Dodaj do ulubionych

mąż narkoman i sił mi brak..

23.12.09, 10:59
Już sama nie wiem jak mam postepować i czy wogóle ciągnąć to
dalej..Od 5 lat jesteśmy małżenstwem..z pozru szczęśliwym.Tworzymy
obrazek kochajacej sie pary z domkiem z ogródkiem i szczekającym
psem..ale to tylko pozory. Moj M. brał juz na studiach-wtedy była to
marihuana,amfetamina-kiedys go złapałam na braniu-przysięgał ze
rzuci,chodził na terapie.Potem był rok przerwy(przynajmniej ja tak
wiem) i potem jego kolejna ,,wpadka" i znów to
samo..obietnice,płacze i terapia..Było dobrze..tak myslałam.Był slub
i wielkie plany..i wtedy byłam szczęśliwa..Po roku urodził sie nasz
synek..gdy miał 3 miesiące dowiedziałam sie ze M bierze dalej(zaczął
pozyczać pieniadze i sie dowiedziałam). Wtedy pierwszy raz
pomyslałam ze nigdy nie bedzie dobrze... i tak jest do dzis.Mój
synek ma 3 lata a mój maż dalej bierze,tylko teraz juz sie do tego
nie przyznaje..Złapałam go 2 miesiące temu-przeczytałam w jego
komórce smsa"jak faza?" .Była awantura,telefon do jego rodziców(oni
wiedza) i wizyty u psychologa...A teraz wizyt juz nie ma bo jak on
mówi nic mu nie dają,a po co mu psycholog jak on o dragach nie
mysli.. Kłócimy sie cały czas..wkółko awantury i chyba gdzies
zgubiła sie nam miłosc..Co ja mam zrobic?Juz sił mi brak..
Obserwuj wątek
    • czlowieek Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 23.12.09, 12:44
      Właśnie miałem wychodzić z domu, a tu patrzę, Twój list.
      Posmutniałem trochę. Jednym z nieprzewidzianych efektów mojego
      kilkuletniego rozwoju jest empatia. Kiedyś bym nie wiedział jak się
      czujesz, i co Ci jest, a teraz wiem, i współczuję.

      Ponosisz Kasiu konsekwencje swoich wyborów. Dawanie rad nie jest
      niczym dobrym, bo decyzje należą do każdego z nas, i nikt nas nie
      zwolni z tego obowiązku. Mogę podzielić się tylko kilkoma myślami.

      Jeśli miłość się zgubiła, a jego choroba postępuje, bo taki jest jej
      charakter, i będzie tylko gorzej i gorzej, to wiadomo co robić... A
      jeśli jest miłość, choćby taka ludzka miłość, to też powinna być
      twarda. Polega na pozostawieniu mu możliwości ponoszenia konsekwecji
      własnego postępowania, to, o czym już pisałem, samodzielnego uczenia
      się życia, doroślenia. Choćby nie wiem, jakie to było trudne, nie
      rób nic za niego. Nie wiem czy będziesz w tym domu, czy w innym.

      Proszę Cię, zajmij się sobą, dbaj o siebie, i dbaj o dziecko. Często
      słyszę, że dzieci rodziców, którzy się rozeszli, mają potem poczucie
      krzywdy, żal, że ich dom nie był normalny, rodzina nie była pełna.
      Dlatego czasami małżestwa trwają na siłę. Moje doświadczenie jest
      inne. Ja raczej mam żal do rodziców za to, że się nie rozeszli, choć
      powinni byli to zrobić. Trwali bez sensu ze względu nan dzieci, a
      tak naprawdę bali się zmiany. Wyrastałem w rodzinie chorej.

      Dopiero czas pokaże czy będziecie razem, i w jakiej relacji, czy on
      z tego wyjdzie. To już nie twoje zmartwienie, jeśli on już wie co to
      terapia.

      Wszystkie Kasie to fajne dziewczyny. Mam ich zawsze kilka w pobliżu.

      Pozdrawiam Cię i życzę wiele siły. I nadziei, i miłości, i wiary.

      a
    • datur.pl W wieku 15 lat spróbowałam amfetaminę 23.12.09, 13:46
      Hej!
      Mam na imię Ola. Dziś mam 20 lat. W wieku 13 lat spróbowałam marihuanę, jednak nie spodobało mi się to, bo szczerze mówiąc oprócz smrodu to nic w tym nie ma niezwykłego. Tak więc marichuane spróbowałam może tak dwa, czy trzy razy w życiu i generalnie dałam sobie z tym spokój. Ogólnie mówiąc papierosy też nigdy mi nie podeszły, zawsze dusiłam się tylko po tym.

      W wieku 15 lat spróbowałam amfetaminę, i to był mój największy bład dlatego, ze amfetamina uzależnia od razu. Nie da się tylko raz spróbować amfetaminy i nigdy więcej nie spróbować! Ci co tak mówią to albo nigdy nie spróbowali tego tak na prawdę, albo po prostu ćpaja i sie do tego nie przyznają. Wiem, że tak jest, bo ja też ćpałam amfe, jak ktoś mnie o to pytał, to zaprzeczałam i wciskałam kit, że nie wciągam codziennie tylko sporadycznie. Przy amfetaminie nie ma sporadycznie. Bierzesz raz to bierzesz juz zawsze. Niestety tak już jest. Amfetamina bardzo osłabia serce, niektórzy leżą już w grobach. Po extasy to samo.Jedna tabletka może cie zabić, bo tak naprawdę nie wiesz co tam jest za substancja i czy Twój organizm jest to w stanie przerobić. To nie jest lek, gdzie masz wyliczone dawki, dopasowane przez lekarzy specjalistów. Dragi bierzesz w ciemno na własne ryzyko. Przykładowo na takiej imprezie, która odbywa się co roku w Kołobrzegu. Nazywa się Sunrise Festival. Ja byłam dwa razy na tej imprezie. I niestety zawsze kogoś wynoszą w worku. Na własne oczy to widziałam, koleś padł zasnął i koniec. Przyszli ratownicy medyczni zapakowali w czarny worek i Amen. Ja w 2008 roku byłam na Sunrise wzięłam krechę amfy potem za ok 5 godzin 2 tabletki extasy i nie minelo 30 min jak zaczęłam zasypiać. Koleś, który to zobaczył i był koło mnie natychmiast zaczął mnie budzić, otwierać mi oczy na siłę. W końcu zaniósł mnie do punktu medycznego, taki szpital polowy. Tam ratownicy dali mi jedna, potem druga i kolejna kroplówkę + tlen. Ciągle coś do mnie gadali żebym nie zasnęła, nic nie pomagało. Dostałam drgawek, no to w karetkę i do szpitala. Dopiero tam mnie uratowali. Ponoć to była jakaś zapaść, ale dokładnie to nie wiem. Takich przypadków miałam pięć. I na prawdę nie brałam tego dożo max 2 tabletki czasem tylko ćwiartka dopalacza, a efekt ten sam kroplowa, tlen i szpital. Po prostu coś się zaczęło dziać z moim organizmem. Po kokainie przykładowo zaczęłam się dusić. Kokaina paraliżuje drogi oddechowe tak, że nie możesz złapać powietrza. Mnie ledwo do szpitala dowieźli. Po tym przypadku z kokaina powiedziałam sobie dosyć, że już nigdy nie będę narażać swojego życia i zdrowia. Amfę brałam 2 lata ciągiem. Efektem tego jest to, że dzisiaj jestem na antydepresantach, co tydzień chodzę do psychiatry i mam cholerne lęki. Po prostu nagle wydaje mi się np. że umieram, albo, że się duszę. To już trochę się uspokoiło, ale muszę pilnować leków nie wolno mi ich odstawić, bo inaczej jak powiedział mi mój psychiatra "może się zrobić jeszcze większe kuku w głowie." Jak pytam się psychiatry czy kiedyś to się skończy, czy miną mi lęki i do kiedy będę brać te leki, to nie potrafi mi odpowiedzieć. Niestety, powiedział, że nie wiadomo. Może już będę brała leki do końca życia, a lęki nigdy się nie skończą, a może będę miała szczęście i ten koszmar się skończy. Tak bardzo chciałabym być normalna taka jak przed nałogiem... Przy amfetaminie dostałam strasznych uczuleń do dziś muszę smarować buzię rożnymi maściami i brać na to leki. Moja skóra bardzo powoli dochodzi do siebie, bo w czasie nałogu była w tragicznym stanie, wyglądałam jakbym była poparzona,a to wszytko robiła amfa. Przed nałogiem nie miałam żadnych problemów ze skóra. (my wyjścia szukamy tu - zobacz proszę ten film)

      Pozdrawiam...
    • magoch Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 23.12.09, 15:32
      zawszekasiulek napisała:

      > Była awantura,telefon do jego rodziców(oni
      > wiedza)

      > Co ja mam zrobic?Juz sił mi brak..

      Witaj,
      jeżeli jego rodzice wiedzą, może razem zaczniecie działać.
      W tej chorobie, żeby coś zaczęło się zmieniać, potrzebne są czyny.
      Samemu jest bardzo trudno, więc zwróć się o pomoc do specjalistów.
      Może całą rodziną będzie łatwiej stawiać warunki.

      A jednocześnie, tak jak Ci tu radzą - zadbaj o siebie i dziecko.
      Może znajdziesz w swojej miejscowości grupę wsparcia dla rodzin osób
      uzależnionych. Tobie też może być potrzebna pomoc psychologa.

      Moje pierwsze kroki skierowałam od poradni "Powrót z U". Dla mnie
      stawką było życie mojego uzależnionego dziecka.

      Pozdrawiam,
      magoch
      • zawszekasiulek Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 06.01.10, 17:42
        Jesteśmy po długiej rozmowie..mówi ze nie bierze.Że jest mu cięzko
        ale,że daje rade-chciałabym w to wierzyć,chciałabym ale chyba nie
        umiem...Czy jest możliwe by ktos tak sam z siebie przestał brac,bez
        terapii,bez pomocy z zewnatrz? Kiedys jak dzwoniłam na jakąś
        infolinie narkotykową facet powiedział:,, z uzależnienia od
        amfetaminy jeszcze nikt nie wyszedł sam" -cały czas mam jego słowa w
        głowie gdy m zarzeka się ze nie bierze.Nie mam go jak sprawdzić,ma
        wyjazdową pracę,często wyjeżdża na 4-5 dni i mamy wtedy kontakt
        tylko telefoniczny..A poza tym jak kontroluje jego komórke,ciuchy to
        czuje się tak paskudnie..
        Wiem że to mój wybór ze z Nim jestem,wiem że nie umiem być
        stanowcza,wiem ze poradzę sobie sama z synkiem..ale też wiem że
        wtedy on pojdzie na dno..a tego nie chce...
        • sabinac-0 Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 06.01.10, 19:27
          Mam wrazenie, ze on Cie oklamuje i ze zwyczajnie Cie wykorzystuje. Opowiada
          cuda-wianki, a w rzeczywistosci szuka jelenia, ktory uwierzy w jego lgarstwa i
          zapewni mu cieply domek i pomoc wszelka, by on mogl spokojnie zajac sie braniem.

          Mysle, ze przedmowcy maja racje i ze lepiej, bys, zamiast bezsensownie matkowac
          doroslemu czlowiekowi, skoncentrowala sie na sobie i na tym, kto naprawde
          potrzebuje Twojej opieki, tzn dziecku.

          To, czy on pojdzie na dno, zalezy tylko od niego.
        • 7zahir Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 06.01.10, 19:59
          zawszekasiulek napisała:

          Wiem że to mój wybór ze z Nim jestem,wiem że nie umiem być
          > stanowcza,wiem ze poradzę sobie sama z synkiem..ale też wiem że
          > wtedy on pojdzie na dno..a tego nie chce...>

          I bedzie miał szanse sie od niego odbić i żyć.
          Szkoda,m że nie chcesz mu jej dać.
          Tak naprawdę - krzywdzisz go,
          a nie pomagasz.
          Tak naprawdę Ty też masz problem,
          który nazywa się współuzależnienie.
          Poczytaj Tu:
          www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/5260_wsp%C3%B3%C5%82uzale%C5%BCnienie_owini%C4%99ci_truj%C4%85cym.html
          • zawszekasiulek Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 07.01.10, 09:59
            Kiedy rozmawiam z Nim ze odejdę straszy mnie że nie ma po co
            żyć...tak trudno Wam zrozumieć ze się boję że faktycznie sobie coś
            zrobi.Jego ostatnie zachowania są delikatnie mówiąc odbiegajhace od
            normy..;po kłótni schodzi do garazu i słysze jak wali pieściami,jak
            płacze,szlocha jak cos rozwala..kiedys tak nie było-teraz jest.co
            mam zrobic? Wyrzuycic go z domu? Gdzie pójdzie? Do rodziców-jak sie
            dowiedzieli to matka zaczeła wrzeszczeć:,,synku jak mogłeś mi to
            zrobić", była awantura i tyle..zero rozmowy,zero szukania przyczyny
            i teraz brak jakiegokolwiek zainteresowania z ich strony..
            Najgorsze jest to że On jest teraz bardzo ostrożny i pewnie minie
            jakis czas zanim go ,,przyłapie" Teraz jak mówie ze wiem ze dalej
            bierze-on sie wypiera i jeszcze karmni mnie tekstami w stylu ze jemu
            tak ciężko a ja mu jeszcze nie ufam i tak mu utrudniam.Wiem ,ze to
            bzdura..tylko nie wiem jak to rozwiązać..
            Nie wiem czemu Wam to wszystko pisze,ale nie mam z kim pogadac..
            • pierzchnia Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 07.01.10, 10:54
              Ludzie na forum,zawszekasiulek,tworzą obraz na podstawie wpisu,reszta to gra
              wyobraźni i ich własne doświadczenie.
              Dlatego ja nie wierzę,w schematy ponieważ każdy przypadek jest inny.
              Sama widzisz,że powód umiejscowiony jest głęboko i zwykłą analizą niczego nie
              osiągniesz.

              Pierzchnia napisał...
            • czlowieek Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 07.01.10, 11:10

              Wbrew pozorom dostałaś tutaj dość dużo mądrych podpowiedzi, tylko
              przeczytaj je ze zrozumieniem.

              Jesteś bardzo współuzależniona. Chora tak samo głęboko jak on.

              Leć prędko po pomoc do zawodowców... albo, jeśli chcesz, możesz
              dalej tak cierpieć, wariować. Wybór należy do Ciebie.

              Za Ciebie nie poczujemy się lepiej i nie rozwiążemy Twoich problemów.

              On niech pójdzie gdzie chce. Chyba jest już duży.

              Pozdrawiam Cię.
              • semimentalsentimental do czlowieeka i autorki postu 07.01.10, 22:28
                To bardzo madre co napisales o rozwodzie, ja wrecz blagalam matke zeby rozwiodla
                sie z ojcem alkoholikiem, kt mimo swej choroby nie jest zlym czlowiekiem, ale
                nie nadawal sie do funkcjonowania w rodzinie. Po prostu chory czlowiek. A z
                ludzi uzaleznionych rozbi sie zawsze bestie...zamiast im pomagac... jesli tylko
                tego chca...
                Uzalezniony rodzic to tragedia dla dziecka. naprawde jesli tylko masz mozliwosc,
                postaraj sie zaczac zycie na wlasna reke...
                Wspoluzaleznienie niszczy dziecko od wewneatrz, ciezko jest takiej osobie
                funkcjonowac w spoleczenstwie, odnalezc sie, ufac, stworzyc zdrowe zwiazki. Nie
                mowie odrzuc, zostaw, wyjedz (tak jak zrobila to moja matka), ale dla samego
                dobra dziecka postaraj sie stworzyc dom wolny od trosk. Pomoz mezowi, jesli
                tylko chce, ale nie poswiecaj szczescia dziecka........

            • magoch Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 07.01.10, 11:39
              zawszekasiulek napisała:

              co
              > mam zrobic? Wyrzuycic go z domu? Gdzie pójdzie? Do rodziców-jak
              sie
              > dowiedzieli to matka zaczeła wrzeszczeć:,,synku jak mogłeś mi to
              > zrobić", była awantura i tyle..zero rozmowy,zero szukania
              przyczyny
              > i teraz brak jakiegokolwiek zainteresowania z ich strony..

              Szukanie przyczyny niczego nie załatwi, bo nawet jeśli kiedyś, coś
              było nie tak, to czasu nie cofniesz. Trzeba zająć się tym, co teraz.
              A teraz Twój mąż jest chory, potrzebuje terapii i na tym wypada się
              skupić. Nie wiem, czy spotkałaś się z opinią, że przy uzależnieniu
              pomoc - to brak pomocy. Wtedy chory ma możliwość przekonać się, że
              naprawdę MA problem. Dlatego rodzinie radzi się wystawienie walizek
              chorego z domu.
              Jeżeli rodzice nie przyjmą go do siebie, to wypadałoby się cieszyć,
              Twój mąż będzie miał o jedną "metę" mniej. Nie będzie miał gdzie
              zahaczyć się na dalsze pielęgnowanie nałogu. To brutalne, co piszę,
              ale ta choroba wymaga twardego serca. Wiesz jak czułam się na
              początku mojej drogi z uzależnionym synem? Czułam, jakbym miała
              serce z kamienia.

              Manipulacja Tobą w postaci straszenia samobójstwem, przerzucanie
              odpowiedzialności na Ciebie, jest wpisana w mechanizmy uzależnienia.
              To dlatego, tak trudno poradzić sobie samemu z wychodzeniem z tej
              pułapki.

              > Nie wiem czemu Wam to wszystko pisze,ale nie mam z kim pogadac..

              Jeśli Ci to pomaga, to pisz tutaj, poszukaj też osób w podobnej
              sytuacji poza netem.

              Pozdrawiam,
              magoch
              • honeyandmilk Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 07.01.10, 15:39
                co
                > > mam zrobic? Wyrzuycic go z domu?

                No właśnie. Trudne? Bardzo trudne. Ale innego wyjścia nie ma. Ja tak
                kilka lat temu zrobiłam z moją 20 letnią, jedyną córką. I
                wygrałyśmy. Od kilku lat żyjemy normalnie. Trwało kilka lat, żebym
                zaczęła reagować, jak świadoma, współuzależniona osoba.

                Dopóki będziesz mu pomagać (dach nad głową, łóżeczko a w łóżeczku
                cieplutka żonka itd) dopóty nie będzie miał żadnej motywacji do
                zaprzestania brania narkotyków.
                Powodzenia
                • pierzchnia Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 07.01.10, 22:47
                  Gdyby wyrzucanie z domu było złotym środkiem to wszyscy byli by już wyleczeni.
                  Ostatnio słyszałem,w telewizji wypowiedź muzyka/alkoholika/-wyrzucili go z domu
                  i przez to jeszcze bardziej zaczął pić.
                  Wyrzuca się córkę z domu i gdzie ona wtedy nocuje-na ulicy,dworcu?
                  To jest ta ozdrowieńcza terapia?
                  • honeyandmilk Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 08.01.10, 15:24
                    Nie, nie wyrzuca sie dosłownie. Stawia się warunek: albo mieszkasz w
                    domu czysta, albo poza naćpana. Albo możesz na mnie liczyć, jak
                    będziesz trzeźwa, albo nie możesz zupełnie. Ustala się kontrakt. I
                    trzeba być bardzo konsekwentnym.
                    Możesz mieć własne teorie. A ja wierzę w tą, bo tak nas uczono na
                    terapiach dla rodziców, i takie postępowanie okazało się w tym
                    przypadku skuteczne.
                    • ity Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 08.01.10, 15:38
                      takie postępowanie okazało się w tym
                      > przypadku skuteczne.

                      Skuteczne,ale bardzo rzadko.W przeciwnym razie narkomania,jako
                      problem spoleczny i ludzki,by nie istnial.

                      > Możesz mieć własne teorie. A ja wierzę w tą, bo tak nas uczono na
                      > terapiach dla rodziców

                      Uczono tez innych teorii,czy tylko ta jedna?
                      • aaugustw Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 08.01.10, 16:15
                        ity napisał:
                        > takie postępowanie okazało się w tym przypadku skuteczne.
                        - - - - - - - - - - -
                        > Skuteczne,ale bardzo rzadko.W przeciwnym razie narkomania,jako
                        > problem spoleczny i ludzki,by nie istnial.
                        ___________________________________________.
                        Ity, powtarzasz innych jajczenie... - Oczywiscie, ze skutecznosc
                        jest mala, ale ona jest, czego w przeciwnym przypadku wogole nie
                        mozna powiedziec, skoro dochodzi do takich (skutecznych) sytuacji...!
                        A...
                      • pierzchnia Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 09.01.10, 10:04
                        Zresztą wszystkiemu winna jest kultura, w której zostaliśmy wymodelowani.
                        Jest takie plemię Szerpów,którego członkowie wychowują swoje dzieci do drugiego
                        roku życia, a później to już samo dba o siebie.
                        Samo gotuje,sprząta,nosi plecaki himalaistom...
                        Tylko u nas, w Polsce wciąż te same wariactwa.
                        • annia90 Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 04.04.18, 00:43
                          Przegrałam walkę o zdrowe życia dla mojego chłopaka. Zgodzę się z kilkoma wypowiedziami co zostały wcześniej napisane.
                          1. Sprzątając, robiąc obiadki, pracując, spłacając jego długi - on miał komfort do ćpania i był zadowolony, dobrze mnie traktował.
                          2. Odkrywając prawdę o jego kłamstwach straciłam do niego zaufanie, przestałam się starać, byłam podejrzliwa, zaczęła się kontrola. Zaczęło się poniżanie z jego strony. Nie pasowało mu to. Odmawiałam sexu i było coraz gorzej. Mnóstwo stresu: w jakim stanie przyjdzie dziś do domu? Czy w ogóle wróci? O której? Nie mogłam spać. Często wracał nad ranem, bo "całą noc pracował w piwnicy, mnóstwo rzeczy do ogarnięcia."
                          3. Prośby, groźby, błagania nic nie pomogły. Cały czas twierdził, że uzależniony nie jest, ale będzie brał, bo lubi.
                          4. I skończyły się pomysły na ratowanie chłopaka po takim wyznaniu.
                          5. Wiedział, że go kocham i to wykorzystywał.
                          6. Bił, poniżał, dusił, wywalił na mnie śmieci, gryzł, szarpał za włosy, pluł w twarz, policzkował. Na przemian z przepraszaniem, płaczem, i że nigdy więcej tego nie zrobi.
                          7. Kocham go po dziś dzień mimo, że nie jesteśmy razem. To się nazywa miłość mimo wszystko... :) On mnie nienawidzi za to, że nie dałam mu KOMFORTU, że nie chciałam na to przyzwolić, że chciałam na siłę zmienić, że chciałam aby odstawił prochy i założyć rodzinę.
                          W związku z tym, że go kocham mam do siebie pretensje. Gdybym inaczej kiedyś postąpiła? Co by dziś było? Może terapia by mu pomogła? Miał iść na roczną do zakladu, ale po tygodniu uciekł, bo mnie tak kochał i nie mógł wytrzymać. Może kiedy go przyłapałam nie krzyczeć tylko przytulić, pocałować i powiedzieć, że nie musi tego robić, bo go kocham? Dziś jestem dla niego zerem, mimo dużego poświęcenia z mojej strony. Powiedział, że weźmie kreskę na moim grobie.
    • kamil-son91 Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 24.07.16, 04:14
      Masz syna albo męza narkomana , albo d****arza albo hazardziste prosta odpowiedz poloz zloto tam gdzie zawsze i zamontuj kamere mikro ze spyshop.pl np... i problem sie rozwiaze pokaz mu film wpierw skopiuj na dysk google naprzyklad i pokaz mu nagranie i ze masz zapisane kopie u znajomych i ze jak cos Ci zrobi to oni pujda z tym na Policje ... Tyle

      Moja ciotka kazala szwagrowi sobie do buzi nasikać poto by siostrze do szklanki za lozkiem przelac do szklanki i sie okazalo ze heroiniarz wysokie stezenie , okradl cala rodzine... Trzeba czasem dużym kosztem aby dowiedzieć się co jest grane , przyczyny kradziezy z domu , to narkoman , dziwkarz , hazardzista...
        • grazkavita Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 06.04.18, 11:17
          Widzisz , miłość nie polega na tym , aby ukochanej osobie "dogadzać". Czasem wymaga od nas odtracenia ukochanej osoby , aby sie nawróciła. Ty jego kochasz i dlatego odczuwasz tak wielki dyskonfort gdy widzisz jak on sie stacza... Bedzie Ci lżej gdy zaczniesz chodzić na mittingi i nauczysz się jak być konsekwentną. Jest taka metoda Tombaka , która pozwala zasiać w uzależnionym niepokójh i być może troche przyspieszy decyzję o zerwaniu z nałogiem. Znajdziesz ja na stronie "moja harmonia" w zakładce ; o podświadomości. Ja miałam cos takiego , taki wstręd do tych wszystkich , którzy próbowali mnie zachęcić do odchudzania , podobnie twój mąż nie chce już słuchac tych porad , ale swoją postawą możesz mu pokazać , że życie bez ćpania jest piękne , choćby spacer z dzieckiem , lub gra w odbijanie balonika...
      • aaugustw Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 04.06.20, 11:25
        kamil321 napisal sugestie, cyt:
        Najpierw spróbuj od porządnego odtrucia organizmu. Detoks Fenix ma świetne oferty, a co najlepsze to dojeżdżają do klienta na terenie całego kraju. Myślę, że warto spróbować
        _______________________________________________________________________________.
        Osobiscie korzystalem dwa razy z detoksu, gdyz sam nie potrafilem przestac pic.
        Znam jednak bardzo duzo alkoholikow, ktorzy bez detoksu przyszli na Mityng AA
        i tam juz zostali. Dzisiaj sa trzezwi…!
        A...
    • fundacja-en-arche Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 09.06.20, 12:38
      Narkomania to choroba, która może spotkać każdego z nas więc nie oceniajmy narkomanów. Ta właśnie choroba spotkała mojego brata i widziałam jaki był bezsilny. Serce aż pękało. Namówiliśmy go razem z rodzicami na terapię w ośrodku Wiosenna. Po wyjściu z ośrodka zmienił nastawienie do życie i mysli o przyszłości. Zobaczcie ich stronę osrodekwiosenna.pl/ tu jest wszystko dokładnie opisane
      • aaugustw Re: mąż narkoman i sił mi brak.. 10.06.20, 10:50
        wszczepialska fundacja-en-arche m.in. napisala, cyt:
        Narkomania… Ta właśnie choroba spotkała mojego brata i widziałam jaki był bezsilny. Serce aż pękało. Namówiliśmy go razem z rodzicami na terapię... Po wyjściu z ośrodka zmienił nastawienie do życie i mysli o przyszłości.
        __________________________________________________________.
        wszczepialska arko, napisz tu lepiej, jak dlugo po wyjsciu z
        terapii brat juz nie cpa i co robi teraz aby nie wrocic do cpania ?
        Gdyz to co napisalas zabrzmialo w moich uszach, jak:
        "byl raz w garazu i jest teraz mechanikiem samochodowym"
        A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka