Co mowia profesjonalisci...!?

16.06.10, 08:15
Oto tylko mala czastka wypowiedzi znanego u nas speca -
psychoterapeuty - Rosta, (w moim wolnym tlumaczeniu...).
- - -
"Nalogu nie mozna leczyc.
Tej odpowiedzialnosci za siebie i za swoja chorobe nie mozna
ot tak, przed wejsciem do lekarza,zostawic przed drzwiami.
Najwieksza kompetencja lekarska i autorytet, jak rowniez
zadna forma terapeutyczna nie gwarantuja skutecznej pomocy.

Dotkniety nalogiem alkoholowym musi, pewnego dnia, o wlasnych
silach zostawic ten pierwszy kieliszek w spokoju....

Kroku tego musi on sam dokonac.

W dojsciu do tego kroku, najwieksza i najwazniejsza pomoca
sa jego najblizsi i wspoluzaleznieni.
Ten, w ostatnich dziesiatkach lat, utworzony koncept wzajemnej
pomocy (Wspolnota AA) uratowal z pewnoscia wiecej zycia
alkoholikom, anizeli cala dotychczasowa, zawodowa sluzba medyczna"

Sformulowane juz w 1938 r. "12 Krokow" (mowa o AA), ktorych
pierwszy Krok rozpoczyna sie slowami: "............................"
na dobre juz zakorzenily sie we Wspolnocie AA, sa one droga z
najwiekszym powodzeniem do przelamania i zatrzymania tej choroby
alkoholowej oraz osiagniecia trzezwosci.

Takze w mojej psychoterapeutycznej pracy z ludzmi obarczonymi
nalogiem, ta kooperacja ze wspolnota AA jest niezbedna.

Pracuje przewaznie z suchymi alkoholikami (tzn. "nawroty" musza
byc czasami wkalkulowane i potem "przerobione"), ktorzy problemy
maja z konfliktami i zakloceniami wystepujacymi wraz z osiagnieciem
abstynencji.

Te bezposrednie konfrontacje z alkoholem, jak nie ruszyc tego
pierwszego kieliszka, jak odmowic innym ludziom tego poczestunku,
jak mam sie zachowac na imieninach, weselu, czy w goscinie, itd.
nie moze byc zadaniem psychoterapii, lecz powinny byc omowione
w Grupie AA, wraz z innymi alkoholikami...
(doswiadczenia z czasow picia i trzezwienia oraz czasu suchego).

Kto nie odwiedza zadnej z grup, wtedy przekonuje go o tym i dodaje
odwagi i mowie o slusznosci podjecia takiej decyzji. Jego (jej)
decyzji.
Najlepiej wyprobowac rozne grupy, az ta "wlasciwa" zostanie
znaleziona.
Takze, jako psychoterapeuta nie zawsze moge byc do dyspozycji,
i dlatego jest mi to wazne, ze pacjenci wymieniaja sobie swoje numery
telefoniczne, zeby w razie tego, ewentualnego "ciagu" do picia
i grozacemu "nawrotowi" moc zadzwonic do drugiego uzaleznionego.

W tym miejscu musze powiedziec, ze najlepsze moje doswiadczenia
mam z Grupami Anonimowych Alkoholikow, poniewaz w grupach tych
pracuje sie najbardziej sumiennie a sami jej uczestnicy sa bardzo
umotywowani.

To naturalnie zmienne jest w zaleznosci od miejscowosci i danej
Grupy.

W miedzyczasie mam duza ilosc pacjentow, u ktorych ta kombinacja
(terapeuta + grupa) przyniosla duze osiagniecia, ale czesto przy tym
mam problem z pacjentami AA, ktorzy znaja sie osobiscie, co powoduje
niejakie komplikacje ....

Z drugiej strony chce podkreslic, ze wprawdzie medycyna i
psychoterapia same w sobie przewaznie nie sa w stanie pomoc ludziom
dotknietym nalogiem, odwrotnie jednak rowniez czesto same Grupy
Samopomocy takze nie wystarczaja.

To ma swoj poczatek w tym, ze alkoholik nie jest rowny alkoholikowi,
mimo ze niektore Grupy AA a szczegolnie literatura Aowska, chetnie
to wrazenie chcialaby przekazac...

Nic w tym dziwnego;
w spoleczenstwie, w ktorym od dziecka jestesmy w ciaglej
konfrontacji, mamy zroznicowane biografie i rozwoj, zupelnie
zroznicowane osobowosci, albo psychiczne zaklocenia i choroby, na
tle ktorych wykoleja sie konsumpcja alkoholu, rozwijajac
zroznicowane pod wzgledem ciezkosci i przebiegu uzaleznienie
alkoholowe.

Tak, nie rzadko znajdziemy alkoholikow, ktorzy sa tak "zablokowani"
i maja takie stany lekowe, ze nie potrafia zniesc zadnej sytuacji
grupowej.
Stoja oni pod wielkim napieciem, trzesa sie, poca a w skrajnych
przypadkach dochodzi do paranoi a conajmniej do agresji.

U takich pacjentow jest tylko terapia indywidualna mozliwa.

Mialem pacjentow, u ktorych odwiedziny Grup Aowskich wywolywalo
taki strach i zagrozenie, ze doprowadzalo ich to na skraj "nawrotu",
w takich sytuacjach rezygnowalem z zalecen odwiedzania tych grup.

I tu przechodze do wlasciwego problemu, w ktorym powstaje pytanie:

Gdzie Wspolnoty (AA) i psychoterapie powinny sie uzupelniac ?"
- - -
A...
    • oryginal23 Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 10:22
      Można dać sobie radę bez kontaktów z grupami AA.
      Niemniej jednak ratując swoje życie można próbować wszystkiego co
      tylko może nam pomóc w jakikolwiek sposób.
      23.
      • aaugustw Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 19:48
        oryginal23 napisał:
        > Można dać sobie radę bez kontaktów z grupami AA...
        _________________________________________.
        Ale nigdy samemu, gdy sie jest alkoholikiem...!
        A...
        Ps. Bez AA nie ma takze rozwoju duchowego i tego
        zadowolenia z trzezwosci...!
        • oryginal23 Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 23:20
          To niesamowite, ale zgadzam się z Tobą auguściku.
          Alkoholik sam nie jest w stanie sam przestać pić.
          23.
    • konto.goscia Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 15:20
      > I tu przechodze do wlasciwego problemu, w ktorym powstaje pytanie:
      >
      > Gdzie Wspolnoty (AA) i psychoterapie powinny sie uzupelniac ?"

      Wg C. Steinera warunkiem koniecznym (ale nie zawsze wystarczającym)
      dla zdrowienia są trzy rzeczy:
      1. Działanie (Action)
      2. Świadomość (Awareness)
      3. Kontakt (Contact)

      Działanie to wewnętrzna motywacja, aby coś z tym zrobić, czyli
      zarówno zaliczymy tu terapię indywidualną jak i grupową.

      Jeżeli chodzi o świadomość - dotyczy to postrzegania i rozumienia
      siebie, swoich emocji, swojej sytuacji i swojego miejsca, roli na
      świecie - zapewne więcej można osiągnąć przy pomocy dobrego
      terapeuty niż w grupie laików.

      A kontakt - czyli podtrzymywanie relacji w grupie i wynikające z
      tego wszelkie konsekwencje "społeczne" chyba lepiej pielęgnować w
      jakiejś społeczności - może to być AA, ale pewnie może to być też
      krąg rodziny i znajomych, jeżeli są odpowiednio dobrani "profilem"
      • aaugustw Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 19:52
        konto.goscia napisał:

        > > I tu przechodze do wlasciwego problemu, w ktorym powstaje
        pytanie: Gdzie Wspolnoty (AA) i psychoterapie powinny sie
        uzupelniac ?"
        - - - - - - - - -
        > Wg C. Steinera warunkiem koniecznym (ale nie zawsze
        wystarczającym) dla zdrowienia są trzy rzeczy:
        > 1. Działanie (Action)
        > 2. Świadomość (Awareness)
        > 3. Kontakt (Contact)
        _________________________________________.
        To jest wiadoma sprawa, ale jak doznac, (np.) tego
        oswiecenia pod sufitem...!? (czyt. jak otrzymac te
        nowa swiadomosc"...!?).
        A...
        • konto.goscia Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 20:38
          > To jest wiadoma sprawa, ale jak doznac, (np.) tego
          > oswiecenia pod sufitem...!? (czyt. jak otrzymac te
          > nowa swiadomosc"...!?).

          jak sądzę, jest to indywidualna sprawa, zależna od przydzielonej danemu
          osobnikowi "mocy procesora".
          koleś o niskim potencjale, w dodatku wychowany w żulerskiej rodzinie, być może
          nigdy nie dozna tego oświecenia, bo wszystko na co go stać to wizja świata w
          której jest nieustannie pod czyjąś opieką - matka, żona, sąsiad, opieka
          społeczna, nawet jakaś odsiadka jest dla niego przeżyciem udowadniającym że
          wprawdzie nie ma zbyt wielkiego wpływu na swe życie, ale też są tacy którzy za
          niego wszystko zorganizują.

          z drugiego bieguna, powiedzmy jakiś bystry naukowiec - intelektualnie stać go na
          to, żeby stworzyć plan życia na które będzie miał wpływ, ale też istnieje duże
          prawdopodobieństwo, że cały ten swój intelektualny potencjał będzie użytkował
          aby się oszukiwać, że jeszcze na razie to nic takiego. tak samo jak można być
          znanym kardiologiem i palić papierosy.

          A co na to Steiner? - ważna jest informacja zwrotna (feedback) od ludzi - w jaki
          sposób twoje zachowania wpływają na innych, jak zmiana twojego zachowania
          przyczyni się do zmiany klimatu w którym żyjesz,
          oraz po drugie przepracowanie tej swojej "niedoli" tak aby zobaczyć swoją
          sytuację jako Dorosły a nie jako Dziecko (używając terminów z kręgu analizy
          transakcyjnej).
          • pierzchnia Re: Co mowia profesjonalisci...!? 16.06.10, 22:00
            Ja tam nie wierzę, w przemianę na drodze czysto intelektualnej.
            To jest jakieś działanie wewnętrzne/duchowe/ z zewnątrz.
            • konto.goscia Re: Co mowia profesjonalisci...!? 17.06.10, 09:03
              > Ja tam nie wierzę, w przemianę na drodze czysto intelektualnej.
              > To jest jakieś działanie wewnętrzne/duchowe/ z zewnątrz.

              miałem na myśli tylko jeden z trzech elementów : Awareness
              (Świadomość). nadal będę się upierać, że pojemność pacyny ma tu
              znaczenie decydujące - zwykły matołek nie dojdzie do tego
              oświecenia, może tylko strach go powstrzyma (groźba zawału, jakieś
              substancje wszywane tu i ówdzie).

              natomiast pozostają jeszcze inne czynniki czyli np. kontakt - gdzie
              chodzi o przemianę na poziomie emocji.
          • aaugustw Re: Co mowia profesjonalisci...!? 17.06.10, 09:00
            konto.goscia napisał:
            > ... sądzę, jest to indywidualna sprawa, zależna od przydzielonej
            danemu osobnikowi "mocy procesora".
            > koleś o niskim potencjale, w dodatku wychowany w żulerskiej
            rodzinie, być może nigdy nie dozna tego oświecenia...
            > ... z drugiego bieguna, powiedzmy jakiś bystry naukowiec -
            intelektualnie stać go na to, żeby stworzyć plan życia na które
            będzie miał wpływ...
            ________________________________________________.
            Nic bardziej zludnego, jak te powyzsze slowa... -
            Z wieloletniego doswiadczenia wiem, ze wlasnie ten
            "medrzec" ma mniejsze szanse na pokonanie swego nalogu,
            anizeli ten "ograniczony zul", poniewaza alkoholizm jest
            choroba zaklamania i to wlasnie ten pan ze szkielkiem
            potrafi to robic o wiele subtelniej i "madrze"...
            A...
            • elfkabezhaltera Moi dwaj wujowie 17.06.10, 09:36
              aaugustw napisał:

              > Nic bardziej zludnego, jak te powyzsze slowa... -
              > Z wieloletniego doswiadczenia wiem, ze wlasnie ten
              > "medrzec" ma mniejsze szanse na pokonanie swego nalogu,
              > anizeli ten "ograniczony zul", poniewaza alkoholizm jest
              > choroba zaklamania i to wlasnie ten pan ze szkielkiem
              > potrafi to robic o wiele subtelniej i "madrze"...

              Mam dwie ciotki. Obie z mężami alkoholikami.
              Jeden robotnik, drugi chirurg. Obydwaj wraki fizyczne.
              Wuj-robotnik jest w nieco lepszym stanie, bo co pewien czas był hipnotyzowany,
              aby nie pić. Wuj-chirug mało co nie zdechł, bo był ... "za mądry" na
              zahipnotyzowanie.

              Dorzucam to jako ciekawostkę do tematu, bez próby zachwalania lub negowania
              czegokolwiek.





              • pierzchnia Re: Moi dwaj wujowie 17.06.10, 11:22
                Zgadzam się z Tobą - to nie ma nic do rzeczy.
                Przemiana /tak sądzę/ odbywa się na innym planie i właśnie dlatego tak dużo mówi się np. w AA o rozwoju duchowym.
                Inteligencja jest rodzajem wyspecjalizowanego narzędzia, którego można używać zarówno, w dobrym jak i, w złym celu.
                Z uzależnieniem jest jak z modlitwą - jedna zostaje wysłuchana, a druga nie.
                • aaugustw Re: Moi dwaj wujowie 18.06.10, 09:35
                  pierzchnia napisał:
                  > ... Z uzależnieniem jest jak z modlitwą -
                  jedna zostaje wysłuchana, a druga nie.
                  ________________________________________.
                  Masz na mysli modlitwe (prosbe) o zabranie
                  obsesji picia...!?
                  A...
                  • pierzchnia Re: Moi dwaj wujowie 18.06.10, 11:51
                    Nie tylko modlitwę o zabranie obsesji picia /chociaż lepiej żeby więcej ludzi
                    korzystało z tej formy pomocy/ale o każdą - tak to już jest, że niektórym się udaje.
                    Podobno z tego uzależnienia wychodzi siedem osób na sto.
                    Czyli załapałem się jako siódmy - szczęśliwa siódemka!
Pełna wersja