gdzie jest granica?

04.05.10, 13:13
Usiadłam niedawno w fotelu i zaczęłam zastanawiac sie gdzie jest granica, ta
granica oddzielająca spozywanie z nałogiem. Raz w zyciu upiłam się tak, że
straciłam świadomość i w moim przypadku nie znalazłam w tym niczego fajnego by
taki stan miał sie powtórzyć. W zasadzie to wręcz odwrotnie bo uciekłam w siną
dal, obawiając sie spożycia nawet jednego piwa. Niecierpie alkoholu i czasem
patrze na mimy osób przełykających, ktore mówia o jego okropnym smaku mimo
tego cos sklania do picia te osoby. Nierozumiem co dzieje sie na poczatku ze
cos zasadniczo niezbyt dobrego w smaku młoda osoba zaczyna pic w coraz
wiekszych ilościach. I gdzie jest ten moment w którym nie bardzo potrafi
przestać? W ktorym momencie pijący staje sie alkoholikiem, i dlaczego jeden
czlowiek moze pic pol zycia i alkoholikiem nie jest, a inny pije rok i sie nim
staje?
    • 7zahir Re: gdzie jest granica? 04.05.10, 18:48
      Poczytaj nt alkoholizmu w moim wątku HALT
      np tu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,176,88424905,0,Co_nas_trzyma_w_petli_uzaleznien_.html

      czy tu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,176,84789327,0,Umysl_uzalezniony.html
    • pierzchnia Re: gdzie jest granica? 04.05.10, 19:42
      Bardzo ciekawe odniesienia, które wkleiła, Zahir.
      Przeczytałem to wszystko, z wielką uwagą-dochodząc do wniosku, że mój brak analizy pokrywa się z tym całkowicie.
      Żeby to wyjaśnić najlepiej posłużyć się przykładem.
      Kiedy oglądamy świat będąc, w tzw. dobrym nastroju ,potrafimy cieszyć się tym stanem-gdyby założyć, że ludzki umysł potrafiłby trwać tak bez końca-czyli nigdy by się tym stanem nie znudził, osiągnęli byśmy rozwiązanie.
      To zrozumienie opiera się zatem na przeżyciu, a nie na dogłębnych analizach, które nie dokonują wewnętrznej przemiany.



    • e4ska Re: gdzie jest granica? 04.05.10, 21:33
      Ponieważ uzależniłam się trochę dalej niż za młodu (mam na myśli tzw. pierwszą
      młodość) stwierdzam, że wszystkiemu winne bezstresowe wychowanie.

      Jeśli jesteś tzw. pierwszej młodości - za moich czasów byłby kop w d. i do
      roboty. Na kaca najlepsza jest praca. I jasne było. Popiłeś za dużo? Leżysz? Tak
      cię w obroty wzięli, że strach.

      Nie zapomnę, jak do ciotki swej na żniwne roboty zajechałam... Przyjęto mnie
      dobrą ręką... A tu żniwa od rana, bodajże o siódmej - śniadanie. I nie było -
      zmiłuj. Kawa mleczna, chleb z masłem i serem, a ja niezwyczajna, żeby...

      Deszcz się zmiłował. Minęło... lat, a do dziś jestem mu wdzięczna.

      Ale w tamtym twardym świecie obowiązków nie uzależniłam się. Dopiero w miękkim :
      "jesteś tego warta" stało się to, co się stało... Zdiagnozowano mnie łaskawie,
      zaproszono na terapię.

      Potrzebujesz cackać się - idź na odwyk. Ale najpierw popatrz, komu zabierasz
      miejsce. Na ewentualnej państwowej terapii. Również na prywatnej. Bo sztuczny
      tłok sprzyja złodziejom.

      • pierzchnia Re: gdzie jest granica? 04.05.10, 22:16
        Czyli pod strachem...
        Tylko, że w tym miękkim świecie nie wszyscy się uzależniają.

        Najtrudniej dyscyplinę narzucić sobie samemu.
        Zresztą sam fakt, narzucania sobie czegokolwiek, świadczy o braku spójności.
        Mnie chodzi o coś zupełnie innego...
        Niektórym się wydaje, że to jakieś błądzenie, w chmurach...

      • sabinac-0 Re: gdzie jest granica? 04.05.10, 23:23
        Dlaczego w takim razie wsrod rolnikow, od mlodosci nie cackanych lecz budzonych
        ojcowskim kopniakiem i wyzwiskami do twardej, zniwnej roboty, jest tylu alkoholikow?
        • 7zahir Re: gdzie jest granica? 05.05.10, 13:29
          sabinac-0 napisała:

          > Dlaczego w takim razie wsrod rolnikow, od mlodosci nie cackanych
          lecz budzonych ojcowskim kopniakiem i wyzwiskami do twardej, zniwnej
          roboty, jest tylu alkoholikow?>


          Właśnie dlatego.
    • lindabel Re: gdzie jest granica? 05.05.10, 06:36
      Dokładnie opisałaś ową granicę. Tobie po urwanym filmie odechciało się pić, dla
      osoby zmierzającej prostą drogą do uzależnienia urwany film jest dopiero
      początkiem prawdziwego picia.
      • pierzchnia Re: gdzie jest granica? 05.05.10, 10:29
        A mnie się kiedyś odechciało, a kilka lat później zachciało.
        Spotkałem ludzi, którzy nie uczestniczyli, w wyścigu szczurów-byli z innego świata/lepszego świata/.
        Wielu z nich już nie żyje, ale nigdy ich nie zapomnę ponieważ potrafili dawać siebie innym.
        Ja przetrwałem ponieważ wciąż poszukiwałem i w pewnym momencie alkohol zaczął mi po prostu przeszkadzać.
        Szanuję to, co osiągnąłem-widać Bozia się nade mną zlitowała...
      • ma_ditka Re: gdzie jest granica? 05.05.10, 11:36
        czy umysł alkoholika jest słabszy, czy może przestaje racjonalnie myśleć?
        Alkoholizm to pasmo awantur, kłótni, poniżania samego siebie. Jednak każdy
        alkoholik którego znam tkwi w tym i pije dalej. Nie trafia do mnie argument że
        to alkohol pozwala uciekać w jakiś świat zapomnienia bo owszem na chwile może i
        tak, ale już po tym cudownym zapomnieniu przychodzi bagno z którego codziennie
        musi człowiek umyć się dokładnie i .... zaczyna to samo od nowa? Choroba
        psychiczna która zaczyna się w którym momencie??? Droga do niej jest wyboista a
        człowiek nią podąża tylko dlaczego? Skoro każdy człowiek doskonale wie że
        :)alkohol=problemy.
    • elfkabezhaltera Trudne pytania 05.05.10, 13:01
      Ma-Ditka - zadajesz pytania na które odpowiedzi - o ile sie orientuję - zajmuja
      przepastne tomy literatury fachowej.

      Piszesz:
      Nie trafia do mnie argument że to alkohol pozwala uciekać w jakiś świat
      zapomnienia bo owszem na chwile może i tak, ale już po tym cudownym zapomnieniu
      przychodzi bagno z którego codziennie
      musi człowiek umyć się dokładnie i .... zaczyna to samo od nowa?
      Choroba psychiczna która zaczyna się w którym momencie??? Droga do niej jest
      wyboista a człowiek nią podąża tylko dlaczego? Skoro każdy człowiek doskonale
      wie że :)alkohol=problemy.

      Alkoholik nie widzi - bo nie chce lub nie potrafi - że alkohol=problemy.
      Problemom winne jest absolutnie wszystko tylko nie on sam i alkohol.
      • autobusniebieski Re: Trudne pytania 05.05.10, 13:07
        zakładam, żej estesci3 córkami alkiogolkilków.. zatem wnios,ke
        prosty ty,m bardziej po ty, co napisałycie //al tego nie
        czytałem .
        ja jstem ojcem córki alkoholika.
        i jestem dumny , że kjestm aqkrat dumny w niej !
        tam sie urodziłemn , al ni mizksm
        • pierzchnia Re: Trudne pytania 05.05.10, 13:49
          Ja nie mogę się wypowiadać, w imieniu innych.
          Obraz ,tego uzależnienia -powstaje, w wyniku zderzenia alkoholu z konkretną osobowością.
          Oczywiście istnieją mniej lub bardziej dokładne typologie, ale najistotniejsze jest właściwe działanie, które ratuje człowiekowi życie.
          Nie wszyscy ludzie nalezą do kategorii myślicieli i właśnie dlatego potrzebują wsparcia i uczestnictwa, w odpowiednich programach.

          Człowiek, który nie był uzależniony, nie jest w stanie tego zrozumieć.
          • ma_ditka Re: Trudne pytania 05.05.10, 19:34
            wlasnie tego sie obawialam, ze nie ma odpowiedzi bo kazdy uzalezniony umysł
            postrzega świat w inny sposob. Ale jak byscie to nazwali czy jest to brak
            swiadomosci, czy raczej cos w roodzaju zuchwalosci?
            • pierzchnia Re: Trudne pytania 05.05.10, 21:50
              Ależ jest odpowiedź!
              Lekarze badający Kaspra Hausera odnaleźli ją bez problemu.
              eee.uci.edu/programs/humcore/Student/archives/Year2004-2005/images/khletter2.jpg
            • elfkabezhaltera Źródło wiedzy wszelakiej ... 06.05.10, 08:28
              Ja bym to nazwał chorym lub pijanym myśleniem, jak inni - nie wiem.

              www.aa.org.pl/regiony.html
              Pójdź na jakieś otwarte mityngi i sie popytaj.

Pełna wersja