Gość: dorota
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.10.04, 12:31
Ojca poznałam w wieku 18 lat. W sądzie. Na sprawie o alimenty. Wcześniej o
alimenty walczyła moja matka, zresztą bezskutecznie.
Zobaczyłam przeciętnego faceta z nieprzeciętnym tupetem. Wydał mi się
cwaniaczkowatym, kiczowatym człowiekiem z nizin społecznych, przekonanym o
własnej wybitnej wartości. O odniesionym sukcesie w życiu miał świadczyć
pozłacany sygnet na małym palcu, skórzana tandetna kamizelka, rozwalający się
maluch i jednoosobowa firma remontowa. Raziło mnie jego zachowanie i
słownictwo, czasem wręcz rynsztokowe.
Nie powiem, ojciec odniósł się do mnie dobrze, przedstawiał swoją wersję
wydarzeń i powody tak długiego braku kontaktu. Usprawiedliwiał się i
jednocześnie obarczał winą matkę. Nie podobało mi się to, znałam wersję mamy.
Ale pomyslałam, że to przecież ojciec, powinnam dać nam szansę na ułożenie
jakichś relacji.
Przedstawił mnie swojej rodzinie. Okazało się, że mam dwie nieco młodsze ode
mnie siostry. Przyjęto mnie naprawdę serdecznie. Ojciec ciągle podkreślał, że
jesteśmy rodziną i musimy nadrobić stracony czas. Przez trzy lata płacił
zasądzone przez sąd alimenty. Odwiedzałam go w domu. Wspólne niedziele,
święta, imieniny. Cała jego rodzina bawiła się na moim weselu.
Od pięciu lat mój ojciec pije. Okazało się, że moment w którym go poznałam
był tylko kilkuletnią przerwą w piciu. Niestety ojciec szybko wrócił do
nałogu.
Powoli stacza się na dno. Właściwie już na nim jest. Wyglądem nie różni się
meneli wyłudzających parę groszy na tanie wino.
Ma mnóstwo długów, praktycznie wszędzie, u mnie także. Jego rodzina
pozostawiła go własnemu losowi. Z tego co wiem, w domu tylko nocuje,
pozostały czas włóczy się po jakichś melinach.
U mnie bywa róznie, co kilka dni lub kilkanaście miesięcy. Zawsze pijany,
brudny, śmierdzący, głodny z prośbą a właściwie żądaniem o wsparcie. I zawsze
butny. Nie docierają do niego żadne argumenty. Ostatnio próbowałam namówić go
na wszycie esperalu, chciałam wszystko załatwić. Nie, niepotrzebny.
Wystarczy, żeby pożyczyć mu kilkaset złotych i sam wyjdzie na prostą.
Przecież nie jest z nim tak źle, to chwilowe problemy. A że wygląda jak
wygląda? Co, ojca się wstydzisz?
Tak wstydzę się. Po co mi taki ojciec? Po co mojemu dziecku taki dziadek?
Mój syn, prawdę mówiąc, boi się go. Kiedyś, po pijanemu, ojciec chwycił go
mocno za ramię, aż syn krzyknął z bólu. Innym razem uderzył go w udo, miało
być po towarzysku a wyszło bardzo boleśnie. Kontakt dziadka z wnuczkiem
polega sprawdzaniu szkolnych zeszytów i wygłaszaniu pijackich tyrad na temat
ważności nauki. Mój syn nie jest przyzwyczajony do takiego zachowania i widać
zdziwienie i przestrach w jego oczach na widok dziadka.
Zbliża się komunia syna. Nie wyobrażam sobie obecności pijanego ojca na tej
uroczystości. Nie wiem jak tę sprawę rozwiązać.
Powiem wprost, mam ochotę zupełnie odciąć się od kontaktów z ojcem. Zamknąć
rozdział życia pod hasłem ojciec i niech się dzieje co chce. Nie wiem jak to
zrobić. Odkładać słuchawkę kiedy dzwoni? Zamykac drzwi na jego widok?
Powiedzieć mu prosto w oczy "nie chcę cię widzieć" ? Na pewno przyjdzie
jeszcze nie raz. Będę wyrodną córką? Co byście zrobili na moim miejscu?