"wszyscy jesteśmy chrystusami"

13.05.10, 23:36
rychło w czas, ale dopiero niedawno obejrzałem ten film, ludzie zapowiadali że jaki on prawdziwy ale dla mnie to on jest chyba przerysowany.

np. jest taka scena jak ojciec zaprowadził syna do dentysty, mały wszedł do gabinetu, a stary zniknął na kilka godzin i wrócił napruty, chłopiec w tym czasie czekał i nie wiedział co się dzieje.

no powiedzcie mi: czy takie coś jest w ogóle możliwe w świecie ludzi, pomijając już jakichś patologicznych typów którzy nienawidzą swojego dziecka, ale taki chyba by w ogóle nie zaprowadził go do przychodni? czy nie mógł poczekać te 15 minut na syna, odprowadzić go do domu i dopiero wtedy oddać się uciechom Dionizosa?
    • kkkkkarolina Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 14.05.10, 07:35
      Cześć :D

      No pewnie, że jest to możliwe, dla mnie osobiście nie ma nic
      szokującego w takim postępowaniu. Zaprowadził małego do dentysty,
      wizja czekania x czasu na syna staremu nie podpasowała, więc
      zagospodarował sobie czas bardziej rozrywkowo.
      Nic mnie w tym nie dziwi. Tak robią/robili alkoholicy ~ pijacy,
      których ja znałam/znam, w tym mój Vati również i była jazda niezła.

      Niestety, odpowiedzialność za siebie u tych ludzi szwankuje, a co
      dopiero odpowiedzialność za kogoś. Są jak małe dzieci.
    • elfkabezhaltera Normalka 14.05.10, 07:55
      Opisane zachowanie to nic nadzwyczajnego. Mógłbym rzec - normalka. Alkohol jest
      najważniejszy ...

      Sile Wyższej (jakkolwiek ją pojmuję) niech będą dzieki, że dziecko miałem już na
      trzeźwo.
    • e4ska Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 14.05.10, 08:21
      Film jest z zamierzenia absurdalny, toteż nie traktuj go niby dokumentu. Absurd
      powinien śmieszyć - i śmieszy.
      Ale czasami bardziej nudzi. Pierwsza część jest zdecydowanie lepsza. Drugiej,
      przyznam, nie byłam w stanie obejrzeć do końca. Absurd nie musi być tożsamy z
      głupotą. I rozpaczliwą chęcią zarobienia w polskim środowisku filmowym... a tu
      ciężko.

      Sytuacja, którą opisałeś, była niemożliwa nawet w czasach PRL. Stomatolog to
      lekarz. A nie ekspedientka pustego sklepu, w którym wszystko na kartki.
    • wolfigen Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 14.05.10, 08:48
      film, literatura, inne sztuki.........nigdy nie sa
      odzwierciedleniem jeden do jednego zycia....sa własnie
      przerysowaniem, symboliką itd.
      gdyby sie pokusić o prawdziwa historię księcią Elsynoru w
      teatrze to zamiast monologu :to be or not to be ....."
      byłby monolog :
      -kto mi do Qrfy nędzy, zabrał co mi się należy ?no , kto?

      , a potem krwawe mordobicie , kilka bluzgów, jedna powieszona
      przez sama siebie naiwna gimnazjalistka w ciąży i książe
      Elsynoru, co dostał przypadkową kosą w brzuch podczas
      karczemnej awantury od nikomu nieznanego żula.
      ot i hamlet cały
    • ela_102 Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 14.05.10, 12:27
      Ja tam stoję na stanowisku, że na Świecie wszystko jest możliwe :-)
      Wszak, na naszych oczach facet zjadł faceta i jeszcze to wrzucił w YouTube ;-)
      Oboje tego chcieli. Szukali się latami.

      Bezsilność wobec alkoholu, też można przedstawiać w artystyczny sposób, a ta
      opisana przez Ciebie scena jej właśnie dotyczy.
      Im dalej w nałóg tym bezsilność większa.
      Zdarzało się przecież i Matkom zapomnieć przyprowadzić swoje dzieci ze spaceru,
      bo alkohol był silniejszy.
      Dlatego min, mowa o chorobie, bo nikt zdrowy nie zachowuje się w taki sposób.

      Ja pamiętam zdarzenie ze swoje życia, kiedy jeszcze alkohol był poza mną. Nie
      był dla mnie nawet atrakcją towarzyską.
      Wracałam z dyżuru. Wysiadając z autobusu natknęłam się na wózek dziecięcy i
      siedzące w nim wystraszone dziecko oraz śpiącego, zaprutego na ławce Tatusia.
      Chwyciłam za rączkę i żwawo ruszyłam do przodu. Facet się ocknął, bo nogą wózek
      ciągle przytrzymywał - a pani co? krzyknął (!) A pan co ? odkrzyczałam (!) biorę
      dziecko do domu bo wstyd, że ma takiego opiekuna(!) facet się zorientował, że ze
      mną nie przelewki. Zaczął się toczyć przy mnie, przepraszać itd.itp. Spytałam
      gdzie mieszka i zadeklarowałam pomoc w odprowadzeniu do domu. Udało się.
      Wdrapałam się z wózkiem na 4 piętro. Zapukałam.
      Pomyślałam, że Mama szlaje z rozpaczy i że jak dziecko wróci do domu zajmie się
      nim jak należy.
      Było już po 22 -giej. Otworzyła zdenerwowana ale trzeźwa kobieta. Nawrzeszczała
      na męża - Jak mógł sięznowu napić? i na mnie - że niby co ja sobie myślę ;-)
      Ważne, że dziecko było w miarę bezpieczne.
      Nie byłam przekonana o winie faceta, zwłaszcza po usłyszeniu tego ZNOWU
      Ja nie dałabym pod opiekę dziecka ojcu który się na spacerach notorycznie upija.
      W tamtych czasach to nie był widok odosobniony.
      Pijący Tata i dziecko bawiące się w tle.
      Teraz widuję pijącego Tatę z Mamą z jednej butelki, a dziecko w tle.
      Kiedyś takiej jednomyślności nie spotykałam.
      • oryginal23 Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 15.05.10, 00:40
        Racja. Mamusie i tatusiowie nabuzowani piwem w letnim ogródku,
        dzieci gromadnie biegające w pobliżu.
        Częsty widok kiedy troszkę słonka zaświeci.
        23.
      • kkkkkarolina Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 15.05.10, 14:05

        "Wszak, na naszych oczach facet zjadł faceta i jeszcze to wrzucił w
        YouTube" - ke?
    • yuraathor Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 15.05.10, 10:26
      a ja myslę że wszystkie sytuacje przedstawione we filmie zdarzyc się mogły,
      komus , gdzieś tam.
      ja mialem odebrać syna po kilkudniowym pobycie w szpitalu, podwieziono mnie pod
      ten szpital. pomyslałem że najpierw jedno piwo na trzęsące się ciało a potem
      pójdę po syna. zamiast piwa kupiłem berbeluchę, (nalewkę) do szpitala dotarłem
      po kilku godzinach. okazało się ze syna mojego babcia (matka moja) juz wypisała.
      wzruszylem ramionami i poszedlem dalej pić.

      tylko nałogowy pijak zrozumie alkoholika
      • wolfigen Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 17.05.10, 13:43
        wyadje mi sie Yura, że nieco uprościłeś sprawe. to żesię
        napiłes.jasne jak słońce u alkoholika i dla alkoholika.
        ale.....to ,że miałeś taki ,a nie inny stosunek do obowiązków
        rodzinnych, domowych.......to nic z alkoholem moim zdaniem
        nie miało wspólnego.
        poprostu alkohol stał sie przy okazji niejako Twoim
        kumplem.....bo , moze własnie wcale Ci się Yura niechciało być
        ojcem, mężem, po co Ci były te wszystkie obowiązki?
        chciałeś sobie tylko pofiglowac z dziewczyna, a skończyło sie
        ołtarzem.

        nie bierz w każdym razie tego co napisałem zbyt do siebie
        osobiście..........tak saobie napisałem, by nawiązac do
        przykładu. mnie sie też zdarzało iść pijanym po dzieci do
        szkoły, zasnąć na spacerze z synem wózku. jak podobnie
        opisała Ela/..........ale jestem więcej niż pewny, że alkohol
        był tylko uwałniaczem tego, co mi akuret wtedy w "duszy
        grało".....a grało mi wszystko. tylko nie ojcowskie obowiązki, i
        inne tego typu "koszmary"
        • wolfigen Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 17.05.10, 13:50
          ja mam takie zdanie:
          alkoholimz nikogo nie tłumaczy i nie uwalnia prawdziwych
          przyczyn zachowania. kiedys mawiali ,ze po wódce wyłazi z
          człowieka jego prawdziwa natura: bez hamulcy, bez ograniczen
          itp.i ja się z tym zgadzam.
          inaczej po co bym w ogóle pił alkohol? po to by byc
          takim samym jakim byłem na trzeźwo?
          dla mnie to absurd..ja piłem by: zapomniec, uwolnić się, nie
          wstydzić, nie mieć obowiązków, zaspokoić swój egoizm.
          oczywiście to brzmi teraz jak samokrytyka. ale nie jest
          nią. to konstatacja faktów.
          tak własnie ze mną było.
          bywałem dobrym męzem, ale po tygodniu mnie to już męczyło,
          bywałem dobrym ojcem, ale po dwóch tygodniach byłem tym
          znudzony.
          hej
          • wolfigen Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 17.05.10, 13:52
            no i nie bez znaczenia jest ten wstyd o którym napisał
            Beka...przecież ja się też wstydziłem. ze własnie nie potrafie
            być takim jakim bym chciał ojcem i mężem, wstydziłem się
            sam przed sobą i przed rodziną, że ich w pewien sposób
            oszukuje. no to by wstyd zagłuszyć..........chlup jednego ,
            lib kilka pod rząd i po wstydzie
            • wolfigen Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 17.05.10, 13:54
              zbytnie uproszczenia "choroby alkoholowej" niczemu nie
              słuzą.....póki się nie spojrzy na samego siebie. nie na
              alkoholika X,Y,Z. tylko na siebie samego bez tego całego
              alkoholowego balastu. kim sie tak naprawde jest, lub kim by
              się chciało być.
              hej

    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "wszyscy jesteśmy chrystusami" 16.05.10, 00:10
      Wedlug mnie mozliwe, ale malo prawdopodobne. Owszem, bardzo realne jest, ze
      ojciec mogl sobie pomyslec "wymkne sie na jedno" i oczywiscie nie bylo jedno
      tylko lejec, ale wg mnie przeciez mogl przyjsc z piersiwoka w wewnetrznej
      kieszeni i pica w przychodni, no ale coz, moze mial inna logike albo sie
      wstydzil i pil dotad, az sie juz nie wstydzil.
Pełna wersja