym, co napisał renebenay,
        tylko osoba trzeźwa i rozsądna może mieć dziecko pod opieką,
        prawda jest brutalne, alkoholik może tylko opiekować się butelką,
        wpierw leczenie, potem odpowiedzialność.....
        • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 12:22
          a po co w to wszystko angazowac sady od razu?.......nie lepiej
          posluzyc sie zdrowym rozsadkiem i przedewszystkim dobrem dziecka?
          w koncu , kto jak kto.ale osoby dorosle powinny cokolwiek umiec
          przewidziec, jaki wplyw na psychike dziecka, moze miec jego
          kontakt z pijanym ojcem. lub chocby ciezko skacowanym o
          przekrwionych oczach i chuchu takim, ze smok wawelski to zaledwie
          jaszczurka.
          • kajda28 Re: mój ex mąż 11.10.09, 12:56
            > a po co w to wszystko angazowac sady od razu?.......nie lepiej
            > posluzyc sie zdrowym rozsadkiem i przedewszystkim dobrem dziecka?
            > w koncu , kto jak kto.ale osoby dorosle powinny cokolwiek umiec
            > przewidziec, jaki wplyw na psychike dziecka, moze miec jego
            > kontakt z pijanym ojcem. lub chocby ciezko skacowanym o
            > przekrwionych oczach i chuchu takim, ze smok wawelski to zaledwie
            > jaszczurka.

            dlatego czasami trzeba iść do sądu bo każdy człowiek jest inny. Nie
            każdy pijany alkoholik jest na tyle odpowiedzialny że nie przyjdzie
            wtedy do dziecka, niektórzy na przekór byłej partnerce będzie chciał
            je wziąć aby pokazać jaki on jest wzorowy tatuś. Sąd czasami jest
            najlepszym wyjściem.
            • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 11.10.09, 13:06
              ja sie niejako odnioslem do tej konkretnej sytuacji.......czyli do
              tego co sie mialo zdarzyc podobno dzis........a co potem.....to
              niejako inna bajka
              • kajda28 Re: mój ex mąż 11.10.09, 13:37
                masz racje , jeżeli chodzi o tą jedną sytuację to faktycznie na sąd
                jest za późno. Ale często lepiej zapobiegać takim sytuacjom jak ta,
                a prawdę mówiąc jak on jest pijany to ja bym nie zaprowadziła
                dziecka no bo po co? I sąd nic tu nie pomoże, bo nawet jakby miał
                przyznane sądownie widzenia to nie obowiązują one gdy jest pod
                wpływem alkoholu. Mój eks nie ma ustalonych widzeń z dziećmi,
                wpuszczany jest zawsze kiedy jest trzeźwy, ale czytając posty innych
                dziewczyn to mój eks jest bardzo "porządnym" pijakiem:)
                • ugoda.0 Re: mój ex mąż 11.10.09, 23:36
                  Pozwole sobie stwierdzic, ze to nagle zainteresowanie dzieckiem
                  Twojego ex troche spoznione. Ale ci chorzy tak maja. Prawidlowy
                  rozwoj dziecka to zdrowy ojciec /lub leczacy sie/ , Twoj maz nie
                  nalezy do nich. Nie narazaj dziecka i siebie na stres.
                  Opuscil Was to byl jego wybor wiec musi ponosic tego konsekwencje.

                  • aaugustw Re: mój ex mąż 12.10.09, 10:55
                    ugoda.0 napisała:
                    > ... Twoj maz nie nalezy do nich. Nie narazaj dziecka i siebie na
                    stres. Opuscil Was to byl jego wybor wiec musi ponosic tego
                    konsekwencje.
                    _______________________________________________________________.
                    Tak jest ugoda.0, w morde i nozem i sruba w plecy... - A co...!?
                    Wogole to tych wszystkich chorujacych alkoholikow (takze na raka,
                    cukrzyce, itd.), to do komory gazowej z nimi... - Dlaczego
                    spoleczenstwo zdrowe ma cierpiec przez takich...!
                    A...
                    Ps. Jak tam twoje malzenstwo wyglada...?
                    • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 12.10.09, 11:13
                      a gdzie Ty dostrzegasz nozem w morde i w plecy? August?
                      ale racje masz w jednym , gdy piszesz z ironia: dlaczego
                      spoleczenstwo zdrowe ma przez alkholika cierpiec..........no
                      wlasnie nie ma cierpiec. niech alkoholik pocierpi wpierw sam. a
                      nic mu nie pomoze tak.........jak konsekwencje.
                      albo nie pomoze wcale.........czyzbys zapomnial? jak bylo z Toba?

                      no tak.........Ciebie zapewne oswiecilo nagle, wyczyscilo sumienie
                      z przeszlosci, konsekwencji zbytnich moze nie poniosles....poza
                      odstawieniem od mamusinego cycka.

                      i jakis strasznie drazliwy jestes.........gdy temat zbacza na
                      odpowiedzialnosc alkoholika, za jego przeszlosc: jest w krokach
                      AA..jak byk: ze nalezy powierzyc bogu/ czy co se tam kto ma/
                      lub innemu czlowiekowi istote swoich bledow........i zadoscuczynic
                      za wyrzadzone krzywdy..no i jest jeszcze co nieco o rachunku
                      sumienia. zeby jednak ten rachunek uczynic.....trzeba spojrzec na
                      siebie samego takim jakim sie bylo.....a nie takim sie chcialo
                      byc we wlesnej pijanej wyobrazni.

                      ja nie widze w wypowiedziach tutejszych
                      dziewczyn.........potepienia alkoholika. natomiast widze, niekiedy
                      wiele troski o niego,sporo zagubienia. i duzo mysli skierowanych
                      wokol dzieci.
                      ale faktycznie....na terapii i na mityngach , czesto spotykalem
                      alkoholikow, ktorzy jak im pasuje-to : byli smiertelnie chorzy na
                      alkoholizm..co ich zwalnia ze wszystkiego. lub byli opuszczeni
                      przez sily wyzsze itd..........co tez ich zwalnia ze wszystkiego:
                      a jak takiemu zadac pytanie: alimenty placisz ?..........robi sie
                      purpurowy na twarzy. jak go zapytac: pracujesz?.......wscieklosc mu
                      sie w oczach pojawia. gdy go zapytac: co konkretnego zrobiles by
                      zadoscuczynic?.........opowiadaja bajki o zelaznym wilku , sile
                      wyzszej stosowanej.
                      a w ogole raz oni byli chorzy........tak samo jak chory na lumbago.
                      lub nagle sa zdrowi i trzezwi.........i uleczeni.

                      dziwne : jak mowia ruskie: straszno i smieszno.

                      • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 12.10.09, 11:20
                        mnie osobiscie........strasznie zabolalo. gdy zona i dzieci
                        odsunely sie ode mnie. nie w zanczeniu sadowym, prawnym. tylko
                        takim zwyklym-ludzkim. nie hcieli ze mna rozmawiac, nawet jak
                        bylem trzezwy. nie odbierali telefonow. zona nawet napisala mi
                        swego czasu majla: " do tej pory proboales radzic sobie
                        sam..uwierzylismy Ci..nic z tego nie wyszlo-czujemy sie oszukani
                        poraz kolejny.ale to ostatni raz. idz na terapie, albo do
                        diabla. do AA..dopiero wtedy pogadamy.......gdy bedzie widac jakis
                        wysilek z Twojej strony"..........to oczywiscie pewien skrot z
                        pamieci.
                        do tego dwie , trzy rozmowy w 4 oczy z zona i kazdym z
                        dzieci.odtsawili mnie na boczny tor........i zajeli sie w koncu sami
                        soba. to im sie zreszta nalezalo.po tych wszystkich latach
                        meczarni ze mna.
                        • aaugustw Re: mój ex mąż 12.10.09, 11:35
                          wolfwkapuscie napisał:
                          > mnie osobiscie........strasznie zabolalo. gdy zona i dzieci
                          > odsunely sie ode mnie. nie w zanczeniu sadowym, prawnym. tylko
                          > takim zwyklym-ludzkim. nie hcieli ze mna rozmawiac, nawet jak
                          > bylem trzezwy. nie odbierali telefonow...
                          __________________________________________.
                          Dzieci na pewno nie maczaly w tym palcow...!
                          A...
                          Ps. Pisz krocej, bo nie chce mi sie tak dlugo czytac...
                          • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 12.10.09, 11:49
                            czy Ty masz jakas obsesje?.......czy co?

                            ja chyba wiem lepiej jak bylo u mnie. nikt w niczym palcy nie
                            maczal-jak to ladnie napisales. poprostu. corka, ktora najdluzej
                            mi ufala, pomagala wielokrotnie..........miala juz w pewnym
                            momecie dosc tego. i z placzem mi powiedziala, ze juz nie ma sily
                            i nie chce mnie widziec. syn nieco wczesniej....../choc jest
                            mlodszym dzieckiem/......dal mi alternatywe: "albo zostajesz teraz
                            u mnie w domu i ja Ci zaplace nawet ,za osrodek
                            terapii.......albo spie...j"........bo ja do niego poszedlem
                            wyzebrac kilka zlotych na wodke. i wyzebralem August.wzialem od
                            syna te pare zlotych i poszedlem w pisdu.
                            z zona bylo podobnie.........pozwolila mi zostac w naszej starej
                            kawalerce i nie kiwnela palcem, gdy sie w niej pograzalem w pijanym
                            widzie.
                            tak to bylo.
                            moja corka miala wtedy.lat 25, syn 21 .
                            • aaugustw Re: mój ex mąż 12.10.09, 12:20
                              wolfwkapuscie napisał:
                              > ... moja corka miala wtedy.lat 25, syn 21 .
                              ________________________________________.
                              Ahaa... - To zmienia postac rzeczy...!
                              To ty juz stary jestes...!
                              A...
                              • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 12.10.09, 12:26
                                to nie zmienia postaci rzeczy.ona nadal jest ta sama.
                                poza tym moje dzieci tez mialy lat 7, 12, 17, zanim maja tyle,
                                ile dzis.i nie raz wstydzily sie na podworku, lub w szkole za
                                tate. gdy jakis kolega im mowil ,ze wlasnie widzial jak ich tata
                                spi na lawce w parku, albo chwiejnym krokiem wraca do domu.

                                a Ty moj drogie Guciu........zdaje sie ,ze rzniesz teraz flimka.
                                lub, co gorsza............wychodzi Twoja wyboraznia bokiem.a wynika
                                ona z tego ,ze kompletnie nie zastanawiasz sie nad tym co
                                czytasz, tylko skupiasz sie na 2m3 zdaniach..........i ruszasz do
                                ataku jak na jaki wiatrak.

                                ot rozrywka znaczy sie taka Twoja.
                    • kajda28 Re: mój ex mąż 12.10.09, 17:30
                      > Tak jest ugoda.0, w morde i nozem i sruba w plecy... - A co...!?
                      > Wogole to tych wszystkich chorujacych alkoholikow (takze na raka,
                      > cukrzyce, itd.), to do komory gazowej z nimi... - Dlaczego
                      > spoleczenstwo zdrowe ma cierpiec przez takich...!

                      Ostatnio coraz częściej powtarzam że jak ktoś jest chory to powinien
                      się leczyć, jak się nie leczy to jest odpowiedzialny za postęp
                      swojej choroby.
                      • pierzchnia Re: mój ex mąż 12.10.09, 19:20
                        kajda28 napisała:

                        > > Tak jest ugoda.0, w morde i nozem i sruba w plecy... - A co...!?
                        > > Wogole to tych wszystkich chorujacych alkoholikow (takze na raka,
                        > > cukrzyce, itd.), to do komory gazowej z nimi... - Dlaczego
                        > > spoleczenstwo zdrowe ma cierpiec przez takich...!
                        >
                        > Ostatnio coraz częściej powtarzam że jak ktoś jest chory to powinien
                        > się leczyć, jak się nie leczy to jest odpowiedzialny za postęp
                        > swojej choroby.
                        "Kiedyś karawan,co wiózł martwe ciało,wleciał na drzewo,a później wprost w
                        rów-wszyscy zginęli choć uszedł cało,ten dla którego kopano już grób."
                        W.Wysocki
    • till.eulenspiegel Re: mój ex mąż 12.10.09, 13:38
      satoofka napisała:

      > czy lepszy jakikiolwiek kontakt z ojcem czy zaden? wiem, pewno
      > zaden...ale na tyle go znam, ze wiem ze poczucie winy nie pozwoli
      > mu sie spotkac ze swoim dzieckiem na trzezwo...

      Czyli zaden, bo nawet gdyby sie spotkali, ten nietrzezwy osobnik
      bedzie kims innym niz soba, trzezwym. Czyli na jedno by wyszlo, wiec
      po co stresowac dziecko i siebie?
      • aaugustw Re: mój ex mąż 12.10.09, 14:46
        till.eulenspiegel napisał:

        > satoofka napisała:
        > > czy lepszy jakikiolwiek kontakt z ojcem czy zaden? wiem, pewno
        > > zaden...ale na tyle go znam, ze wiem ze poczucie winy nie pozwoli
        > > mu sie spotkac ze swoim dzieckiem na trzezwo...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        > Czyli zaden, bo nawet gdyby sie spotkali, ten nietrzezwy osobnik
        > bedzie kims innym niz soba, trzezwym. Czyli na jedno by wyszlo,
        wiec po co stresowac dziecko i siebie?
        ______________________________________.
        Przeczytalem twoje wypowiedzi i na tej sie zatrzymalem,
        dochodzac do wniosku, ze ta twoja ksywka pasuje do ciebie,
        jak ulal - Dylu Sowisdrzale...! ;-)
        On tez plakal jadac na rowerze z gorki, bo wiedzial ze bedzie musial
        kiedys znowu jechac pod gorke...
        A ta wypowiedz to juz prawdziwy majstersztyk, (cyt.):
        > "... nawet gdyby sie spotkali, ten nietrzezwy osobnik
        > bedzie kims innym niz soba, trzezwym. " <
        Czyli wynika z tego, ze ty piszac takie bzdety, jestes pijany na
        sucho...!?
        A... ;-)
        • satoofka Re: mój ex mąż 12.10.09, 19:11
          Wyjechal, nie spotykajac sie z corka, nie podejmujac nawet proby.Przelezal
          pijany w hotelu kilka dni i odlecial do swojego zycia.
          Przykro bylo tylko patrzec na zawiedzione oczy dziecka:(
          Pewnie do nastepnego razu kiedy to znowu zburzy nasz spokoj...
          • kajda28 Re: mój ex mąż 12.10.09, 20:10
            > Przykro bylo tylko patrzec na zawiedzione oczy dziecka:(
            > Pewnie do nastepnego razu kiedy to znowu zburzy nasz spokoj...

            przykre, mogę Cię jednynie pocieszyć że następnym razem córka już
            nie będzie tak bardzo czekała na spotkanie z tatą, a więc nie będzie
            już tak bardzo zawiedziona jak znowu nie przyjedzie. Marne to
            pocieszenie, wiem, ale też wiem jak boli matkę gdy widzi że jej
            dziecko cierpi.
          • aaugustw Re: mój ex mąż 12.10.09, 20:40
            satoofka napisała:
            > Wyjechal, nie spotykajac sie z corka, nie podejmujac nawet
            proby.Przelezal pijany w hotelu kilka dni i odlecial do swojego
            zycia. Przykro bylo tylko patrzec na zawiedzione oczy dziecka:(
            > Pewnie do nastepnego razu kiedy to znowu zburzy nasz spokoj...
            ____________________________________________.
            Bol jest kamieniem probierczym rozwoju duchowego,
            powiedzial kiedys ktos, kto dobrze wiedzial, o czym mowi.
            Bol i chaos emocjonalny poprzedza pogode ducha...
            Samemu mi przykro Satoofka, ze tak sie to stalo. Przykro mi dla
            Ciebie i Twojego dziecka. Jedno wiem, ze im wiecej on zawali, tym
            wiecej zechce naprawic, (jezeli przezyje swoje dno!). On ma i bedzie
            mial kaca uczuciowego. Alkoholicy maja wyjatkowo czule sumienia...!
            A...
            • satoofka Re: mój ex mąż 13.10.09, 13:22
              Bol i chaos emocjonalny poprzedza pogode ducha...
              To jest pocieszajace co napisales...jednak jego kac moralny nie
              wzrusza mnie tak jak rozczarowanie mojej corki.
              Przez wiele lat czekalam na dno o ktorym piszesz, bezskutecznie,
              choc bylo wiele sytuacji, ze myslalam iz wlasnie je osiagnal.
              Powiedz mi tylko: co usprawiedliwia czlowieka, ktory krzywdzi cale
              zycie tych ktorzy go kochali, kochaja...? Tylko choroba??
              • wolfwkapuscie Re: mój ex mąż 14.10.09, 08:58
                dawno temu , ktores z moich dzieci zapytalo zone , czemu tata
                sie upija i robi takie rzeczy, czy tata ich nie kocha?
                zona starala sie to jakos wyjasnic mojemu dziecku: tata jest chory.
                a dziecko na to w sposob logiczny: to czemu nie pojdzie do
                lekarza?

                i tyle w temacie
              • aaugustw Re: mój ex mąż 14.10.09, 14:35
                satoofka napisała:
                > Powiedz mi tylko: co usprawiedliwia czlowieka, ktory krzywdzi cale
                > zycie tych ktorzy go kochali, kochaja...? Tylko choroba??
                __________________________________________________________.
                Satofka, przykro mi, ze moja odpowiedz dla Ciebie tu wycieto.
                Nie bede powtarzal jej, bo byla zbyt obszerna i stracilem na nia
                duzo czasu... - To forum tu nie sluzy wychodzeniu ani z uzaleznien,
                ani ze wspoluzaleznien... - Jedyna moja nadzieja w tym, ze zdazylas
                to moje pisanie przeczytac, zanim ten idiota moderator to zdazyl
                wywalic...(!?).
                Gdybys miala jakies osobiste pytania, (zwlaszcza do mojej
                wspoluzaleznionej zony - napisz na: awyst@t-online.de
                A...
Pełna wersja