Dodaj do ulubionych

Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow)

23.03.20, 13:00
www.youtube.com/watch?v=2NTyJt29t_k
A...
Obserwuj wątek
      • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 23.03.20, 18:05
        mifredo napisala o WK do A... (cyt.):
        No bite prawie 8 godzin słuchania,
        ale po co mi to?
        może niejeden z alkoholików, sobie na uszy sluchawki nałozy i z przerwami tego wysłucha?
        Ale to nie dla mnie jest.
        __________________________________________________________________________________________________.
        Tak, masz racje, to nie dla ciebie, ale dla takich jak jerzyk, ktory nie czytal tej ksiazki, jak najbardziej..!
        A...
          • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 24.03.20, 10:57
            Mifredo napisala o WK (Wielkiej Ksiedze), cyt:
            "Całkiem przyjemnie się tego słucha,
            nawet wolę jak mi ktoś tak ładnie czyta…"
            ___________________________________________________________.
            Tak Mifredo, bo to jest uniwersalny Program dla wszystkich…
            I pozwala (np.) czas tej kwarantanny dobrze przeżyc…! ;-)
            A...
              • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 24.03.20, 19:00
                Mifredo napisala, cyt:
                Teraz rozumiem, dlaczego pomagasz tu mnie.
                Tam sie dowiedziałam, że uzdrowiony musi się udzielać i nieść pomoc innym.
                ___________________________________________________________________________.
                Mifredo, ja pomagam w ten sposob przede wszystkim sobie samemu, a jezeli
                pomaga to tobie, to ciesze sie bardzo z tego powodu podwojnie…! :-)
                A...
                • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 24.03.20, 19:35
                  Jako uzupelnienie do mojego poprzedniego wpisu pragne dodac, ze:
                  głównym celem calej grupy AA jest pomagać choremu alkoholikowi
                  w osiąganiu trzeźwości. Pojedynczy aowiec nie powinien tego robic.
                  A głównym celem Grup Rodzinnych Al-Anon jest pomagać Al-Anon żyć
                  z samym sobą jak też z alkoholikiem, sugeruje się, aby się one nie łączyły,
                  tylko pozostawały odrębnymi grupami. Pozwala to obydwu Wspólnotom
                  funkcjonować w ramach swoich Dwunastu Tradycji i skuteczniej nieść
                  posłanie. Zatem nazwa grupy, jej władze i meeting powinny być albo AA
                  albo Al-Anon, a nie łączne.
                  Oczywiście każdy jest mile widziany na meetingach otwartych zarówno grup AA jak i Al-Anon.
                  A...
                  • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 25.03.20, 10:35
                    Informacja dla poczatkujacych

                    Kim są Anonimowi Alkoholicy?
                    AA jest wspólnotą ludzi - kobiet i mężczyzn-którzy utracili kontrolę nad swoim piciem. W rezultacie popadli oni w różnego rodzaju kłopoty. Teraz próbuja oni wypracować sobie zadowalający sposób życia bez alkoholu - i większości się to udaje. Przekonali się, że potrzebuja do tego pomocy i wsparcia innych alkoholików z AA.

                    Czy pójście na mityng do czegoś mnie zobowiązuje ?
                    Nie. W AA nie prowadzi się rejestru członków ani list obecności. Nie potrzeba ujawniać o sobie żadnych danych. Jeżeli ktos nie zechce do AA wrócić, po prostu się więcej nie pokazuje.

                    A co jeżeli spotkam tam kogoś znajomego ?
                    Jeżeli nawet tak się zdarzy, to przecież osoba taka będzie na mityngu z tych samych powodów. Nikt nie wyjawi twojej tożsamości ludziom spoza Wspólnoty. W AA każdy zachowuje taki stopień anonimowości, jaki mu odpowiada. Między innymi dlatego Wspolnota ta nazywa sie Anonimowymi Alkoholikami.

                    Jak wygląda mityng AA ?
                    Są różne rodzaje mityngów, ale na każdym mozna spotkac alkoholików opowiadających o tym, jak alkohol wpłynął na ich życie i osobowość; o tym, co zrobili, żeby sobie pomóc, i o tym, jak im się żyje teraz.

                    W jaki sposób może mi to pomóc?
                    uczestnicy AA, wiedza, co to znaczy być uzależnionym od alkoholu i nie móc dotrzymać obietnicy zaprzestania picia - złożonej sobie i innym. AA nie sa zawodowymi terapeutami. Staraja sie pomóc innym w zdrowieniu z alkoholizmu, ponieważ im samym udało się przestać pić - to sa ich jedyne "kwalifikacje". Osoby z problemem alkoholowym, które tam przychodzą, zdają sobie sprawę, że powrót do zdrowia jest możliwy, ponieważ we wspólnocie widza ludzi z krwi i kości, którym udało się uwolnić od nałogu.

                    Dlaczego uczestnicy AA nadal chodzą na mityngi, mimo że się już wyleczyli ?
                    AA wyznaja pogląd, że z alkoholizmu n i e m o ż n a się w y l e c z y ć - dotkniety choroba alkoholowa już nigdy nie będzie w stanie pić normalnie. Zdolność do zachowania abstynencji zależy od zdrowia fizycznego, psychicznego i duchowego. Zdrowie to "aowcy" osiągaja chodząc regularnie na mityngi i stosując w życiu to, czego się na nich naucza.

                    Co trzeba zrobić, żeby wstąpić do AA ?
                    Wstępujac do wspólnoty kazdy staje się jej uczestnikiem, jeżeli tylko tego chce. Jedynym warunkiem uczestnictwa jest chęć zaprzestania picia. Przystępując do AA, wielu nie było tej "chęci" całkiem pewnych.

                    Ile kosztuje członkostwo w AA ?
                    Wspólnota AA nie pobiera żadnych składek ani opłat za uczestnictwo. Pod koniec mityngu zbiera się wprawdzie pieniądze (potrzebne na pokrycie kosztów kawy, herbaty, wynajmu lokalu itp.), ale datki te są całkowicie dobrowolne; również ich wysokość zalezna jest od kazdego uczestnika.

                    Czy Wspólnota AA jest organizacją religijną?
                    Nie. I nie jest też powiązana z żadną sektą, wyznaniem ani Kościołem.
                    -----
                    A...
                  • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 25.03.20, 14:00
                    Wielka Ksiega AA...

                    Był rok 1939. Hedy Lamarr, Rita Hayworth, Lana Turner i Greta Garbo
                    królowali na krajowym rynku rozrywki. Nie ma jak w domu i Szczerze
                    mówiąc, gwiżdżę na wszystko stały się najczęściej powtarzanymi
                    cytatami z największych hitów kinowych tego roku, Czarownik z Krainy
                    Oz i Przeminęło z Wiatrem, który zdobył Oskara za najlepszy film.
                    Niemcy najechały Polskę, sygnalizując tym samym początek II Wojny
                    Światowej. W Nowym Jorku otwarto Międzynarodową Wystawę Handlową pod
                    hasłem "Budownictwo na rzecz Świata Przyszłości", a Kapsuła Czasu
                    została zakopana z klauzulą otwarcia dopiero w roku 6939. Robert May,
                    zatrudniony w Montgomery Ward napisał historyjkę o Rudolfie,
                    czerwononosym reniferze w haśle reklamowym na zbliżające się Święta
                    Bożego Narodzenia. Batman zadebiutował w swojej kreskówce. Wydano
                    książkę "Grona Gniewu" Johna Steinbecka. A Jankesi zdobyli Puchar
                    Świata.
                    Jednakże, dla około 100 - osobowej grupy odważnych alkoholików,
                    starających się pomimo wszelkich przeciwności utrzymać swoją
                    trzeźwość, najważniejszym bez wątpienia wydarzeniem roku 1939 było
                    ukazanie się w druku książki Anonimowi Alkoholicy, noszącej nazwę
                    wspólnoty zdrowiejących pijaków, których reprezentowała.
                    "My Anonimowi Alkoholicy", jak zapisano w przedmowie do pierwszego
                    wydania, "jesteśmy czymś więcej niż tylko grupą stu mężczyzn i kobiet,
                    która ozdrowiała z uznawanego za pozornie beznadziejny stan umysłu i
                    ciała. Głównym celem tej książki jest pokazanie drugiemu alkoholikowi
                    dokładnego sposobu, w jaki my wyzdrowieliśmy".
                    Dręczona wysokimi oczekiwaniami, wstrząsana kłótniami pomiędzy
                    poszczególnymi członkami, chronicznie niedoinwestowana i targana
                    kolejnymi niepowodzeniami, prawdziwy cud, że ta książka w ogóle się
                    ukazała; zgodnie z opinią wielu to cudowne wydarzenie, będące
                    rezultatem doskonałej burzy ludzkich pomysłów, miejsc i rzeczy.
                    Historia głównego tekstu AA - o tym jak go napisano, wydano i
                    wypromowano - jest zbyt długa aby przytaczać tutaj wszystkie jej
                    szczegóły. Jednak podobnie jak historia Wspólnoty, którą książka
                    reprezentuje, jest to opowieść o tym, w jaki sposób poprzez wiele
                    niepowodzeń zasiano nasionko sukcesu. Opowieść spisana przez Billa W.
                    w szczegółach w książce Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość
                    jak i W języku serca, jest historią prawdziwej przygody alkoholików -
                    planem tak nieprawdopodobnym i zwariowanym, że jak twierdzą niektórzy,
                    "mogła po prostu się udać".
                    Jak pisał Bill W. w swoim artykule z roku 1947 zatytułowanym
                    "Publikacja książki dowodem na nieprzemyślane przedsięwzięcie",
                    przedrukowanym później w W języku serca przytaczając dylemat w jakim
                    znalazła się świeżo upieczona Wspólnota wkrótce po ukazaniu się
                    książki, na którą nie było nabywców, "Cóż mieliśmy począć z tysiącami
                    niesprzedanych egzemplarzy? Co mieliśmy powiedzieć wydawcy, którego
                    rachunki nawet w połowie nie zostały opłacone? Co zrobić z tą
                    niewielka pożyczką wielkości $2500 oraz 49-ma udziałowcami, którzy
                    zainwestowali w sumie $4500 w Fundacje wydawniczą? W jaki sposób
                    mieliśmy oznajmić im niekorzystną wiadomość? Jak mieliśmy im
                    powiedzieć, ze skoro nikt o nas nie wie, to nie możemy sprzedać tych
                    książek? Owszem, przedsięwzięcie wydawnicze książki było, jak się
                    obawiam, iście w pijackim stylu".
                    Pragnienie napisania i wydania książki o ich własnym doświadczeniu na
                    drodze do uzyskania - i utrzymania - trzeźwości wypływa z uznania
                    przez Billa W. oraz współzałożyciela Dr Boba faktu, że w zamiarze
                    utrzymania przesłania w niezmienionej formie i przekazanie go
                    niezliczonej rzeszy alkoholików oczekującej gdzieś na jakąkolwiek
                    pomoc, potrzebowali oni dosłownie zakodować to, czego dokonali oni
                    sami oraz pierwsi członkowie i wyjaśnić program zdrowienia z podaniem
                    szczegółowych zasad.
                    W przemówieniu wydanym na bankiecie w Fort Worth, w Teksasie, w
                    czerwcu 1954 roku , Bill W. przypomniał w jaki sposób wszystko to się
                    odbywało:
                    "Któregoś popołudnia, jesienią 1937 roku, rozmawiałem ze Smithym (Dr
                    Bobem) w jego mieszkaniu". Do tamtego czasu grupy w Akron i Nowym
                    Jorku były już solidnie zakorzenione, "a sprawa pomału przyjmowała się
                    w Cleveland, a także rozpowszechniała się na południe od nowego Jorku.
                    Ciągle jednak działaliśmy po omacku - jak wątły promyk świecy, który w
                    każdej chwili mógł zostać zdławiony. Zaczęliśmy liczyć głowy. Ilu
                    ludzi pozostaje w abstynencji w Akron, Nowym Jorku i jeszcze może tych
                    kilku w Cleveland? I kiedy doliczyliśmy się już wszystkich, było nas
                    mała garstka, 35 najwyżej 40. Jednakże upłynęło już wystarczająco
                    wiele trzeźwych dni dla wielu naprawdę trudnych przypadków
                    alkoholizmu, że zarówno Dr Bob i ja zgodziliśmy się co do tego, że to
                    powinno zadziałać".
                    "Nie zapomnę nigdy uniesienia i ekscytującej atmosfery, która nas
                    wówczas ogarnęła. Do wytrzeźwienia kilku potrzeba było aż trzech lat a
                    przecież było również wiele przypadków niepowodzeń. W jaki więc sposób
                    ta mała garstka miałaby zanieść posłanie do wszystkich tych, którzy
                    jeszcze o niczym nie wiedzą? Przecież wszyscy ci pijacy nie przyjadą
                    do Akron czy Nowego Jorku. Jak więc mamy im przekazać nasze posłanie?"
                    Obaj zaczęli rozmyślać nad możliwościami. Bill, zawsze przedsiębiorca,
                    miał wielkie pomysły. Zamierzał stworzyć sieć szpitali aby otrzeźwieć
                    tysiące pijaków i wysłać misjonarzy by głosili nowinę po świecie.
                    "Zastanawialiśmy się również nad koniecznością posiadania jakiejś
                    literatury. Do tego momentu nie została jeszcze spisana ani jedna
                    sylaba programu. Doświadczenie przekazywane było z ust do ust z
                    modyfikacją w różnych wersjach według zrozumienia przekazującego
                    mężczyzny lub kobiety..."
                    "W jaki sposób moglibyśmy to wszystko ujednolicić? Czy moglibyśmy,
                    korzystając z własnego doświadczenia opisać metodę, która podziałała
                    na nas samych? Oczywiście, jeżeli ten ruch miał się rozpowszechnić,
                    musiałby mieć własną literaturę, aby istota przesłania nie została
                    przekręcona zarówno przez pijaków jak i społeczeństwo ogółem".
                    Pierwszym krokiem na drodze do osiągnięcia tego planu było oczywiście
                    napisanie książki. Tymczasem, w iście uzależniony sposób, Bill
                    postawił wszystko na głowie i próbował wprowadzić w życie całą serię
                    zawiłych planów promocyjnych celem pozyskania funduszy na
                    sfinansowanie rozległego imperium zdrowienia, które roztaczał w swoich
                    marzeniach. Kiedy fundusze byłyby zgromadzone, książka zostałaby
                    wydana, a oni wszyscy zasiedliby w oczekiwaniu na "spływające
                    pieniądze" .
                    "Te rozważania doprowadziły nas wprost na tory typowego dla
                    alkoholików planowania marzeniowego", napisał Bill w roku 1947.
                    "Dlaczego nie mielibyśmy opublikować tej książki samodzielnie? Pomimo
                    upominania nas przez niemal każdą osobę znającą się na wydawaniu
                    książek, że amatorskie wydawnictwa rzadko kończyły się czymś więcej
                    niż klapą, nie zaniepokoiliśmy się tym. Tym razem, powiedzieliśmy,
                    będzie inaczej".
                    Po przekonaniu kilku pierwszych członków by kupowali akcje
                    "pospiesznie tworzonej" Kompani Wydawniczej - firmie założonej w celu
                    przyjęcia niezliczonych milionów dolarów, których Bill i jego
                    przyjaciel Henry P., kolejny alkoholik promotor spodziewali się z
                    zysków - panowała w nas wielka ufność. "Nie tylko sprzedawaliśmy akcje
                    książki, która miała wyleczyć pijaków - sama książka jeszcze nie
                    została napisana. Zadziwiające było to, że naprawdę sprzedaliśmy te
                    akcje warte $4500 alkoholikom w Nowym Jorku, New Jersey, i ich
                    przyjaciołom. Żaden z 49 pierwszych chętnych zakup książki nie wydał
                    więcej niż $300. Niemal każdy z nich wpłacał w miesięcznych ratach,
                    będąc spłukanym na tyle by wpłacić w całości..."

                    W maju 1938 roku, kiedy Bill w końcu zaczął pracować nad pierwszym
                    brudnopisem, był już trzeźwy od ponad trzy i pół roku. Dr Bob miał
                    kilka miesięcy trzeźwości mniej a pozostałych ponad 100 pierwszych
                    członków, którzy przysłużyli się w jakiś sposób do napisania książki
                    byli trzeźwi przez okres od kilku lat do kilku miesięcy. Byli
                    kłótliwą, swarliwą zbieraniną ledwo przetrzeźwiałych pijaków, kulących
                    się do siebie desperacko w zamiarze utrzymania swojej ciężko zdobytej
                    trzeźwości, i wciąż poszukujących jej w procesie
                    • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 25.03.20, 14:00
                      Za rekordowa sume 1,576 miliona dolarow zostala sprzedana na aukcji
                      w Nowym Jorku "niebieska ksiega", "biblia" Anonimowych Alkoholikow.

                      Ten 164-stronicowy dokument napisany reczna maszyna do pisania i
                      zawierajacy setki recznie naniesionych uwag i poprawek - zostal
                      sprzedany kolekcjonorowi Williamowi Schek z La Jolla z Kaliforni.
                      Sprzedawca byl Sotheby, ktory ustalil cene wstepna 300.000 dolarow. (maj 2013)
                      -----
                      A...
                    • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 25.03.20, 14:10
                      c.d. (2) z godz. 14:00

                      … Byli kłótliwą, swarliwą zbieraniną ledwo przetrzeźwiałych pijaków, kulących
                      się do siebie desperacko w zamiarze utrzymania swojej ciężko zdobytej
                      trzeźwości, i wciąż poszukujących jej w procesie podejmowanych prób i
                      błędów. Jednakże, ta chybotliwa, często pełna obaw grupa mężczyzn i
                      kobiet w jakiś sposób doprowadziła do opublikowania w kwietniu 1939
                      roku książki, która dostarczyła swego rodzaju projektu dekodera do
                      zdrowienia z alkoholizmu, który został przez następne 70 lat powielony
                      przez miliony trzeźwiejących alkoholików w ponad 180 krajach na całym
                      świecie.
                      W jaki sposób zdołali oni uruchomić jasny opis ich doświadczenia,
                      który przetrwał próbę czasu. Bill przytacza tą historię w Anonimowych
                      alkoholikach wkraczających w dojrzałość . W początkowym zamiarze
                      napisał kilka rozdziałów przyszłej książki aby wykorzystać je na
                      zebranie funduszów, ale po tym jak Reader's Digest wyraził
                      zainteresowanie artykułem o AA i jej ( jeszcze nie napisanej ) książki
                      - cel, który nota bene nigdy nie został spełniony - Bill skłonił się
                      do dokończenia rękopisu. "Każdego ranka podróżowałem całą drogę z
                      Brooklynu do Newark gdzie chodząc tam i z powrotem po biurze Henriego
                      zacząłem dyktować brudnopis rozdziałów przyszłej książki.
                      Przez cały czas konsultował się z sumieniem grupy, czytając każdy
                      rozdział kiedy tylko był ukończony grupie z Nowego Jorku na jej
                      cotygodniowym mityngu i wysyłał kopie do Dr Boba aby ten konsultował
                      ja z grupą w Akron. Otrzymywał solidne wsparcie od grupy z Akron,
                      jednak rozdziały "zostały poddawane druzgocącej krytyce" z grupy
                      Nowego Jorku. "Dyktowałem je ponownie nieuzależnionej sekretarce
                      Henriego P, Ruth Hock, która przepisywała je bez końca". Pomimo tego,
                      pierwszych kilka rozdziałów poszło gładko, do czasu kiedy doszedł do
                      Rozdziału 5, w którym alkoholicy uświadomili sobie, że "w tym miejscu
                      musielibyśmy powiedzieć jak nasz program zdrowienia z alkoholizmu
                      naprawdę zadziałał. Sens całej książki miał być zapisany właśnie w tym
                      miejscu.
                      "Problem ten w tajemny sposób przerażał mnie na śmierć", napisał Bill.
                      Nigdy przedtem nie napisałem niczego podobnie jak żaden z członków
                      grupy z Nowego Jorku... Zmagania o pierwsze cztery ukończone rozdziały
                      były naprawdę straszne. Byłem wykończony. Wiele razy w te dni czułem
                      się tak źle, że chciałem wyrzucić książkę przez okno.
                      "Trwałem w tym nastroju 'wszystko za wyjątkiem duchowości' także
                      podczas nocy, kiedy zostały napisane Dwanaście Kroków Anonimowych
                      Alkoholików. By przez to przebrnąć odczuwałem strapienie i zmęczenie.
                      Leżałem w łóżku... z ołówkiem w ręku i bloczkiem zapisanych kartek
                      papieru na moim kolanie. Nie potrafiłem skoncentrować myśli na pracy,
                      nie mówiąc już o włożeniu w nią serca. Ale to właśnie była jedna z
                      tych rzeczy, która musiała być zrobiona. Powoli mój umysł zaczął się w
                      jakiś sposób na niej koncentrować".
                      Do tego czasu program AA był jedynie słowem mówionym, zawierającym
                      podstawowe idee wypracowane w Grupach Oxfordzkich, przez Williama
                      Jamesa i Dr Silkworth, "małego doktora, który pokochał pijaków".
                      Zasadniczo sprowadzały się do sześciu kroków: przyznaniu bezsilności
                      wobec alkoholu, dokonaniu obrachunku moralnego, dzieleniu się wadami z
                      druga osoba, zadośćuczynieniu, pomaganiu drugiemu alkoholikowi oraz
                      modleniu się do Boga o użyczenie siły do praktykowania tych idei. Było
                      kilka znaczących wariantów w ogólnej zasadzie, jednak w tym czasie nic
                      nie funkcjonowało w formie pisanej.
                      "Kiedy moje myśli przebiegały pośpiesznie przez te wydarzenia, było
                      dla mnie jasne, że program ciągle jeszcze nie przybrał formy
                      ostatecznej. Mogło upłynąć wiele czasu zanim z czytelnikami tej
                      książki w odległych miejscach i krajach można by osiągnąć bezpośredni
                      kontakt. Zatem nasza literatura powinna być na tyle przejrzysta i
                      wyczerpująca na ile to tylko możliwe. Nasze kroki powinny być bardziej
                      sprecyzowane..."
                      "W końcu zacząłem pisać. Rozpocząłem z zamiarem spisania więcej niż
                      sześciu kroków; nie wiedziałem o ile więcej miało ich być. Uspokoiłem
                      się i zapytałem o poradę. Z zadziwiającą szybkością, biorąc pod uwagę
                      moje wzburzone emocje, ukończyłem pierwszy rękopis. Zajęło mi to
                      jakieś pół godziny. Słowa napływały same we właściwym momencie. Kiedy
                      doszedłem do końca, policzyłem nowe kroki. Ich liczba wzrosła do
                      dwunastu. W jakiś sposób ta liczba wydawała się znacząca".
                      Następnie zaczął się wyczerpujący proces dopracowywania i precyzowania
                      owych dwunastu nowych kroków do stanu doskonałości, w którym
                      osiągnęłyby najwyższą ocenę u pozostałych alkoholików, których Bill
                      wciągnął do współpracy zarówno tych z Akron jak i z Nowego Jorku.
                      Akrończykom w całości spodobały się nowe kroki i zaakceptowali
                      pozostały fragment tekstu napisany na ich podstawie. "Ale w nowym
                      Jorku gorąca debata wokół Dwunastu Kroków i treści książki rozgorzała
                      ze zdwojona siłą. Starły się tam poglądy konserwatywne , liberalne
                      oraz radykalne".
                      Bill jako pisarz został "złapany dokładnie pośrodku wszystkich
                      argumentów... Przez jakiś czas wyglądało to tak jakbyśmy ugrzęźli w
                      niekończącej się różnicy zdań..."
                      Jednakże, tuż przez ukończeniem rękopisu, "miało miejsce znaczący
                      incydent... Ciągle sprzeczaliśmy się o Dwanaście Kroków. Przez cały czas
                      odmawiałem... zmienić słowo z pierwowzoru rękopisu, w którym...
                      konsekwentnie używałem słowa 'Bóg' oraz w innym miejscu użyłem
                      sformułowania 'na kolanach'. Modlenie się do Boga na kolanach
                      pozostawało w sprzeczności z przekonaniami ( wielu alkoholików )... w
                      końcu zaczęliśmy rozmawiać o możliwościach osiągnięcia kompromisu. Nie
                      wiem kto jako pierwszy zasugerował słowa kompromisu ale dzisiaj są
                      słowa znane jak AA długie i szerokie: w Kroku Drugim postanowiliśmy
                      opisać Boga słowami 'Siła większa od nas samych', w Kroku Trzecim i
                      Jedenastym wstawiliśmy słowa 'Bóg jakkolwiek go pojmujemy'. W Kroku
                      Siódmym wymazaliśmy sformułowanie 'na kolanach'. Na dodatek, jako
                      zdanie wprowadzające do wszystkich kroków dopisaliśmy takie oto
                      zdanie: 'Oto są kroki, które sami stawiamy, i które są proponowanym
                      przez nas programem zdrowienia'. Dwanaście Kroków AA miało się stać
                      jedynie sugestiami.
                      "Bóg w istocie był w naszych Krokach, ale teraz został wyrażony w
                      słowach, które każdy - każdy bez wyjątku - mógł zaakceptować i się z
                      nimi zmierzyć. Niezliczeni członkowie AA od tego czasu dowiedli, że
                      bez tego wspaniałego dowodu liberalizmu nigdy nie mogliby zrobić
                      żadnego kroku na drodze do jakiegokolwiek postępu duchowego lub nawet
                      zbliżyć się do nas w pierwszym okresie. Był to kolejny szczęśliwy
                      strzał w dziesiątkę."
                      Podsumowując swój opis procesu pisania książki w Anonimowi alkoholicy
                      wkraczają w dojrzałość, Bill podkreślił, że wszystkie kłopoty miały
                      jakieś znaczenie. "Powinno to być tutaj jasno podkreślone, że
                      stworzenie książki AA wywołało o wiele więcej niż tylko spory o jej
                      treść. W trakcie powstawania księgi rosło wraz z nią przekonanie o
                      słuszności wybranej przez nas drogi. Odkryliśmy ogromne perspektywy
                      tego czym ta książka mogła się stać i co mogła osiągnąć. Wielkie
                      oczekiwania oparte na oddanej wierze były ciągłym i utrzymującym się
                      wydźwiękiem uczuć, które w końcowym efekcie w nas zwyciężyły. Jak
                      dźwięk grzmotów oddalającej się burzy, grzmot naszych wcześniejszych
                      bitew był jedynie odległym pomrukiem. Powietrze się wyklarowało a
                      niebo stało się przejrzyste. Wszyscy czuliśmy się dobrze".

                      "... Gdzieś w roku 2009, w swoim czwartym wydaniu i 70-tym roku
                      nieprzerwanej publikacji, zostanie sprzedany 30-milionowy egzemplarz
                      Anonimowych Alkoholików. Dostępny w 58 językach, w tym w języku
                      amerykańskim migowym, alfabecie Braille, wersjach wielojęzycznych i
                      formatach audio, podstawowy tekst AA niesie posłanie nadziei i
                      zdrowienia właściwie na całym świecie.
                      Całkiem niezły sukces jak na książkę, która rodziła się w bólach.
                      ----
                      A...
                      • aaugustw Re: Wielka Ksiega AA (Anonimowych Alkoholikow) 26.03.20, 13:10
                        CIEKAWOSTKA, dot. WK (Wielkiej Ksiegi AA)

                        Szukajac tytulu dla wielkiej ksiegi rozwazono ponad 100 propozycji .
                        W koncu na prowadzenie wysunely sie dwa tytuly :
                        DROGA WYJSCIA i ANONOMOWI ALKOHOLICY .

                        Pierwszy podobal sie grupom z Akron , drugi - grupom Nowojorskim .
                        W ostatecznym glosowaniu wygrala DROGA WYJSCIA choc niewielka
                        przewaga glosow .
                        Bill Wilson byl zwolennikiem tytulu , ktory przegral.
                        Poprosil wiec jednego z przyjaciol o sprawdzenie obydwu tytulow w katalogu
                        Biblioteki Kongresu . Okazalo sie , ze jest juz dwadziescia piec ksiazek
                        noszacych tytul " Droga wyjscia " .Nie bylo natomiast ani jednej o tytule "
                        Anonimowi alkoholicy " .

                        I ten wlasnie fakt zadecydowal o wyborze .

                        /Poradnik - " Poczatek w AA " Hamilton. B. /
                        -----
                        A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka