miskolaj
25.06.12, 11:05
wszystko co znałam w sobie i to jak postrzegałam rzeczywsitosc było fantazja mojego chorego uzaleźnionego umysłu i mi ten swiat zniknął, uczę się jak małe dziecko stawiac pierwsze kroki, mam metlik w głowie, na kazdym kroku musze pilnowac swoich emocji i uczuć, bo wiem, ze działałam w schemacie nałogowego regulowania uczuć, więc teraz wciąz się sobie przygladam jak fanatyk jakiś:) nic innego nie znam, nie wiem co lubie i co mogłabym polubić, oczywiscie mam wahania nastroju, nerwy i tak dalej.....trochę jestem w takim zawieszeniu, choc wiem, ze posywam sie do przodu, codziennie wiecej wiem o sobie i o chorobie, ale jak niepełnosprawna się czuje.....
chciałabym spytac jak długo to trwa, ale tez wiem, ze nikt mi na to pytanie nie odpowie, a samo jego zadanie jest dowodem na to, ze sie uchylam od działania tylko bym czekała nie wiadomo na co, a nic takiego sie nie stani przeciez....
ale spytam czy mieliscie jakies swoje fajne sposoby na poczatku?? czy musze być tylko cierpliwa?? za dużo mysle, wszystko bym chciała poukładac i wiedziec odrazu (jak to alkoholik)
wiem, ze sie tak nie da, ale coz ja mam począc z tym swoim niepokojem i niecierpliwosci, zeby na mnie nie ściągay wciąz kolejnych głodów....
chyba znowu do jakiejsc sciany doszłam, bo widze, ze to działa jakimis etapami we mnie, krokami, przed kazdym koeljnym mam taki nibyt, a pote cos nowego zaczynam rozumiec..
czy to tak działa?
dzieki pozdrawiam