Dodaj do ulubionych

jak wyrobić w sobie poczucie własnej wartości?

25.05.10, 18:08
Jestem DDA....kobietą-dzieckiem odartą z tego co dla dzieci
najwazniejsze. Z miłości, poczucia bezpieczeństwa, wartości...
Jestem kobietą wykształconą, w domu karano mnie za każdą czwórkę,
któą przyniosłam ze szkoły, nazywano leniem i "gnojem" za każdą
próbę niesubordynacji lub posiadania własnego zdania. Rodzice
wszystko wiedzieli lepiej, "dzieci i ryby głosu nie miały". Mając 19
lat wyszłam z domu na studia i tak już zostało, nie wróciłam tam
nigdy więcej na dłużej niż parę chwil...
Skonczyłam studia...wyszłam za mąż...przepłaciłam to głęboką
depresję leczoną pod okiem psychologa i psychoterapeutów...później
był rozwód, nowy związek, rozstanie, nowy związek...a ja wciąż nie
potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Wciąż daję sobą pomiatać,
wciąż godzę się na nieakceptowalne stany rzeczy bo mam wpojone: brak
wiary w siebie i uzaleznienie od ludzi, którzy mnie krzywdzą. To tak
bardzo boli........
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: jak wyrobić w sobie poczucie własnej wartości 25.05.10, 19:01
      Myslę, że tutaj znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania:
      piekniezyc.republika.pl/
      Wsparcie znajdziesz tez na mityngach DDA
      www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=53
      A tu mozesz porozmawiać:
      forum.gazeta.pl/forum/f,25314,DDA.html
      Z własnego doświadczenia mogę Ci tylko napisać,
      ze moja nauka samoakceptacji zaczęla się
      od szczerego spisania sobie listy swoich zalet,
      rzeczy w ktorych jestem dobra.

      Potem uczyłam się patrzeć na siebie
      przez ich pryzmat.
      Ilekroć dopadało mnie stare myslenie:
      w stylu jestem do niczego p- sięgałam po tę listę
      i z czasem powoli, krok po kroku było coraz lepiej.

      Następnym krokiem było podarowanie sobie prawa do popełniania błedów,
      bo przeciez jestem tylko człowiekiem.

      Mnie tez - tak jak Ciebie ganiono w domu za to, ze byłam
      nie dośc dobra zeby zasłuzyć w szkole na 5,
      a nawet jesli ja dostałam, nie usłyszałam pochwały.

      W dalszym etapie nauki samoakceptacji,
      zrozumiałam, że jezeli bede uzalezniała samopoczucie
      od czegoś lub kogoś - nie uda mi sie.

      Samoakceptacja taka jaką naprawdę jestem,
      a nie - jak dawniej - taka jaka chciałabym byc
      uwolniła mnie od leku przed odrzuceniem
      i teraz dzięki temu bardzo dużo zmieniło się
      w moim zyciu na lepsze.

      Zyję w zgodzie z sama soba,
      czego i Tobie z całego serca życzę :-)
    • lafiorka-z Re: jak wyrobić w sobie poczucie własnej wartości 25.05.10, 19:02
      edith.de napisała:

      > Skonczyłam studia...wyszłam za mąż...przepłaciłam to głęboką
      > depresję leczoną pod okiem psychologa i psychoterapeutów...później
      > był rozwód, nowy związek, rozstanie, nowy związek...a ja wciąż nie
      > potrafię się w tym wszystkim odnaleźć.

      Kolejny przykład psychoterapii zakończonej porażką.
      Trzeba więc szukać czegoś innego.
      Można dziecko przeziębić i będzie miało zapalenie oskrzeli, ale
      można też zwichnąć mu psychikę. Oba przypadki leczy lekarz, a nie
      jakiś laicki kaznodzieja.



        • pierzchnia Re: jak wyrobić w sobie poczucie własnej wartości 26.05.10, 08:37
          Wszystko wskazuje na to, że ja też mam podobny problem.
          Długo się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że DDA lub podobny syndrom, to brak samodzielności emocjonalnej.
          Lojalność, w stosunku do osób, które na to nie zasługują, brak wiary, w siebie itp.
          Jeżeli chodzi o małżeństwo to mam inne zdanie.
          Kiedyś mi się śniło, że jestem żonaty - obudziłem się, w środku nocy, cały zlany potem - to był najgorszy sen, w moim życiu.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jak wyrobić w sobie poczucie własnej wartości 03.06.10, 01:08
            No tak, to jest przeklenstwo, taki spadek po rodzicach. Mam podobny.
            Ile ja o tym myslalem, tzn w ostatnich latach, bo jako dziecko czy nastolatek to
            nie mialem pojecia, ze cos jest nie tak, bo to byl jedyny swiat jaki znalem.
            Ten posag przeklada sie na relacje z ludzmi i staje sie automatycznym sposobem
            reagowania. A przeciez nie kazdy zosta tak wychowany, wiec staje sie to powodem
            nieporozumien.
            Ja wydzielilem kilka przejawow takiego skrzywienia, tak z wlasnej obserwacji.
            Jedno to jest wspomniana nadmierna lojalnosc, inaczej brak umiejetnosci
            samoobrony. Drugi to nadmierna ambicja i wieczne niezadowolenie z wlasnych
            osiagniec. Trzeci to poczucie, ze nikt mi nie ufa, ze musze wszystko udowodnic.
            ALe najgorsze jest chyba czwarte- poczucie, ze nie zasluguje sie na milosc czy
            szacunek z racji bycia czlowiekiem/synem/mezem/kolega/przyjacielem. Wyrabia sie
            w sobie przekonanie, ze na wszystko trzeba sobie zasluzyc.
            Przeciez sam gdy spojrze na to z drugiej strony, to jest zupelnie inaczej.
            Kocham czy lubie ludzi za to ze sa i za to jakimi sa, znam ich wady i zalety i
            "kupuje" caly pakiet. Raczej wierze ludziom, zakladam dobre intencje. Pozwalam
            im na bledy, nie oczekuja bycia najlepszym czy doskonalym. Zarazem podswiadomie
            jestem przekonany, ze w moja strone jest zupelnie odwrotnie.

            Najgorsze w tym jest, ze rodzicow sie kocha bezwarunkowo i bezgranicznie, z
            racji samego faktu, ze sa rodzicami. Ja swoich kocham mimo moich pretensji.
            Natomiast w druga strone nie ma tej automatycznej i bezwarunkowej milosci i
            akceptacji. Rodzice traktuja dzieci w tej sytuacji jak towar kupiony w sklepie
            na zamowienie, ktory ma miec takie a takie cechy, niczym jak komputer, ale
            czlowiek nie jest komputerem, ma wlasna podmiotowosc i jest nieobrabialny i
            niedoskonaly. Poczucie lojalnosci wobec rodzicow niestety nie pozwala na
            dostrzezenie tego, i taka ofiara rodzicow probuje zachowywac sie jak towar a nie
            jak czlowiek.

            Z tego, co zauwazylem u siebie i co czesciowo zwalczylem na szczescie, jest to,
            ze czlowiek z DDD czy DDA ma tendencje odtwarzac role niegrzecznego dziecka-
            surowego rodzica w relacjach z innymi ludzmi, co przejawia sie we wrecz
            wyszukiwaniu znajomosci czy zwiazkow, gdzie druga osoba traktuje nas zle. To
            jest jakis mechanizm autodestrukcyjny, a zarazem to jest uciekanie w kierunku
            patologicznego, ale jedynego znanego poczucia bezpieczenstwa w znajomej konstelacji.
            Wiec wyszukujemy podswiadomie takich pijawek, ktore nas beda krytykowac,
            wykorzystywac, rugac, sprawdzac i nieakceptowac jakimi jestesmy. A takich
            pijawek jest sporo i one tez jakos podswiadomie mniej czy bardziej potrafia
            wyszukac "ofiare". Jak znajda to uczepia sie jak pchla psa i zeruja na naszych
            emocjonalnych brakach. Buduja sobie poczucie wartosci czy poczucie radosci
            wytykajac nam slabosci, wysmiewajac, wykorzystujac.
            Tyczasem wokol jest pelno ludzi zupelnie innych, akceptujacych i
            nieoceniajacych. Ale my od takich uciekamy, bo nie umiemy budowac takiej
            partnerskiej relacji. Jesli ktos nas nie krytykuje, nie wymaga ponad sily, to
            jakby nas nie kochal, nie szanowal- bo przeciez tak zostalismy przyzwyczajeni.
            Moze to zabrzmi smiesznie, ale mialem takiego kolege, niby przyjaciela, ktory w
            taki sposob wizol sie na moich plecach przez lata, jeszcze mi wmawiajac, ze to
            jest "prawdziwa przyjazn"- wysmiewal mnie publicznie, ciagle krytykowal, nic mu
            ciagle we mnie nie pasowalo. Ale jakis czas temu zatrulem tego pasozyta, nie
            doslownie oczywiscie, po prostu zerwalem z nim kontakt na zawsze, powiedzialem
            co mysle, oczywiscie sie wyparl wszystkiego, tak czy owak wycialem raka i mi z
            tym dobrze. Poki co nie widze w swoim otoczeniu podobnych pasozytow, a jak ktos
            probuje cos takiego robic to jestem uczulony i od razu macham czerwona
            choragiewka takiemu w twarz, a jak nie reaguje to mowie do widzenia.

            Kiedys tu pisalem, ze to wlasnie jest jedna z przyczyn mojej rezerwy wobec
            programu AA, ktory ja postrzegam jako zakladanie wora pokutnego i przepraszanie
            za wszystkie bledy. Owszem, dla wielu to jest droga, ale dla innych to jest
            wrecz utrwalanie poczucia sluzebnosci i odgrywania roli ofiary. Niektorych ludzi
            nalezy nauczyc nie slowa przepraszam, ale slowa spie...j.

            • pierzchnia Re: jak wyrobić w sobie poczucie własnej wartości 03.06.10, 14:01
              Napisałeś, Beka, że człowiek to nie komputer...

              DDA to takie ukrzywdzone istoty, które podświadomie szukają tego, czego kiedyś nie zaznały.
              Długo nad tym myślałem i doszedłem do wniosku, że być może, cały problem opiera się na miłości własnej.
              Trzeba wznieść się wyżej/zostawić siebie/-przestać płakać nad sobą...
              Oczywiście to tylko ogólny zarys - nie potrafię udzielić szczegółowych wskazówek, ale kierunek wydaje mi się słuszny.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka