Dodaj do ulubionych

Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje.

21.01.10, 18:30
Temat bardzo bliski uzależnieniom.
Symbiotyczny rzekłabym bym.
Warto, dla własnego bezpieczeństwa poświęcić mu trzy minuty życia :-)
Dostępnie i zrozumiale napisane.

Źródło

I. W każdej chwili, gdy komunikujemy się z ludźmi wywieramy na nich wpływ i
sami podlegamy wpływom innych. Może być to oddziaływanie mające na celu
nakłonienie drugiego człowieka do zmiany sposobu postępowania, do podjęcia lub
zmiany decyzji. Czasem dochodzimy do niemiłych wniosków, że ktoś manipulując
nami, naszymi odczuciami nakłonił nas do czegoś, na co zupełnie, nie mieliśmy
ochoty. Czujemy się wykorzystani. Warto wiedzieć na czym polega to zjawisko
manipulacji. Zainteresowani na pewno będą ci, którzy nie chcą być naciągani i
nie pozwolą, aby manipulant dążył do osobistych korzyści kosztem innych ludzi.
NIE BĄDŹMY ŁATWYMI ZDOBYCZAMI NACIĄGACZY!

II. Techniki wywierania wpływu na innych mogą przyjmować setki różnych
postaci, lecz większość daję się zaklasyfikować do jednej z sześciu kategorii.
Każda z tych kategorii opiera się na jednej podstawowej regule sterującej
przebiegiem ludzkiego postępowania. Należą do nich: reguła wzajemności,
zaangażowania i konsekwencji, lubienia i sympatii, autorytetu, niedostępności
i społecznego dowodu słuszności.

1. Reguła wzajemności. Jedna z najbardziej rozpowszechnionych we wszystkich
kulturach. Człowiek za otrzymane dobro powinien odwdzięczyć się w podobny sposób.
a) Miła strona zasady. Mniejsze zahamowanie w dawaniu czegoś od siebie, licząc
się z ryzykiem jego bezpowrotnej utraty.
b) Nie tak znowu darmowa próbka.- sprytna technika marketingowa.
c) Oddanie przysługi i prośba o rewanż. Reguła wymusza niesprawiedliwą wymianę.
d) Odmowa- wycofanie (technika „drzwiami w twarz”).
e) Obrona przed wpływem społecznym czerpiącym siłę z reguły wzajemności.

2. Zaangażowanie i konsekwencja. Ludzie dążą do zgodności między słowami,
przekonaniami, postawami i czynami.
a) Zaskarbienie początkowego zaangażowania- kluczem do sukcesu.
b) Decyzje pociągające za sobą zaangażowanie, nawet jeżeli są błędne, mają
tendencję do samopodtrzymywania się. „Puszczanie niskiej piłki”.
c) O czym mówią sygnały z żołądka i głębi duszy?

3. Lubienie i sympatia. Zjawisko aureoli. Ludzie wolą mówić „tak” tym osobom,
które znają i lubią.
a) Czynniki wpływające na uległość: podobieństwo do nas samych, komplementy
pod naszym adresem, skojarzenie z czymś, co lubimy.
b) Eksponowanie związku z cudzym sukcesem, ukrywanie związku z porażką.
c) Przeciwdziałanie niepożądanemu uleganiu komuś, do kogo czujemy sympatię.


4. Siła nacisku autorytetu.
a) Badania Milgrama, ukazujące jak silny jest w naszej kulturze nacisk na
posłuszeństwo autorytetom.
b) Automatyczne uleganie symbolom autorytatywnymi: tytułom, wyglądowi, samochodom.
c) Obrona przed niepożądanym wpływem autorytetu.

5. Im mniej, tym lepiej- reguła niedostępności.
a) Czy zawsze rzeczy trudno osiągalne są cenniejsze i mają większą wartość?
b) Wpływ cenzury na nasze postrzeganie.
c) Świeżość niedostępności. Rywalizacja o dobra.

6. Społeczny dowód słuszności. Małpowanie.
a) Podążanie za tłumem- oznaką niepewności i brakiem własnego zdania.
Postrzegamy zachowanie jako bardziej poprawne, jeśli inni też tak czynią.
b) Jeżeli chcemy kogoś skłonić do ustępstwa, pokażmy, że inni się na to
również zgodzili.

III. Każdy człowiek w każdej sytuacji chciałby podejmować decyzje przemyślane
i rozważne, lecz tempo współczesnego życia bardzo często uniemożliwia staranne
rozważenie wszystkich „za” i „przeciw”. Podejmując decyzję na jakiś temat,
bardzo często opieramy ją nie na całej dostępnej nam informacji, lecz jedynie
na jakimś jej pojedynczym fragmencie. Dlatego jesteśmy narażeni na
niebezpieczeństwo popełnienia błędu. Nikt jednak nie powinien tego
wykorzystywać (stosując np. jedną z sześciu reguł).
NIE DAJMY SIĘ WYZYSKIWACZOM!
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 18:49
      Dodam jeszcze osobistą wypowiedź.
      Wiele razy zupełnie nieświadomie dałam manipulować swoją opinią czy zdaniem. W
      okresie picia manipulacja towarzyszyła mi tak samo "złośliwie" jak wódka.
      Zarówno ja byłam obiektem manipulacji jak i jej sprawcą.Wydaje mi się, że to
      forum nie może wskoczyć w tryby normalności właśnie z powodu ciągłych tutaj
      manipulacji.
      Kto potrafi zachować dystans?
      Kto potrafi mieć swoje własne zdanie?
      Kto rozumie dlaczego się tutaj znalazł?
      Naprawdę trzeba bardzo mocnej autorefleksji, aby móc pisać tylko o sobie i za
      siebie w dodatku prawdę.
      Trzeba mieć charakter aby "wcinać" się w sposób myślenia czy życia innych ludzi.
      To forum o uzależnieniach, a nie o "dopie maryni".
      Czy ktoś tutaj potrafi coś na temat?
        • pierzchnia Re: p.s 21.01.10, 19:12
          Manipulacji podlegają całe systemy i narody.
          Owsiak zbiera pieniądze / cel to zaiste chwalebny/ale dlaczego tych pieniędzy
          nie można zebrać z podatków?
          Policzcie sobie-20 groszy,co miesiąc od każdego podatnika.
          A ta cała szopka jest za darmo?
          Później-chyba ,w nagrodę, młodzież jedzie na jakiś Przystanek gdzie się uchlewa
          pod namiotami browarników.

          Komuna się nie podobała to wybrali na Papieża-Polaka.
          Ten poprzedni żył krótko-pewnie go otruli.
          Polscy ustawodawcy tak kochali Papieża, że zezwolili na tworzenie agencji
          towarzyskich-burdeli.
          Szkoda gadać.

          Ale teraz to normalne-uczą tego na wyższych uczelniach-jak zrobić tego
          drugiego,w h...
          Szkoda gadać!

          Temat jest ciekawy, ale tu chodzi o szybką reakcję-na przemyślenia nie ma czasu...

          • ela_102 Re: p.s 21.01.10, 19:20
            Jak nie będziesz miał czasu na przemyślenia to i przemyślność nie będzie go
            miała dla Ciebie ;-)
            Taki żarcik...
            Na poważnie.
            Zanim zaczęłam pisać na forach, przez lat 4 trzeźwiałam...
            Tutaj zauważyłam, że na manipulacje wszelkiego rodzaju reaguję wręcz
            ORGANICZNIE. Dostaję coś na rodzaj "uczulenia". Wyczuwam na kilometr...
            Sama ich nie czynię i sama się im nie poddaję.
            Wkurza mnie tylko, że przez nie takie miejsca są "zafajdane" i nie można tego
            skutecznie "oczyścić".
            • pierzchnia Re: p.s 21.01.10, 19:46
              Ja też czasem bywam poważny...
              Ale jak można postępować inaczej skoro ,na tym forum. dzieją się rzeczy karygodne.
              Mnie to zresztą nie dziwi ponieważ taki klasyczny alkoholik to straszny
              egocentryk-tak jak,w przedstawionym kiedyś tekście:
              "Swym Ja szpuntuje tutaj każdy swoją beczkę"
              To boli,gdy ktoś na forum przedstawia informacje z prywatnej
              korespondencji-człowiek wychodzi na naiwniaka...

              Wiele przekazów jest po prostu nie do sprawdzenia -każda ze stron twierdzi co
              innego.
              Ale to nie jest najważniejsze.
              Generalnie to całe doładowywanie się na forum/o czym pisał Jerzy/
              to przejaw psychopatii-najłatwiej powiedzieć:
              Jestem alkoholikiem więc taki już jestem i cześć-hulaj dusza...
              Jest wiele żywych przykładów na to, że ludzie potrafią się zmienić, nawrócić,
              ale to już jest zupełnie inna sprawa.

              • ela_102 Re: p.s 21.01.10, 20:35
                Generalnie to całe doładowywanie się na forum/o czym pisał Jerzy/
                to przejaw psychopatii-


                tak by sobie życzył.
                Lub tak to odbiera przez filtry swojego pojmowania.
                Zresztą jak to robi, nie pozostawia złudzeń.
                Ja z pewnością nie jestem psychopatką ani frustratką i piszę na tym forum.
                Psychopaci stanowią 1 procet (mężczyźni) 100 osobowej grupy kobiety 3 procent ze
                100. Jakie jest prawdopodobieństwo, że wszyscy naraz występują tutaj?
                  • ela_102 Re: p.s 21.01.10, 20:52
                    apeluję tylko do zdrowego rozsądku.
                    Zawsze łatwiej przypisać komuś psychopactwo niż dostrzec je u siebie.
                    Poza tym. Co to znaczy nie wyjeżdżaj z czymś?
                    Jak to się ma do wolności przez Ciebie propagowanej?
                    Nie uważasz, że mam prawo pisać zgodnie z netykietą i własnymi poglądami?
                    • pierzchnia Re: p.s 21.01.10, 21:36
                      "Kiedy zabijałem człowieka/żołnierza/ z bliskiej odległości miałem dziwne
                      odczucie, że już gdzieś go widziałem-później zrozumiałem-to byłem ja."

                      A to-nie wyjeżdżaj-wziąłem z Rejsu:
                      "Dziwię się, że pan z czymś takim wyjeżdża."
                      • ela_102 Re: p.s 21.01.10, 21:43
                        a widzisz...
                        jak cytujesz, daj znać...
                        lub zasugeruj abym się przyłożyła do myślenia ;-)
                        lubię "skojarzenia"
                        Dziś już jednak Cię pożegnam :-)
                        Nie mam przynajmniej wrażenie, że pozostawiłam Cię bez "odzewu".
                        Taka forma zadośćuczynienia, a że w formie dialogu na ogóle to mniejsze
                        prawdopodobieństwo na manipulacje wynikające z prywatnej wymiany e-maili ;-)
                        Co odkryte trudno bowiem zakryć ;-)

                        Dobrej Nocki.
                          • ela_102 Re: p.s 22.01.10, 09:47
                            Co masz w kieszeni King, komisarz spytał w drzwiach
                            Wy palicie wciąż to świństwo, mieliśmy wiele skarg
                            A biskup łypie z boku, to na Kinga to na Ewę
                            Wy żyjecie tu bezbożnie, myślicie że nic nie wiem
                            Za posiadanie zielska ty dostaniesz parę latek

                            T.Love ;-)
                          • aaugustw Re: p.s 22.01.10, 10:21
                            pierzchnia napisał:
                            > Trza się kontrolować i uważać na manipulacje...
                            > "A spod łóżka wyszedł biskup."
                            ______________________________________________.
                            Jedynym pijanym w tym gronie facetow okazal sie
                            pierzchnia...! :-(
                            A... ;-)
      • tenjaras Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 19:30
        Manipulacja zazwyczaj kojarzona jest z jakimś "brzydkim" działaniem. Nie musi tak być. Przecież rozdzielanie abstynencji od trzeźwości jest właśnie próbą zmanipulowania myślenia alkoholika i zmotywowania go do dalszych zmian. Niektórym może się to kojarzyć z komplikowaniem sprawy, ale ci którzy już przez to przeszli wiedzą, że tak naprawdę jest to uproszczenie. Do każdej zmiany podchodzimy nieufnie. Jeżeli za motywowaniem do zmian stoi jakiś człowiek, a zwłaszcza grupa, włącza się czerwone światełko braku zaufania. Przecież muszą mieć w tym jakiś interes. A co jeśli nie mają? Niemożliwe!

        Mało kto, z alkoholików na początku wychodzenia z nałogu, zdaje sobie sprawę kto w tym przypadku manipuluje. Mało który potrafi się przyznać, że sam siebie okłamuje, bo jest tak bardzo wchłonięty przez nałóg. To dlatego istnieje to rozróżnienie - są alkoholicy, którzy zachowują abstynencję, ale są i tacy, którzy zachowują trzeźwość.

        Trzeźwość chroni nas przed złym wpływem. Aniołkiem nikt z nas nie jest i nie był. Świetnie wiemy co to jest oszukiwanie, zwodzenie, kłamanie. Zachowując trzeźwość nie damy się wciągać w gierki. Sama abstynencja nie stanowi żadnego zabezpieczenia przed gierkami innych.

        Można więc przyjąć, że dobrze zmanipulowany alkoholik na trzeźwość, nie da się zmanipulować na nietrzeźwość. Złe gierki budzą emocje, przy których trudno zachować dystans i trzeźwy osąd. Najlepiej się przed nimi chronić mając umiejętność "odczytywania intencji". To się zdobywa doświadczeniem. To, że się wie jak kłamać, jeszcze nie chroni przed kłamstwem. Trzeba doświadczyć prawdy i prawdomówności.

        Zasada przeciwieństw jest idealna - jako alkoholicy sprzeniewierzyliśmy trzeźwość tak bardzo, że teraz, jeżeli chcemy ją zachować, będziemy dążyć do ideału. To nie jest niebezpieczne, jeżeli zdajemy sobie sprawę, że nie osiągniemy doskonałości. Kierunek jest jednak bardzo dobry.

        Abstynencja, wbrew pierwszemu wrażeniu, to naprawdę niewielki wysiłek. Procesy towarzyszące dochodzeniu do trzeźwości, wbrew pierwszemu wrażeniu, to prawdziwy kawał roboty. W dodatku czasochłonny.

        Zresztą, co ja się będę rozpisywał. Wystarczy się przyjrzeć alkoholikom, którzy nie piją kilka lat. Porównanie tych, którzy jedynie zachowali abstynencję, do tych, którzy poddali się pewnym procesom związanym z leczeniem alkoholizmu, pokazuje dokładnie to, o co mi chodzi.

        Pozostaje mi tylko życzyć umiejętności wyciągania właściwych wniosków. Pytanie zasadnicze - co chcesz osiągnąć odstawiając alkohol?
        • pierzchnia Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 20:14
          " Jeżeli za motywowaniem do zmian stoi jakiś człowiek, a zwłaszcza grupa, włącza
          się czerwone światełko braku zaufania. Przecież muszą mieć w tym jakiś interes.
          A co jeśli nie mają? Niemożliwe!"

          Tu nie chodzi o to, że mają interes, ale o to, że są nawiedzeni.
          Piszę, w tej chwili szczerze i dlatego moje zdanie jest następujące:
          Robienie z alkoholizmu religii to chyba jakieś nieporozumienie.
          Potrafiłbym zrozumieć człowieka, dla którego uzależnienie stanowiło przyczynek
          do rozwoju duchowego, ale nie-wciąż tylko słychać te afirmacje:
          Jestem alkoholikiem...
          I to jest po prostu chore-przestańcie bawić się, w te swoje celebracje.
          Skąd macie pewność, ze jesteście na właściwej drodze?
          Rozumiem, macie odczucie...


          • ela_102 Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 20:29
            Rozumiem, macie odczucie...

            otóż nie pierzchnia.
            O odczuciach można było klikać kilka lat temu teraz to już pewność.
            Kiedyś czułam, że mogę żyć normalnie i trzeźwo, dziś tak właśnie żyję. Mam na to
            liczne dowody wokół. Doświadczam tego codziennie.
            Celebrować normalność?
            Czy celebrować dewiację?
              • ela_102 Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 20:48
                Otóż to kontakt z rzeczywistością.
                osoba uzależniona przede wszystkim traci z nią kontakt.
                Kwestia czasu. Im dłuższe picie tym większa iluzja.
                Nie da się skontaktować z rzeczywistością w trzy dni po 30 letnim piciu. Nie
                sądzisz? tak samo jak tworzenie iluzji wymagało czasu, tak samo wychodzenie z
                niej jego potrzebuje. Potrzebuje też konkretnych działań. Samo nie stanie się nic.
                Co najwyżej NIE ZMIENI SIĘ.
                • pierzchnia Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 21:05
                  Z tym się zgadzam, co teraz napisałaś, ale ludzki umysł potrafi tworzyć iluzje
                  również na trzeźwo.
                  Tak naprawdę przeciętny zjadacz chleba także doznaje psychoz,ale są one ułamkowe
                  i w miarę szybko niwelowane.
                  Najważniejsza jest miłość reszta jest do du...
                  • ela_102 Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 21:15
                    ludzki umysł potrafi tworzyć iluzje również na trzeźwo.

                    a widzisz, dla mnie to się wyklucza.
                    Trzeźwy człowiek, to nie koniecznie trzeźwiejący alkoholik, to ktoś to utrzymuje
                    stały i dobry kontakt z otaczającą go rzeczywistością.
                    Dba o to przez całe życie.
                    Nie znam ludzi których osobiście zaliczam do trzeźwych, przytomnych, którzy by o
                    to nie zabiegali.
                    Alkoholik to ktoś kto ucieka od rzeczywistości w alkohol.
                    Są też inne formy ucieczek.
                    Trzeźwy człowiek ich nie popełnia.
                    Alkoholik ma szanse stać się kimś takim, ale musi w to włożyć swoje
                    zaangażowanie i musi być one większe niż kogoś kto NIGDY nie wpadł w kłopoty. To
                    bardzo oczywiste.
                      • ela_102 Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 21.01.10, 21:36
                        Pierzchnia :-)
                        Jak jestem zmęczona to śpię.
                        Śnią mi się wówczas przeróżne "iluzje" które nie wywierają na mnie nic więcej
                        ponad jakieś tam wrażenie ;-)
                        Miłość nie jest tematem tego wątku.
                        Jednak dla mnie to bardziej współczucie i częste uleganie manipulacjom niż Miłość.
                        Ta sprawa też ma swoje drugie dno.
                          • pierzchnia Nie wzyscy się zmieniają... 22.01.10, 12:21
                            Ponieważ nie zdążą się zmienić-po prostu umierają i to jest największa porażka
                            nas wszystkich.
                            Właśnie dlatego, choć często mam odmienne zdanie, w wielu sprawach,Wspólnoty
                            pozostaną dla mnie rzeczą godną największego szacunku.
                            Nie wszystko widzimy ,nie wszystko postrzegamy i bywa, że coś nas pociągnie, w
                            odmęty życia...
                            Później się okazuje, że do zerwania tych rzemieni, potrzeba jakiejś
                            nadzwyczajnej siły, którą trudno znaleźć w powszechnym bycie.

                            • aaugustw Re: Nie wzyscy się zmieniają... 22.01.10, 13:51
                              pierzchnia napisał:
                              > ... się okazuje, że do zerwania tych rzemieni, potrzeba jakiejś
                              > nadzwyczajnej siły, którą trudno znaleźć w powszechnym bycie.
                              ___________________________________________________.
                              Nie jest trudno znalezc Tej Sily w powszechnym bycie... -
                              Tam wogole Jej znalezc nie mozna, bo Ona jest w nas i
                              zawsze cierpliwie tylko czeka na Jej wyzwolenie...!
                              A...
                            • tenjaras Re: Nie wzyscy się zmieniają... 22.01.10, 15:13
                              Ważne jest aby porażki nie traktować jako nauczki, a jako naukę. Wtedy jest
                              szansa, że takich umierających na naszych oczach będzie mniej.

                              Nie wiem jak to działa u innych, moja wrodzona nadwrażliwość ma teraz kierunek
                              na normalność. Zawsze gdy schodzę z "drogi" odczuwam niepokój, a ludzie, których
                              spotykam maja jakiś konflikt ze sobą. Wystarczy tylko, że odnotuje ten niepokój
                              i przyjrzę się ludziom. Tak odkrywam swoje "zboczenie" ;-)

                              Na tym, mniej więcej, polega cała tajemnica mojej Siły Wyższej.
          • tenjaras Re: pierzchnia 22.01.10, 15:02
            Nie wiem w jakim kierunku poszła dalsza dyskusja, poczytam jeszcze, ale najpierw
            i tak odniosę się do tego co tu napisałeś.

            > Robienie z alkoholizmu religii to chyba jakieś nieporozumienie.

            Kwestia w tym, że to pijący alkoholik robi ze swojej choroby zachowania czysto
            religijne. Niezależnie od tego co twierdzi, charakterystyka zachowań i
            postępowania, nawet poglądu, jest taka sama.

            > Skąd macie pewność, ze jesteście na właściwej drodze?

            Nie będę się wypowiadał za "maciów", bo każdy robi to za siebie. Napiszę
            dlaczego ja mam pewność, że jestem na właściwej drodze. Bo jej doświadczam.

            Problem w tym, że kiedyś też doświadczałem "drogi", a jednak byłem na bezdrożu.
            Zagubiony w samozakłamaniu, ślepiec i głupiec. Już wtedy sobie nie ufałem, jak
            więc mogłem w swoim otrzeźwieniu powiedzieć, że teraz jest wszystko dobrze?
            Wszystko wskazywało, że jest totalnie porąbane, a ja nie widziałem w sobie
            możliwości poradzenia sobie z tym wszystkim. Jednak z czasem wszystko się
            zmieniało. Pracowałem nad sobą, zmieniłem myślenie, postępowanie, reakcje,
            zachowania - wszystko. Po kolei, powoli i w swoim czasie. Miałem i nadal mam
            określone przeze mnie wzorce - obserwuję ludzi, wybieram tych, którzy mają to i
            tak, jak ja bym chciał i pozostaję kreatywny. Tak naprawdę osiągnąłem więcej niż
            kiedykolwiek bym się po sobie spodziewał.

            > wciąż tylko słychać te afirmacje:
            > Jestem alkoholikiem...
            > I to jest po prostu chore-przestańcie bawić się, w te swoje celebracje.

            A co, tak naprawdę, mam do stracenia?
            • pierzchnia Re: pierzchnia 22.01.10, 15:29
              Generalnie to trzeba mieć sprawdzian.
              Są ludzie, którzy potrafią pociągnąć za sobą całe rzesze, a te ,wielkimi
              stadami, idą później na zatracenie.
              Te manipulacje,o których wspomina ela102 dotyczą sfery psychologicznej.
              Istnieją jednak rzeczy, o których przeciętny człowiek nie ma zielonego pojęcia,
              a te są naprawdę groźne.
              Delirium tremens, o którym wspominasz, w innym wątku nie koniecznie musi być
              projekcją zatrutego mózgu.
              Zarówno teozofia jak i np. joga tłumaczą to zupełnie inaczej.
              To, co widzi alkoholik ,podczas delirium tremens, to świat eteryczny, a
              uściślając-jego najniższy poziom.
              Właśnie dlatego wyciągniecie alkoholika z tej otchłani jest takie trudne,
              przynależy on bowiem do innego świata.
              Właśnie dlatego modlitwa bywa bardziej skuteczna niż najdroższa terapia.
              • tenjaras Re: pierzchnia 22.01.10, 16:00
                Co prawda, to prawda, jednak nie pogardzałbym terapią, nawet tą najdroższą ;-)

                Jak by nie patrzeć, alkoholizm jest degradacją wszystkich sfer naszego życia.
                Również fizycznych - choć tu można zaryzykować określenie, że najłatwiej z tego
                wyjść - jak i psychicznych i emocjonalnych. Ułożenie się życiem, zmiana nawyków
                i reakcji to zupełnie realne działania, niemal dotykalne. Jednak potrzebny tu
                jest "czynnik zewnętrzny" przed którym trzeba się ukorzyć, w 12 Krokach słusznie
                nazywany Siłą Wyższą.

                Duchowa strona jest w każdym przypadku najbardziej zdegradowana. Wiem to nie
                tylko po sobie i z obserwacji. Taka jest natura tej choroby, dlatego nigdy nie
                będzie jakiejkolwiek terapii lekowej, czy chirurgicznej, i nie wystarczy
                przestać pić i zmienić kilka zwyczajów. W tym obszarze musimy się uwolnić z
                zależności, albo w nich pozostaniemy, co będzie wychodzić kolejnymi holizmami.
                Rozwój duchowy prowadzi do rzeczywistego uwolnienia.

                Wspomnę też, że odrzucanie duchowości ma mniej wspólnego z ateizmem niż z
                lenistwem. Poza tym, ateistom łatwiej odnaleźć dobre relacje z własną
                duchowością niż ludziom, którzy sprzeniewierzyli swoją Wiarę.
                • pierzchnia Re: pierzchnia 22.01.10, 16:16
                  Dla mnie samokontrola, wypracowywanie modelu na tzw, właściwe zachowanie to pułapka.
                  To, co masz w sobie ,emanuje na zewnątrz i tyle.
                  Człowiek fizyczny jest śmiertelny dlatego nie może stanowić platformy.
                  Sądzisz, że Jesteś trzeźwy/ogólnie/, odnalazłeś właściwą drogę,ale wszystko
                  opierasz na doczesności-wystarczy, że zachorujesz na określony typ choroby i
                  Twoja struktura padnie.


                  • tenjaras Re: pierzchnia 22.01.10, 16:36
                    Swojego powrotu do zdrowia nie określam jedynie na zmianie zachowań w sferze
                    fizycznej i psychicznej. Przede wszystkim opieram się na duchowości. Jednak
                    uważam, że wszystko ma znaczenie. Obrazuję to, że odzyskałem poczucie
                    bezpieczeństwa w życiu i równowagi, bo siedzę na trójnożnym taborecie. Jego nogi
                    to właśnie fizyczność, psyche i duch.

                    Samokontrola cechowała mnie w okresie picia. To wtedy musiałem kontrolować
                    siebie i otoczenie, nic nie mogło się wymknąć z pod kontroli. Dlatego nazywam
                    siebie ślepcem i głupcem, bo wierzyłem w to, że wystarczy samokontrola i że ją
                    mam. Na szczęście mi przeszło i "puściłem kierownicę" swojego życia. Teraz po
                    prostu żyję tym co mnie spotyka w moim życiu, a nie wieczną samokontrolą,
                    samosprawozdaniem i samorozliczaniem. Przynajmniej odzyskałem czas na życie ;-)

                    Wszystko to zrobiłem wśród ludzi, od których nauczyłem się niczego od nich nie
                    oczekiwać.
                    • pierzchnia Re: pierzchnia 22.01.10, 16:55
                      Skoro tak jest, jak napisałeś ,to fajnie.
                      Tylko,że ja ,Twoje wpisy ,odbieram jako bardzo melancholijne,smutne i
                      ciężkie-ale może to kwestia charakteru albo po prostu złego odbioru.
                      • ela_102 Re: pierzchnia 22.01.10, 17:18
                        ale może to kwestia charakteru albo po prostu złego odbioru.

                        Bardzo fajnie, że dopuszczasz (chociaż) dwie możliwości.
                        Jedno założenie to "więzienie".
                        • pierzchnia Re: pierzchnia 22.01.10, 17:37
                          Nauczyłem się, w swoim życiu /dzięki pewnemu przypadkowi/nie oceniać ludzi ,na
                          podstawie wszelkich dostępnych analiz.
                          Bywam naiwny, ale to zupełnie inna kwestia.
                          Czasem miewam stan, w którym informacja pochodzi z zewnątrz-nie jest produktem
                          jakieś mozolnej pracy umysłowej.
                          Taka informacja jest zawsze prawdziwa-jeszcze nigdy się na niej nie zawiodłem.
                          Powstaje wtedy ,kiedy w ogóle nie myślę...
    • darekwolf Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 23.01.10, 08:21
      cytat:
      NIE BĄDŹMY ŁATWYMI ZDOBYCZAMI NACIĄGACZY!

      II. Techniki wywierania wpływu na innych mogą przyjmować setki
      różnych
      postaci,...

      napisałas to w opraciu o własne Anwayowe doświadczenia, czy na
      podstawie osiagnieć Jarasowych w netowej działaności
      biznesowego doradcy finansowego?

      Elka.........ja wszystko rozumiem, nawet ,ze złodziej
      przyłapany na gorącym uczynku ucieka i wreszczy ;"łapaj
      złodzieja"......ale złodziej inteligentny , często zmienia
      rewiry. głupi natomiast, tkwi nieustannie na jednym podwórku i
      wciska kit sasiadom, że te sandałki co je ma na nogach, to
      kupił na wycieczce w Zanzibarze.
      • tenjaras brawo wolf 23.01.10, 12:41
        To co tutaj napisałeś jest jednym z najlepszych przykładów na to jak to jest dać
        się wpuścić w maliny i jeszcze być z tego dumnym.

        Gratuluję :-)
    • arnika1234567 Re: Wywieranie wpływu na ludzi. Manipulacje. 05.07.10, 17:17
      perswazji i manipulacji mozna sie nauczyc. wiele szkol oferuje
      szkolenia pomagajace w nauczeniu sie tej trudnej, a jakze przydatnej
      sztuki. ja osobiscie uwazam ze Szkola Uwodzenia, wywierania wplywu i
      rozwoju wewnetrznego oferuje jedno z lepszych. (szukalam dlugo, wiec
      moge cos na ten temat powiedziec:) ) sa profesjonalni i dobrze
      przygotowani, na szkoleniach mozna wszystkich technik sprobowac w
      praktyce! bardzo polecam i zachecam do zapoznania sie z oferta
      www.wyzszaszkolauwodzenia.pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka