Dodaj do ulubionych

co się dzieje jak znikają z forum

06.06.15, 23:28
i nie biegają na każdy miting

Woydyłło twierdzi,że część po prostu nie pije i żyje.Dlatego trudno prowadzić statystyki.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: co się dzieje jak znikają z forum 07.06.15, 11:16
      wiesj23 napisał:
      > i nie biegają na każdy miting
      > Woydyłło twierdzi,że część po prostu nie pije i żyje.
      > Dlatego trudno prowadzić statystyki.
      __________________________________________________.
      Pytasz, wiec odpowiadam...
      Ty mozesz takze i tym A... sie podeprzec, bo ja takze twierdze,
      (jak i pani Woydyllo, ze; "...część po prostu nie pije i żyje", to
      sa ci ktorzy nie moga sie obudzic ze swego snu i tak ot sobie
      zyja w swej abstynencji zamieniajac swoje uzaleznienie na inne
      o czym wspomne w nastepnym liscie...
      Nie rozumiem tylko ciebie, po co tobie te stytystyki, no chyba ze
      z kobiecej ciekawosci...(!?). Widzisz tam w AA maja uproszczone
      zadanie - tam nie prowadzi sie zadnych statystyk... - Tam kazdy
      indywidualny uczestnik Mityngu dba o swoja trzezwosc i nikt nie
      kontroluje tych, ktorzy znikaja, bo i po co im to...!
      A...
      • aaugustw Re: co się dzieje jak znikają z forum 07.06.15, 11:42
        aaugustw napisał:
        > ... zyja w swej abstynencji zamieniajac swoje uzaleznienie na inne...
        _________________________________________________________.
        Bardzo duzo alkoholikow to ludzie, ktorzy juz w dziecinstwie przezywali
        cierpienia i traumatyczne doswiadczenia. To ludzie, ktorzy nie potrafia
        smakowac tego zycia, im trudno przyjac nawet to prawo do egzystencji.
        Uzaleznienie alkoholowe jest symptomem zroznicowanych psychicznych
        zaklocen... - W "leczeniu" tych zaklocen na, tzw. "wolna reke" skazane
        jest z gory na niepowodzenie), gdyz stany lekowe, niepokoje, problemy
        ze spaniem, z dopasowaniem sie do otoczenia, depresje i wiele innych,
        sa leczone za pomoca alkoholu.
        Na poczatku "metoda" ta przynosi dobre efekty, alkohol pomaga.
        On zaglusza bole duchowe i cielesne.
        Przytlumia stany lekowe i pomaga nawiazywac kontakty, chroni nas
        przed tym (realnym) swiatem zewnetrznym.
        Krotko mowiac: Pozwala nam widziec ten swiat w "rozowych okularach".
        Wielu wtedy mowi, ze pod wplywem alkoholu moga odbierac ten swiat
        "normalnie". Moga w rodzinie i swoim zawodzie lepiej funkcjonowac.
        Nastepstwa tej metody leczenia sie, na tzw. "wolna reke" sa dobrze
        wszystkim znane.
        Ale wraz z nastaniem abstynencji, znika rowniez ten sztuczny srodek,
        ktory nas chronil przeciwko stanom lekowym, konfliktom i problemom.
        Dla wielu alkoholikow, ten suchy swiat staje sie zagrozeniem, jest szary.
        Ta sztucznie kiedys upiekszona rzeczywistosc wali sie w gruzach.
        Ten moj "realny" swiat, ktory do tej pory mialem jest mi teraz obcy,
        nierealny, ("Dopoki pilem, nie wiedzialem, jak mi naprawde zle idzie").
        Jak mocno mylaca i krzywdzaca jest opinia spoleczenstwa, ze alkoholik
        to czlowiek slabej woli, lekkomyslny, ktory powinnien sie tylko "do kupy"
        zebrac, itp.
        Osobiscie poznalem b. wielu pokrzywdzonych przez los, przez rodziny,
        przeznaczenie ludzi, ludzi przesladowanych, ktorzy z rozpacza walcza
        przeciw swoim konfliktom wewnetrznym, przeciw swoim duchowym bolom.
        Klopoty ze spaniem, czy z tym, tzw. "wylaczeniem sie" sa tylko malenkimi
        problemami, ktore im przez lata towarzysza. U tych ludzi nastepuje
        "przerzucenie nalogu" na inny nalog; workoholizm, gry, zaklocenia w
        jedzeniu; prawie wszystkie kobiety cierpiace na chorobe alkoholowa
        maja problemy z jedzeniem, klopoty te poteguja sie wraz z zaprzestaniem
        picia. A co za tym idzie nachodza depresje, stany lekowe, szczegolnie
        socjalnego rodzaju, problemy seksualne, psychosomatyczne i fizyczne
        zachorowania, psychozy i rozne inne wypadki do prob samobojczych wlacznie...
        A...
      • aaugustw Re: co się dzieje jak znikają z forum 07.06.15, 14:50
        alkodarek napisał:
        > Mądrzeją.
        ____________________________________________________.
        Skoro juz wypowiadasz sie za caly swiat uzaleznionych, to i ja
        dolacze sie do tej wypowiedzi i takze jak ty pomysle, mianowicie
        ja mysle, ze oni mysla ze madrzeja, a tak faktycznie to uwierzyli
        w cos innego, w inny - wygodniejszy - srodek, ktory prowadzi ich
        na skroty, ale tu powstaje kolejne nie odpowiedziane pytanie:
        Czy zaprzestanie picia alkoholu zalatwia wszystkie inne sprawy...!?
        A...
        • aaugustw Re: co się dzieje jak znikają z forum 07.06.15, 15:06
          aaugustw napisał:
          > ... tu powstaje kolejne nie odpowiedziane pytanie:
          > Czy zaprzestanie picia alkoholu zalatwia wszystkie inne sprawy...!?
          _______________________________________________________.
          Spotkalem sie w swoim zyciu z takim przekonaniem niektorych osob,
          (a takze niektorych, nb. bardzo nielicznych grup samopomocowych),
          ktorzy doszli do wniosku, ze alkohol to jedyna przyczyna naszych
          nieszczesc, ze to alkohol to nasz jedyny nieprzyjaciel i nasz wrog...!.
          To jest bardzo niebezpieczne, taka sytuacja prowadzic moze, np. do
          tego, ze taki uczestnik AA, czy tego Forum, ktory juz pare lat nie pije
          i nie moze sobie dalej ze swoim zyciem poradzic, czuje sie wtedy jak
          ten, ktory zawodzi, ktory zawiodl i nie odwaza sie wiecej mowic o
          swoich problemach, zgrywa powodzenie ktorego nigdy nie doswiadczyl.
          W takich przypadkach potrzebna jest psychoterapia, ktora potrzebna
          jest do "przerobienia" zaklocen psychicznych, ktore wraz z osiagnieciem
          abstynencji sie wzmacniaja...!
          A...
          Ps. Problematyczne sa takze Grupy AA, ktore odrzucaja jakakolwiek pomoc
          zewnetzna, pomoc zawodowa (profesjonalna) i wrogo ja traktuja, twierdzac,
          ze tylko dotknieci nalogiem sami sobie moga pomoc...
          Tutaj lekarze i terapeuci przyrownywani sa do Ko-alkoholikow (zarzuty
          zarabiania pieniedzy na chorych, itd.).
          Jako "nawrotowiec" traktowany jest takze przez takich jeźykow jak nasz tutaj
          forumowy jerrzyk taki uzalezniony osobnik ktory pozwala sobie od lekarza
          przepisac lekarstwa antydepresyjne, poniewaz nie potrafi wytrzymac swoich
          odbieranych sytuacji uczuciowych...
          • aaugustw Re: co się dzieje jak znikają z forum 07.06.15, 15:15
            aaugustw napisał:
            > ... uzalezniony osobnik ktory pozwala sobie od lekarza przepisac
            lekarstwa antydepresyjne, poniewaz nie potrafi wytrzymac swoich
            odbieranych sytuacji uczuciowych...
            ___________________________________________________________.
            Tutaj musze jednak zaznaczyc, ze pewien zdrowy rozsadek jest wskazany
            przeciwko takiemu wzrostowi "uslug medycznych" do zwalczania nalogow,
            szczegolnie wtedy, kiedy przemysl farmaceutyczny dostarcza na rynek
            stale nowe "Anti-Craving-Substancje", albo tzw. z gwarancja, nie
            uzalezniajace srodki zastepcze (tu pragne przypomniec, ze nawet heroina
            znalazla sie pewnego razu na rynku jako ten "nieszkodliwy" srodek do
            zwalczania uzaleznienia od opium).
            Obecnie ta walka przeciwko alkoholowi przeniosla sie na pole nielegalnych
            narkotykow, gdzie lekarze (substytucyjni, w zastepczej pomocy ?) w tej
            pomocy dla ciezko chorych ich pacjentow, czasami wyzywani sa jako
            "dealer w bieli"...
            W walce z nalogiem. W walce o uzyskanie abstynencji i jej utrzymanie
            nieodzowna jest Grupa (z wyboru)...
            W przerobieniu natomiast, tych problemow i ich przyczyn - psychoterapia...
            Obranie tylko jednej z tych dwoch drog moze byc niewystarczajace...!
            W zadnym obszarze medycznym nie sa Grupy Samopomocy tak
            niezbedne i tak potrzebne oraz ratujace zycie innym, jak w nalogu...!
            A...
            • alkodarek Re: co się dzieje jak znikają z forum 17.06.15, 12:15
              Pięknie aaugustw biegunki dostaje plemizując sam z sobą :D
              Pozdrawiam znad pokala wyśmienitego portera, oczywiście jednego raz na tydzień, Prawdziwych Dumnych Alkoholików do Końca Życia pozdrawiam, tych co ogórku kiszony, ani kropelki, wagonie ostatni i lokomotywo, i co najmniej raz w tygodniu miting, bo inaczej rozwoju duchowego nie bydzie....

              Można? Można!
    • wolfbreslau Re: co się dzieje jak znikają z forum 08.06.15, 16:34
      wiesj23 napisał:

      > i nie biegają na każdy miting
      >
      > Woydyłło twierdzi,że część po prostu nie pije i żyje.

      i w tym okresleniu, czai sie jak zwykle pole do popisu wszlekij masci polepaszaczy i oceniaczy innych...........jak to zrobil juz agust, co to wie lepiej od innych na czym polega ich puste i nic warte zycie :-)
      nie pija i zyja...ot bydleta pospolite. p[ustorogi i pustoduchy sral pies te wszyetkie wojdylly, osiatynskie i cala reszte wiedzacych lepiej jak powinni zyc inni.........jak to mawiali swego czasu wielcy psycholodzy eichelberger i santorski: bronimy czci i dobrego imienia naszego przyjaciela samsona.........a p[otem gdy wyszlo szydlo z worka , to z tchorziostwa nawet nie przeprosili w tv publicznie za to co omylkowo mowili w obronie rzeczonego samsona...nie zebym byl msciwy. ale jestem racjonalny. szkopul w tym , ze cala ta mafia psychologiczno-aowska/nie mam na mysli zwyczajnych i autentycznych aowcow i psycholgow/, nie posiada jasnych kryteriow i procedur ktore eliminowalyby w sposob rzetelny wszelkiej masci oszolomow i hochsztalplerow. w aa takiech peocedur tez nie ma...i czesto gesto sponosorami zostaja pieknoduchy, lub kabotyni chcacy nie tyle pomagac drugiemu, co dowartosciowac siebie w srodowisku aa...i tyle
      ja zyje...........i bardzo mi sie to podoba. choc nie raz cos mnie boli, cos dolega, cos niekiedy wku... :-)
          • aaugustw Re: co się dzieje jak znikają z forum 09.06.15, 14:25
            europa277 napisała:
            > Stwierdzam fakty po wpisach nt; alkoholizmu , jak jeden i drugi próbuja dowart
            > osciować swoje ego . Przegrane istoty bez charakteru , manipulacja !
            __________________________________________________________.
            Oj biedulko, stwierdzasz fakty po jednym wpisie a potem bladzisz po tym
            swiecie, jak zablakana krowka...!
            Moj wpis: "Ale co to za zycie..." - Dotyczyl zycia bez picia (alkoholu) ;-)
            a zrobilem to z dwoch powodow, aby sie zabawic samemu i aby Forum
            to nabralo znowu odwagi na wypowiedzi, widze jednak ze w tej slepej
            glupocie, urazie i zlosci do A... nabralo to rozpedu, ale w innym kierunku...! ;-) - Ha, ha...
            A...
    • e4ska Re: co się dzieje jak znikają z forum 11.06.15, 23:12
      Samo nazwisko mówi za siebie. Podobnie jak nazwisko głównego mocodawcy, obecnie na zasłużonej (wymuszonej?) emeryturze. Różne znamy desanty: gdańskie, śląskie, kresowe... jak to, panie, w polityce.
      Dajmy temu spokój.
      :-)))
      Jednym z powodów, jakie pojawiają się z przyczyny zamilknięcia wpisów forumowych, jest manipulacja ze strony właściciela forum. Może to być intryganctwo idiotek, jak widać na dawniej bardzo popularnych forach, które to idiotki nauczyły się, że każdy pijak czy coś w tym rodzaju musi pisać na ich forach, bo bez tego umrze... walczyły z idiotkami tej samej burej maści z rozmaitych for... teraz dogorywają... i dobrze im tak we własnym sosie.

      Natomiast nie mieszajmy pisania na forach z ustaniem pijaństwa. Jedni wypadli, bo cóś zbytnio fantazjowali, więc wreszcie trafili do właściwego psychiatry, inni... cóż, obecnie to obciach pisywać na Gazecie. Wstyd po prostu. A kto się nie wstydzi, niech tu pisze. Bo nigdzie indziej nie mógłby.
      • anonim_ka znalezione w necie:) 17.06.15, 00:05
        www.martel6m.e-blogi.pl/komentarze,30733.html
        Na pewno każdy z nas zauważył, że niektórzy ludzie, których spotykamy wpływają na nasz nastrój. Jedni sprawiają, że po spotkaniu z nimi czujemy się naładowani pozytywną energią, chęcią do życia i rodzi się w nas potrzeba twórczego działania, natomiast spotkanie z innymi działa jakoś dziwnie dołująco. Czasem to zdołowanie jest tak przemożne, że czujemy się jakbyśmy już nie żyli. I nic dziwnego, bo można powiedzieć, że ci ludzie zabijają naszą duszę.

        Jak działa taki umniejszacz?

        Bardzo subtelnie. Subtelność to podstawa. Przecież nikt z zewnątrz nie może zauważyć, co się dzieje. Pokazuje więc światu miły uśmiech i pozorowaną życzliwość. Ach, jak on cię kocha, inni mogą ci tylko pozazdrościć takiego przyjaciela. Jest tak cudowny, a ty więdniesz i masz coraz mniej siły. Co gorsze po poczuciu twojej osobistej wartości nie pozostał już nawet najmniejszy ślad... a co jeszcze gorsze nie wiesz właściwie, jak to się stało.

        Powiem ci więc, co się stało.

        Umniejszacz to osobnik zakompleksiony do granic możliwości. Brak mu zupełnie poczucia własnej wartości i w ogóle nie czuje swojej ludzkiej godności. Czuje się niczym, zerem, szmatą i odpadem społecznym. Czuje się tak, ponieważ został w dzieciństwie totalnie sponiewierany przez równie psychopatycznego i umniejszającego rodzica. Teraz wie, bo życie go tego boleśnie nauczyło, że albo on, albo jego, więc atakuje jak Napoleon, zanim sam zostanie zaatakowany i upokorzony. Nie będzie czekał, aż ktoś umniejszy jego, nie, to on pierwszy umniejszy ciebie i każdego, kto mu imponuje lub jest nie daj Boże Kimś (w jego mniemaniu).

        Jeśli zaatakowany nie da się zepchnąć do roli ofiary, bo ma wysokie mniemanie o sobie, wtedy jest kiepsko. Umniejszacz natychmiast staje się miły, usłużny, pokorny, a nawet gotów jest pokornie nadstawić tyłek do bicia. Bo takie są jego reguły gry. Zwycięzca ma prawo bić, bo jest zwycięzcą, przegrany jest przegranym, więc daje ciała...

        Sposobów umniejszania jest wiele: zawoalowane aluzje, niejasne podejrzenia, dziwne, chociaż nieokreślone oskarżenia, niektórzy, gdy się tylko odezwiesz, stosują pełne straszliwego zgorszenia achy i ochy... Atmosfera gęstnieje, ale ponieważ nic nie jest powiedziane wprost i jasno, nie masz się czego przyczepić ani nawet uchwycić. I nawet nie próbuj tego robić! Jeśli ośmielisz się postawić umniejszaczowi zarzut, że cię próbuje poniżyć lub o coś cię oskarża, on oskarży ciebie, że na złodzieju czapka gore, że widocznie masz nieczyste sumienie i kręcisz się jakby cię mrówki oblazły lub że jesteś psychopatą projektującym własną psychopatologię na niewinną osobę, czyli na niego (nią).

        Forumowy umniejszacz niby zacytuje dosłownie twoje wypowiedzi, tyle tylko, że po małym i wyrwanym z kontekstu kawałeczku, subtelnie i ledwie zauważalnie zniekształci ich przesłanie, zinterpretuje je po swojemu, delikatnie sugerując, że to co piszesz jest ciut patologiczne i jakby nie do końca zdrowe i rzuci ci je z powrotem w twarz w takiej postaci, że poczujesz się ostatnim idiotą lub kompletnym ignorantem, który nie rozumie najbardziej oczywistych i elementarnych kwestii lub osobą cierpiącą z powodu dawnego, lecz do dziś nie wyleczonego urazu psychologicznego. Mówiąc inaczej zrobi z ciebie kretyna lub godną współczucia obrzyganą sierotkę Marysię. Bo to nie on jest psychopatą, a broń Boże, o nie, to ty nim jesteś i projektujesz na niego/nią swoje problemy.

        Jakkolwiek postąpisz, będzie źle. Tak ci się w każdym razie wydaje, jeśli masz nawyk defensywnego działania. Jeśli..."

        powyższy tekst zaczerpnąłem w całości od Pani Marii Sobolewskiej. Jedynie wytłuszczenia pochodzą ode mnie. astromaria.blogspot.com/2007/05/umniejszanie-i-umniejszacze.html
        Tekst wydaje mi się ciekawy, łatwy do zrozumienia i sporo wyjaśniający. W jego powstaniu jakąś rolę odegrały poglądy Jay Cartera, zawarte w książce "Wredni ludzie", traktującej o rzeczywistych, nie filmowych psychopatach, na którą też powołuje się Autorka.
        Pomijając "ezoteryczny" sztafaż, za którym nie przepadam, teksty Pani Marii prezentują Odwagę Samodzielnego Myślenia, która jest jedną z najcenniejszych cech, jakie w ogóle dostępne są człowiekowi. Polecam tamto miejsce, czasami kontrowersyjne, lecz inspirujące i godne szacunku.

        • aaugustw Znalezione w sobie...! 17.06.15, 09:25
          anonim_ka napisała:
          > ... Pomijając "ezoteryczny" sztafaż, za którym nie przepadam, teksty Pani Marii pre
          > zentują Odwagę Samodzielnego Myślenia, która jest jedną z najcenniejszych cech,
          > jakie w ogóle dostępne są człowiekowi...
          _____________________________________________________________.
          Zapomnialas dodac; "...zdrowemu czlowiekowi"...
          Nasz rozum (rozum uzaleznionych) ma domieszke chemicznych substancji,
          ktore wywolywaly w nim uczucie euforii i "szczescia", ktore potem w calosci
          zawodza, ale zawsze beda one poszukiwane... - Rozum potrafi byc bardzo
          omylny i zgubny dla nas samych... - Nie na darmo wzielo sie to powiedzenie,
          ze najwiekszym dla mnie wrogiem jestem ja sam...
          A...
          Ps. Najcenniejszym dla czlowieka jest jego serce, nie rozum...!
        • e4ska Re: znalezione w necie:) 17.06.15, 11:25
          Takie z kciuka wyssane teksty mogą w poważnym stopniu zrujnować wyznawców pseudonauki - psychologii.
          Najwięcej problemów z drugimi bliźnimi naszymi mają ludzie, których wszystko kłuje i wszystko im zawadza. Zamiast przyuczyć się do współistnienia z rozmaitymi "umniejszaczami" - będą szukać umniejszactwa w każdej krytyce swojej idealnej duszy, będą oczekiwać schlebiania, poklepywania słodkiego, pogłasków i co tam jeszcze powiększacze potrafią robić.

          Zbyt słodkie dzieciństwo produkuje osoby, które nigdy nie dojrzeją, choć w metrykach będą miały wpis o wieku dojrzałym. Najbardziej przebojowymi ludźmi są ci, których rodzice nauczyli - chcący lub bardziej niechcący - odpowiedniej postawy wobec cudzych humorów. W skrócie ujęłabym to tak: Miej swój dobry humor zwłaszcza wtedy, kiedy inni tracą swój dobry humor i chcą zepsuć twój dobry humor. Są wtedy wyjątkowo zabawni.

          Znajomość tej prostej zasady przydaje mi się od tysiącleci ;-))) M.in. pozwoliła mi śmiać się do rozpuku po paru wizytach u terapeuty uzależnień. Gdyby nie mój dystans, mogłabym się do tej pory zapić, powiesić, utopić, rozjechać przez pociąg, otruć... i co tam jeszcze wyprawiają pacyjęty odmóżdżane psychologią chorego dzieciństwa i toksycznych związków.

          Każdy człowiek zbudowany jest i z wad, i z zalet. Mądry człowiek toleruje wady, pomija je i koncentruje się na zaletach. Wtedy dobrze mu na świecie.
          :-)
    • szacki jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 18.06.15, 22:59
      Po latach siedzenia na forum, po napisaniu tysiecy wpisów, wylaniu hektolitrów łez ze smiechu przy czytaniu odpowiedzi, po bezsennych nocach nad klawiaturą, po wywewnetrzenianiu się do urzygu mogę śmiało stwierdzić że przychodzi taki czas kiedy przestaje sie tego po prostu potrzebowac. Zwyczajnie. Wchodzi czlowiek na gazete i mu sie po prostu najzwyczajniej w swiecie nie chce. Moze ja juz po prostu wiedzialem co odpisze mi aagust co alkodarek a co eska? W moim wypadku stalo sie to wtedy kiedy naprawde zaczalem stawac na wlasnych nogach, ogarniać się prawdziwie. Kiedy złamanie abstynencji stało sie prawdziwą osobistą tragedia zagrazajaca zyciu a nie błahostka o ktorej bez emocji informuje sie cały forumowski swiatek. A tak na marginesie za trzy miesiace trzasna 3 lata jak nie biorę. Pewnie ze nie powiem ze nie było fajnie. Spedzilem tu z Wami fantastyczne chwile. Wielu z Was przez jakiś czas było mi bliższe niz rodzina. Niektórzy znacząco wpłyneli ma mój dalszy los. Dziekuję Wam za to. Czasem wpadam tu rzucic okiem co słychac. Z sentymentu. Niejednokrotnie rownież sie zastanawiam co z tymi których nie ma, czy żyją czy sie trzymają i jak im jest? Powiem Wam ze cały czas jestem w terapii. Dwa razy w tygodniu na wygodnej kanapie spowiadam sie wielebnemu. Może tak już bedzie zawsze. Kto wie?
      • europa277 Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 19.06.15, 15:04
        szacki napisał:
        Powiem Wam ze cały czas jestem w terapii. Dwa razy w tygodniu na wygodnej kanapie spowiadam sie wielebnemu. Może tak już bedzie zawsze. Kto wie?
        _______________________________________________________________________
        >> A co to za samodzielnosć cały czas kanapa!? ;-))
        > europa...
        • szacki Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 19.06.15, 20:09
          widzisz europa. żeby posadzić tyłek na tej kanapie muszę cieżko zapierdzielać żeby mieć za co siedzieć. I tym się własnie różni siedzenie na kanapie od plaszczenia tyłka w ośrodku. A żeby móc zapierdzielać muszę zachowywać równowagę psychiczną co mi się udaję własnie dzieki tej kanapie. I koło się zamyka. I powiem Ci że to najlepszy system jaki dane mi było testowac. Pozdro
      • aabroniewski Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 19.06.15, 20:24
        Moze nie na tym rzecz polega.
        Terapia nie zmieni swiata - moze jedynie nauczyc cie przetrwania, co czesto wiaze sie z redukcja.
        Tworza sie pozniej rozne monstra, ktore mozesz sobie poogladac na tymze forum, bo wrazliwosc i bezposrednio z nia zwiazana wyobraznia nie pasuja do wspolczesnych modeli.
        Kiedys, pewien jegomosc, zapytal Salvadora Dalí:
        "Mistrzu, co bys pomyslal gdybys zobaczyl slonce zachodzace na wschodzie, bo ja bym stwierdzil, ze zwariowalem."
        Ja bym pomyslal, ze to slonce zwariowalo - odrzekl Dalí.

        • szacki Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 19.06.15, 20:33
          redukcją czego? jakiego modelu? trudno sie odnieść do Twojej wypowiedzi bo jest niejasna. terapia nie ma na celu zmianiac swiata masz albo błędne wyobrażenie o terapii ( ja nie piszę o terapii uzależnień tylko o psychoterapii) albo to słońce zwariowało
                  • europa277 Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 20.06.15, 09:34
                    szacki napisał:

                    > skąd o tym wiesz europa? skoro swiat jest taki piekny a ludzie tak interesujacy
                    > co robisz codziennie na tym forum
                    ______________________________________________________________________
                    >> No popatrz jakie zrobiłes postępy , a dlaczego ryba pływa w wodzie ? ;-) Doba ma 24h ...
                    • szacki Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 20.06.15, 10:03
                      Co ma piernik do wiatraka? Załóżmy, że jestem na tym forum po raz pierwszy. Jestem nie odwirowany, zagubiony, zlękniony a moje zwoje są poplątane jak wlóczka cioci Jadzi. Szukam pomocy, wsparcia, zrozumienia i odpowiedzi na najłatwiejsze pytania typu- jak przestać pić, gdzie na terapię i dlaczego ja? W odpowiedzi dostaję kilkanaście różnych notek, najczęściej bez ładu i składu, ciagi truizmów, cytatów, obietnic bez pokrycia, Przez jednych zostaję zmieszany z błotem, inni mi współczują. Wejście na forum jest jak jazda roll costerem bez zapiętych pasów. Najpierw próbuje polemizowac, chcę żeby moje było na wierzchu, potem się wycofuję nie wierząc już w nic. Moje lęki na temat przyszlego leczenia podwajają swą moc. Jako świerzak nie mam jeszcze w pełni ukształtowanego sita selekcyjn ego. Chłone wszystko jak Spandzbob. Rybka lubi pływać, doba ma 24h.........miotam sie, sam juz nie wiem czy to ja nie rozumiem ludzi czy ludzie mnie nie rozumieją. Wycofuje się zamykąjac okno forum by nigdy juz tu nie powrócic. - ja wytrzymałem próbę czasu, byłem tak piekielnie samotny i tak chory że nie miałem siły bo odciąc pępowinę lącząca mnie z forum. Zresztą tylko tu ktoś ze mną rozmawiał a ja potrzebowałem mówic, Byłem gotów zrobić wszystko żeby nie zostać sam. Dopiero kiedy zacząłem stawać na nogi, kiedy mogłem wsiąc w samolot i przekonać sie na włąsnej dupie jaki ten swiat jest piękny, kiedy przestałem sie bać i wyszedłem do realnych ludzi dostrzegając jacy sa interesujacy przestałem tu przychodzić. Lubie tu wracać ale nie potrzebuje juz tego forum jak tlenu by czuc ze jeszcze żyję.
                      • europa277 Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 20.06.15, 11:11
                        Widzisz Szacki - kazdy ma swoją historie i dobrze wiesz ze pewne ruchy musi wykonać ( nic nie musi ) stajesz sie gotowy i idziesz ,mnie jako kobiecie niczego nie udogodniono ,wrecz przeciwnie , byłam w pustce ,czy samotna? ( straszne poczucie winy za picie i ostratyzm społeczny , a ja nic nikomu złego nie zrobiłam ,wrecz przeciwnie )
                        Rodzina była i walczyła o mnie .
                        A tych mądrych hipokrytów ( oceniających mnie i obwiniających za picie ) nie potrzebowałam .
                        Dziekuję Bogu za odwage i wiele jeszcze pięknych cnót , sentymentalizm mnie nie interesuje , Bo wiem kim jest człowiek i jaki może być .
                        Każdy jest kowalem swojego losu , chciałeś to znalazłeś wielebnego i wszystko co robisz dla swojego dobra kiedys zaprocentuje . Doświadczenia mamy w sobie u mnie blizny zagojone, ale to moje blizny, i nic komu do tego .

                        Zyczę Ci wszystkiego dobrego , nie zamartwiaj się o forum ,bo tu próbuje być kworum , a nie o to chodzi w chorobie , jest AA .
      • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 22.06.15, 11:50
        szacki napisał:
        > Po latach siedzenia na forum, po napisaniu tysiecy wpisów...
        Wchodzi czlowiek na gazete i mu sie po prostu najzwyczajniej w swiecie nie chce.
        Moze ja juz po prostu wiedzialem co odpisze mi aagust co alkodarek a co eska?
        A tak na marginesie za trzy miesiace trzasna 3 lata jak nie biorę.
        Pewnie ze nie powiem ze nie było fajnie. Spedzilem tu z Wami
        fantastyczne chwile. Wielu z Was przez jakiś czas było mi bliższe
        niz rodzina. Niektórzy znacząco wpłyneli ma mój dalszy los. Dziekuję Wam za to.
        Czasem wpadam tu rzucic okiem co słychac. Z sentymentu...
        Powiem Wam ze cały czas jestem w terapii. Dwa razy w tygodniu
        na wygodnej kanapie spowiadam sie wielebnemu.
        Może tak już bedzie zawsze. Kto wie?
        ____________________________________________________.
        Tego nikt nie wie, czy bedziesz wiecznym pacjentem wielebnego,
        czy sam zostaniesz wielebnym...(!?).
        Wiem natomiast, ze wszyscy ci co tu pisuja potrzebuja tego dla
        swojej trzezwosci, bo czerpia z tego korzysci dla siebie, jak i ty...
        Wiem takze, ze ty juz wiesz co odpisze ci aagust, ale ja wiem to,
        ze ty nie wiesz co powiedzialby tobie ten A... w realu.
        A...
        Ps. Tego takze ty nie mozesz wiedziec, (ani twoj wielebny) czy
        za trzy miesiace trzasna ci trzy lata...!
        To nie to, ze tobie sie nie chce pisac, to zwyczajna pustka cie ogarnela
        przed nastaniem pelni...
        • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 22.06.15, 12:00
          szacki napisał:
          > ... Wielu z Was przez jakiś czas było mi bliższe niz rodzina.
          Niektórzy znacząco wpłyneli ma mój dalszy los. Dziekuję Wam za to...
          ________________________________________________________.
          To dotyczy kazdego z nas tutaj na tym Forum... - Z ta roznica, ze jedni
          wydaja ze swych galezi malo jablek, inni duzo, a jeszcze inni pare sliwek
          z tych jabloni...
          Ta pomoc dotyczy i ciebie Eska... - A pisze o tym poniewaz obiecalem po
          powrocie dac tobie odpowiedz i to pamietam, ale nie pamietam o co szlo
          i w jakim to bylo watku...! :-(
          A...
          • marakuya Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 03.07.15, 15:15
            aaugustw napisał:

            ,- A pisze o tym poniewaz obiecalem po
            > powrocie dac tobie odpowiedz i to pamietam, ale nie pamietam o co szlo
            > i w jakim to bylo watku...! :-(
            > A...
            Każdy wiek ma swoje prawa... Może więc, zamiast uważać się za wyrocznię, lepiej uznać, że świat idzie do przodu, medycyna, farmacja, poglądy się zmieniają i ochota do zaglądania na forum, też.
            Niedawno w gazecie był artykuł o pewnym leku, wcale nie baclofenie, po którym myszy zapominały, że zostały uzależnione. Lek jest stosowany od dawna na nadciśnienie, a nowe badania dają ogromną nadzieję na jego skuteczność w leczeniu uzależnień. Kto chce, niech sobie poszuka.
            Całe szczęście, że AA nie jest jedynym rozwiązaniem.
            Oczywiście najważniejsza jest wola wyrobienia sobie ponownie trzeźwej wrażliwości.

              • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 03.07.15, 18:30
                europa277 napisała:
                > No cóż , samemu trzeba sobie odpowiedzieć na wiele pytań, i to co Ci nie słuzy
                > zostawic !
                > jest to proste, a zarazem trudne ,nie warto sie oszukiwać !
                ____________________________________________________.
                Maracuya sie nie oszukuje, to "oni" ją oszukuja a ona sie daje...!
                Gdyby jakis pisarczyk, ktory potrzebuje 50,- zl. za artykul na piwo
                napisal, ze tabletki na spekane piety pomagaja na zakochanie sie
                takze by uwierzyla...!
                Swoja droga: Wiara cuda czyni...!
                A...
            • wolfbreslau Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 03.07.15, 17:12
              marakuya napisała:

              > aaugustw napisał:
              >
              > ,-
              > Niedawno w gazecie był artykuł o pewnym leku, wcale nie baclofenie, po którym m
              > yszy zapominały, że zostały uzależnione. Lek jest stosowany od dawna na nadciśn
              > ienie, a nowe badania dają ogromną nadzieję na jego skuteczność w leczeniu uzal
              > eżnień.

              to bylby rzeczywiscie przełom.......daj Boze :-)
              antybiotyk na alkoholizm
              • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 03.07.15, 18:21
                > marakuya napisała:
                > Niedawno w gazecie był artykuł o pewnym leku, wcale nie baclofenie,
                po którym myszy zapominały, że zostały uzależnione. Lek jest stosowany
                od dawna na nadciśnienie, a nowe badania dają ogromną nadzieję na jego
                skuteczność w leczeniu uzależnień.
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                wolfbreslau napisał:
                > to bylby rzeczywiscie przełom.......daj Boze :-)
                > antybiotyk na alkoholizm
                ____________________________________________.
                Przypomnialy mi sie stare, "dobre" czasy kiedy w PZPR
                zamiast od myszy od razu postanowili z pomoca ZSRR
                wyprobowac ich system od razu na ludziach...
                A tak juz calkiem nie-powaznie to w Europie na nadcisnienie
                bierze prawie cala juz spolecznosc leki na nadcisnienie
                i skurczybyki uparte mimo tego pija dalej... - Do nich i ja nalezalem
                zanim zwiazalem sie z innymi trzezwymi alkoholikami we Wspolnocie AA...!
                A...
            • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 03.07.15, 18:26
              marakuya napisała:
              > Niedawno w gazecie był artykuł o pewnym leku, wcale nie baclofenie,
              po którym myszy zapominały, że zostały uzależnione. Lek jest stosowany
              od dawna na nadciśnienie, a nowe badania dają ogromną nadzieję na jego
              skuteczność w leczeniu uzależnień.
              > Całe szczęście, że AA nie jest jedynym rozwiązaniem....
              ______________________________________.
              Cholewka "obalilas" nie tylko baclofen ale i AA,
              dobrze ze chociaz nadzieje pozostawilas...! ;-))
              A...
              Ps. Wspolnota AA niedawno obchodzila swoje 80-lecie...!
              • marakuya Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 04.07.15, 11:28
                Nic nie obaliłam (nomen, omen) ani nie zamierzam obalać, natomiast, jak jest dobrze, to na forum się nie zagląda. Przeważnie się zagląda, gdy problem zaczyna o sobie przypominać.
                A skubany ma do siebie to, że wraca. Jakoś nie chce mi się ładować w siebie chemii, a jeszcze bardziej nie chce mi się słuchać o ustalonych zasadach rozwoju duchowego, zaczynających się od "mam na imię ... i jestem..." , a kończących się na "jedynej słusznej drodze".
                W życiu, to trochę trzeba upadać i trochę dać się podnosić. Byle przy tym nie robić wielkiego bałaganu.
                • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 04.07.15, 11:45
                  marakuya napisała:
                  > ... jak jest dobrze, to na forum się nie zagląda. Przeważnie się zagląda,
                  gdy problem zaczyna o sobie przypominać.
                  > A skubany ma do siebie to, że wraca....
                  ______________________________________________________________.
                  Nalezysz do tej grupy ludzi, ktorzy mysla ze potrafia dac sobie rade samemu
                  ze swym problemem uzaleznien i traktuja pomoc innych jak straz pozarna,
                  dzwoniac po nia wtedy gdy sie juz pali...!
                  Naturalnie ze "skubany" wraca i bedzie do takich jak ty wracal i nabija guza...
                  Ddlatego ja trzymam sie zawsze blisko zwyciezcow przez co nie mam takich
                  problemow o ktorych ty piszesz...!
                  (bierz przyklad z alkodarka...!) ;-)
                  A...
                • aabroniewski Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 04.07.15, 12:08
                  To jest szersze zagadnienie...
                  Niektorym sie wydaje, ze sa panami wlasnego losu, ale to bardzo naiwne myslenie.
                  Czlowiek zerwal wiezi z Bogiem - uwaza, ze moze zyc poza Laska.
                  Dlatego, miedzy innymi, w AA mowi sie o Sile Wyzszej.
                  Czasem wystarczy skrecic w nieodpowiednia strone by posypala sie cala lawina tragicznych zdarzen - niby to przypadek, ale kiedy sie temu wszystkiemu blizej przyjrzec...
                  • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 04.07.15, 14:00
                    aabroniewski napisał:
                    > To jest szersze zagadnienie...
                    > Niektorym sie wydaje, ze sa panami wlasnego losu, ale to bardzo
                    naiwne myslenie.
                    > Czlowiek zerwal wiezi z Bogiem - uwaza, ze moze zyc poza Laska.
                    > Dlatego, miedzy innymi, w AA mowi sie o Sile Wyzszej.
                    > Czasem wystarczy skrecic w nieodpowiednia strone by posypala sie
                    cala lawina tragicznych zdarzen - niby to przypadek, ale kiedy sie temu
                    wszystkiemu blizej przyjrzec...
                    ________________________________________________________.
                    No wlasnie, niektorzy nazywaja to Karma, Fatum, Przeznaczeniem...
                    Dlatego tak waznym jest rozpoznac umiec te otaczajace nas Zasady
                    Duchowe, ktorym wszyscy podlegamy ci "dobrzy" i ci "zli", gdyz potem;
                    "Jak zasiejesz, tak bedziesz zbieral"...!
                    Nie posadzi rolnik ziemniakow w lecie...
                    A...
                  • wolfbreslau Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 05.07.15, 10:54
                    aabroniewski napisał:

                    > To jest szersze zagadnienie...
                    > Niektorym sie wydaje, ze sa panami wlasnego losu, ale to bardzo naiwne myslenie

                    dlatego jest im ciezko, gdy okazuje sie ,ze nasze panowanie nad losem jest ograniczone ...ale to wlasciwie oczywistosc. znana od tysiacleci, tylko trudno ludziom w to uwierzyc , lub zaakceptowac. tak juz jest.
                    • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 05.07.15, 11:10
                      wolfbreslau napisał:
                      > dlatego jest im ciezko, gdy okazuje sie ,ze nasze panowanie nad losem
                      jest ograniczone ...ale to wlasciwie oczywistosc. znana od tysiacleci, tylko
                      trudno ludziom w to uwierzyc , lub zaakceptowac. tak juz jest.
                      ___________________________________________________________.
                      W dzisiejszej Refleksji AA dla AA (Anonimowych alkoholikow) czytam:
                      "Nasze ludzkie zasoby siły woli nie wystarczyły i dlatego zawsze
                      przegrywaliśmy..., (str. 226).
                      Powiada się, że alkoholicy mają słabą wolę a ja tymczasem należę do
                      ludzi o najsilniejszej woli na świecie! Ale wiem już, że moja niewiarygodna
                      siła woli nie wystarczy, żeby uratować mi życie. Moim problemem nie jest
                      słabość woli, tylko niewłaściwe ukierunkowanie jej...
                      ... Gdy prawidłowo ukierunkowuję swoją silną wolę, pomaga mi ona
                      wytrwać w wysiłkach aż do chwili, gdy w moim życiu urzeczywistnią się
                      obietnice Programu." --> (dot. Programu AA, a tymi Obietnicami sa, cyt:
                      Poznamy nową wolność i nowe szczęście. Nie będziemy żałować przeszłości ani zatrzaskiwać za nią drzwi. Pojmiemy sens słów "pogoda ducha" i zaznamy spokoju. Bez względu na to, jak nisko upadliśmy, dostrzeżemy, że i z naszego doświadczenia mogą skorzystać inni. Zniknie uczucie bezużyteczności i pokusa rozczulania się nad sobą. Bardziej niż sobą zainteresujemy się bliźnimi.
                      Zniknie egoizm. Zmieni się nasz cały stosunek do życia. Opuści nas strach przed ludźmi i niepewnością materialną.
                      Znajdziemy intuicyjnie sposób postępowania w sytuacjach, których dotąd nie umieliśmy rozwiązać. Nagle zaczniemy pojmować, że Bóg czyni dla nas to, czego sami nie byliśmy w stanie dla siebie uczynić. Czy są to obietnice bez pokrycia ?
                      Sądzimy, że nie. Urzeczywistniają się czasem szybko, czasem wolniej, ale zawsze się materializują, jeśli nad nimi pracujemy.
                      A...
                      • grazkavita Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 06.07.15, 13:12
                        Zdumiewa mnie Wasza naiwność Panowie. Uważacie , że człowiek nie jest kowalem swojego losu. Mylicie się i to bardzo. To najpierw Ty musisz powiedzieć Panu Bogu tak, żeby On podał ci pomocną dłoń. Jeśli tego nie zrobisz, "to Święty Boże nie pomoże..." Jest taka piosenka kościelna:" Ile już razy na dworze Pan stał i tęskno pukał do drzwi?, byś Ty z własnej woli otworzyć mu chciął, On wieczne szczęście ci da.." Jeszcze jedno: nie uważam , że dla tych którzy nie wierza nie mety, ona jest, może trudniej do niej dotrzeć , ale ona jest...
                        • aabroniewski Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 06.07.15, 13:53
                          Gdy cos nie pasuje do doktryny to zaczynaja sie kombinacje.
                          Niektorzy ludzie nawet wiedza co Bog pomyslal i co zamierza.

                          Przeciez sam Chrystus przepowiadal to co ma nastapic - w odniesieniu do pojedynczych ludzi i zjawisk.
                          Wiedzial np. jaka smiercia mial zginac Pawel z Tarsu - a zatem nie bylo od tego odwolania.

                          www.chrystusowy.pl/i112,Proroctwo-dotyczace-konca-swiata,Emanuel-Minos.html

                        • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 06.07.15, 17:55
                          grazkavita napisała:
                          > Zdumiewa mnie Wasza naiwność Panowie. Uważacie , że
                          człowiek nie jest kowalem swojego losu. Mylicie się i to bardzo.
                          To najpierw Ty musisz powiedzieć Panu Bogu tak, żeby On
                          podał ci pomocną dłoń...
                          _________________________________________________.
                          Tak Grazka tu masz racje, ja jestem naiwny i naleze do ludzi
                          latwowiernych, ale nie zaliczam siebie do niedouczonych...!
                          Wiesz jaki wplyw ma czlowiek na rozwoj swoich wypadkow...?
                          Taki, jaki ma lupinka orzecha laskowego na oceanie liczaca na
                          szczesliwe dotarcie do konkretnego portu szczesliwego przeznaczenia...!
                          A jezeli juz mialbym to porownac do "kowala wlasnego losu", to
                          tym Kowalem nie my jestesmy, lecz ta otaczajaca nas nasza Sila
                          Wyzsza (Bog, jakkolwiek Go kto pojmuje), a my sami mozemy jedynie
                          przyjmowac pokornie te ksztalty, jakie on z nas czyni...!
                          A...
                              • grazkavita Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 08.07.15, 10:50
                                Skoro szczerze to powiem co powiedział o wielu wykształconych ludziach pewien pan: kupa idiotów z dyplomami! Pisząc o Waszej naiwności miałam na myśli ciekawa rzecz: otóż ci wszyscy co tak wierzą w plany Boga wobec nich, starannie codziennie idą do pracy i bardzo dbają o siebie, choć Chrystus powiedział: rzuć wszystko i idź za mną! Tak , tak Bóg Ci łapki do buzi z jedzeniem nie będzie wtykał! Bóg ci daje do niesienia krzyż i to ty masz go dźwigać i Bogu za to dziękować i przestać mędrkować, tylko pracować dla innych i na chwałę Jego! Była kiedyś przypowieść: w czasie powodzi człowiek np. Broniewski stał na dachu i prosił Boga o pomoc , przyjechała jedna łódka ratunkowa... Chcesz jechać z nami? Nie , odpowiedział... Przypłynęły jeszcze dwie łodzie , a on nadal czekał na Boga. W końcu zaczął się topić, a Bóg mu powiedział: 3 razy Ci chciałem udzielić pomocy, a Tys nie skorzystał...Tak, tak Broniewski: Bóg za Ciebie nie wskoczy do wody i nie dopłynie do szalupy, to Ty musisz to zrobić...
                                • wolfbreslau Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 08.07.15, 11:23
                                  grazkavita napisała:

                                  > Skoro szczerze to powiem co powiedział o wielu wykształconych ludziach pewien p
                                  > an: kupa idiotów z dyplomami!

                                  coraz wiecej wykladowcow i dziekanow i rektorow uczelini tak wlasnie mowi o swoich studentach z okresu ostatnich 10-15 lat.....dziwne tylko ze to sa ich studenci a wczesniej ich uczniowe w liceach itd itp ;-)
                                • aabroniewski Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 08.07.15, 13:19
                                  Ty piszesz o biernosci, ale nie mozna byc biernym, bo dostanie sie odlezyn.
                                  Innymi slowy - mozna miec zalozenia, ale zycie i tak przymusi cie do dzialania, chyba, ze jestes chory.
                                  Moja matka, gdy miala 18 lat, poszla do znanej wrozki - dowiedziala sie, ze wyjdzie za wojskowego i bedzie miala trzech synow.
                                  Ta przepowiednisa sie sprawdzila - moj ojciec jest emerytowanym oficerem LWP, a ja mam dwoch braci.
                                  Zwroc uwage, ze jasnowidz opisuje istotne wydarzenia z przyszlosci, a nie drobne epizody.
                                  Moze ja czegos nie rozumiem, ale fakty sa faktami.

                                  Natomiast czasem bywa tak, ze odrzuca sie milosc, ktora splywa z gory.
                                  Powodem moze byc np. zbyt niski status spoleczny czlowieka, ktory przychodzi prosto z chmur.
                                  Swiat sie popsul - uwaza, ze moze zyc poza Laska.

                                  • wolfbreslau Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 09.07.15, 10:39
                                    aabroniewski napisał:

                                    > Moja matka, gdy miala 18 lat, poszla do znanej wrozki - dowiedziala sie, ze wyj
                                    > dzie za wojskowego i bedzie miala trzech synow.
                                    > Ta przepowiednisa sie sprawdzila

                                    i stal sie cud.........w Legnicy, czy innym Brzegu i Gołdapi. gdzie przypadalo 7 wosjkowych na jednego cywila , a dziewczyny z liceum dla pielegniarek biły sie o elewów i kadetow z pancerki w Elblągu :-)
                                    tez tak umiem wrozyc :-)))
                                • aaugustw Re: jeloryp nigdzie ukradkiem nie znika 08.07.15, 13:31
                                  grazkavita napisała:
                                  > Skoro szczerze to powiem co powiedział o wielu wykształconych ludziach
                                  pewien pan: kupa idiotów z dyplomami!
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Szczerze mowiac, nie zdziwilbym sie, gdybys ty to takze powiedziala...! :-l

                                  grazkavita napisała dalej:
                                  > ... Pisząc o Waszej naiwności miałam na myśli ciekawa
                                  > rzecz: otóż ci wszyscy co tak wierzą w plany Boga wobec nich,
                                  starannie codziennie idą do pracy i bardzo dbają o siebie, choć Chrystus
                                  powiedział: rzuć wszystko i idź za mną!
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Co to za wiara skoro czynia inaczej, anizeli pouczenia Jezusa
                                  (pisze Jezus, bo wtedy nie wiadomo bylo jeszcze ze byl On Chrystusem)

                                  grazkavita napisała dalej:
                                  > ... przyjechała jedna łódka ratunkowa... Chcesz jechać z nami? Nie , o
                                  > dpowiedział... Przypłynęły jeszcze dwie łodzie , a on nadal czekał na Boga. W k
                                  > ońcu zaczął się topić, a Bóg mu powiedział: 3 razy Ci chciałem udzielić pomocy,
                                  > a Tys nie skorzystał...Tak, tak Broniewski: Bóg za Ciebie nie wskoczy do wody
                                  > i nie dopłynie do szalupy, to Ty musisz to zrobić...
                                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                  Widac; Bog tak chcial...!
                                  Zaprzeczysz...!? (bedziesz wtedy sama Bogiem, skoro potrafisz odczytywac Jego
                                  zamierzenia...!).
                                  To jest to o czym ja pisalem w tym przykladzie z lupinka orzecha, ale ty tego
                                  nie chcesz zrozumiec... - Jezus powiedziaL: Maja uszy a nie slysza. Maja oczy
                                  a nie widza...
                                  A...
                                    • grazkavita Re: broniewski ukradkiem znika ( agresor) 09.07.15, 09:29
                                      Oj to prawda, że znika i że plącze się w swy7ch przekonaniach, ale błądzenie jest rzeczą ludzką... Co do przysłowia: kupa idiotów z dyplomami, to rzeczywiście od czasu do czasu je powtarzam, uważam , że jest bardzo trafne w niektórych sytuacjach... Auguście !, Bóg na prawdę nie chce żeby ludzie grzeszyli, a to właśnie "ludzie ludziom zgotowali ten los!" , a nie Bóg , Bóg tylko złagodził skutki...
                                      • aaugustw Re: broniewski ukradkiem znika ( agresor) 09.07.15, 10:00
                                        grazkavita napisała (do A...):
                                        > ... Co do przysłowia: kupa idiotów z dyplomami, to rzeczywiście
                                        > od czasu do czasu je powtarzam, uważam , że jest bardzo trafne w niektórych
                                        sytuacjach... Auguście !,
                                        ______________________________________________________________.
                                        Fajne to "przyslowie", musi byc polskie, bo tam i dzisiaj jeszcze produkuje sie
                                        dyplomy, ktore potem nie maja pokrycia we wlasnym kraju...! ;-)
                                        Mam maly dylemat Grazka; mysle i nie wiem jak nazwac tę druga kupe -
                                        bez dyplomow...!?
                                        Podpowiedz mi...
                                        A...
                                        • grazkavita Re: broniewski ukradkiem znika ( agresor) 10.07.15, 13:02
                                          To są normalni, fajni ludzie. Kiedyś gdy byłam młoda, gdy ktoś powiedział: ja się na tym nie znam: uznawałam go za człowieka o małej wiedzy, teraz szanuję te poglądy, bo niejednokrotnie lepiej jest milczeć niż się mylić... Jak to mówią mowa jest srebrem, a milczenie jest złotem!
                                          • aaugustw Re: broniewski ukradkiem znika ( agresor) 10.07.15, 14:06
                                            grazkavita napisała:
                                            > ... lepiej jest milczeć niż się mylić... Jak to mówią
                                            mowa jest srebrem, a milczenie jest złotem!
                                            _________________________________________.
                                            Uff, alez sie rozgadala w tak trudnym temacie...! ;-)
                                            A...
                                            Ps. Ciekawe dyskusje, szkoda ze i dzisiaj nie mam
                                            na to czasu...
                                      • aaugustw Re: broniewski ukradkiem znika ( agresor) 09.07.15, 10:05
                                        grazkavita napisała:
                                        > ... Bóg na prawdę nie chce żeby ludzie grzeszyli, a to właśnie
                                        "ludzie ludziom zgotowali ten los!" , a nie Bóg , Bóg tylko złagodził skutki...
                                        ____________________________________________________________.
                                        No coz, tutaj nie podejme polemiki, bo ja (w przeciwienstwie do ciebie) nie
                                        znam zamiarow Boga, ale skoro ty to mowisz, to musze uwierzyc...!
                                        Ale zaraz powstaje nowy dylemat; jezeli uwierze to w kogo mam wierzyc;
                                        w ciebie, czy w Boga...(!?) :-o
                                        A...
                                          • aaugustw Wiara... 09.07.15, 10:48
                                            (A... do Grazki): ... bo ja (w przeciwienstwie do ciebie) nie znam zamiarow Boga,

                                            wolfbreslau na to:
                                            > choc raz sie zgadzamy..tyle , ze ja wllasnie z tego powodu jestem agnostykiem :-0
                                            _________________________________.
                                            To znaczy, ze oboje jestesmy wierzacy...!
                                            Ja wierze w Boga, ty wierzysz ze Go nie ma...!
                                            A...
                                            • wolfbreslau Re: Wiara... 09.07.15, 11:15
                                              aaugustw napisał:

                                              >
                                              > Ja wierze w Boga, ty wierzysz ze Go nie ma...!
                                              > A...

                                              mylisz agnostyka z ateista...a to zupelnie co innego.
                                              tak jak wiekszosc myli faszystow z nazistami .co ma niewielki zwiazek ze soba. a zasadniczo zaden
                                              • aaugustw Re: Wiara... 09.07.15, 12:40
                                                wolfbreslau napisał:
                                                > mylisz agnostyka z ateista...a to zupelnie co innego.
                                                ____________________________________________.
                                                (za Google):
                                                Słowo „agnostyk” znaczy dokładnie „bez wiedzy”...!
                                                Agnostycyzm jest formą ateizmu...!
                                                A...
                                                • wolfbreslau Re: Wiara... 09.07.15, 12:46
                                                  aaugustw napisał:

                                                  > Słowo „agnostyk” znaczy dokładnie „bez wiedzy”...!
                                                  > Agnostycyzm jest formą ateizmu...!


                                                  bez wiedzy ...pelna zgoda. tak dokladnie to brzmi.....reszta to bzdura. jakis idiota publikowal ta definicje
                                                  agnostyk wierzy, ze nie istnieje sposob poznania ani boga, ani jego zamyslow, ani nawet samej istoty jego czegokolwiek...dlatego nie ma wiedzy na temat tego co rzekomo bog chcial , lub co nam przekazywal doslownie...jak to usilnie wciskaja ludziom rozni pastorowie, mesjasze, papieze i cala reszta .
                                                  • aaugustw Re: Wiara... 09.07.15, 12:57
                                                    wolfbreslau napisał:
                                                    > ...dlatego nie ma wiedzy na temat tego co rzekomo bog chcial ,
                                                    lub co nam przekazywal doslownie...jak to usilnie wciskaja ludziom rozni...
                                                    ___________________________________________________________.
                                                    Ale jest wiara...! (zob. w tytule).
                                                    Po co ci czyjas wiedza...!? - Chcesz byc soba, czy innym, roznym...!
                                                    Chcesz byc Germanem, czy pancernym...!?
                                                    Ty mozesz wiele chciec... - Ty jestes juz nim stworzony i nic na to nie poradzisz,
                                                    czy ci sie to podoba, czy nie...!
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Wiara... 09.07.15, 13:32
                                                    > wolfbreslau napisał:
                                                    > > ...dlatego nie ma wiedzy na temat tego co rzekomo bog chcial ,
                                                    > lub co nam przekazywal doslownie...jak to usilnie wciskaja ludziom rozni...
                                                    > ... agnostyk wierzy, ze nie istnieje sposob poznania ani boga, ani jego
                                                    zamyslow, ani nawet samej istoty jego czegokolwiek...
                                                    ___________________________________________________________.
                                                    aaugustw odpowiedział:
                                                    > Ale jest wiara...! (zob. w tytule).
                                                    > Po co ci czyjas wiedza...!? - Chcesz byc soba, czy innym, roznym...!
                                                    > Ty mozesz wiele chciec... - Ty jestes juz nim stworzony i nic na to
                                                    nic nie poradzisz, czy ci sie to podoba, czy nie...!
                                                    ===============================.
                                                    Czy na to potrzeba wiedzy...? - dowodow...?
                                                    A...
                                                  • wolfbreslau Re: Wiara... 09.07.15, 13:35
                                                    aaugustw napisał:

                                                    >
                                                    > Ale jest wiara...! (zob. w tytule).
                                                    > Po co ci czyjas wiedza...!? - Chcesz byc soba, czy innym, roznym...!

                                                    i dlatego wlasnie kilka krokow AA...uwazam za absolutnie zbedne :-)
                                                    na kiego diabla mam bogu powierzac cokolwiek, skoro nie mam gwarancji, czy zalozyl aparat sluchowy akurat :-0
                                                  • wolfbreslau Re: Wiara... 09.07.15, 13:39
                                                    dlatego tez z cala odpowiedzialnosci twierdze.osoba ateistyczna, nie znajdzie w AA pomocy na dluzsza mete .chyba ze ma rozdwojenie jaźni.ale to raczej przypadek dla psychiatry itd etc
                                                    agnostyk jak ja.cos tam sobie w AA znajdzie , oczywiscie poza ludźmi.ja swoje znalazłem, co uznałem za zbedne odrzuciłem
                                                    proste jak drut

                                                    ps nie nalezy w tym wypadku utozsamaic ,ze skoro cos odrzuciłem to z lenistwa.wrecz odwrotnie. z uczciwosci wzgledem samego siebie.
                                                  • aabroniewski Re: Wiara... 09.07.15, 13:58
                                                    Ktos moze byc agnostykiem, ale wystarczy, ze np. doswiadczy iluminacji i wtedy zmieni swoje podejscie.
                                                    Podobnie jest z tymi, ktorzy powrocili z tamtej strony.
                                                    Problem w tym, ze nie kazda modlitwa zostaje wysluchana, ale o tym najlepiej opowie ta pani z forum, ktora rozmawia z Bogiem przez komorke.
                                                  • wolfbreslau Re: Wiara... 10.07.15, 16:58
                                                    aabroniewski napisał:

                                                    > Ktos moze byc agnostykiem, ale wystarczy, ze np. doswiadczy iluminacji i wtedy
                                                    > zmieni swoje podejscie.

                                                    znasz moje zdanie na ten temat :-)
                                                    co dla jednego iluminacja, dla drugiego urojenie paranodialne.......itd etc
                                                    ale ok.......ogolnie rozumiem idee. :-)
                                                  • aaugustw Re: Wiara... 11.07.15, 14:15
                                                    europa277 napisała:
                                                    > Ogladałeś film "Lot" to moze zrozumiesz co znaczy wiara ,
                                                    a tak na marginesie tylko taki człowiek mógł tego dokonać !
                                                    ________________________________.
                                                    Wiem, wiem, masz na mysli rezysera...!
                                                    A...
                                                  • wolfbreslau Re: Wiara... 12.07.15, 11:52
                                                    europa277 napisała:

                                                    > Ogladałeś film "Lot" to moze zrozumiesz co znaczy wiara , a tak na marginesie t
                                                    > ylko taki człowiek mógł tego dokonać !

                                                    nie wiem co masz na mysli..ale jesli to ten sam film z waschingtonem.......to on zrobil to co zrobil, bo byl nawalony od rana gorzala, kokaina i sexem z piekna latynoska. tylko to zakonczenie filmu bylo iscie hollywodzkie: pudlo, mityng aa i facet pieprzy ze dopiero teraz czuje sie wolny :-)))
                                                  • wolfbreslau Re: Wiara... 12.07.15, 12:51
                                                    europa277 napisała:

                                                    > Odwaga gosciu i moc w obie strony , a to że był uzalezniony nie zdyskwalifikowa
                                                    > ło go do tchórzostwa i głupiego medrkowania !

                                                    obawiam sie Europo, ze wlasnie owe uzywki sprawily ,ze byl tak odwazny.zauwaz ,ze potem gdy zblizala sie do niego sprawiedliwosc prawna.okazal sie jednak tchorzem i klamca. nie chcial ze strachu ponosic odpowiedzialnosci, naklanial swoich przyjaciol z samolotu, by klamali w jego intencji...ale film i tak uwazam za swietny.poza ostatnia scena oczywiscie. to jeden z niewielu fimlow o nalogach , podczas ktorego poczulem w gardle , mozgu i na skorze jakbym sam tam byl po drugiej stronie ekranu...oczywiscie w penych momentach filmu :-)
                                                  • deoand Re: Wiara... 12.07.15, 13:15
                                                    Cytuję wolf : to jeden z niewielu fimlow o nalogach , podczas ktorego poczulem w gardle , mozgu i na skorze jakbym sam tam byl po drugiej stronie ekranu...oczywiscie w penych momentach filmu :-)
                                                    --
                                      • grazkavita Re: Powrót agresora... 10.07.15, 12:56
                                        Wierzę, że Bóg przemawia przez ludzi. Często jest tak , że dziękujemy komuś za pomoc, a on na to: to nie ja tylko Bóg... Nie wiem jak się nazywa ta siostrzyczka co pomaga umierającym w Indiach, ale pewnie wiecie o kim piszę. Ona powiedziała , że w każdym z tych umierających biedaków widzi Chrystusa... Coś w tym jest...Chrystus powiedział (nie pamiętam dokładnie) "gdzie jest trzech, tam i Ja jestem wśród nich...". Czasem ja próbuje w niektórych zobaczyć Pana Boga, ale nic z tego mi nie wychodzi, jak groch o ścianę....