monika_zett
04.02.11, 09:56
Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Chciałabym Was prosić o radę.
Mam 30 lat, jestem mężatką od 2 lat i mamy z mężem 3 letniego synka.
Do tej pory wydawało mi się, że jesteśmy naprawdę szczęśliwi, mimo iż dobry rok po urodzeniu synka walczyliśmy o jego zdrowie.
Jednak zauważyłam ostatnio, że mój mąż coraz częściej pije. Od zawsze lubił wypić sobie piwko wieczorem, ale na początku było to tylko jedno raz albo dwa razy w tygodniu.
A jak jest dziś - prawie codziennie lub co drugi dzień po minimum dwa piwa. Mówiłam mu wielokrotnie, że może to trochę za dużo, aby ograniczył.
Wysłuchiwałam wtedy, że nawet piwa się we własnym domu nie może napić.
W zeszłym tygodniu jednak zdarzyło się coś, co potwierdziło tylko moje podejrzenia. Znalazłam za kuchenną szafką 2 butelki po setkach wódki. Oczywiście pokazałam to mężowi, twierdził, że miał wtedy zły dzień, że się sprzeczaliśmy i robiłam mu wyrzuty, że pije za dużo piwa - wiec kupił sobie wódkę. Obiecał, że to się nie powtórzy.
W poniedziałek powtórka, kupił 4 piwa, twierdził, że dwa są dla mnie, mimo iż nie miałam ochoty. Skończyło się na tym, że wypił 3 i poszedł do sklepu niby po pieczywo, ale wrócił już zataczając się. Pytałam czy pił coś jeszcze, tylko mnie wyśmiał.
Znam go na tyle długo, aby rozpoznać kiedy jest po 3 piwach a kiedy pił coś mocniejszego (obijał się już o ściany).
Wieczór jednak skończył się jeszcze gorzej, bo myjąc się w łazience, za licznikami od wody znalazłam czwarte piwo.
Teraz do setna sprawy. Były prośby, był płacz, były groźby że odejdę z synkiem. Następnego dnia poważna rozmowa - powiedziałam mu, że widzę u niego problem z alkoholem (bez wyrzutow, bez krzyku i awantury).
Z jego strony oczywiście jedno wielkie zaprzeczenie - powiedział, że jest w stanie to kontrolować, że wróci do stanu wcześniejszego czyli jedno, dwa piwka w tygodniu.
Jednak gdy wspomniałam o terapii strasznie się zdenerwował, kazał mi samej iść na terapię bo wymyślam coś co nie ma miejsca.
Co mam dalej robić? Patrzeć jak mnie oszukuje?
Przestałam mu całkowicie ufać. Przeszukałam całe mieszkanie, zrobiłam się strasznie podejrzliwa. Kontroluję go na każdym kroku, a nie chce tego.
Jestem zdenerwowana całymi dniami, co odbija się również na synku. Nie śpię po nocach. A przed mężem udaję kochającą żonę, bo nie chcę awantur.
Proszę powiedzcie mi czy moje podejrzenia są słuszne, czy mój mąż jest uzależniony?(dodam, że pochodzi on z rodziny alkoholowej - oboje rodzice piją do tej pory)
Jeśli to prawda, to jak ja mam w takiej sytuacji postępować?
Boję się o moje małżeństwo, o to w jakiej atmosferze będzie wychowywał się nasz syn. Jeszcze niewiele rozumie i widzi, ale to się będzie zmieniać z każdym rokiem.
Jestem zrozpaczona. Jednak trochę mi lżej na sercu jak to wszystko opisałam tu na forum.
Widzę, że wielu osobom pomogliście na tym forum i daliście wiele wsparcia.
Proszę pomóżcie i mi!
Pozdrawiam.