trudna rozmowa

16.09.12, 18:50
za kilka dni czeka mnie bardzo trudna rozmowa z moją matką. Mama ma 68 lat, wiem ,że pije, po cichutku codziennie (wódka). Jest mocno zchorowana- nie leczone samoistne złamanie kręgosłupa praktycznie ją unieruchamia, nigdzie nie wychodzi, potwornie kaszle (b.dużo pali), ogólnie wygląda bardzo źle. Generalnie nie chce zadbać o zdrowie, próbowałam z siostrą jej pomóc. Mama nie zdaje sobie sprawy z tego, że ja wiem ,że ona pije.
Moja teoria jest taka, że mama nie chce iść do jakiegokolwiek lekarza (ortopeda, prześwietlenie płuc), bo gdyby miałaby brać leki, to nie mogłaby się napić ( oczywiście sanatorium też nie wchodzi w grę)
Przepraszam, że tak chaotycznie, ale odpowiedzcie mi proszę, czy przy rozmowie powiedzieć jej, że wiem o jej piciu? Że nasze starania z siostrą spaliły na panewce od razu, bo górę wziął alkohol? poradzcie mi coś proszę...
    • 7zahir Re: trudna rozmowa 16.09.12, 19:21
      Tak. Powiedz, tym samym zepsujesz jej komfort picia.

      Ponadto napisz to co tu napisałaś do Miejskiej Komisji ds rozwiązywania problemów alkoholowych.Adres znajdziesz na stronie Urzędu miejskiego


      Zrób to przed rozmową z mama i powiedz jej o tym.


      Tu masz podstawy prawne:
      www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=2&Itemid=5
      Na temat choroby jaka jest alkoholizm możesz poczytać np tu:

      www.alkoholizm.eu/?sel=informacje
      • aaugustw Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:02
        7zahir napisała:
        > Tak. Powiedz, tym samym zepsujesz jej komfort picia.
        > Ponadto napisz to co tu napisałaś do Miejskiej Komisji ds rozwiązywania problem
        > ów alkoholowych.Adres znajdziesz...
        _______________________________________________.
        A jezeli ta pani pije tylko ograniczenie i kontrolowanie, to
        chcecie ja takim postepowaniem dobic wczesniej...!?
        Jezeli ona nie chce, to stado koni jej w tym nie powstrzyma...
        To wolna kobieta, ktora ma prawo palic i pic we wlasnym mieszkaniu...
        Mozna jej jedynie tylko zwrocic uwage na szkodliwosci jakie wyrzadza
        swojemu cialu palac i pijac, co nb. pomoze jej tyle co "umarlemu kadzidlo"...
        A...
        • binom Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:17
          nie wiem czy wypijanie przez starsza chorą kobietę 0,75 l wódki tygodniowo to picie kontrolowane. Oczywiście to jej wybór, ale raczej chodzi mi o to czy świadomość matki, ze ja wiem będzie skutkowało zastanowieniem się nad swoim postępowaniem, czyli bardzo widocznym rujnowaniem sobie zdrowia i czy moje starania z siostrą mają jakikolwiek sens...
          • bananarama-live Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:24
            Nie ukrywaj, nie kombinuj. Wal prosto z mostu.
            Marne szanse macie z siostrą, ale próbować trzeba.
            • aaugustw Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:30
              bananarama-live napisał:
              > Nie ukrywaj, nie kombinuj. Wal prosto z mostu.
              > Marne szanse macie z siostrą, ale próbować trzeba.
              ___________________________________________.
              Nie sluchaj takich twardych rycerzy z zakutym lbem...!
              Okaz(cie) mamie bardzo duzo milosci i troskliwosci, ale
              oczywiscie cala prawde takze, ktora moze bolec, byle
              nie skrzywdzila...!
              A...
          • aaugustw Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:27
            binom napisała:
            > nie wiem czy wypijanie przez starsza chorą kobietę 0,75 l wódki tygodniowo
            > to picie kontrolowane.
            > ... i czy moje starania z siostrą mają jakikolwiek sens...
            ________________________________________________________________.
            Jak najbardziej jest to picie kontrolowane... - Policz sobie 750 gram w tygodniu
            to daje tylko ok. 100 gram codziennie. Tyle, pod postacia wina codziennie wypija
            ok. 80% Francuzow...
            Kazde starania o zdrowie bliskich maja jakis tam sens, wiec porozmawiajcie sobie
            z mama o Waszych troskach... - To ulzy Wam i pozbawi Was wyrzutow sumienia,
            ale czy pomoze mamie - watpie w to bardzo, a nawet jestem tego pewien...!
            A...
          • 7zahir Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:31
            Mysle, że macie obowiązek zrobić wszystko, co tylko możecie.

            Alkoholik wstydzi się swojej choroby, więc na pewno rozmowa
            spowoduje że będzie o tym myslała.

            " - Co ty tu robisz! – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego
            w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
            - Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
            - Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
            - Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
            - O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już
            zaczął mu współczuć.
            - Aby zapomnieć, że się wstydzę – powiedział Pijak, schylając głowę.
            - Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
            - Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę
            i pogrążył się w milczeniu.”

            Antoine De Saint - Exupery
            “Mały Książe”
            • aaugustw Re: trudna rozmowa 16.09.12, 20:48
              7zahir napisała:
              > Alkoholik wstydzi się swojej choroby...
              _______________________________________________.
              Wcale nie jestem przekonany, ze chodzi tu o alkoholizm...
              A wstydzic sie bedzie kazdy przylapany na degustowaniu
              malej ilosci alkoholu... - Sprobuje wczuc sie w te starsza
              osobe, ktora boi sie operacji w tym wieku, bo jest to nader
              ryzykowne i moze stac sie tak, ze po niej bedzie wymagala
              stalej juz opieki przez caly dzien, wiec cierpi w ten sposob
              umilajac sobie czas w samotnosci - bez corek - setka wodki.
              (ale moge sie mylic...!).
              To tyle...
              A...
              • zdzislaw50 Re: trudna rozmowa 16.09.12, 22:30
                Pewnie masz rację, pamiętam moja ciotka pijała rano kieliszeczek i mówiła ze dla "zdrowotności" i dożyła osiemdziesiątki
                '
              • binom Re: trudna rozmowa 17.09.12, 12:26
                powiem inaczej, - moja mama odkąd pamiętam piła. Picie to polegało na cotygodniowym kupowaniu wódki i częstowaniu nią rodziny- ojciec i jak już byłysmy pełnoletnie nas. Takie ''miłe" rodzinne pogawędki przy wódzie. Gdy butelka się kończyła, a rozmowy "rozkręcały" to mamusia dawała kasę i szło się do nocnego po następną flaszkę. Tak było uwierzcie mi co tydzień, gdy mama jeszcze pracowała. Inicjatorem tego "kulturalnego" picia zawsze była ona, nigdy ojciec. Nie było weekendu bez alkoholu..,..
                Drinki mamy wyglądały tak: 3/4 szklanki wódki i 1/4 dla zabarwienia sok. Gdy byli u mnie znajomi tez im proponowała napicie się. Niestety w pewnym okresie swego juz dorosłego zycia nieswiadomie przejęłam te "wzorce"- mam cichą nadzieję i dziekuję Bogu że nade mną czuwa, że w pore sie opamiętałam, nie chce być taka jak ona...
                Gdy wyprowadziłam sie z domu, nie miałam oczywiscie juz takiego wglądu w sytuację, myśłałam, że mama nie kontynuuje "tradycji rodzinnej", tym bardziej, że kilkanascie lat temu miała bardzo poważną operację ginekologiczną, po której musiała być poddana chemioterapii.
                Ale czar prysł, gdy dzwonię do niej wieczorem plącze jej się język, wiem, ze kupuje wódę nadal, bo moja siostra pomaga im co tydzień robić zakupy, więc widzi co mama ma w koszyku...To nie jest picie dla "zdrowotności" jak tu ktoś napisał- moja mama jest uzależniona, strasznie, strasznie mi przykro......M
                • lena1952 Re: trudna rozmowa 17.09.12, 14:16
                  Binom, chyba ta trudna rozmowa powinna odbyć się już dawno, dawno temu.
                  Piszesz, że inicjatorem tego "kulturalnego picia" była zawsze Twoja mama, a mąż Twojej mamy
                  grzecznie w tym uczestniczył. Nie protestował. Nie odbył "trudnej rozmowy"
                  • grazkavita Re: trudna rozmowa 17.09.12, 14:59
                    Trudna rozmowa nie musi być z Waszej inicjatywy, to Ona powinna zacząć ten temat, a Wy tylko w odpowiedniej chwili przytaknijcie.Należy dązyć do tego aby Ona sama powiedziała , ze pije niewiele , dla zdrowotności, i że ma nad tym kontrole.Im wiecej powie zdan o swim kontrolowanym i umiarkowanym piciu (najlepiej w czasie teraźniejszym) tym lepiej.Stresowac tej Pani nie ma co, ale lekarz powinien ją zobaczyć...A może tak kupicie mamie dla zdrowotności czerwone wino?
                    • binom Re: trudna rozmowa 17.09.12, 17:39
                      mama nigdy "nie lubiła" czerwonego wina. Zawsze były trunki powyżej 20%.....((((
                      Ojciec już teraz nie popija, jest zchorowany , ale on w przeciwieństwie do mamy chce żyć, dba o siebie, leczy się ,lubi ludzi. Niestety jest to niemożliwe, by mama sama zaczęła rozmowę nt picia. To nierealne...
                      • grazkavita Re: trudna rozmowa 17.09.12, 18:41
                        Można nawiązać do tej afery alkoholowej w Czechach...Np. już dwie osoby zatruły się na śmierć od czeskiego alkoholu..., powiedzieć to zdanie i spokojnie poczekać na komentarz mamy...Myślę , że po 2 minutach Pani milczenia zacznie się rozkręcać ...A z winem, po prostu trzeba je kupić i postawić na stole, gusta się zmieniają, może się uda, oczywiście nie mówić , że to dla niej, tylko , że Pani miała ochotę-kobiety bywają zazdrosne...
                        • 7zahir Grazkavita -wiem , że chcesz pomóc.... 17.09.12, 18:56
                          ale kolejny raz dajesz dowód na to ,
                          że nie masz pojęcia o tym czym jest alkoholizm.

                          Jak można radzić zakup alkoholu alkoholiczce??????
                      • 7zahir Spróbuj Binom wybrać sie na mityng Al Anon 17.09.12, 19:02
                        www.al-anon.org.pl/index.html
                        tu masz spis mityngów:
                        www.al-anon.org.pl/spis.html
                        myśle, że Wam pomogą.
                        • grazkavita Re: Spróbuj Binom wybrać sie na mityng Al Anon 17.09.12, 19:57
                          W tym wieku każdy promil ma kolosalne znaczenie, skoro tak długo jej organizm parał się z procentami nie jest możliwe żeby z własnej woli z tego zrezygnowała, ale jeśli przerzuci się na dobre wino to już będzie coś...Nie przesadza się starych drzew, tak jak nie naraza się starych ludzi na stres.Jak sie pochwaliłam lekarzowi , że mama przestała palić(udało mi się to, bo przebywała długi czas w szpitalu na kardiologii) to powiedział mi , że zrobiłam źle! Niedawno straciła wzrok przyszła depresja, mama ciągle płacze i bierze dużo leków uspokajających...Ja nie wiem , czy pewnego dnia nie kupię jej tych papierosów....
                          • aaugustw Re: Spróbuj Binom wybrać sie na mityng Al Anon 18.09.12, 17:59
                            Test
                      • klio02 Re: trudna rozmowa 17.09.12, 20:30
                        Żaden alkoholik nie lubi rozmów na temat picia.
                        Pamiętam, jak unikałam jakiejkolwiek wzmianki o alkoholizmie, alkoholu, piciu - czyimkolwiek (o moim już nie wspominając). Potrafiłam bardzo szybko zmienić temat rozmowy, żeby tylko nie słyszeć, nie musieć nic mówić, nie czuć strachu, że mogę zostać rozszyfrowana...
                        Twoja mama ze względu na swój stan zdrowia fizycznego jest zależna od dostarczycieli wódki, prawda? A gdyby tak odciąć ją od źródełka? Zrobić zakupy i dostarczyć je do domu rodziców, ale bez bonusa w postaci flaszki? Co wówczas miałaby do powiedzenia, jak reagowałaby na brak alkoholu w domu? Na pewno w jakiś sposób zasygnalizuje, że jej tego alkoholu brakuje, będzie się złościć lub brać Was na litość, mogą być łzy lub/i agresja... No, reakcje mogą być różne, ale wszystkie będą oznaką strachu przed brakiem wódki.
                        I wtedy spróbować uzmysłowić jej, że alkohol stał się tak ważny dla niej, że bez niego nie umie już żyć. Porozmawiać - jasno i otwarcie powiedzieć (i słowa dotrzymać), że już nigdy więcej ani Ty, ani siostra alkoholu jej nie kupicie, a jeśli ona sama w jakiś sposób go zdobędzie, może nie liczyć na Waszą pomoc w jakiejkolwiek sprawie.
                        Warto też byłoby porozmawiać z ojcem - ze spokojem, ale stanowczo i konkretnie.
                        • binom Re: trudna rozmowa 18.09.12, 10:56
                          widzisz Klio problem polega na tym, że my już dawno nie mieszkamy z rodzicami, a wczoraj własnie się dowiedziałam od siostry, że rodzice, tzn ojciec znów robi zakupy sam-choć mu nie wolno dzwigać. Gdybym to ja z nimi robiła zakupy i zobaczyłabym flaszkę w koszyku, nie byłoby zmiłuj się, ale ja niestety mieśzkam od rodziców dość daleko i trudno mi mieć nad wszystkim kontrolę. Podejrzewam (o zgrozo!), że to ojciec kupuje matce alkohol...On chyba chce mieć święty spokój, chyba mu już nie zależy. Oczywiście jeśli, się okaże, że mam rację, to ja już sobie z nim pogadam, choc muszę przyznać, ze kontakt z nim mam żaden...
    • aaugustw Re: trudna sprawa... 18.09.12, 12:50
      binom napisała:
      > przepraszam , nie rozumiem (rzadko bywam na jakichkolwiek forach), kto kogo wyw
      > alił, co było w Twoich postach, to dla mnie ważne.
      ___________________________________________________.
      Pytasz, wiec odpowiadam szybko zanim stad wylece:
      W poscie do ciebie byly zawarte dwie moje uwagi:
      1.- ze wszyscy (wlacznie z toba) uparli sie nazywac twoja mame alkoholiczka,
      a ona jest tylko uzalezniona od alkoholu i jest tylko drobnopijaczka ,
      naduzywajaca alkoholu, ale nie chora...!
      2.- Druga sprawa to ta, ze pisalem aby zwrocic uwage nie na alkohol
      a na papierosiska, ktore ja dobijaja gdyz kaszel papierosowy o ktorym
      pisalas moze ja zadusic...!
      A...
      • binom Re: trudna sprawa... 18.09.12, 12:58
        gwoli wyjaśnienia- w żadnym ze swoich postów nie nazwałam jej alkoholiczką, tylko uzależnoną, ale bardzo dziękuję za odpowiedź. Wiem co to alkoholik, mój pierwszy mąż nim był...
        m
        • aaugustw Re: trudna sprawa... 18.09.12, 13:07
          binom napisała:
          > gwoli wyjaśnienia- w żadnym ze swoich postów nie nazwałam jej alkoholiczką, tyl
          > ko uzależnoną, ale bardzo dziękuję za odpowiedź. Wiem co to alkoholik, mój pier
          > wszy mąż nim był...
          __________________________________________________.
          Dlatego dmuchasz na zimne, a ten obraz z twojego krzywego
          zwierciadla jest zupelnie inny w realnosci...
          A...
        • aaugustw Re: trudna sprawa... 18.09.12, 18:50
          binom napisała:
          > gwoli wyjaśnienia- w żadnym ze swoich postów nie nazwałam jej alkoholiczką...
          __________________________________________________________________.
          Co znaczy: "JEJ"...!?
          W kazdym swoim poscie w ten sposob przedstawiasz mame, broniac przy tym ojca...!
          A...
    • binom chciałam 18.09.12, 18:47
      chciałam Wam podziękować za rady odnośnie mojego problemu. Jadę do mamy we wtorek, boję się trochę, bo nie chcę się na nią denerwować (mama jest bardzo trudnym partnerem do rozmowy), ale mam nadzieję, że pójdzie dobrze. Trzymajcie kciuki . Bardzo Wam dziękuję..
      Monika
      • kreska54 Wystarczy, że będziesz konsekwntna Moniko. 18.09.12, 18:55
        Pomyśl też o sobie - o swoich emocjach.
        Aaugust wspominał wczesniej o terapii - zastanów się nad tym.
        Życie przed Tobą - warto oczyścic duszę.

        Pozdrawiam.
      • 7zahir Trzymam kciuki ! 18.09.12, 20:11
        Mysle, że dobrze y było gdybyś przygotowała sie do tej rozmowy.
        Poczytaj w watku HALT :

        Podaję linki:

        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,127226224,Re_Ryzykowne_picie_czy_alkoholizm_.html

        www.terapia.rubikon.pl/html/2001/depresje%20a%20alkohol.htm

        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,125469950,Re_Co_robic_by_nie_pomagac_pic_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,84892069,Mechanizmy_obronne.html

        i na koniec to:
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,127226770,Jak_uswiadomic_bliskiej_osobie_ze_ma_problem_.html
        Powodzenia !

        Daj znać jak było.
        • binom Re: Trzymam kciuki ! 19.09.12, 11:16
          Przeczytałam-dziękuję Zahir- na pewno napiszę jak było
          pozdrawiam
          M
          • aaugustw Re: Trzymam kciuki ! 20.09.12, 19:58
            binom napisała:
            > ... na pewno napiszę jak było
            > pozdrawiam
            > M
            ________________________________________________________.
            A jak ma byc...!?
            Przeciez Ty sie nic nie zmienilas i bedzie klotnia z mama murowana...!
            A...
            • binom Re: Trzymam kciuki ! 21.09.12, 11:46
              aaugustw napisał:

              > binom napisała:
              > > ... na pewno napiszę jak było
              > > pozdrawiam
              > > M
              > ________________________________________________________.
              > A jak ma byc...!?
              > Przeciez Ty sie nic nie zmienilas i bedzie klotnia z mama murowana...!
              > A...

              Człowieku , przestań się wymądrzać. Nic, absolutnie nic o mnie nie wiesz, żeby wydawać sądy o tym czy ja się zmieniłam czy nie. Swoje "złote myśli" zostaw proszę dla siebie lub dla innych na tym forum.
              M
              • aaugustw Jak u mamy...! 21.09.12, 14:43
                Jak bylo...? - U mamy, mam na mysli...!
                Obiecalas napisac...
                A...
                Ps. Pytam w takim skrocie, bo dwa moje wpisy
                zostaly juz wywalone... - A pytam z ciekawosci,
                bo ja nie wierze by dyskusja miedzy wami odbyla
                sie spokojnie, dopoki sie nie zmienisz...! ;-)
                • 7zahir Za wcześnie pytasz - nie czytałeś widać tego 21.09.12, 15:11
                  forum.gazeta.pl/forum/w,176,138958651,139011274,chcialam.html?t=1348233031651
                  • aaugustw Re: Za wcześnie pytasz - nie czytałeś widać tego 21.09.12, 17:53
                    7zahir napisała (do A...):
                    Za wcześnie pytasz - nie czytałeś widać tego ...
                    _________________________________________________________.
                    Hmm, albo cos mi sie pomylilo z dniami, konkretnie z czwartkiem...(!?).
                    Albo cos pomylilem, aby nie miec racji, dot. tej dyskusji z mama...!? ;-)
                    A...
                    • aaugustw Re: Za wcześnie pytasz - nie czytałeś widać tego 21.09.12, 18:50
                      aaugustw napisał (do Zahir):
                      > Hmm, albo cos mi sie pomylilo z dniami, konkretnie z czwartkiem...(!?).
                      > Albo cos pomylilem, aby nie miec racji, dot. tej dyskusji z mama...!? ;-)
                      ____________________________________________________________.
                      Jak by nie bylo, nie zmieni to faktu, ze wyjezdzam teraz na Mityng AA ! ;-)
                      Zato moze to miec wplyw i zmienic jej "wtorkowa" rozmowe z mama...! :-l
                      Do jutra: A... ;-)
                      • binom Re: Za wcześnie pytasz - nie czytałeś widać tego 21.09.12, 19:00
                        aaugustw napisał:

                        > aaugustw napisał (do Zahir):
                        > > Hmm, albo cos mi sie pomylilo z dniami, konkretnie z czwartkiem...(!?).
                        > > Albo cos pomylilem, aby nie miec racji, dot. tej dyskusji z mama...!? ;-
                        > )
                        > ____________________________________________________________.
                        > Jak by nie bylo, nie zmieni to faktu, ze wyjezdzam teraz na Mityng AA ! ;-)
                        > Zato moze to miec wplyw i zmienic jej "wtorkowa" rozmowe z mama...! :-l
                        > Do jutra: A... ;-)

                        A jaki ma wpływ? nie wiadomo o czym piszesz.....
                        • aaugustw Nie masz juz innego wyjscia - binom...! ;-) 22.09.12, 11:10
                          binom napisała (do A...):

                          (A...): Zato moze to miec wplyw i zmienic jej "wtorkowa" rozmowe z mama...! :-l
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          > A jaki ma wpływ? nie wiadomo o czym piszesz.....
                          __________________________________________.
                          OK... - Tobie to ja musze "kawe na lawe"...! ;-)
                          To ma taki wplyw, ze jezeli dojdzie do klotni z mama (co ja przewidywalem),
                          wtedy znowu zapadnie miedzy Wami kurtyna i znowu sie nie dogadacie, a wiec
                          ja bede mial racje, czego Ty bardzo nie chcesz, wiec kiedy twoje nerwy zaczna
                          dochodzic do glosu bedziesz sie starac przychamowac swoj jezyk majac moje
                          slowa juz zakorzenione w swoim mozgu, jedynie to przyniesie pozytywny efekt
                          rozmowy, na ktorym mi tak zalezy, gdyz ja stawiam juz na czele pierwszenstwo
                          zasad przed osobistymi ambicjami... - Tradycja Dwunasta (12) AA...
                          A...
                          • binom Re: Nie masz juz innego wyjscia - binom...! ;-) 24.09.12, 10:31
                            aaugustw napisał:

                            > binom napisała (do A...):
                            >
                            > (A...): Zato moze to miec wplyw i zmienic jej "wtorkowa" rozmowe z mama...! :-l
                            > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            > > A jaki ma wpływ? nie wiadomo o czym piszesz.....
                            > __________________________________________.
                            > OK... - Tobie to ja musze "kawe na lawe"...! ;-)
                            > To ma taki wplyw, ze jezeli dojdzie do klotni z mama (co ja przewidywalem),
                            > wtedy znowu zapadnie miedzy Wami kurtyna i znowu sie nie dogadacie, a wiec
                            > ja bede mial racje, czego Ty bardzo nie chcesz, wiec kiedy twoje nerwy zaczna
                            > dochodzic do glosu bedziesz sie starac przychamowac swoj jezyk majac moje
                            > slowa juz zakorzenione w swoim mozgu, jedynie to przyniesie pozytywny efekt
                            > rozmowy, na ktorym mi tak zalezy, gdyz ja stawiam juz na czele pierwszenstwo
                            > zasad przed osobistymi ambicjami... - Tradycja Dwunasta (12) AA...
                            > A...


                            wiem, że mnie podpuszczasz... i wcale nie będę "zła" , gdy się okaże ,że będziesz miał rację.

                            Obyś ją miał....

                            M
                            • grazkavita Re: Nie masz juz innego wyjscia - binom...! ;-) 24.09.12, 11:02
                              W przygotowaniach do negocjacji ustala się tak zwaną batnę, czyli coś co na pewno masz osiągnąć....Spróbuj ją ustalić, postaraj się także wyobrazić sobie ta rozmowę, która przebiega po Twojej myśli, to da Ci pewność siebie... i pomoże przewidzieć jej przebieg. Powodzenia
                            • aaugustw "Aha" - efekt...! 24.09.12, 14:05
                              binom napisała (do A):
                              > wiem, że mnie podpuszczasz... i wcale nie będę "zła" , gdy się okaże ,że będzie
                              > sz miał rację.
                              > Obyś ją miał....
                              _____________________________________________.
                              Nie podpuszczam cie... - Chcialbym pomoc twojej mamie
                              bez wzgledu na to czym ty sie kierujesz...!
                              Gdybym to ja mial rozmawiac z mama, zwrocilbym jej
                              tylko uwage na bardzo szkodliwe dla zdrowia (jej kaszel)
                              polaczenie picia alkoholu i palenia papierosow...!
                              Nie oczekuj w tym dniu zadnego zaskakujacego efektu,
                              nawet gdyby udalo sie tobie zasiac to ziarenko (o czym
                              ty wiedziec nie bedziesz), potrzeba wtedy jeszcze czasu
                              zanim ono zakwitnie...!
                              A...
                              • binom Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 12:05
                                Jesteśmy z mamą po rozmowie.Przez pierwsze dwie godz. mówiła mama. Opowiedziała mi jak trudne miała dzieciństwo- jej ojciec despota, znęcał się nad nią psychicznie, jej matka wpatrzona w męża milczała. Mama wyszła z domu z przeświadczeniem, że jest nic nie warta, zero poczucia własnej wartości... Z moim ojcem też lekko nie miała. Ojciec mój nie interesował się domem, ani nami (córkami), ważniejsi dla niego byli obcy ludzie niż własna rodzina, a najgorsze jest to , że ojciec zawsze nadmiernie interesował sie innymi kobietami i wcale sie z tym nie krył. Moja mama cierpiała w milczeniu, nie reagowała- sama mi powiedziała "wiem , że brak reakcji na jego zachowanie był moim błędem, ale bałam się, bałam się awantur, bałam sie , że mnie zostawi, wolałam nic nie mówić , żeby był spokój, powieliłam błędy moej matki, dziś to wiem...."

                                Zapytałam "Mamusiu, a co z Tobą, z Twoim zdrowiem?, "wiesz córciu, ja teraz to już nie mam siły i chyba ochoty"-odpowiedziała

                                "ale nie masz siły, czy ochoty, bo to jest zasadnicza różnica"(mama prawie się nie rusza, nigdzie nie wychodzi, ma bardzo osłabione mięśnie), bo jesli masz ochotę to przy braku siły mozna coś jeszcze zrobić"
                                "nie wiem , nie wiem-muszę się zastanowić"
                                Konkluzja tej części rozmowy była taka- Ojciec przez całe życie był gdzies obok, to niech teraz trochę "pochodzi" koło mamy i zadba o to o co mama musiała dbać przez całe życie(dom , zakupy, sprzątanie , rachunki, itp)....
                                I najważniejsze- powiedziałam jej, że wydaje mi się , że nadużywa alkoholu, że w naszym domu alkohol zawsze był co tydzień(pisałam o tym). Zaległa cisza i nastąpił lekki atak

                                Mama powiedziała- Nie powiem , że w ogóle nie biorę alkoholu do ust, ale jestem zdziwiona, że powiedziałaś, ze w naszym domu co tydzien był alkohol, czy ja sie kiedyś upiłam!?, czy ojciec się upił!?Moja koleżanka też chciała ze swego męża zrobić alkoholika!Czy dom był zaniedbany?! Czy działa się komuś krzywda?! - i tego typu pytania
                                Powiedziałam, że w jej przypadku alkohol plus papierosy i taki tryb życia bardzo, bardzo źle wpływają na jej zdrowie, powiedziałam , że nie wiem ile wypija, bo przecież nie będę jej kontrolować, ale w ogóle nie powinna pić wódki, powiedziałam , że nie godzę się na to, bo ją kocham i zależy mi na jej zdrowiu.
                                Gdy poruszyłam ten temat mamę zatkało, bardzo nerwowo skubała skórę na dłoniach. Powiedziałam , że wiem kiedy jejst po alkoholu, bo słyszę to po głosie. Mama wie, że pod tym względem nie da się mnie oszukać.

                                Nie wiem co teraz, porosiłam mamę , żeby przemyślała to co jej powiedziałam odnośnie ewentualnej rehabilitacji no i alkoholu.
                                Ale mam wrażenie , że mamie jest tak wygodnie, że uciekła w chorobę, żeby nic nie musieć, tylko nie wiem co bedzie dalej, ja sama jestem po poważnej operacji kręgosłupa i mieszkam daleko, moja siostra tez już nie pierwszej młodości ma przecież swoje życie (oczywiście pomagamy jak trzeba)
                                Ale co będzie kiedy ojciec całkiem zaniemoże i nie wstanie z łóżka? co będzie wtedy z mamą?
                                Pytania, pytania- mam ich całą głowę i nie znajduję na nie odpowiedzi....

                                Przepraszam , że takie długie...
                                Z pozdrowieniami
                                M
                                • lena1952 Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 13:19
                                  Binom, smutna jest ta Twoja historia, bardzo przypomina mi historię, jaka miała miejsce
                                  w rodzinie przyjaciółki mojej mamy, dlatego napisałam do Ciebie mój post, który jest wyżej.
                                  Ja jednak myślę, że musisz też porozmawiać z ojcem.
                                  Ojciec Twój nie może kupować mamie alkoholu dla świętego spokoju, bo ten spokój może
                                  obciążyć mu sumienie.
                                  Wiem, że to bardzo trudne rozmowy.Ty zrobisz jak czujesz. Pozdrawiam Cię ciepło.
                                  lena.
                                  • grazkavita Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 15:40
                                    No i po krzyku, teraz trzeba spokoju i rozwagi żeby to wszystko przeanalizować i trochę się uspokoić.Otworzyłaś jej trochę oczy, ale pamietaj ona widzi to co chce zobaczyć, myślę , że po tej rozmowie bedzie zmęczona, ale po pewnym czasie zapragnie znowu z tobą porozmawiać, a to już coś.....
                                • aaugustw Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 16:10
                                  binom napisała:
                                  > Jesteśmy z mamą po rozmowie....
                                  ____________________________________________________________________.
                                  Dotrzymalas slowa... - Solidna jestes... - Brawo...! ;-)
                                  Z najwieksza uwaga przeczytalem Twoj szczery i dojrzaly list z ktorego bardzo wiele
                                  moglem wyczytac, takze miedzy wierszami, np. o tej patologii, w ktorej zyla Twoja
                                  mama przenoszac zachowania swojej mamy na Wasz dom rodzinny, albo Twoje
                                  uzaleznienie i Twoje troski o to kto zadba o mame jak ojca juz nie stanie a przy
                                  tym zamartwiasz sie o przyszlosc i "krecisz film" niepotrzebnie, jakbys takim
                                  zamartwianiem sie potrafila odczytac swoja przyszlosc...
                                  Zanim teraz napisze o tym, jak ja odebralem Twoj list dodam tylko, ze nie zgadzam
                                  sie z opinia Leny, jakoby Twoj list byl smutny... - Ty opisalas w nim zycie, pelnie zycia
                                  wraz z towarzyszacymi mu troskami i uciechami, pomimo ze oparte jest ono tylko na
                                  zeznaniach Twojej mamy, czyli jednostronnie... - W opisie tym nie ma miejsca na
                                  monotonie... - Samo zycie...!
                                  Popatrz tylko jak to sie wszystko w tej Jednosci malzenskiej miedzy Twoimi rodzicami
                                  ulozylo i uklada... - Teraz Twoj ojciec posluguje mamie, mimo jej choroby... - Popatrz,
                                  jaka wspaniala kobieta musiala (i musi) byc Twoja mama, skoro Twoj ojciec mimo
                                  licznych kontaktow z innymi kobietami pozostal Jej do konca zycia wiernym sluga...!
                                  Opisalas obraz rodziny, ktory w duzej mierze podobny jest do wielu innych rodzin...
                                  A w tym miejscu dodam tylko cos co mi przez glowe przelecialo, (gdzies to kiedys przeczytalem), ze mezczyzni zachowuja sie jak koty i zawsze wracaja wiernie do
                                  swojego gniazda...!
                                  W swoim liscie, na koniec masz duzo pytan... - Brzmia one bardzo niecierpliwie...
                                  Moja sugestia: Zostaw to Sile Wyzszej, czy Bogu jakkolwiek Go pojmujesz lub
                                  zostaw to Losowi...(!?). Naucz sie cierpliwosci i nie oczekuj zbyt wiele, abys nie
                                  musiala sie wielce rozczarowac w swym zyciu... - Dbaj o siebie i swoja rodzine,
                                  abys nie musiala przekazywac dalej zadnych chorych ukladow, ani tradycji, czy
                                  przyzwyczajen...
                                  Dzieki za ten list...!
                                  A...
                                  • lena1952 Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 16:29
                                    Tak, list Binom jest bardzo dojrzały, ale i Twój Auguście list do Binom jest bardo piękny.
                                    Pozdrawiam Cię.
                                    Mnie jednak było smutno.
                                    Lena1952
                                    • aaugustw Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 16:40
                                      lena1952 napisała:
                                      > Tak, list Binom jest bardzo dojrzały, ale i Twój Auguście list do Binom jest ba
                                      > rdo piękny.
                                      > Pozdrawiam Cię.
                                      > Mnie jednak było smutno.
                                      > Lena1952
                                      ___________________________________.
                                      Dziekuje Ci Lena...!
                                      Choc ja zawsze twierdze, ze mowa serca ma
                                      przewage nad wyszukanymi myslami rozumu...! ;-)
                                      Pozdrawiam i ja Ciebie serdecznie i bardzo jestem
                                      ciekaw, czego Tobie było tak smutno? Jak mozesz
                                      odpowiedz, prosze...
                                      A...
                                      • lena1952 Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 17:22
                                        Smutno mi August, bo mam uczucie, że mama Binom jest od dawna sama.
                                        Ma wspaniałe córki, ale córkom nie wszystko się powie.Tak, życie można przeżyć na różne sposoby, ale kiedy mówi się "wiesz córciu ja teraz to już nie mam siły i chyba ochoty", to mnie
                                        jest smutno.
                                        Na pocieszenie powiem, ale kto z nas nie bywa w życiu choć przez chwilę samotny?

                                        A Binom lubię.
                                        Lena.
                                        • aaugustw Re: "Aha" - efekt...! 26.09.12, 17:40
                                          lena1952 napisała:
                                          > Smutno mi August, bo mam uczucie, że mama Binom jest od dawna sama.
                                          > Ma wspaniałe córki, ale córkom nie wszystko się powie.Tak, życie można przeżyć
                                          > na różne sposoby, ale kiedy mówi się "wiesz córciu ja teraz to już nie mam siły
                                          > i chyba ochoty", to mnie jest smutno.
                                          > Na pocieszenie powiem, ale kto z nas nie bywa w życiu choć przez chwilę samotny ?
                                          >
                                          > A Binom lubię.
                                          ____________________________________.
                                          Dzieki Lena... - Rozumiem Cie...
                                          Ja jednak uwazam, ze wcale nie trzeba byc samotnym, jak sie jest samym...
                                          A co do dzieci... - Podoba mi sie to powiedzenie:
                                          "Jedna matka wychowa dziesiecioro dzieci, ale dziesiecioro dzieci nie wychowa jednej matki"...
                                          Uwazam to za calkiem normalne... - Samo zycie...! ;-)
                                          Dlatego i ja polubilem juz Binom, mimo ze gra ona przeciw naturze...! ;-)
                                          - Samo zycie...! ;-)
                                          A...
                                          Ps. To rodzice maja dawac dzieciom, jak ta szala fontanny, ktora
                                          gdy juz pelna przelewa nadmiar wody na nizej polozone szale...
                                          Odwrotna sytuacja bylaby nienormalna - chora...
                                          • binom Moi drodzy! 26.09.12, 18:25
                                            Chyba mogę tak powiedzieć? Przeczytałam przed chwilą Wasze posty....i popłakałam się...dawno nie słyszałam tak ciepłych słów.
                                            Muszę się przyznać,że do tej rozmowy z mamą przygotowywałam się od dłuższego już czasu. Całymi dniami i tuż przed snem myślałam jak rozmawiać ,żeby nie zranić, nie zrazić. Przeżywałam to bardzo i dlatego postanowiłam napisać na tym forum. Mój list był oczywiście tylko skrótem ogromnej całości wymiany zdań z mamą. Tak się złożyło w moim życiu, że brak mi było wokół siebie prawdziwie mądrych życiowo osób, zawsze byłam zdana na siebie i na swoją intuicję. Ale czasem naprawdę nie wiem co robić....
                                            Tu -dzięki Tobie Auguście nie pokłóciłam się z mamą(pewnie teraz się uśmiechniesz :-)
                                            znalazłam wsparcie i wskazówki. Nie chcę zmieniać mamy- to nie jest możliwe. Powiedziałam jej, że jeśli nie zechce nic zrobić ze swym zdrowiem ja to uszanuję...mam przeczucie, że jednak zostanie tak jak jest i ja już nie mam na to żadnego wpływu...poczekam teraz. Umówiłam się z mamą na telefon za kilka dni. Napięcie opada- musimy odreagować.

                                            Mój ojciec ma mnie w nosie-nigdy do mnie choćby nie zadzwonił, nie mówiąc o swych wnukach(moich synach). To boli,ale tego też już nie zmienię...(((

                                            Dziękuje Wam za mądre słowa
                                            Pozdrawiam
                                            M

                                            p.s. Ja też Was bardzo lubię
                                            dzięki.....
                                            • aaugustw Re: Moi drodzy! 26.09.12, 19:55
                                              binom napisała:
                                              > Chyba mogę tak powiedzieć? Przeczytałam przed chwilą Wasze posty....i
                                              popłakałam się...dawno nie słyszałam tak ciepłych słów.
                                              > Muszę się przyznać,że do tej rozmowy z mamą przygotowywałam się od dłuższego już czasu. Całymi dniami i tuż przed snem myślałam jak rozmawiać ,żeby nie zranić, nie zrazić. Przeżywałam to bardzo i dlatego postanowiłam napisać na tym forum. Mój list był oczywiście tylko skrótem ogromnej całości wymiany zdań z mamą. Tak się złożyło w moim życiu, że brak mi było wokół siebie prawdziwie mądrych życiowo osób, zawsze byłam zdana na siebie i na swoją intuicję. Ale czasem naprawdę nie wiem co robić....
                                              > Tu -dzięki Tobie Auguście nie pokłóciłam się z mamą(pewnie teraz się uśmiechniesz :-)
                                              znalazłam wsparcie i wskazówki. Nie chcę zmieniać mamy- to nie jest możliwe. Powiedziałam jej, że jeśli nie zechce nic zrobić ze swym zdrowiem ja to uszanuję.
                                              > ..mam przeczucie, że jednak zostanie tak jak jest i ja już nie mam na to żadnego wpływu...poczekam teraz. Umówiłam się z mamą na telefon za kilka dni. Napięcie opada- musimy odreagować.
                                              >
                                              > Mój ojciec ma mnie w nosie-nigdy do mnie choćby nie zadzwonił, nie mówiąc o swych wnukach(moich synach). To boli,ale tego też już nie zmienię...(((
                                              >
                                              > Dziękuje Wam za mądre słowa
                                              > Pozdrawiam
                                              > M
                                              > p.s. Ja też Was bardzo lubię
                                              > dzięki.....
                                              _____________________________________________________.
                                              Wzruszyl mnie Twoj list... - Po takim liscie, nie wiem co napisac... ;-)
                                              Zaczne wiec znowu od slow, ktore mi serce podpowiada...
                                              Oczywiscie, ze mozesz tak do nas powiedziec, nawet wtedy gdybysmy sobie tego
                                              nie zyczyli...! - To Ty wybierasz sobie przyjaciol, czy nam sie to podoba, czy nie...!
                                              Mnie sie to bardzo spodobalo, po tym opier-dzielu, ktory mi spuscilas...!.
                                              (teraz to Ty sie usmiechasz...!) ;-)
                                              Po tej "jednostronnej" rozmowie z mama, nie krytykuj tak mocno swego ojca, bo
                                              nie znasz ani jego przeszlosci, ani domu w ktorym on sie wychowywal... -
                                              Gdy bedziesz juz "calkiem dorosla" ;-) zrozumiesz, ze on nie potrafi inaczej, bo
                                              moze w swym rodzinnym domu nie zaznal prawdziwej milosc, co potwierdzalyby
                                              te jego wyskoki i poszukiwania "milosci" poza obecnym swoim domem...(!?).
                                              A wracajac do Ciebie: Najbardziej ucieszyly mnie te oto Twoje slowa, (cyt.):
                                              "..mam przeczucie, że jednak zostanie tak jak jest i ja już nie mam na to żadnego wpływu..."
                                              czyli odpuscilas, oddalas to w "inne rece", a z mojego doswiadczenia wiem, ze
                                              kiedy juz czlowiek pogodzi sie z jakas sytuacja i nie ma juz zadnych oczekiwan,
                                              wtedy dopiero zaczynaja sie dziac prawdziwe cuda...! ;-)
                                              Jakby nie bylo; dla siebie zdobylas nowe, bardzo cenne doswiadczenie zyciowe...!
                                              Badz taka dalej dla siebie i swoich dzieci...
                                              Pozdrawiam Cie: A... ;-)
                                              • binom Re: Moi drodzy! 26.09.12, 22:22
                                                _____________________________________________________.
                                                > Wzruszyl mnie Twoj list... - Po takim liscie, nie wiem co napisac... ;-)
                                                > Zaczne wiec znowu od slow, ktore mi serce podpowiada...
                                                > Oczywiscie, ze mozesz tak do nas powiedziec, nawet wtedy gdybysmy sobie tego
                                                > nie zyczyli...! - To Ty wybierasz sobie przyjaciol, czy nam sie to podoba, czy
                                                > nie...!
                                                > Mnie sie to bardzo spodobalo, po tym opier-dzielu, ktory mi spuscilas...!.
                                                > (teraz to Ty sie usmiechasz...!) ;-)
                                                > Po tej "jednostronnej" rozmowie z mama, nie krytykuj tak mocno swego ojca, bo
                                                > nie znasz ani jego przeszlosci, ani domu w ktorym on sie wychowywal... -
                                                > Gdy bedziesz juz "calkiem dorosla" ;-) zrozumiesz, ze on nie potrafi inaczej, b
                                                > o
                                                > moze w swym rodzinnym domu nie zaznal prawdziwej milosc, co potwierdzalyby
                                                > te jego wyskoki i poszukiwania "milosci" poza obecnym swoim domem...(!?).
                                                > A wracajac do Ciebie: Najbardziej ucieszyly mnie te oto Twoje slowa, (cyt.):
                                                > "..mam przeczucie, że jednak zostanie tak jak jest i ja już nie mam na to żadne
                                                > go wpływu..."
                                                > czyli odpuscilas, oddalas to w "inne rece", a z mojego doswiadczenia wiem, ze
                                                > kiedy juz czlowiek pogodzi sie z jakas sytuacja i nie ma juz zadnych oczekiwan,
                                                >
                                                > wtedy dopiero zaczynaja sie dziac prawdziwe cuda...! ;-)
                                                > Jakby nie bylo; dla siebie zdobylas nowe, bardzo cenne doswiadczenie zyciowe...
                                                > !
                                                > Badz taka dalej dla siebie i swoich dzieci...
                                                > Pozdrawiam Cie: A... ;-)


                                                Fakt Auguście--uśmiechnęłam się :))

                                                Może jeszcze kiedyś tu do Was zajrzę...

                                                życząc tym samym wytrwałości w Waszych postanowieniach (wiem jakie to jest trudne)

                                                Cieszę się, że Was "poznałam" :-)))

                                                Monika
                                                • aaugustw Re: Moi drodzy! 27.09.12, 10:55
                                                  binom napisała:
                                                  1.- Może jeszcze kiedyś tu do Was zajrzę...
                                                  2.- życząc tym samym wytrwałości w Waszych postanowieniach (wiem jakie to jest trudne)
                                                  3.- Cieszę się, że Was "poznałam" :-)))
                                                  ___________________________.
                                                  Ad 1.- osobiscie byloby mi milo...! ;-)
                                                  ad 2.- nic, albo bardzo malo wiesz w tym temacie... - To nie jest wcale juz trudne,
                                                  to jest wspaniala i dobrowolna przygoda z samym soba...!
                                                  ad 3.- ja takze sie ciesze, ze Cie poznalem... - Napisz takze, jak mama przestanie palic.
                                                  Pogody Ducha:
                                                  A... ;-)
                                                  Ps. Jestes konkretna dziewczyna... - Wiesz czego chcesz...!!
                                • 7zahir Wzruszył mnie Twoja relacja .. 26.09.12, 19:22
                                  z rozmowy z mamą.
                                  Ciężkie miała dzieciństwo - przyczyna jej potrzeby znieczulania.

                                  Myślę, ze w rozmowie dałaś jej to czego pragnęła przez całe życie - ciepło akceptacji
                                  i świadomość , że jest potrzebna , a przede wszystkim kochana.
                                  To dlatego ją - jak to napisałaś - zatkało.

                                  Doskonale sobie poradziłaś - mysle, ze mama teraz mniej beztrosko będzie sięgała po alkohol bo ona wie, że Ty i siostra wiecie o jej piciu.

                                  Zepsułas jej komfort picia i o taki własnie rezultat chodziło na początek.
                                  Napisałam na poczatek, bo czuję, że bedzie ciag dalszy zbliżenia Waszej matki do Was.
                                  Myslę, że bedzie starała się udowodnić Wam, że nie pije i że zaczeła dbać o siebie.


                                  Staraj się byc dobrej myśli i tak jak napisał Aaugust : postaraj się cierpliwie zaufać sile wyższej : co ma być to będzie.

                                  Pozdrawiam serdecznie.
                                  • binom Re: Wzruszył mnie Twoja relacja .. 27.09.12, 13:52
                                    .Dziękuję Zahir za słowa wsparcia, bardzo mnie podbudowaliście...
                                    Również pozdrawiam serdecznie
                                    M
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja