dziwny jest ten nowy swiat...

25.06.12, 11:05
wszystko co znałam w sobie i to jak postrzegałam rzeczywsitosc było fantazja mojego chorego uzaleźnionego umysłu i mi ten swiat zniknął, uczę się jak małe dziecko stawiac pierwsze kroki, mam metlik w głowie, na kazdym kroku musze pilnowac swoich emocji i uczuć, bo wiem, ze działałam w schemacie nałogowego regulowania uczuć, więc teraz wciąz się sobie przygladam jak fanatyk jakiś:) nic innego nie znam, nie wiem co lubie i co mogłabym polubić, oczywiscie mam wahania nastroju, nerwy i tak dalej.....trochę jestem w takim zawieszeniu, choc wiem, ze posywam sie do przodu, codziennie wiecej wiem o sobie i o chorobie, ale jak niepełnosprawna się czuje.....
chciałabym spytac jak długo to trwa, ale tez wiem, ze nikt mi na to pytanie nie odpowie, a samo jego zadanie jest dowodem na to, ze sie uchylam od działania tylko bym czekała nie wiadomo na co, a nic takiego sie nie stani przeciez....
ale spytam czy mieliscie jakies swoje fajne sposoby na poczatku?? czy musze być tylko cierpliwa?? za dużo mysle, wszystko bym chciała poukładac i wiedziec odrazu (jak to alkoholik)
wiem, ze sie tak nie da, ale coz ja mam począc z tym swoim niepokojem i niecierpliwosci, zeby na mnie nie ściągay wciąz kolejnych głodów....
chyba znowu do jakiejsc sciany doszłam, bo widze, ze to działa jakimis etapami we mnie, krokami, przed kazdym koeljnym mam taki nibyt, a pote cos nowego zaczynam rozumiec..
czy to tak działa?
dzieki pozdrawiam
    • aaugustw Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 12:30
      miskolaj napisała:
      > wszystko co znałam w sobie i to jak postrzegałam rzeczywsitosc było fantazja mo
      > jego chorego uzaleźnionego umysłu i mi ten swiat zniknął...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      A skad wiesz, ze ten Twoj swiat teraz nie jest juz fantazja...!?
      Wprowadzasz swoje mysli juz do czynu...!?
      ____________________.
      miskolaj napisała dalej:
      > ... uczę się jak małe dziecko stawiac pierwsze kroki, mam metlik w głowie, na kazdym kroku musze pilnowac swoich emocji i uczuć, bo wiem, ze działałam w schemacie nałogowego regulowania uczuć, więc teraz wciąz się sobie przygladam jak fanatyk jakiś:) nic innego nie znam, nie wiem co lubie i co mogłabym polubić, oczywiscie mam wahania nastroju, nerwy i tak dalej.....trochę jestem w takim zawieszeniu, choc wiem, ze posywam sie do przodu, codziennie wiecej wiem o sobie i o chorobie, ale jak niepełnosprawna się czuje.....
      > chciałabym spytac jak długo to trwa, ale tez wiem, ze nikt mi na to pytanie nie
      > odpowie...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Ja odpowiem Tobie na to pytanie:
      To trwa wiecznie...!
      ____________________.
      miskolaj napisała dalej:
      > ... ale spytam czy mieliscie jakies swoje fajne sposoby na poczatku?? czy musze być
      > tylko cierpliwa??...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Prawda i szukanie jej z pomoca innych pomogla mi i pomaga dalej...
      (a potem - naturalnie - uczciwe i odwazne wdrozenie jej do zycia...!
      ____________________.
      miskolaj napisała dalej:
      > ... za dużo mysle, wszystko bym chciała poukładac i wiedziec odrazu (jak to alkoholik)
      > wiem, ze sie tak nie da, ale coz ja mam począc z tym swoim niepokojem i niecier
      > pliwosci, zeby na mnie nie ściągay wciąz kolejnych głodów....
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Nauczyc sie z nimi zyc...!
      ____________________.
      miskolaj napisała dalej:
      > chyba znowu do jakiejsc sciany doszłam, bo widze, ze to działa jakimis etapami
      > we mnie, krokami, przed kazdym koeljnym mam taki nibyt, a pote cos nowego zaczy
      > nam rozumiec..
      > czy to tak działa?
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Dokladnie tak to dziala... - to raz ucieka, a innym razem znowu ulatnia sie i zatraca,
      to "Cos" co niektorzy nazywaja rozwojem duchowym trzeba ciagle podsycac i dokladac
      jak do ogniska, zeby nie wygaslo...!
      A...
    • 7zahir Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 13:00
      miskolaj napisała:

      > wszystko co znałam w sobie i to jak postrzegałam rzeczywsitosc było fantazja mo
      > jego chorego uzaleźnionego umysłu i mi ten swiat zniknął, uczę się jak małe dzi
      > ecko stawiac pierwsze kroki, mam metlik w głowie, na kazdym kroku musze pilnowa
      > c swoich emocji i uczuć, bo wiem, ze działałam w schemacie nałogowego regulowan
      > ia uczuć, więc teraz wciąz się sobie przygladam jak fanatyk jakiś:) nic innego
      > nie znam, nie wiem co lubie i co mogłabym polubić, oczywiscie mam wahania nastr
      > oju, nerwy i tak dalej.....trochę jestem w takim zawieszeniu, choc wiem, ze pos
      > ywam sie do przodu, codziennie wiecej wiem o sobie i o chorobie, ale jak niepeł
      > nosprawna się czuje.....>

      Spróbuj podejśc do tego jak do wspaniałej przyggody - do wycieczki w nieznane - wgłąb siebie.
      Wtedy napięcie emocjonalne osłabnie.
      Ilekroć poczujesz, że sie nakręcasz - postaraj na chwilę zając sie czymś przyjemnym,
      a potem zapytaj siebie - od czego to sie zaczęło?
      W ten sposób nauczysz sie : krok po kroku reagować na początku.

      Napisałaś : nie wiem co lubię - siegnij zatem pamięcia wstecz - co sprawiało Ci najwiekszą przyjemność?

      A przede wszystkim czytaj.
      Zrozumiec siebie pomogła mi książka Lee Jampolskiego Leczenie uzaleznionego myślenia.
      Polecane przez niego ćwiczenia pomogły mi zrozumieć, że moje mysli sa moim dziełem
      i tylko ja mogę je zmienić.

      > chciałabym spytac jak długo to trwa, ale tez wiem, ze nikt mi na to pytanie nie
      > odpowie, a samo jego zadanie jest dowodem na to, ze sie uchylam od działania t
      > ylko bym czekała nie wiadomo na co, a nic takiego sie nie stani przeciez...
      > ale spytam czy mieliscie jakies swoje fajne sposoby na poczatku?? czy musze być
      > tylko cierpliwa?? za dużo mysle, wszystko bym chciała poukładac i wiedziec odr
      > azu (jak to alkoholik)

      U mnie takie zagubienie trwało około roku do czasu, gdy pozbylam sie wreszcie obsesji picia.
      Az tyle czasu potrzebowalam, żeby zdobyta wiedza wreszcie trafiła do odpowiednich szufladek w umyśle :-)
      Tobie może to sie udać wcześniej.

      Na poczatku pomogło mo prawidłowe odżywianie i regularny tryb zycia - oraz mityngi AA - słuchanie ludzi, którzy mnie rozumieli,
      na których zawsze mogłam liczyć.
      To oni podpowiedzieli mi kolejne książki , które trafiały w sedno spraw, które zaprzatały mi głowę.

      Na terapii dowiedziałam się o konieczności wyrobienia tzw nawyków zastępczych,
      przynoszących podobna ulge jak " znieczulacz". Wróciłam do czynności sprzed lat,
      które zawsze sprawiały mi przyjemność.


      > wiem, ze sie tak nie da, ale coz ja mam począc z tym swoim niepokojem i niecier
      > pliwosci, zeby na mnie nie ściągay wciąz kolejnych głodów....>

      Poczytaj Twerskiego - ' Uzależnione myslenie" - dowiesz sie z tej ksiązki,
      że niecierpliwośc jest jednym z objawów naszej choroby.
      Chcemu JUŻ i NATYCHMIAST poczuc ulgę spełnienia,
      tak jak po "pierwszej dawce znieczulacza"

      Pomagaja w tym zajęcie, które nie wymagaja długiego czasu do uzyskania efektu.
      Np Mycie okien, sprzatanie ...i inne, które przyjda Ci do głowy.

      Ważne jest to,zeby nie robić nic " na siłę", wbrew sobie - bo to spowoduje wzrost napiecia emocjonalnego.

      > chyba znowu do jakiejsc sciany doszłam, bo widze, ze to działa jakimis etapami
      > we mnie, krokami, przed kazdym koeljnym mam taki nibyt, a pote cos nowego zaczy
      > nam rozumiec..
      > czy to tak działa?>

      Tak to działa, dlatego, żeby sie nie zadręczać i nakręcać
      przyjmij zasadę - daj czas czasowi.

      Anthony de Mello w książce Sadhama opisuje różne wyciszające ćwiczenia,
      z których jedno szczególnie zapadło mi w pamięć:
      Usiadź wygodnie i spróbuj poczuć to co czuje Twój mały palec w prawej nodze, potem w lewej.

      To działa !
    • miskolaj Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 14:05
      napisałam i mi wcięlo...
      zawiesiłam sie torche, masz racje nie działam tylko tak wisze...
      co do fantazji moich to jak piłam wierzyłam, ze zaraz cos sie samo zmieni, moze mnie ktos uratuje, czułam sie winna i obwiniłam innych za swoje nieszczęście - tych fanatzji juz nie ma, o to mi chodziło, wiem, ze nic sie nie zmieni, samo...ze to moje zycie, moej wybory, wiem, ze moja niedojrzałośc emocjonalna to wszystko mi urzadziła, moj umysł uzalezniony, juz nie umiem tak siebie kłamac wiec w tym sensie nie fanatzjuje, nie czekam juz na koniec swiata...
      tylko faktycznie jakos sie zapetliłam, nie czuje leku i strachu wiem, ze nic złego sie nie stanie, nie uciekam w urzadzanie zycia innym ludziom)jestem tez wspóluzalezniona) moj maz jest alkoholikiem, ale jakos nie mam motywacji do dzialania, albo motywacje mam, ale nie robie tego co powinnam, bo w sumie nie do konca wiem co powinnam (oczywsic e aa i tak dalej to robie codziennie) tylko radości nie umiem w sobie odnalzezc, ale za to mam spokoj wiekszy, nie wazne jest dziwnie, jestem leniwa jakas i moze nie zniechecona, ale jakas taka obojetna, to ulga nie czekac juz na katastrofe, nie szukac winnych, ale musze wziac sie do roboty, a jestem leniwa okropnie i nie wiem od czego zaczac, moze faktycznie od mycia okien, za oknem pada a ja w jakas melancholie popadam..
      • 7zahir Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 14:28
        Obojętność - to odruch obronny umysłu. który chce spokoju a nie emocjonalnej szarpaniny.
        Pozwól sobie na odpoczynek i spróbuj się trochę porozpieszczać :-)

        Jeżeli nie masz ochoty na mycie okien ( to był tylko przykład), wymyśl cos innego co w krótkim czasie sprawi,ze poczujesz przyjemność.
        W trzeźwieniu ważne jest zaplanowanie sobie dnia i realizowaniu tych założeń.
        oraz wprowadzeniu dyscypliny do swojego życia.

        Pamiętaj - Powoli, krok za krokiem.
        • miskolaj Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 14:39
          moze masz racje, bo nie mam emocjonalnej szrpaniny - to tez dla mnie nowosc wielka
          mam problem z planowaniem dnia, bo teraz nie pracuje i szczerze mowiac nic nie musze, a nie wiem co chce...
          nie moge zebrac w sobie enrgii, bo jej nie mam....
          od 2 dni nie mam jej na nic i nic mi sie nie chce, mogłabym tak lewitowac...
          ale wiem, ze to niebezpieczne wiec chyba musze sie zmusic
          mam wrazenie, ze wolałbym jakby mi ktos zaplanowal cos a ja bym to porostu bez gadania zrobila, sama sobie zaplanowac jakos nie umiem, deszcz leje od rana jest burza a ja sobie siedze i slucham muzyki i nigdzie i do nikogo mi nie spieszno, nawet nie chce mi sie gadac z ludzmi bo i o czym ostatnio duzo gadalam, cale zycie nie przestawałam mowic, teraz jak ktos dzwoni i pyta i jak tam, to nie wiem co mam powiedziec wiec nie mam ochoty odbierac tych telefow,,,,zaczynam jak widac cos zle robic, chcialabym tak spedzic tydzien sama gdzies nad morze z ksiazka w rece powolutku, pasuje mi wszystko co jest powolutku, nie cierpie pospeichu i krzyku spowolniło mi sie wszystko...
          • 7zahir Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 15:13
            Wypoczywaj i odżywiaj sie dobrze , lecz nie izoluj od ludzi.
            Pamiętaj o programie HALT.
            www.jutrzenka.cba.pl/halt.html
      • aaugustw Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 14:40
        miskolaj napisała:
        > napisałam i mi wcięlo...
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Widac, tak mialo sie stac...! ;-)
        ______________________.
        miskolaj napisała dalej:
        > ... nie do konca wiem co powinnam (oczywsic e aa i tak dalej to robie codziennie) tylko radośc i nie umiem w sobie odnalzezc, ale za to mam spokoj wiekszy...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Radosc znajdziesz dopiero w dawaniu innym...
        Na razie wyzbylas sie strachu przed zapiciem, masz wiekszy spokoj,
        staniesz sie wdzieczna i zaczniesz odnajdywac siebie, a wtedy odezwie sie
        "wewnetrzna potrzeba" przekazac cos dalej innym...
        ______________________.
        miskolaj napisała dalej:
        > ... a jestem leniwa okropnie i nie wiem od czego zaczac, moze faktycznie od m
        > ycia okien, za oknem pada a ja w jakas melancholie popadam..
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Daj sie niesc tym nowym uczuciom... - Poznawaj siebie... - Leniwym jestem takze,
        a zaraz musze (bo chce) wyjechac aby cos zrobic... - Podobnie jest z moim strachem,
        zanim cos podejme. On jest we mnie (jak to Dobro i Zlo) zawsze, ale staram sie juz
        nigdy nie stchorzyc...
        Do wieczora:
        A... ;-)
    • miskolaj Re: dziwny jest ten nowy swiat... 25.06.12, 15:48
      www.youtube.com/watch?v=KxqcEVbVDGs
      takie cuda mi teraz pomagaja nic więcej) więc nie będę z tym walczyc, pewnie przyjdzie czas i na ludzi, zawsze byli ludzie nie było mnie, teraz nie chce ludzi tylko sie:)
      • aaugustw W oczekiwaniu na Godota...(!?). 25.06.12, 20:40
        miskolaj napisała:
        > takie cuda mi teraz pomagaja nic więcej) więc nie będę z tym walczyc, pewnie pr
        > zyjdzie czas i na ludzi, zawsze byli ludzie nie było mnie, teraz nie chce ludzi
        > tylko sie:)
        ______________________________________.
        W czym takie "cuda" Tobie teraz pomagaja...!?
        Bez ludzi mozna daleko, daleko odplynac...! :-(
        Oni tez naleza do tego swiata... - Do jednosci..
        A...
        • miskolaj Re: W oczekiwaniu na Godota...(!?). 26.06.12, 12:25
          w czym? w spokoju, który tak mi dobrez słuzy, w uspokojeniu myśli, w usmiechu do siebie samej, całe Zycie biegłam teraz zwalniam, mam ludzi, codziennie chodze na mitingi, ale czuje, ze teraz pierwszy raz w zyciu chciałabym pobyc sama ze soba, wsłuchac sie w swój wewnetrzny głos, mam 3 dzieci w domu zawsze sa ludzie, jest hałas sa problemy -
          eh wyglada na to, ze juz sobie nie pouciekam do samotni, bo chco nie szukałam pracy (straciłam ja 15 marca) praca wzięła i przyszła do mnie sama dzis,,,,głowa pełna obaw, myśli jak na karuzleli...do 20 musze podjac decyzje zaczęłabym od 16 lipca....mam nadziej, ze Pan Bóg wie co robi...
          pozdrawiam
          • 7zahir Re: W oczekiwaniu na Godota...(!?). 26.06.12, 19:29
            miskolaj napisała:

            > w czym? w spokoju, który tak mi dobrez słuzy, w uspokojeniu myśli, w usmiechu d
            > o siebie samej, całe Zycie biegłam teraz zwalniam, mam ludzi, codziennie chodze
            > na mitingi, ale czuje, ze teraz pierwszy raz w zyciu chciałabym pobyc sama ze
            > soba, wsłuchac sie w swój wewnetrzny głos, mam 3 dzieci w domu zawsze sa ludzie
            > , jest hałas sa problemy -
            > eh wyglada na to, ze juz sobie nie pouciekam do samotni, bo chco nie szukałam p
            > racy (straciłam ja 15 marca) praca wzięła i przyszła do mnie sama dzis,,,,głowa
            > pełna obaw, myśli jak na karuzleli...do 20 musze podjac decyzje zaczęłabym od
            > 16 lipca....mam nadziej, ze Pan Bóg wie co robi...
            > pozdrawiam

            Gratuluję pracy !
            Nie ma w życiu przypadków, to są drogowskazy.
            Trzymam kciuki !
            • grazkavita Re: W oczekiwaniu na Godota...(!?). 28.06.12, 10:18
              Dobrze jest pisać w czasie teraźniejszym o tym jaka mam być , czytac to w spokoju rano i wieczorem . Napisac , ze to co robisz , twój sukces trzeźwości nie zależy od innych tylko od ciebie , ze dasz sobie radę i że raczej ty człowiek sukcesu będziesz pomagać innym bez potrzeby mówienia o tym. Równocześnie nie możesz uciekać od prawdy więc napisz , że jestes alkoholikiem , który dzielnie walczy z nałogiem i daje sobie radę!Te zdania musisz zmieniać i dostosowywać do sytuacji i jesli popełnisz błąd i dasz się przez kogoś wyprowadzić na manowce zaraz pisz , ze masz silną wole i potrafisz powiedziec nie!To nie ma się nigdy skończyć od dziś jesteś wspaniałą kobietą, trzeźwą i dobrą i mądrą.Tak ma być zawsze.
              • aaugustw Re: W oczekiwaniu na Godota...(!?). 28.06.12, 10:42
                grazkavita napisała (do miskolaj):
                > Dobrze jest pisać w czasie teraźniejszym...
                > ... twój sukces trzeźwości nie zależy od innych tylko od ciebie , ze dasz sobie radę i że raczej ty człowiek sukcesu będziesz pomagać innym bez potrzeby mówienia o tym.
                >... że jestes alkoholikiem , który dzielnie walczy z nałogiem i daje sobie radę!
                > Te zdania musisz zmieniać i dostosowywać do sytuacji i jesli popełnisz błąd i dasz się przez kogoś wyprowadzić na manowce zaraz pisz , ze masz silną wole i potrafisz powiedziec nie!
                _________________________.
                Maaamo ratuj...! - Ale kogo...?
                Czy tego piszacego, czy moze tego samotnie walczacego z nalogiem,
                a moze tego z "silna wola" alkoholika, albo tego jeszcze cierpiacego,
                ktoremu ktos taki pomaga...!?
                A...
              • 7zahir Alkoholik nie ma silnej woli Grazkavita... 28.06.12, 13:26
                ....niestety.....musi szukać innej drogi do wyrwania sie z błędnego kola tej choroby.
                www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1296
                • grazkavita Re: Alkoholik nie ma silnej woli Grazkavita... 29.06.12, 10:54
                  Silna wola jest ekspresją motywacji i chęci! Bardzo dobrze powiedziane.Po cóż by były potrzebne pijakowi pieniądfze i luksusy jakby w swojej sypialni ze złota otoczony hordą lokai pił, rzygał i srał! Trzeźwość jest potrzebna do życia i tyle! Proste jak fusy.Chciałam tylko powiedzieć, że motywować można się samemu, motywować można kogoś i są na to sposoby.Ostatnio wyczytałam , ze żeby znaleść dla siebie to zajęcie o które jest odpowiednie właśnie dla nas , trzeba sobie wyobrazić , że sie wygrało milion w totka...Oczywiście alkoholik , by się zapił na śmierć, ale po co by mu były w takim razie te pieniądze?Powiem wam, że ja bym nie kupiła sobie ani golonki ani tortu, ale postarałabym się żeby w Warcie płynęła czysta woda, jak za czasów mojego dzieciństwa gdy w niej pływałam po raz pierwszy...
                  • aaugustw Re: Alkoholik nie ma silnej woli Grazkavita... 30.06.12, 10:00
                    grazkavita napisała:
                    Alkoholik nie ma silnej woli Grazkavita...
                    ________________________________.
                    Grazka, ci tzw. "normalni" chcieliby miec taka silna wole, jaka posiadaja alkoholicy...!
                    Dam Tobie taki przyklad: Godzina 3-rano a tu ani kropli alkoholu, wtedy alkoholik zrobi
                    wszystko a zdobedzie cos do picia... - Przy tym pudla sie nie zdarzaja nigdy...! ;-)
                    Ale:
                    "My, w AA, wiemy, jak bezskuteczne sa proby przerwania obsesji picia jedynie
                    za pomoca sily woli...!" - (List Billa z 1966)
                    A...
    • grazkavita Re: Moderatorze sprobuj to zrozumiec a potem dzia 29.06.12, 20:45
      Nie to nie ja, nie wiem kto co napisał, ale nie mnie oceniać "poprawność postów", a tu na tym forum jest sympatycznie, choć nie do końca wszystko rozumiem , czasem wydaje mi się , że jesteście jakby w czwartym wymiarze...
      • aaugustw Zwymiarowanie uzaleznionych... 30.06.12, 08:50
        grazkavita napisała:
        > ... czasem wydaje mi się , że jesteście jakby w czwartym wymiarze...
        ____________________________________________________.
        Tylko mi nie mow, ze Ty jestes dopiero w drugim wymiarze...!? :-()
        Pozdrawiam: A... ;-)
        • miskolaj Re: Zwymiarowanie uzaleznionych... 14.07.12, 12:32
          nie wiem skad sie nagle wzięła dyskusja o silnej woli:) w oparciu o swoja silna wole to ja piłam i piłam i piłam:)...haha
          ale teraz silna wola przydaje mi sie do zycia - nie do nie picia, wiem co robic powinnam, a czego nie i czasem musze uzyc silenej woli, by wstac z kanapy i przestac sie lenic, bo to mnie prowadzi na manowce i z głowa w chmurach odjezdzam wtedy w swiat, którego juz nie chce, silna wola przydaje sie kiedy siadam i energia mnie opuszcza i chciałabym sie nad soba pouzalac, wtedy mówie do siebie "o nie dziewczyna za daleko doszłysmy, zeby teraz wracac, wstajesz i jedziemy na rower:)" do tego przydaje mi sie silna wola, ale juz sie ni siłuje pic czy nie pic, bo przegrałam ta runde jakis czasd temu, zatem ten probl;em mam juz załatwiony, stram się w ogóle nie walczyc zbytnio z niczym, otwieram się na zmiany, na nowa rzeczywistośc wsłuchuje sie w siebie, rozmawiam ze soba, usmiecham sie do siebie, czasem sie karcę jak trzeba, czasem się z siebie smieję, a czasem łzy mi leca po policzkach kiedy tak mocno poczuje sama siebie, to dla mnie wciąz nowe, ale piękne, kiedy czuję, ze to ja jestem, ze to ja czuje, ze to moje zycie, ze to ja moge zyc inaczej, ze mam prawo czuć sie smutna, wesoła, mam prawo sie bac, tylko z ta jedna różnicą, ze teraz staram się zidentyfikować z tym lekiem, odpowiedziec sobie na pytanie czego sie boję, i jesli sie okazuje, ze to ten stray lęk, który mnie oszukiwał i pchał do butelki to sie do niego usmiecham i mu mówie "o nie stary, juz się na to nie łapię, dziekuje i mozesz odejśc" i o dziwo on odchodzi, a kiedy sie boję rzeczy bardziej rzeczywistych to robie plan konkretny co zmienic, jak działac, co odpuscic itd, do tego wszystkiego potrzebuje woli swojej i mam ja
          a co do picia to pierwszy raz 4 dni temu uświadomiłam sobie, ze poprostu nie chce pić, nie tylko dlatego, ze jestem chora i mi nie wolno, ale to nowe trzezwe zycie jest lepsze i nie chce juz wracać do tamtego, bo było nic nie warte, było cierpieniem, kłamstwem, ucieczka wiec po co mi ten alkohol??? wiem tylko, ze przyjda nieraz momenty głodu, zniechecenia i tak chyba musi byc, albo moze byc, ale jestem na nie gotowa, bo mam AA i wspólnote, bo wiem co trzeba wtedy zrobic, a czego robic nie wolno.....mam ludzi, którzy mi pomogli, mam Pana Boga, który ma wobec mnie swój plan i który pomoze mi przejśc przez kazdy kolejny dzień, choćby trudny z wiara i siłą......
          pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja