Dodaj do ulubionych

Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo...

24.01.10, 10:55
Czy to nie jest dziwne i ciekawe, ze tyle lat wspolnych nam tu juz
minelo, a jakos ta grupa ludzi, ktorzy maja szacunek i blizszy
kontakt "z" i "do" Wspolnoty Anonimowych Alkoholikow - AA, (czyli
ci "przebudzeni duchowo"), nigdy sie tu jeszcze miedzy soba nie
poklocili, czego powiedzeic sie nie da z ta inna grupa ludzi...!
A... ;-)
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 12:03
      Gdy zaczęłam tu pisać, co już nie raz podkreślałam, byłam w szoku.
      Że w ogóle są takie miejsca, że ludzie tak ze sobą walczą.
      A w największy szok wpędzał mnie poziom wiedzy na temat uzależnień u samych
      uzależnionych. (Socjopatie takie jak, przebieranie się w inne nicki i ganianie
      za tymi czy tamtymi, mniej).Tak przynajmniej o sobie pisali ;-)
      Wprowadzali niezłe i szkodliwe dla innych dźwigających się z nałogów - w/g mnie
      - zamieszanie. Uczestniczyłam w tym świadomie niosąc treść "właściwszą" - moim
      skromnym zdaniem. Efektem tego zamieszania jest mój własny w sieci projekt,
      skierowany do kobiet alkoholiczek.
      Grunt to ze złego, dobre wyprowadzić.
      Pisząc tu z ludźmi, którzy ciągle negowali nie tylko moje podejście ale i mnie
      całą wiedziałam, że wystarczy "usnąć" na bok twór z którym walczyli czyli,
      Jarasa Augusta Elę, aby sami z sobą pozagryzali się najskuteczniej. Tak też się
      stało.
      Tyle, że niektórzy z nich potrafili zreflektować się nad tym i wiele w sobie
      samym pozmieniać czytaj Eska, a innych nadal niesie fale zawiści i nienawiści.
      Co z pewnością niszczy tylko ich samych, nikogo więcej.
      Nasza trójka jak żyła w serdeczność, zrozumieniu i przyjaźni tak właśnie żyje nadal.
      A swoją drogą ciekawe dlaczego?
      taki temat niedzielny ;-)
      • darekwolf Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 12:49
        co Ty chrzanisz Ela?........byłas w szoku?
        a cos Ty pomiędzy tymi wszystkimi "awanturkami" robiła jako
        jedna z pierwszysch?
        gdzie draka.tam i Ela
        kto sie tu zagryza poza:
        Ela 102
        August
        Eska
        Wolf ?
        no kto?
        widzisz tu jakies inne zagryzione źwierzątka?
        bo jak na mój obsewacyjny zmysł....to tkwisz Elu w penwej
        sytuacji od kilku dobrych lat w necie.......i jednoczesnie
        cały czas twierdziz, ze w niej nie tkwisz.
        a ja jakoś nijak nie dostrzegam Twej aktywności tutaj poza ;
        turniejami.
        ot i tyle
        tylko nie pisz Elu /jak juz kilka razy robiłas/ ,ze gdzieś,
        indziej, het daleko , na innych forach itd etc.....pisujesz
        sobie łagodnie , bez potrzeby polemiki i udowadniania tego czy
        tamtego.
        równie dobrze August pisując swoje texty w takiej a nie
        innej formie moze jednoczesnie nieustannie wtryniac kij w
        szprychy całkiem normalnie jadacego roweru.
        bo jak dotad jest tak:
        August
        Ela
        Eska
        Wolf..........sa zawsze w tym samym składzie i na tych samych
        pozycjach
        a reszta userów?.........gapi się i ma to albo gdzies, albo
        niekiedy komentuje.
        i tyle , moi mili samozadowoleni z siebie odmieńcy
        pa

        klub pacyfistów się znalazł
        • ela_102 Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 14:42
          a ja jakoś nijak nie dostrzegam Twej aktywności tutaj poza ;
          turniejami.ot i tyle


          Doskonale wiem ile trzeba zrzucić energii i czasu , aby nie widzieć rzeczy
          takimi jakie one są. Ilu manipulacjom trzeba ulec aby na błoto mówić złoto i
          odwrotnie.
          Jak można nie wstydzić się za siebie wygadując stek bredni i idiotyzmów, a
          jeszcze dostrzec w tym niezłą zabawę. Jak można się nie bać, że te idiotyzmy
          może czytać ktoś z rodziny najbliższej.

          To miejsce mogłoby być normalne...
          Przez trzy dni takim właśnie było.
          Ale szkoda mojego czasu i energii nawet na czytanie wilka czy Deo.
          Niech pogadają sami z sobą na sobie właściwym poziomie w dodatku tutaj, bo tylko
          tutaj mogą udawać, że cokolwiek znaczą.
      • aaugustw Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 19:37
        ela_102 napisała:
        > Gdy zaczęłam tu pisać, co już nie raz podkreślałam, byłam w
        szoku...
        > ... Pisząc tu z ludźmi, którzy ciągle negowali nie tylko moje
        podejście ale i mnie całą wiedziałam, że wystarczy "usnąć" na bok
        twór z którym walczyli czyli, Jarasa Augusta Elę, aby sami z sobą
        pozagryzali się najskuteczniej. Tak też się stało.
        > Tyle, że niektórzy z nich potrafili zreflektować się nad tym i
        wiele w sobie samym pozmieniać czytaj Eska, a innych nadal niesie
        fale zawiści i nienawiści...
        > Nasza trójka jak żyła w serdeczność, zrozumieniu i przyjaźni tak
        właśnie żyje nadal.
        > A swoją drogą ciekawe dlaczego?
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        jerzy30 napisał:
        zycie radosne Towarzystwa Wzajemnej Adoracji> bez flaszki
        > pijani bez picia
        _________________________________________________.
        Witaj Elu na 102 ;-)
        Na Twoje pytanie potrafie tylko w malej czesci odpowiedziec, gdyz
        jestem przekonany, że w tym co tutaj poruszylem jest o wiele więcej
        niż jestem w stanie ogarnąć...!
        W tym realnym Swiecie Duchowym jest ogromna Sila... - Wezmy
        chociazby pod uwage, np. to, ze ja napisalem tu tylko temat, bardzo
        ogolnie, a zobacz kto sie odzywa i jak same od siebie oddzielaja sie
        te "ziarna i plewy"...! ;-))
        Czy to juz nie jest dowodem na to, ze ten swiat nocy i swiatla
        istnieje, ale kto potrafi to dostrzec zyjac w ciemnocie...!?
        Nie bede wiec pisal o tym, bo tacy jak Ty wiedza, a inni i tak nie
        zrozumieja, cokolwiek napisze...!
        Pozdrawiam serdecznie:
        A... ;-)
        • ela_102 August:-) 24.01.10, 20:35
          Nie bede wiec pisal o tym, bo tacy jak Ty wiedza, a inni i tak nie
          zrozumieja, cokolwiek napisze...!


          oto chodzi August :-)
    • darekwolf Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 12:03
      pierwsze słysze ,żeby ktoś się tutaj kłócił.
      swawolił owszem, kłamał jak najbardziej, pisał bzdury także, ale
      kłócił?
      na to trzeba być rabniętym , by wierzyć w realnośc kłótni
      pomiedzy wirtualnymi alkoholikami.
      ale to już zupełnie inny wymiar trzexwości........to nawet
      nadwymiar.
      zwłaszcza gdy trzexwy August wychwala tych , co nadal
      piją......tyle ,ze piją inaczej, bo w wyniku przebudzenia
      duchowego.
      hey
        • deoand Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 13:09
          widzisz tu jakies inne zagryzione źwierzątka?

          No chyba tylko słynny mityczny Janu co to mignął jak efemeryda i znowu
          podryziony do klatki .

          Ciekawe jak u uduchowionej do imentu eli robi sie zupa na obiad i schabowy czy
          jak mitingowcy a-ocy nachyla się nad schaboszczakiem to on sam sie usmaży - może
          jak zaprosza beke i chuchnie on whiskey to kto wie ?????
          • tenjaras deoand 24.01.10, 17:35
            Co Ty właściwie takim wpisem chcesz osiagnąć i obecnością na tym forum w takiej
            formie działania?

            Musze Ci napisać, że zdegradowałeś się w moich oczach. Kiedyś Twoje uwagi, choć
            uszczypliwe, ziały dowcipem. Teraz piszesz jakbyś cierpiał.
      • deoand Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 23:22
        Jaras .. ponieważ z konieczności życiowej występujesz w imieniu eli to zakładam
        , ze się identyfikujesz z jej poglądami więc łatwiej mi będzie z wiadomych
        wzgledów ospowiedziec tobie ...

        Trener Bogdan Wenta w końcówce meczu ze Słowenią gdy przegrywaliśmy czteroma
        bramkami wziął czas i zrezygnowany nieco zapytał chłopaków - co trzeba zrobić ??
        Po chwili ciszy Artur Siódmiak powiedzial - Trzeba zap......

        No to zap.... rzekł Wenta i skończyło sie szczęsliwym remisem .

        Alkoholik , który lezal w rynsztoku , przepij swoje życie stracił rodzine itd
        jak akurat przestał pic to nie ma opowiadac dyrdymałek jakie to radosne życie
        nastała -jak to wspaniale , że został alkoholikiem i jaki to alko bohaterem jest
        tylko ma za.. aby ozdyskac szacunek ludzi i stac się znowu normalmym
        człowiekiem ....
        a o duchu to niech sobie poopowiada na mitingu albo w kościele bo tam miejsce Ducha

        pzdr deoand
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 23:59
          To nieco upraszczajace.
          Nie kazdy alko traci szacunek, czasem wrecz (np w przypadku muzykow rockowych)
          go wrecz zyskuje (bedac alko), ale nie o tym.
          Kazdy czlowiek musi zap... by miec szacunek i przyjaciol. Zycie. Jesli je jakos
          straci, to tym wiekszy wysilek. Alkoholik oczywiscie ma latwiej stracic, tak jak
          inny nalogowiec, nerwus, agresor, krymynalista, ale tez ma latwiej odzyskac, bo
          moze "zwalic" na alkohol.

          Natomiast zgodze sie z tym, ze zaprzesanie picia i chodzenie do AA nie zwalnia z
          prostych podstawowych cnot ludzkich, jak skromnosc, pokora, tolerancja. Jesli
          ludzie zaczynaja sie zakochiwac w samych sobie z racji "trzezwienia" to zaczyna
          sie tworzyc karykatura.

          Po czynach go poznacie, slowa to sloma. Gadanie niewiele daje, jesli nie pokrywa
          sie z dzialaniem. I faktycznie mdlo sie robi, gdy czyta sie kogos, kto nawet
          pozornie jest skromny, ale w istocie wymaga jakiegos klekania na kolanach przed
          jego majestatem.

          Prorocy marnie gina, szczegolnie we wlasnym kraju.
          • tenjaras Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 11:35
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
            > Nie kazdy alko traci szacunek, czasem wrecz (np w przypadku muzykow rockowych)
            > go wrecz zyskuje (bedac alko), ale nie o tym.

            > Prorocy marnie gina, szczegolnie we wlasnym kraju.

            Morrison, Hendriks i Joplin to są Ci, którzy zyskali na szacunku? Tacy ludzie
            jak Ty, nie powinni nawet wymawiać tych nazwisk, a co dopiero ferować osądy -
            jesteś na prostej drodze, by Cię znaleziono zarzyganego na śmierć, problem w tym
            ile wrażeń estetycznych i jakie, po sobie zostawisz.

            Nie trzeba być prorokiem, ani jasnowidzem, by wiedzieć jak kończy pijący alkoholik.
        • tenjaras deoand 25.01.10, 11:27
          Coś Ci napiszę o konieczności życiowej, bo może nie zauważyłeś. Nie krępuję sie
          tego i byłoby z mojej strony fałszem, nie przyznawać się do tego, że
          zapie...łem kiedy trzeba było. Nie jestem takim słabym duchem jak wolfy, beki
          i inne typki, które nawet prostej abstynencji zachować nie potrafią - jestem
          przykładem na to, że alkoholizm nie jest usprawiedliwianiem powrotów do picia.
          Po prostu są niedojrzałymi dzieciakami, których żony i mamusie podtrzymują przy
          życiu, bo sami potrafią jedynie skoczyć na piwo i cieszyć się, że wypili tylko
          trzy w przeciągu ostatnich 10 godzin.

          Kiedy czytałem Cie kilka lat temu na sosach, Twoja ironia idealnie pasowała do
          takich słabych duchów, co to jak nie gorzała, to antydepresanty, a przyszłość
          żałosna. Teraz czytam, że jesteś po ich stronie. Dlatego uważam, że się
          zdegradowałeś, a nie że Ela...

          Ela akurat też należy do osób, które zapie...ły, zapewniam Cię, że mógłbyś
          dech stracić, gdybyś wiedział co zrobiła w swoim życiu. To, że jakiś pijany
          szczeniak uważa, że jej brak pokory, to zwyczajnie musi oznaczać, że pokora to
          jej drugie imię. A dzieciak ma życiową konieczność tak pisać, bo inaczej jego
          życie traci sens - tak to działa w umysłach alkoholików. Jeżeli o tym
          zapominasz, to się zresetuj, bo zaczynać grać po stronie alkoholowej porażki.
          Stawką jest ludzkie życie, dopiero na drugim miejscu jest jego komfort.

          Nadal uważasz, że tu trzeba szukać jakichś trenerów sportowych? Czy może
          wystarczą przykłady z własnego podwórka? W alkoholowym świecie znajdziesz więcej
          sukcesów niż w świecie sportu. Porażek też, to prawda, ale ja tu nie przychodzę
          hołubić porażkę, tylko sukces. Po której stronie jesteś Ty?
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: deoand 25.01.10, 15:59
            Do Eli:

            Pytanie o inne fora- odpowiadam: nie, nie zagladam na zadne inne fora o
            alkoholizmie. Kiedys czytalem troche literatury w temacie, ale teraz to nawet tu
            rzadko zagladam.

            Do Jarasa:

            Napisalem o tym zyskiwaniu szacunku- bo tak jest, narkotyki i alkohol sa, a
            przynajmnien byly w latach 70 czescia legendy i nie ja to wymyslilem. Nawet
            koniec w postaci zacpania na smierc tworzyl i tworzy legende. To malo
            pedagogiczne, ale prawdziwe. Temu co sie zacpa nic pozytku z tej legendy, mowie
            o fakcie.
            Tego jak ja skoncze radze mi nie prorokuj, bo sam abys sobie nie wyprorokowal.
            Pycha poprzedza upadek, pamietaj.
            Deoand w oczach Jarasa zdegradowal sie z prostego powodu- o ile wysmiewal innych
            byl ok, jak tupnal na ele i jarasa jest be, co tu filozofowac. Krolowej sie nie
            krytykuje?

            Co to za wyzwiska w bialych rekawiczkach poza tym, jakis dzieciek, jakies typki?
            Moze wprost?Ze ja nie moge napisac o kims, ale ktos o mnie moze? Co, z gory
            jaras zaklada, ze ela czy ktokolwiek ma pokore a ja nie mam?

            Nieco "goru sekty" myslenie.
            • tenjaras Re: deoand 25.01.10, 16:59
              beka, mi nie musisz niczego tłumaczyć na temat lat 70, muzyki i jej gwiazd. Wiem
              co myślałem o Morrisonie jak piłem, wiem co myślę teraz. Wtedy, na potrzeby i
              pod dyktando swojego uzależnienia najważniejsze dla mnie było to, że można żyć w
              odmiennym stanie świadomości i zrobić coś wspaniałego. Sam jednak do niczego nie
              doszedłem.

              Teraz, jak do funkcjonowania w świecie nie muszę sam siebie okłamywać i zamulać,
              mam wielki żal, że tak skończył. Mogło się wydarzyć jeszcze wiele fajnego gdyby
              umiał żyć na trzeźwo. A tak mam tylko tyle ile mógł z siebie dać i co gorsza,
              rozumiejąc uzależnienie, wiem, że nie dał wszystkiego - dlatego między innymi
              cierpiał. A z cierpieniem radził sobie jak każdy uzależniony - odlotem. Żył w
              obłędzie, a z siebie dał tylko tyle na ile mu ten obłęd pozwolił.

              Ja wiem i Ty wiesz jak kończą pijaki. Niczego nie prorokuję, wręcz się od tego
              odżegnuję. W tym temacie nie trzeba sięgać po zdolności paranormalne. Śmierć
              pijaka nikomu nie niczego nie przynosi, wszyscy tracą.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: deoand 25.01.10, 23:30
                Wiesz, nie kwestionuje faktu, ze lepiej byloby, gdyby ludzie z klubu 27,
                morrisony jopliny hendrixy zyli i tworzyli, ale taka widac karma, ja nie
                oceniam, nie postuluje, stwierdzam fakt. Do dzis, 40 lat po smierci, ludzie
                pielgrzymuja do ich grobow i jakos nikt nie widzi w nich degeneratow i
                zarzyganych przegrancow (nawet Tobie rura mieknie jak mowisz o nim, o Kowalskich
                wyrazasz sie z pogarda, a Morrissonie jednak bez, choc jestem pewien, ze
                zarzygany Morrison nie wygladal bardziej uroczo od zarzyganego Kowalskiego. Ale
                Ty przechodzisz miekko od "Morrison cierpial i radzil sobie jak mogl" do "wiemy
                jak koncza pjaki").
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 24.01.10, 23:35
      To jakas tania propaganda chyba?

      Kto tu z kim sie gryzl a kto nie?
      Konstelacje bywaly rozne, ale nie zauwazylem, by to zalezalo od "jestem w AA/
      nie jestem w AA".

      Raczej zauwazylem jakas pachnaca komuna solidarnosc miedzy kilkoma nickami. Ale
      tylko paroma. Ale o czym to swiadczy, wg mnie o niczym ponad to, ze jak w PZPR-
      kto nie z nami ten przeciw nam, jak jakas sekta.

      Bo owszem, np chamstwo Augusta jest widzialne dla wszystkich, ale nie dla Eli
      czy Jarasa. Jak Wolf czy nawet Deo napisze cos obrazliwego, od razu Jaras rzuca
      gromy. Ale gdy August prownuje ludzi do kocich gowien, sugeruje im choroby
      psychiczne itp- to gdzie jest Jaras?

      Czyn jest czynem, niezaleznie czyja reka go dokonala, ale niektorzy wola
      odwrocic glowe.


      W takim podejsciu jak dla mnie tkwi wielki falsz. Zawsze, gdy zamiast sily
      argumentow pojawia sie sila "wyzszej racji", pachnie to nieco dziwnie.


      Swoja droga odzywa sie tu np czasem Jerzy, ktory jest w AA od lat nastu i
      potrafi zauwazyc pewne rzeczy, czyli jednak mozna jak sie chce.

      Po prostu niektorzy uwazaja sie za trzezwych, ale to tylko etykietka, trzezwosc
      to prawda a nie przekonywanie, kto jest madrzejszy, doskonalszy i lepszy.
      • ela_102 Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 09:23
        Tia propaganda, straszenie się Sądami i Prokuratorami.
        Adi Ty alko nie czytasz, albo czytasz tak, żeby w tej swojej ułudzie tkwić, albo
        w ogóle "jaja" sobie robisz;-)
        Wolałabym osobiście,żeby to były jaja.
        Czy zauważyłeś, że jaras nie pisał tu blisko rok?
        A ja pojawiałam się od czasu do czasu - bo to mnie ciekawi?
        Minie 100 lat, a Ty rzeczy będziesz widział takimi samymi.
        To co Deo pisze o alkoholikach to w zdecydowanej większości idiotyzmy. W tym
        przypadku przyznasz rację, bo sam siebie wolisz spostrzegać jako "wyjątkowego
        alkohola" który daleko stoi od tych opisywanych przez Deo. Nie masz na to zgody.
        Chamskie teksty jerzego spostrzegasz jako mądre refleksje tylko dlatego, że
        pisze wbrew Augustowi.
        Mnie z jarasem odczytujesz jako osoby, które oczekują pokłonów i "uświęcania",
        to jest dopiero "odjazd" - wydaje Ci się, że to miejsce może powodować w innych
        takie zachowania?
        Dla mnie to bardziej schodzenie do "podziemi" - gdzie skrywają się zapomniani
        przez Boga ludzie. Muszę uważać żeby nie dostać butelką.
        Zapomnij o pokłonach.

        Adi czy Ty bywasz w innych miejscach?
        Czy zdarza Ci się czytać Forum Jarasa np?
        Lub Akcje sos?
        Czy pozostajesz tylko tutaj i tutaj czerpiesz swoja wiedzę i o alkoholizmie i o
        ludziach w ogóle?
        Bo jak tak to rozumiem.
        I naprawdę mogę Tylko współczuć.

        To byłoby na tyle, na kolejny rok.
        Napisałam do Ciebie, mimo podjętej wcześniej decyzji, że nic tu po mnie, bo Cię
        szanuję i szkoda mi Ciebie.

        Dobrego wszystkiego :-)
        • deoand Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 14:09
          Do beki - to oczywiste że zawody artystyczne opieraja sie w
          uproszczeniu oczywiście na alkoholu czy narkotykach - pytanie tylko
          czy ich przedstawiciel skończy tak jak wymienieni przez ciebie
          Hendrix i inni czy tak jak Hołdys - który sam mowi że przestał pic
          ze dwadziescia lat temu bo skończyłby jak menel w rynsztoku a tak to
          żyje ...

          Do Jarasa oczywiście , że jestem z tymi co nie piją i żyja i odnoszą
          sukcesy ale ponieważ nie znam NIKOGO osobiscie to analizuję tylko
          tekst , który jakis nick napisze i rzeczywiście rozśmieszaja mnie
          teksty pod tytułem alkoholizm bez alkoholizmu astmatyk bez astmy
          czy jakas dziwna awersja tak zwanych aaowców vide august czy ela do
          realizmu ... a realizm jest w chorobie alko bardzo prosty ..
          najpierw zero alkoholu potem praca u podstaw aby odzyskac zaufanie
          innych i cały czas pamiętanie o tym , że nie wolno mi siegnąc po
          kieliszek ...
          oczywiście dodanie do tego wszelakiej motywacji duchowej jest jak
          najbardziej na miejscu ale nie da sie samym duchem żyć ani stac w
          rozkroku między NIEBEM a ZIEMIĄ !!!

          Trzeba stać twardo na ZIEMI !!!!!!

          POprzez sam fakt nie picia / ja też nie pije od roku z powodów
          zdrowotnych /i nie palenia JA nie uważam abym akurat przez sam fakt
          stał sie lepszym czy bardziej uduchowionym ..

          Jestem jakim jestem i tyle ...

          ale ja jestem realista i trudno - romantykiem byłem za młodu !!!

          pzdr deoand
          • aaugustw Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 14:31
            deoand napisał:
            > ... czy jakas dziwna awersja tak zwanych aaowców vide august czy
            ela do realizmu ... a realizm jest w chorobie alko bardzo prosty ..
            ________________________________________________.
            Nie ma nic bardziej realnego (nie tylko w chorobie
            alkoholowej, anizeli swiat duchowy wraz z Jego Regulami...
            A...
            Ps. To co potem radzisz choremu, cyt.:
            > " najpierw zero alkoholu potem praca u podstaw aby odzyskac
            zaufanie innych i cały czas pamiętanie o tym , że nie wolno mi
            siegnąc po kieliszek ... " <
            mozesz swojej babci opowiedziec na dobranoc...
            A...
                • aaugustw Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 15:10
                  ela_102 napisała:

                  > Cudów nie ma
                  > a TY NA PEWNO
                  > wrócisz na DETOKS

                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  > Jedno zaprzecza drugiemu REALISTO.
                  > Cudem bowiem jest przewidzieć komuś przyszłość ;-)
                  > Ty właśnie tego dokonałeś.
                  > po co ja marnuję czas na takich idiotów?
                  _________________________________________.
                  ;-) Ela, Ty jestes dobra (czyt. trzezwa) pod kazdym wzgledem..! ;-)
                  Ja z kolei wykorzystuje tu tych idiotow do gloszenia prawdy
                  i niesienia poslania chorym alkoholikom, na tyle ile sie da...!
                  Elu na 102, nie przejmuj sie:
                  "Z glupkami i bogowie walcza nadaremnie"
                  A... ;-)
          • ela_102 Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 14:43
            czy jakas dziwna awersja tak zwanych aaowców vide august czy ela do realizmu
            ... a realizm jest w chorobie alko bardzo prosty ..


            rzeczywiście realizm jest bardzo prosty, a ja uważam się za realistkę.
            Nikt kto wyszedł z nałogu nie może od realizmu uciekać, bo znowu może popaść w
            kłopoty. To bardzo proste.
            Mi się to udaje z sukcesem dokładnie tyle samo czasu, co nie udawało.
            Nic nie wskazuje na to aby się miało zmienić Deo.
            Alkoholicy bardzo często używają słów "rynsztok" nie w sensie dosłownym, Ty tego
            nie potrafisz odczytać inaczej, bo (ponoć) alkoholikiem nie jesteś. To słowo ma
            na celu podkreślenie różnicy w myśleniu o sobie, kiedy się piło i jak to się
            widzi z pozycji osoby trzeźwej. Ja z pewnością nie byłam w rynsztoku i nie
            straciłam szacunku u ludzi. Bardziej spotkało mnie wkurzenie otoczenia, że
            domyślili się na późno lub, że pozwolili mi się od siebie oddalić tracąc w ten
            sposób "czujność" i możliwość szybszej interwencji.

            To co ważne Deo i na co ja się oburzam gdy czytam Twoje wpisy.
            To nie realizm lecz prostactwo z chamstwo.
            Powiedz co to może mieć wspólnego z realizmem?
            • aaugustw Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 15:00
              ela_102 napisała:
              > ...To co ważne Deo i na co ja się oburzam gdy czytam Twoje wpisy.
              > To nie realizm lecz prostactwo z chamstwo.
              > Powiedz co to może mieć wspólnego z realizmem?
              _________________________________________________.
              To co ja teraz napisze - deo, to nie jest zadne slepe
              solidaryzowanie sie z Ela na 102 jak sugeruje prozna beka...
              Ja po prostu tak samo jak i ona (i kazdy inny trzezwy
              alkoholik) odczuwam... - Ci ktorzy tak sie tutaj chwala tym,
              ze nie lezeli jeszcze w rynsztoku, od dawna go juz nosza w sobie...!
              (pod pozostalym tekstem Eli na 102 takze sie podpisuje...!).
              A... ;-)
              Ps. W rynsztoku nigdy nie lezalem...!
          • tenjaras Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 15:36
            Nic prostszego, żeby poznać trzeźwego alkoholika wystarczy pójść na pierwszy
            lepszy, otwarty mityng AA. Na zasadzie "swój do swego" dowiesz się wszystkiego.
            Będziesz też miał przeniesienie do piszących tutaj.

            Inną rzeczą, że nigdy, my ludzie, nie znajdziemy recepty na alkoholizm. Taka
            jest natura tej choroby. A to, że jednak można z niej wyjść i uwolnić się na
            zawsze(!) świadczą właśnie te osoby, które krytykujesz. Ci, którzy uznają
            podobne podejście jakie tu zacząłeś preferować z punktu widzenia znawcy tematu,
            mają się raczej kiepsko. Może inaczej rozumieją określenia "nie pić" i "praca u
            podstaw", może wcale. Jednak kierat tu nie daje żadnych efektów, podobnie jak
            strach. Na strachu żyją ludzie, którzy poprawiają sobie nastrój farmakologią, by
            się go pozbyć. A najlepszym przykładem, na tym forum, zastosowania "pracy" do
            uwolnienia się od alkoholizmu jest janulodz.

            Jak widzisz mamy tu całą gamę tego co reprezentują alkoholicy, od pijących,
            poprzez niepijących, aż do trzeźwych. Nie ustawiaj się po stronie tych, którzy
            mają rację, ale tych, którzy są skuteczni.

            Od kiedy tu jestem na tym forum, powtarzam jak uparty osioł te samą śpiewkę -
            abstynencja niczego nie daje, często nawet dopiero kłopoty się zaczynają. Trzeba
            zacząć lub powrócić do zdrowego rozsądku. To znaczy zacząć uznawać wszystko co
            normalne, za nienormalne, a co nienormalne, za normalne. Nie ma innego
            rozwiązania dla alkoholika. Niezależnie czy wylądował na dworcu, czy zaczął
            kupować sobie tańszy alkohol - o ile to jest jego dno, musi sobie wszystko -
            dosłownie wszystko - odkiełbasić. Inaczej będzie wciąż sięgał głębiej, aż do
            śmierci.

            To nie działa tak, że usiądziesz sobie w fotelu, weźmiesz głębszy oddech i coś
            postanowisz. Albo, że kładziesz się wieczorem z myślą "no ok, nie napiłem się,
            czyli wszystko jet ok". Tak to może myśleć dzieciak, któremu coś tam się upiekło
            w piaskownicy.

            To działa tylko w sferze rozwoju duchowego. Tylko laik uważa, że ma tu miejsce
            jakieś zachwycające wydarzenie, fruwające aniołki i takie tam. To orka po
            betonie, a betonem jest własny mózg.

            Piszę tu kilka lat. Wcale się nie dziwię, że można mnie brać za nudziarza.
            Ciągle ci sami ludzie, te same polemiki. Na innych forach to chociaż jakaś
            rotacja jest, podobnie jak na terapiach i grupach AA. Ludzie trzeźwieją i idą
            robić swoje, wspierając kolejne pokolenia nowicjuszy. Tylko tutaj spotkałem
            takich ludzi, którzy przez kilka lat nie robią nic ze sobą i pozostają dumni ze
            swojej postawy. W tym czasie świat już stał się inny, a tu apiać tak samo i ci sami.

            Kogo Ty deo tutaj bronisz i przed kim?
              • tenjaras Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 25.01.10, 16:48
                aaugustw napisał:

                > Jaras, dziekuje za te slowa, (perly)...!
                > A...

                W pewnej pięknej krainie, wśród najpiękniejszych lasów leżała taka piękna
                polana. Płynęła tamtędy taka piękna rzeczka, w której kąpały się takie piękne
                ptaki. A na środku tej pięknej polany, na takim pięknym wzgórzu stał taki piękny
                pałać, w którym mieszkała taka piękna księżniczka. Wręcz kochała wystawiać swój
                piękny fortepian w tej pięknej scenerii i grać takie piękne melodie, które
                poruszały jej piękne serce i całą, otaczającą piękną przestrzeń.
                Pewnego pięknego dnia, w tym pięknym miejscu, z tego pięknego lasu, po pięknej
                drodze wyjechał taki piękny książę. Jechał na takim pięknym koniu, pięknie
                przyozdobionym. Sam był pięknie ubrany i miał taką piękną blond czuprynę, którą
                mu rozwiewał cieplutki zefirek. Dojechał ten piękny książę, na swoim pięknym
                rumaku, który tak pięknie stawiał swoje kroki, do tej pięknej księżniczki, która
                tak pięknie grała na tym swoim pięknym fortepianie i odezwał się swoim pięknym,
                młodzieńczym głosem: oo... piękna księżniczko, jak ty pięknie grasz, na tym
                swoim pięknym fortepianie w tej pięknej scenerii... a księżniczka na to: aaa tak
                se napjendalam

                ;-)
    • e4ska Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 27.01.10, 10:09
      W tym wątku, żeby nie odgrzebywać innego ;-)

      Deo napisał, że trafiały mi się przypadki:
      "odsądzania od czci i wiary
      tych co na taka terapie pójść zechcą'.

      Nie zmyślaj, Deo. nie wypada... Wprost przeciwnie, zdarzają mi się - i to nader
      często - przypadki namawiania, aby ktoś poszedł na terapię, żeby poszedł na mityng.

      Nie myl dwóch rzeczy: krytyki systemu, krytyki drenażu kieszeni naiwnego klienta
      luksusowych odwyków, wskazywania skutków negatywnych, jakie niesie terapia,
      bałaganu panującego w ośrodkach (no jasne jasne, prawa pacjenta są tam
      przestrzegane aż miło), braku opracowanego i stabilnego programu terapii
      krótkoterminowych - cały ten archaiczny kosztowny i skuteczny w paru procentach
      aparat przemocy... oddziel to od "wyśmiewania" tych, co chcą iść na terapię.

      A kłamstwo terapeutyczne: Sam sobie nie poradzisz - należy zwalczać. Bo jest dla
      pijaka bardzo szkodliwe.

      Zresztą największym krytykiem wyczynów terapeutycznych jesteś ty sam, drogi Deo.
      Jakby nie było - fachowiec doskonale zorientowany w problemie leczonych
      alkoholików. Według ciebie i twoich wywodów skuteczność terapii, do tego
      wspomagana mityngami, jest równa =====zero.


      He he he :-)))
      • wolfigen Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 27.01.10, 12:52
        e4ska napisała:

        - przypadki namawiania, aby ktoś poszedł na terapię, żeby poszedł na
        mit
        > yng.
        >
        :-)))


        he , he, he ?
        o czym TY W ogóle gadasz kobieto, skoto sama twierdzisz ,ze
        czasami wypijesz kilka lampek winka dla tradycji ?
        lub kilka gram nalewki na spirytusie dla zdrowia?

        idx się leczyć i przestań pić........wtedy pogadamy.
        inaczej wszystko co piszesz , na temat alkoholizmu to
        brednie pijanej baby ..w dodatku baby pijnej mocno i
        puszczającej się wirtualnie z każdym , kto jej się wyda
        agtrakcyjnym Kazimierzem , chocby mu było na ksywe Wolf, lub
        inne Addi .
          • wolfigen Re: Zycie duchowe Augusta 27.01.10, 12:58
            kiedy EWy w końcu zrozumiecie moi drodzy adwersarze:
            ERSKA PIJE
            i jej wirtualne epopeje...to banialuki.
            i jak się to ma do Waszych wszechobecnych deklaracji o
            trzeźwości bezkopmromisowej ?
            albo w tę, albo we wtę....sie opowiedzcie moi ELOGUCIOJARO-
            inni .
            pijany to pijany.......cokolwiek by wymyslił
            • wolfigen Re: Zycie duchowe Augusta 27.01.10, 13:14
              ze dwa lata temu Eska w majlach mi pisywała rózne kawałki na
              temat swego picia........i jakos dziwnie mnie prosiła , by
              tego nie ujawniał publicznie...........ok
              sobie myslałem.....dziwne jakieś , ale może ma sens
              az tu nagle okazało sie ,że o innych sprawach, o których
              pisywałem do Eski prywatniwe , oraz moi przyjaciele netowi
              pisywali..........wiedziało pół pewnego forum, plus kilka
              okolicznych.
              a jak potem wyszło czarno na białym.......punktem zbieznym
              wszystkich owych informacji było rondo pod
              nazwa :rondo "imienia Eski "
              owszem nasza dobrotliwa Eska wymysliła sobie propedeutyke, że
              niby walczy o prawde. tyle ,że: co komu do tego jak ma na
              imie cudza zona, co robią cudze dzieci i czemu ktoś nie
              rozszedł się z zona, choć rozsadek nakazywał to zrobic?
              jaki to ma związek z prawdą?

              a nawet gdyby zona Janoludzia miała szajbe?..........a Janu jej
              o tym napisał,-/czyli Esce to napisał w zaufaniu-co jest dowodem
              jego głupoty mimo ostrzeżeń/...czy to wystarczający powód, by
              o tym informowac na kilku forach wokół?
              w dodatku informowac w sposób dośc perfidny i zajadły?
              ja nadal podtrzymuję swoja opinie , że Eska gotowa mi była
              fiuta lizać swego czasu........bylebym dał jej szanse na
              bliższe kontaktu z sobą, olał swoją zonę, i kilka innych
              osób w necie, które akurat niczym mi nie zawiniły, a wręcz
              przeciwnie. nastroiły moją zonę, by zukała u nich pomocy dla
              mnie, tyle ,ze bez mojej wiedzy. co dobrze świadczy o mojej
              zonie. a nie o tej qu*** z miasta Łodzi, co poinformowałą o
              tym mnie i wiele innych osób.........w nadziei na co?
              ze porzuce własną zonę dla niej?
              idiotyzm..............moja ,zona to prawdziwa
              lady............choć z mazowsza
              • wolfigen Re: Zycie duchowe Augusta 27.01.10, 13:23
                ta durna suka pod nikiem Eska ............od kilku dni
                wypisuje mi majle,ze mnie zaskarzy prywatnie o pomówienie z
                powództa cywilnego.
                cikaw jestem, na czym się zasadza jej racjonalność powództwa?

                \na pijanych widzimiesie jej , czy moich?
                swego czasu pisywalismy do siebie oboje "pod wpływem" i było
                ok.a tu nagle Pani "cnotliwa" , okazała się cnotliwa
                rzeczywiście.......jak plastikowa butelka z recyklingu po
                keczupie.osadźcie sami......gdzie sie kończy rozum. gdzie zaczyna
                pijacka fantazja, a gdzie jest kres tego kabaretu.
                mnie to rybka.........ale lubie jasne sytuacje. i w karty lubie
                wygrywac.
                zawsze blefowałem tylko wtedy, gdy tak naprawde miałem w
                reku same tuzy.
                inaczej nie blefuje, bo to nie daje mi gwarancji wygranej.
                a tylko to mnie interesuje. jak nie moge wygrac , to nie
                siadam do gry..
                • e4ska Re: Zycie duchowe Augusta 27.01.10, 13:51
                  Ano - długo nie wytrzymałeś... znowu literki skaczą i gra chora fantazja.

                  swego czasu pisywalismy do siebie oboje "pod wpływem" - tzn. ty pisywałeś.

                  Notorycznemu pijakowi zdaje się, że wszyscy wokół piją. Każdy jest pijany. Takie
                  wizje źle rokują dla pijaka. Pocieszaj się, ale nie tędy droga. Mimo wszystko
                  żal pijaka, no bo żal. Jak każdego alkoholika.

                  "wypisuje mi majle,ze mnie zaskarzy prywatnie o pomówienie z
                  > powództa cywilnego".

                  Pisanie takich rzeczy - jak to ci się ostatnio notorycznie zdarza - jest
                  przestępstwem. Zostałeś przez mnie poinformowany, co cię czeka. I ode mnie tylko
                  zależy, czy odpowiesz za to w sposób prawnie unormowany.

                  A właściwie zależy to od mojej rodziny: czy zgodzą się na proces.

                  Tak więc - pisz sobie. Im więcej napiszesz - tym lepiej.




        • e4ska Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 27.01.10, 15:03
          Zastanawiam się nad zjawiskiem Zespołu Wirtualnego Otella.

          No bo często czytam podobne brednie:

          "wszystko co piszesz , na temat alkoholizmu to
          brednie pijanej baby ..w dodatku baby pijnej mocno i
          puszczającej się wirtualnie z każdym , kto jej się wyda
          agtrakcyjnym Kazimierzem
          , chocby mu było na ksywe Wolf, lub
          inne Addi
          "

          Inne Addi, inne Pierzchnia, inne Szacki, inne Deo...

          Addi jak najbardziej... bardzo go lubię i interesują mnie jego losy. Myślę o
          nim, martwię się, żałuję marnowanego talentu.

          Myślę też o Mikołaju Szackim i chciałabym, aby się odezwał - że jest, że żyje po
          prostu, że mu się na dobre odmienia.

          Na domiar złego - myślę o Rushmoore i Czlowieeku... jako że czytam ich blogi
          czekając, kiedy się uśmiechną wreszcie tak, jak im się to należy.

          I o kobietach myślę...

          To myślenie w niczym mi nie przeszkadza.

          Nawet przy pracy.

          Dobra pamięć... Fajnie jest mieć dobrą pamięć. Są ludzie, którzy na taką
          pamięć zasługują.

          Miło jest dobrze pamiętać. Źle pamiętać - nic przyjemnego.
          ;-)

          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 10:19
            moze faktycznie spotkajcie sie lepiej w sadzie, chociaz polskie sady z
            "bieglymi" za 50PLN to wydadza pewnie wyrok po uwazaniu, ale mozna sie odwolywac
            az do Strasburga, a tam juz biegli wyzszych lotow, ciekawe jestem jakby sie
            sprawa zakonczyla, to by w ogole byl moze jakis precedens na skale swiata, w
            koncu kwestie zaufania internetowego, anonimowosci na forach, prywatnosci
            elektronicznej korespondencji sa uregolowane glownie teoretycznie, w sadach
            jeszcze sie o to zbyt wielu nie bilo.
            • e4ska Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 11:23
              Addi, są konkretne paragrafy za lżenie ludzi na publicznych portalach
              internetowych. Nic nowego, żadne precedensy.

              Nie chodzi też o ujawnianie jakiś treści z prywatnej korespondencji, ale
              o zmyślanie.

              Ja mam tak... Jednego dnia dochodzę do wniosku: trzeba skończyć z takimi
              wpisami, bo to jest oczernianie... obelżywe wyzwiska są przestępstwem. .

              No a drugiego dnia śmieję się z wpisów i zastanawiam: co ten dureń jeszcze
              wymyśli? No bo jakże mi się nie śmiać, kiedy czytam: twarzy gościa nie
              widziałam, a chciałam rozwieść go z żoną i wydać się za pijaka! O kurczę!

              I mam w sobie wstręt do takich ludzi. A trzeba by się spotykać na sali sądowej,
              patrzeć na takiego, słuchać, rozmawiać. I wiedzieć, że gdy się do takiego pisało
              - o niczym poważnym zresztą - to taki w trakcie lektury... hm. Obrzydlistwo.

              Tak że niech się lepiej moderator tutejszy stuknie w łepek, bo kompletnie nie
              reagował na obecność pisarza forumowego, ba - jedyny ocenzurowany wycinek
              zniknął z wpisów, ponieważ dotyczył pewnego faworyta i jego "siajby" domowej.

              Tak się więc zastanawiam... i nie wiem, co zrobię.

              A gdy dowiesz się, Addi, że przekazywałam twoje miłosne listy durniowi ;-),
              wcale się nie dziw, tylko pomyśl, do czego prowadzi trzydzieści lat leczonego
              pijaństwa.

              Znałam jednego faceta - realnego jak najbardziej - inteligentnego, fachowiec od
              mechaniki. Wódka zeżarła mu mózg. Zanim umarł, chodził i opowiadał po wsiach,
              jak się w nim kobiety kochają, jak go napastują, pod okna przychodzą, listy
              piszą. To chyba takie stadium jest w chronicznej chorobie alkoholowej?

              I weź się z takim procesuj. Heh ;-)
              • jasnolud Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 11:40
                Wolfigen napisał;
                „a nawet gdyby zona Janoludzia miała szajbe?..........a Janu jej
                o tym napisał,-/czyli Esce to napisał w zaufaniu-co jest dowodem
                jego głupoty mimo ostrzeżeń/...czy to wystarczający powód, by
                o tym informowac na kilku forach wokół?"

                Oświadczam, że na żadnym forum, ani do ŻADNEGO usera nie pisałem, ani nie mówiłem o swojej żonie nic, co byłoby podstawą zajadłych, pełnych nienawiści oszczerstw umieszczanych mściwie na wielu forach i w korespondencjach prywatnych przez userkę e4ska.
                Pisanie oszczerstw niepopartych faktami też jest przestępstwem.
                Na tym kończę z mojej strony temat eski, bo jego kontynuacja niewarta jest nawet splunięcia.
                • e4ska Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 12:50
                  Ty lepiej napisz, jak to było z moim telefonem do żony.

                  Bo jak do tej pory wiadomo, że zadzwoniłam do żony (telefon zwiastował mi
                  Archanioł Gabriel), poinformowałam o twoich amorach, po czym żona podjęła próbę
                  samobójczą. Jakoś się zapomniało, że małżonka opisała na kominkowym forum fakt
                  spenetrowania mężowskiego komputera, ponieważ mąż wpadł w nałóg zwany
                  siecioholizmem i całkowicie wyłączył się z życia rodzinnego.

                  I nie łaź za mną, nie interesuj się tym, co piszę, a już najmniej prywatną
                  korespondencją. W mojej prywatnej korespondencji mogę pisać wszystko. I nic
                  tobie do tego.

                  Może jeszcze mam nikomu nic nie powiedzieć w realu? Ależ oczywiście, że mówię.
                  Moi sąsiedzi zostali poinformowani o tym, że jeśli pojawi się w domu ten a ten
                  gościu, mają natychmiast mnie powiadomić. Przecież cię widywano. Kręciłeś się po
                  moim domu - jak sam to na FU opisałeś - już kilka lat temu. My takich ludzi do
                  naszego mieszkania nie wpuszczamy.

                  Potrzebujesz drugiego alkoholika - na mityng marsz! A nie nachodzić kobiety i
                  beczeć, że Eska cię nie nie chce. Całkiem zgłupiałeś.

                  O żonie trzeba było pomyśleć wcześniej, a nie wypisywać na forach o wielkiej
                  miłości i odnalezieniu drugiej połówki. Jak się publicznie pisało głupoty, to
                  się siedzi cicho.

                  Przecież do prokuratora jedna droga... Idź i zgłoś sprawę. I nie zaczepiaj mnie
                  na forum.
                  • e4ska Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 12:58
                    No i małżonka poinformowała forumowiczów, że jest słabą kobietą z licznymi
                    uzależnieniami.

                    No to się leczcie i głowy mi nie zawracajcie. Ostatni telefon do mnie od
                    Janulodzia był... parę dni temu.

                    Nie przeszło?

                    Tylko w przeciwieństwie do Wolfa, ja cię kochałem. :(((((
                    Trzeba przyznać Esko, że w efektowny sposób mnie powaliłaś.
                    Co to było zemsta, znudzenie, zabawa?


                    forum.gazeta.pl/forum/w,176,85066359,85122050,Re_Male_dobrej_nocy_.html
                    Nie, to była litość. Oraz niewiedza. Jakie jest prawdziwe janulodziowe
                    uzależnienie. Bo alkoholizm to takie małe co nieco.


                    • deoand Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 13:36
                      No widzisz eska i takie twoje pisanie o alkoholikach i terapiach -
                      - i dobrze ci tak bo zgodnie z moimi przewidywaniami a ja się nie
                      myle nigdy jesli chodzi o alko to sie doczekałaś ... oczywiście
                      pominąwszy gdzie leży prawdziwa PRAWDA ..

                      Janu - akurat postępujący zgodnie z twoimi zaleceniami -zero terapi
                      i msz eska babo placek - przyjemnie ci .

                      wolf terapeutyzowany alko i masz za swoje - przyjemnie ci ...

                      a co po twoich diagnosach i nawoływaniach do samoterapii - oto
                      skutki ..

                      Eska alkoholizm prawdziwy to nie jarasowe czy augustowe picie drinka
                      od czasu do czasu bo duch uleciał z ciała i trzeba go zawrócić aby
                      usiadł nad główka albo twoje picie kielonka dla zdrowotnosci - to
                      jesli juz to mniej więcej wolfowe pisanie o alkoholiźmie odpowiada
                      jego prawdziwej istocie - i tak jeszcze delikatne przez wolfa
                      ujmowane !!....

                      Pamiętaj eska , że świat alko to poje.... świat !!!! i wszyscy
                      znajdujący sie w tym ZOO sa po... i aby sprawić ci przyjemnośc
                      dozorcy też !!

                      pozdrawiam deoand

                      • aaugustw in excelsis Deo...! 28.01.10, 14:41
                        deoand napisał:
                        > ... alkoholizm prawdziwy to nie jarasowe czy augustowe picie
                        drinka od czasu do czasu bo duch uleciał z ciała i trzeba go
                        zawrócić aby usiadł nad główka...
                        - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        ;-)) Deo, Tys sie udal mamie...! ;-))
                        Bylbys jeszcze lepszy, gdybys pisal pelne teksty... - Nie dodales,
                        ze prawdziwy i wyleczony alkoholizm to drinki bezalkoholowe...!
                        _______________________________________________.
                        deoand napisał dalej:
                        > Pamiętaj eska , że świat alko to poje.... świat !!!! i wszyscy
                        > znajdujący sie w tym ZOO sa po... i aby sprawić ci przyjemnośc
                        > dozorcy też !!
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Tylko, ze (i tu zapomniales dodac), taki Jaras i A... oni sa juz po
                        tej drugiej stronie krat... - I to nas rozni od innych i dozorcow...!
                        A...
                        Ps. Co tu sie dzieje na tym moim watku...!?
                        Wystarczy wyjechac na dwa dni i chalupa (czyt. klatka w ZOO)
                        wywrocona do gory nogami...! :-(
                      • e4ska Re: Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo... 28.01.10, 15:51
                        Deo... A skąd ja mogłam wiedzieć, nie korzystając z terapii i ośrodkowych form
                        leczenia, że ten lekarz, co to dodawał janulodziowi poweru - to był psychiatra?

                        Leczenie u psychiatry bywa ryzykowne, jeśli się rezygnuje z psychoterapii.

                        Uzależnienia czynnościowe, o których dopiero teraz nam wiadomo w odniesieniu do
                        Janulodzia... A skąd ja mogłam o nich wiedzieć wcześniej? Jakoś mimochodem
                        poinformował o przegraniu swojego samochodu... Potem wyłaziły siecioholiczne
                        skłonności - mieszanie wirtualu z rzeczywistością - ot, takie tam "Dlaczego mnie
                        zabiliście...".

                        Czy normalny nieuzależniony człowiek napisałby coś tak dramatycznego - bo akurat
                        dyskusja nie poszła po jego myśli?

                        Pisałem,jak umiałem i jak mi serce dyktowało.
                        Teraz moje serce stanęło.
                        Godzina 10 33


                        forum.gazeta.pl/forum/w,176,86783766,86783766,Dlaczego_mnie_zabiliscie_.html
                        Jak cierpi przez Eskę niewierną - to nie tylko na tym forum, ale jeszcze ładniej
                        skarżył się na Kominkach. I zawsze znaleźli się tacy, co mu współczuli. Ty
                        zresztą, Deo, też współczułeś - możesz poszukać gdzieś wątku na FU.

                        Nie zarzucaj mi głupoty czy naiwności. Współczuć można - jak kto tak strasznie
                        biedny i samotny. Ale - zauważ - od wszystkich wirtualnych znajomości trzymam
                        się z daleka. Gdybym miała potrzebę spotkać się z alkoholikami, to tylko w
                        grupie. Najlepiej na mityngu.

                        Bardzo chętnie zobaczyłabym się osobiście z Augustem czy Jarasami - ale też przy
                        okazji aowskich spotkań. Lubię ich z daleka... i zna sie troche ich obyczaje.

                        Natomiast takie znajomości jak Janulodź czy wolf... na tyle to ja mam rozumu,
                        żeby przerwać korespondencję z czynnymi alkoholikami czy siecioholikami.

                        Inna sprawa, ze janulodź rozuchwalił się, bo przebywał tutaj pod specjalną
                        ochroną. Co napisał idiotycznego, to mu zdejmowano ... jak już wyszło, że zmyśla.

                        Mógłby janulodź napisać prawdę o swoim uzależnieniu, jak też prawdę o licznych
                        uzależnieniach pani słabej. Bo nie tylko alkoholizm niszczy człowieka.

                        Dlatego warto pamiętać, żeby forumowe znajomości traktować bardzo ostrożnie.

                        A co by było, gdybym ja się zaczęła z takimi wielbicielami spotykać? Bez świadków?

                        Inna sprawa, że jestem w kropce ;-) bo pewne zachowania realne świadczą o tym,
                        że mam do czynienia z niebezpiecznie chorymi ludźmi.

                        I to mnie trochę martwi.

                        No i szkoda mi forum - że jest tyle fajnych rzeczy do obgadania, a tu ciągle jak
                        nie wyzwiska, to walka o dobre imię żony. Dziwne, że ja się o dobre imię męża
                        nie muszę martwić, bo jakoś nie musiał biedaczek pisywać do forumowiczów ani mu
                        się nie pałętałam po cudzych podwórkach.

                        Za to - jak mnie telefonicznie poinformował janulodź - podobno mąż mnie
                        ubezwłasnowolnił czy też chciał ubezwłasnowolnić? Nie wiem, bo po prostu
                        zakończyłam rozmowę.

                        Tak więc - alkoholizm sam w sobie nie taki straszny... ale w połączeniu z innymi
                        problemami natury psychicznej - jest uciążliwy wirtualnie i realnie. Również dla
                        postronnych osób.

                        • beka.smiechu-w.sali.obok ... 28.01.10, 23:13
                          Jednego Eska przyznam nie rozumiem calkowicie.
                          W jakim celu grzebiesz po archiwach, by ciagle wyciagac jakies stare kawalki i
                          udowadniac, ze ten czy tamten jest chory, glupi, ma psychiczna zone czy przegral
                          samochod? Nie wnikam, kto ma racje, bo nie znam faktow, moge myslec sobie
                          jedynie to czy tamto, ale uwazam, ze Twoje zachowanie jest delikatnie mowiac
                          malostkowe. Nawet gdybym zalozyl, ze masz racje, choc powtarzam, nic nie
                          zakladam, to jest takie powiedzenie- nie kopie sie lezacego. Natomiast Ty
                          znajdujesz jakas dziwna przyjemnosc w znecaniu sie nad w Twoim przekonaniu
                          upadlymi. Dobra, piszesz, ze Janulodz nalogowy psychiczny hazardzista, zona
                          wariatka, wolf pijacy wariat, ale przeciez juz to wiemy z Twoich 1000 relacji i
                          cytatow z archiwum, po co to ciagle wywlekanie tego?
                          Jeszcze wolf rozumiem, funckcjonuje tutaj na forum, moze sie bronic i wyjasniac,
                          ale o co chodzi z tym Janu? Czlowiek dawno temu zniknal stad, pojawia sie jak
                          meteoryt raz na kwartal, a Ty ciagle o nim i jego problemach i jego perypetiach
                          i ciagle po archiwum.
                          Jest to niesmaczne, to najdelikatniejsze, co moge o tym powiedziec.
                          • e4ska Re: ... 29.01.10, 00:09
                            Addi...

                            Januludź nie pojawia się jak meteoryt. Pojawia się bardzo często - z tym, że
                            jego elaboraty są usuwane. Są to elaboraty obrzydliwe. Wstrętne.

                            I - jak do tej pory - Januludź nie przyznał, jak to z małżonką uzależnioną było.
                            Nie dość, że dzwonili do mnie: ona rano, on po południu, to jeszcze mi nie
                            podziękowali za zmarnowany czas. Przeciwnie - w podziękowaniu otrzymywałam maile
                            z pogróżkami.

                            Ciekawa jestem, jak zareagowałbyś, gdyby kto ciebie oskarżył o popychanie
                            "rywala" do samobójstwa. Albo jakby jaki maniak nachodził cię we własnym domu -
                            i jeszcze miał pretensje. No bo go zmanipulowałeś.

                            Całe szczęście, że jest archiwum.

                            Addi, zwyczajny szary człowiek głupio się czuje w takich sytuacjach. Co byś
                            powiedział, gdyby np. przyjeżdżasz do domu, a twoja matka musi wyłączać
                            telefony, bo akurat znowu dzwoni ten pijak z Internetu. Matka nie odbiera,
                            dzwonek... lecisz, a tu staje przed drzwiami pijak z Internetu.

                            Fajnie czułbyś się? Bo nam wszystkim było... nieprzyjemnie.

                            I potem czytasz na forum, jaka ta Eska okropna, jak zmanipulowała, jak oszukała.
                            Zapomina się, że siecioholizm jest bardzo ciężką chorobą. Że polega na
                            mieszaniu fantazji z realnością. To jest jak schizofrenia. To jest całkiem co
                            innego niż alkoholizm. To jest chyba gorsze... ?

                            Strona erotyczna tego typu rojeń... Może rację miał stary Freud, że Eros jest
                            bardzo silnym instynktem. Z tym, że - w moim przekonaniu - Eros kieruje
                            myśleniem i zachowaniami człowieka chorego, znerwicowanego, natomiast człowiek
                            społeczny nie ma kłopotu z instynktami. Tzn. ma kłopot, kiedy się zakocha
                            nieszczęśliwie, ale nie odnosi swoich odczuć do "sfery genitalnej".

                            A że stare pijaki z imponującym stażem nałogu mają coś na tym punkcie - hmm...

                            Całe szczęście, że ty jeszcze młody jesteś. Względnie młody, ale możesz
                            wyciągnąć jakieś wnioski... :-)
                            • yuraathor Re: ... 29.01.10, 08:57
                              kiedyś dawno temu jeden z pierwszych AA w tym kraju- (ŚP)Józef Jan powiedział:
                              kiedy Adam mówi cos o Zenonie więcej dowiadujemy się o Adamie niż Zenonie.
                              imiona może inne w tym cytacie były ale nie o to chodzi.


                              tak sobie myslę: co mogą obchodzic kogos kto szukał by tu pomocnej dłoni czyjeś
                              obsesje??
                              • e4ska Re: ... 29.01.10, 13:32
                                :-)))
                                "Nakładem kosztów i pracy
                                > odzyskałem te materiały, skasowane rok temu na życzenie mojej żony. Informatyka
                                > , to potęga".

                                Obsesja kosztuje.

                                "Otrzymywałem też od swojej respondentki szereg, nieraz bardzo osobistych
                                informacji o innych userach. Łącznie z wklejaniem fragmentów listów. Sensacje
                                dotyczyły wykonywanych zawodów, dochodów, miejsc pracy, profesji, nieraz
                                wstydliwych, nieraz intymnych, jaki pan z jaką panią, oraz kto JĄ adorował i był
                                cacy, albo be.
                                Z przewagą „be” oczywiście. Na nikim nie pozostawiała suchej
                                nitki".

                                Yura, a ty też sobie troszkę pokorespondowałeś z Eską. Latek parę wstecz. Tylko
                                nie wiem, czy to była adoracja? Intymna?
                                :-)))

                                Wirtualne miłości, wirtualne nienawiści, wirtualne zaloty - ale odloty jak
                                najbardziej realne.


                                Zwyczajny siecioholizm. Nie - ile piszesz. To - jak podchodzisz do swojego i
                                cudzego pisania.

                                Fajnie byłoby, żeby tego typu rewelacje nie przedostawały się na forum. Nie ode
                                mnie jednak zależy.
                                • deoand Re: ... 29.01.10, 14:28
                                  No i widzisz eska - ile razy można tobie tłumaczyć jak krowie na
                                  rowie , że alkoholizm to nie tylko picie alkoholu , gdzie wystarczy
                                  tylko powiedzieć nie piję i po sprawie .. To choroba mózgu a co za
                                  tem idzie i psychiki i wszystkiego razem o czym przekonujesz sie na
                                  sobie ...

                                  Nie chciałas wierzyć to masz - nie bardzo widzę aby nawet twoi
                                  faworyci tak bardzo tobie wierzyli .

                                  Tu naprawdę trzeba terapii aby alko z powrotem zawrócić napierw do
                                  punktu zero czyli do nie picia a potem uczyc zachować ludzkich jak
                                  niemowlaka ...

                                  pzdr deoand
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok ......... 30.01.10, 02:41

                                    Trening mowy ezopowej:

                                    Nie mam takiej sklonnosci, by podazac za sposobem postepowania osob, ktore w
                                    moim przekonaniu kieruja sie motywami spoza krainy lagodnosci i obyczaju. Moja
                                    wiara (czesto zachwiana) w dobroc homo sapiens spoczywa, gdy ogladam zachowania
                                    i postepki ze zgola innej krainy.

                                    I prosciej- budzi moj wstret plotkarstwo, gowniarstwo, lapanie za lydki i
                                    nurzanie w blocie. Kto w blocie nurza ten w blocie bedzie zanurzony, stara prawda.

                                    Teraz bede jak Jaras z kolei- ktos tu gdzies nie wiadomo czemu i skad jakos tak
                                    dziwnie stara sie w pewien sposob nurzac w blocie jakies inne pewne osoby.

                                    I ostrzezenie, gdyby ktokolwiek chcial zanurzyc mnie w blocie, predzej sam w nim
                                    utonie. Cokolwiek, nawet gdyby nic, o mnie wiedzial, im wiecej tym gorzej,
                                    zanurze go w blocie nie po szyje, bo tak moglby oddychac, zanurze po wierzch glowy.

                                    Nie zartowawszy.

                                • yuraathor Re: ... 29.01.10, 16:42
                                  > Yura, a ty też sobie troszkę pokorespondowałeś z Eską. Latek parę wstecz. Tylko
                                  > nie wiem, czy to była adoracja? Intymna?
                                  > :-)))

                                  owszem zdarzyło sie kilka maili, nawet jedna walentynka byla.
                                  nigdy jednak nie wykroczyło to poza jakies ramy czy kowenanse.
                                  przynajmniej z mojej strony. potem otrzymałem stwierdzenie że do Augusta nigdy
                                  nie dorosne i zakończylem korespondencje zapowiadajac ze nie będę otwierał maili
                                  od Eski i przestałas wysylać bo po co jak mają byc nie czytane.
                                  nie czuję potrzeby korespondowania z osobami z tego forum
                                  • e4ska Re: ... 30.01.10, 10:43
                                    zakończylem korespondencje zapowiadajac ze nie będę otwierał mail
                                    > i
                                    > od Eski


                                    Dostałeś jakiś mail, którego nie otworzyłeś? Bo sugerujesz, niechcący
                                    oczywiście
                                    , że pragnę z tobą korespondować. A o czym niby mielibyśmy pisać?
                                    Nie widzę żadnego wspólnego tematu ani żadnej innej potrzeby.

                                    Wysłałeś maile bodajże dwa, dostałeś odpowiedzi bodajże dwie. Nie pasują? A co
                                    mnie to obchodzi. Tylko w jakim celu wspominasz o tym na forum?

                                    Gdybyś był zasypywany mailami, ktoś by się tobie naprzykrzał, zapychał ci
                                    skrzynkę pocztową, nudził, lżył, molestował, wyznawał - oczywiście, wtedy o
                                    takich sprawach można poinformować na macierzystym forum nękacza.

                                    Jeżeli ktoś do mnie pisze i jego pisanie nie podoba mi się - to nie lecę z
                                    rewelacją na forum publiczne. Po prostu załatwiam rzecz drogą mailową
                                    "opiepszając" osobę albo jej nie odpowiadam. I już.

                                    "Zakończyć korespondencję" można tylko wtedy, kiedy ona jest. Dwa maile na krzyż
                                    to jeszcze nie korespondencja.

                                    "otrzymałem stwierdzenie że do Augusta nigdy
                                    > nie dorosne
                                    "

                                    No i ujawniłeś treść prywatnej korespondencji na forum publicznym, panie Yura. A
                                    nieładnie jest tak postępować. Skoro jednak ujawniłeś, potwierdzę: w moim
                                    prywatnym mniemaniu do Augusta nigdy
                                    nie dorośniesz. Wolno mi tak mniemać, za to nie zamykają na detoksie ;-)

                                    "owszem zdarzyło sie kilka maili, nawet jedna walentynka byla.
                                    > nigdy jednak nie wykroczyło to poza jakies ramy czy kowenanse.
                                    "

                                    I o to chodzi, Yura.

                                    Żeby sobie pogadać mailowo, z uśmiechem, na wesoło, dla przyjemności rozmowy z
                                    drugim człowiekiem. Jako jeden z nielicznych mężczyzn z tego forum, którzy
                                    cokolwiek do mnie napisali, możesz potwierdzić słowa janulodziowe: - czy
                                    poinformowałeś mnie o swoich zarobkach, o lewych łózkach, itd? A może napisałam
                                    o takich sprawach w odniesieniu do innych osób?

                                    Więc na drugi raz, kiedy widzisz, że komuś zaczyna się potężnie mieszać, że
                                    traci kontakt z realiami - nie wspieraj go w głupstwie, bo mu więcej
                                    zaszkodzisz.
                                    • yuraathor Re: ... 30.01.10, 10:55
                                      Tylko w jakim celu wspominasz o tym na forum?
                                      dwa posty wstecz sama nadmieniłas o naszej korespondencji to i odpowiedziałem.
                                      Jeżeli ktoś do mnie pisze i jego pisanie nie podoba mi się - to nie lecę z
                                      > rewelacją na forum publiczne.

                                      czyżby???
                                      w moim
                                      > prywatnym mniemaniu do Augusta nigdy
                                      > nie dorośniesz.

                                      i nie zamierzam
                                      możesz potwierdzić słowa janulodziowe: - czy
                                      > poinformowałeś mnie o swoich zarobkach, o lewych łózkach,

                                      przecież pisałem że nie wykraczam poza jakieś ramy
                                      A może napisałam
                                      > o takich sprawach w odniesieniu do innych osób?

                                      nie będę ujawniał treśći prywatnej korespondencji przecież
                                      • e4ska Re: ... 30.01.10, 11:16
                                        [i]poinformowałeś mnie o swoich zarobkach, o lewych łózkach,[/b]
                                        > przecież pisałem że nie wykraczam poza jakieś ramy
                                        > A może napisałam
                                        > > o takich sprawach w odniesieniu do innych osób?

                                        > nie będę ujawniał treśći prywatnej korespondencji przecież[/i]

                                        Nie ujawnisz. TAK albo NIE - było o zarobkach cudzych czy nagabywanie o "adorację"?

                                        Wicie i zawijanie zostaw piskorzom :-)
                                    • e4ska Re: ... 30.01.10, 11:07
                                      Gwoli ścisłości: o wymianie maili z Eską napisałeś już kilka tygodni temu.

                                      Wątek został ocenzurowany i pocięty, zostało twoje:

                                      "będę sie wypowiadał wyłącznie w swoim imieniu.
                                      a maile w skrzynce pozostawię sobie ku przestrodze i jako curiosum".


                                      forum.gazeta.pl/forum/w,176,103147627,103147627,Moj_spokoj.html
                                      Podkreślę raz jeszcze:

                                      Jeśli nie podoba się nam to, co pisze do nas dana osoba w mailu - załatwiamy
                                      rzecz na drodze prywatnej korespondencji. Jeśli osoba uporczywie pisze do nas
                                      mimo naszych próśb i gróźb, wtedy możemy poinformować o tym innych forumowiczów.
                                      Informujemy o fakcie elektronicznego nękania, które np. wzięło początek z
                                      uczestnictwa w życiu forumowym.


                                      Czy jasno się wyraziłam, Yura?

                                      Poruszam tę kwestię, bo w powodzi rewelacji ostatnich, co kto komu w mailach
                                      prywatnych proponował, opowiadał, przekazywał, adorował i pożądał - jest tematem
                                      na miejscu. Informować możesz o fakcie nagabywania, natrętnego wysyłania maili,
                                      straszenia itd., ale nie informujesz o tym, że napisałeś do kogoś albo że
                                      otrzymałeś list, którego treść nie odpowiada twoim przekonaniom.

                                      O tym możesz napisać prywatnie do swoich zaufanych przyjaciół. A nie na FU.
    • ela_102 Wcale mnie nie dziwi 30.01.10, 12:19
      Chęć wyjaśnienia przez Eskę tych "oszczerstw i pomówień", które ciągną się za
      nią odkąd ja pamiętam, czyli od lat dwu i pół.
      Ciągną się nie poprzez prywatną korespondencję - choć często jest tutaj ten
      aspekt wykorzystywany - ale właśnie na niwie PUBLICZNEJ.
      Nikt tak jak Ona nie był tutaj wyśmiewany.
      Nikt tak jak Ona nie był tutaj obrażany.
      Nikt tak jak Ona nie ma wokół siebie osób które w tak zapalczywy sposób starają
      się manipulować opinią innych.
      Za nikim nie ciągnie się tyle "absurdalnych" i idiotycznych opisów jej zachowań.
      Bardzo podoba mi się jej upór i logika jaką się posługuje.
      Do mnie to przemawia.
      O ile większość osób wypowiadających się w tej kwestii zna rzeczy pobieżnie i
      wycinkowo, a Tyle ona z pewnością zna je od początku do końca i wie, o czym pisze.

      Ja życzę jej, aby to WSZYSTKO powyjaśniała, bo w innym wypadku te ciągnące się
      za nią "gówienka" będą jej towarzyszyły do grobowej deski, a to forum nigdy nie
      stanie się NORMALNE.
      Wyraźnie zmniejszyła się ilość nicków niosących te bzdurne treści i na mam swoją
      prywatną odpowiedź.

      Polsat zapłacił KRRIT 500 tys za obrażanie uczuć religijnych innych obywateli
      przez K.Szczukę w ich programie, a nie sama Szczuka.
      To co tutaj się dzieje i na co opiekunowie pozwalają, przechodzi ludzkie pojęcie.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Wcale mnie nie dziwi 30.01.10, 13:14
        Nie chce wskazywac palcem winnego, bo "niech rzuci kamien kto bez winy" a i
        winnych jest wiecej niz jeden/jedna, wlasciwie wiekszosc po trochu- ale to forum
        zrobilo sie posmiewiskiem, jest tu jak na wieczornej awanturze pod wiejskim
        sklepem w wykonaniu paru pijakow i pijaczek. Ciagnei za habety i wlosy, plucie
        na siebie, plotki, pomowienia, wywlekanie zaszlych historii.

        Pod sklepem byloby tak:
        - " ty skulwysynu, zes sie rok po slubie kulwil z ta kulwa piotrosko ze
        drogoszewa- bo ci zara przepierdele ty ruhawico zajehana to tys sie kulwila z
        pol wsi- uspokujta sie kulwa bo milicja przyjadzie- a ty co sie wpierdylasz nie
        twoja- bo sie kulwa glosno zachowujeta- zaraz ci jybne- a co chcesz sie bzic- a
        ty kulwo sie odwal-sam jestes alfons"

        mam nadzieje admin nie wykasuje. taka atomosfera mniej wiecej tu jest:)

        A Ela nie badz radzieckim doradca i nie podjudzaj Eski, takie wywlekanie
        historii i zaszlosci nie rozwiazuje spraw tylko je rozwleka, tak jak z tym yura,
        cos dorzucil 3 grosze o mailach, palnal dwuznacznie, eska sie uniosla i zaczyna
        sie wyjasnianie i przechodzi w niedomowienia i aluzje, ja juz bym mogl pomyslec
        przeciez, ze moze eska do yury pisala amory a on jako gentelman teraz milczy, a
        moze odwrotnie on ja zawalal i nie chce sie przyznac, jak to mowia- ukradl nie
        ukradl, zegarek zginal, po co to komu.
        • ela_102 Re: Wcale mnie nie dziwi 30.01.10, 13:24
          Adi :-)
          A tak często podkreślasz, że nie mówisz innym co mają robić lub nie ;-)
          A jednak mówisz...
          To Były tylko życzenia Adi z pewną refleksją własną.
          I choć rzecz ma swoje korzenie tutaj nie tutaj powinna mieć swój KONIEC. Tutaj
          wiadomo, że NIC się nie wyjaśni, nawet w kluczowej sprawie jaką są uzależnienia.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 13:39
              zrozumialem, zrozumialem, jednak z wpisow eski wynika, ze admini kasuja np wiele
              agresywnych wpisow janu, jezeli tak jest to eska powinna interweniowac o
              przywrocenie tychze obrazajacych ja wpisow janu.

              No bo jesli jest jak pisze eska, ze my nie znamy kontekstu bo wpisy sa usuwane,
              to na placu boju pozostaja tylko wpisy eski walczacej z janu czy wilkiem, ich
              wpisow nie ma- i wyglada to tak jak wyglada.
              jak moge ocenic wpisy czyjekolwiek, jak sa usuwane?
              jak moge sobie wyrobic poglad na sytuacje?

              interesuja mnie fakty, jezeli cokolwiek jest tu w ogole w tych personalnych
              bojach ciekawego, ale jesli juz na te ploty zeszlo to niech beda fakty a nie
              intrygi, pomowienia i insynuacje.


              • e4ska Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 14:30
                "z wpisow eski wynika, ze admini kasuja np wiel
                > e
                > agresywnych wpisow janu, jezeli tak jest to eska powinna interweniowac o
                > przywrocenie tychze obrazajacych ja wpisow janu".


                Chyba ci się coś porobiło, Addi.

                Oczywiście, powinny być kasowane - i to natychmiast. One za długo na forum
                pozostają! A już wysłanie na Oślą ławkę wpisów, gdzie janulodzie informują o
                tym, że ponoszę winę za próbę samobójczą szanownej małżonki... wybacz, ale to
                jest wyraźna moderatorska niedyspozycja ;-)

                I z całą pewnością wpis pozostałby na miejscu do dziś dnia, gdyby los nie był
                dla mnie łaskawy. Otóż na Kominkach małżonkowie oboje zamieszczali piękne
                informacje. Zdradzona okrutnie żona wyjawiła, że sama - z własnej
                nieprzymuszonej woli - spenetrowała mężowski komputer. I wiele innych równie
                ładnych rzeczy - on o kolacyjkach wybaczalnych, ona o rozwodzie...

                Po czym małżonkowie zniknęli sobie cichutko... i nic.

                Nikt by się nie dowiedział, co tam, panie, za firanką, gdyby coś nie strzeliło
                do łbów zawziętych. Kiedy to domagałam się od pana Hepika potwierdzenia, jakie
                to tajemnice zostały zdradzone w wykasowanym po paru miesiącach spokojnego
                istnienia wątku na Kominkach, jak raz wleciały na FU janulodzie z motywem, że i
                owszem, a jakże - tajemnice męża, żony, córki, wnuczka i co tam jeszcze.

                Na to zapanowała ogólna radość i szczęście takich jak np. zahir... Niestety,
                zachowały się wpisy małżonki szanownej z całkiem inną wersją wydarzeń.

                I tak mnie, ateistce, Siła Wyższa przyszła z pomocą...

                Chcesz się dowiedzieć, co wypisują janulodzie - a to poproś moderatora, niech ci
                wpisy dostarczy. Ja sama chętnie bym jeden wpis zdobyła - bo był bardzo
                ciekawy, a skopiować nie zdążyłam, oj ;-)

                Zaś co do tego, kto sobie roi o moim prywatnym pisaniu...

                Gdybym tak regularnie zaczęła żalić się na forum, że Addi zaniedbuje płacenie
                alimentów Esce - bo mnie, starszą, uwiódł niby jaką irlandzką ministerkę -
                dziecko mi głoduje, płacze, a ta wiśnia chla piwa i płyty muzyczne kupuje... i
                do tego podąłączałyby się rozmaite zahiry, wolfy, hepiki, ariele, yury... huzia!
                pijaki kupą!

                Co byłbyś zrobił, Addi kochany ty mój? No, z twoją szlachetnością zacząłbyś
                posyłać mi funty i diamenty... ;-)))

                Heh, ja się przede wszystkim śmieję, ale i wyciągam wnioski: dla bardzo wielu
                alkoholików alkohol nie jest jedynym problemem... to jest czasem najmniejszy
                problem. I jeśli mnie kto zapyta, jaka jest moja droga zachowania dobrego
                zdrowia bez pomocy z zewnątrz, odpowiem - trzeba być zadowolonym z siebie, z
                życia swojego, mieć wokół siebie dużo fajnych i życzliwych ludzi, czerpać radość
                z tego, co jest - a nie faszerować się psychotropami. Sam psychiatra i jego
                powery nie pomogą, gdy żyjesz w pustce, gdy masz skłonności do działań
                nieracjonalnych, w tym do hazardu, do siecioholizmu, do chorego erotomańskiego
                fantazjowania.

                Elu, dziękuję i cieszy mnie, co napisałaś.

                O odszkodowaniach wypłacanych za lżenie ludzi w Internecie wiem doskonale. Każdy
                mecenas potwierdzi. Jak wspomniałam: jeśli moja rodzina wyrazi zgodę na proces -
                skorzystam z przysługujących mi praw.

                Uważam, że byłoby to pożyteczne działanie, gdyż w ten sposób ukróciłoby się
                bezkarność patologicznych pieniaczy.

                Przy okazji procesu chcę poruszyć problem dożywotniego odbierania prawa jazdy
                notorycznym pijakom. Groza ogrania, kiedy się pomyśli, ze ktoś wiecznie pijany
                siada za kierownicą.
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 17:06
                  Nie zrozumialas mnie. Nie postuluje zostawiania postow, aby upowszechniac
                  zawarte w nich klamstwa czy zdradzone tajemnice, czyjekolwiek.
                  Rzecz w tym, ze skoro kasuja wpisy jednej strony to powinni kasowac i drugiej,
                  bo inaczej to rzecz wyglada groteskowo- zostaja tylko twoje wpisy, wyglada to
                  jak dyskusja z samym soba, przez to ze nie ma dyskutantow wyglada to jak jakies
                  urojenia, piszesz ze janu to i to, potem piszesz ze jednak po tym co janu zrobil
                  to janu to i to, a potem piszesz ze teraz to przegial i jest to i to, potem
                  wycioagasz z archiwum jakis kawalek. a janu gdzie? nie ma. wiec jakie ja mam
                  powody obiektywne, by wierzyc w prawdziwosc twoich slow?
                  nie mowie, ze nie sa prawdziwe, nic nie zakladam, moge miec pewne wrazenia, ale
                  nie znam faktow.
                  sa oczywiscie rzeczy, ktore ciezko udowodnic. jak zarzut o naklanianie do
                  samobojstwa zony- janu moze pisac, ze naklanialas, a ty ze nie, widz i tak nie
                  zna prawdy, no ale usunieto wpis janu o tym a ty w w swoim i tak o tym
                  napisalas, wiec ja i tak wiem ze bylas oskarzona o spowodowanie proby
                  samobojczej- sama wo wyjawilas, ale ze jak mowie nie widze wpisow drugiej
                  strony, co moge powiedziec?

                  Wiec tutaj z tym zostawianiem postow nie chodzilo mi o atakowanie Ciebie czy
                  kogokolwiek, ale o pelniejszy obraz.

                  moze skoro wpisy znikaja to po prostu zapomnij o tym, zniknelo- nie ma?

                  bo tak to psujesz sobie opinie. jak mowie, nie wiem jak jest, nie mnie oceniac.
                  jesli masz racje, to dzialasz przeciwskutecznie.
                  bo z racji tego, ze widac twoich adwersarzy, wyglada to jak wyglada, a wyglada
                  dziwnie.
                  • e4ska Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 21:03
                    Coś ty nabyłeś bardzo krótkiej pamięci, Addi... Przeciez pisaleś wtedy na forum
                    i twój wątek tez poleciał na Osły.

                    Ale: mówisz i masz.

                    Przytaczam fragmenty wypowiedzi wysłanych na Oślą ławkę, już bez adresów.

                    Oto wpisy - fragmenty - pani janulodziowej:

                    e4ska 13.07.09, 09:03
                    "Witam,jestem na tym forum po raz pierwszy i nie bardzo wiem jak to powiedzieć.
                    Żony nie spoczywajcie na laurach gdy mąż przestanie pić ,mój mąż nie pije od
                    kilku lat ale wpadł w inne uzależnienie-forum dla uzależnionych.Pierwszy
                    okres
                    nie picia był ciężki ale jakoś to szło,dużo rozmawialiśmy.Po jakiś czasie
                    zaczęło się forum,też się ze mną dzielił tematami.Potem niewiadomo kiedy zaczął
                    się kryć ze swoimi myślami uczuciami, jak typowy alkoholik zaczął ukrywać przede
                    swoje myśli ,kontakty na forum aż stracił nad tym kontrolę i pomieszał dwa
                    życia.Jest to strasznie dla mnie bolesne.że nie daję sobie z tym rady.Piszę nie
                    po to by użlać się nad sobą,ale ku przestrodze zadawolonych nie pijących
                    alkoholików.Nigdy nie odpuszczajćie, nigdy nie pozwólcie odsunąc się bez względu
                    na ich reakcję,wrzaski,
                    zasłanian ie się innymi zajęciami.Ja ten błąd popełniłam
                    i tak jak przez kilkadziesiąt lat picia miałam wolę waalki o moje małżeństwo,
                    tak w tej chwili nie mam siły poddaję się"

                    ........

                    "Nie mam nic przeciwko forum dopóki nie zostaje przekroczona cienka granica
                    pomiędzy światem wirtualnym a realem,dopóki nie traci się samokontroli.do tej
                    pory nie byłam na żadnym forum chociaż czytałam wypowiedzi na interesujące mnie
                    tematy,jestem tylko słabym człowiekiem z własnymi uzależnieniami".
                    ................
                    "Gorąco namawiałam mojego męża abyś razem chodzili na terapię ale
                    postanowił
                    że wyjdzie z tego podobnie jak Ty bez pomocy AA".

                    RAZEM.

                    "ufaj ale zaufaniem kontrolowanym.
                    Pamiętajcie,że tak łatwo jest tą drugą osobę bardzo boleśnie zranić i upokorzyć.
                    W dzisiejszych czasach bardzo łatwo zdobyć informacje /nawet niechciane/
                    grzebiąc w komputerze
                    ".


                    Teraz fragmenty wpisu Janulodzia:
                    "Zapewniam wszystkich, że moja żona nie cierpi na żadną chorobę psychiczną,
                    nigdy
                    nie leczyła się psychiatrycznie i nie jest nigdzie notowana, jako
                    współuzależniona, od czegokolwiek uzależniona, czy na cokolwiek z
                    tym związanego
                    leczona".


                    Furia eski obróciła się przeciwko mojej żonie, kiedy zdała sobie sprawę ze
                    swojej klęski. Szczegóły sobie daruje. Pewnie będziecie zawiedzeni.
                    Jak w brazylijskim serialu.


                    Jaka to furia... ;-)

                    Wątek założony przeze mnie: „Ban za pomoc” został skasowany na moje
                    żądanie.

                    Zrobiłem to w momencie, kiedy userka e4ska posłużyła się linkiem do niego w celu
                    odegrania się na innym , niewygodnym dla niej w tym momencie respondencie.
                    Nie życzyłem sobie, aby wycierano mną gębę. Oczywiście dla w/w nie miało to
                    najmniejszego znaczenia, bo: „bardzo ten wątek lubiła”, ale dla mnie był on
                    osobistą porażką.


                    Janulodź manipulował moderacją - z powyższego wynika. Nie wyszło mu to na
                    zdrowie. Lepiej, gdyby dał sobie spokój z tym, co go przerasta. Ostatnie wpisy
                    to obraz nędzy i rozpaczy.

                    A podobno to ja kasuję wątki... kasuję... kasuję...

                    Przytoczony przez hepika link: www.alkoholizm.jawnet.pl/ do tematu na
                    Strefie: „Floe o Janu”, zanim został (również na moją i mojej żony prośbę)
                    ocenzurowany
                    przez tamtejszą moderatorkę zawierał oszczerstwa
                    wypisane przez
                    Eskę na mnie, moją rodzinę, tj. żonę, córkę i wnuka.


                    Szczególnie ciekawe są oszczerstwa wnuka - toż to malutkie dziecko, o ile
                    pamiętam. O córce też niczego nie czytałam. Nikt chyba nie pisał o Januludziównie.

                    ["i]mimo usilnych starań userki e4ska, która w prywatnych rozmowach z moją
                    żoną omal
                    nie doprowadziła do tragedii, informując ją np. o mojej z nią korespondencji

                    [/i]"

                    Wystarczy, Addi?










                    • e4ska Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 21:19
                      Addi. Wpisy żony są o kilka miesięcy wcześniejsze.

                      Żona otwarcie pisze o swoich uzależnieniach, prezentuje domowe piekiełko
                      (wrzaski, płacze, załamanie), wyjaśnia, że dowiedziała się o aktywności
                      mężowskiej w wyniku włamania do cudzego komputera.
                      Januludź twierdzi, że żona została poinformowana przez Eskę. Zapytam: jak zdobyć
                      nr komórki osoby nam nieznanej? I czemu miałabym informować jakąś nieznaną mi
                      osobę o korespondencjach, a jednocześnie bronić się przed spotkaniem z
                      "ukochanym" janulodziem?

                      Dla mnie jest to przykład chorobliwej chęci wymyślania zupełnie innej
                      rzeczywistości, tęsknoty za jakimś szalonym powodzeniem u kobiet, wiary w to, że
                      ktoś pokocha takiego zmyślonego. Że jak się napisze rzewny kawałek na forum, to
                      się to stanie prawdą.

                      Nic podobnego i wprost przeciwnie ;-)

                      Uciekało się w gorzałę, uciekało w hazard, uciekało w net. I czerpało power od
                      psychiatry.

                      Najgorsze, co można samemu sobie wyrządzić.

                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 21:46
                        No dobra, Eska, czemu nei przyjac takiej tezy- Janu zakochal sie w Tobie, chlop
                        z milosci oglupial i zachowywal sie jak miliony oglupialych z milosci, tu nawet
                        nie ma do rzeczy wiele alkoholizm, po prostu tak jest. Przyjmij to na twarz,
                        takie zycie. Po co tu cokolwiek udowadniac?
                        Wlasciwie nasuwa sie pytanie, co Ty chcesz udowodnic. Ze Janu zachowywal sie
                        glupio? No jak sie zachowywal, to co z tego? Zachowywal sie i tyle, bylo minelo.
                        Ze zona ma problemy z nim i ze soba? No to ma, trudno, co swoimi wpisami
                        zmienisz? Nie wyleczysz ich ani nie cofniesz czasu. Po co sie zacietrzewiac w
                        tym udowadnianiu?
                        Ja jak kiedys bylem zakochany tez zachowywalem sie glupio i co z tego? Mam isc
                        do wiezienia odsluzyc wyrok? Nie wierze, ze i Ty nie robilas w swym zyciu glupot
                        z milosci, oczarowania?

                        Po prostu zapomnij o Janulodzu, coa tam sie dzialo miedzy wami, ale to
                        przeszlosc, odkresl to gruba kreska i pisz na inne tematy, nie to ze mowie co
                        robic, proponuje, lepiej dla Ciebie, Jana iczytelnikow forum. Zaloze sie, ze
                        kazdy wolalby poczytac jak piszesz na jakies neutrealne tematy, posmiac sie z
                        zartow, a tu ciagle od 3 miesiecy janulodz to janulodz tamto zona janulodza
                        zycie janulodza problemy zony janulodza, janulodzowie jakby to powiedzial august
                        zamieszkali w twojej glowie:)
                        wypusc ich i zrob miejsce na inne rzeczy:)
                          • ela_102 Yura. 31.01.10, 10:45
                            A czyje? Moje z pewnością RADOSNE(!)
                            Rzecz w tym, że ludzie przebudzeni duchowo takich "żałosnych" jazd nie czynią.
                            Ja być może będę mieć inne zdanie od Ciebie, czy Augusta, a nawet Jarasa (zdarza
                            się, przecież) ale z tego powodu nawet się z Tobą nie posprzeczam, i wbrew temu
                            co pisze ADI, (że nie przepraszam) gdy się pomylę posorkuje. Ludzie przebudzeni
                            duchowo maja pewne narzędzia postępowania. W takie kłopoty nie wchodzą, a jak
                            jakimś cudem "pobłądzą" potrafią wyjść z tego z klasą.

                            Tak to widzę.
                            Dobrej Niedzieli.
                            Jestem po wspaniałym, wyjazdowym mityngu uroczystym AA.
                            Spotkałam masę przyjaciół, ze Szlaku.
                            Nawet za pośrednictwem jednego z nich uściskam naszego Augusta w Calsbergu.
                            Wygadałam się, wyściskałam, wytańczyłam, wyśmiałam ;-)
                            Moje życie z pewnością jest radosne, bo zaufałam kiedyś innym alkoholikom, że
                            takie właśnie będzie. Nie zawiodłam się Yuraa, Ty pewnie też ;-)
                            • e4ska Re: Yura. 31.01.10, 11:43
                              Co do "przebudzenia duchowego".

                              Zgadzam się, że niektórym ludziom dane jest coś, co nazywa się przełomem,
                              transformacją, oświeceniem itd. ale jest to, moim zdaniem, bardzo rzadkie
                              zdarzenie, a rozmaici "przebudzeni" są jednocześnie trochę nawiedzeni. Jak np.
                              August czy Jaras - dodam, że ja zawsze lubiłam i lubię "nawiedzonych".
                              Może trochę nawiedzony jest Pierzchnia? - ale on w innym kierunku podąża.

                              Mój światopogląd i cechy charakteru ukształtowały się około 25 roku życia i
                              właściwie niewiele się we mnie zmieniło. To, że na swojej drodze spotykamy
                              różnych ludzi, w tym też takich, od których należy trzymać się z daleka - to nie
                              od nas zależy, ale od okoliczności zewnętrznych.

                              W moim bogatym w wydarzenia życiu - iluż ja spotkałam niewdzięczników,
                              zazdrośników, ba, oszustów, złodziei, idiotów emocjonalnych. Ale to nie znaczy,
                              że miałabym bać się ludzi, nie zawierać nowych znajomości, nie nawiązywać
                              kontaktów czy ich nie utrzymywać.

                              Może też być tak, że jakiś człowiek pod wpływem silnych przeżyć, stresu
                              dotkliwego - staje się silniejszy, doskonalszy, "przebudzony". Ale inny człowiek
                              w takiej samej sytuacji zamienia się w karła, w ogrodowego krasnoludka z
                              gipsowymi emocjami, traci resztę rozsądku, samokontroli, dystansu i przyzwoitości.

                              Dlaczego tak się dzieje?

                              Oto jest pytanie :-)


                              • ela_102 Re: Yura. 31.01.10, 11:55
                                Bardzo proste Eska.
                                Przebudzenie duchowe to akt kilkusekundowy (poczucie, że od teraz wszystko
                                będzie inne) bardzo jednak głębokie i wymowne.
                                Jeżeli zbagatelizujesz ten moment, uznasz, za wytwór Twojej wyobraźni, nie
                                pójdziesz za ciosem - skarlejesz.
                                Nie trzeba być osobą uzależniona aby skarleć (!)
                                Jednak na bazie uzależnienia można ROZKWITNĄĆ, są na to GOTOWE sposoby. Można
                                też ROZKWITAĆ całe życie nie popadając w holizmy.
                                Ja też jestem teraz wręcz IDENTYCZNA do siebie gdy miałam 2o parę lat. Tyle, że
                                wtedy nie miałam odwagi taką być. Popadałam w znajomości takie, że szkoda gadać
                                z naiwności. Dziś tego elementu w moim życiu nie ma.
                                • e4ska Re: Yura. 31.01.10, 12:26
                                  Popadałam w znajomości takie, że szkoda gadać
                                  > z naiwności.


                                  Dlatego potrzebny jest nie tyle dystans, co - powiedziałabym - pewnego rodzaju
                                  mądrość. Wiedza: nasz znajomy może zmienić się na gorsze. Ale to jego
                                  zmartwienie, nie nasze.

                                  Kiedyś jeden z kolegów męża, przyjaźń od podstawówki (na weselu naszym był),
                                  przyszedł do nas mocno pijany i zaczął się popisywać bogactwem. W pewnym
                                  momencie zaczął rozrzucać po pokoju pieniądze - garście monet i banknotów, w tym
                                  obcą walutę ;-) Wreszcie jakoś go do taksówki wsadziliśmy, na drugi dzień
                                  dzwonię, żeby po rozrzutki przyjechał.

                                  Mało - powiada. - Ja przecie miałem..., a tu jest.....

                                  Trochę się obraziłam, ale przeszło.

                                  I tak po latach może piętnastu z hakiem - sam przypomniał o wypadku, dodając:
                                  "Po co mnie powiadamiałaś, trzeba było pieniądze wziąć, ja nic nie pamiętałem. Z
                                  pijakiem trzeba krótko".

                                  Podobno przez całe lata gnębiło go sumienie, ale się wstydził o tym wspomnieć.

                                  Czy doznał oświecenia? Na pewno tak. Jest bardziej serdeczny, życzliwszy,
                                  spokojniejszy. Czy leczył się z nałogu? Nie pytałam.

                                  Gdybyśmy się na niego obrazili, stracilibyśmy naprawdę fajnego kolegę. Realnego
                                  jak najbardziej.

                                  Zaś wirtualne znajomości? Moją zasadą jest nie przenosić ich w wymiar
                                  rzeczywisty. Szkoda tylko, że inni forumowicze cierpią z powodu bałaganu.

                                  Jednak taki bałagan - jak wielokrotnie podkreślałam - jest w pewien sposób
                                  użyteczny, pokazując prawdziwe oblicze nałogu.
                                  • ela_102 Re: Yura. 31.01.10, 12:41
                                    racja i to:
                                    Jednak taki bałagan - jak wielokrotnie podkreślałam - jest w pewien sposób
                                    użyteczny, pokazując prawdziwe oblicze nałogu.

                                    jak i to, że KOLEDZY, Koleżanki mogą się zmienić.
                                    Zarówno na lepsze w naszej ocenie jak na gorsze.
                                    Dlatego fajnie jest skupić się tylko na tym na co mamy wpływ.
                                    Na własnej czujności - wynikającej z doświadczeń i mądrości , a jakże(!) jak i
                                    ufności, z czym do kogo i jak. Trzeba ją umiejętnie dozować, zwłaszcza gdy było
                                    się zbyt hojnym i za to dostało po tyłku.

                                    Ja tam kilka miesięcy temu, zrobiłam sobie test na seksoholizm. UCZCIWY, bo to
                                    już z pewnością potrafię. Z powiedzeniem nie pije blisko 7 lat i nie palę blisko 6.
                                    Miałam tylko jeden objaw,który zresztą równie dobrze można by podpiąć pod zwykła
                                    troskę o kogoś, niż życie jego życiem, więc spoko.
                                    Może za jakiś czas zrobię kolejny, ale z pewnością obserwacja niektórych
                                    "cudaków" net-owych pomogła mi RUSZYĆ ten temat.


                                    "Są dwie rzeczy nieskończone - wszechświat i ludzka głupota, co do wszechświata
                                    nie jestem pewien" - Albert Einstein
                                    • e4ska Re: Yura. 31.01.10, 13:24
                                      Dlatego fajnie jest skupić się tylko na tym na co mamy wpływ.
                                      Na własnej czujności - wynikającej z doświadczeń i mądrości , a jakże(!) jak i
                                      ufności, z czym do kogo i jak. Trzeba ją umiejętnie dozować, zwłaszcza gdy było
                                      się zbyt hojnym i za to dostało po tyłku.


                                      Elu. Czytam np. o setkach maili i setkach rozmów. GG zainstalowałam na krótko -
                                      parę tygodni bodajże, przyszedł remont i wymiana firmowego sprzętu. Nie było GG,
                                      po kilku miesiącach nastąpiło ze trzy tygodnie tegoż komunikatora. A już żeby
                                      skype czy kamera... brrrr. Komórkę miałam na kartę, więc też trudno, żeby sobie
                                      na puste gadki pozwalać.

                                      Maili moich przez lata nazbierało się -eści.

                                      Raz jeden siedziałam do trzeciej w nocy na GG. Pierwszy i ostatni. Szkoda oczu,
                                      szkoda czasu. Nic z takich sesji nie pozostaje. Są puste. To nie dla mnie.

                                      Więc znowu nie było aż takiej bliskości czy zażyłości. Ostre konflikty
                                      pryncypialne - jak najbardziej. Można poczytać na tymże forum.

                                      A że kto będzie pisał na forum, co tam w jego prywatnej korespondencji się
                                      znalazło - wszakże może napisać, że jestem z Al-Kaidy i że mnie trzeba podtopić,
                                      cobym się przyznała.

                                      Wydaje mi się, że kobiety raczej są nieczułe na wirtualne bodźce seksualne,
                                      chociaż - o czym nam wiadomo - nie brak takich kobiet na forach alkoholowych. To
                                      jednak chorobliwe przypadki są.

                                      Wirtualne ciągoty do notorycznych pijaków... heh :-)))

                                      Nie cierpię więc z tego powodu, że ktoś napisze, co mu się wyślini na
                                      klawiaturze. Bardziej mi zależy na tym, żeby inni nie mieli przykrości.

                                      Forumowanie to i zabawa, i nauka.

                                      Mnie się podoba.

                                      • ela_102 Re: Yura. 31.01.10, 13:44
                                        Ja też czytałam niezłe BZDURY na swój temat w dodatku bez śladowej
                                        korespondencji prywatnej. Masz rację, że bardziej boli gdy krzywda dzieje się
                                        komuś z kim sympatyzujemy. Wtedy szybciej ruszamy do "walki" niż we własnym
                                        interesie. Nasza krzywda bowiem płynąca z "wymyślanek" choć może drażnić z
                                        czasem staje się powodem do śmiechów.
                                        A więc nawet pojawia się "wdzięczność" bo wszyscy wiedzą, że śmiech to zdrowie ;-)
                                        Jak ktoś używa terminu, że jakiś tam nick nie jest wart jego splunięcia, podczas
                                        gdy istnieje wiele dowodów na to, że ciągle pozostaje w centrum jego
                                        zainteresowania, to takie stwierdzenie jest jawnym kłamstwem. Człowiek ów nie
                                        potrafi nazwać rzeczy po imieniu, bo w świetle jego zachowań, chce po prostu
                                        wyrazić swoją pogardę, a nie obojętność.

                                        Ja mam taką osobę, która w wyniku pewnych przeżyć stała się dla mnie NIE GODNA
                                        moje uwagi, rozmów o niej, nerwów, czy pogardy nawet.
                                        Wyrażam to skrajną obojętnością.
                                        Nie śledzę, nie czytam, nie prostuję, nie zaczepiam...
                                        Jestem w jakiś sposób wdzięczna za tamto doświadczenie i zamykam je we współczuciu.
                            • yuraathor Re: Yura. 31.01.10, 18:48
                              ja do dzis nie wiem czy się przebudziłem duchowo w aowskim rozumieniu tego terminu.
                              mam ponad siedmioletnią przerwę w piciu, jestem zadowolony z tego jak zyję i na
                              zewnątrz wyglądam na zadowolonego, wydaje mi się ze jestem lubiany w niektórych
                              kręgach mam też paru takich co dostrzegam że sympatią mnie nie darzą ale to ich
                              zmartwienie, nie zamierzam się dostosowywać pod kogoś jak mi dobrze tak jak jest.
                              gmach swojej trzeźwości wciąż poprawiam, fundamenty umacniam gdzie cos pęka
                              zaklejam.
                              i wciąż szukam odpowiedzi na pytanie:
                              trzeźwieję czy tylko abstynentem jestem???
                              sam sobie nie odpowiem a spytać kogoś się boje bo po co kogoś obarczac rolą
                              sędziego.


                              akurat też byłem na uroczystym mityngu i też mam wrażenia niezapomniane.
                              solenizantka pięcioletnia zgodziła się by w mityngu uczestniczyły studentki
                              pedagogiki socjalnej a ja posredniczylem w rozmowach.
                              dziewczyny były oszołomione w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
                              a pani prof osobiście mi dziękowała wylewnie. :)
                              • deoand Re: Yura. 31.01.10, 20:15
                                trzeźwieję czy tylko abstynentem jestem???
                                sam sobie nie odpowiem a spytać kogoś się boje bo po co kogoś obarczac rolą

                                No własnie - wszystko kwestią nomenklatury charakterystycznej dla danej grupy w
                                tym wypadku dla AA .
                                Z punktu widzenia osób nie bedacych w tej organizacji / AA / odpowiedź jest
                                jasna - jestes abstynentem i koniec kropka - nic do dodania .

                                bo niby czym masz mierzyc to trzeźwienie - dniami - nerwami -zadowoleniem czy
                                czym tam jeszcze ..

                                No bo jesli sie zdenerwowałes z powodu ostatnich porażek polskich piłkarzy
                                recznych to przestałes trzeźwiec czy nie ... ważne , że sie nie napiłes !!

                                pzdr deoand
                              • ela_102 Re: Yura. 31.01.10, 20:57
                                wciąż szukam odpowiedzi na pytanie: trzeźwieję czy tylko abstynentem
                                jestem???


                                Ja tutaj nie miałam dylematów Nigdy ;-)
                                Abstynentką byłam od urodzenia do 19 roku życia.
                                Od 19 - 33 byłam osobą pijącą towarzysko.
                                Od 34 - 40 Byłam czynną alkoholiczką (fazy od ostrzegawczej do chronicznej)
                                od 40 - 47 jestem niepijącą alkoholiczką.
                                Abstynentką tak samo jak dziewicą już się nie stanę :-)
                        • e4ska Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 22:12
                          Wolałabym...
                          Bo ja wiem?

                          Żeby padło słowo "przepraszam". Ale tego raczej się nie doczekam.

                          Masz wiele racji, Addi.

                          Na docinki Deo, że się pomyliłam w ocenie pewnych problemów: jak dotąd nie mam
                          potrzeby sama iść na terapię, do AA czy gdziekolwiek. Tyle wiemy o forumowiczu,
                          ile nam sam o sobie powie.
                          :-)
                            • e4ska Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 23:37
                              Addi... :-)

                              Cała ta historyja jest przecie śmieszna i ja o tyle jestem nią zainteresowana, o
                              ile mogłoby mi być niebezpiecznie w realiach. Ale skoro chciałeś, żeby coś
                              zapodać, to zapodałam.

                              Co do "przepraszam". Nie przepraszam zbyt często, ale nie jestem na tyle
                              doskonała, żeby nigdy nie przepraszać. Korona z głowy nie spadnie.

                              Oczywiście, żeby nie było tylko o przepraszaniu.

                              Addi. Tak się jakoś złożyło (i weź tu nie wierz w dziwne przypadki) - dopiero co
                              niedawno pisałes o ewentualnych studiach... I w tym tygodniu traf - dziewczyna
                              młoda opowiada mi, że zebrała w Anglii kasę na studia (ma polskiego magistra),
                              ale przekazała wielką kasę na pomoc dla swojej matki. W ciężkiej sytuacji jest
                              matka - ojciec pijak...

                              Młoda strasznie chce studiować w Anglii. Bo: "Tam znajdę innych ludzi niż w
                              mojej pracy, niż w moim otoczeniu".

                              Addi. Jakbyś tak spróbował? co?

                              Serdeczne zdrufki, lecę na tv.

                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: p.s Adiczku ;-) 30.01.10, 23:51
                                Jesli chodzi o studia w Anglii, to zalezy jakie.
                                Podstawowe studia- czytaj licencjat- kosztuja, ale kazdy kto chce moze dostac
                                preferencyjny kredyt od panstwa, ktory splaca po studiach i to dopiero, gdy
                                przekracza granice zarobkow 16 tys funtow rocznie ( jakies 70tys), w innym
                                przypadku nie placi. Splata jest rozlozona na 30 lat, wiec to zaden problem. Ale
                                trzeba studiowac 3 lata.
                                co innego studia podyplomowe, jakie i ja chcialem robic. te trwac moga nawet
                                tylko rok, ale tu trzeba wylozyc wlasna kase. a koszt to jakies 8 tys funta za rok.
                                wiec to jest juz powazna decyzja zwazywszy na to, ze w uk tez jest kryzys i
                                wielu ludzi pracuje ponizej kwalifikacji za nedzne (jak na tutejsze warunki)
                                pieniadze. I to nie tylko emigranci, znam wielu rodowitych miejscowych, ktorzy
                                maja tytul i pracuja za slabe pieniadze.

                                Ta dziewczyna zapewne myslala o tej drugiej opcji. Coz, czasem jest inaczej
                                jakby sie chcialo. A co do innych ludzi i klimatu- owszem, jest tu inaczej. Jak
                                wszedzie sa zawisci, niesnaski, problemy, ale jednak na codzien jest milej, nie
                                ma tego wyscigu szczurow, tego calego "pokaz mi swe konto powiem ci kim jestes",
                                ja mam na koncie nieco i nie uwazam, zebym byl lepszy niz ci, co nie maja, w
                                Polsce pewnie bym tak uwazal, taki chory klimat.

                                nie wiem, czy kiedykolwiek wroce do polski, bo jakkolwiek jestem Polakiem i
                                jakos tam czuje sie zwiazany z krajem, jednak ta atmosfera wyscigu szczurow w
                                Polsce mnie przeraza. w Anglii jak nie chcesz to sie wylaczasz z wyscigu i
                                zyjesz sobie normalnie pracujac w jakiejs zwyklej pracy. A Polsce nawet kasjerka
                                czy sprzataczka musi sie scigac, po to by przegrac i nie byc "targetem" dla
                                jakiejkolwiek firmy, bo przeciez czlowiek zarabiajacy 1000 pln nie moze byc
                                targetem dla nikogo, na odstrzal albo w ukryciu jak zyd za okupacji.
                                • ela_102 Re: p.s Adiczku ;-) 31.01.10, 11:43
                                  Ja wyznaję zasadę, czuję ją i trzymam się jej
                                  Tam swej szukam szczęśliwości, gdzie MYCH przodków leżą kości

                                  Rzecz w tym, że czuję się w Polsce jak u siebie.
                                  Jak w domu.
                                  W Polsce tak samo zresztą jak w innych państwach ( Nie w Chinach) nie jest
                                  JEDNOZNACZNIE. Widzisz jednak to, na co zwracasz uwagę.
                                  Chcesz widzieć wyścig szczurów to nie zauważysz spokoju i dobrostanu, nie
                                  koniecznie wynikającego z walki o byt.
                                  Ja dostrzegam i jedno i drugie.
                                  Mój brat jest Niemcem z przekonania i należy do "grupy etnicznej". Nie ma tam
                                  bowiem mniejszości narodowej, takiej jaką Niemcy mają w Polsce. Dla mnie byłby
                                  to obciach. To trochę tak jak dać się w świadomą adopcję bogatej rodzinie tylko
                                  dlatego, że moja jest biedna.
                                  Ja wolałabym popracować na dobro własnej rodziny, niż tej i tak już bogatej w
                                  dodatku nie mojej.
                            • aaugustw Re: p.s Adiczku ;-) 01.02.10, 16:48
                              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                              > ... a August to po prostu punkowiec na calego!)
                              > :)
                              ___________________________________.
                              Punktowiec, (jezeli juz) - punkt...!
                              A... ;-)
              • aaugustw Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo...! ;-) 30.01.10, 14:56
                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                > ... interesuja mnie fakty, jezeli cokolwiek jest tu w ogole w tych
                personalnych bojach ciekawego, ale jesli juz na te ploty zeszlo to
                niech beda fakty a nie intrygi, pomowienia i insynuacje...
                ______________________________________________________.
                Beka, jezeli kiedys tam zdobedziesz jeszcze w realu swoje
                doswiadczenie zyciowe(!?) bedziesz takze wiedzial, ze
                za taka ekspresja emocji jaka tu ma miejsce musi sie
                kryc cos wiecej... - Cos wazniejszego i wiekszego...!
                Nie zabieram glosu w tej sprawie, bo dalem slowo w
                odpowiedzi na pewna korespondencje mailowa jednej ze
                stron...!
                Podpowiem Ci tylko, (bo widze, ze starasz sie to
                zrozumiec), ze w wirtualnym swiecie kompa moga ludzie
                z nieprzerobionymi uzaleznieniami wytworzyc w sobie
                takie chore uczucia duchowe, ktore potrafia nawet
                zniszczyc te codzienne, prawdziwe - realne uczucia...!
                (kiedys czytalem pewien tekst, w ktorym pewien wierzacy
                porownywal kompa, pod postacia Diabla...! ;-) mysle, ze
                takze mial duzo w tym racji...!) ;-)
                Sam moglbym takze podzielic sie w tym temacie swoim
                doswiadczeniem... - Kiedy o tym teraz pisze, smieje sie
                i mysle o sobie: "Jaka ja musialem miec wtedy jeszcze chora
                swiadoomosc, chore uczucia"...!
                Coz, to takze dowod na to, ze te "Reguly Duchowe" na nas
                oddzialywuja, czy nam sie chce ich przestrzegac, czy nie...!
                "Kazdy z nas otrzyma tylko to, na co zasluzyl...!" :-(
                (czyli: "jak sobie poscielisz, tak sie wyspisz..!" ;-)
                A...
                Ps. Dzisiaj wdzieczny jestem za moja trzezwosc, za moje
                przebudzenie duchowe, za szczescie, ktore niezalezne jest
                od okolicznosci zewnetrznych, a przez to nie musi takze
                juz cierpiec moja rodzina...!
                (ja zdobylem te wolnosc wsrod Anonimowych Alkoholikow - AA...!)
            • obajednacy Re: Czyje Zycie radosne ludzi przebudzonych ducho 30.01.10, 14:37

              Przykro się to czyta.

              Właśnie ostatnio czytam sobie "Powiastki filozoficzne Woltera", czytam już po
              raz drugi, ta książka mnie urzekła i wiele w życiu wyjaśniła.
              Na wstępie jest parę słów "Od Tłumacza" Tadeusza Boy-Żeleńskiego.

              Cytuje...

              Wolter nie gardził żadnym środkiem:
              cieszyły go i obiegające plotki z drobnych wydarzeń jego domowego życia, nie
              cofał się też przed ohydną nieraz polemiką z lada jakim przeciwnikiem, z której
              obie strony wychodziły umazane błotem.
              Nie wyczerpany tym jeszcze........itd.

              Książka super, polecam.)
              • e4ska Re: Czyje Zycie radosne ludzi przebudzonych ducho 30.01.10, 14:56
                Bardzo lubię i cenię Woltera, jego świetne polemiki z Rousseau - o tym, czy
                cywilizacja degeneruje człowieka, czy też wzmacnia, odzwierzęca.

                W ogóle Wolter, jego przewrotny dowcip i jego styl myślenia jest mi bardzo
                bliski, chociaż nie podzielam pesymistycznej wizji człowieka. Ale mnie żaden
                Fryderyk nie więził w dowód wdzięczności ;-)

                Nie traktuj wpisów jako "smutnych". Więcej się z nich dowiesz o ludzkiej naturze
                niż z Kandyda.

                Na innych forach pijackich panuje sztuczna, często wymuszona grzeczność. Tutaj
                zaś masz do czynienia z prawdziwymi fobiami, obsesjami, intryganctwem - i z
                ciężkimi schorzeniami, które współgrają z alkoholizmem czy z lekomanią.

                No to na razie, pozdrawiam i zmykam do moich ciężkich robót. Forum to także
                rozrywka - niemniej są też inne.
                ;-)
                  • jasnolud Manipulacje eski 31.01.10, 23:47
                    www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1799
                    Link do wątku na strefie, który zmanipulowała eska w nędznym celu skompromitowania mnie i mojej żony w oczach userów.
                    1. Nigdzie nie było napisane, że Krysiaro i Janulodz to małżeństwo.
                    2. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona włamała sie do MOJEGO komputera.
                    3. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona usiłowała popełnić przez eske samobójstwo.
                    Podtrzymuje:
                    Niewarte splunięcia łajdactwa.
                    • daleh Re: Manipulacje eski 01.02.10, 01:34
                      jasnolud napisał:

                      > www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1799
                      > Link do wątku na strefie, który zmanipulowała eska w nędznym celu skompromit
                      > owania mnie i mojej żony w oczach userów.
                      > 1. Nigdzie nie było napisane, że Krysiaro i Janulodz to małżeństwo.
                      > 2. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona włamała sie do MOJEGO
                      > ] komputera.
                      > 3. Nigdzie na forum nie było napisane, że moja żona usiłowała popełnić przez es
                      > ke samobójstwo.
                      > Podtrzymuje:
                      > Niewarte splunięcia łajdactwa.
                    • e4ska Re: Manipulacje eski 01.02.10, 09:46
                      Lepsze takie wycofanie się niż żadne. Czyli: nie ma sprawy ;-)

                      Co prawda krysiaro i tutaj trochę popisała sobie,. m.in.

                      "Jeśli chodzi o pocieszanie się cudzym mężem to już Twoja wola.Jeśli się na to
                      zdecydujesz to poproś eskę o naukę. Jest mistrzynią w pocieszaniu się cudzymi
                      mężami. Pozdrawiam Krysiaro"

                      forum.gazeta.pl/forum/w,176,94277568,94296687,Re_Czy_to_juz_uzaleznienie_Jak_pomoc_.html
                      Ani też prawdą nie jest kosztowne odzyskiwanie skasowanych wiadomości na
                      komputerze januludzia. Taki zbieg okoliczności.

                      Się zdarza.

                      A więc - jeśli w komputerze Janulodzia nie było tych maili, co to w nich Eska
                      cytuje listy wielbicieli i wyjawia, kto z kim i za ile - to może całkiem nie o
                      te osoby chodzi?

                      Janulodziu. Dotąd cię będzie gniotła zmora siecioholizmu i innych tego typu
                      manii, dopóki nie pogodzisz się z rzeczywistością. Już ja cię z tego wyciągać
                      nie będę. Ze swoimi uzależnieniami walczcie w zaciszu domowym oraz w gabinetach
                      specjalistów.






                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Manipulacje eski 01.02.10, 10:04
                        Eska,przestan juz grzebac w archiwach, zachowujesz sie normalnie jak straznicy
                        moralnosci z pisu, oni grzebia w aktach ipn a ty w archiwum gazety, wyciagnac
                        haka na kogos by go pograzyc, daj juz spokoj, kazdy tutaj wie, kim jestes, nie
                        musisz tego ciagle udowadniac, jak ktos cie lubi i rozumie to lubi i rozumie,
                        jak nie to muru glowa nie przebijesz, po co ci te nurzanie sie w przeszlosci?
                        Ja wiem, ze masz czesto dobre intencje, ale zle je ubierasz w slowa, co dziwne,
                        ale czasem budzi sie w tobie jakas msciwosc, po co to komu, daj spokoj janu i
                        innym, po co ci te zemsty? kogo tym karmisz, jak widze tobie to ulgi nie daje
                        tylko barziej sie nakrecasz, w koncu pojdziesz i jak ten koreanczyk kogos
                        zastrzelisz, uspokoj sie, zrelaksuj, napij sie zielonej hebraty, posluchal pink
                        floyd, wiesz ile mocy jest w zielonej herbacie, a czy wiesz jak pieknie brzmi
                        pink floyd???
                        wlacz glosniki dosyc glosno, zarzuc another brick in the wall. co za gitary! co
                        za bas!
                        A sluchalas dokladniej nawet starych nagran michaela jacksona? tych z quincy
                        johnsem? a wiez, ze w beat it gra na gitarze van halen? piekne solo, docys
                        oczywistem ale piekne.
                        zapomnij o rodzinie janulodzow. to nie twoja sprawa, lepiej posluchaj michaela.
                        • e4ska Re: Manipulacje eski 01.02.10, 17:18
                          Musisz się zdecydować, Addi, czego naprawdę chcesz.

                          Piszesz najpierw:
                          "[...] skoro kasuja wpisy jednej strony to powinni kasowac i drugiej,
                          bo inaczej to rzecz wyglada groteskowo- zostaja tylko twoje wpisy, wyglada to
                          jak dyskusja z samym soba, przez to ze nie ma dyskutantow wyglada to jak jakies
                          urojenia, piszesz ze janu to i to, potem piszesz ze jednak po tym co janu zrobil
                          to janu to i to, a potem piszesz ze teraz to przegial i jest to i to, potem
                          wycioagasz z archiwum jakis kawalek. a janu gdzie? nie ma. wiec jakie ja mam
                          powody obiektywne, by wierzyc w prawdziwosc twoich slow?
                          [...]"

                          No to teraz masz pełniejszy obraz.

                          "jak widze tobie to ulgi nie daje
                          > tylko barziej sie nakrecasz"

                          Nie nakręcam się, Addi, nie umieszczam na forach jakichkolwiek opowieści o tym,
                          że mi januludź przekazywał informacje o tym, co kto w domu, komu esperal, kto
                          lafirynd w necie szuka, kto w nerwicy skamla, itd.

                          Mam jednak wrażenie, że powoli skończy się umieszczanie wypracowań na tematy
                          Eski. To zależy od nowej generacji leków.

                          A to, co ty wybierzesz? - masz do czynienia z konkretnymi tekstami, znanymi
                          tobie od lipca 2009 roku. Czytać umiesz.

                          Nie jest mściwością wykazanie komuś kłamstwa, Addi.

                          Zamiana miłości wirtualnej na nienawiść wirtualną też żaden to ewenement.

                          Tyle - że można zastanawiać się, jak daleko w swoim obłędzie posunie się netowy
                          wielbiciel.

                          Na tej płaszczyźnie zielona herbata nie pomoże, Addi.

                          Czy uważasz, że jestem bezpieczna - nie na forum, ale tutaj, gdzie mieszkam,
                          gdzie bywam...

                          Bo ja mam mieszane uczucia. Dalekie od wszelkiej mściwości.

                            • e4ska Re: Manipulacje eski 01.02.10, 21:22
                              Wątek jest bardzo ciekawy.
                              Mnie się podoba.

                              Cokolwiek byśmy tu nie dorzucili czy zinterpretowali, wychodzi na to, że ci
                              okropni dogmatycy, ci aowcy zacofani, mają się o wiele lepiej niż leczeni tylko
                              terapeutycznie lub, co już najgorsze jest, tylko i wyłącznie psychiatrycznie.

                              No i nie ma tak, że ktoś, kto potrzebuje pomocy specjalisty, może tę pomoc
                              znaleźć na forum. Samodzielność w dochowaniu reguł abstynencji jest możliwa, ale
                              tylko wtedy, gdy jest się silnie zakorzenionym w swojej małej wspólnocie:
                              rodzinnej, przyjacielskiej, sąsiedzkiej, zawodowej.

                              Nierealną okazała się metoda zapożyczania cudzych rozwiązań. Jeden z bohaterów
                              pisał niegdyś:

                              "Do pewnego czasu, czytając i słuchając wypowiedzi osób korzystających z
                              terapii i wspomagających się w trzeźwieniu programami AA, odnosiłem wrażenie, że
                              Wasze trzeżwienie przyczynia się do rozwoju i kształtowanie osobowości. Takie
                              głosy jak Killego, Hepika, trochę Jarasa, były dla mnie pewnymi wskazówkami z
                              których korzystałem i wybierałem dla siebie niektóre elementy pozwalające mi
                              zrozumieć moją chorobę. Różnice zdań na tym forum, inne fora, materiały ze stron
                              internetowych, parę książek, były dla mnie drogowskazami i pomagały mi w moim
                              trzeźwieniu.
                              Proces ten tzn. poznawanie istoty uzależnienia trwa u mnie w
                              dalszym ciągu. Dowiaduję sie coraz to nowych rzeczy, czytam o badaniach, pracach
                              nad metodami leczenia uzależnień i przyznam, że to mnie pochłania.
                              Swój proces trzeźwienia uważam za dawno zamknięty i skończony"
                              .
                              forum.gazeta.pl/forum/w,176,57126696,,Zapraszam_dr_Woronowicza.html?v=2
                              Droga samodzielnego wyjścia z nałogu nie ma nic wspólnego z podglądactwem czy
                              kradzieżą cudzych cudzych rozwiązań. Nie ma "eksternistycznego" trzeźwienia.
                              Jeśli mamy poważne problemy rodzinne, jeśli dusimy się w czterech ścianach
                              użyczonego nam domu - możemy zabłądzić.

                              Niestety, muszę przyznać rację terapeutom, że samemu się nie da zwalczyć kilku
                              nałogów. Jeśli szuka się pomocy na forum po dwóch latach abstynencji,
                              chorobliwie przywiązuje do nieznanej osoby - znaczy: coś jest nie tak.

                              Samodzielni, których spotykam w realu - osobiście też - nie muszą wiedzieć, co
                              to takiego jest "trzeźwienie". Idą własną drogą - i nikomu nic do ich sposobu na
                              spokojne normalne życie.
                                • daleh Re: Manipulacje eski 02.02.10, 09:01
                                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                                  > Eska, zakoncz wasc, wstydu oszczedz!
                                  > Osmieszasz sie tu tylko tymi wiecznymi wyjasnieniami.
                                  > Zakoncz w koncu te sage o janulodzu. Ile mozna?
                                  > Zostaw go w spokokoju.
                                  > Twoja pamietliwosc mnie wrecz przeraza.
                                  >

                                  -------------------------
                                  Ty nie rozumiesz, ze Ona nie potrafi inaczej żyć...
                                  Musi mieć wroga, aby normalnie wg. niej funkcjonować.
                                  Inaczej nie potrafi zaistnieć, a ze coraz trudniej
                                  przyłączyć się do jakiejś watahy, to ma swojego
                                  prywatnego, który zawsze jest gotów odpierać jej
                                  wyimaginowane zarzuty, a Ona ma wtedy swoje piec minut,
                                  które przedłuża w nieskończoność...
                                  Następny etap to policja i sad za "naruszanie dóbr osobistych" ,
                                  jeżeli rodzina pozwoli ha, ha, ha...
                                  To ostatni przebój eski...
                                  • hepik1 Re: Manipulacje eski 02.02.10, 14:20
                                    >Ona nie potrafi inaczej żyć...
                                    Musi mieć wroga, aby normalnie wg. niej funkcjonować.

                                    Wśród żywych braknie,może i świeżą mogiłę rozkopać-cuchnące
                                    szmaciarstwo i tyle.
                                • e4ska Re: Manipulacje eski 02.02.10, 10:06
                                  Co tobie z tym Januludziem odbija, Addi?

                                  Ja piszę o samodzielnym trzeźwieniu, bo swego czasu podpiął się gościu pod tę
                                  ideę. Już ci zaoszczędzę zarchiwizowanych wpisów, jakie to były między nami
                                  kłótnie na tymże forum, bo znowu zobaczysz tylko jedno.

                                  Zamienić sobie alkoholizm na siecioholizm (nie o pisanie na forum chodzi, ale o
                                  pewnego rodzaju zaspokajanie chorych potrzeb)- to przecie terapeuci o tym
                                  nadają. Że jest to bardzo często spotykana zamiana pijaństwa na kolejny nałóg.
                                  Niszczący i niebepieczny, prowadzący do tragedii itd.

                                  O tym pisałam w nieszczęsnym wątku, który państwo J. zaatakowali na Kominkach i
                                  domagali się jego ocenzurowania. Odpowiadałam na konkretne pytanie, na problem.
                                  Samodzielne trzeźwienie nie polega na ślepym małpowaniu zachowań ludzi
                                  trzeźwiejących.

                                  Albo sam masz swój indywidualny skuteczny sposób, albo na terapię trzeba... i AA
                                  podeprzeć się. "Terapeutyzowanie" przy pomocy domowej grupy wsparcia jest
                                  idiotyzmem. Grupa to nie jest żona czy siostra, czy brat, czy ojciec, czy matka.
                                  Najbliżsi nałogowca, szczególnie gdy ten pił 30 lat, sami są chorzy i wymagają
                                  pomocy.

                                  Wycofuję się ze stanowiska, ze KAŻDY potrafi dać sobie radę sam.

                                  Addi... Jeszcze jedno. Tęsknisz za dawnym czytelnym podziałem, za tym, że ten
                                  kopie tego, a tamten kopie tamtego. Niestety, ja nie kieruję się uprzedzeniami.
                                  I jeśli Jarasele mają się dobrze, są szczęśliwi, mają swój ogląd świata - to
                                  jakże mam być ich wrogiem, czepiać się. Praktyka potwierdza, że w ich przypadku
                                  droga, jaką wybrali, jest właściwa.

                                  Teraz ty musisz sam stworzyć jakąś spójną koncepcję własnego egzystowania - nie
                                  w opozycji do Jarasa, Eli, Augusta - stworzyć, że tak powiem, definicję
                                  pozytywną, nie negatywną. Na razie tylko się plączesz.

                                  Może faktycznie, zamiast po angielski dyplom, musisz iść na następną terapię?
                                  Ja nie wiem.
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Manipulacje eski 02.02.10, 22:59
                                    Eska, ja pisze do Ciebie wbrew pozorom w Twoim a nie moim interesie.
                                    Ja to sobie moge sie wylogowac i tyle, a to Ty sprawiasz dziwne wrazenie
                                    ciaglymi powiesciami o janulodzu i jego zonie. Na co to komu- tylko o to pytam.
                                    Czy ja walcze z Jarasami czy Elami i domagam sie tego od Ciebie? Nie wiem czy
                                    walcze, dyskutuje, a traktuje te osoby nieco zbiorowo, bo jednak stoi za nimi a
                                    oni za jakas ideologia i tyle.
                                    • e4ska Re: Manipulacje eski 03.02.10, 09:02
                                      Myślę, że temat J. został wyjaśniony i nie ma potrzeby do niego wracać. Moi
                                      sąsiedzi, ba, szczególnie pijaki, co to dyżury pełnią po bramach i ulicach, w
                                      razie czego wiedzą, jak zareagować.

                                      Wielokrotnie o tym wspominałam, że alkoholiki tutejsze zawsze kłaniają się,
                                      czasem porozmawiamy sobie - wiem, kto ile wytrwał po odwyku, a kto na odwyk iść
                                      nie chce. Ale najczęściej rozmawiamy o pogodzie, o zdrowiu, kto umarł i na co, o
                                      różnych sąsiedzkich przygodach.

                                      Nie mam w sobie niechęci do pijaków, chociaż brudzą okropnie. Faktycznie - lubię
                                      ich po swojemu, a nawet - czego bym się nie spodziewała - polubiłam jedną
                                      kobietę, mocno zdegenerowaną swojego czasu. Mimo swego nałogu i kilkunastu lat
                                      rozmaitego leczenia (w tym mityngi - jej nie pomogły) ma w sobie coś ciekawego,
                                      a przy tym jest życzliwa dla ludzi, opiekuńcza wobec rodziny...

                                      Wielu takim osobom pomogłam, kiedy nie mieli mydła czy ubrania, bo pijak to
                                      nawet mydełko przepije. A kiedy umyje się, założy co czystego, to może iść do
                                      ośrodka choćby i parę miesięcy przeżyć godnie.

                                      Tylko dlaczego, jeśli wiem, że ten ktoś tęskni za trzeźwym życiem, i tak wraca
                                      do picia? jeden z pijaków okolicznych powiedział, że on to tylko tyle był
                                      abstynentem, ile miał esperal. No i żeby on miał pieniądze, to by sobie ten
                                      esperal wszył. A te wszystkie gadki odwykowe nic mu nie dają.

                                      Są też w gromadce wystawaczy ulicznych tacy, co kiedyś strasznie pili, a teraz -
                                      nie piją. Stoją razem z tymi, co sączą rojal melinowy, śmieją się, gadają jak
                                      nakręceni - ale kolejka ich nie dotyczy. Sami przestali. Z różnych przyczyn.
                                      Najczęściej około 50-tego roku życia.

                                      Może więc wpływ na pijaństwo ma jaki hormon? I jest oczywistym, że po ustaniu
                                      jakiejś tam chemii nie ciągnie starszych mężczyzn do alkoholu? Nie są też
                                      obleśni, dziewczętom powiedzą jakiś komplement, ale bez tego "ognia" właściwego
                                      młodym.

                                      Doczekasz pięćdziesiątki, Addi, to pogadamy ;-)
                            • aaugustw Re: Manipulacje eski 02.02.10, 13:25
                              daleh napisał:
                              > "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
                              > W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
                              > jak sadze, a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
                              ____________________________________________________.
                              ;-)) Ha, ha, ha... - Chcialbys, zeby tak bylo...! ;-))
                              Co dla ciebie jest do "duuppyyy..." dla innych nie jest...!
                              Tu wlasnie, na tym watku wyraznie widac tych "przebudzonych",
                              o tobie daleh.... powiedziec sie tego nie mozna...! ;-)) Ha, ha,
                              ha...!
                              A...
                              • ela_102 Re: Manipulacje eski 02.02.10, 13:35
                                W przypadku daleha, nie mogę wyjść z zadziwienia, poważnie(!)
                                Jak można płodzić przez tyle lat tyle wpisów, w których nie ma żadnej treści.
                                Mądry to już by choć trochę "przesiąkł" mądrością innych, a ten za czorta ;-)
                                • aaugustw Re: Manipulacje eski 02.02.10, 13:48
                                  ela_102 napisała:
                                  > W przypadku daleha, nie mogę wyjść z zadziwienia, poważnie(!)
                                  > Jak można płodzić przez tyle lat tyle wpisów, w których nie ma
                                  żadnej treści.
                                  > Mądry to już by choć trochę "przesiąkł" mądrością innych, a ten za
                                  czorta ;-)
                                  ______________________________________________________.
                                  On jest odporny na zmiany w sobie, jak szklo butelki z alkoholem...!
                                  Pozdrawiam: A... ;-)
                                • daleh Re: Manipulacje eski 02.02.10, 14:29
                                  ela_102 napisała:

                                  > W przypadku daleha, nie mogę wyjść z zadziwienia, poważnie(!)
                                  > Jak można płodzić przez tyle lat tyle wpisów, w których nie ma żadnej treści.
                                  > Mądry to już by choć trochę "przesiąkł" mądrością innych, a ten za czorta ;-)
                              • daleh Re: Manipulacje eski 02.02.10, 14:26
                                aaugustw napisał:

                                > daleh napisał:
                                > > "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
                                > > W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
                                > > jak sadze, a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
                                > ____________________________________________________.
                                > ;-)) Ha, ha, ha... - Chcialbys, zeby tak bylo...! ;-))
                                > Co dla ciebie jest do "duuppyyy..." dla innych nie jest...!
                                > Tu wlasnie, na tym watku wyraznie widac tych "przebudzonych",
                                > o tobie daleh.... powiedziec sie tego nie mozna...! ;-)) Ha, ha,
                                > ha...!
                                > A...
                              • daleh Re: Manipulacje eski 03.02.10, 14:25
                                aaugustw napisał:

                                > daleh napisał:
                                > > "Zycie radosne ludzi przebudzonych duchowo..."
                                > > W zamyśle autora wątku miało być pięknie,
                                > > jak sadze, a wyszło jak zawsze czyli do duuppyyy...
                                > ____________________________________________________.
                                > ;-)) Ha, ha, ha... - Chcialbys, zeby tak bylo...! ;-))
                                > Co dla ciebie jest do "duuppyyy..." dla innych nie jest...!
                                > Tu wlasnie, na tym watku wyraznie widac tych "przebudzonych",
                                > o tobie daleh.... powiedziec sie tego nie mozna...! ;-)) Ha, ha,
                                > ha...!
                                > A...
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Manipulacje eski 01.02.10, 09:53

                      Musisz zrozumiec, ze kazdy czytajacy tutaj ma swoj rozum. A na pewno ja mam:) I
                      kazdy ocenia fakty w miare obiektywnie, a nie ze jak eska czy janu kaze myslec
                      to sie mysli.
                      eska ma swoje jazdy, ty swoje, ja dodaje i odejmuje i wychodzi mi moja opinia,
                      nie tak ze bezgranicznie wierze jednej czy drugiej stronie.
                      takze nie stresuj sie chlopie, twoja reputacja jest zachowana, nawet jesli
                      kiedys zakochales sie w esce i robiles glupoty jakies, to nadal jestes ok, kazdy
                      robi bledy, to probowalem tez tlumaczyc esce, nieptrzebna ta (nomen omen)
                      eskalacja nienawisci, po co to?

                      • ela_102 Re: Manipulacje eski 01.02.10, 10:04
                        Podpisuje się pod słowami Adiego, dwoma rękoma i dwiema nogami.
                        Tylko głupcy dają się zmanipulować.
                        Ja oceniam ludzi nie po tym, co mówią o nich inni - do czego by to doprowadziło?
                        jeden powie, że to super gość, drugi, że kompletny idiota. Jeden, że altruista,
                        drugi, że złodziej.
                        Oceniam ludzi po ich osobistym wkładzie we własny wizerunek.
                        Strefy nie czytam, tak samo jak nie piję alkoholu - KOMPLETNIE - jakby co.
                        Wiedzę na temat poruszanych tutaj spraw czerpię TYLKO stąd.
                        • deoand Re: Manipulacje eski 02.02.10, 10:45
                          Eska tym razem jestem w pełni podziwu dla Ciebie naprawde zmądrzałas
                          i myślisz głową a nie jajnikami , za które to słuszne zreszta
                          stwierdzenie chcą powiesić za ja..... ja pewnego radnego z
                          Tomaszowa bodaj hahah !!!
                          Cytuję eska ..
                          " Wycofuję się ze stanowiska, ze KAŻDY potrafi dać sobie radę sam."

                          Jak widzę moja forumowapraca szkolno wychowawcza nad toba momo iz
                          trwała długo nie poszła na marne

                          szczęśliwie eska skutki swego stanowiska poczuła na sobie co
                          niewątpliwie nakierowało szacowną na myślenie głową ...

                          No no jednak forum czasem na coś sie przydaje

                          Co do wolfa .. chciałem przypomnieć , że w czasie gdy ja odpierałem
                          ataki stada wilków i organizowałem nagonke to szacowni właśnie
                          zapaływali miłościa do wolfów niczym Brigitte Bardotte - a teraz
                          larum ..

                          Ponieważ tak sie stało w końcu , że ani wilk mnie nie zagryzł ani ja
                          go nie ustrzeliłem to traktuje wolfa merytorycznie i jak ma racje to
                          stwierdzam że ja ma - a jak nie ma to przemilczam hahahah

                          nie podoba mi sie czasem słownictwo wolfa ale wtedy gdy wolf pisze o
                          alkoholiźmie to akurat pisze prawdę czyli opisuje alkoholizm takim
                          jakim on jest naprawdę a nie roztacza idyliczną wizję alkoholiczki
                          rodem z Hollywoodu jak to czyni nasza ela wspierana z koniecznoiści
                          jarasem .. Alkoholizm holiwoodzki to akurat Sandra Bullok był taki
                          film o dziennikarce alkoholiczce tyle tylko że wazniejsze w nim były
                          wdzięki samej sandry a nie alkoholizmu jako takiego !!!

                          Natomiast alkoholizm to jest smród brud i ubustwo - tak jak o nim
                          pisał wolf ...

                          Ja na forum terapeytyzowałem jak widac z pozytywnym skutkiem tylko
                          eske a nikogo innego nie zamierzam ... jego sprawa -jego życie

                          pzdr deoand
                          • e4ska Re: Manipulacje eski 02.02.10, 11:22
                            gdy wolf pisze o
                            > alkoholiźmie to akurat pisze prawdę czyli opisuje alkoholizm takim
                            > jakim on jest naprawdę


                            Nie, wolf pisze o sobie. Nie tyle o alkoholizmie, co o sobie -człowieku, hm, no
                            też z niego człowiek. Stwierdzenie, że wolf jest "wzorcowym" alkoholikiem - to
                            jest obraza dla wszystkich nałogów! chciałbyś, Deo, żeby wszyscy alkoholicy
                            mieli popiepszone na tle seksualnym. W przypadku wolfa dewiacje tego typu -
                            wprost: zamiłowanie do seksu na poziomie szamba - nie ma odniesienia do innych
                            alkoholików. Podobnie jak z innymi netowymi kochasiami - jeśli ktoś mówi, że nie
                            pije, a wyprawia najdziksze brewerie - takie zachowanie nie wynika z alkoholizmu.

                            Chciałbyś, żeby alkoholicy gromadnie byli nienormalni - w sensie choroby
                            psychicznej. Ale tak nie jest. Chciałbyś, żeby każda alkoholiczka praktykowała
                            pod śmietnikiem... ale możesz sobie tylko pomarzyć.

                            Natomiast co do samodzielnej abstynencji: nic w niej nie ma dziwnego. Ja bardzo
                            się cieszę, że nie spotykałam się z ludźmi pokroju wolfów, dalehów, arielek,
                            hepików... Strata czasu.

                            Natomiast: jeśli ktoś jest uzależniony od hazardu, telefonów, sieci - to owszem,
                            pić przestanie, ale do zdrowia takiemu daleko.
                            Rozumiesz?
                            • deoand Re: Manipulacje eski 02.02.10, 12:08
                              Chciałbyś, żeby alkoholicy gromadnie byli nienormalni

                              pytanie jest wbrew pozorom bardzo interesujące bo czy normalny
                              człowiek może zostac alkoholikiem ? przecież jeśli jest normalny to
                              w któryms tam momencie powie spoko - nie pije i tyle a nie pije rok
                              dwa itd ...
                              a potem rózne zachowania aż dziw bierze ...

                              sama sie przekonałas ... ale kto ma to zdiagnozowac delikwenta -sam
                              alko - wątpliwe - stąd potrzebi ci twoi " worono-terapeuci "

                              Ale z drugiej strony własciwie o czym tu mowa - samo picie to
                              uszkodzenie mózgu więc delikwent musi byc nienormalny w jakieś
                              sferze zachowań
                              pzdr deoand
                              • e4ska Re: Manipulacje eski 02.02.10, 12:49
                                Deo. Jestem przeciwna hipotezie, ze alkoholizm stanowi pochodną zaburzeń
                                psychicznych.

                                Statystycznie ludzie z problemami natury psychicznej zostają alkoholikami
                                częściej niż inni. Nie chcę tutaj kogokolwiek poniżyć czy wyśmiać, gdyż choroby
                                psychiczne nie degradują człowieka. Cierpi kto na dziwne depresje o nieznanej
                                etiologii, ratuje się alkoholem - wychodzi z tego przy pomocy specjalistów...
                                jest mu na pewno gorzej niż mnie, która jestem raczej na antypodach bieguna
                                smutków i rozpaczy.

                                Workono-terapeuci są potrzebni, ale nie każdemu alkoholikowi.

                                Mnie terapeuta z ośrodka sumiennie namawiał na terapię, bo podobno w najbliższym
                                czasie miałam zapić się na śmierć, a on mi ten proces śmiertelny zatrzyma.
                                Dowiedziałam się też, że alkoholik przybywający do wielmożnego pana terapeuty,
                                który brał kasę za nieobecność w godzinach pracy - odczuwa strach i wstyd.
                                Jednak jest bohaterem, bo mimo strachu i wstydu - przybył, żeby mu glindziołek i
                                koledzy pomogli.

                                Nijakiego wstydu czy strachu nie odczuwałam. Przecie to chyba było widoczne -
                                pełna animuszu i wiary w siebie osoba. No to od razu: Zosia Samosia i idź się
                                napij.

                                Dla ludzi, którzy uzależnili się od alkoholu, ponieważ za dużo imprezowali, byli
                                towarzyscy, uważali, ze od rana lampka koniaczku to samo zdrowie - nie są
                                potrzebne tasiemcowe terapie, ale informacje dotyczące skutków zdrowotnych - no
                                i uświadomienie, ze może pojawić się głód alkoholowy.

                                Wyobrażasz sobie, czym dla kogoś pewnego swoich przekonań, o wykrystalizowanym
                                światopoglądzie, pełnego energii, a przy tym i sporej wiedzy socjo-psycho w
                                odniesieniach metodologicznych (gnoseologia... filozofia nauki to moja prywatna
                                pasja) - pozostaje terapia w jej jedynym obowiązującym modelu?

                                I ja miałabym przyjąć ten cały prymitywizm terapeutycznej recepty na szczęście?

                                Naprawdę, te aowskie dogmaty bardziej mi pasują, ponieważ zostawiają człowiekowi
                                jakąś tam swobodę myślenia, wyboru. Podoba mi się idea pracy nad sobą. A ty
                                próbujesz ośmieszyć "nawiedzonych". Posługując się prymitywnym osobnikiem,
                                wiecznie pijanym.

                                Tak na marginesie dodam: Jak te współuzależnione mogą uprawiać seks z wolfowymi
                                czy innymi chorymi przypadkami? Przecie w trakcie aktu ludzie trochę się
                                upodabniają do alkoholika w odlotach.

                                Co też je trzyma przy takich? Pieniądze czy inna żądza?
                                Hm.



                                co mogloby się stac
                                  • ela_102 Re: Manipulacje eski 02.02.10, 13:22
                                    takie opisy alkoholizmu jakie stosuje Deo mają wiele wspólnego z czasem gdy
                                    zaczynała swą działalność Wspólnota AA.
                                    Był to czas (70 lat temu) kiedy trud lekarzy w kierunku pomocy takim sczezł na
                                    niczym. Psychiatrzy, interniści i inni. uznali skrajnych pijaków za przypadki
                                    beznadziejne i pozostawili SAMYM sobie.
                                    Dojście do skrajnego alkoholizmu było zatem jedyną drogą dla alkoholika.
                                    Szybciej zaczęto by proces zamykania zbyt agresywnych przypadków w
                                    psychiatrykach i skuwano w dyby, niż uznano by, że może taki przestać pić.
                                    Nie wiem Deo, czy zauważyłeś jak sprawy poszły do przodu?
                                    Może ty nadal w 1935 roku tkwisz?
                                    albo w wilku widzisz taki właśnie przypadek.
                                    dziś alkoholik ma ratunek i pomoc przede wszystkim DRUGIEGO alkoholika. Jest to
                                    pomoc nad wyraz skuteczna.
                                    Przychodzą do AA i szukają pomocy ludzie którzy tak nisko nie musieli upaść, aby
                                    Deo uznał ich za alkoholików.
                                    Są to ludzie w wieku od 19-33 lat.
                                    Kiedyś kończyli picie po 20, 30, 40, latach nałogu i rzeczywiście nawet tutaj
                                    takie przypadki występują, co widać w tym jak siebie prezentują.
                                    Wiedza, że można przestać pić jest wszechobecna.
                                    Wiedza, że można nie pić do samej śmierci poparta jest konkretnymi przypadkami.
                                    Wiedza, że można żyć, często aktywniej i fajniej niż przed nałogiem też poparta
                                    jest życiem konkretnych ludzi. To są fakty, nie bzdety którymi Ty się tutaj
                                    posługujesz.
                                    I nie ma to nic wspólnego z Hollywood, ale z naszą Polską rzeczywistością.
                                    Wychyl swój "dziób" z międzywojennego kurnika to może to dostrzeżesz.
                                    Osobiście znam chłopaka, który w wieku 19 lat obchodził swoją 4 rocznicę
                                    abstynencji i mówił o sobie ALKOHOLIK. Wariat? czy świadom?

                                    ja rozumiem, że zakaz picia alkoholu i palenia fajek przez doktorów opiera się
                                    na jakiejś konkretnej diagnozie. Może to być serce (silna nerwica, wieńcówka,
                                    zawał) może to być wątroba (marskość, złe żywienie, picie, żółtaczka). Ta druga
                                    może też nieźle "walić" na głowę. Tak samo jak w przypadku skrajnych
                                    alkoholików. Wszak nie o powód uszkodzenia wątroby chodzi, lecz o to jaki ona
                                    czyni skutek w Organizmie. Bilirubina może uszkodzić funkcje mózgu nieodwracalnie.
                                    Nawet jeśli trochę się zregeneruje.
                                    Moje picie nie uszkodziło mi żadnych podrobów, jakby co.
                                    Takie geny.
                                    Deo, mam prośbę, odczep się ode mnie raz na zawsze.
                                    Mam w dupie jak Ty odbierasz moje wpisy, bo nie jesteś dla mnie autorytetem w
                                    sprawcach alkoholizmu.
                                    jasne?
                                    • ela_102 p.s DEO? 02.02.10, 13:48
                                      Skoro sobie przypisujesz - nie wiedzieć czemu? - wyterapeutyzowanie Eski, to
                                      rzeknij jeszcze słówkiem, kiedy do picia wróci? wszak w/g Ciebie każdy alkoholik
                                      do picia wraca. To kiedy to nastąpi?
                                      Może zacznę odkładać forsę na wódkę dla niej?
                            • daleh Re: Manipulacje eski 02.02.10, 12:32
                              eska...
                              Natomiast co do samodzielnej abstynencji: nic w niej nie ma dziwnego. Ja bardzo
                              się cieszę, że nie spotykałam się z ludźmi pokroju wolfów, dalehów, arielek,
                              hepików... Strata czasu.