Dodaj do ulubionych

Od kilku dni mam bardzo duży głód alkoholowy.

20.05.10, 10:47
Chce mi się chlać!!!

Chcę uciec.

Zniknąć.

Nie czuć.


Trwa to ok 10 dni. Ostatni rza piłam w zeszłą środę.
Przed piciem powstrzymuje mnie tylko fakt i świadomość, jak bardzo
zmartwiłabym moich rodziców, gdybym się napiła. Jak bardzo by
cierpieli - przeze mnie. Nie chcę, aby ktokolwiek był świadkiem
mojego picia i moich konsekwencji z nim związanych.
Wolę cierpieć w samotności.
Tak, aby nikt oprócz mnie ni cierpiał.
Ale wiem, ze tak się nie da.
Zawsze zranię nie tylko siebie, ale i bliskie mi osoby.

...

Podzielcie się ze mną ,proszę swoim doświadczeniem, swoimi uczuciami
i przemyśleniami.

Będę bardzo wdzięczna.

J.
--
Kiedy chcę żyć krzyczę.

Dzisiaj głos uwiązł mi w gardle.

Mogę tylko pisać.
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: Od kilku dni mam bardzo duży głód alkoholowy. 20.05.10, 10:59
      Odtrucie to walka.
      Jak pękniesz to przegrasz.
      Ja miałem stany totalnego osłabienia i depresji,ale powtarzałem sobie, w duchu:
      Co jest dalej?
      No i po trzech dniach przeszło.
      Później znów mnie zaatakowało/po czterech miesiącach/-zastosowałem tę samą metodę-stanąłem z boku.
      Nie odpuszczaj nawet o centymetr.
      To nie są miłe stany, ale warto być upartym żeby znów móc normalnie żyć.
      • elfica83 Re: Świetnie, że piszesz 20.05.10, 11:50
        Chce mi się chlać , bo pragnę ucieczki.

        Chce mi się chlać, bo chcę poczuć ulgę.

        Chce mi się chlać, bo mam bardzo silny fizyczny i psychiczny głód
        alkoholowy.

        Chce mi się chlać, bo chcę poczuć obojętność.

        Chce mi się chlać, bo lubię smakalkoholu.

        Chce mi się chlać, bo nie chcę wciąż kontrolować siebie. Chcę
        ponownie utracić kontrolę.

        Chcę się zamknąć w domu, uchlać się do upadłego.

        Chcę, abyurwał mi się film.

        Nie chcę nic odzczuwać - poza ulgą i zobojętnieniem.
        --
        Kiedy chcę żyć krzyczę
        • 7zahir Re: Świetnie, że piszesz 20.05.10, 14:16
          i naprawde chcesz mieć potem kaca giganta ?

          Idź na mityng AA,
          zadzwoń do innego nie pijacego alkoholika,
          a potem na spokojnie przeanalizuj czas w tył
          do momentu, gdy wydarzyło sie to coć
          co ruszyło obłęd nawrotu.

          Może to coś z tej listy:
          www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
          --
          Rzeczy dla których warto żyć
          nie sposób wymyśleć - trzeba je czuć :-)
        • aaugustw Re: Świetnie, że piszesz 20.05.10, 14:50
          elfica83 napisała:
          > Chce mi się chlać , bo pragnę ucieczki.
          > Chce mi się chlać, bo chcę poczuć ulgę.
          > Chce mi się chlać, bo mam bardzo silny fizyczny i psychiczny głód
          > alkoholowy.
          > Chce mi się chlać, bo chcę poczuć obojętność.
          > Chce mi się chlać, bo lubię smakalkoholu.
          > Chce mi się chlać, bo nie chcę wciąż kontrolować siebie. Chcę
          > ponownie utracić kontrolę.
          > Chcę się zamknąć w domu, uchlać się do upadłego.
          > Chcę, abyurwał mi się film.
          > Nie chcę nic odzczuwać - poza ulgą i zobojętnieniem.
          ____________________________________________________.
          Nie uciekniesz przed soba, wrecz przeciwnie...
          Nie doznasz ulgi, wrecz przeciwnie...
          Nie zaspokoisz pragnienia alkoholowego, wrecz przeciwnie...
          Nie bedzie Ci to obojetne, wrecz przeciwnie...
          itd... - itp...
          Spojrz prawdzie w oczy i postepuj potem z ta prawda w zyciu,
          to wymaga odwagi i moralnosci, ktora cechuje ludzi...!
          Pojdz do tych, ktorzy z tego wyszli... - Sama nie dasz rady...!
          A...
          Ps. Jezeli, oczywiscie pragniesz wiecej juz nie pic, chyba ze znowu
          sklamalas...(!?).
          I nie rob tego dla rodzicow... - Zrob to dla siebie...!
        • elfkabezhaltera Jest to mi bardzo bliskie 20.05.10, 17:44
          elfica83 napisała:

          > Chce mi się chlać, bo pragnę ucieczki.
          > Chce mi się chlać, bo chcę poczuć ulgę.
          > Chce mi się chlać, bo mam bardzo silny fizyczny i psychiczny głód
          > alkoholowy.
          > Chce mi się chlać, bo chcę poczuć obojętność.
          > Chce mi się chlać, bo lubię smakalkoholu.
          > Chce mi się chlać, bo nie chcę wciąż kontrolować siebie. Chcę
          > ponownie utracić kontrolę.
          > Chcę się zamknąć w domu, uchlać się do upadłego.
          > Chcę, aby urwał mi się film.
          > Nie chcę nic odzczuwać - poza ulgą i zobojętnieniem.

          Poza fizycznym głodem alkoholu - którego nie czułem (może nie wiedziałem, że
          czuję? może nie pamiętam? może nie chcę pamiętać?) - wszystko co napisałaś
          również i ja odczuwałem.
          Tak - chciałem się upić bo nie chciałem czuć, nie chciałem mysleć, nie chciałem
          pamiętać, nie chciałem żyć ...
          Nie udało mi się zachlać ... żyłem dalej ... no to co teraz?
          Rzucić się z okna, czy przestać pić? Bałem sie jednak śmierci.
          Przestałem pić.
          Dziś, gdy mi się zachciewa pić, przypominam sobie swoje pijane życie, jak mnie
          wtedy życie fizycznie i psychicznie bolało.
          Hmm - pierwszy przykład z brzegu - "dziś się nie upiję, aby nie musieć kłamać
          jutro".
          • pierzchnia Re: Jest to mi bardzo bliskie 21.05.10, 13:27
            Mądry z Ciebie gość-elfkabezhaltera, ale z Twoich wpisów wynika, że wciąż boisz się powrotu do picia.
            Moim zdaniem taka obawa, lęk, może wypływać z fałszywego przekonania,o jakimś wiecznym skazaniu na "wygnanie".
            W ten sposób człowiek sam się nakręca-coś zawsze wisi, w powietrzu.
            Taka autosugestia jest wyjątkowo niebezpieczna.
            • elfkabezhaltera Ciekawe spostrzeżenie 21.05.10, 15:21
              pierzchnia napisał:

              > Mądry z Ciebie gość-elfkabezhaltera, ale z Twoich wpisów wynika, że wciąż boisz
              > się powrotu do picia.
              > Moim zdaniem taka obawa, lęk, może wypływać z fałszywego przekonania,o jakimś w
              > iecznym skazaniu na "wygnanie".
              > W ten sposób człowiek sam się nakręca-coś zawsze wisi, w powietrzu.
              > Taka autosugestia jest wyjątkowo niebezpieczna.

              Ciekawe spostrzeżenie. Muszę się temu przyjrzeć. Dużo sie obecnie dzieje w moim
              życiu, może tak się objawia u mnie napięcie?

              Co do obawy napicia się - jestem alkoholikiem, jest to choroba nieuleczalna,
              więce muszę być czujny, bo tylko kieliszek dzieli mnie od ogromu kłopotów.
              • pierzchnia Re: Ciekawe spostrzeżenie 21.05.10, 16:28
                Jeżeli naprawdę wyłączysz alkohol ze swojego życia to nie masz się czego bać-generalnie to szklanka piwa czy kieliszek wódki nie spowoduje u mnie powrotu do uzależnienia, ale mam jedno pytanie:
                Po co?
                Mnie się trzeźwość bardzo spodobała i twierdzę, że alkohol to napój dla frajerów-jest podstępny ponieważ powoli zatruwa cały organizm,wpływa na Twoje decyzje,niszczy wolę...
                No i trzeba płacić-nabijając cwaniakom kabzę.
                Argumenty typu:
                "Alkohol jest dla ludzi" wzbudzają we mnie wstręt ponieważ jest to kolejna forma manipulacji.
                To wszystko po to żebyś czuł się gorszy,kaleki-nieuleczalny.
                Ten, kto da się na to nabrać ,czyli łyknie sugestię, jest załatwiony.

                Niektórzy moi znajomi potrafią znienacka-wykorzystując fajną atmosferę, zaproponować piwko albo papieroska...

                Nie ludzie nami rządzą, ale nasze słabości.
                • elfkabezhaltera Nie mam tego problemu 22.05.10, 08:53
                  pierzchnia napisał:

                  > Niektórzy moi znajomi potrafią znienacka-wykorzystując fajną atmosferę,
                  zaproponować piwko albo papieroska...

                  Wyeliminowałem ze swojego życia sytuacje "fajnej atmosfery" w której ktoś mógłby
                  mi zaproponować "piwko"*. Odkąd zacząłem trzeźwieć dość szybko przestałem bywać
                  w miejscach/okolicznościach, gdzie jest pity alkohol, bo to mi może
                  zaszkodzić**. Mógłbym się zapomnieć - więc po co kusić los? Zauważyłem też, że
                  będąc na imprezie śledziłem co kto pije i w jakich ilościach i potem to
                  analizowałem. Po co mi to?

                  A tacy znajmomi - mogą być głupi, może złośliwi, może nieświadomi mojego
                  alkoholizmu - nie jest to takie istotne. To ja mam dbać o siebie, a nie liczyć
                  na innych.

                  * - nie ma "piwka" - jest tylko i wyłącznie alkohol. Koniaczek, winko,
                  autowidolek, szampanik, denaturacik, łiskaczyk - nie ma różnicy.

                  ** czasami służbowo (choć niechętnie) bywam, ale to mi pozwala inaczej mysleć o
                  całej sytuacji


                  • pierzchnia Re: Nie mam tego problemu 22.05.10, 16:12
                    Generalnie, to nie boję się przebywać tam ,gdzie jest pity alkohol, ale nie sprawia mi to żadnej przyjemności.
                    Jestem już, w innej bajce...
                    Wypicie piwka zaproponowała mi kiedyś żona alkoholika-jej stary nie potrafił z tego wyjść i może dlatego.
                    Okropne są te ludziska...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka