Dodaj do ulubionych

Pozytywne myślenie zamiast spotkań AA ?

22.03.10, 12:30
Co Wy na to ?
portalwiedzy.onet.pl/4868,11127,1603542,1,czasopisma.html
Obserwuj wątek
        • ela_102 Re: Pozytywne myślenie zamiast spotkań AA ? 22.03.10, 13:12
          Co to jest pozytywne myślenie?
          Otóż dla mnie jest to takie myślenie które w bardzo prosty sposób prowadzi do
          wykrzywiania rzeczywistości w stronę nierealnej, naiwnej, dziecinnej wręcz
          "ułudy". Wprost jest tym samym co negatywne myślenie, z tymże tutaj ułuda idzie
          w nierealność przygnębiającą.
          Jedno i drugie myślenie jest w przypadku ALKOHOLIKÓW czymś, czego powinien
          unikać jak diabeł święconej wody. To co musi alkoholik, aby stać się trzeźwym to
          STAĆ SIĘ REALISTĄ, właśnie(!)
          Tkwienie w iluzji to jego chleb powszedni - pozytywne myślenie jest tylko tego
          pochodną, czyli przedłużaniem chorych nawyków.

          Iluż to ja znam alkoholików którzy popłynęli w pozytywne myślenie do tego
          stopnia, że uważają się za BOGA, i wierzą w swoje boskie umiejętności? zupełnie
          odrzucając realizm życia.I co z tego, że nie piją alkoholu, skoro ześwirowali w
          inny sposób?

          Dla mnie to zwykła pokusa, dla leniuchów i naiwniaków w dodataku w celu
          zrobienia pieniędzy na niczym.
            • ela_102 Re: Pozytywne myślenie zamiast spotkań AA ? 22.03.10, 13:47
              ależ proszę August :-)))))
              Mogę jeszcze dodać, że mnie właśnie zderzenie między moim BARDZO POZYTYWNYM
              myśleniem, które z pewnością wykazywałam w życiu, a realnością świata (nie do
              przyjęcia) wpychało w szpony uzależnienia.
              I propozycja doktora, który całe życie wysyła ludzi do AA (gdy pracuje zawodowo,
              czyli zarabia) a na emeryturze nagle zmienia zdanie brzmi jak propozycja wprost
              - lecz się poprzez powrót do swojego pijanego stanu umysłu.
              Poza tym bardzo dużo mówi dla mnie fakt, że przetłumaczono jego program na język
              rosyjski, perski i chiński. To narody otwarte na wszystkie możliwe i istniejące
              w świecie głupoty.
        • pierzchnia Re: Pozytywne myślenie zamiast spotkań AA ? 22.03.10, 13:21
          Dobrze to, o Tobie świadczy-doceniam to!
          -Nawet jestem zdziwiony.

          Ale ja nie wierzę, w uniwersalizm oparty na tzw. samodzielności.
          Wspólnota obejmuje wszystkich, również tych najsłabszych i dlatego moje uwagi dotyczą pewnych zmian, jakie bym wprowadził na tej płaszczyźnie.
          Przecież już kiedyś pisałem o ludziach, których wystarczy popchnąć, i o tych, którym nie pomoże najlepsza terapia.

    • tenjaras Re: Pozytywne myślenie zamiast spotkań AA ? 22.03.10, 13:28
      Tutaj Smart
      Recovery jest postawione w tej samej grupie wspólnot samopomocowych co AA.
      Twórca tego programu, moim zdaniem, wyszedł naprzeciw zakompleksionym pijakom,
      którzy tak do końca nie chcą zmierzyć się ze swoim uzależnieniem. O tym
      przyczytałem tutaj
      • pierzchnia Re: Pozytywne myślenie zamiast spotkań AA ? 22.03.10, 13:44
        Przede wszystkim jeżeli już rozmawiamy, to rozmawiajmy uczciwie-bo znów zaczyna się wspieranie swoich/domena Augusta/.
        Skoro Tenjaras uważa się za zdrowego, to znaczy, że się wyleczył.
        Oznacza to również, że to uzależnienie nie jest nieuleczalne.
        Nadal podtrzymuję, że to nie jest choroba, a specyficzne zatrucie, z którego wyjść jest ciężko ponieważ bez odtrucia człowiek nie jest, w stanie zrozumieć mechanizmu.
      • tenjaras Re: Czy w AA nie uczymy sie pozytywnego myślenia? 22.03.10, 13:56
        Najważniejsze to czego uczy AA - umiar i zdrowy rozsądek. Jeżeli innym tego nie
        potrzeba, to niech szuka na to sposobu, by przetrwać w otaczającym go świecie.

        Do AA musiałem sam siebie przekonać. Choć przyznaję, że na początku byłem
        oczarowany, jednak to co mi zaproponowali spotkani tam ludzie, zaowocowało
        większym krytycyzmem i weryfikacją. Nie wszyscy, których spotykam w AA, to
        ludzie uczciwi, ale AA nie przekracza w tej kwestii jakichkolwiek innych grup
        społecznych. Naprawdę nieliczni stali się dla mnie wzorcem, a i w tej grupie
        odbywa się naturalna rotacja. Lektura AA wskazało mi do czego mogę dojść
        stosując 12 Kroków w swoim życiu. Zawsze pragnąłem być takim człowiekiem, o
        jakim wtedy przeczytałem. Dlatego uznałem, że AA jest dla mnie.

        A cała debata o skuteczności i wpływie na samookreślenie się w społeczeństwie
        stała się dla mnie drugorzędna i traktuję ją, jak każdą debatę, jako narzędzie
        zwłoki do podjęcia konkretnych, ważnych i niezbędnych działań.
        • 7zahir Nie odpowiedziałes na moje pytanie Jaras. 22.03.10, 19:17
          Zgadzam sie z Tym co napisałeś,lecz
          nie chodziło mi o "bycie na haju" w ciagłej euforii
          i " zamiatanie waznych spraw pod dywan".

          Mnie AA nauczyło pozytywnego myslenia
          o przyszłości w nowym zyciu.
          Zobaczyłam, że zycie wcale nie musi byc ponure bez "dopalacza".


          Nauczyłam się, że w szarym, codziennym życiu
          warto dostrzegać radosne chwile i myslec pozytywnie
          Co nie musi być zaprzeczeniem zrowego rozsadku.
          • tenjaras Re: Nie odpowiedziałes na moje pytanie Jaras. 23.03.10, 12:04
            Albo przegapiłem pytanie, albo go nie było...

            To chyba oczywiste, że trzeźwość i kierowanie się zdrowym rozsądkiem, nie jest
            żadnym hajem. Jednak muszę przyznać, że żaden haj, jaki w swojej karierze
            pijackiej osiągnąłem, nie przypomina tej wewnętrznej energii jaką odczuwam
            teraz, kiedy nie stosuję żadnego dopalacza. Napisałbym nawet, że nie ma czegoś
            takiego jak szare, codzienne życie, ale może to być jak najbardziej subiektywne
            odczucie.
              • ela_102 Widzę, że muszę pomóc 23.03.10, 20:11
                Na pytanie postawione w tytule wątku odpowiedź jarka znajduję tu:

                SmartRecovery jest postawione w tej samej grupie wspólnot samopomocowych co
                AA.Twórca tego programu, moim zdaniem, wyszedł naprzeciw zakompleksionym
                pijakom, którzy tak do końca nie chcą zmierzyć się ze swoim uzależnieniem


                Sama jednak chciałabym się dowiedzieć, jak Ty Zahir odpowiesz na takie pytanie.
                Co Ty na temat tego programu i jego twórcy?
                • 7zahir Dziękuję Elu. 24.03.10, 08:33
                  ela_102 napisała:

                  > Sama jednak chciałabym się dowiedzieć, jak Ty Zahir odpowiesz na takie pytanie.
                  > Co Ty na temat tego programu i jego twórcy?>

                  Myślę, że jezeli faktycznie oparty jest na
                  " czystych zasadach" ( tzn bez indoktrynacji anty AA
                  i całej otoczki finansowej - robienie kasy kosztem chorych)
                  to moze byc pomocny, jako dodatkowa a nie jedyna forma leczenia.
                  • ela_102 Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 09:51
                    Nie wiem czego uczą się inni.
                    Ja w AA nie szukałam pozytywnego myślenie, ani Boga.
                    Lecz szukałam konkretnych wskazówek do osiągnięcia trzeźwości.
                    Być trzeźwym znaczy być rozsądnym zdrowo reagującym człowiekiem i nie pić
                    alkoholu. Z pewnością wielokrotnie oprócz tych wskazówek otrzymałam tam nadzieję
                    na lepsze jutro, oparte na wsparciu ludzkim, a nie na "pozytywnych afirmacjach".
                    Dzięki AA nauczyłam się dostrzegać pozytywne aspekty życia, które zawsze były, a
                    do których ja na tamten czas nie miałam dostępu. Nie jest to jednak to samo co
                    "pozytywne myślenie". Ja w AA nauczyłam się ROZSĄDNEGO myślenia i dostrzegania
                    równowagi miedzy dobrem i złem.
                    Dla mnie pozytywne myślenie to taki model amerykański - jak się masz? pyta
                    sąsiad sąsiada, któremu właśnie spłonął dom i opuściła go żona - Świetnie!!!!!
                    Nie należy mylić radości z głupkowatością, szczęścia z odlotową euforią, a
                    smutku z depresją, pozytywnego myślenia z optymizmem.
                    Pozytywne myślenie może służyć zakłamywaniu rzeczywistości.
                    Ja to doskonale wiem, bo to przeżyłam.
                    To taka jakaś nierealna wiara, że nagle rzeczy będą inne pomimo, że ja nie
                    zmienię swojego postępowania.
                    • 7zahir Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 14:12
                      ela_102 napisała:
                      > Dzięki AA nauczyłam się dostrzegać pozytywne aspekty życia, które
                      zawsze były, a
                      > do których ja na tamten czas nie miałam dostępu. Nie jest to jednak
                      to samo co
                      > "pozytywne myślenie">


                      Moim zdaniem to jest pozytywne myslenie bez ujmowania
                      tego pojęcia w cudzysłów.
                      • ela_102 Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 14:20
                        Nie to Zahir, może w Twoim przypadku tak jest.
                        W moim przypadku dostrzeżenie pozytywnych i negatywnych aspektów życia jest w
                        równowadze jest EFEKTEM ROZSĄDNEGO myślenia. I dokładnie wiem, czemu wzięłam to
                        w cudzysłów.
                        Równie dobrze można by stwierdzić, że odkrycie negatywnej strony życia jest
                        negatywnym myśleniem.
                  • pierzchnia Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 09:56
                    Jeżeli chcecie dyskutować o tym programie, który przedstawiła,Zahir, to go najpierw poznajcie- odnoszę wrażenie, że dyskutujecie o czymś, czego w ogóle nie znacie.
                    Przedstawcie szczegółowo program leczenia tego faceta-inaczej to tylko jakieś licealne rozmowy o wszystkim i niczym.
                  • tenjaras Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 13:03
                    Pozytywne myślenie rzeczywiście może kojarzyć z całym tym rynkiem, na potrzeby
                    którego zostało wykreowane to określenie. Dlatego może lepiej pozostać przy
                    określeniach używanych w AA, gdy mówi się o AA.

                    W AA chodzi o przebudzenie do normalnego życia z okowów alkoholizmu i wszelkich
                    jego konsekwencji, włącznie z zadośćuczynieniem. Opisane to jest słowami
                    "przebudzenie duchowe".

                    Jeżeli Kroki 10 i 11 powodują u kogoś pozytywne myślenie, to pewnie tak jest. Mi
                    lepiej pasuje trzeźwe myślenie. Pozytywne myślenie nie musi być trzeźwe, dlatego
                    lepiej unikać takiego określenia, jeżeli ma się na myśli efekt osiągany w
                    programie zdrowienia z alkoholizmu AA. AA sugeruje uczciwą postawę wobec siebie,
                    pozytywne myślenie nie wymaga uczciwości. Tak więc ja osobiście nie łączyłbym
                    pozytywnego myślenia z AA.
                    • 7zahir Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 14:05
                      Mnie AA dało najpierw nadzieję,
                      ktorą kojarzę z pozytywnym mysleniem,
                      a potem uczucie, że nie jestem sama
                      i zawsze moge poprosic o pomoc,
                      co tez kojarzę z pozytywnym mysleniem.
                      Następnie uczucie akceptacji, którego zawsze
                      ,mi brakowało
                      i które też kojarzę z pozytywnym mysleniem.

                      Pozytywne myslenie wcale nie musi być "pijane"
                      w procesie zdrowienia.


                      Wpływ pozytywnego myslenia na regeneracje chorego organizmu
                      jest znany od zawsze,
                      więc dlaczego zabraniac go w leczeniu alkoholizmu?
                      • ela_102 Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 14:29
                        więc dlaczego zabraniac go w leczeniu alkoholizmu?

                        nikt tu nie mówi o zabranianiu, raczej o "niebezpieczeństwach"
                        Tworzenie ułudy po zaprzestaniu picia to ostatnia rzecz jak w przypadku
                        alkoholika powinna mieć miejsce.
                        Czytałam sporo książek o "pozytywnym myśleniu" i nawet kiedyś wierzyłam, że, w
                        pół roku zaledwie mogę się stać milionerką nie wkładając w to większego wysiłku.
                        "Sztuka myślenia kategoriami sukcesu", do takiego myślenia mnie "wypaczyła",
                        choć tytuł kuszący prawda?

                        Mylisz Zahir optymizm z "pozytywnym myśleniem".
                                  • ela_102 Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 17:37
                                    Oczywiście, że możesz sobie ustalać własne definicje wbrew przyjętym naukom. Ale
                                    zawsze zaznaczaj, że to TY jesteś ich autorką.
                                    A jak opierasz się na wiedzy kogoś innego, kto podważa tę wiedzę uznaną to go podaj.
                                    Możesz też najzwyczajniej w świecie przyznać, że się myliłaś.
                                    Znam osobę, która ma cały światopogląd wywrócony do góry nogami.
                                    Można by ją porównać do "worka rozmaitości". Miesza wszystkie możliwe filozofie
                                    w jedną sądząc, w dodatku, że wszyscy ludzie mają tak samo jak ona. A jak nie
                                    mają, to powinni mieć , bo to jedyna droga do szczęścia. Żeby się jednak połapać
                                    w tym chaosie, trzeba by było wykazywać zdolność do schizofrenii. Nikt o
                                    zdrowych zmysłach nie mógł by pójść w takie ABSURDY. Możesz mi wierzyć, że ta
                                    kobieta zaczynała od "pozytywnego myślenia" i wpadła w potworną pułapkę.
                                    Ogłasza prawdy będące stekiem kłamstw jako rzeczy objawione.
                                    • ela_102 Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 17:58
                                      Oprócz sekt wyznaniowych występują sekty psychologiczne,
                                      terapeutyczno-uzdrowicielskie, ekonomiczne, a także polityczne. Przybierają one
                                      różne formy prawne; są to związki wyznaniowe, stowarzyszenia, fundacje, szkoły
                                      językowe oraz wszelkie formy działalności gospodarczej np. gabinety odnowy
                                      psychologicznej, kursy pozytywnego myślenia, kształcenia umysłu, poszerzania
                                      świadomości, firmy sprzedaży bezpośredniej.
                                      • pierzchnia Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 18:53
                                        ela_102 napisała:

                                        > Oprócz sekt wyznaniowych występują sekty psychologiczne,
                                        > terapeutyczno-uzdrowicielskie, ekonomiczne, a także polityczne. Przybierają one
                                        > różne formy prawne; są to związki wyznaniowe, stowarzyszenia, fundacje, szkoły
                                        > językowe oraz wszelkie formy działalności gospodarczej np. gabinety odnowy
                                        > psychologicznej, kursy pozytywnego myślenia, kształcenia umysłu, poszerzania
                                        > świadomości, firmy sprzedaży bezpośredniej.



                                        Czyli manipulacja obejmuje obszary, których gołym okiem nie zobaczysz.
                                        Człowiek jest istotą podatną na złe wpływy - sama świadomość tego zjawiska to za mało.
                                        Tutaj potrzeba czegoś więcej.
                                        • ela_102 Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 19:05
                                          sama świadomość tego zjawiska to za mało. Tutaj potrzeba czegoś więcej.
                                          np. przeżycia takiej manipulacji.
                                          Dokładnie tak samo jak z alkoholizmem.
                                          Wiemy, że istnieje. Wiemy, że trzeba pić alkohol aby stać alkoholikiem. A jednak
                                          ciągle ktoś nowy popada w to "gówno".
                                          Przeżycie, czy to sekciarskiej manipulacji, czy uzależnienia dopiero uczula na
                                          pewne sprawy. Dobrze wiemy jak trudno trafić z właściwą informacją do takich
                                          osób, będących w trakcie, czy to nałogu czy zmanipulowania, ponieważ i do nas
                                          NIKT NIJAK nie potrafił dotrzeć.
                                          Teraz najwięcej czasu spędzamy na "mądrzeniu" się, bo z perspektywy czasu sami w
                                          swoich oczach wyglądamy zabawnie jednak leży nam na sercu los takich osób i
                                          chcemy ich uchronić przed własnymi błędami.

                                          Ale jak to robić skutecznie, skoro najczęściej podważane jest doświadczenie własne?
                                        • aaugustw Re: Nie o to pytanie mi chodziło. 24.03.10, 19:49
                                          pierzchnia napisał:
                                          > Czyli manipulacja obejmuje obszary, których gołym okiem nie
                                          zobaczysz. Człowiek jest istotą podatną na złe wpływy - sama
                                          świadomość tego zjawiska to za mało.
                                          > Tutaj potrzeba czegoś więcej.
                                          ____________________________________________________.
                                          Czlowiek jest istotą podatną nie tylko na złe wpływy...
                                          To podswiadomosc o tym decyduje, dlatego tych sekt jest
                                          tak duzo, bo kazda z nich ma swoja prawde, ktora potrafi
                                          obronic, przy czym o tej uniwersalnej prawdzie, ktorej
                                          nikt zwietrzyc nie moze nie podaja, bo mimo tych prawd
                                          wplyw czlowieka na swoje emocje, na swoja wlasna dusze
                                          rowny jest lupince orzeszka znajdujacego sie na oceanie...!
                                          A...
      • ela_102 Sens stanu emerytalnego 22.03.10, 16:43
        Cholerna emerytura.

        Ale jak widzimy na przykładzie profesora, bohatera tego wątku, na emeryturze
        można życie wywrócić do góry nogami.
        Może to być reakcja na ogarniający marazm i nie dostosowanie do życia na uboczu
        ważnych spraw ludzkich.
        Wtedy dobrze robi np. rewolucyjne podejście do jakiegoś problemu.
        Realizuje się też marzenia młodości, które z racji podporządkowania się jakimś
        schematom nie mogły wcześniej w życiu zaistnieć.

        Widzę to wielką nadzieję dla naszego DEO(!)
        Po przejściu na emeryturkę zacznie wywracać i swój świat do góry nogami, co w
        wielkim skrócie może objawić się nawoływaniem wszystkich alkoholików świata do
        pójścia drogą AA, jak i będzie wygłaszał swoją WIELKĄ miłość do każdego odrzutka
        społecznego, kobiet szczególnie. przez wszystkie możliwe i dostępne środki
        przekazu medialnego :-)))))
        Deo_REWOLUCJA MIŁOŚCI !!!!!!!!!!

        prawda, że piękna wizja?
          • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 22.03.10, 19:57
            Jak to pierzchnia? przecież kochałam się w Salvadorze Dalim ;-)
            Tylko, że on Świata poza swoją Gają nie widział.
            Jednak wrażenie jakie na mnie wywarł tkwi we mnie do dziś
            i nawet picie tego nie zniszczyło ;-)
            Czytałam, że otworzyłeś KLINIKĘ - mam w związku z tym pytanie.
            Czy zakładasz też leczenie negatywnym myśleniem dla osób które trzeba ściągnąć
            na ziemię, kiedy zbyt wysoko fruwają?
              • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 22.03.10, 20:08
                Nie da się pierzchania w ten sposób dolecieć do nieba, dobrze o tym wiesz.
                Jedyne co można to ulecieć tak wysoko, że upadek z tej wysokości to pewna
                śmierć, bardzo przykra i ostateczna.
                Sam rozumiesz, jak ktoś spadnie z dwu metrów to tylko się połamie ;-)
                    • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 10:01
                      ela_102 napisała:

                      > Jak lekki musi być człowiek, aby nie działały na niego siły grawitacji?
                      > I czy jest to możliwe?

                      Ja o duszy,a Ty o ciele?
                      To zapytaj pilotów-w wirówce to dopiero grzechów przybywa.


                      .


                      • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 11:29
                        Słyszałeś kiedyś pierzchnia, aby dusza opuściła ciało za życia?
                        Ciało chodziło sobie swobodnie po ziemi a dusza latał w obłokach?
                        To wrażenie oczywiście może być "sztuczką diabelską" i wiele osób "nawróconych"
                        daje takie właśnie świadectwa, np. Robert Tekieli, który był "magiem" i
                        moderatorem w "New Age" i potrafił czytać w ludzkich myślach. Bardzo ciekawa postać.
                        Dla mnie dusza ludzka opuszcza ciało w monecie śmierci.
                        Jeżeli ktoś sądzi inaczej powinien wiele spraw zweryfikować, bo błądzi.
                        • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 13:02
                          Twoje twierdzenia są niezgodne z tym ,co głosi Biblia.

                          A poza tym, nie taki diabeł straszny...
                          Mój kolega nie chodził do kościoła, ale musiał u księdza,w swojej parafii ,załatwić jakieś kwestie formalne.
                          Gdy ksiądz spytał o jego nazwisko,ten dziwnie się uśmiechnął i odpowiedział:
                          Proszę mi wybaczyć, może to dziwnie zabrzmi, ale nazywam się Boruta.
                          -Panie,to był bardzo porządny diabeł.
                          • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 13:14
                            Twoje twierdzenia są niezgodne z tym ,co głosi Biblia.

                            A dowód na powyższe? bo wiesz pisać można wszystko.
                            Jak przystało na chrześcijankę za którą się uważam, rozwijającą się w wierze w
                            konkretnych warunkach, wśród konkretnych osób - przeczytałam cała Biblię
                            dwukrotnie przez całe życie w całości.
                            i codziennie potrafię po nią sięgnąć czytając spontaniczne wybrane teksty.
                            Jestem raczej pewna, że moje pisanie w niczym nie odbiega od zawartych tam
                            spraw. Udowodnij, że jest inaczej.
                            • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 13:41
                              Spytaj Świadków Jehowy.
                              Oni głoszą od lat/na podstawie Biblii/, że dusza, która grzeszy, umrze"
                              A te przeżycia, które ludzie mają podczas operacji/wychodzenie poza ciało/ to też sprawka szatana?

                              Przez te lęki, na stosie spalono wielu niewinnych ludzi.
                              Kościół przeprosił,ale to znaczy, że nie jest nieomylny.

                              • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 14:04
                                Dlatego napisałam, że rozwijam swoją wiarę w konkretnych warunkach z konkretnymi
                                osobami, aby nie musieć o nic pytać tych którzy wszystko wypaczają i tłumaczą po
                                swojemu.
                                Jednak akurat to jest wspólne - zanim dusza umrze na wieki, musi opuścić ciało i
                                zostać osądzona. Osobiście sądzę, że Bóg jest tak miłosierny iż mało kto dostąpi
                                takiego potępienia.
                                Opuszczanie duszy w trakcie śmierci klinicznej (czyli nie ostatecznej)
                                potwierdzone medycznie to tylko dowód na to co piszę.
                                Dla wielu ludzi, doświadczenie tego jest powodem do zmiany swojego
                                dotychczasowego życia tak jak dla alkoholika przeżyte dno.
                                Bóg wie co robi i po co pierzchnia. Rożne stosuje techniki, aby ludzi do siebie
                                przywołać.
                                Ta wymieniona w tym wątku, jest techniką odwrotną, czyli od Boga odciągająca.

                                Gdybyś z uwagę poczytał o Świętej Inkwizycji dowiedziałbyś się, że zdecydowanie
                                więcej ludzi uratowała. Tutaj chodzi o konkretne sądzenie ludzi i wyroki
                                uniewinniające. Każdy poruszany przez Ciebie temat jest zaledwie przez Ciebie
                                liźnięty. Niby o czymś słyszałeś, ale przyjrzeć się temu to już za trudne. I
                                paradoksalnie to Ty właśnie ciągle podkreślasz potrzebę samodzielnego myślenia.
                                    • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 14:46
                                      Ja piszę o swoim konkretnym podejściu na poruszanych spraw a TY?
                                      Napisz o swoich konkretnych doświadczeniach życiowych i sposobach pojmowania, a
                                      nie o tym co sądzą na dany temat inni.
                                      Wtedy to będzie rozmowa. Cały czas prowokuję Cię do takich właśnie zachowań....
                                      Napisz chociażby z jakich konkretnych przyczyn odrzucasz to czy tamto, bo
                                      niedługo zaczniesz zaprzeczać nawet temu co sam piszesz, jesśi już tego nie
                                      robisz ;-)
                                      • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 18:44
                                        Oczywiście istnieją ludzie, którzy na siłę próbują wywoływać pewne zjawiska i później za to płacą np. swoim zdrowiem psychicznym.
                                        Natomiast takie samoistne przejawy nie są dziełem szatana-występują u osób. u których rozpoczął się pewien proces rozwoju duchowego.
                                        Są to najczęściej osoby wyjątkowo wrażliwe-zresztą wśród mistyków chrześcijańskich, takie oznaki nie były czymś rzadkim.
                                        Znam ten temat bardzo dobrze.
                                        Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, że np. pewne wtajemniczenia odbywają się podczas snu-no, ale nie straszmy Gucia...
                                        • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 20:07
                                          Pierzchnia ja wiem, że na świecie jest blisko 6 miliardów ludzi i że każdy z
                                          nich ma swoje przeżycia tudzież doświadczenia.
                                          Ja chcę wiedzieć jak masz TY, a nie INNI ludzie.
                                          Rozumiesz?
                                          Możesz też powiedzieć - że nic mi do tego(!) - i szybciej zrozumiem taką
                                          rozmowę, niż ciągle powoływanie się na INNYCH, nawet w sprawach tutaj
                                          najistotniejszych, czyli alkoholizmu.
                                          Ale aby rozmowa miała dla mnie sens oczekuje wymiany własnych doświadczeń.
                                                  • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 23.03.10, 21:09
                                                    Ja nikogo nie uważam za alkoholika-już pisałem kiedyś dlaczego/słowa potrafią więzić/.
                                                    Dziwne pytanie z tą abstynencją-myślisz, że gram na forum?
                                                    W połowie kwietnia będzie rok.
                                                    Nie boję się-w ogóle/dla mnie jest to jasne/.
                                                  • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 09:56
                                                    Pierzchnia, przede wszystkim dzięki za zaufanie, fajny z Ciebie facet ;-))))
                                                    masa szczęścia przed Tobą jeszcze, zobaczyłam to wokół Ciebie, jakem wizjonerka
                                                    ;-) Zbudować je jednak można tylko na rozsądku pamiętaj.
                                                    Z jakiego powodu więc nie pijesz alkoholu?
                                                    Bo ja z powodu uzależnienia od niego i świadomości co z mnie robił.
                                                  • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 10:18
                                                    "Z jakiego powodu więc nie pijesz alkoholu?"

                                                    Odtrucie nie było czymś wesołym-wąż zrzuca starą skórę...
                                                    Jednak, po kilku miesiącach, zrozumiałem na czym polega mechanizm tej niewoli.
                                                    Gdybym wiedział, że moim czynem udowodnię innym słuszność tej drogi,to na waszych oczach wypiłbym te kilka piw...
                                                    Gdybym nie wpadł,w ciąg ,usłyszałbym, że to żaden dowód, że nie jestem alkoholikiem-tak to właśnie wygląda.
                                                    W tym uzależnieniu chodzi o coś zupełnie innego.
                                                    Obserwujcie i nauczcie się wreszcie myśleć samodzielnie.
                                                    Odrzućcie niewidzialne kamienie, które otrzymaliście, w spadku po kimś kto był takim samym człowiekiem jak Wy.
                                                    No i oczywiście LĘK i BRAK WIARY-no, kto pierwszy zachleje,kto się złamie bo to przecież nieuleczalne.
                                                    Sami się wkręcacie, w kolejne pęta-z niewoli, w niewolę...
                                                    Tylu wspaniałych ludzi dało się nabrać na STRACH-nie oni pierwsi i nie ostatni.

                                                  • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 10:50
                                                    To nie jest odpowiedź, to jest właśnie na piętnowana przez Ciebie demagogia i
                                                    kompletny brak konkretów. Nie pijesz, bo kilka miesięcy nie pijesz?
                                                    Ciągłe pisanie o innych, może Ty nie od alkoholu, ale od ludzi jesteś
                                                    uzależniony? Czy dowodem na Twoje samodzielne myślenie jest myślenie za innych?
                                                    Co kto powie? co kto zrobi? jak się zachowa? jak powinien się zachować?
                                                    To jest dopiero NIEWOLA. Tak miałam zanim stałam się alkoholiczką.
                                                    Nie ma we mnie ani lęku, ani braku wiary.

                                                    Powiem Ci tak:
                                                    A gdyby mnie tu nie było, gdybym z Tobą nie rozmawiała? co byś Ty robił? tak czy
                                                    siak przyszedłeś Tu i jesteś TU coraz bardziej czyżby działo się tak dlatego, że
                                                    wiesz już wszystko i z nikim nie musisz o tym gadać?
                                                    Ja jestem tu z konkretnych powodów, a TY?
                                                  • deoand Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 11:21
                                                    Choc dyskusja jest w gruncie rzeczy czatową rozmową eli z pierzchnia o
                                                    wszystkim i o niczym to jednak nigdy ela mnie nie zawiedzie i zawsze napisze
                                                    cos bezdennie głupiego / nawet jesli ogólna myśl jest ok / , że musze sie wtrącic .

                                                    cytuje ele
                                                    Co kto powie? co kto zrobi? jak się zachowa? jak powinien się zachować?
                                                    > To jest dopiero NIEWOLA. Tak miałam zanim stałam się alkoholiczką.
                                                    > Nie ma we mnie ani lęku, ani braku wiary.

                                                    jaka niewola normalnego zachowania - to standart współżycia społecznego aby
                                                    patrzeć na swoje zachowanie i na innych ... Normalna normalnośc

                                                    a nazywanie pijackich manier wolnoscia to tylko godne eli - wyzwoliła sie jako
                                                    alkoholiczka leżąc w rowie i zdejmujac ciuchy niczym naprany Borysewicz na
                                                    koncercie

                                                    Wyzwoliłam sie z niewoli jak zostałam alkoholiczką

                                                    Paranoja !!

                                                    Temat wiodący ciekawy - trzeba by dokładniej zapoznac się o co autorowi naprawde
                                                    chodzi choc w gruncie rzeczy sprowadza się do tego co ja nazywam odzyskaniem
                                                    silnej woli pod hasłem Nie nie piję i wtedy unikamy efektu jo-jo tak
                                                    charakterystycznego dla aa - przestaje chodzić na mitingi i za chwile zaczynam pić

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 11:55
                                                    to standart współżycia społecznego aby
                                                    patrzeć na swoje zachowanie i na innych ... Normalna normalnośc


                                                    Widzisz ty też DEO NIGDY mnie nie zawodzisz NAJGŁUPSZĄ z możliwych interpretacją
                                                    moich BARDZO MĄDRYCH SŁÓW i zdań no i wysokim poziomem chamstwa w "dyskusji".
                                                    Ja nie napisałam, aby nie mieć na względzie zachowań innych ludzi, bo to
                                                    wiadomo, że jest w życiu konieczne. Ja napisałam. i tu napiszę tłustym drukiem,
                                                    jak uczniowi w podstawówce:
                                                    Wymyślanie co inni myślą i jak się zachowają bez konkretnych akcesów z ich
                                                    strony jest NIEWOLĄ i ucieczką od siebie

                                                    przykład: jak pójdę do US, to pani w okienku, głupia jak but z pewnością mnie
                                                    wkurzy.
                                                  • deoand Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 12:09
                                                    Czasem daje się to przewidzieć np. jak gdy przemówi Tusk to pewno mnie wkurzy
                                                    albo jak jakikolwiek polityk a z rządu to na 100 % postara sie mnie okłamac albo
                                                    jak cos powie ela 102 to na pewno musi zawrzec jakąś piramidalną bzdurę - ten
                                                    typ tak ma ... i każdy normalny człowiek jest na to przygotowywany co nie
                                                    oznacza aby tej bzdury nie pokazywać bo inaczej taka ela zreszta nie tylko ona
                                                    ma wrażenie swojej genialnosci i doskonałosci ..

                                                    Nic z tych rzeczy

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 12:16
                                                    Możesz Deo przewidzieć stan w jaki Cię taka czy inna osoba wpędzi, zwłaszcza gdy
                                                    kierujesz się uprzedzeniami, ale nie możesz wiedzieć co myśli i jak się z
                                                    pewnością zachowa.
                                                    Jeśli Ci się wydaje, że Twoje pisanie o mnie pozbawia mnie jakieś wartości to
                                                    się mylisz, jest wręcz odwrotnie. Maja wartość nawet ta wewnętrzna wzrasta bo
                                                    mam czarne na białym jakim malutkim mogłabym być człowiekiem, gdybym była taka
                                                    jak Ty.
                                                  • ela_102 p.s 24.03.10, 12:07
                                                    Znam Cie na tyle dobrze deo już, żeby mieć pewność, że Twój sposób pojmowania,
                                                    ma wyraźnie określone granice, których ze względów oczywistych nigdy nie
                                                    będziesz w stanie przekroczyć. Nie każdemu bozia daje mądrość. To dotyczy w
                                                    zasadzie każdej poruszanej tutaj kwestii. Czy to alkoholizmu, czy to
                                                    współuzależnień, czy DDA, Boga i wiary, jak i współżycia z innymi ludźmi w ogóle.
                                                    Wyraźnie, gdy nie jesteś w stanie tego przeskoczyć, rzeczy których nie
                                                    pojmujesz, lub w rozumowaniu błądzisz, ODRZUCASZ jak niedorzeczne. Może dla
                                                    własnego dobra spróbowałbyś inaczej,no chyba, że bo bycie trollem netowym jest
                                                    Twoim powołaniem.
                                                  • deoand Re: p.s 24.03.10, 12:16
                                                    Mnie idiotyzmów w myśleniu raczej nikt nie nauczy bo ja przeszedłem różne
                                                    sposoby myślenia i wyrobiłem sobie swój własny natomiast Ty masz szansę
                                                    normalnie myslec - niestety warunkiem jest rozpoczecie picia i wydostania sie z
                                                    sekty aa co siła rzeczy niedługo pewno nastąpi .

                                                    Sam jestem ciekawy kiedy ?

                                                    Ale może jednak nie wychodź z alko zoo do normalnego swiata jednak pełnego
                                                    zagrozeń dla Ciebie - zostań tam gdzie jesteś bo starych drzew się nie przesadza
                                                    jednak

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: p.s 24.03.10, 12:21
                                                    Mnie idiotyzmów w myśleniu raczej nikt nie nauczy

                                                    no pewnie. W tej dziedzinie osiągnąłeś już stan geniusza.
                                                    Nie wyobrażam sobie aby ktoś mógł Cię pobić.
                                                    Tak to jest jak się sobie samemu wyrabia sposób myślenia.
                                                    bez autorytetów i korzystania z ludzkiej mądrości.
                                                  • deoand Re: p.s 24.03.10, 12:35
                                                    W pewnym wieku samemu trzeba stać się autorytetem - czas na nauke już minął -
                                                    powtarzanie do znudzenia Billy W moim autorytetem jest - Billy W powiedział to
                                                    czy tamto to nawet za Lenina tak nie było chyba tylko za Mao ale tamte czasy sie
                                                    skończyły a Ty widac pozostałas jak ten Japończyk co to nie tak dano temu
                                                    dowiedział sie , że II Wojna Światowa skończyła sie dawno dawno temu .

                                                    Zeby kogos pozbawic wartosci to jakieś musi on miec - ja mam następujące -
                                                    uczciwośc - odpowiedzialnosc - kierowanie swoim życiem i zawsze prawdomównosc co
                                                    widac choćby na forum
                                                    a Ty ????
                                                  • ela_102 To jest tak. 24.03.10, 13:01
                                                    Chcesz deo uwodnić, że ela jest głupia, a jedyne co robisz, to udowadniasz
                                                    prawie każdym wpisem, żeś sam głupi.
                                                    Nie udowadniaj więc już może czegoś czego nie ma (głupiej eli)lecz udowodnij
                                                    swoją deklarowaną ciągle mądrość.
                                                    Z całą pewnością jest tak, że w swoich wypowiedziach nie donosisz się do tego co
                                                    stoi napisane, ale do tego jak ty to rozumiesz i tutaj obnażasz swoją małość
                                                    intelektualną.
                                                    Poza tym tylko tutaj możesz realizować swoją potrzebę "chamstwa"
                                                    W każdym innym miejscu dostałbyś już dawno bana.
                                                    Ja mogę istnieć w wielu miejscach swobodnie, taką jaką jestem.
                                                    Ty aby móc pisać na akcji np. musisz się postarać nie być chamem, bo co do
                                                    poziomu Twojej wiedzy to wszędzie Ci pokazują jak jest mierna.

                                                    W pewnym wieku, człowiek musi się bardziej starać o rozwój, aby nie wypaść z
                                                    rytmu i iść z duchem cywilizacji.
                                                    Jeśli sobie to odpuszczasz, będąc i tak bardzo do tyłu, to przyjemniej nie
                                                    zabieraj głosu, bo Twoje prawdy już dawno zmieniły inne.
                                                  • deoand Re: To jest tak. 24.03.10, 13:13
                                                    Kto tu mądry a kto nie ela to wiadomo i nie ma szensu dalej sie przepychac - to
                                                    oczywiste zarówno dla mnie jak i dla ciebie

                                                    ale oczywiście , że masz rację jak wejde do alko-zoo to pewno by mi nie tylko
                                                    dali bana ale nawet zjedli więc zawsze obowiazuje ostrożnośc
                                                    każdego nie -alko do alko .

                                                    Przed chwilą wieszałas psy na forum pana B a teraz piszesz jakie ono wspaniałe
                                                    bo by mi dało bana ..
                                                    Na początku swojej kariery na owym forum bana już dostałem ale mi go zdjęto ale
                                                    żeby było ciekawiej - ty zdaje sie , że wtedy w ogóle nie wiedziałas co to
                                                    trzeźwośc dostałem ban za obrone czci i godnosci alkoholików besztanych
                                                    niemiłosiernie przez nijaka ewę , która nie wiedziec czemu wtedy uchodziła za
                                                    guru od alkoholizmu ...

                                                    ano jak widzisz róznie bywa na tym swiecie

                                                    pzdr deoand
                                                  • ela_102 Re: To jest tak. 24.03.10, 13:32
                                                    Nie to forum miałam na myśli, tam ze swoja wiedzą mógłbyś zostać moderatorem lub
                                                    dobrym duszkiem i ze spokojem robić swoje.
                                                    Ja piszę o poważnych forach, a nie o takich które się za takie uważają.
                                                    Poza tym być może wydawało Ci się tylko, że robisz to co robisz?
                                                    znaczy bronisz czci i honoru. No i jak to robiłeś, mogę sobie tylko wyobrazić.
                                                    Kiedy ludzie rzucili się na fora, i kontynuowali swoje dysfunkcje do bólu,
                                                    niektórzy robią to do dziś, ja zwyczajnie spokojnie sobie trzeźwiałam, Chwała
                                                    Bogu. Na forach zagościłam z 4 letnia trzeźwością i dokładnie widząc czym się
                                                    objawia, a co jest jej zaprzeczeniem.
                                                  • pierzchnia Re: Sens stanu emerytalnego 24.03.10, 13:17
                                                    To forum to bardzo wygodna forma komunikacji-prawie jak rodzina, a może więcej niż rodzina-kto wie?
                                                    Obecnie, mam strasznie luzacki stosunek do mojej bytności na nim-cel osiągnąłem, dyskutuje, staram się nakreślić to, co uważam za istotne...
                                                    Przyjdzie mój czas to przestanę, w nim uczestniczyć, ale najpierw musi się czas wypełnić-wtedy się czuje, że trzeba iść...
                                                    Właśnie dlatego, Twoja uwaga jest jak najbardziej słuszna.

                                                    Ja nie pisuję o innych, ale o fałszywym obrazie, który wyznają.
                                                    Tak po prostu uważam.

                                                    Najcenniejsze są dla mnie informacje, które nie powstały na drodze dedukcji bądź jakiegoś przejęcia, a te przychodzące z zewnątrz-może to rodzaj jakiegoś natchnienia.
                                                    Tylko tyle.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka