Dodaj do ulubionych

Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...!

13.02.14, 10:00
To juz Bill pisal, ze ludziom samowystarczalnym intelektualnie wielu Anonimowych
Alkoholikow moze powiedziec:

"Nie roznilismy sie od was niczym. Tez bylismy o wiele za madrzy, niz potrzeba,
dla wlasnego dobra ... w glebi duszy wierzylismy, ze dzieki wybitnej inteligencji
gorujemy nad nasza masa."

O tabletkach wogole nie mowil z wyjatkiem chyba jedynej Belladonny, ktora
kiedys niektorzy alkoholicy probowali, (podobnie, jak dzis baclofen) aby uzyskac
abstynencje, gdyz zielsko to ma wlasciwosci podobne do baclofenu, mianowicie
procz stosowania go (m.in.) przeciw grypie, takze ma wlasciwosci rozluzniajace...!
A...
Obserwuj wątek
    • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 10:14
      aaugustw napisał:

      > To juz Bill pisal, ze ludziom samowystarczalnym intelektualnie wielu Anonimowyc
      > h
      > Alkoholikow moze powiedziec:
      >
      > "Nie roznilismy sie od was niczym. Tez bylismy o wiele za madrzy, niz potrzeba,
      >
      > dla wlasnego dobra ... w glebi duszy wierzylismy, ze dzieki wybitnej inteligenc
      > ji
      > gorujemy nad nasza masa."
      >
      > O tabletkach wogole nie mowil z wyjatkiem chyba jedynej Belladonny, ktora
      > kiedys niektorzy alkoholicy probowali, (podobnie, jak dzis baclofen) aby uzyska
      > c
      > abstynencje, gdyz zielsko to ma wlasciwosci podobne do baclofenu, mianowicie
      > procz stosowania go (m.in.) przeciw grypie, takze ma wlasciwosci rozluzniajace.
      > ..!
      > A...

      szczerze mowiac to nie wiem, o co biega August i do kogo ta mowa?
      z mojego doswiadczenia i osob mi bliskich wynika, ze czym czlowiek, bardziej zlozony intelektualnie, tym mniej intelektualnie samowystarczajacy. potrzebuje nowych pytan i nowycch odpowiedzi, tym sie wlasnie rozni od rowielitki, ze pyta, wątpi i szuka. tylko osobniki samowystarczajce intelektualnie jak Twj Bill....maja gotową odpowiedz na wszystko i gotowa recepte na zycie, szczescie i radosc.
      a belladonna?....latwo ja pomylic z czarnym dzikim bzem.. a jako lekarstwo i trucizna ,znana jest w europie od conajmniej tysiaca lat.
      wiesz laczego tak sie kiedys bano wikingow?....bo zanim ruszyli do boju, zżerali jakies swiwnstwo po ktorym wpadali w szal i byli nieczuli na strach i ból...cos jak dzisiaj po kokainie, lub po ruskim spirytusie z przemytu na zabawie w remizie. bez kłonicy do takiego nie podchodź, bo i tak bez wideł do gnoju, go nie powalisz. a jesli nawet , to trzeba go tymi widlami przybic do podlogi....i tak w rano wstanie i powie: cos mnie dzis pali rura :-)
    • alkodarek Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 10:34
      Martwię się, że nasz aaugustw popada w baclofenową obsesję. To już kolejny wątek dedykowany baclofenowi. Nie chodzi o zażywanie tylko irracjonalny strach, który powoduje potrzebę konfrontacji z nieznanym. Nie ma takiego obowiązku, można nadal żyć zgodnie ze swoimi ideałami i oddawać się swoim pasjom, aauguscie. Głoś dobrą nowinę acz nie za natrętnie, bo efekt będzie odwrotny (wiesz, ta delirycka przekora).

      Szczerze zaniepokojony alkodarek.

      ps. Nie żebym był zazdrosny, ale ostatnio częściej piszesz o baclo niż ja, nie mniej dziękuję ci, odwalasz kawał porządnej roboty propagując to niezwykłe lekarstwo.
      • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 11:00
        alkodarek napisał (do A...):
        > Martwię się, że nasz aaugustw popada w baclofenową obsesję...
        > Szczerze zaniepokojony alkodarek.
        > ps. Nie żebym był zazdrosny, ale ostatnio częściej piszesz o baclo niż ja, nie
        > mniej dziękuję ci, odwalasz kawał porządnej roboty propagując to niezwykłe leka
        > rstwo.
        __________________________________________.
        Ani nie musisz sie martwic, ani nikomu tlumaczyc, a
        zeby cie uspokoic (lepiej, anizeli twoj baclofen), podpowiem
        tylko jedno, ze Dobro nie potrafi istniec bez Zla...!
        Reszta jest milczeniem...! :-l
        A...
                  • marakuya Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 13:11
                    Głupich nie ma. Jak mówi stare żydowskie porzekadło: na brak rozumu nikt się nie uskarża.
                    A w dezyderacie, czyli hymnie AA jest: "wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść." Bo przecież wiadomo, że tępi i nieświadomi to ci inni. Szczególnie dla AAowców.
                    • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 13:17
                      marakuya napisała:

                      > Głupich nie ma. Jak mówi stare żydowskie porzekadło: na brak rozumu nikt się ni
                      > e uskarża.
                      > A w dezyderacie, czyli hymnie AA jest: "wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświ
                      > adomych, oni też mają swoja opowieść." Bo przecież wiadomo, że tępi i nieświado
                      > mi to ci inni. Szczególnie dla AAowców.

                      dezyderata nie jest textem kanonicznym AA....to cos w rodzaju samowoli sekciarskiej.
                      jak ruch "chrzesijanstwo wyzwolenia" w nikaragui :-)

                      zawsze mnie frapowalo, kto sa owi co maja swoja opwoeisc, skoro to nie ja ? :-)))
                      • marakuya Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 14:09
                        A od czego jest alkohol? Żeby się poczuć głupim i nieświadomym, bo to doskonały stan.
                        AA ma na celu utrzymać ten stan, tylko nadać mu inną jakość, więc bredzi coś o nadzwyczajnej trzeźwości, która ma być kolejnym odlotem.
                        A żeby tak po ziemi chodzić, robić co się podoba, a jeszcze twierdzić, że problemy wynikały z jakichś niedoborów chemicznych w organizmie i da się je uzupełnić określonym lekiem? To się w głowie pijakom i terapeutom nie mieści.
                              • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 15:56
                                aaugustw napisał:

                                > wolfbreslau napisał:
                                > > ... samarytanie to sekta odszczepiancow od judaizmu. jest ich bodaj
                                > po dzis dzien okol 250 osob.
                                > ________________.
                                > To dobrze, czy zle..!?
                                > A...
                                > Ps. Jest ich ~ 700...!

                                chlopcow przed barmycwa sie nie liczy i kobiet.
                                a co sie tyczy przypowiesci o Samarytaninie, to Ty jestes nasladowca Jezusa, jak obok napisales, wiec wyjasnij sam.

                                ja sie znam na wbijaniu gwoździ jednym uderzeniem...
                                • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 16:05
                                  wolfbreslau napisał (do A...):
                                  > ... Ty jestes nasladowca Jezusa, jak obok napisales, wiec wyjasnij sam.
                                  ___________________________.
                                  A co tu jest do wyjasniania...!?
                                  Przewodnikiem dla wilkow, jest wilk...!
                                  Przewodnikiem dla ludzi jest Jezus...!
                                  A...
                                  • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 16:08
                                    aaugustw napisał:

                                    > Przewodnikiem dla ludzi jest Jezus...!
                                    > A...

                                    wysoko mierzysz jako jego naśladowca.....obys nie pirdyknal z tej drabiny.
                                    przy okazji, na mnie pogoda ma niewielki wplyw. jesli pogoda mi przeszkadza cos zrobic, robie co innego.
                                    znasz chyba modlitwe o pogode ducha?
                                    godzic sie z tym jest i odrozniac to co sie może, ode tego czego nie ...
                                    .rozwoj duchowy gdzies ci sie zapodzial żuczku ?
                                    • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 16:13
                                      wolfbreslau pouczył (A...):
                                      > wysoko mierzysz jako jego naśladowca.....obys nie pirdyknal z tej drabiny.
                                      > przy okazji, na mnie pogoda ma niewielki wplyw. jesli pogoda mi przeszkadza cos
                                      > zrobic, robie co innego.
                                      > znasz chyba modlitwe o pogode ducha?
                                      > godzic sie z tym jest i odrozniac to co sie może, ode tego czego nie ...
                                      > .rozwoj duchowy gdzies ci sie zapodzial żuczku ?
                                      ___________________________________________________.
                                      Pytasz, wiec odpowiadam:
                                      Widac nie jestem jeszcze na takim poziomie rozwoju, jak ty...! :-\
                                      A...
                                      Ps. Zeby kogos nasladowac, nie znaczy udawac lepszego od Niego...
                                      (jak to z kolei jest u ciebie, wcielajac sie w Boga...!).
                                          • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 14.02.14, 10:04
                                            aaugustw napisał:

                                            >
                                            > Np: ja sam dam sobie rade z moja choroba alko...!
                                            > A...
                                            nawet gdybym tak uwazal, czego zreszta nigdzie nie twierdze ..to nie jest oznaka autoboskosci, tylko zdrowy rozsadek, ktory mi mowi, ze wobec takich rzeczy , czlowiek jest w istocie zdany sam na siebie. chocby wokol niego byl tlum ludzi, wspolnotowa pomoc...to w ostatecznym rachunku to ja sam...nikt inny o mnie nie zadba, nie wykona mojej pracy itp. a jak cos zawale to tez ja sam...i zadne gadanie ,ze terapia mi nie pomogla, ze wspolnota jest do bani, ze baclofen nie spelnil moich oczekiwan w niczym tu nie zawinia...tylko kazdy nas sam na wlasny rachunek...a Bog? ma nic do tego. dal nam wolna wole i pomoze, lub nie...jego wola i jego pomysl. jego pomysle wzgledem nas samych, moga byc diametralnie odmienne od tego co my uwazamy za wlasciwe. i tyle
                                            Bogiem...to raczej Ty juz Guciu jestes we wlasnych oczach...choc zapierasz sie tej postawy , jak koza...ale to prawda :-))
          • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 14:00
            No dobra, juz dobra...!
            Zjadlem obiad i pragne teraz troche ciszy nie szczekania...!

            A tak na marginesie zauwazcie jak to dziala; jeden zaszczeka i ...
            zaraz cala ich gromadka zaszczekala...! ;-)
            A jakie glosy przy tym wydaja, ze ho, ho...! ;-)

            Dam dla przykladu po jednym, ktory akurat przeczytalem...!

            marakuya napisała:
            > A w dezyderacie, czyli hymnie AA jest...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Jak cos chcesz napisac, naucz sie najpierw co jest co, bo niedlugo
            siebie nam tu nazwiesz jako trzezwa i sama bedziesz w to wierzyc...! :-(
            Napisz lepiej co dzisiaj ugotowalas na obiad...!?
            _______________________________.
            eska napisala o rozumie drwiaco:
            Żeby po aowsku wytrzeźwieć, trzeba zrezygnować z używania
            mózgu do samodzielnego myślenia.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Widzisz eska, ty tego nie zrozumiesz, ale inni jak popatrza na ciebie i na to
            twoje pisanie to zrozumieja sens takiej wypowiedzi...!
            Popatrz tylko gdzie ciebie twoj mozg zaprowadzil...!? :-(
            Zobacz tylko gdzie ty jestes i wsrod kogo ty przebywasz...? ;-)
            Nie pytam w jakim tu stanie przebywasz, bo to inni osadza...!
            ___________________________________________.
            alkodarek napisał:
            > ... a Troska nie potrafi istnieć bez Miłości.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Nie, nie: Ty widzisz to w sposob pijany..!
            To Milosc nie potrafi istniec bez Troski...!
            Tak samo, jak "plus" bez "minusa", aby moglo powstac pole,
            w ktorym wszystko sie odgrywa... - Albo; Dzien bez nocy...
            Przyplyw bez odplywu... Cien bez slonca, itd...
            A...
        • iskram Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 13:45
          aaugustw napisał:
          zeby cie uspokoic (lepiej, anizeli twoj baclofen), podpowiem
          > tylko jedno, ze Dobro nie potrafi istniec bez Zla...!
          > Reszta jest milczeniem...! :-l
          > A...
          >>iskram napisała;
          > Aauguscie nie musi być milczeniem " Zło dobrem Zwycieżaj "a Ci co by chcieli Cie zmienić sa poprostu zadufani w sobie , a Ci co Cie oceniają ,wszystko mówi za tym czego im brakuje, widać to przejrzyscie w tekstach . Pozdrówmy ich !
          • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 14:02
            iskram napisała:
            > > Aauguscie nie musi być milczeniem " Zło dobrem Zwycieżaj "a Ci co by chci
            > eli Cie zmienić sa poprostu zadufani w sobie , a Ci co Cie oceniają ,wszystko m
            > ówi za tym czego im brakuje, widać to przejrzyscie w tekstach . Pozdrówmy ich !
            ________________.
            ;-)
            Pozdrawiam: A...
            Ps. Dzieki za troske...! ;-)
    • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 11:13
      aaugustw napisał:

      > To juz Bill pisal, ze ludziom samowystarczalnym intelektualnie wielu Anonimowyc
      >
      a teraz napisz August...cos o sobie.
      tak zwyczajnie i bez podpierania sie Bilem...niech mu ziemia lekka bedzie. wiele dobrego zrobil i chwala mu za to.
      ale tu na forum....Gucio to Gucio....i jesli chcesz komus istotnie przekazac cos ze sweo doswiadczenia, lub jak mowi preambula AA -przyciągnąć....zrob to swoim osobistym przykladem.
      to proste: gdy piszesz o basenie i Teneryfie....wiem o czym piszesz i co w tym dobrego.
      gdy piszesz o rozwoju duchowym z obrzyganym podziekowaniem, zastanawiam sie wtedy, czy jednak nie jestes po kielichu ./oczywiscie teoretycznie , bo reszta mnie nie obchodzi /
      hey
    • e4ska Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:14
      Tutaj napisałeś, auguście, to, czego ja bym nie napisała tak wprost, bez owijania w bawełnę, żeby zaś komu nie deptać po odciskach.

      Funkcje mózgu zwane myśleniem przeszkadzają w aowskiej trzeźwości. Żeby po aowsku wytrzeźwieć, trzeba zrezygnować z używania mózgu do samodzielnego myślenia.

      Faktycznie, AA jest dla bezmozgowców. Bezmózgie aowce klepią, klepią i klepią, śladu myśli własnej w ich klepaniu brak, a w przerwach między klepaniem śmieją się ponurym, grobowym chichem hue hue hue na wzór pogrzebowego tonu terapeutów z najwyższych sfer ratowania ludzkiego życia za kasę tym lepszą, im liczniejszą.

      Tak tak: chcesz się doskonalić w swojej trzeźwości, wyrzuć mózg na śmietnik. Na co ci mózg, Auguście? Grunt to wątroba! I grube jelito.
      • 7zahir Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:27
        e4ska napisała:

        Tak tak: chcesz się doskonalić w swojej trzeźwości, wyrzuć mózg na śmietnik. Na
        > co ci mózg, Auguście? Grunt to wątroba! I grube jelito. >

        :-))
        A co z oddychaniem ?
        Bez mózgu - ani rusz.

        Pozdrawiam wiosennie :-)
        • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:40
          7zahir napisała:

          >
          > A co z oddychaniem ?
          > Bez mózgu - ani rusz.
          >
          > Pozdrawiam wiosennie :-)

          istnieje szttuczne płuco....niektrzy mowia na nie "wielka księga" , co na jedno wychodzi.
          jest jeszcze grupa, takich o jakich ja sie otarlem dwa razy: sa to pluca terapeutyczne.
          oddychasz dzieki nim pelna piersia, tyle ,ze co i rusz nalezy sobie badac czy to akurat wdech, czy wydech.....
          • 7zahir Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:44
            wolfbreslau napisał:

            > 7zahir napisała:
            >
            > >
            > > A co z oddychaniem ?
            > > Bez mózgu - ani rusz.
            > >
            > > Pozdrawiam wiosennie :-)
            >
            > istnieje szttuczne płuco....niektrzy mowia na nie "wielka księga" , co na jedn
            > o wychodzi.
            > jest jeszcze grupa, takich o jakich ja sie otarlem dwa razy: sa to pluca terape
            > utyczne.
            > oddychasz dzieki nim pelna piersia, tyle ,ze co i rusz nalezy sobie badac czy t
            > o akurat wdech, czy wydech.....>

            :-))
            Niektórzy myśla też o sztucznym mózgu - i osiągnęli całkiem niezłe rezultaty.
            Jego zaletą - w naszej chorobie - jest brak emocji :-)
            • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:50
              7zahir napisała:

              >
              > Jego zaletą - w naszej chorobie - jest brak emocji :-)

              jesli juz, to Twojej chorobie, nie naszej ....ja jestem poprostu alkoholikiem. ale w zadnym przypadku nie jestem na to chory. u mnie to ulomnosc chemiczna , a raczej alergia chemiczno-elektryczna pod wplywem neuronowych objawow, jako emocje....czyli po naszemu: jestem byc moze chory na glowe, za kazdym razem , gdy pierdykne sete, lub wiecej.
              ale o tym informuja napisy w sklepach: alkohol szkodzi zdrowiu.
              zagadka: jak zlamalem noge, jestem niezdrowy.fakt.
              ale czy to oznacza ,ze jak mi sie noga zrosnie, nadal bede chorym złamasem ? :-)))
              • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 20:55
                wolfbreslau napisał:
                > zagadka: jak zlamalem noge, jestem niezdrowy.fakt.
                > ale czy to oznacza ,ze jak mi sie noga zrosnie, nadal bede chorym złamasem ? :-)))
                _______________________________________________________________.
                Zadales zagadke, po czym nastepuje pusty smiech, (takze i z mojej strony...!).
                Bo: Tej smiertelnej choroby, jaka jest alkoholizm nie mozna porownac ze
                zlamaniem nogi, lecz jezeli juz mowa o zlamaniu to mozna czesciowo tylko
                porownac to ze zlamaniem kregoslupa...!
                Jezeli to przezyjesz, to i tak bedziesz zlamasem...!
                (niektorzy sa bardzo szczesliwi na wozkach inwalidzkich, a nawet zdobywaja
                zlote medale na igrzyskach...!).
                A...
      • wolfbreslau Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:36
        e4ska napisała:

        > Tutaj napisałeś, auguście, to, czego ja bym nie napisała tak wprost, bez owijan
        > ia w bawełnę, żeby zaś komu nie deptać po odciskach.
        >
        a ja sie nadal bede trzymal swojego zdania, ze najbardziej samowystarczalnymi intelektualnie sa wszelkiej masci rozwijajacy sie duchowo a czy oni aowcy, czy pielgrzymkowi misjonarze, to obojetne.
        intelekt autentyczny ma to do siebie, ze wie, iz nie jest samowystarczalny....i potrzebuje pozywienia dla ducha i ciala. oraz!!! co bardzo istotne, chetnie sie dzieli z innymi bez zadnych warunkow wstępnych :-)
      • 7zahir Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 12:45
        wolfbreslau napisał:

        > a tak przy okazji mysle sobie. gdyby August pozbyl sie tej calej maniery.....by
        > lby calkiem fajnym facetem do pogadania na temat : jak zyc i byc szczesliwym be
        > z gorzaly.
        > a moze sie myle?>


        Myślę, że się nie mylisz,
        albo mylimy się oboje :-)
        • lena1952 Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 14:00
          Czasami, to mam wrażenie, że ostatnio na tym forum, to o nic innego nie chodzi, tylko jak złamać Augusta, aby łyknął Baclofen.
          A August Baclofenu nie łyknie, bo August to "całkiem fajny facet", który występuje tu od bardzo dawna, pod jednym i tym samym nickiem, zawsze rozpoznawalny, głosząc swoje prawdy, które, jak On z wdzięcznością mówi, uratowały mu życie.
          Tak jak Baclofen, który uratował życie Alkodarkowi i Alkodarek, również z wdzięcznością to głosi.
          I dobrze, jak panowie będą głosić te swoje prawdy, z zachowaniem godnym "fajnych facetów"
          Pozdrowienia L.
          • aaugustw Re: Nie da sie wytrzezwiec przez mozg...! 13.02.14, 14:17
            lena1952 napisała (m.in. o A...):
            > Czasami, to mam wrażenie, że ostatnio na tym forum, to o nic innego nie chodzi,
            > tylko jak złamać Augusta, aby łyknął Baclofen.
            > A August Baclofenu nie łyknie, bo August to "całkiem fajny facet", który występ
            > uje tu od bardzo dawna, pod jednym i tym samym nickiem, zawsze rozpoznawalny, g
            > łosząc swoje prawdy, które, jak On z wdzięcznością mówi, uratowały mu życie....
            __________________________________.
            Dzieki Lena1952 za mile i trzezwe slowa...! ;-)
            Pozdrawiam serdecznie:
            A...
          • e4ska Po czemu łamanie? 14.02.14, 11:37
            Leno, skąd ci przyszło do głowy, że
            ostatnio na tym forum, to o nic innego nie chodzi,
            tylko jak złamać Augusta, aby łyknął Baclofen.

            Psychoza?
            Nigdzie nikt nie namawia gościa, żeby zaczął łykać baclofen. W jego przypadku nikt nie będzie interweniował, to już sprawa jego rodziny, psychiatry i środowiska aowskiego. Kompulsywnie piszący na forum august popełnia po kilkadziesiąt postów dziennie, jeden post głupszy od drugiego. Tragiczne uzależnienie od internetowego forum, mania poalkoholowa - nałóg ustawicznego myślenia, mówienia i pisania o AA - na tego typu chorobę baclofen nie pomoże.
            Że august ośmiesza swoją organizację, że odstręcza ewentualnych chętnych od wejścia w jej szeregi - o tym wiedzą aowcy, próbując go uciszyć... ale - cóż mogą zrobić.

            Oczywiście, gucio pełni tutaj funkcję rozrywkową, są tacy, którzy czytają jego brednie i - co zupełnie naturalne - podkręcają go, a ten odpowiada serio, m.in. w stylu: autentyczna odpowiedź gucia, nadużywana - "Do budy!".
            Ha ha ha ha ha ha! To ci dyskutant...
            :-))).

            Ja w ogóle pomijam całe partie testów augustowych, bo nie każdy bełkot jest śmieszny (zresztą całymi tygodniami nie chce mi się wchodzić na forum, a właściwie nie mam czasu). Wystarczy przeczytać tytuły wątków zakładanych przez augusta i już można śmiać się, z czystym sumieniem - no bo bezmózga głupota jest zabawna.

            Natomiast nie traktujmy informacji Alkodarka czy innych o baclofenie jako zabawę w "Kto lepiej wytrzeźwiał". To już było i się zmyło. Nie ma możliwości pójść na ugodę, np. trochę baclofenu, trochę mityngu, trochę terapii. Abo albo. Jeśli baclofen znosi głód alkoholowy, to terapia i AA są zbędne, to marnowanie czasu.

            Ja nie korzystam z baclofenu, w momencie zakończenia nałogowego picia nie stosowano u nas tego lekarstwa w leczeniu alkoholizmu, ale żadnych przykrości z powodu zmiany przyzwyczajeń nie miałam. Przeciwnie, przyjemność sprawiały mi normalna praca, obowiązki, życie towarszyskie - ot, dzięki mojej pracy i zarobkom mam syna w kraju, świetnie zarabiającego, szanowanego, bardzo uczciwego i dobrego człowieka... nie musiało mi się dziecko tułać po świecie, zaciągać kredytów itd. Terapia i AA to złodzieje czasu. Baclofen pozwala człowiekowi robić to, co powinien. Pozwala normalnie żyć i cieszyć się życiem bez kopiowania cudzych wzorców w stylu bezmózgiego trzeźwienia.
            • wolfbreslau Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 11:56
              przeciez to ja pytalem czy jestem złamasem i dlaczego tak długo :-)))
              no i dowiedziałem sie , ze to co uwazalem za noge, to kregoslup, a to co jest moim mozgiem, to najłabsze moje ogniwo rozwoju :-))
              i git.
              obym bardziej nie był nigdy zrośnięty.....
              co zas tyczy dzieci......nieodrodne od nas są....i tyle.
              raz to im na szczęście wychodzi . innym razem do bani.
              to krew z naszej krwi...tyle , ze mlodsza.
              no i rzecz banalnie nie wymieniana publicznie, bo by to zalatywalo zarozumialstwem. jak kto cale zycie w d**** byl i g***** widzial, to i jego dzieci najczesciej widzą swiat przez pryzmat telewizji, lub zza szyb hipermarketu.
              niedawno ktos mnie zapytal: po co Twoja corka poleciala do NY na 4 dni?
              -bo miala taki kaprys....odpowiedzialem.
              wiem ,ze to zarozumiale brzmi.....ale to fakt.a z faktami sie nie dyskutuje.
              i kolejnym faktem jest ,ze przywiozla mi na pamiatke lalke king-konga, jaka sprzedaja jako glowny akcent turystyczny w empire buiding....ja je wczesniej przywiozlem kapelusz z rodeo. :-)) do twarzy jej , bo to piekna kobieta.

              --
              trzeźwiejący bohater w pampersie
              • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 16:40
                wolfbreslau napisał:
                > przeciez to ja pytalem czy jestem złamasem i dlaczego tak długo :-)))
                > no i dowiedziałem sie , ze to co uwazalem za noge, to kregoslup, a to co jest m
                > oim mozgiem, to najłabsze moje ogniwo rozwoju :-))
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              • lena1952 Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 19:09
                Na koniec mojego dyżuru w dniu dzisiejszym na FU, doczytałam Wolf, o luksusowym kaprysie
                Twojej córki.Podobają mi się ogromnie takie kaprysy.
                A mój ostatni lot do N.Y. wyjątkowo uzmysłowił mi moją ogromną zależność od nikotyny.
                Po oddaniu bagaży, mając jeszcze czas, wyszłam sobie popalić na zapas, żeby starczyło na 9-godz. lotu. Tak paliłam namiętnie i długo, aż usłyszałam przez głośnik swoje nazwisko z prośbą o szybkie stawienie się na pokład.
                Co przeżyłam, to mi nikt nie odbierze, do samolotu wpadłam jak jakaś "gwiazda filmowa" co to rozdawała autografy fanom i lekceważąco kazała na siebie czekać.
                Nie palę już prawie dwa lata.
                Życzę wszystkim dobrych wojaży, bez obciążeń nałogami. Lena.
                • wolfbreslau Re: Po czemu łamanie? 15.02.14, 11:44
                  lena1952 napisała:

                  > Na koniec mojego dyżuru w dniu dzisiejszym na FU, doczytałam Wolf, o luksusowym
                  > kaprysie
                  > Twojej córki.Podobają mi się ogromnie takie kaprysy.

                  i w tym jest wilk pogrzebany Leno....ze kaprysy mojej corki wcale nie luksusowe. to blyskotliwa i oszczedna mloda kobieta. sam przelot do NY w te i we wte z Amsterdamy kosztowal zaledwie niecale 100 euro na osobe...do amsterdamu polecieli z wroclawia tez tanio ita dalej dalej....to tylko ja jestem kaprysny i rozrzutny.
                  dzieci na szczescie tego po mnie nie odziedziczyly. natomiast pasję do włóczęgi i przygód owszem
                  • lena1952 Re: Po czemu łamanie? 15.02.14, 12:23
                    Wolf, tym Amsterdamem wywołałeś mnie do tablicy historią nieprawdopodobną. Ale cóż jak się tyle żyje, to i historii się uzbiera.
                    Leciałam z Amsterdamu do NY, wielkim samolotem, z ogromnym, migrenowym bólem głowy.
                    W samolocie leciało sporo Żydów na jakiś zlot złotników do NY. Sam sobie przygotowywali jakieś posiłki, a zapach tych posiłków tylko mój straszny ból nasilał. Łykałam przeciwbólowy za przeciwbólowym, aż się prawie otrułam. Na lotnisku Kennediego, między idących pasażerów
                    puścili psy, cudne owczarki niemieckie. Pierwszy raz się z tym spotkałam.
                    Jeden z tych piesków zatrzymał się przez maleńką chwilę przy mnie, potem ruszył dalej.
                    Zamarłam , a potem uświadomiłam sobie, że z potem musiałam wydzielić zapach leku.
                    Pozdrowienia, lecę gotować galaretę wieprzową na zmówienie. L.
                    • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 15.02.14, 12:45
                      lena1952 napisała:
                      > ... W samolocie leciało sporo Żydów na jakiś zlot złotników do NY...
                      _______________________________________________________________.
                      Mialem bardzo dobrze przygotowany plan na parodniowe tylko zwiedzanie NY...
                      Odwiedzilem, m.in. takze te ich (Żydów) dzielnice jubilerska w New Yorku... -
                      Robi wrazenie... - Mysle, ze udalo mi sie zobaczyc wszystkie najciekawsze
                      i godne obejrzenia miejsca, ale na polskojezycznym Mityngu AA nie bylem...! ;-)
                      A...
            • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 12:07
              e4ska napisała (o A...):
              > ... autentyczna odpowiedź gucia, nadużywana - "Do budy!".
              > Ha ha ha ha ha ha! To ci dyskutant...
              > :-))).
              _________________________________________________.
              ;-) Ha, ha, ha.... - Sztuczny Jakis Taki ten twoj smiech eska...! ;-)
              Die jesc... - Potem napisze dalej...!
              A...
              • e4ska Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 13:44
                Die jesc... - Potem napisze dalej...!
                Ależ najedz się, alkoholiku.

                Jak prawdziwy nałogowiec - nawet zmuszony, żeby jeść - już się pocieszasz, że zaraz się 'napijesz': znaczy - napiszesz. A jakbyś tak wiedział, że ci nie wolno nic pisać? A jakby nie pozwolono ci iść na mityng? I szlaban na gadanie o prawdziwym trzeźwieniu? Co ty byś wtedy zrobił?

                Twoje forumowe bredzenie jest, auguście, niezbitym dowodem na to, że ani terapia, ani mityngi nie leczą alkoholizmu. Picie alkoholu zastępowane jest innym, obrzydłym uzależnieniem, wstrętnym nałogiem. Nie ty jeden masz przymus ustawicznego klepania o trzeźwości, łażenia na mityngi, "pomagania jeszcze cierpiącym", itd. Takich oszalałych, chorych ludzi z AA czy po terapiach jest na forach wielkie mnóstwo. To dowód na to, że ktoś, komu nic w życiu nie wyszło (prócz przysłowiowych włosów), musi żyć zamknięty w sztucznej wirtualnej rzeczywistości, a w realu też obraca się wśród alkoholików.

                Szerokie przestrzenie są dla takich niedostępne. Poza tym - nie jesteście zbytnio tolerowani, bo trącicie dziwactwem. Cóż, takie są te wasze szkolenia...
                Najważniejsze, że ja się nie szkoliłam.
                Uffff...
                :-)
                • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 14:40
                  e4ska napisała (do A...):
                  > Ależ najedz się, alkoholiku.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Zaraz ide na ciacho...! ;-)
                  (wage zbilem na Teneryfie, wiec mam rezerwe...!) ;-)
                  ________________________.
                  e4ska napisała (do A...) dalej:
                  > Jak prawdziwy nałogowiec - nawet zmuszony, żeby jeść ...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Musze, bo chce...! - U mnie w domu codziennie o 12:00 obiad...! ;-)
                  (a ciacho ~ 15:00, kolacja ok. 18:00) ;-)
                  ________________________.
                  e4ska napisała (do A...) dalej:
                  - już się pocieszasz, że zaraz się 'napijesz': znaczy - napiszesz. A jakbyś tak wiedział,
                  że ci nie wolno nic pisać? A jakby nie pozwolono ci iść na mityng? I szlaban na
                  gadanie o prawdziwym trzeźwieniu? Co ty byś wtedy zrobił?
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Widze tu prawdziwa, terapeutyczna analize tego trzezwego Alkoholika A...! ;-)
                  Ale pytasz, wiec odpowiem:
                  Wtedy bylbym "trzezwa" juz eska, jezdzil na rowerze i krytykowal wszystkich
                  alkoholikow na tym Forum, zamiast poswiecac czas rodzinie... - To zart...! ;-)
                  Mozliwosci mam b. duzo... - Wtedy, np. (jak to bylo niedawno na Teneryfie -
                  zawsze bez kompa); opalam sie caly dzien i plywam, malo jem, a wieczorami
                  dlugie spacery... (opis nocy pomine, to ciebie nie interesuje...!).
                  Albo, jak mnie to Forum znudzi ide popracowac fizycznie, (to ja dysponuje czasem
                  i ide wtedy, kiedy mi sie chce cos robic fizycznie).
                  Albo ogladam jakis sport (PN, boks...!), albo dzieci przychodza, albo z wnuczkiem
                  jestem, albo odrabiam ze starsza wnuczka mateme, albo jade na jakies urodziny,
                  albo do mnie przychodza, albo zajmuje sie soba i swoja higiena osobista * tu uwaga:
                  fizyczna strone i duchowa, regularnie...! i wiele, wiele, wiele jeszcze innych spraw
                  mam do zalatwienia...!
                  Eska, moja kolejnosc zajmowania sie tymi sprawami wyglada tak:
                  Najpierw rodzina, potem sasiad, potem Mityng AA, a Forum jak starcza czasu...!
                  I wszystko to jest mi wazne...! ;-)
                  ________________________.
                  e4ska napisała (do A...) dalej:
                  > ... Twoje forumowe bredzenie jest, auguście, niezbitym dowodem na to, że ani terapi
                  > a, ani mityngi nie leczą alkoholizmu. Picie alkoholu zastępowane jest innym, ob
                  > rzydłym uzależnieniem, wstrętnym nałogiem...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  ;-)))))))))))))) wiec dlaczego to czytasz tak skrupulatnie...!? ;-))))))))))))))))
                  Dlaczego tak mocno to ciebie denerwuje, jak diablice woda swiecona...!? ;-)
                  Dlaczego twoje mundre pisanie mnie nie denerwuje...!?
                  Eska, HALO to tutaj jest FORUM...! - Czemu sie pienisz, czemu kipisz...!?
                  ________________________.
                  e4ska napisała (do A...) dalej:
                  > ... Nie ty jeden masz przymus ustawicznego klepania o trzeźwości, łażenia na mityngi, "pomagania jeszcze cierpiącym", itd. Takich oszalałych, chorych ludzi z AA
                  czy po terapiach jest na forach wielkie mnóstwo. To dowód na to, że ktoś, komu
                  nic w życiu nie wyszło...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Ty sie rozpedzilas w tej furii, jakbys z gorki jechala na rowerku...! ;-)
                  Czego ciebie to tak boli, ze z tej ogromnej armii chorych alkoholikow,
                  pare milionow zrobilo ze swojej choroby zdrowie... - Dlaczego im zawiscisz..!?
                  Przeciez ty takze mozesz miec normalny dom, zdrowy dom, dom gdzie wrocila
                  milosc, powazanie, szacunek, a dzieci nie musza juz byc grzeczne, (jak nam to
                  na dzien dzisiejszy slodko opisujesz), bo tak sie dzieje zwlaszcza u matek
                  naduzywajacyh alkoholu, ktore dominuja w domu gdzie i maz nie ma nic juz
                  do gadania, (znam to z naszych Mityngow otwartych kiedy przychodza do nas
                  mezczyzni, ktorych kobiety pija...!).
                  To wszystko jest do odbudowania eska, uwierz mi...!
                  ________________________.
                  e4ska napisała (do A...) dalej:
                  > ... musi żyć zamknięty w sztucznej wirtualnej rzeczywistości,
                  a w realu też obraca się wśród alkoholików.
                  > Szerokie przestrzenie są dla takich niedostępne...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Dobre to; ta "sztuczna, wirtualna rzeczywistosc"...! ;-)
                  i te nieznane alkoholikom; "szerokie przestrzenie"...! :-o
                  Coz eska, nie kazdy moze zyc w realnym swiecie i
                  jezdzic na rowerku po Lodzi zazywajac szerokich przestrzeni...!
                  Nie wiem tylko, dlaczego mi sie zrobilo teraz ciebie zal...! :-(
                  A...
            • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 13:40
              e4ska napisała (do Leny):
              > Leno, skąd ci przyszło do głowy, że
              > ostatnio na tym forum, to o nic innego nie chodzi,
              > tylko jak złamać Augusta, aby łyknął Baclofen.

              > Psychoza?
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tak eska, to twoja psychoza... - Lena uderzyla tylko w stol a nozyce sie odezwaly...! ;-)
              ______________________________.
              e4ska napisała dalej (do Leny o A...):
              > ... Kompulsywnie piszący na forum august popełnia po kilkadziesiąt postów dziennie,
              jeden post głupszy od drugiego. Tragiczne uzależnienie od internetowego forum, mania poalkoholowa - nałóg ustawicznego myślenia, mówienia i pisania o AA - na tego typu
              chorobę baclofen nie pomoże...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Uwazny czytelnik zauwazy tutaj roznice w rozwoju duchowym (moralnym) pomiedzy
              kontrolujacymi swoje picie drobnopijoczkami obracajacymi sie wokol wlasnej osi i nic
              ze soba nie robiacymi, a trzezwymi alkoholikami rozwijajacymi sie duchowo...!
              Tu widac podniete drobnopijoczki i ten jad sciekajacy po gebie...! - Pytanie: dlaczego
              tak mocno denerwuja sie pijoczki na wypowiedzi trzezwych alkoholikow...!?
              Odpowiedz moze byc tylko jedna: Zawisc i wscieklosc na tych trzezwych i nie pijacych
              alkoholikow bo oni nie pozwalaja im tutaj stac w swietle reflektorow i popisywac
              sie swoja "mundroscia" i ich "nadzwyczajna silom" w kontrolowaniu picia alkoholu...! ;-)
              I oni mogli by byc inni i pozwalac pisac co komu sie podoba i nie denerwujac sie
              tak mocno, bo wiadomo zlosc pieknosci szkodzi, ale w tym przeszkadza im to cholerne,
              nieprzerobione nadete Ego i brak pokory...! :-(
              ______________________________.
              e4ska napisała dalej (do Leny o A...):
              > ... Że august ośmiesza swoją organizację, że odstręcza ewentualnych chętnych od wej
              > ścia w jej szeregi - o tym wiedzą aowcy, próbując go uciszyć... ale - cóż mogą zrobić.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              A ciebie to boli najwiecej...! ;-)
              ______________________________.
              e4ska napisała dalej (do Leny o A...):
              > Oczywiście, gucio pełni tutaj funkcję rozrywkową, są tacy, którzy czytają jego brednie...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              A ty eska nalezysz do nich, do tych ktorzy pilnie czytaja te brednie...! ;-)
              ______________________________.
              e4ska napisała dalej (do Leny o A...):
              > ... Jeśli baclofen znosi głód alkoholowy, to terapia i AA są zbędne, to marnowanie czasu...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tu sie zgadzam... - Dla drobnopijoczkow, ktorzy chca dalej pic i robia to kontrolowanie
              z baclofenem, terapie sa niepotrzebne a AA, wrecz nie dla nich, gdyz jedynym warunkiem
              przynaleznosci do AA jest chec zaprzestania picia (Trad. 3 AA).
              ______________________________.
              e4ska napisała dalej (do Leny o A...):
              > ... mam syna w kraju, świetnie zarabiającego, szanowanego, bardzo uczciwego i dobrego
              > człowieka... nie musiało mi się dziecko tułać po świecie, zaciągać kredytów itd...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Wierze ci...! - Dzieci pijakow (jezeli nie sa dotkniete choroba alko) sa takie - bez wyjatku...!
              Mam dwojke dzieci, ktore przerobily juz swoj (moj i nasz) Problem, moze dlatego od
              czasu do czasu miedzy nami demokratycznie krachnie...! ;-) Jedno dziecko mieszka
              dzis w dzielnicy duzego miasta (bez Turkow) ;-) gdzie czynsz miesieczny wynosi ponad
              1.200,- € a drugie dziecko wykupilo obok nas mieszkanie wlasnosciowe, tak ze jak widzisz
              takze rodziny gdzie jedno bylo (i jest) trzezwym alkoholikiem i przerobilo swoj Problem
              z cala rodzina nie ma dzisiaj zadnego problemu finansowego. O sobie nie napisze w tym
              temacie wiecej, bo i tak nie uwierzylabys, jak mocno wspielo sie do gory moje nie tylko
              zycie duchowe...!
              (o milosci i seksie nie wspomne, bo i tu pomogl nam ten duchowy Program AA...!) ;-)
              ______________________________.
              e4ska napisała dalej (do Leny o A...):
              > ... Terapia i AA to złodzieje czasu. Baclofen pozwala człowiekowi robić to, co po
              > winien. Pozwala normalnie żyć i cieszyć się życiem bez kopiowania cudzych wzorc
              > ów w stylu bezmózgiego trzeźwienia.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Skad ty to mozesz wiedziec kobiecino, skoro nie probowalas ani jednego, ani drugiego...!?
              Naciagasz to wszystko a potem masz tego efekty, ze az piana sie pojawia na widok
              tego A...! ;-)
              Mimo wszystko eska: W dniu zakochanych... - Wszystkiego co najlepsze tobie i
              wszystkim paniom na tym Forum zycze...!
              I nie zapominaj: Warto nad soba popracowac i sluzyc swemu mezowi i innym... -
              To przynosi z powrotem podwojne owoce... - Uwierz mi...!
              To dziala jak ten usmiech przeslany komus obcemu na ulicy, ktorym ten ktos potem
              zaraz sie odwzajemnia...!
              A...
            • lena1952 Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 14:10
              No wiesz Esko, skoro masz takie zdanie o Auguście, jak tu wyżej napisałaś, a i jeszcze uważasz, że "Gucio pełni funkcję rozrywkową"-dla reszty, to ja jeszcze raz zapytam , po co Augusta łamać, aby łyknął Baclofen, oczywiście w przenośni, bo mam na myśli temat Baclofenu. Po co w ogóle zawracać sobie głowę? Jaki jest tego cel? Po co się uganiać ?, żeby czasami usłyszeć "do budy".
              Pytasz Esko, że to może jakaś "psychoza". Ja myślę,że jest to jednak jakaś psychoza. Taka psychoza w forsowaniu tak AA, jak i terapii, jak i psychoza w forsowaniu Baclofenu, jak też psychoza w zwalczaniu niektórych środków.
              Bardzo miło Esko przeczytać, jak fajnie Ci się żyje. Bardzo lubię takie czytać. Nie odpowiem Ci jednak na pytanie zadane w tytule "po czemu łamanie", bo nie rozumiem pytania.
              Pozdrowienia. Lena.
              • alkodarek Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 14:50
                lena1952 napisała:

                > ... to ja jeszcze raz zapytam , po co Augusta łamać, aby łyknął Baclofen, oczywiście w przenośni, bo mam na myśli temat Baclofenu. Po co w ogóle zawracać sobie głowę? Jaki jest tego cel? Po co się uganiać ?, żeby czasami usłyszeć "do budy".<

                Co prawda nie do mnie ale podzielę się moimi spostrzeżeniami. Ten wątek założył August, i August przywołuje temat baclofenu starając usilnie zdyskredytować jego zbawienny wpływ a uwolnienie się od obsesji alkoholowej.

                > Taka psychoza w forsowaniu tak AA, jak i terapii, jak i psychoza w forsowaniu Baclofenu, jak też psychoza w zwalczaniu niektórych środków.<

                Nie zauważyłem ostatni żadnych postów wychwalających baclo. Nie wiem na jakiej podstawie diagnozujesz psychozę baclofenową. Całą robotę mającą na celu zainteresowanie się tym lekarstwem wykonuje za mnie August. Chwała mu za to, ostatnio coraz nie chętniej tu zaglądam. Zainteresowani tymi informacjami mailują do mnie, a tamten kanał komunikacji jest rzeczowy i konkretny, tu niestety króluje augustowy kąkol.

                Jednak, jest kilka osób piszących z sensem, podobnie ja Ty, i to się fajnie czyta. Jak widać grono forumowiczów się nie powiększa a wręcz przeciwnie. Czy powodem tego jestem ja, eska, wolf, banan, i wielu innych? Nie sądzę. Powodem tego jest odpychający sposób komunikacji Augusta. Myślę, że to tyle w skrócie, bo nie mam czasu na głębsze analizy. Idę z żoną na obiadek walentynkowy. Czego wszystkim życzę, ale z własnymi partnerami/kami .

                Pozdrawiam cieplutko alkodarek.
                • lena1952 Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 15:13
                  > Nie zauważyłem ostatnio żadnych postów wychwalających baclo<
                  Fakt,ale otoczka nakręcona, jest tak maniakalno-obsesyjna, że pozwoliłam sobie nazwać to psychozą jednak.

                  Mam również w perspektywie bardzo fajne dni, zimowe ferie z rodziną, a przede wszystkim z cudowną wnuczką. Pozdrowienia Lena.
                  • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 15:23
                    lena1952 napisała:
                    > > Nie zauważyłem ostatnio żadnych postów wychwalających baclo<
                    > Fakt,ale otoczka nakręcona, jest tak maniakalno-obsesyjna, że pozwoliłam sobie
                    > nazwać to psychozą jednak.
                    __________________________________.
                    Albo nie czytasz wszystkich moich postow,
                    albo nie chcesz widziec mojego chwalenia
                    baclofenu, zacietrzewiona tylko na AA...!? ;-)
                    A...
                    • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 15:41
                      pierzchnia napisał:
                      > Ja mogę mieć psychozę / nawet kilka / , a dadzą mi rentę?
                      ________________________________________________.
                      Pytasz, wiec odpowiadam...!
                      Nie, ty nie dostaniesz na to renty... - Tylko psy...
                      A...
                      • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 15:43
                        aaugustw napisał (do Pierzchni):
                        > Nie, ty nie dostaniesz na to renty... - Tylko psy...
                        _________________________________________.
                        O q-rde, co ja w pospiechu narobilem, zaraz odezwa
                        sie znowu "szczekacze"...! :-(
                        A... ;-)
                • aaugustw Re: Po czemu łamanie? 14.02.14, 15:21
                  alkodarek napisał (o baclofenie):
                  > Nie zauważyłem ostatni żadnych postów wychwalających baclo. Nie wiem na jakiej
                  > podstawie diagnozujesz psychozę baclofenową. Całą robotę mającą na celu zainter
                  > esowanie się tym lekarstwem wykonuje za mnie August...
                  ________________________________________________.
                  Chcialbys, aby tak bylo...! ;-)
                  Lena uderzyla w stol i sam widzisz kto sie odezwal, procz ciebie...!
                  Ale ja zlosilem sie do wypowiedzi w innej sprawie... - Piszesz, ze
                  "...nie zauważyłem ostatni żadnych postów wychwalających baclo"...
                  Wiec ja ci przypomne, bo widze, ze masz slaba pamiec...!
                  Przeciez ja zawsze bylem i jestem ZA baclofenem dla wszystkich pijakow
                  i drobnopijoczkow, naduzywajacych picie alkoholu i krzywdzacych
                  swoich bliskich...! - Oczywiscie baclofen nie umie miec zastosowania
                  dla chorych alkoholikow, moze jedynie (pomoc...!?) w ich poczatkowej
                  fazie, celem zatrzymania obsesji picia alkoholu, ale samego rozwoju
                  duchowego (wyeliminowanie wad charakteru) zadna tabletka nie zastapi...!
                  A...
                • e4ska Re: Po czemu walentynki! 15.02.14, 09:56
                  Nie wiem, Darku, czy w tymże przypadku dajesz radę właściwą, pisząc:

                  Idę z żoną na obiadek walentynkowy. Czego wszystkim życzę, ale z własnymi partnerami/kami .

                  I tu jest pies pogrzebany... (razem z budą szczekającą)!

                  Otóż anglosaskie psychologi twierdzą - po licznych badaniach, obserwacjach oraz interpretacjach - że:
                  Adultery may be the key to a long, happy marriage
                  www.independent.co.uk/life-style/love-sex/adultery-may-be-the-key-to-a-long-happy-marriage-psychologists-claim-9129127.html
                  co po naszemu oznacza:

                  Cudzołóstwo może być kluczem do długiego, szczęśliwego małżeństwa.

                  No i tą razą uznaję psychologię za prawdziwą naukę - do ostatniej joty!
                  :-)))
                  • aaugustw Re: Po czemu walentynki! 15.02.14, 11:40
                    e4ska napisała:
                    > Cudzołóstwo może być kluczem do długiego, szczęśliwego małżeństwa.
                    > No i tą razą uznaję psychologię za prawdziwą naukę - do ostatniej joty!
                    > :-)))
                    ___________________________________________________.
                    Nie obnazaj sie tak publicznie eska, bo ci to kiedys wypomna...! :-\
                    A... ;-)
                    • thomi73pl Re: Po czemu walentynki! 15.02.14, 14:53
                      Odpowiadasz na:
                      aaugustw napisał:

                      > e4ska napisała:
                      > > Cudzołóstwo może być kluczem do długiego, szczęśliwego małżeństwa.
                      > > No i tą razą uznaję psychologię za prawdziwą naukę - do ostatniej joty!
                      > > :-)))
                      > ___________________________________________________.
                      > Nie obnazaj sie tak publicznie eska, bo ci to kiedys wypomna...! :-\

                      - ale jaka z tego korzyść !
                      Czy to chodzi o publiczne wyznanie , czy tez namawianie kogoś do czynu , czy nawet spowiadanie sie z czynu, nie ważne jest to ile sie komu w tym pomoze ani nawet to czy sie sobie zaszkodzi ważna satysfakcja!!

                      Jak w Anegdocie poniżej:

                      Pewna Kobieta przyszła do spowiedzi i zaczęła wyznawac swoje grzechy.
                      Ksiądz wysłuchał jej i w końcu powiedział:
                      - Dobrodziejko, ale nie potrzebuje pani sie juz spowiadać z tego przecież to było wiele lat temu, i już sie mi Pani z tego ileś razy wyspowiadała..
                      Ona odparła:
                      - Tak wiem, ale kiedy sie z tego spowiadam , ciągle mam jeszcze z tego wielka przyjemność.
                      • thomi73pl Re: Po czemu walentynki! 15.02.14, 14:59
                        ps. dla Gucia.

                        Ty tez pomyśl ile z tego co piszesz, ne jest żadna krucjata, ani Twoja Misja, ale zyklym mechanizmem samo zadowalania siebie pod płaszczykiem pomocy innym..

                        i nie ma w tym nic zlego.., bo w końcu " robisz cos dla siebie" .. ( czy nie tego sie uczy w AA) pod warunkiem ze zdajesz sobie z tego sprawe..
                        • thomi73pl Re: Po czemu walentynki! 15.02.14, 15:08
                          ps . dal innych..

                          New Yorki , Canary , Amsterdamy .. :)
                          Mi sie osobiście bardzo fajnie to czyta..,
                          ( nawet wspomina.. )

                          ale powiedzcie..

                          Będę tam wszędzie latal.. ? nie .. ( mi własciwie to lata juz ) , czy inni będą tam latać, dzieki temu ze beda brali Backlofen , czy dzieki AA, czy może dzięki terapii..

                          czy dzieki jezdzie na rowerze. ? :)

                          Powiedzcie, bo to wielka motywacja.. !

                          Myślę że wielu to czyta , którzy dłuższej wycieki niz do monopolowego, czy nyska na izbe nie mieli i chcieli by sie dowiedzieć, ale boja sie odezwać, :)



                          • thomi73pl PS. Ode mnie 15.02.14, 15:45
                            Ps. ode mnie.

                            w 2006 roku po ostrym ciągu pojechałem załatwiać interesy w Niemczech.., sam nie wiem jak to zrobiłem, ale kiedy przespałem w koncu jedna noc, po nie przespanych 4, dzieki tabletce, której cholernie się bałem ( Lorafen , myślałem ze nie nie obudzę po tym ) obudziłem sie wsadziłem dupe w auto i zrobiłem 2000 km. nie śpiąc kolejne 2 noce,
                            Nie wiem jak to zrobiłem ale wróciłem cały na sama wigilie. Cały ale cały rozpierniczony..

                            Bo bardzo kiepskim sylwestra, na którym nie piłem zacząłem chodzic na mitingi.
                            Zaraz po tym poczułem, ze po prostu muszę wyjechać i odpocząć, ale tez i przerobić cos w sobie. I pojawił się pomysl wyjazdu na Teneryfę.
                            Mimo przestrzeżeń, ostrzeżeń zaleceń itp.. zdecydowałem sie. ..
                            Wiedziałem , ze to będzie dla mnie " groźne" tam wszyscy piją! Nie dobrze coś zmieniać zaraz po zaprzestaniu picia, ( to bylo dopiero 3 i pol miesiąca) .

                            Z drugiej strony zostając , miałem tylko mitingi i środowisko mało tego ze pijące to jeszcze ,ze tak powiem; " mocno stresujące" .. :)

                            Poleciałem. ... przesiedziałem ( przebiegałem , przetańczyłem , przepływałem .. i przeleżałem tez.. ) tam parę miesięcy.., faktycznie wokół mnie wszyscy albo pili albo palili.. :) albo jedno i drugie..
                            jednak znalazłem " swój świat " i przeżyłem najpiękniejszy okres w życiu., albo może jeden z piękniejszych..
                            Potem jeszcze przeżyłem półtora roku w Niemczech zanim nachlałem sie jak wieprz.., a potem zacząłem wpadać w kolejne ciągi...
                            .. ale do dzis jestem pewien ze gdybym został w tamtym czasie i zaczął. " mierzyć sie z problemami" .. zachlałbym się na śmierć.. albo zamykał się przed światem na terapiach.. , nigdy nie wierząc , ze cos sam mogę zrobić.

                            Sam znalazłem sposób , by przekonać sie za życie na trzeźwo może byc piękne , fascynujące i mimo chwilowych napięć czy stresów ; do przebrnięcia..
                            Gdybym słuchał pustych słów o tym " jak jest pięknie " , kogoś kto chodzi na AA, albo łyka coś , albo i łyka, chodzi na trepie i na mitingi , albo jeździ na rozewrze, albo wszytko na raz ' ; nie przekonałbym sie i nie uwierzył.. bo to NIE MOJE DOŚWIADCZENIA.
                            W tej chwili mam tego świadomość , ze tak może byc ale nie dzięki terapii , backlofenowi, , AA.. czy czemuś innemu,, . dzięki temu ze sie o tym przekonałem po swojemu..
                            A zeby to utrzymać mogę wybrać jedna , lub z wielu ( lub parę) możliwości " ochrony" przed powrotem choroby..
                            ale nie dzieki samej " ochronie" żyć juz dobrze....

                            tak samo żaden "parasol" , ani żadna " ochrona" , ani " grupa wparcia" , nie naucza mnie zycia.. , mogą wspierać, możę mnie cos chwilowo chronic..

                            Zycia ucze sie sam.. ( odkąd jestem pełnoletni)

                            Całe życie..
                            • lena1952 Re: PS. Ode mnie 15.02.14, 16:14
                              Brawo Thomi, fajny z Ciebie facet.
                              FU, to forum nie tylko dla uzależnionych od alkoholu. Zobacz gdzie mnie zaprowadził nałóg papierosowy, niby żartem napisałam, ale fakt jest taki, że tę podróż prawie "przepaliłam"
                              Dlatego życzę wszystkim dobrych wojaży bez nałogów.
                              Ja jestem w wieku "sanatoryjnym", może czas pomyśleć o jakimś Ciechocinku, jeszcze tam mnie nie było.
                              Pozdrawiam Cię Thomi serdecznie. L.
                              • thomi73pl Re: PS. Ode mnie 15.02.14, 17:58
                                Odpowiadasz na:
                                pierzchnia napisał:

                                > Bądź ostrożny...

                                Bylem. . Starałem sie "pic ostrożnie " ;)

                                Teraz zachowuje uwage na to co robie. .

                                > Przekonałem się, że na sobie nie można do końca polegać - zawsze może nas coś z
                                > askoczyć.

                                Ja tez..
                                Przekonalem sie tez , ze Nie ma takiej rzeczy ani osoby , na której można "do końca polegać"..


                                A więc potrzebna jest uwaga, ktora wg mnie nie kojarzy sie ze strachem , tak jak Ostrożność
                              • aaugustw Re: PS. Ode mnie 15.02.14, 18:15
                                pierzchnia napisał:
                                > Bądź ostrożny...
                                > Przekonałem się, że na sobie nie można do końca polegać - zawsze może nas coś z
                                > askoczyć.
                                > Dla siebie wybrałbym modlitwę.
                                ___________________.
                                Tego on nie zrozumie...! :-(
                                A...
                            • aaugustw Re: PS. Ode mnie 15.02.14, 18:12
                              thomi73pl napisał:
                              > Poleciałem. ... przesiedziałem ... " i przeżyłem najpiękniejszy okres w życiu., alb
                              > o może jeden z piękniejszych..
                              > Potem jeszcze przeżyłem półtora roku w Niemczech zanim nachlałem sie jak wieprz...
                              > ... Sam znalazłem sposób , by przekonać sie za życie na trzeźwo może byc piękne...
                              __________________________.
                              Jak dlugo jestes abstynentem...!?
                              A...
                              • thomi73pl Re: PS. Ode mnie 15.02.14, 18:16
                                __________________________.
                                > Jak dlugo jestes abstynentem...!?
                                > A...

                                Zaskoczyles mnie tym pytaniem.

                                -Raz , -ze najczęściej ty wiesz za mnie (ibza innych, ale to nie moja sprawa)
                                -dwa ze tak często odpowiadasz na moje posty a nie masz czasu doczytać. .

                                Cóż. . Ja w takim razie tez ignoruje to pytanie.
                                • aaugustw Jas nie doczekal...! :-( 15.02.14, 18:30
                                  thomi73pl napisał:
                                  > Zaskoczyles mnie tym pytaniem.
                                  >
                                  > -Raz , -ze najczęściej ty wiesz za mnie (ibza innych, ale to nie moja sprawa)
                                  > -dwa ze tak często odpowiadasz na moje posty a nie masz czasu doczytać. .
                                  >
                                  > Cóż. . Ja w takim razie tez ignoruje to pytanie.
                                  _____________________________________________________________.
                                  Nic nie szkodzi thomi, moze dane ci bedzie nie byc Jasiem i doczekasz...(!?).
                                  A...
                                  • pierzchnia Re: Jas nie doczekal...! :-( 15.02.14, 18:45
                                    Taka ostrożność bierze się z pokory, niektórym przychodzi ona z wiekiem - inni fikają do końca...
                                    To tak jakby człowiek był zainfekowany szkodliwym programem.
                                    Jeżeli przeprowadzam introspekcję, w takim stanie, to czego można się spodziewać?
                                    Droga może być długa - byleby prowadziła w odpowiednim kierunku.
                                    • thomi73pl gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 19:26
                                      Odpowiadasz na:
                                      pierzchnia napisał:

                                      > Taka ostrożność bierze się z pokory, niektórym przychodzi ona z wiekiem - inni
                                      > fikają do końca...
                                      > To tak jakby człowiek był zainfekowany szkodliwym programem.
                                      > Jeżeli przeprowadzam introspekcję, w takim stanie, to czego można się spodziewa
                                      > ć?
                                      > Droga może być długa - byleby prowadziła w odpowiednim kierunku.

                                      Rozumiem co chcesz przekazać, i to jak to widzisz.
                                      Wg. Mnie choc Uwaga i Ostrożność wydaja sie mówić o tym samym , to jednak wg. mnie jest różnica.

                                      Wg. mnie Ostrożność, bierze sie ze strachu, a co najmniej z jakichs obaw, ( obawiam sie czegoś, nabrałem złych doświadczę wiec teraz jestem juz Ostrożny_ ) i tym podobnych odczuć.
                                      a Uwaga, bierze z zainteresowania, koncentracji , z i z pokory , ktora bierze sie dojrzalości., ale przede wszytkim ze świadomości.
                                      Uważam by byc dobry w tym co robie , ale tez mam uwage i koncentracje na to co robie.
                                      Jestem uważny, czyli świadomy..
                                      w świadomości nie ma strachu.. i dziekl temu zachowuje uwage,
                                      a w Ostrożności jest strach lub obawy... , bede sie obawial ze napije sie na przyjeciu, a pominę uwagę jakie to emocje we mnie wywołuje to i z braku uwagi ulegne im i napije sie dwa dni po przyjęciu, przy pierwszej okazji przechodzenie kolo knajpy..

                                      Pokora jest wg. mnie wynikiem dojrzałości, i z nia ona przychodzi.. a Dojrzałość nie jest zależna ani od wieku , ani od miesięcy czy lat bez picia.
                                      można ja powiązać tez z Ostrożnością,, i nie ma nic złego w ostrożności..

                                      jednak jest pewna różnica kiedy:
                                      - prowadzę auto z uwaga, lub z ostrożnością.
                                      -zyje z kims z uwaga, lub z ostrożnością...
                                      -rozmawiam z kims z uwaga lub z ostrożnością..

                                      Uwaga koncentruje mnie na sobie , na kimś na czymś, ostrożność dystansuje do czegoś .

                                      jeśli chodzi o to , ze na poczatku jest potrzebna ostrożność,.. to zgodzę. sie..
                                      ale " jechac " całe zycie na ostrożności i tlumaczac to pokora.. ? nie wiem...

                                      W pokorze nie ma wg. mnie strachu.
                                      W pokorze jest świadmosc.; tego kim jestem , ile mogę ile wkładam w cos uwagę..

                                      W kazdym razie trzeba kiedyś nie tracąc pokory pozbyć się ostrożności ale zachowując cały czas uwagę. :)

                                      a tak sobie napisałem.. :)

                                      * ( jak cos nie tak.., czytaj pod slaczkiem z gwiazdek :) )



                                      • aaugustw Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 20:35
                                        thomi73pl napisał:
                                        > Pokora jest wg. mnie wynikiem dojrzałości, i z nia ona przychodzi.. a Dojrzał
                                        > ość nie jest zależna ani od wieku , ani od miesięcy czy lat bez picia.
                                        > można ja powiązać tez z Ostrożnością,, i nie ma nic złego w ostrożności..
                                        > * ( jak cos nie tak.., czytaj pod slaczkiem z gwiazdek :) )
                                        ______________________________________________.
                                        Ta twoja asekuracja pod "slaczkiem" bylaby uzasadniona
                                        gdybys wyslal te swoje mundrosci mailem na swoj adres,
                                        ale to jest Forum i jezeli przeczyta to, np. jakis zablakany ksiadz,
                                        to moze zawalu dostac, a nie wierze ze chcialbys miec kogos
                                        na sumieniu, wiec musze rozwinac te twoja filozofie, mianowicie;
                                        jezeli pokora jest wg. ciebie wynikiem dojrzałości i z nia ona
                                        przychodzi.. a dojrzałość nie jest zależna ani od wieku , ani od
                                        miesięcy czy lat bez picia, wiec dojrzalymi (wg. ciebie) stajemy
                                        sie w momencie urodzenia sie, a pokora jest wynikiem dojrzewania
                                        plemnika...! :-o
                                        A...
                                        Ps. Moja droga do pokory prowadzi przez uznanie i uszanowanie
                                        pogladow, praw i przywilejow innych ludzi oraz przez zaakceptowanie
                                        wlasnej omylnosci, ale gdy w Taki eskowy sposob ktos pisze, jakos
                                        znika w pospiechu ode mnie moja pokora i nie moge jej zatrzymac...! :-(
                                      • pierzchnia Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 20:50
                                        Ostrożność nie zawsze wynika z doświadczenia - czasem z przeczucia.
                                        Czy koncentracja, uwaga - może zastąpić doświadczenie?
                                        Dojrzałość kojarzy mi się z czymś statycznym, a taka nie może powstać z zaburzonej, rozchwianej osobowości / ogólnie /.
                                        A może nie warto się męczyć, bo wszystko jest zapisane z góry?

                                        "Po wojnie pracował m.in. jako nauczyciel, wychowawca i behapowiec. Był autorem wielu artykułów publikowanych w prasie ludowej i młodzieżowej. Zajmował się także wróżeniem. W 1972 roku, jako młoda dziewczyna odwiedziłam jasnowidza Józefa Mustafę Marcinkowskiego. Z namowy koleżanki, bo ponoć trafnie bardzo przepowiadał, kiedy która z nas wyjdzie za mąż. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam inne karty od tych, które znałam – to był Tarot. Traktowałam tę wizytę lekko, tak sobie przyszłam z ciekawości i nie wiedziałam, że jego wróżba będzie miała wpływ na moje życie. Przyjmował w ciemnym pokoju, przy starym biurku, na którym rozłożył te karty – czytamy w artykule Eddy’ego Kozaka, opublikowanym na stronie www.wieczorslaski.pl. Ta kobieta była u niego w 1972 r. Przepowiedział mi, że moim życiem rządzą czwórki, wyjdę za mąż za cztery lata, będę miała w życiu jednego męża i dwoje dzieci, które jednak będą mówiły innymi językami niż mój. Wyjadę też z Polski, czy tego chcę, czy nie. Powiedział też, że będę miała w życiu taki okres, cztery lata, gdy nie będę wiedziała, czy jestem sama, panna, mężatka, wdowa – wspominała po latach. W jakiś czas potem na wakacjach w Wiśle poznała Ślązaka z Bytomia. W rok po ślubie mąż zadecydował, że wyjadą do Niemiec. Mają dwoje dzieci, które nie znają języka polskiego, przez cztery lata mąż miał kochankę i prowadził podwójne życie. Spełniło się wszystko, co jej przepowiedział Akhara Mustafa."
                                        • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 20:57
                                          aaugustw napisał:
                                          "... a dojrzałość nie jest zależna ani od wieku , ani od
                                          miesięcy czy lat bez picia, wiec dojrzalymi (wg. ciebie)
                                          _ nie .. nie wg. mnie.. to Twoj wniosek z mojej wypowiedzi..

                                          stajemy
                                          sie w momencie urodzenia sie, a pokora jest wynikiem dojrzewania
                                          plemnika...! :-o
                                          A
                                          - to twoje wnioski...

                                          Ps. Moja droga do pokory prowadzi przez uznanie i uszanowanie
                                          pogladow, praw i przywilejow innych ludzi oraz przez zaakceptowanie
                                          wlasnej omylnosci, ale gdy w Taki eskowy sposob ktos pisze, jakos
                                          znika w pospiechu ode mnie moja pokora i nie moge jej zatrzymac...!
                                        • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 21:09
                                          Odpowiadasz na:
                                          pierzchnia napisał:

                                          > Ostrożność nie zawsze wynika z doświadczenia - czasem z przeczucia.
                                          > Czy koncentracja, uwaga - może zastąpić doświadczenie?
                                          > Dojrzałość kojarzy mi się z czymś statycznym, a taka nie może powstać z zaburzo
                                          > nej, rozchwianej osobowości / ogólnie /.
                                          > A może nie warto się męczyć, bo wszystko jest zapisane z góry?
                                          >
                                          >
                                          Nawet jesli jest zapisany jakis plan, to i tak pozostaje Twoj wybor czy bedziesz chcial go realizowac.
                                          ( obojetnie czyj plan "plan dla Ciebie" masz na mysli_ _ )

                                          Dla uzależnionej osobowości, bezpieczniej jest nie wierzyc w plan, a we wlasne działanie., ale tez cecha uzależnionej osobowosci, jest chec " oddania sterów " Komus , czemus . innemu.. ( stad taki pomysł na Siłe Wyzsza_ ) ..

                                          Przywiąż swojego wielbłąda

                                          Uczeń przybył na wielbłądzie do namiotu swego mistrza sufi; zsiadł i wszedł prosto do środka, nisko się skłonił i powiedział:
                                          - Tak wielka jest moja ufność w Boga, że zostawiłem mego wielbłąda, nie przywiązawszy go, przekonany, że Bóg chroni interesy tych, którzy Go kochają,
                                          - Idź przywiązać swojego wielbbłąda, głupcze – rzekł mistrz. – Bóg nie może się zajmować tym, co z powodzeniem możesz sam zrobić

                                          :)

                                          ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                                          Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytatowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera zlosliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
                                          Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
                                          Nie biore odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytajcych moje wypowiedzi.
                                          • pierzchnia Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 21:27
                                            Trudno się dziwić człowiekowi, który nie jest w stanie pogodzić się z czymś takim - to już chyba lepiej umrzeć - niż znać, z góry, każdy nadchodzący dzień.
                                            Rzecz w tym, że te przepowiednie odnoszą się wyłącznie do znaczących epizodów.
                                            Możesz mieć, Thomi, własne założenie, ale to nie zmienia jednak faktu, że takie rzeczy miały miejsce.
                                            Z drugiej strony, co zrobić - usiąść i czekać na śmierć?
                                            Jesteśmy zbyt zobligowani walką o byt żeby sobie na takie coś pozwolić.
                                            • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 21:44
                                              tak sie sklada ze znam troche Astrologi np..
                                              i temu pokrewnych rzeczy..
                                              ale nawet tam jest mowa o pewnym planie..
                                              a nie o wpisaniu " na stale " jakiegos losu..

                                              wiem tez jak to " obejsc " :)

                                              to co robie z nami nasz wlasny mozg , jest na prawde niesamowite..
                                              i niesamowite jest to jak sami zdradzamy z jednej strony nasze predyspozycje dla kogos kto nas interpretuje, jak i to jak jestesmy poddatni na sugestie, ( a wlasciwie nasza podsiwadomosc) .. i jak wypelniemy " przepowiednie" calkiem nieswiadomie..

                                              Pierzchnia..
                                              Ciebie cos meczy..
                                                • pierzchnia Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 22:01
                                                  aaugustw napisał:

                                                  > thomi73pl napisał (do Pierzchni):
                                                  > > Pierzchnia.. Ciebie cos meczy..
                                                  > ____________________________.
                                                  > To "cos" nazywa sie thomi...! ;-)

                                                  Ha, ha, ha...

                                                  Jedno mnie męczy:
                                                  Nie wiemy - skąd przychodzimy i dokąd idziemy.



                                                  • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 15.02.14, 22:07
                                                    Odpowiadasz na:
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > thomi73pl napisał (do Pierzchni):
                                                    > > > Pierzchnia.. Ciebie cos meczy..
                                                    > > ____________________________.
                                                    > > To "cos" nazywa sie thomi...! ;-)
                                                    >
                                                    > Ha, ha, ha...
                                                    >
                                                    > Jedno mnie męczy:
                                                    > Nie wiemy - skąd przychodzimy i dokąd idziemy.
                                                    >

                                                    i po co te gadki o pokorze. ? :)
                                                    " skąd przychodzimy" - przeszłosc ..
                                                    " dokąd idziemy." -przyszlośc..
                                                    :)
                                                    a gdzie teraźniejszośc. ?

                                                    :)

                                                    no nic.. ja tez mam takie pytania , kiedy sie pojawia , od razu przylapuje sie na tym , ze cos kombinuje :)

                                                    Dobranoc..
                                                    ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 16.02.14, 10:38
                                                    zawsze mnie smieszy pewna maniera u jasnowidzacych...zeby tak jeden z duga mieli normalne ksywy: zdzisiek z koziej wolki. anka zuzanna z krakowa itd etc.
                                                    ale nie !!! mustafa, mahabharata, roxana, dalia, itd etc....
                                                    jak se kiedys kupilem karty do tarota , to wyszlo mi ,ze wielkie arkana stoja u mnie na glowie, małe z kolei sa permanentnie w stanie erekcji :-))
                                                  • aaugustw Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 16.02.14, 11:40
                                                    wolfbreslau napisał:
                                                    > jak se kiedys kupilem karty do tarota , to wyszlo mi ,ze wielkie arkana stoja u
                                                    > mnie na glowie, małe z kolei sa permanentnie w stanie erekcji :-))
                                                    ___________________________________________________.
                                                    To powiedzialy karty, a ty co powiesz...!? - Co tobie wyszlo...!? ;-)
                                                    W czym takie karty pomocne sa alkoholikowi (lub pijoczkowi)..!?
                                                    A...
                                                    Ps. Mowia; "co to za dzwonnica gdzie sznur krotszy od dzwona"...
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 16.02.14, 11:51
                                                    aaugustw napisał:

                                                    >
                                                    > To powiedzialy karty, a ty co powiesz...!? - Co tobie wyszlo...!? ;-)
                                                    > W czym takie karty pomocne sa alkoholikowi (lub pijoczkowi)..!?
                                                    > A...
                                                    > Ps. Mowia; "co to za dzwonnica gdzie sznur krotszy od dzwona"...

                                                    po kolei ;
                                                    powiem, ze kosztowaly cale 50 zlotych, wyszlo mi ,ze sa kolorowe i maja ladne malunki. zwlaszcza cesarzowa byla niezwykle zmyslowa, a czy mi pomogly?
                                                    nie wiem, w kazdym razie nie zaszkodzily. zgubilem je bowiem niedlugo potem gdzies po pijanemu :-))
                                                    chyba we wroclawiu
                                                  • aaugustw Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 16.02.14, 12:00
                                                    wolfbreslau napisał (do A...):
                                                    > ... czy mi pomogly?
                                                    > nie wiem, w kazdym razie nie zaszkodzily. zgubilem je
                                                    bowiem niedlugo potem gdzies po pijanemu :-))
                                                    > chyba we wroclawiu
                                                    ____________________________________.
                                                    Wroclaw dla pijanych widac niebezpieczny...!
                                                    Tam Cybulski stracil nawet zycie po pijaku...!
                                                    A...
                                                  • pierzchnia Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 16.02.14, 12:54
                                                    wolfbreslau napisał:
                                                    > zawsze mnie smieszy pewna maniera u jasnowidzacych...zeby tak jeden z duga miel
                                                    > i normalne ksywy: zdzisiek z koziej wolki...

                                                    Co w tym dziwnego?
                                                    To nic innego jak pseudonim artystyczny, który ma zrobić wrażenie na publice.
                                                    Pola Negri jednak lepiej brzmi niż Apolonia Chałupiec.

                                                    Zrób wreszcie tę maturę, bo dogadać się z Tobą nie idzie.
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 17.02.14, 10:14
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Co w tym dziwnego?
                                                    > To nic innego jak pseudonim artystyczny, który ma zrobić wrażenie na publice.

                                                    ale dlaczego takie kretynskie ?
                                                    jakby wschodni klimat, jakis arabsko indyjski rys, mialy uwiarygodnic ich szamanskie oszustwa?
                                                    chyba tak wlasnie.
                                                    na przestrzeni lat zycia, poznalem dosc ludzi. spora grupa z nich, wierzyla i nadal pewnie wierzy bardzo. ze kazde zdarzenie jest "po cos". ze nie ma przypadkw. ze wszystko wokol, jest elementem jakiegos planu. itd etc
                                                    a ja uwazam ,ze jest dokladnie na odwrot. ze wlasnie caly rozwoj ludzkosci. caly nasz nawet osobisty i prywatny los i zycie. to dzielo przypadku i to mnie osobiscie motywuje do roznych dzialan. dzieki takim wlasnie przypadkom cos zmieniam wokol siebie, na cos reaguje. czasami jest to reakcja spontaniczna, czasami bardzo przemyslana. oczywiscie efekty bywaja rozne. jak to w zyciu. mnie sie swiat podoba bardzo taki jaki jest.
                                                    gdy czytam ksiazke, ktora mnie frapuje, nie pytam, czy autor doznał objawienia i muzy mu spiewały, czy tylko to wynik pracy jego mozgu.
                                                    gdy patrze na obraz, ktory mi sie podoba, nie obchodzi mnie, czy ręka malarza kierował anioł, czy tylko potrzeba malarza, by stworzyc cos pieknego.
                                                    gdy widze wschod slonca, lub wiosenny dzien jak dzis, nie potrzebuje wiary w to ,ze to dzielo stworcy, ani wiedzy, ze to efekt fizycznych przemian atmosfery i gwiazdy. ulegam temu co mi sie podoba. i juz.
                                                    mam problem jednak z jedna sprawa :-)))
                                                    gdy patrze na doskonale krąglosci linii i miekki zarys piekna kobiecego ciała, jego zmysłowość zachwycającą....to dochodze do wniosku, ze wolałbym, aby to było dzieło boskie, a nie pochodna australopiteka, czy innego pitekantropa :-)))
                                                  • pierzchnia Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 17.02.14, 10:54
                                                    Ja bym powiedział, że może nie kretyńskie, ale przerysowane.
                                                    Powód jest jeden - spełnienie oczekiwań aktualnego odbiorcy.
                                                    Sądzisz, że Rudolf Valentino byłby współcześnie bożyszczem kobiet?
                                                    Ja uważam, że byłaby z tego kupa śmiechu, co nie umniejsza faktu, że zasady są wciąż te same - zmieniają się tylko mody i ich bohaterowie.

                                                    Możesz uważać, że wszystko jest dziełem przypadku, ale to tylko Twoje założenie.
                                                    Ja mam do tej kwestii stosunek ambiwalentny.
                                                    Warto jednak, moim zdaniem, wyjaśnić - dlaczego są tacy, którzy w przypadki nie wierzą.
                                                    Jeżeli np. w swoim śnie widzisz katastrofę samolotu, a następnego, dnia taki aeroplan, roztrzaskuje się na Twoim podwórku to po prostu zaczynasz się zastanawiać.
                                                    Jeden gościu wyznał:
                                                    " Nawet jeżeli bym coś takiego zobaczył to i tak bym w to nie uwierzył..."

                                                    Niektóre kobiety są, powiedzmy szczerze - zjawiskowe, ale ponieważ śmierć ma swój początek w rozporku to wolę wyjść z psem.
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 17.02.14, 11:03
                                                    pierzchnia napisał:


                                                    > Sądzisz, że Rudolf Valentino byłby współcześnie bożyszczem kobiet?
                                                    >nie.
                                                    podobnie jak pola negri w nikim by dzis nie rozpalila pożądania....choc jest wyjatek:
                                                    marlena dietrich nadal na fotografiach mi sie podoba jako kobieta....
                                                    ale ja zawsze preferowalem germanskie klimaty i swego rodzaju niemieckie upodobania do prostactwa....bez tej calej slowianskiej romantycznosci
                                                    www.youtube.com/watch?v=hZAV4hsP5WU


                                                    trzeźwiejący bohater w pampersie
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 17.02.14, 12:02
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > To była nieprzeciętna kobieta, ale wolałbym mieć taką mamę niż kochankę.
                                                    > - Tu masz synku kasę za moją ostatnią płytę...
                                                    > Kocham Cię - mamusiu!

                                                    no wlasnie gdzies czytalem ,ze kochanka byla wspaniala, matka kiepska, albo i gorzej.
                                                  • aaugustw Chore (pijane) skojarzenia...! 18.02.14, 09:20
                                                    wolfbreslau napisał:
                                                    > ja dosc jasno napisałem ,ze kobiety i psy , traktuje rodzielnie.
                                                    ___________________________________________________.
                                                    Dobrze ze o tym piszesz, moze teraz niektorzy tu pijani dostrzega
                                                    w koncu te "rozdzielnosc"...(!?) - A co...!
                                                    A...
                                                  • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 09:55
                                                    Podobno rzeczywiście była wspaniałą kochanką - głównie pisały o tym kobiety.


                                                    "Podobno kluski były dobre. .
                                                    - Podobno..?, jadles?
                                                    -nie , ale podobno były dobre"..

                                                    ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                                                    Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytatowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera zlosliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
                                                    Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
                                                    Nie biore odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytajcych moje wypowiedzi.
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:01
                                                    thomi73pl napisał:

                                                    > Podobno rzeczywiście była wspaniałą kochanką - głównie pisały o tym kobiety.
                                                    >
                                                    >
                                                    > "Podobno kluski były dobre. .
                                                    > - Podobno..?, jadles?
                                                    > -nie , ale podobno były dobre"..
                                                    akurat w tym wypadku, przyznam racje Pierzchni....uzyl slowa "podobno" najcelniej jak mozna.ja tez to co czytalem na temat rzeczonej damy, wiem tylko z przekazu slownego i opinii osob drugich...zatem podobno. podobno dnia 1 wrzesnia, roku pamietnego, hitler spadl na polske z kraju sasiedniego. podobno, bo wiem to tylko do dziadka .hey
                                                  • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:12
                                                    --wolfbreslau napisał:

                                                    > jest pewne "podobno" niezwykle excytujace:
                                                    > podobno, rozmiar nie ma znaczenia :-))

                                                    -.. jesli chodzi o język.. - to faktycznie nie ma..! :)

                                                    ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                                                    Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytatowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera zlosliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
                                                    Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
                                                    Nie biore odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytajcych moje wypowiedzi.
                                                  • thomi73pl Re: Choroba alkoholowa, czyli; wynaturzone instyn 18.02.14, 10:47
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Zrobili se pijoki burdel z mojego watku...!
                                                    > Taka to ciezka ta choroba alkoholowa...!!
                                                    > A...

                                                    "Jaki twój. ?. Wykupiles sobie ? ".
                                                    - zgdnij czyj to cytat. ?

                                                    ☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★☆★
                                                    Powyższy post wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może być on wykorzystywany przeciwko mnie, kopiowany oraz powielany bez mojej zgody, za wyjątkiem cytatowania postu przy odniesieniu się do niego z zastrzeżeniem , że odniesienie nie zawiera zlosliwych uwag, oraz pospolitej głupoty.
                                                    Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany zdania, bez podawania przyczyny.
                                                    Nie biore odpowiedzialności za wpłynięcia na zmiany poglądów innych I pojawiających się przy tym odczuciach czytajcych moje wypowiedzi.
                                                  • thomi73pl Re: Choroba alkoholowa, czyli; wynaturzone instyn 18.02.14, 12:01
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Zrobili se pijoki burdel z mojego watku...!
                                                    > Taka to ciezka ta choroba alkoholowa...!!
                                                    > A...

                                                    "Jaki twój. ?. Wykupiles sobie ? ".
                                                    - zgdnij czyj to cytat. ?
                                                    > Pytasz, wiec odpowiadam...
                                                    > To musial ktos madry i trzezwy powiedziec...!
                                                    > A...

                                                    No to ten "trzeźwy", sam sobie juz odpowiedzial.
                                                  • thomi73pl Re: Choroba alkoholowa, czyli; wynaturzone instyn 18.02.14, 12:33
                                                    To znaczy ..
                                                    .. prawdopodobnie. . ;)

                                                    Ja nie uważam sie za przecinek. .
                                                    A za kogo mnie uważa "jego w..... w... trzeźwośc".. , to nie mój problem.

                                                    O trzeźwości można można pogadać sobie np. Na "forum trzeźwościowym.." :) a tu jest Forum Uzależnienia.. :)
                                                    Wiec nie wiem w ogole co tu "trzeźwosc" robi? :)
                                                    Przyszła się na.....bać. . ? :)

                                                    To tez nie moja sprawa. .
                                                    O trzeźwości da sie powiedzieć tyle ile o prawdzie, a więcej co nią nie -jest, ale nie to czym jest.

                                                    Wiec wysiłki mówienia o tym sa bardzo nietrzeźwe.. :)
                                                    Tak samo jak rozprawianie o duchowości , jest bardzo nie duchowe.

                                                  • wolfbreslau Re: Choroba alkoholowa, czyli; wynaturzone instyn 18.02.14, 14:12
                                                    thomi73pl napisał:

                                                    >
                                                    > Wiec wysiłki mówienia o tym sa bardzo nietrzeźwe.. :)
                                                    > Tak samo jak rozprawianie o duchowości , jest bardzo nie duchowe.

                                                    to jasne jak slonce...najtrzexwiejsze osoby w zyciu jakie spotkalem, ludzi, ktorzy zrobili wiele dla swego ducha i pewnie dla innych też ludzi.....realnie, konkretnie i bez tej calej sciemy opowiadanej.....te wlasnie osoby nic nie mowily o swoim rozwoju, o potrzebie niesienia pomocy, o trzexowosci...to wynikalo samo z siebie, na podstawie tego co robili, co sie wokol nich dzialo i jakimi ludzmi sie otaczali..
                                                    tak przy okazji Thomi....najmniej AA jest na mityngu.
                                                    mityng to taki swoisty ładowacz akumulatrów dla ludzi uczciwych i pracowitych.
                                                    a cala owa praca na programie 12 kroków, odbywa sie poza mityngiem,. odbywa sie w realu, w pracy ze sponsorem i w pracy z otoczeniem, z samym soba najbardziej...realnym i konkretnym.
                                                    pitolenie namolne o tym i owym w aspekcie ducha i trz4exwosci....to zwykla hohsztaplerka. lub co sie czasem zdarza, wyniki choroby umyslu.
                                                    hey


                                                    pozdrawiam i ide jeść :-)
                                                  • aaugustw Rodzina a choroba alkoholowa...! 18.02.14, 20:15
                                                    wolfbreslau napisał do wafla:
                                                    > ...najtrzexwiejsze osoby w zyciu jakie spotkalem, ludzi, ktorzy zrobili wiele
                                                    dla swego ducha i pewnie dla innych też ludzi.....realnie, konkretnie i bez tej
                                                    calej sciemy opowiadanej.....te wlasnie osoby nic nie mowily o swoim rozwoju,
                                                    o potrzebie niesienia pomocy, o trzexowosci...to wynikalo samo z siebie, na
                                                    podstawie tego co robili, co sie wokol nich dzialo i jakimi ludzmi sie otaczali..
                                                    ______________________________________________________________.
                                                    Te slowa wolfa zawieraja w sobie duzo prawdy...!
                                                    W AA jest nawewt takie powiedzenie;
                                                    "Pokaz mi swoja rodzine, a ja powiem ci jak trzezwiejesz...!"
                                                    (ty tutaj takze nie musisz nic mowic, wolfie...!) .
                                                    A...
                                                  • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:07
                                                    Ja sie ni miałem zamiaru czepiać ani poerzchni ani nikogo..
                                                    Chciałem tylko zwrócić uwagę jak chętnie zajmujemy sie tym co jest "podpbno".. :)

                                                    - 1. Września 1939. Nie byl ppdpbno.. - tp fakt.
                                                    - To kto jakim byl ,natomiast - jest zawsze" podobno." , a do tego to bardzo subiektywne. . A nawet kto jaki jest.. (a co dopiero był )
                                                  • aaugustw Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:10
                                                    thomi73pl napisał:
                                                    > Ja sie ni miałem zamiaru czepiać ani poerzchni ani nikogo..
                                                    > Chciałem tylko zwrócić uwagę jak chętnie zajmujemy sie tym co jest "podpbno"..
                                                    _________________________________________________.
                                                    Nie tlumacz sie... - Trzezwiej wygladalbys gdybys sie przyznal,
                                                    ze chciales sie tylko troche "popisac" (doslownie i w przenosni)
                                                    A...
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:33
                                                    thomi73pl napisał:

                                                    > Po za tym w tym wypadku , ktorego czepila sie eska.. chodziło chyba o "czyysty
                                                    > interes".. ( biznes mam na myśli. , bo tu duzo "nieczystych myśli)

                                                    Eske rozumiem..nawet jesli odpowiadam jej ironicznie. w koncu nie byl to mily post , ten Pierzchniowy...a kobiety maja w tym wzgledzie wyzsze wymagania estetyczne niz faceci.i git
                                                  • wolfbreslau Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:36
                                                    wolfbreslau napisał:

                                                    > Eske rozumiem..nawet jesli odpowiadam jej ironicznie. w koncu nie byl to mily
                                                    > post , ten Pierzchniowy...a kobiety maja w tym wzgledzie wyzsze wymagania estet
                                                    > yczne niz faceci.i git

                                                    kiedys moja przyjaciolka tak to ujela przy pewnej okazji; / cytuje na skroty z pamieci/
                                                    -nie przeszkadza mi ze jestes pijany, badz sobie, ale zachowaj klase...nie moge ciebie sluchac jak belkoczesz, wachac ciebie jak cuchniesz wyziewem gorzaly , aptrzec, jak zataczasz sie na srodku dancingu...
                                                    i to tyle w temacie: pies , a marlena Dietrich
                                                  • thomi73pl Re: gra słow.. ale majaca znaczenie. 18.02.14, 10:44
                                                    wolfbreslau napisał:

                                                    > wolfbreslau napisał:
                                                    >
                                                    > > Eske rozumiem..nawet jesli odpowiadam jej ironicznie. w koncu nie byl to
                                                    > mily
                                                    > > post , ten Pierzchniowy...a kobiety maja w tym wzgledzie wyzsze wymagania
                                                    > estet
                                                    > > yczne niz faceci.i git
                                                    >
                                                    > kiedys moja przyjaciolka tak to ujela przy pewnej okazji; / cytuje na skroty z
                                                    > pamieci/
                                                    > -nie przeszkadza mi ze jestes pijany, badz sobie, ale zachowaj klase...nie moge
                                                    > ciebie sluchac jak belkoczesz, wachac ciebie jak cuchniesz wyziewem gorzaly ,


                                                    Chyba chodziło o to
                                                    "Możesz nie mieć ręki , albo nogi.. byle nie byłbyś kaleką. ."..

                                                    :)
                                                  • aaugustw Thomi, pomysl troche zanim cos napiszesz...! 18.02.14, 10:05
                                                    thomi73pl napisał (do Pierzchni):
                                                    > "Podobno kluski były dobre. .
                                                    > - Podobno..?, jadles?
                                                    > -nie , ale podobno były dobre"..
                                                    _____________________________________.
                                                    Pier-doła jestes thomi...! - Nie umiesz czytac,
                                                    dlatego ze nie probowal, napisal; "podobno"..!
                                                    A...