Dodaj do ulubionych

Rola rodziny w procesie leczenia

17.02.20, 22:11
To jest dla mnie tak trudny temat, że jak siadłem, żeby napisać posta to mnie zamurowało nad klawiaturą i dalej ani rusz. Może ktoś z Was będzie miał łatwiej i cos skrobnie. Może macie to już przerobione. Ja się jednak nie piszę ale chętnie poczytam.
Obserwuj wątek
    • afq Re: Rola rodziny w procesie leczenia 17.02.20, 22:28
      ha... trudny i ważny wątek

      czasem słucham na grupie relacji ludzi ze swoich domów przy okazji rozmaitych okazji
      co sie zadziało, jak rozmowy pobiegły, co usłyszeli..

      to dochodze do wniosku że mogłbym miec znacznie trudniej niz mam
      z trzeźwym zyciem, abstynencją, głodami, a wczesniej z cała terapią

      moja zona tylko raz poddała w niesmiałą wątpliwość sens tego co robie
      było to przy okazji pisania listu do mojego ojca
      przechodziłem przy tym emocjonalna jakąś gehenne
      trwało to dobry miesiąc
      zapytała w końcu "A. zastanów się czy na pewno chcesz to dalej pisać"
      musiał ja bardzo matrwic mój widok w tym czasie

      tymczasem wiele razy słyszałem jak osoby z grupy opowiadaly jakie komentarze lecą, typu "po co ci ta terapia? skoro znowu jestes jakiś taki"

      głody, trudny moment, dobrze wiedziec ze w domu jest ktos kto zrozumie ze chcesz tylko odrobine wsparcia, nawet nie.. czasem odrobinę spokoju zwykłego, bez obwiniania
      nawet jesli kompletnie nie wie, no bo skąd i nie rozumie, co sie dokladnie dzieje
      to olbrzymia różnica usłyszeć "dopadło cie? moze sie przejdziemy do parku?" zamiast "co ty taki skrzywiony?! wez sie za cos!"

      rola rodziny w procesie leczenia...

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
    • 7zahir Re: Rola rodziny w procesie leczenia 17.02.20, 23:41
      Sformułowanie Rola rodziny kojarzy mi się z jej choroba , która nazywa się współuzależnienie.
      Najwiecej dowiedziałam się o tym na mityngach Al Anon .
      Ile pracy kosztuje obrona przed zatraceniem siebie przy jednoczesnej walce o normalny dom dla dzieci
      i motywowanie chorego do leczenia .
      • szacki Re: Rola rodziny w procesie leczenia 18.02.20, 19:40
        Wiem, że temat trudny. Rodzice wiedzieli jak byłem młodszy. Od dłuższego czasu nie informuję ich o moich problemach. Odwiedzam ich zawsze trzeźwy. Nawet jak jadę na kilka dni. Nie wiedzą, że chodzę na terapię. Ciężki klimat. Poza tym ja już chyba nie jestem tak skłonny do zwierzeń jak kilkanaście lat temu. Już chyba nie potrafię. Poza tym sam mieszkam, sam się utrzymuję, to co będę ich martwił? Swojej rodziny nie zakładam bo tylko tego by mi jeszcze brakowało. W życiu bym tego nie ogarnął. Jedyną osobą, która mnie wspiera jest mój brat. Sam kiedyś dużo jarał więc mnie rozumie. Zna skalę problemu. Fajny z niego ziomek.
    • solwer Re: Rola rodziny w procesie leczenia 18.02.20, 18:54
      No to dowaliłeś do pieca!:) Już drugi dzień chodzę koło tematu jak kot koło spyrki iiii kicha Podpisałbym się pod zdaniem afg czy 7zahir, lecz... Rzecz w tym ,że znam kilku uzależnionych, którzy wyszli z czynnego uzależnienia (i to nie nogami do przodu:)) bez wsparcia rodziny,której po prostu nie mieli.Są to tylko mężczyźni.Kobiet, które wyszły z czynnego nałogu, bez wsparcia rodziny nie znam.
    • aaugustw Re: Rola rodziny w procesie leczenia 04.03.20, 14:42
      Szacki zalozyl watek, pt: "Rola rodziny w procesie leczenia"
      ___________________________________________________________________________.
      Doswiadczeni mowia; "pokaz mi swoja rodzine, a powiem ci jak trzezwiejesz"
      W moim domu byl to caly proces, podobny do tego, jak to mowia ksiazki;
      od prawie rozpadu naszego malzenstwa poprzez probe uratowania go i
      rozpoczecia zycia rodzinnego od nowa, az do obopolnej akceptacji choroby i
      uczestniczenia w Mityngach AA i Al-Anon co w efekcie doprowadzilo do cudu
      w calej naszej rodzinie i w naszym zyciu spolecznym.
      Wdzieczny A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka