casus.78
05.06.12, 15:25
Mój ojciec pije. Po detoksie, po leczeniu (6 tygodni). Trzy miesiące trzeźwości.
I nagle znowu naszła go ochota na picie - tzn. tak mniej więcej mi to wczoraj próbował tłumaczyć.
Bo on jest alkoholikiem i on poprostu czasami jak poczuje taką chęć to poprostu musi.
Poprostu to mi ręce opadły jak mi to powiedział.
To ja i moja siostra spędziłysmy tyle miesięcy na tym żeby mu pomóc.
W tamtym roku był cztery razy na detoksie w Szpitalu. Po ostatnim kiedy zaczął znowu pić został w domu sam - babcia wyjechała do sanatorium, mama za granicą (zarabia na długi jakich się dorobili), to za każdym razem jak wchodziłam do domu to nie wiedziałam czy zastanę go żywego czy nie. Raz jak przyszłam to miał twarz we krwi... okazało się, że się przewrócił.
I w końcu jak się opamiętał to poszedł w grudniu piąty raz na detoks, po tym od razu na 6-tygodniową terapię w ośrodku. Odwiedziałyśmy, wpierałyśmy. Chociaż oszukał nas wiele razy - chodzi o pieniądze.
Przez całe swoje życie był naście razy na detoksie, parę razy na leczeniu. Nigdy nie był agresywny, nigdy nas nie uderzył. Ale był biernym ojcem, wycofanym, skoncentrowanym na wychodzeniu z picia.
I ON teraz mi mówi, że ON musiał się napić !!!!
Przecież sięgając po pierwsze piwo wiedział jak to się skończy !!! Wiedział, że nie może się napić. Wiedział, że tym krokiem niszczy to co powoli naprawiał.
I ja nie znajduję dla niego żadnego wytłumaczenia.
Więc wytłumaczcie mi - czy ja mam rację czy on ?
Bo on twierdzi, że ja go nie potrafię zrozumieć. No nie potrafię zrozumieć jak można świadomie siegnął po alkohol wiedząc jak to się skończy. Nie jest jakimś początkującym alkoholikiem, który pierwszy raz idzie na leczenie.