Dodaj do ulubionych

Leczenie, lęk i wstyd

23.05.11, 21:49
Sama mam problem z alkoholem. Gdzieś tak od pół roku, właściwie od początku 2011 roku. Ostatnio byłam w poradni, która mnie do siebie zraziła. Czułam się po prostu upokorzona po wizycie tam, po tym, jak słyszałam tą ,,wyższośc'' lekarza w głosie :/. To nie było miłe. Nie wyglądam na kobiete z tym problemem. Wiem, że to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale... Boję się, żeby w to dalej nie wpadała, zwłaszcza że pije codziennie. Do tego dochodzą inne problemy, w dośc krótkim czasie. Jutro ponownie ide do tej samej poradni, może ją po prostu źle oceniłam, z góry. Sama już nie wiem. Zobacze jutro. Ale mam dziwne lęki, i sie wstydze trochę :/. Na znajomych nie mam co liczyć, bo dla nich to choroba na własne życzenie :/.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:00
      jszko222 napisała:
      > Sama mam problem z alkoholem. Gdzieś tak od pół roku, właściwie od początku 201
      > 1 roku. Ostatnio byłam w poradni, która mnie do siebie zraziła. Czułam się po p
      > rostu upokorzona po wizycie tam, po tym, jak słyszałam tą ,,wyższośc'' lekarza
      > w głosie :/. To nie było miłe. Nie wyglądam na kobiete z tym problemem. Wiem, ż
      > e to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale... Boję się, żeby w to dalej nie wpa
      > dała, zwłaszcza że pije codziennie. Do tego dochodzą inne problemy, w dośc krót
      > kim czasie. Jutro ponownie ide do tej samej poradni, może ją po prostu źle ocen
      > iłam, z góry. Sama już nie wiem. Zobacze jutro. Ale mam dziwne lęki, i sie wsty
      > dze trochę :/. Na znajomych nie mam co liczyć, bo dla nich to choroba na własne
      > życzenie :/.
      _________________________________________________.
      Pokora jest podstawa i zarazem poczatkiem do rozpoczecia
      abstynencji i pozniejszego trzezwienia...!
      Dlaczego nie pojdziesz do alkoholikow, (na Mityngi AA), do tych
      ktorzy dali sobie juz z rade z tym problemem i sa szczesliwi...!?
      Czujesz sie lepsza od nich...!?
      Pojdz tam a zobaczysz, ze okaze sie paradoksalnie wszystko na odwyrtke...! ;-)
      A...
      • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:11
        Nie, nie czuję się lepsza od nich. Ale dla mnie są alkoholicy, i alkoholicy. Nie każdy pije do nieprzytomności, nie każdy wymiotuje na prawo i lewo, nie każdy zapomina, co robił pod wpływem. Pewnie to żadne wytłumaczenie, ale chyba przewrażliwiona jestem.
        Chce się leczyć, ale z drugiej strony mam obawy. I tak jak mówie: na znajomych nie mam co liczyć. Oni nawet nie wiedza o tym problemie, wstydze im się o tym powiedzieć. Wiem, jakie oni mają zdanie o takich ludziach :/. Z rodziną tez mam kontakt raczej rzadko, bo się rozjechali po świecie. Zobacze co i jak jutro.
        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:22
          jszko222 napisała:
          > Nie, nie czuję się lepsza od nich. Ale...
          _________________________________.
          To "ale" o malo mnie nie zabilo...! -
          Ratuj sie dziewczyno, poki czas i nie mysl o tym,
          co inni mysla o Tobie, bo oni za Ciebie nie przezyja Twego zycia...
          To jest cholernie podstepna i powolna choroba ... - Smiertelna...!
          A...
          Ps. Gdzie mieszkasz (bez ulicy, nazwiska, itp...) moze bede mogl ci
          pomoc...!? - Mam duzo znajomych trzezwych alko, chetnych do pomocy...!
    • 7zahir Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:09
      Bardzo podobne uczucia miałam po pierwszej wizycie w poradni leczenia uzaleznień.
      Teraz wiem, że działo sie tak na skutek faktu,
      że psychika alkoholika jest nadwrazliwa jak poparzona skóra - która boli nawet musnięcie wiatru.
      Dlatego dopatrywałas sie tonu wyższości w głosie terapeuty.

      Alkoholizm jest choroba niezawinioną, więc postaraj sie wyciszyć lek
      i wstyd .
      Czy czułabys się tak samo będac chora np na cukrzyce?



      Poczytaj nt naszej choroby w watku HALT - znajdziesz tam linki
      do stron z podstawowymi informacjami.

      Wybierz się też na mityng AA - tam ciepło przywitaja Cie ludzie,
      którzy to co teraz przeżywasz maja już za sobą ,
      więc rozumiejąc nie bedą Cie oceniac - bo to jedna z podstawowych zasad AA
      www.aa.org.pl/mityngi/index006.htm
    • czlowieek Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:19
      Jak usłyszę, że ktoś kto jest w trudnej sytuacji, nie ucieka, nie kuli się, tylko robi coś dla siebie z sensem to cieszę się bardzo. Długa i trudna droga przed Tobą, ale bardzo interesująca. I konieczna. Będziesz lepić się na nowo, zmieniać się bo taka jak jesteś teraz, już dłużej nie możesz być.

      Lęki, wstydy, niskie poczucie wartości, skrzywdzenie przez los, terapeuci nie tacy jacy być powinni, albo tylko tak się wydający, to wszystko się zdarza, jest. Szczególnie na początku drogi. Jesteś w nowej sytuacji. Jest stres. Zaufaj temu terapeucie. Będziesz go mogła w przyszłości zmienić, ale daj sobie szansę poznać go.

      Chciałbym usłyszeć Cię też za trzy miesiące, za rok... Wytrwałości i dzielności Ci życzę wtedy, kiedy jest trudno bardzo. A bywa. U każdego człowieka. Zapracujesz sobie na dobre życie.

      Witaj.
    • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:28
      Piszesz o wstydzie przed pójściem do poradni.Też tak miałem bo myślałem że wszyscy będą się na mnie oglądali,że alkoholik to nie ja,a teraz przypną mi tą łatkę i szedłem pić.Wstydu nie czułem kiedy brudny,śmierdzący,zataczający się wracałem do domu,kiedy wszyscy mnie widzieli. Kiedy leżałem pijany na ulicy koło mojego domu i sąsiadka poszła powiedzieć o tym mojej żonie.Wstydu nie czułem kiedy żona zgłosiła na milicję moje zaginięcie i przyjechali po Nią aby w prosektorium zidentyfikowała zwłoki.Wstydu nie czułem bo ja tylko piłem,a pójście do poradni po pomoc to wtedy był wstyd.Masz wybór albo tak jak i ja iść pić dalej,albo odrzucając wstyd pomóc sobie idąc do poradni.
        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:58
          jszko222 napisała:
          > Ide do poradni, ale nie jest to dla mnie łatwe. Ale idę, bo nie chce skończyć j
          > ako typowy menel. Tylko nie jest to miłe, jak wiesz, że o wsparciu znajomych mo
          > żesz zapomnieć.
          ______________________________________________________.
          Czy dobrze zrozumialem. Ty nie chcesz pomocy trzezwych alkoholikow...!?
          A...
    • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 09:29
      Na mitingu AA jeden z uczestników bardzo dosadnie i obrazowo powiedział w jaki sposób zdecydował o swoim pójściu na terapię.Porównał swoje picie do babrania się w gó...e.Jako że był w tym gó...e po uszy zaczął myśleć czy on chce dalej w nim tkwić.Wybrał zapach i czystość i udał się po pomoc na terapię.Dziś już nie pije on 20 lat.
      Ps.Przepraszam za słowo gó....
      • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 12:05
        boja55 napisał:
        > Na mitingu AA jeden z uczestników bardzo dosadnie i obrazowo powiedział w jaki
        > sposób zdecydował o swoim pójściu na terapię.Porównał swoje picie do babrania s
        > ię w gó...e.Jako że był w tym gó...e po uszy zaczął myśleć czy...
        ______________________________________________________________.
        Witaj Boja55, a bo to malo tutaj takich pijanych i tych niby trzezwych, ktorzy
        im wiecej zanurzeni w gownie, tym wiecej podnosza glowe do gory...! ;-)
        A...
        • upsididit1 Re: do Augusta, coś wesołego 24.05.11, 13:18
          aaugustw napisał:

          > boja55 napisał:
          > > Na mitingu AA jeden z uczestników bardzo dosadnie i obrazowo powiedział w
          > jaki
          > > sposób zdecydował o swoim pójściu na terapię.Porównał swoje picie do babr
          > ania s
          > > ię w gó...e.Jako że był w tym gó...e po uszy zaczął myśleć czy...
          > ______________________________________________________________.
          > Witaj Boja55, a bo to malo tutaj takich pijanych i tych niby trzezwych, ktorzy
          > im wiecej zanurzeni w gownie, tym wiecej podnosza glowe do gory...! ;-)
          > A...

          :)))) a ja Auguście czytając wpis Boi pomyślałam o bardzo mądrym moim zdaniem powiedzeniu: "Jeżeli stoisz po szyję w g...nie to niezwykle nierozsądnie jest właśnie wtedy opuszczać głowę" :)))).
          I tym w zasadzie się różnimy, mówiąc o tym samym ale z biegunowo różnych perspektyw ;)...
          • jszko222 Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 14:41
            Niestety, chyba się nie nadaję do lecznia. Niby chce tego, ale współpraca ze mną jest raczej trudna, i teraz chyba niemożliwa. Za bardzo się denerwuje, nie potrafię sie skupić, i opowiadać, co i jak. Chyba że wygrała niechęć do poradni.
            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 15:40
              jszko222 napisała:
              > Niestety, chyba się nie nadaję do lecznia. Niby chce tego, ale współpraca ze mn
              > ą jest raczej trudna, i teraz chyba niemożliwa. Za bardzo się denerwuje, nie po
              > trafię sie skupić, i opowiadać, co i jak. Chyba że wygrała niechęć do poradni.
              ________________________________________________________________.
              Programujesz siebie na kolejne picie...!
              Czemu nie chcesz skorzystac z pomocy alkoholikow...!?
              Tam nic nie musisz robic, tylko sluchac i nic to nie kosztuje...!
              Jezeli boisz sie (lub wstydzisz sie) w swoim miescie brac udzial
              w tych spotkaniach, dam ci namiary na inne miasto...!
              Ale jezeli chce sie tobie dalej pij, to pij dalej, nikt ci tego
              nie moze zabronic, az do samounicestwienia siebie...
              A jezeli kiedys zdecydujesz sie cos zrobic ze soba, pojdz
              tam do nich, do tych zadbanych dzis alkoholikow... - Tam
              bedzie czekac na ciebie wyciagnieta, pomocna dlon AA...!
              A...
              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:51
                Nie chodzi o koszty. Nie chodzi o to, że nie chce.
                Chce, ale nie umiem chyba dobrze prosić o pomoc. I chyba moja podświadomosć ją odrzuca. Pracuję w takim miejscu, że tam alkoholizm jest uważany za wstyd, a złego przykładu nikomu dawac nie wolno. Co prawda nikt jeszcze o niczym nie wie. Nigdy nic nie zawaliłam z tego powodu.
                Mogę w innych miastach.
                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:41
                  jszko222 napisała:
                  > ... Mogę w innych miastach.
                  ________________________________________.
                  Wiec uczyn to... - Spis Mityngow calego Regionu
                  Dolnego Slaska otrzymalas ode mnie wczoraj...!
                  A...
            • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:52
              W takim razie skorzystaj z pomocy internetowej - przed dwoma laty miałem ten sam problem co Ty.
              Żeby wyjść z uzależnienia trzeba wiedzieć - jak to zrobić, a nowicjusz nie ma żadnych doświadczeń w tym względzie.
              Przede wszystkim musisz się odtruć, a to oznacza całkowitą abstynencję.
              Nie napisałaś, czy pijesz codziennie i ile tego alkoholu spożywasz...
              Skoro mnie się udało to dlaczego nie ma się udać Tobie ?
              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:58
                Codziennie. Nie wiem, dla mnie to mało, ale dla każdego co innego. Ale to nie jest badziewie, tanizna, nie chlam największego, za przeproszeniem, gó...., stawiam na ten z wyższej półki. Tak, to pewnie nie ma nic do rzeczy.
                Jeszcze nigdy nie upiłam się do nieprzytomności, gdzie do zarzy.gania jeden krok.
                Chciałabym, aby mi się udało. Pytanie tylko, jak długo moje zamknięcie się w sobie nie będzie chciało ustąpić.
                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:42
                  jszko222 napisała:
                  > Codziennie. Nie wiem, dla mnie to mało, ale dla każdego co innego. Ale to nie j
                  > est badziewie, tanizna, nie chlam największego, za przeproszeniem, gó....
                  ________________________________________________________.
                  No to zaslugujesz na miano szlachetnej pijaczki... - z wyzszej polki...!
                  Masz zatem jeszcze wszystko przed soba...!
                  A...
                  Ps. Czy wzor chemiczny tego alkoholu, ktory ty pijesz jest inny...!?
                    • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:21
                      Od kilku dni myślę, że najlepiej byłoby skończyć ze sobą.
                      Osoba, z która do niedawna mieszkałam, nagle mi oznajmiła, że się wyprowadza. W sobotę zabrała swoje rzeczy z mojego domu, i wyjechała. W sumie bez wyjaśnień, bo były one beznadziejne. Nie wiem czemu, naprawdę.
                      Nie wiem, dlaczego tyle rzeczy w krótkim czasie.
                          • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:58
                            Wrażliwość nie jest chorobą.
                            Być może Twoje uzależnienie nie jest głębokie...
                            W każdym razie - łagodzenie wewnętrznego bólu alkoholem to bardzo złe rozwiązanie.
                            Od alkoholu uzależniają się bardzo różni ludzie.
                              • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:14
                                Ja bym na to spojrzał inaczej - jeżeli jesteś uzależniona, w początkowej fazie,to łatwiej będzie Tobie wyjść z tego nałogu.
                                Dalsze picie pogłębi Twój problem.
                                Można być totalnie uzależnionym człowiekiem i okresowa abstynencja niczego nie zmieni.
                                Nie sugeruj się kimkolwiek - To jesteś Ty.

                              • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:45
                                jszko222 napisała:
                                > Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                                _____________________________________________________________.
                                Ty nie przyznalas jeszcze swojej bezsilnosci wobec alkoholu...!
                                Tobie chce sie pic...!
                                Na razie dyskutujesz z nami o trzezwosci, z kieliszkiem w reku...! (lub butelka w glowie).
                                A...
                                Ps. Po mojej pierwszej terapii 5,5 roku nie pilem... - Potem postanowilem pic
                                kontrolowanie, bo myslalem ze ja nie jestem takim alkoholikiem jak ci inni... -
                                Po paru tygodniach znalazlem sie tam gdzie kiedys skonczylem...!
                                Dziewczyno, ty nie zdajesz sobie sprawy co to za choroba...
                                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 19:00
                                  aaugustw napisał:

                                  > jszko222 napisała:
                                  > > Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                                  >
                                  > _____________________________________________________________.
                                  > Ty nie przyznalas jeszcze swojej bezsilnosci wobec alkoholu...!
                                  > Tobie chce sie pic...!
                                  > Na razie dyskutujesz z nami o trzezwosci, z kieliszkiem w reku...! (lub butelka
                                  > w glowie).
                                  > A...
                                  ---------------------------------------------------------------------------------------
                                  Jszko nie zrobiła jeszcze czterech fakultetów z bezsilności wobec alkoholu, daj August spokój.

                                  Jszko, jak pójdziesz do AA czy do specjalisty- albo najpierw sama w domu poczytasz trochę na temat alkoholizmu, odpowiesz sobie szczerze na pytania zawarte w testach (linki są na forum w wątku HALT)- to się dowiesz, jak z Twoim uzależnieniem jest. Ty nie musisz od razu, jak poczułaś, że masz problem- znać odpowiedzi na wszystkie z nim związane pytania, to przyjdzie z czasem, w takiej czy innej formie...
                                  pozdrawiam
                                  U.
                                • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 19:01
                                  Nie mogę się odważyć na lecznie. Po prostu nie mogę. Dzisiejsza rozmowa bardziej mi to uświadomiła. Moge nie pić dla pracy, ale to chyba nie ma sensu. Teraz nie dam rady uczestniczyć w żadnych spotkaniach, ani w niczym w tym stylu.
                                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 19:39
                                  aaugustw napisał:

                                  > Po paru tygodniach znalazlem sie tam gdzie kiedys skonczylem...!
                                  > Dziewczyno, ty nie zdajesz sobie sprawy co to za choroba..

                                  Choroba /według Twoich kryteriów/ dotyczy tzw. alkoholików - skąd możesz wiedzieć, a wszystko na to wskazuje, że nie mamy do czynienia z drobnopijactwem ?
                                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 20:05
                                    pierzchnia napisał (do A...):
                                    > Choroba /według Twoich kryteriów/ dotyczy tzw. alkoholików - skąd możesz wiedzi
                                    > eć, a wszystko na to wskazuje, że nie mamy do czynienia z drobnopijactwem ?
                                    __________________________________________________________________.
                                    Mamy, mamy z tym do czynienia... - To jest drobnopijactwo, ktore funkcjonowac
                                    bedzie ladnych jeszcze pare lat... - Znam wielu takich, ktorzy do sredniego wieku
                                    mogli w pracy nie pic, ale potem u wszystkich sie zaczelo... - To tylko kwestia czasu...!
                                    Gdyby teraz mogla ona przestac pic...- No tak; gdyby babcia miala wasy... - Na tym to dziadowstwo polega, ze najpierw potrzeba zostac znokautowany, aby sie ocknac i
                                    porzucic ten ring, albo znowu tam powrocic, do coraz silniejszego przeciwnika...! :-(
                                    Stado koni nie zatrzyma zadnego chorego alkoholika od picia, jezeli ten dotkniety jest obsesja picia...!
                                    A...
                              • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 11:45
                                jszko222 napisała:

                                > Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                                Mówiłem podobnie,bo ja piłem kiedy chciałem,a chciałem prawie zawsze,jednak bywały dni bez alkoholu.Przeczytałem wszystko co napisałaś,miałem zamiar napisać Ci o tym jak byłem menelem , którym Ty nie chcesz się stać.To bardzo dobrze bo masz świadomość czym uzależnienie może się skończyć,ale sama świadomość nie wystarczy.Oczywiście zrobisz co zechcesz bo to jest Twoje życie.August podał Ci link do spotkań AA w Twoim regionie, proponuję abyś go gdzieś zapisała,bo nie chcę być złym prorokiem ale za jakiś czas może Ci się przydać kiedy szkody po Twoim piciu będą dotkliwsze.
                      • lena1952 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:53
                        jszko222 napisała "nie wiem dlaczego tyle rzeczy w krótkim czasie",może po to,aby potem "w długim czasie",było tylko już lepiej.Jak uwierzysz w siebie "ze można",zobaczysz,że Twoje "nie wiem czemu",będzie często zastąpione pewnym "wiem"
                        Musisz dać radę.Lena1952
                  • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:07
                    pierzchnia napisał:

                    > Ja na tym forum wymądrzać się nie muszę, a złośliwe wtrącenia mogą jedynie zasz
                    > kodzić tym, którzy oczekują pomocy.

                    W 100% Cię w tym popieram! Poszukujący pomocy nie przychodzą tu aby ktoś wylał na nich swoje gorzkie żale, frustracje, niepokoje, niezaspokojenia itd. itp....
    • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 22:32
      Ja dokonałam konkretnego wyboru coś ze sześć lat temu - jak nie dawniej, bo już nie pamiętam. Odrzuciłam terapię, ponieważ uznałam jej program za prymitywny, głupi i szkodliwy. Skuteczność leczenia - mniej niż 10 procent. Po paru latach... hm, lepiej nie mówić.

      Terapeuta i lekarz -internista (podobno nie-psychiatra) stwierdzili wprost, że jeśli nie będę się leczyć, stoczę się , a potem szybko umrę. Poumierali czy stoczyli się za to ci moi niedoszli "koledzy" z grupy, którzy biegali pilnie na terapię. Zamienili się teraz głównie w lumpów, od czasu do czasu stających na nogi. Fajnie, bo nie jesteśmy na TY. Mogliby mnie wciągnąć w otchłań.

      Nie stoczyłam się, nie umarłam, mam się dobrze. Ja i dziesiątki ludzi, którzy mieli problemy z alkoholem. I to poważne.

      Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza, niesprawdzalna empirycznie.

      Uważaj na podejmowanie terapii w czasie zawodu miłosnego. Na pewnym forum tak skutecznie motywowano kobietę w dramatycznej chwili związku, że ją praktycznie wykończono... do pijaństwa dołożyła lekomanię, straciła całkowicie możliwość realnego myślenia i resztkę samodzielności.

      A może wypróbuj esperal? Chociaż moim zdaniem - można skończyć z piciem bez wszelkiego dopingu. Nie pijesz i to wystarczy. A problemy swoje i tak musisz rozwiązać po swojemu, bo nie ma takiego mądrego, który powie ci, co masz teraz robić.
      :-)
      • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 08:40
        e4ska napisała:
        > ... Odrzuciłam terapię, ponieważ uznałam jej program za prymitywny, głupi i szkodliwy. Skuteczność leczenia - mniej niż 10 procent.... Terapeuta i lekarz -internista (podobno nie-psychiatra) stwierdzili wprost, że jeśli nie będę się leczyć, stoczę się...
        > Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza, niesprawdzalna empirycznie.
        > ... problemy swoje i tak musisz rozwiązać po swojemu, bo nie ma takiego mądrego, który powie ci, co masz teraz robić.
        ___________________________________________________________________.
        Te dwie ostatnie wypowiedzi sa naprawde na poziomie... - Brawo Eska...!
        Nie pasuje mi tylko to zdanie ostatnie do pierwszego... - Jedno wyklucza drugie...
        Ale jezeli odrzucimy oczekiwania wyleczenia od terapeutow, to wszystko znowu
        bedzie cacy...! ;-)
        A to zdanie centralne, (w samym srodku), moge tylko potwierdzic...!
        Nie ma takiej wiedzy, ktora by uratowala alkoholika... - Dlatego tez nie ma
        zadnej na to tabletki, czy innego medykamentu...! - Jest zato cos co juz
        przed ok. 70 laty odkryl Freud: Duchowosc, czyli: "spiritus contra spiritum".
        A...
        • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 08:54
          aaugustw napisał:

          > e4ska napisała:
          > > ... Odrzuciłam terapię, ponieważ uznałam jej program za prymitywny, głupi
          > i szkodliwy. Skuteczność leczenia - mniej niż 10 procent.... Terapeuta i lekar
          > z -internista (podobno nie-psychiatra) stwierdzili wprost, że jeśli nie będę si
          > ę leczyć, stoczę się...
          > > Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza,
          > niesprawdzalna empirycznie.
          > > ... problemy swoje i tak musisz rozwiązać po swojemu, bo nie ma takiego m
          > ądrego, który powie ci, co masz teraz robić.
          > ___________________________________________________________________.
          > Te dwie ostatnie wypowiedzi sa naprawde na poziomie... - Brawo Eska...!
          > Nie pasuje mi tylko to zdanie ostatnie do pierwszego... - Jedno wyklucza drugie
          > ...
          > Ale jezeli odrzucimy oczekiwania wyleczenia od terapeutow, to wszystko znowu
          > bedzie cacy...! ;-)
          > A to zdanie centralne, (w samym srodku), moge tylko potwierdzic...!
          > Nie ma takiej wiedzy, ktora by uratowala alkoholika... - Dlatego tez nie ma
          > zadnej na to tabletki, czy innego medykamentu...! - Jest zato cos co juz
          > przed ok. 70 laty odkryl Freud: Duchowosc, czyli: "spiritus contra spiritum".
          > A...
          -----------------------------------------------------------------------------------
          To ja zapytam tak:) :
          1. Pisałeś, że wiesz już, że w Twoim przypadku zadziałała Siła Wyższa, prawda?
          2. Kiedyś nie wiedziałeś, co mogłoby Ci pomóc, prawda?
          3. Czym więc jest Twoja obecna świadomość, że zadziałała Siła Wyższa, jak nie wiedzą, że owa Siła istnieje i ona właśnie Ci pomogła?
          z czwartym pytaniem poczekam aż odpowiesz na te :)
          • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 09:05
            upsididit1 pyta A...:
            > To ja zapytam tak:) :
            > 1. Pisałeś, że wiesz już, że w Twoim przypadku zadziałała Siła Wyższa, prawda?
            > 2. Kiedyś nie wiedziałeś, co mogłoby Ci pomóc, prawda?
            > 3. Czym więc jest Twoja obecna świadomość, że zadziałała Siła Wyższa, jak nie w
            > iedzą, że owa Siła istnieje i ona właśnie Ci pomogła?
            > z czwartym pytaniem poczekam aż odpowiesz na te :)
            ________________________________________________________.
            Przerazasz mnie... - Ty pouczasz tutaj nowicjuszy, majacy problem z
            piciem alkoholu i osoby wspoluzaleznione, a potem zadajesz takie
            podstawowe pytania...(!?).
            Czy ty zdajesz sobie z tego sprawe, ze takim swoim popisywaniem
            mozesz wyrzadzic wielka krzywde drugiemu czlowiekowi...!?
            Pomysl o tym - prosze...!
            A...
            • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 09:14
              aaugustw napisał:

              > upsididit1 pyta A...:
              > > To ja zapytam tak:) :
              > > 1. Pisałeś, że wiesz już, że w Twoim przypadku zadziałała Siła Wyższa, pr
              > awda?
              > > 2. Kiedyś nie wiedziałeś, co mogłoby Ci pomóc, prawda?
              > > 3. Czym więc jest Twoja obecna świadomość, że zadziałała Siła Wyższa, jak
              > nie w
              > > iedzą, że owa Siła istnieje i ona właśnie Ci pomogła?
              > > z czwartym pytaniem poczekam aż odpowiesz na te :)
              > ________________________________________________________.
              > Przerazasz mnie... - Ty pouczasz tutaj nowicjuszy, majacy problem z
              > piciem alkoholu i osoby wspoluzaleznione, a potem zadajesz takie
              > podstawowe pytania...(!?).
              > Czy ty zdajesz sobie z tego sprawe, ze takim swoim popisywaniem
              > mozesz wyrzadzic wielka krzywde drugiemu czlowiekowi...!?
              > Pomysl o tym - prosze...!
              > A...
              --------------------------------------------------------------------------------------------------
              Nikogo nie pouczam Auguście, po prostu pytam. Jeśli nie umiesz mi odpowiedzieć na te pytania- trudno :(............
      • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 11:31
        e4ska napisała:

        > Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza, niespr
        > awdzalna empirycznie.

        Robisz się niezwykle samodzielna, gdy się lepiej poczujesz...
        Skoro ta wiedza nie jest sprawdzalna empirycznie to dlaczego już się nie upijasz?
        • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 11:47
          Robisz się niezwykle samodzielna, gdy się lepiej poczujesz...
          A skąd wiesz, jak ja się czuję, chiromantczyku? kiedy czuję się lepiej, a kiedy gorzej?

          Zawsze jestem samodzielna - wolność i swoboda myśli oraz działań: TO JEST TO!

          Skoro ta wiedza nie jest sprawdzalna empirycznie to dlaczego już się nie upijasz?
          Co ma piernik do wiatraka?

          Inaczej: przesłanka nr 1 - nie korzystam i nie korzystałam z żadnej pseudowiedzy;
          przesłanka nr 2 - nie mam problemów ze zdrowiem, samopoczuciem i relacjami interpersonalnymi;
          wniosek: Pseudowiedza nie jest mi (a więc innym też) potrzebna do zachowania dobrego zdrowia, samopoczucia i trzeźwości (trzeźwość rozumiem tak, jak rozumie ją normalny człowiek, czyli nie mam we krwi żadnego promila lub, w wyjątkowych wypadkach, dajmy na to: 0,1 promila)
            • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 12:13
              Każdy człowiek jest zagadką dla siebie i innych.
              Kiedy człowiek przestaje być zagadką dla siebie i innych, mamy wtedy do czynienia z zagadką.

              Cóż wart wszechświat bez zagadek, drogi Bojo?

              Zdrufki dla ciebie :-)
            • e4ska Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 13:44
              Z tych starych postów /Twojego autorstwa/, które przedstawił, wolnym_krokiem, w
              > ynika coś zupełnie innego...
              > Cienko piszczałaś, a teraz udajesz gieroja.


              Ależ zdaje się, że pisałam mocnym konkretnym basem, tropiąc wszelkie bezeceństwa wobec mej nikłej osoby, jakich dokonano na mnie w czasach zamierzchłych.

              Jakoś nie prosiłam nikogo o pomoc ani - co oczywiste - nie miało to żadnego wplywu na proces niepicia, nie wywoływało żadnych depresyjnych stanów, marudyzmu, schiz wszelakich czy braku pogody. Nie przyszło mi do głowy, aby oddać się w łapy mechaników terapeutycznych, chociaż wówczas stać mnie już było na nieźle poradnictwo fachowców, ponieważ nieźle, nawet bardzo nieźle wtedy zarabiałam. Nieoceniona zahir nie przysyłała mi stosownych linkow ani adresów pomagierów terapeutycznych... a ty, Pierznio, piłeś wtedy nałogowo i nie przybyłeś z telepatyczną odsieczą.

              Co więcej, sprawdziłam sporo rzeczy, podeszłam racjonalnie do problemu i - po konstatacji, że nie można stworzyć definicji ani toksycznej matki, ani toksycznego ojca, ani toksycznego domu rodzinnego, po zweryfikowaniu podstaw naukowych (empirycznych) założeń pewnej toksycznej psychoanalityczki, jak też w wyniku wielu drobiazgowych detektywistycznych posunięć stwierdziłam, żem sobie uroiła to i owo, po czym wybaczyłam sobie tę słabość - jakże ludzką - i ponownie zintensyfikowałam życie rodzinne. Co w formie intensywnej trwa do tej pory, nie ma bowiem dnia, żebym nie pogadała z matką czy ojcem... dziś, wczoraj, przedwczoraj i oby tak dalej budzić się w dobrym świecie tanich rozmów telefonicznych i równego asfaltu...

              O czym pisałam wielokrotnie na tym i na innych forach, a że wolnokrok pomija te wpisy, to jego rzecz. Może sam poszukasz, jeśli ci to nie daje spokoju...

              Ja nie udaję. Ja jestem - w kategoriach popaprańczych, jakie przyjmują sterapeutyzowane lebiegi - gierojem. Choć w innych kręgach ludzi zwykłych i niedoskonałych duchowo - zwyczajna ze mnie istota i o żadnym bohaterstwie mowy być nie może.
              ;-)
                • e4ska Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 14:49
                  E tam. Według ciebie - bo jak zwykle nie masz już nic do powiedzenia - Człowiek, który rzeczywiście radzi sobie ze swoimi problemami, nigdy o tym nie napisze.
                  to znaczy, że skoro piszesz o swoim pijaństwie, zmaganiach czy o domniemanym DDA (no w tym przypadku usłużnie podpowiem, żebyś się nad tym wymyślonym przez cwanych idiotów terminem mocno zastanowił), to sobie nie radzisz.

                  A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                  :-)))

                  Pierzchnia... ludzie piszą w różnym celu. Jednym z nich jest przyjemność dzielenia się swoimi przemyśleniami. Albo piszesz, bo ktoś czyta z przyjemnością twoje pisanie, a nawet są tacy, co płacą, żebyś im co fajnego wymyślił i napisał. Jak Maria Konopnicka, którą próbujesz cytować.

                  Pokraczność świata porad terapeutycznych polega na zupełnym oderwaniu od realnych wymogów, od faktów. I taki(taka) wolnokrok, jeśli chce zachęcać do terapii rozmaite DDA, DDD, DDE, DDM, DDZ, DDX, DDY, powinien (powinna) wybrać lepszy przykład, poniewaz wybór wpisu osoby, która miała oczywisty problem z przeszłością, bardzo dawną a unaoczniającą się w pokracznej postaci, problem z przeszłością nie tylko rozwiązała, ale rozwiązała w sposób znakomity (że się pochwalę).

                  Wynika więc, że do rozwiązania nawet ostrych konfliktów z pozytywnym i negatywnym odbiorem przeszłości żadna terapia nie jest potrzebna, przeciwnie, jest zbędnym głupim wymysłem.
                  • pierzchnia Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 15:13
                    > Pokraczność świata porad terapeutycznych polega na zupełnym oderwaniu od realny
                    > ch wymogów, od faktów. I taki(taka) wolnokrok, jeśli chce zachęcać do terapii r
                    > ozmaite DDA, DDD, DDE, DDM, DDZ, DDX, DDY, powinien (powinna) wybrać lepszy prz
                    > ykład, poniewaz wybór wpisu osoby, która miała oczywisty problem z przeszłością
                    > , bardzo dawną a unaoczniającą się w pokracznej postaci, problem z przeszłości
                    > ą nie tylko rozwiązała, ale rozwiązała w sposób znakomity (że się pochwalę).
                    >
                    > Wynika więc, że do rozwiązania nawet ostrych konfliktów z pozytywnym i negatywn
                    > ym odbiorem przeszłości żadna terapia nie jest potrzebna, przeciwnie, jest zbęd
                    > nym głupim wymysłem.

                    Z tego tekstu wynika, że terapia jest jak najbardziej wskazana, a najlepiej od razu dwie...
                  • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:26

                    Nie jest moim celem kogokolwiek namawiać na terapię, nie przypisuj mi takich intencji ok?
                    Moim celem jest zrozumieć, co powoduje, że ludzie nie chcą zmian u podstaw których leży upadek w alkoholowym dnie. Swoje już na temat temat wiem, tutaj znajduję tylko potwierdzenie./niestety/!

                    A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                    :-)))


                    Przynajmniej dwie kobiety na tym Forum twierdzą, że sobie nie radzi z niczym ;-)
                    Ty też kiedyś podzielałaś to zdanie, tylko je zmieniłaś i August o tobie też.
                    Może te dwie kobiety też ulegną czarowi samopomocowca ;-)
                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:42
                      wolnym_krokiem napisał:
                      > ... Moim celem jest zrozumieć, co powoduje, że ludzie nie chcą zmian u podstaw któr
                      > ych leży upadek w alkoholowym dnie. Swoje już na temat temat wiem, tutaj znajdu
                      > ję tylko potwierdzenie./niestety/!
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Nie wierze, ze znasz...! - Nikt nie zna...!
                      ________________________________.
                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                      > Przynajmniej dwie kobiety na tym Forum twierdzą, że sobie nie radzi z niczym ;-)
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Dlaczego; "przynajmniej", a nie "az"...!?
                      ________________________________.
                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                      > Ty też kiedyś podzielałaś to zdanie, tylko je zmieniłaś i August o tobie też.
                      > Może te dwie kobiety też ulegną czarowi samopomocowca ;-)
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      A to co: Zawisc, ciekawosc...!? :-?
                      A jezeli ulegna , co zrobisz bez tych kobiet - samopomoc...!? ;-)
                      A...
                      • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:57
                        A to co: Zawisc, ciekawosc...!? :-?

                        Ani zawiść, ani ciekawość.
                        Dobrze im i tobie życzę ;-)
                        Odkąd z "e4ska" łączą cię dobre stosunki (już prawie narzeczeńskie) to i rozmowa między wami oparta na dialogu, a nie walce, a to zawsze miłe dla oka :-))))))))
                        • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:11
                          wolnym_krokiem napisał:
                          > Ani zawiść, ani ciekawość.
                          > Dobrze im i tobie życzę ;-)
                          > Odkąd z "e4ska" łączą cię dobre stosunki (już prawie narzeczeńskie) to i rozmo
                          > wa między wami oparta na dialogu, a nie walce, a to zawsze miłe dla oka :-)))))
                          > )))
                          _____________________________________.
                          Do tego etapu trzeba sie rozwinac - wolny...!
                          Widzisz, zarowno Eska jak i ja nie mozemy
                          pozwolic sobie tutaj na bledy, mimo naszych
                          dobrych "stosunkow" - jak mowisz, bo zaraz
                          potem nastepuje pstryczek w nos...! ;-)
                          A...
                          • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:25
                            aaugustw napisał:

                            > wolnym_krokiem napisał:
                            > > Ani zawiść, ani ciekawość.
                            > > Dobrze im i tobie życzę ;-)
                            > > Odkąd z "e4ska" łączą cię dobre stosunki (już prawie narzeczeńskie) to i
                            > rozmo
                            > > wa między wami oparta na dialogu, a nie walce, a to zawsze miłe dla oka :
                            > -)))))
                            > > )))
                            > _____________________________________.
                            > Do tego etapu trzeba sie rozwinac - wolny...!
                            > Widzisz, zarowno Eska jak i ja nie mozemy
                            > pozwolic sobie tutaj na bledy, mimo naszych
                            > dobrych "stosunkow" - jak mowisz, bo zaraz
                            > potem nastepuje pstryczek w nos...! ;-)
                            > A...

                            ----------------------------------------------------
                            że tak sobie głupawo i od czapy zanucę: "gdzie wiosna spaliną oddycha" ;)))
                              • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:48
                                aaugustw napisał:

                                > upsididit1 napisała:
                                > > że tak sobie głupawo i od czapy zanucę: "gdzie wiosna spaliną oddycha" ;)
                                > ))
                                > ___________________________________.
                                > Nie przejmuj sie... - Zmien moze klimat...!?
                                > A...

                                nie, dzięki za troskę, dobrze mi :), "kocham to miasto, zmęczone jak jaaa" ;)
                          • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:36

                            August!
                            Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym samym.
                            Oto dowód!
                            Jedno się nie zmieniło, obecność "e4ski" i twoja, choć w tym wątku akurat nie występujesz.
                            Zawsze są ci co bronią terapii czy AA, i zawsze są ci co ją odrzucają.
                            Pytanie można by zadać, po tych 5 latach, jak wyszli na tym piszący w podanym przeze mnie wątku ludzie? O niektórych się doczytałem, o innych nie. Można wiele się dowiedzieć. To zapis zmian, reakcji, konkretnych wyborów i efektów spisanych na przestrzeni kliku lat.

                            Nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że samodzielni jednak polegli!
                            ;-)
                            • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:35
                              wolnym_krokiem napisał:
                              > August!
                              > Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym samym...
                              > Nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że samodzielni jednak polegli!
                              > ;-)
                              _________________________________________________.
                              Wolny, rozmowy na tym Forum od lat sa i beda takie same,
                              bo i znak chemiczny alkoholu sie nie zmienia...!
                              Tu chodzi o zycie ludzi smiertelnie chorych i nowicjuszy,
                              ktorzy tu zagladaja, wiec taka statystyka, ktora nam tutaj wciskasz,
                              dobijasz tylko tych ludzi, bo sam doskonale wiesz, ze z tej
                              choroby wychodzi 5 - 7% chorych alkoholikow, tzn na 100
                              uratuje sie tylko ok. 7 osob...
                              A ta statystyka, gdzie podaja prawie 80% samowyleczen,
                              to bzdura do kwadratu i reklama, aby zarobic pieniadze na chorych...!
                              Cos takiego moze miec miejsce (moze..?) u pijakow, ktorzy
                              naduzywaja alkoholu, choc wcale nie musza pic...
                              U nich nie ma obsesji picia.
                              A...
                                • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:45
                                  wolnym_krokiem napisał:
                                  > wiec taka statystyka, ktora nam tutaj wciskasz,
                                  > dobijasz tylko tych ludzi

                                  > Jaką statystykę wciskam?
                                  __________________________________________.
                                  Ty juz jak Upsi, sam nie wiesz co nam serwujesz...! ;-)
                                  Cyt:
                                  "Dwa duże, niezależne od siebie, badania ankietowe
                                  wykazały niezwykłą zgodność: 77,5% ludzi, którzy w
                                  przeszłości mieli kłopoty z alkoholem poradziło sobie
                                  bez jakiejkolwiek terapii. Kto nie wierzy niech wpisze w google..."
                                  A...
                                  Ps. Te slowa sa w tym, co nam tu przytoczyles...!
                                  • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:02

                                    A może to ty zbyt szybko wyrokujesz, kto co chciał pokazać?
                                    Nie chodziło mi o wskazanie amerykańskich statystyk, lecz o dyskusję toczącą się w tym ciekawym wątku założonym przez osobę wierzącą w możliwość samodzielnego wyjścia z nałogu z tymi, którzy w to nie wierzą, lub tę tezę potwierdzają. Przynajmniej miałeś okazję teraz zareagować odpowiednio na te rewelacje Anioła, bo 5 lat temu tego nie uczyniłeś ;-)
                                    To nie ja jestem autorem tego postu!

                                    Ja znalazłem tam też takie słowa:

                                    Re: Nie jestem chory.
                                    Autor: hiacynaa 11.09.06, 23:12

                                    Moj ongis wspanialy maz, ktory przez ostatnie lata stal sie ostatnim draniem,
                                    rzucil picie jakies 5 tygodni temu. Bez terapii po prostu nie pil. Ale byl
                                    nadal takim samym draniem jak w okresie picia: wrazliwosc nadal byla
                                    zablokowana, po prostu emocjonalna pustynia. Mowi o sobie, ze mial niebywale
                                    pokrecono psychike- najbardziej uderzajaca cecha byla narastajaca nienawisc do
                                    domownikow.
                                    Terapia mniej, ale udzial w ruchu AA czyni cuda: mowi ze przezywa duchowa
                                    przemiane.
                                    Co mi z tego ze przestal pic, wszystko mi jedno na dobra sprawe, czy mialam w
                                    domu trzezwego drania czy nietrzezwego.
                                    NIEPICIE TO NIE WSZYSTKO.


                                    Czytaj i się odnoś.
                                    Mi chodziło o CAŁY wątek!
                                        • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:47
                                          wolnym_krokiem napisał:

                                          > Nie trać wiary upsi !
                                          > eh, Wolny, też myślałam, że mówienie wersalikami pomaga ;)))...
                                          >
                                          > Bo z tym jest tak jak ze wszystkim - jednym pomaga, drugim nie pomaga ;-)
                                          > Dostosuj metodę dialogu do osoby ;-) na pewno potrafisz!

                                          "są rzeczy na niebie i na ziemi" ;).... byłam już i w Rio z Tomciem Samym jak Palec i w Pacanowie z Arszenikiem Lupin i w Kołomyi z Gretą z Garbem...i nic ;(...
                                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:36
                                      wolnym_krokiem napisał:
                                      > A może to ty zbyt szybko wyrokujesz, kto co chciał pokazać?
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Nie lubie krecenia, wolny... - Sam doskonale wiesz, ze taka statystyke
                                      polknie kazdy pijak i alkoholik... - Tym samym dobijasz ich tylko...
                                      Tej reszty zaden nowicjusz nie zrozumie...
                                      __________________________.
                                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                                      > ...Przynajmniej miałeś okazję teraz zareagować odpowiednio na te rewelacje Anioła, bo
                                      > 5 lat temu tego nie uczyniłeś ;-)
                                      > To nie ja jestem autorem tego postu!
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Zrobilem to dla Ciebie... - Gdybym wiedzial, ze to ten buc napisal,
                                      zareagowalbym odpowiednio inaczej...! ;-)
                                      ____________________________.
                                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                                      > Ja znalazłem tam też takie słowa:
                                      >
                                      > Re: Nie jestem chory.
                                      > Autor: hiacynaa 11.09.06, 23:12
                                      >
                                      > Moj ongis wspanialy maz, ktory przez ostatnie lata stal sie ostatnim draniem,
                                      > rzucil picie jakies 5 tygodni temu. Bez terapii po prostu nie pil. Ale byl
                                      > nadal takim samym draniem jak w okresie picia: wrazliwosc nadal byla
                                      > zablokowana, po prostu emocjonalna pustynia. Mowi o sobie, ze mial niebywale
                                      > pokrecono psychike- najbardziej uderzajaca cecha byla narastajaca nienawisc do
                                      > domownikow.
                                      > Terapia mniej, ale udzial w ruchu AA czyni cuda: mowi ze przezywa duchowa
                                      > przemiane.
                                      > Co mi z tego ze przestal pic, wszystko mi jedno na dobra sprawe, czy mialam w
                                      > domu trzezwego drania czy nietrzezwego.
                                      > NIEPICIE TO NIE WSZYSTKO.

                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Oczywiscie... - Abstynencja to dopiero poczatek drogi...!
                                      (czego ten buc nie podzielal, uwazal ze samemu mozna... (ale narobic w spodnie - moj przyp.)
                                      ________________________.
                                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                                      > Mi chodziło o CAŁY wątek!
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      To jeszcze za malo... - Kogo obchodzisz ty i twoja opinia...(!?)
                                      Licz sie z drugimi tymi, ktorzy potrzebuja pomocy...!
                                      A...
                                      • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:52
                                        aaugustw napisał:

                                        > wolnym_krokiem napisał:

                                        > > Mi chodziło o CAŁY wątek!
                                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        > To jeszcze za malo... - Kogo obchodzisz ty i twoja opinia...(!?)
                                        > Licz sie z drugimi tymi, ktorzy potrzebuja pomocy...!
                                        > A...

                                        poooooooooooooomoooooocyyyy!!!!!!!!!!
                                      • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:55
                                        Nie lubie krecenia, wolny..
                                        szkoda ;-) a poważnie, nie karciłem cię, tylko wyjaśniałem swoje zamiary.
                                        Nie miały one nic wspólnego z twoim odbiorem.

                                        Sam doskonale wiesz, ze taka statystyke polknie kazdy pijak i alkoholik... - Tym samym dobijasz ich tylko... Tej reszty zaden nowicjusz nie zrozumie...

                                        Często odnoszę wrażenie, że ten na początku swoich "nałogowych" odkryć ( nie cierpię słowa nowicjusz) jest jednak w stanie więcej pojąć. Sądzę, że bierze się to z uczucia potrzasku i determinacji, co daje niepowtarzalną już później świeżość spojrzenia.
                                        Jak mogę dobić kogoś zamieszczoną na tym forum nie przeze mnie informacją? nadal nie rozumiem. Zwłaszcza, że na końcu stwierdzasz:
                                        Kogo obchodzisz ty i twoja opinia...(!?)

                                        a tej przecież nawet nie wyraziłem!
                                        Jednak dałem ci szansę jako nie-nowicjuszowi, tamtą "chałę" sprostować.
                                        Przydało by się jakieś - dziękuje, że mogłem to zrobić!

                                        Jak już!
                              • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:18
                                aaugustw napisał:

                                > wolnym_krokiem napisał:
                                > > August!
                                > > Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym
                                > samym...

                                > _________________________________________________.

                                > Tu chodzi o zycie ludzi smiertelnie chorych i nowicjuszy,
                                > ktorzy tu zagladaja,

                                -------------------------------------------------------------------------
                                ,nieświadomi zagrożenia ;))))))!
                            • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź-hymn dla poległych ;) 25.05.11, 19:09
                              wolnym_krokiem napisał:

                              >
                              > August!
                              > Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym samym.
                              > Oto dowód!
                              > Jedno się nie zmieniło, obecność "e4ski" i twoja, choć w tym wątku akurat nie w
                              > ystępujesz.
                              > Zawsze są ci co bronią terapii czy AA, i zawsze są ci co ją odrzucają.
                              > Pytanie można by zadać, po tych 5 latach, jak wyszli na tym piszący w podanym p
                              > rzeze mnie wątku ludzie? O niektórych się doczytałem, o innych nie. Można wiele
                              > się dowiedzieć. To zapis zmian, reakcji, konkretnych wyborów i efektów spisany
                              > ch na przestrzeni kliku lat.
                              >
                              > Nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że samodzielni jednak polegli!
                              > ;-)

                              Bardzo proszę, tylko się nie obraźcie (!), ale aż mi się dla poległych na usta ciśniepieśń ;))
                    • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:17
                      wolnym_krokiem napisał:

                      >
                      > Nie jest moim celem kogokolwiek namawiać na terapię, nie przypisuj mi takich in
                      > tencji ok?
                      > Moim celem jest zrozumieć, co powoduje, że ludzie nie chcą zmian u podstaw któr
                      > ych leży upadek w alkoholowym dnie. Swoje już na temat temat wiem, tutaj znajdu
                      > ję tylko potwierdzenie./niestety/!
                      >
                      > A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                      > :-)))

                      >
                      > Przynajmniej dwie kobiety na tym Forum twierdzą, że sobie nie radzi z niczym ;-
                      > )
                      > Ty też kiedyś podzielałaś to zdanie, tylko je zmieniłaś i August o tobie też.
                      > Może te dwie kobiety też ulegną czarowi samopomocowca ;-)

                      Obawiam się, że te przynajmniej dwie kobiety (jeśli dobrze myślę, o których mowa:) najprędzej to ulegną wzajemnemu czarowi ;)... (jeśli tak to można nazwać;)...
                      • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:21
                        upsididit1 napisała:
                        > Obawiam się, że te przynajmniej dwie kobiety (jeśli dobrze myślę, o których mow
                        > a:) najprędzej to ulegną wzajemnemu czarowi ;)... (jeśli tak to można nazwać;).
                        __________________________________.
                        Oh, jej... - Jak cudownie...! ;-)
                        Bedzie slub...!?
                        A...
                        Ps. Czego sie obawiasz...? :-(
          • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 16:02

            Inaczej: przesłanka nr 1 - nie korzystam i nie korzystałam z żadnej pseudowiedzy;
            przesłanka nr 2 - nie mam problemów ze zdrowiem, samopoczuciem i relacjami interpersonalnymi;
            wniosek: Pseudowiedza nie jest mi (a więc innym też) potrzebna do zachowania dobrego zdrowia,


            Skoro mnie tutaj wspominacie, to wypowiem się w temacie.

            Ad1. Trudno mi, człowiekowi z boku, robiącemu w uzależnieniach, nie zauważyć, że korzystanie z pseudo wiedzy nikomu nie może wyjść na dobre, więc rozsądny człowiek rzeczywiście będzie jej unikał. Twoja radość z tego powodu jest co najmniej dziwna!
            Rozumiem jednak, że na potrzeby własne, a konkretnie racjonalizowania swojej postawy (anty-terapeutycznej), pseudo, nazywasz prawdziwą, zdobytą przez ludzkość wiedzę psychologiczną, a to jest już dalekie od postawy, którą można było by określić jako rozsądną.
            Spróbuję wyleczyć się sama, bo nie ufam konowałom - byłoby postawą samodzielności.
            Nie leczę się, bo te konowały TYLKO robią krzywdę innym - jest postawą strachu.
            Nawet tym którzy korzystają z ich pomocy i są z niej zadowoleni sugerujesz, że się głęboko mylą - to postawa zazdrości.

            Ad2. Sporo przeczytałam twoich postów. Większość z nich świadczy i o braku zdrowia, rozsądku ( najbardziej wyraża się to w ocenie piszących tu osób) i ogromnych kłopotach interpersonalnych. Z samopoczuciem nie dyskutuję, bo ono zależy od poziomu naszego spełnienia. Wielu ludzi czuje się świetnie wtedy gdy poniża i upokarza.

            Z wnioskiem zupełnie się zgadzam, i pisałem o tym wyżej : pseudo wiedza każdemu jest zbędna! Bez wiedzy i osiągnięć ludzkości nie da się żyć !

            [u]Zawsze jestem samodzielna - wolność i swoboda myśli oraz działań: TO JEST TO![/b]

            Dziś wejdę do baru, w którym po ciężkiej pracy dogorywają alkoholicy, zanim wrócą na łono rodziny i zadam im pytanie : czy czują się wolni, samodzielnie myślący i działający?
            - Oczywiście, że tak! było by jeszcze lepiej, gdyby nie działania rządu ( to również twój ulubiony kierunek rozmyślań, co do wydawanej przez nich forsy) i tak marne zarobki ;-)
                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:30
                    jszko222 napisała:
                    > Tak, chyba pozostaje się przyzwyczaić.
                    _________________________________.
                    Dlaczego ze wszystkim sie zgadzasz...!?
                    To, m.in. on z upsi zalatwili ten watek !!
                    A... ;-)
                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:33
                  Pójście do fryzjera też może być terapią.
                  Zbieranie rosówek również.
                  Jedną z tajemnic, pozyskiwania dżdżownic, jest wykorzystanie metalowego bolca / długości około 35 cm./ zakończonego gumową rączką.
                  Bolec ten wbijamy, w ziemię pod kątem 45 stopni i uderzamy rytmicznie pięścią, w rączkę - dżdżownice wychodzą na wierzch same ponieważ uciekają przed " kretem ".
                  • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:57
                    Wybierz z wątku to, co dotyczy bezpośrednio twoich pytań.

                    Najogólniej wątek byłby sobie zdechł śmiercią naturalną, gdyby nie informacja, że terapia nie jest do porzucenia nałogu koniecznie potrzebna, zwłaszcza gdy nie masz jeszcze wyjątkowo trudnych sytuacji i skrajnych objawów.

                    Otóż: nie utożsamiaj "leczenia" z "niepiciem". To są dwie różne sprawy. Jeśli naprawdę nie chcesz pić, to terapia nie ma tutaj nic do rzeczy. Ja odczytuję twoje uwagi: chcesz nie pić, ale nie chcesz terapii. No i dobrze.

                    Jeśli jednak nie masz żadnego pomysłu na trzeźwe wieczory, twoje życie jest puste i nudne, cóż... albo zmień je tak, abyś była zadowolona, albo idź na mityng AA. To nie jest terapia, tam masz większą swobodę myślenia i działania, tam wszyscy są równi - przynajmniej z założenia.

                    Natomiast nie ma absolutnie potrzeby, by znosić fochy pracowników rozmaitych odrodków leczenia uzależnień. Gdy ktoś lekceważy cię, to mów, że to ci się nie podoba i że są jakieś prawa pacjenta. Niepodjęcie terapii to nie to samo, co chęć dalszej degrengolady. Wcale nie trzeba się "dopić", żeby przestać.

                    Z mojej strony masz informację, ze terapia czy inne formy wspomagania nie są konieczne. Od wieków ludzie nadmiernie pili i potrafili z tego wyleźć. Nie wszyscy, co oczywiste.

                    Dlaczego nie chcesz sama odstawić butelki? Co wpływa na twoje poszukiwanie pomocy? Czego oczekujesz od pomagierów i pomocoznawców?
                      • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:25
                        Popraw drobne błędy - ja co prawda czytam posty przed wysłaniem, ale bardzo szybko, za szybko... czas, czas, czas.
                        :-)

                        Jednak chciałabym baaaardzo mocno podkreślić: gdybyś nie potrafiła wytrwać lub po prostu jesteś osobą, która nie umie niczego ważnego zrobić bez wsparcia innych, w tym też fachowców - próbuj terapii.

                        Ja osobiście "rzucałam" picie dziesiątki razy i potem... hm, jak wytrwałam tydzień, to już było siódme niebo. Dopiero kiedy śmierć zajrzała mi w oczy, a ja sama nie mogłam zapanować nad popędem do gorzały: pić i spać! - dopiero wtedy moje postanowienia nabrały realnych kształtów. Jednak znam sporo osób, które nie miały aż takich trudności.

                        Po upływie dwóch lat może będziesz mogła spróbować łyk wina czy kieliszek maleńki ulubionego koniaku. Nastaw się na te dwa lata jak dla brata, a potem zobaczymy :-)))
                          • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:45
                            jszko222 napisała (do Eski):
                            > Twój post naprawdę jest prawdziwy, że się tak wyraże :). Lepiej mi sie od razu
                            > zrobiło, jak go przeczytałam :).
                            > Inni to już mnie wysyłają na terapię.
                            ________________________________________.
                            To jest najprawdziwsza prawda Szatana...! ;-)
                            To Ci pasuje, co...! ;-)
                            A...
                          • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:50
                            jszko222 napisała:

                            > Twój post naprawdę jest prawdziwy, że się tak wyraże :). Lepiej mi sie od razu
                            > zrobiło, jak go przeczytałam :).
                            > Inni to już mnie wysyłają na terapię.

                            Jszko (teraz poważnie, wygłupów było dość). Mi terapia niewiele dała, przestałam chodzić... ale stokroć wolałabym być w tej grupie- która idzie na terapię, zostaje na niej i ma wyniki. Oszczędziłoby mi to 7 lat męczarni. Żałuję, że terapeuci, których spotkałam, bardziej byli uparci, aby wyciągnąć więcej kasy, niż żeby złamać mój upór w szczerej wierze że "poradze se".
                            Niby można by rzec, że "se poradziłam" ale- jakie były tego koszty! Siedem lat radości ze zwycięstw i tyleż samo łez, pawi i sraczek sromotnych porażek. Mega straty finansowe, utrata szacunku i zaufania do siebie i sprawy osobiste pochrzanione dokumentnie + zdrowie i wygląd (WYGLĄD, Kobieto) w ruinie.
                            Jeśli wyważasz drzwi, które można otworzyć, licz się z CHOLERNYM przeciągiem...
                              • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:06
                                jszko222 napisała:

                                > Akurat po mnie nie widać, że coś nie halo (mówie o ubiorze i ogólnie wyglądzie,
                                > np. twarzy).

                                Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać (to co widać, można zwalić na co innego).
                                Ale były takie tygodnie, że TAK BYŁO WIDAĆ, że byłam więźniem domu, bo za nic bym nie wyszła. Zresztą- nawet bym nie miała siły wyjść. Ani wstać. Na tym etapie co widać- to rzygasz do gara przy wyrku i modlisz się aby się zdążyć doczołgać do sracza, żeby się nie zesr... w gacie. Przetrzymasz koszmar....... znowu zaczyna "nie być widać" i znowu nastaje ta "cudowna amnezja"... hej, już nic mi nie jest!
                                Zrobisz jak uważasz, ja Ci tylko mówię- że dla "frajdy" powiedzenia: "poradziłam sobie sama"- nie było warto. To jest Pyrrusowe zwycięstwo, jak z podręcznika...
                                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:16
                                  upsididit1 napisała:
                                  > ... powiedzenia: "poradziłam sobie sama"- nie było warto. To jest Pyrrusowe zwycięstwo, jak z podręcznika...
                                  __________________________________________________.
                                  Samemu nie mozna sie rozwijac, (trzezwiec)... - Ocena samego siebie
                                  zawsze bedzie ocena sugestywna...
                                  Zreszta ci wszyscy, ktorzy tu pisza swoje wypociny takze nie rozwijaja sie sami...!
                                  Prawda Eska... - Nie mozesz juz zyc bez alkoholikow trzezwych...! (pyt. reto
                                  ryczne) ;-)
                                  A...
                            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:53
                              upsididit1 napisała:
                              > Jszko (teraz poważnie, wygłupów było dość). Mi terapia niewiele dała, przestała
                              > m chodzić... ale stokroć wolałabym być w tej grupie- która idzie na terapię, zo
                              > staje na niej i ma wyniki. Oszczędziłoby mi to 7 lat męczarni. Żałuję, że terap
                              > euci, których spotkałam, bardziej byli uparci, aby wyciągnąć więcej kasy, niż ż
                              > eby złamać mój upór w szczerej wierze że "poradze se".
                              > Niby można by rzec, że "se poradziłam" ale- jakie były tego koszty! Siedem lat
                              > radości ze zwycięstw i tyleż samo łez, pawi i sraczek sromotnych porażek. Mega
                              > straty finansowe, utrata szacunku i zaufania do siebie i sprawy osobiste pochrz
                              > anione dokumentnie + zdrowie i wygląd (WYGLĄD, Kobieto) w ruinie.
                              > Jeśli wyważasz drzwi, które można otworzyć, licz się z CHOLERNYM przeciągiem...
                              _________________________________________________.
                              Wiedzialem, ze Ciebie mozna lubic... - Zawsze Cie lubilem...!
                              Fajna jestes...! ;-)
                              A...
                                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:02
                                  jszko222 napisała:
                                  > Nie wierzę, że tutaj piszą trzeźwi ludzie
                                  __________________________________.
                                  Normalne, kiedy ja chodzilem po tym padole nietrzezwy,
                                  wszedzie widzialem pijanych... - Dzisiaj jam "na zlosc"
                                  nie spotykam na swej drodze nietrzezwych, wiec przylazlem
                                  tu, do takich jak ty...!
                                  A...
                                  Ps. Pilas dzisiaj alkohol...!?
                                        • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:24
                                          jszko222 napisała:

                                          > Więc chyba znasz odpowiedź.

                                          Dobra Jszko, czy przeczytałaś co do Ciebie napisałam w drugim poważnym poście? Miło by mi było :), jakbyś mi odpisała, co taka perspektywa w Tobie budzi, jakie odczucia? Czy powątpiewanie "mnie to nie spotka"? Jakieś inne odczucia? Tak wyczerpująco, żebym nie czuła że tracę you can dance nadaremno ;)...

                                          Ja wiem że fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie zapracować zanurzeniem się po szyję w guanie :), o czym tu chętnie i często sobie gawędzimy
                                              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:44
                                                upsididit1 napisała:

                                                > jszko222 napisała:
                                                >
                                                > > Przeczytałam, nie olewam postów, które są poważne.
                                                >
                                                > OK:), to czekam, aż odpiszesz...

                                                Chodzi, jak rozumiem, o ten post:
                                                Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać (to co widać, można zwalić na co innego).
                                                Ale były takie tygodnie, że TAK BYŁO WIDAĆ, że byłam więźniem domu, bo za nic bym nie wyszła. Zresztą- nawet bym nie miała siły wyjść. Ani wstać. Na tym etapie co widać- to rzygasz do gara przy wyrku i modlisz się aby się zdążyć doczołgać do sracza, żeby się nie zesr... w gacie. Przetrzymasz koszmar....... znowu zaczyna "nie być widać" i znowu nastaje ta "cudowna amnezja"... hej, już nic mi nie jest!
                                                Zrobisz jak uważasz, ja Ci tylko mówię- że dla "frajdy" powiedzenia: "poradziłam sobie sama"- nie było warto. To jest Pyrrusowe zwycięstwo, jak z podręcznika...
                                                  • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 23:48
                                                    upsididit1 napisała:

                                                    > jszko222 napisała:
                                                    >
                                                    > > upsididit1 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > jszko222 napisała:
                                                    > >
                                                    > > Chodzi, jak rozumiem, o ten post:
                                                    > > Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać .....
                                                    >
                                                    > Tak, o ten. Napisz bez pośpiechu, ja rano przeczytam, dobrej nocy:)!
                                                    >
                                                    Odpiszę na Twój post dopiero jutro, ponieważ dzisiaj już opadam z sił. Dam Ci odpowiedź na pewno, ale nie wiem, o której godzinie. Dobrej nocy.
                                                • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 09:20
                                                  No i między bajki trzeba włożyć informację, że nałogu nie widać u osób tkwiących w czynnym nałogu. Kwestia kto nie chce tego widzieć. Sami pijący - wiadomo - iluzja!
                                                  Obserwatorzy z boku - najczęściej dzięki facjacie pijącego, zastraszonego człowieka, sami czują się lepiej!
                                                  Rodzina z powodu - współuzależnienia.
                                                  Przyjaciele - łudzą się, że nie jest jeszcze tak źle! Jednak gdy zaczną wskazywać aspekt "dziwnego" wyglądu, są odstawieni na znacząco plan dalszy. Szczególnie kobiety, ukrywają się przed takimi, pewnie dlatego, że facet nie musi mieć ładnej, niespuchniętej buzi. Przekrwione oczy dodają mu męskości ;-)
                                                  Koleżeństwo widuje onego lub oną zbyt rzadko, i na te spotkania idzie się przygotować, zero zaskoczenia !

                                                  Nałogu nie widać tylko u wolnych od alkoholu.
                                                  Świadczy o tym stopień zmian w ich wyglądzie.
                                                  Niektórych wręcz nie poznają przyjaciele, którzy wcześniej odstawieni teraz mają przywilej powrotu, wdzięczności i wspólnej z takiego obrotu sprawy, radości.
                                            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:41
                                              e4ska napisała:

                                              > fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie zapraco
                                              > wać zanurzeniem się po szyję w guanie :)

                                              - - - - - - - - - - - - -
                                              > Poważnie? to August taki jest????? Wymagająca bestia aż strach...
                                              _________________________________________________________________.
                                              Na pewno miala na mysli zanurzenie sie szyje w krzakach dzungli w Guyanie...!! ;-)
                                              Dobranoc: A...
                                              • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:58
                                                aaugustw napisał:

                                                > e4ska napisała:
                                                >
                                                > > fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie z
                                                > apraco
                                                > > wać zanurzeniem się po szyję w guanie :)

                                                > - - - - - - - - - - - - -
                                                > > Poważnie? to August taki jest????? Wymagająca bestia aż strach...
                                                > _________________________________________________________________.
                                                > Na pewno miala na mysli zanurzenie sie szyje w krzakach dzungli w Guyanie...!!
                                                > ;-)
                                                > Dobranoc: A...
                                                :)))))))) brawa za dowcip, dobrej nocki:)!