believeinbetter
28.01.10, 13:46
Pisze do Panstwa, bo potrzebuje odpowiedzi na kilka pytan.
mieszkamy z Moim Bratem za granica w Anglii. od ok 2 lat mamy z Bratem
problemy. Krystina ma 22 lata, ale jako nastolatek pil duzo alkoholu, palil
marichuane i bral rozne twarde narkotyki. Wkoncu to wszystko udezylo Mu na
psychike. byl agresywyny, nie dbal o siebie, nie chcial od Nas pomocy, i
oczywiscie pil. koncem koncow Sam zglosil sie na plicje, zeby Go zamknac w
szpitalu, bo juz sobie nie daje rady. Pierwszy raz byl ok miesiac w
szpitalu psychiatryczny, gdzie stwierdzono u niego schizofrenie, dostal
duzo lekow, ktore mialy mu pomagac mi. zyprexa. po wyjsciu ze szpital,
postanowil ze odmieni sawoje zycie. trwalo to ok 8 miesiecy, po czym
wszystko stopniowo zaczelo sie pogarszac, pierwsze piwo, pierwszy skret,
dolki emocjonalne, odstawienie lekow, agresywnosc itp. znowu wyladowla w
szpitalu, tez na kilka tygodni. tylko Tu chce zaznaczyc, ze ten szpital
wiele Mu nie dal. jedyne co to faszerowali go lekiami, zero terapii, zajec,
rozmow. po wyjsciu ze szpitala od razu wszytko sie zaczelo i tak do tej
pory. Potrafi pic i palic do upadlego, nie ma Go w domu na cala noc. nie
dba o to ze sie o niego martwimy, bo On sam nie martwi sie o siebie... Wiem
ze On nie ma celu w zyciu, nie ma Dziewczyny, nad czym ubolewa bardzo...
ale to wszystko powoli Go wykancza, wiem ze tu w Anglii nikt mu nie pomoze.
probowalismy juz u Polskiego psychiatry, to zabral pieniadze i nigdy sie
juz nie odezwal i to mojego Brata zalamalo. Musze Mu pomoc, szukam jej
wszedzie i dlatego pisze do Was. prosze odezwijcie sie i dajcie mi
nadzieje, ze ktos pomoze mojemu Bratu!!! Moze ktos pomoze mi wskazac osrodek, ludzi gdzie sie kierowac, bo ja jestem bezradna i w Polsce mnie juz nie ma ok 5 lat. czekam na odpowiedz i z gory
dziekuje.