Jak oceniacie niepijącego rodzica - pytanie do DDA

25.02.04, 08:46
Witam!
Mam pytanie do DDA - jak oceniacie postawę swojego niepijącego rodzica? czy
była właściwa? Czy udało temu niepijącej matce/ojcu uchronić Was przed
widokiem (i nie tylko) tej drugiej pijącej strony. Czy miały miejsce jakieś
radykalne działania tej niepijącej strony? Np. rozwód, przeprowadzka itp. Czy
winicie za to, co Was spotkało, tylko tę stronę niepijącą? Bo np. mogła
lepiej trafić z wyborem partnera?
Dlaczego o tym pisze - przeczytałam wątek "smutnej": "Choroba alkoholowa,
pomóżcie" i tam padła informacja, ze "ojciec nie pił 10 lat i znowu zaczyna
pić". Przeraziło mnie to w kontekście dziecka, które zupełnie niezawinione
cierpi i zamiast zająć się sobą (np. nauką), to myśli o ojcu. I pomyślałam
sobie: "Jak można pozwolić, by własne dziecko tak cierpiało??? Gdzie jest jej
matka i dlaczego nijak nie reaguje?"
MOje dziecko jest jeszcze małe i są duże szanse, by zapewnić mu szczęsliwe
dzieciństwo. Ale ważne jest także to , jak ono oceni moją postawę (jako tej
niepijącej strony)kiedy będzie dorosłe, czyli za jakieś 15-20 lat.
Pozdrawiam

    • fibin Re: Jak oceniacie niepijącego rodzica - pytanie d 26.02.04, 16:34
      Nie oceniaj, a nie będziesz oceniana:)
      • Gość: FORTY Re: Jak oceniacie niepijącego rodzica - pytanie d IP: 80.72.38.* 26.02.04, 16:39
        Z tego, czego się dowiedziałam dzieci mają większy żal do rodzica niepijącego.
        Jego oskarżają o sytuację w domu.Tylko, że rodzic jest współuzależniony i nie
        bardzo wie co jest grane. Nic więcej nie chcę pisać.
        • ami04 Re: Jak oceniacie niepijącego rodzica - pytanie d 26.02.04, 21:06
          Czyli jednak oceniają źle właśnie rodzica niepijącego, tego na którym ciąży
          większa odpowiedzialność..
          • hepik1 Re: Jak oceniacie niepijącego rodzica - pytanie d 27.02.04, 01:26
            To taki bolesny paradoks.Ona tyle lat się męczyła z alkoholikiem, znosiła jego
            wybryki i swoje upokorzenia, będąc przekonana,że to dla dobra dziecka,by miało
            pełną rodzinę, a potem słyszy ,że to ona winna wszystkiemu i pytanie dlaczego
            go dla swojego dobra i dziecka nie rzuciła...To musi strasznie ,dodatkowo boleć..
            Partnerka jest współuzależniona ale dziecko też takie jest i też nie wie ,co
            jest grane a dzieci nawet dorosłe potrafią być okrutne.
Pełna wersja