Czy mogę jeszcze coś zrobić? Pomóżcie...

05.05.04, 23:44
Temat nie będzie oryginalny. Narkotyki.
Chodzi o mojego kuzyna. Jego mama zmarła, gdy miał 8 lat, jego ojciec jest
chory psychicznie i pod okiem kuratora (do czasu). W rzeczywistości
wychowywała go starsza siostra. 2 lata temu ona wyszła za mąż i wyjechała za
granicę. On został sam. Chcieliśmy go adoptować, jednak ani on, ani ojciec
nie wyrazili zgody. Po dłuższych perypetiach udało się zapisać go do mojej
szkoły (jesteśmy w różnych klasach).
No i dalej to już standard: 17 jedynek, koledzy najważniejsi, odpowiedni,
gustowny dres najważniejszy, mecze, dyskoteki... Ćpanie.
Czuję straszną bezsilność, już naprawdę nia mam pomysłu, jak mu pomóc.
Poradźcie, pomóżcie...
    • moniorek1 Re: Czy mogę jeszcze coś zrobić? Pomóżcie... 06.05.04, 00:35
      Dopoki on sam nie uswiadomi sobe tego ,ze potrzebuje pomocy ty nic nie mozesz
      z tym zrobic. Tak jest w przypadku kazdego uzaleznienia nie tylko od
      narkotykow. Najpierw uzalezniony powinien wyrazic chociaz chec rozstania sie z
      nalogiem, wtedy mozna udzielic mu jakiejs pomocy.
      • sita_atlantis Re: Czy mogę jeszcze coś zrobić? Pomóżcie... 06.05.04, 17:28
        Zatem jak mogę pomóc mu sobie to uświadomić?
        • Gość: ana To nie takie proste... IP: *.stacje.agora.pl 07.05.04, 10:19
          Ja 2 lata walczyłam o swojego faceta. Musiałam pozakywać mu co jest dobre a co
          złe. Ludzie uzależnieni nie rozróżniają priorytetów. Gubią poczucie własnej
          wartości... I mnie się udało, choć było bardzo trudno. Po kilku latach brania
          heroiny poszedł na leczenie, teraz chodzi na terapię. Jest trzeźwy od kilku
          miesięcy... I choć jest to dla mnie szczescie, to wiem, że w nim to siedzi...
          Że zawsze może powrócić ten koszmar...
          Jeśli chodzi o Twojego przyjaciela... Masz naprawdę trudne zadanie. Mozesz
          próbować walczyć o niego, ale nie zrażaj się niepowodzeniami. Możesz z nim
          czasem porozmawiać, pośmiać się, pójść gdzieś z nim... Tylko po to, żeby
          pokazać mu że jest inny sposób na sprawianie sobie przyjemności. Nie moralizuj
          mu, że jest zły bo bierze... itp. On Cię nie posłucha. Warto zajmować mu czas,
          tylko po to, żeby nie poszedł do "swoich"...
          I cóż, mogę Ci jedynie życzyć powodzenia... To cholernie trudne!
          Trzymaj się!
          Ana
          • sita_atlantis Re: To nie takie proste... 08.05.04, 11:36
            Wiem, że nie będzie łatwo... Dzięki za miłe słowa.
    • misiuupysiu Re: Czy mogę jeszcze coś zrobić? Pomóżcie... 09.05.04, 00:51
      Pamiętaj że najważniejsze jest aby on ci ufał bez tego nic nie osiągniesz na
      dłuższą metę, nie możesz z nim walczyć musisz współpracować, im większym
      będziesz dla niego autorytetem i im bardziej będzie cię szanował tym łatwiej ci
      pójdzie, tylko nie praw mu morałów bo to nic nie da. A jeżeli chodzi o
      terapeutów to najlepsi są tacy którzy sami kiedyś brali tylko na dzisiejsze
      czasy to nie "kompociarze" tylko tacy co palili i dmuchali jak on i przestali.
      P.S. jeżeli ten dres jest w jego życiu taki ważny to będzie ciężko.
      Powodzenia
      • sita_atlantis Re: Czy mogę jeszcze coś zrobić? Pomóżcie... 09.05.04, 12:40
        Rozmawiał z nim mój przyjaciel, który rzucił narkotyki. No ale nie terapeuta
        niestety :(
Pełna wersja