punkt widzenia zalezy...

28.01.11, 12:00

...od punktu siedzenia, czy jakos tak.

Zastanawia mnie czasem, jak rozne sa rozne aspiracje i oczekiwania i co jest faktycznie wlasciwie.
Jednemu to samo bedzie korona, co innemu cierniem.
Paralizuje mnie wizja mieszkania samemu w malym mieszkaniu na kredyt albo wynajetym i wykonywania zmudnej slabo platnej pracy.Sa ludzie, ktorzy taki scenariusz przedstawiaja jako swoje osiagniecie, a jeszcze inni jako swoj cel.

Zarazem przyznam, ze mierzi mnie wyscic szczurow i systemy wartosci wielu spoleczenstw, w tym polskiego, gdzie pieniadze, wladza i slawa mierza wartosc czlowieka. Takie realia jednak budza we mnie dwie sprzeczne emocje: jedna to niechec do tego, druga to obawa przed byciem wyrzuconym poza nawias, jesli temu nie sprostam.
Czyli jakby jak ta dziewica, co niby by chciala ale sie boi:)

Mowia, ze szczescie jest w nas. To na pewno w wielu formach prawda. Nie rozumiem jednak, jak mozna byc i zyc wewnetrznie szczesliwym, gdy nasze oczekiwania czy osiagniecia rozmijaja sie z tymi u wiekszosci czlonkow spoleczenstwa. Czy naprawde mozna spokojnie zyc na marginesie glownego pradu oczeekiwan i wymagan?

Coraz wieksze mieszkania, awanse, podwyzki, wakacje w coraz egzotyczniejszych miejscach- tym niejako mierzy sie wartosc czlowieka, a szczegolnie cierpi tu mezczyzna, bo kobieta jak ladna i mloda to dostanie to za urode, gorzej jak nie jest ladna albo sie zestrazeje, ale facet stoi przed presja, albo w tym wyscigu biegnie albo powiedza, ze nie umie biec, niezaleznie czy faktycznie nie chce czy nie umie.

Zastanawiaja mnie wiec tacy faceci, ktorzy zadowalaja sie takim minimum. Czy oni znajda kobiety? Czy znajda szacunek? Czy beda uwazani za niegroznych dziwakow? Zastanawia mnie, bo tak siedze okrakiem na ogrodzeniu i blisko mi do takiej roli, jesli podejme pewne decyzje i jesli poslucham swojej "buntowniczej" natury, ale czy cos osiagne poza frustracja? Da sie to ominac?

    • dydaki Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 13:11
      Co do znalezienia kobiety to bezdomny pijok na dworcu centralnym chadza sobie z bezdomną pijaczką i na brak seksu nie narzekają. Więc jak Ci się nie chce pracować i zmęczyć by coś zarobić to zawsze się możesz sobie nie pracować jesli uznasz, że to ci szczeście da.
      Bo szczęśćie to coś takiego co się ma w środku w sobie. Znam szczęśliwą kobietkę z chorym dzieckiem marną pensją i mężem o jeszcze marniejszej pensji- , i znam sfrustrowaną byzzznezłomen ze sporymi dochodami i majątkiem. I znam sfrustrowanych gołodupców, którzy lenistwem i dążeniem do życia jako niebieski ptak przetrwonili to co mieli, sami z siebie nic nie osiągnęli i teraz szukają na kogo by tu winę za ich własny wybór zwalić. Znam też zadowolonych ze swoich osiągnięć ludzi, którzy startując od zera, wytrwale ucząc się, rozwijając, ciężko pracując -doszli do wysokiego statusu majątkowego i teraz dużo spokojniej żyjąc odcinają kupony sukcesu od kilkunastu wcześniejszych bardzo pracowitych lat.

      Wybór życia należy do Ciebie.
      Nikt nie każe Ci się zarzynac w pracy jak nie chcesz, ale jak Ci się nie uśmiecha pracować to licz się z tym, że mamona sama z nieba nie spadnie, chyba że kogoś okradniesz.
      I nikt nie każe Ci pracować w słabo płatnej pracy - możesz wyjechac za granicę i zarabiać sporo więcej niż w Polsce, mozesz się wyspecjalizowac w dobrze opłacanej dziedzinie i zarabiac kokosy na miejscu:) . Możesz też pracować sobie te max 8 godzin za niewielką pensję, wynajmować pół/albo całe życie pokoik u ludzi, stopem jeździć po świecie i czuć się najszczęśliwszym na świecie. (tylko gdy zachorujesz albo się zestarzejesz to bolśnie możesz odczuć zderzenie z brakiem gotówki).
      Jedno jest pewne - od siedzenia i malkontenctwa poczucia szczęścia Ci nie przybędzie:P

      Jak Cię mamusia i tatuś nie wyposażyli w majątek, to rzeczą normalną jest że go nie masz. I jeśli nie lubisz pracować a myślisz o zakładaniu rodziny- to dzieci ustawisz z takim samym startem majątkowym.
      Ale, mozesz zamieszkać gdzieś na małej wsi, nie musisz w dużym mieście. Możesz spokojnie żyć za 1200zł nie musisz za 6 tys. Od Ciebie zależy czego chcesz. A jak się spinasz i planowo zamierzasz "ścigać szczura" bo się naczytałeś że wszyscy inni wokoło tego wymagają... to źle wróży twojej psychice. Brak równowago praca-dom-hobby bywa zabójczy dla duszy i emocji. Nie "inni" i "szczury".

      ps.
      Swoją drogą rozbawiła mnie Twoje koncepcja biednego mężczyzny który "musi" a kobieta nic w życiu nie musi bo wystarczy że się sprzeda...
      Cóż..... więc jak chcesz mieć lasencję młodą i ładną, to wskakuj na szczura i zapieprzaj dla korporacji :)) Bo inaczej będziesz musial życ ze starą i brzydką :)))) i znowu będziesz sfrustrowany że inni to ładne żony mają a Ty nie:))))
    • aaugustw Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 15:02
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > ...od punktu siedzenia, czy jakos tak.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Od punktu siedzenia zaleza kupki polozenia
      ___________________________________.
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
      > Zastanawia mnie czasem, jak rozne sa rozne aspiracje i oczekiwania i co jest
      faktycznie wlasciwie. Jednemu to samo bedzie korona, co innemu cierniem.
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Patrz na siebie... - "Miej serce i patrzaj w serce"...!
      _____________________________________________.
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
      > ... Mowia, ze szczescie jest w nas. To na pewno w wielu formach prawda. Nie rozumie
      > m jednak, jak mozna byc i zyc wewnetrznie szczesliwym, gdy nasze oczekiwania ...
      - - - - - - - - - - - - - - -
      Szczescie w nas nie zalezy od warunkow zewnetrznych...
      A rozczarowania biora sie od duzych oczekiwan...!
      ______________________________________________.
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
      > Zastanawiaja mnie wiec tacy faceci, ktorzy zadowalaja sie takim minimum...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Jakim minimum...? - Tym wsrod ludow koczujacych, czy wsrod pilkarzy zawodowych...?
      _____________________________________________.
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
      > ... Czy oni znajda kobiety? Czy znajda szacunek?
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Kazdy garnek znajdzie swoja pokrywke...!
      A...
    • pierzchnia Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 15:37
      Istnieje cały szereg uwarunkowań, którym podlegają ludzie i właśnie dlatego odmienność jest najczęściej nieakceptowana.
      Inaczej status nie miałby żadnej wartości.
      Jeżeli będziesz potrafił wyzbyć się owych uwarunkowań to wtedy dokonasz zaskakujących odkryć - inaczej wciąż pozostaniesz rozdarty.
      • wiesj23 Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 16:29
        sorry.Można trochę jaśniej?
        • pierzchnia Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 16:52
          www.republika.pl/jkrishnamurti/wolnznan.htm
        • aaugustw Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 18:02
          wiesj23 napisał:
          > sorry.Można trochę jaśniej?
          _________________________________________________.
          Nie przejmuj sie, juz Goethe wolal o wiecej swiatla, a ja -
          "biedny zuczek" - zebym go mial wiecej jade na Mityng AA...
          A...

    • e4ska Re: punkt widzenia zalezy... 28.01.11, 23:44
      Coraz wieksze mieszkania, awanse, podwyzki, wakacje w coraz egzotyczniejszych miejscach- tym niejako mierzy sie wartosc czlowieka,

      TO się w czasach S.P. Komuny nazywało "małą stabilizacją" i wyśmiewało okrutnie... Początkujący reportażyści próbowali sił swoich np. w opisach kaszanki, jaką pożerał robotnik mieszkający na wsi, a dojeżdżający do miejskiej roboty...

      Degradacji kaszankowej winna była Komuna, a teraz? jak kto dojeżdża zatłoczonym rozklekotanym busem do miejsca, gdzie zarobi parę groszy, winnych nie ma nawet wtedy, gdy zginie w głupiej katastrofie drogowej.

      Nie ma też młodych zdolnych reportażystów, którzy opisaliby kaszanę wyjazdów polskich do cieplejszych krajów - najtaniej do Arabów bliskowschodnich, gdzie akurat narody zauważyły nagle, że z tej turystyki polskiej i sąsiedzko-polskiej nie da się wyżyć, bo to skąpa nacja. A że nacja zakompleksiona i pyszałkowata, to musi zaliczać urlopy, nadwerężając swoje zdrowie - ale postępuje zgodnie z szablonami. Płacę i mam. Mam - sam nie wiem co i po co...

      Addi... Żeby wypocząć solidnie, trzeba być mądrym. Trzeba pokochać miejsce, w którym się jest, a wtedy widzi się Kosmos i jego ogromną urodę... Jeździć też można, a nawet warto, ale po swojemu. Żeby nie oglądać tych idiotycznych gąb polskich, tych żon, tych mężów, tych dzieci - zadyszanych i spoconych, na kolejnych turnusach wczasowych - z bezmyślną kaszaną we łbie.

      Szanuj swoją samotność, Addi. Używam słowa "samotność" w paradygmacie swobód i wolności jednostki :-)

      Kobieta? Związek? To miłość, Addi, zadecyduje.

      A co do mieszkania... Ja uwielbiam wielkie mieszkania, zawsze mieszkałam w potężnych przestrzeniach, ale gdybym musiała wleźć w jakieś m-1, to wytrzymałabym... byle na swoim, Addi, na swoim.

      No i bez kaca. To bardzo istotne... hmmmmm :-)

      Zdruweczki :-)
      • pierzchnia Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 00:17
        Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jak diagnozy.
        • e4ska Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 09:45
          Młody (stosunkowo) człowiek zastanawia się nad wyborem stylu życia... Powinien iść do lekarza?
          • wiesj23 Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 09:56
            skoro młody to chyba nic dziwnego
          • pierzchnia Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 13:26
            Beka nie jest chory tylko się wciąż miota, a w tle, prawie zawsze, pojawia się kobieta.
            Taki permanentny brak zdecydowania...
            Człowiek nigdy nie ma pełnej gwarancji /niektórzy nawet się tym zachwycają bo kochają nieznane.../
            Radości życia nie kupi się za pieniądze...
          • aaugustw Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 14:55
            e4ska napisała:
            > Młody (stosunkowo) człowiek zastanawia się nad wyborem stylu życia... Powinien
            > iść do lekarza?
            ______________________.
            Albo do stosunkologa...(!?).
            A... :-&
      • aaugustw Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 15:15
        e4ska napisała:
        > ... Degradacji kaszankowej winna była Komuna...
        > Nie ma też młodych zdolnych reportażystów, którzy opisaliby kaszanę wyjazdów po
        > lskich do cieplejszych krajów...
        > Addi... Żeby wypocząć solidnie, trzeba być mądrym. Trzeba pokochać miejsce, w k
        > tórym się jest, a wtedy widzi się Kosmos i jego ogromną urodę...
        ______________________________________________________.
        Wszystko w swoim czasie... - Nie mozna wskoczyc od razu z kaszanki
        na metalowe szynki, lub z zatloczonego autobusu na mercedesa... -
        Najpierw jest wyjazd po cash tam gdzie duzo roboty, a potem (w lecie)
        apjac wyjazd do cieplych krajow na druga budowe, po przeciwnej
        stronie wschodu... - Po paru latach mozna pokochać miejsce, w którym
        się jest, a wtedy widzi się nie tylko Kosmos i jego ogromną urodę, lecz
        takze bladolica Wenus, (zwlaszcza jak funty sciagaja spodnie na ziemie...!
        Wtedy i romantycznosc jakby staje sie jasniejsza...) ;-)
        A...
        • pierzchnia Re: punkt widzenia zalezy... 29.01.11, 16:32
          Te wszystkie problemy wynikają z tego, że człowiek za bardzo zajmuje się samym sobą.
          Może warto zostać wolontariuszem i pójść do szpitala na oddział, gdzie leżą dzieci chore na raka - taka przyjaźń potrafi wyleczyć nie tylko dziecko.
    • e4ska Re: punkt widzenia zalezy... 31.01.11, 00:10
      A co powiedziałbyś, Addi, na sytuację hipotetyczną, ale osobę niehipotetyczną:

      Związek z psycholożką, bogatą z domu (odziedziczyła całkiem niezły majątek), ma piękny dom i wyjeżdża regularnie do ciepłych krajów, gdzieś w okolicach Pacyfiku. Jest co prawda nieco starsza i zdziwaczała, ale u psycholożki nic nadzwyczajnego. Jest, że tak powiem, mądra inaczej, ale nie jest głupia. Samotna, bez nałogów... Spragniona namiętnych czułości... tego nie wiadomo, ale jakbym się myliła, to zawsze można by rozpalić jakieś żądze.

      Wchodząc do socjopatycznego świata, gdzie psychiatra pogania terapeutę, do woli dyskutowałoby się o niuansach emocji, bagażach Freudowskich i o tylu innych cudach niewidach. A czego nie widać, tego sercu nie żal :-(

      Taki związek ćwierćpijaka z psycholożką bez nałogów, który byłby nieszablonowy... i pouczający zarazem. Ja bym zaryzykowała, bo ja lubię osoby majętne.
      ;-)))
      • aaugustw Re: punkt widzenia zalezy... 31.01.11, 08:01
        e4ska napisała (do beki):
        > Związek z psycholożką, bogatą...
        > ... Taki związek ćwierćpijaka z psycholożką bez nałogów, który byłby nieszablonowy.
        > .. i pouczający zarazem. Ja bym zaryzykowała, bo ja lubię osoby majętne.
        > ;-)))
        _________________________________________________________________.
        To wszystko prawda beka... - Sa ludzie ktorzy zaplaca kazda cene dla pieniedzy...! ;-))
        A...

        • deoand Re: punkt widzenia zalezy... 01.02.11, 13:53
          Beka do Egiptu nie jedź teraz tam niebezpiecznie ...
          co do drugiego - śmietniki są pojemne przyjma każdego nawet ciebie beka - a na śmietnikach zyja ponoć najszczęsliwsi ludzie na swiecie przynajmniej wg eski . Nie próbowałem ale może to i prawda - ja tam wole ciepłe cztery sciany i plaże w Sharmie przed rewolucja oczywiście .
Pełna wersja