Terapia, mityngi...pytania do 'zaawansowanych';-))

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 11:07
Jeszcze się nie zdecydowałam, ale chciałabym się dowiedzieć kilku szczegółów.
Brata nie mam odwagi aż tak wypytywać.
Czy chodzenie na mityngi zawsze musi być poprzedzone terapią? Na czym polega
terapia? W jaki sposób ma się zgłosić nowicjusz? Gdzie? Trzeba się gdzieś
zapisywać? Czy trzeba coś mówić o sobie? Czy można sobie powoli dorastać do
pewnych spraw i nie zabierać chociaż na początku w ogóle głosu?
Czy wystarczy, że pójdę sobie na mityng raz na jakiś czas? (jeśli już bym się
zdecydowała, to w dość mocno oddalonym mieście, więc dojazdy stanowiłyby
pewne utrudnienie).
Oj, pytań jest wiele. Może po prostu napiszcie jak najwięcej na ten temat,
albo zapodajcie jakieś linki, gdzie sobie poczytam na ten temat...
I nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie, które chyba najbardziej mnie nurtuje.
Jak już pisałam- prowadzę pub i nie mam możliwości zrezygnowania z niego,
przebranżowienia się itp. Czy jest to bardzo wielka przeszkoda? Czy
ewentualna terapia w ogóle miałaby jakikolwiek sens, skoro na co dzień mam
kontakt z alkoholem, nalewam piwsko itp?
Dzięki z góry za wszelkie info.
    • Gość: angelo Re: Terapia, mityngi...pytania do 'zaawansowanych IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.04, 16:51
      niczego się nie musi, wszystko może,
      ja na mityngach nie odzywałem się przez pół roku,
      też jestem właścicielem knajpy,
      to utrudnia trzeźwienie, ale daję radę,
      zupełnie nie ma sensu jeżdzić daleko na mityngi aa,
      nawet przedstawić się możesz zmyślonym imieniem
      tam wszyscy mają ten sam problem, nikt się niczemu nie dziwi,
      wszyscy sa dla siebie bardzo życzliwi,
      napisz skad jesteś,
      pamiętaj... sama nie dasz rady

      pozdrawiam Cię
    • hepik1 Re: Terapia, mityngi...pytania do 'zaawansowanych 19.08.04, 22:21
      otu-ipin.wizytowka.pl/
      W przybliżeniu podobnie to wygląda w innych miastach.Choc tutaj są najbardziej
      medialni terapeuci.

      Bezpośredni i codzienny kontakt z alkoholem jest ogromnym utrudnieniem.

      > Jak już pisałam- prowadzę pub i nie mam możliwości zrezygnowania z niego,
      > przebranżowienia się itp.

      Inne możliwości są zawsze-narazie tylko sobie tego nie potrafisz wyobrazić.
      Można sobie równie wyobrazic taką sytuację,że codziennie kończysz dniówke
      urżnięta a goście leją sobie sami nie płacąc -jak długo bedziesz prosperować?
      Głupi przykład ,co?Ale czy całkiem taki nierealny?
      PS Fajny nick masz :)
    • Gość: Patryk Re: Terapia, mityngi...pytania do 'zaawansowanych IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 20.08.04, 01:23
      Nie pytaj,czy terapia ma sens.Po niej bedziesz przynajmniej mniej bezbronna.
      Znalem chlopaka,ktory rozwozil wodke do sklepow.Koledzy z pracy notorycznie te
      wodke podkradali,czesto tlukac butelki,by moc wpisac straty w transporcie do
      protokolu.I on tak jezdzil dwa lata w oparach tej tluczonej wodki.Ze dwa
      razy,jak mial bardzo ciezkie nawroty-profilaktycznie zamykal sie na pare dni
      na "detoksie".Po jakims czasie udalo mu sie znalezc inna
      prace,jako...ochroniarz w nocnym sklepie z alkoholem w dosc podlej
      okolicy.Stracilem z nim kontakt,ale wiem,ze prace zmienil kolejny raz-na mniej
      narazajaca na stresy i lepiej platna.
      Nie sprobujesz=nic sie nie zmieni na lepsze=czas to zmieni na gorsze.
      • Gość: jerzy Re: Terapia, mityngi...pytania do 'zaawansowanych IP: 195.187.99.* 20.08.04, 15:27
        Jedna rada. I mityngi i terapia.
        Po prostu idź. ja już chodzę 14 lat. I stale coś się dowiaduję.
        Warto. Życie zmienia się diametralnie. na lepsze. I nawet praca w knajpie [choć
        to jest utrudnienie] nie jest przeciwskazaniem do chodzenia.
        • Gość: Patryk Re: Terapia, mityngi...pytania do 'zaawansowanych IP: *.oc.oc.cox.net 20.08.04, 16:31
          Tekilka się jeszcze boi "zdemaskowania".Dlatego mityng z jego otwartą formą
          (gdzie każdy może wejść "z ulicy") ją odstrasza.Grupa terapeutyczna jest grupą
          zamkniętą-dołączyć może osoba akceptowana przez grupę i zarekomendowana przez
          prowadzącego (piszę o lecznictwie otwartym)-z wielu róznych powodów tak jest.
          Na początek najlepsza byłaby rozmowa z psychologiem uzależnień ("w cztery
          oczy")-nawet niech już będzie,że w innym mieście.Z czasem sobie wybierzesz co
          chcesz robić,w jakiej formia (grupa,AA,jedno i drugie,konsultacje
          indywidualne).Zrób jeden mały krok do przodu-pójść samemu,bez zaprzyjażnionego
          AA na mityng to może być dla ciebie w obecnej sytuacji "skok na zbyt głęboką
          wodę",na który się nie zdobędziesz.Spotkanie z pszychologiem czy psychoterapeutą
          wymaga od ciebie tylko znalezienia nr telefonu-i wykonania jednego
          telefonu.Będzie ci lżej i poczujesdz się bezpieczniej jak zadzwonisz i umówisz
          się na dogodny dla ciebie termin.
Pełna wersja