Dodaj do ulubionych

pomocyyyyy II (pijacy syn)

21.06.20, 19:48
Witam
Postanowilam dzisiaj napisac , moze ktos ma podobny problem, moze ktos podpowie jak sobie radzic w takich sytuacjach, co robic a moze nic nie robic.
Moj dorosly syn jest alkoholikiem, terapie stacjonarne, gminna komisje, to wszystko juz poza nim,ale niewiele dalo, a wlasciwe nic.Jest bystrym chlopakiem, a moze byl..bo teraz jego mozg jest ciagle pijany, 4 lata studiow poszly na marne, ma dzieci, ale.....nie mieszka z nimi. Ze mna tez nie i co kilka tygodni wpada w ciag alkoholowy.Opadaja mi rece juz. Prosze podpowiedzcie jak Wy sobie z tym radziliscie, co bylo ta ,,iskra,, ze postanowiliscie poddac sie leczeniu, isc inna droga ??
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 21.06.20, 21:05
      aaleksandra22 zapytala, cyt:
      "... co kilka tygodni wpada w ciag alkoholowy.Opadaja mi rece juz. Prosze podpowiedzcie jak Wy sobie z tym radziliscie, co bylo ta ,,iskra,, ze postanowiliscie poddac sie leczeniu, isc inna droga ?? "
      _______________________________________________________________________________________________.
      Osiagniecie wlasnego dna jest ta ,,iskra,, ktora spowodowala, ze postanowilem cos z soba zrobic.
      Wtedy nie funkcjonowalem juz ani z alkoholem, ani bez niego.
      Jedno jest pewne, ze ty swojemu synowi pomoc nie potrafisz, ale sobie samej TAK (z Al-Anon).
      Nikt nie potrafi odmienic drugiego, gdyz samemu sie zmienic jest cholernie trudno, ale to warto.
      Odwagi zycze do zmian.
      A...
      Ps. Pojdz na Mityngi i poczytaj "Codzienne Refleksje" Al-Anon
    • afq Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 22.06.20, 15:43
      aaleksandra22 napisała:

      > Prosze podpowiedzcie jak Wy sobie z tym radziliscie, co bylo ta ,,iskra,, ze postanowiliscie poddac sie leczeniu,
      > isc inna droga ??

      co było tą iskrą? które mnie popchnęła do terapii?

      musiałem upaść na dno, potem się przekonać że moje dno leży jeszcze niżej
      potem kilka razy sie przekonać że to jednak jest duży problem
      na koniec jeszcze nabrac przekonania, metodą prób i błędów, że sam z tego nie wyjdę

      no i wtedy, po takim snopie iskier
      poszedłem na terapię
      i niestety, ludzie w okół mnie mogli mi w nieskończoność powtarzać "co ty robisz?"
      to dla pijącego nie ma za bardzo znaczenia, musi sam poczuć na prawde mocno
      by coś sie zmieniło
    • solwer Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 22.06.20, 23:17
      aaleksandra22 21.06.20, 19:48 napisała post który zakończyła pytaniem: Prosze podpowiedzcie jak Wy sobie z tym radziliscie, co bylo ta ,,iskra,, ze postanowiliscie poddac sie leczeniu, isc inna droga ??
      Kilkoro użytkowników forum już kiedyś wypowiedziało się w temacie. Przeczytasz o tym tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,169421570,169421570,akcja_reaktywacja_nasze_historie_leczenia.html
      Od siebie dodam: .Doświadczenia trzeźwych już alkoholików wskazują jako warunek niezbędny do osiągnięcia abstynencji i trzeźwienia, wolę zaprzestania picia. Decyzja ta powstaje tylko u niektórych uzależnionych. Ci mają szanse(podkreślam szanse nie pewność) na wyjście z czynnego uzależnienia. Pozostali podążają szybkim krokiem w kierunku kostnicy, bo alkoholizm jest chorobą śmiertelną .Alkoholik , konieczność zaprzestania picia stwierdza pod wpływem osobistych przeżyć. Mówimy wtedy o osiągnięciu dna. Te motywy są dla każdej osoby inne. Dlatego mówimy o różnych poziomach osiągniętego dna. Najczęściej alkoholik zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że bez alkoholu nie może żyć a pijąc dalej zapije się na śmierć. To najlepszy moment do rozpoczęcia terapii.
      Twój syn tego stanu nie osiągnął. Gminna komisja, leczenie (przymusowe ?) lub wymuszone nie spełnia warunku chęci zaprzestania picia. Alkoholik zmienia taktykę.Dla świętego spokoju, idzie na terapię. Wszyscy widzą że się leczy. Kilka miesięcy w abstynencji, dzięki środkom uspokajającym przeżyje. Organizm odpocznie i dalej może pić. O co pretensje? Nie taka terapia, albo: widzicie na mnie to nie działa. Ja zrobiłem wszystko co chcieliście!
      Obawiam się, że ty czyli Matka i inni bliscy, pomagacie mu w trwaniu w czynnym alkoholizmie Nie potraficie się mu przeciwstawić. Ktoś przecież finansuje te jego ciągi, ktoś opłaca mu mieszkanie, daje jeść, ktoś nie ściąga alimentów na dzieci,lub zadowala się byle ochłapem. To ty i inni bliscy powinniście iść na terapię dla osób współuzależnionych. Tam wam pokażą jak ma wyglądać twarda,nie małpia miłość, jak ma wyglądać pomoc i kiedy ją dać,a kiedy się odwrócić plecami !(np. na pożycz stówę do wypłaty bo wiesz…)
      Technicznie to powinnaś iść do najbliższej poradni uzależnień i uzyskać pomoc Równolegle znajdź w twojej okolicy(gminie ) spotkania osób współuzależnionych organizowane przez Al. Anon Zacznij na nie chodzić i wyciągnij wnioski z tego co tam usłyszysz. Syna póki co nie zauważasz .Nawet widząc go pijanego , leżącego na rynku, nie organizujesz pomocy celem transportu do domu, lecz dzwonisz na policję, że ochlaptus leży. Koniec komfortu! Niech płaci za swoje swawole. Opłacając kary finansowe, braknie pieniędzy na alkohol, a pić się chce!! Tego typu postępowanie powoduje, że alkoholik zaczyna się źle czuć ze swoim piciem.
      Dotrze do niego że jest alkoholikiem!Będzie potrafił to przyznać dobrowolnie. Wtedy poprosi o pomoc słowami Ja już nie chce pic!. Dopiero wtedy ty i jego bliscy udzielicie mu jej Po przejściu terapii i spotkań Al. Anon ,będziesz już wiedziała jak jej udzielić.
      Wytrwania w twardej miłości życzę. Solwer
      • jerzy30 Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 26.06.20, 18:39
        Tu jest odpowiedz dlaczego dalej chla - Obawiam się, że ty czyli Matka i inni bliscy, pomagacie mu w trwaniu w czynnym alkoholizmie Nie potraficie się mu przeciwstawić. Ktoś przecież finansuje te jego ciągi, ktoś opłaca mu mieszkanie, daje jeść, ktoś nie ściąga alimentów na dzieci,lub zadowala się byle ochłapem. Ktoś przecież finansuje te jego ciągi,Ktoś przecież finansuje te jego ciągi,Ktoś przecież finansuje te jego ciągi,
        • quba Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 27.06.20, 06:37
          Jerzy, po co przepisujesz cudze wypowiedzi? Masz coś do dodania to napisz, nie masz - to nie przepisuj. Po co? Pani Aleksandra na pewno sama potrafi podkreślić to, co jest ważne w każdej wypowiedzi.
          Pozdroienia.
          A do Pani Aleksandry też mam słowo, wiem, że trudno Pani będzie, ale naprawdę musi Pani wykreślić ze swego życia myśl, że syn to dzieciaczek, któremu trzeba pomagać. Wyrzucić z domu, niech się zeszmaci, im szybciej to się stanie, tym szybciej osiągnie dno, a co za tym idzie - odbije się od tego dna i wypłynie na powierzchnię. Trzeba wykorzystywać podpowiedzi specjalistów i w żadnym razie nie hołubić pijaka. On, kiedy stanie na nogi, podziękuje Pani. Proszę dzielnie trzymać się własnych postanowień i pamiętać, że Pani nie powinna się za niego wstydzić. To dorosły człowiek, sam odpowiada za swoje życie. A przynajmniej powinien.
          • jerzy30 Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 30.06.20, 08:13
            quba - bo ta odpowiedz solwera wystarcza za rok wykladow o uzaleznieniach - ja tez trafilem na terapie jak mi ojciec i matka powiedzieli ze mam sie u nich nie pojawiac bo ich dom dla mnie jest zamkniety [mieszkalem sam] i tak sie na nich wscieklem za to wyrzucenie ze sobie postanowilem [ja wam jeszcze pokaze] i poszedlem na terapie - 30 lat temu - od tamtej pory skutecznie
            • aaugustw Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 30.06.20, 12:10
              jerzy30 tlumaczy sie, cyt:
              quba - bo ta odpowiedz solwera wystarcza za rok wykladow o uzaleznieniach...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              wiec ja (A...) dodaje:
              zatem po co jeszcze jeżyku powtarzasz te (ponizsze) slowa, jak papuga
              ... Ktoś przecież finansuje te jego ciągi,Ktoś przecież finansuje te jego ciągi,Ktoś przecież finansuje te jego ciągi,"
              A...
              Ps. niepicie to nie wszystko, czego mamy sie spodziewac po przebudzeniu duchowym.
              Abstynencja to zaledwie sam poczatek - slowa Billa.
              (u niektorych taka abstynencja trwa cale zycie, bez przebudzenia sie)
    • aaugustw Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 23.06.20, 12:30
      Witaj aaleksandra22,
      nie, nie oczekuje zadnych podziekowan, ale odezwij sie i napisz prosze,
      co sądzisz o otrzymanych tutaj podpowiedziach o ktore prosilas i czy zaufalas im?
      Jakie masz zamiar teraz podjac kroki?
      A...
      • aaugustw Re: pomocyyyyy II (pijacy syn) 23.06.20, 15:50
        A... zapytal aaleksandra22, cyt:
        "... co sądzisz o otrzymanych tutaj podpowiedziach o ktore prosilas i czy zaufalas im?
        ___________________________________________________________________________________.
        Z tym zaufaniem to skomplikowana sprawa.

        Seneka w tym temacie powiedzial:
        "Jest jednakowo źle, ufać wszystkim albo nikomu".

        To zaufanie u mnie mialo rozne oblicza...
        Kiedy bylem jeszcze nietrzezwym, nie ufalem nikomu...
        Po osiagnieciu swojego dna i wyrazeniu gotowosci do abstynencji
        ufalem wszystkim, ktorzy chcieli mi "pomoc"...
        Efekt byl taki, ze dalej chodzilem w kółko, jak obłąkany.
        Dopiero kiedy spotkalem (juz na odtruciu) pierwszego trzezwego alkoholika,
        ktory w swej aowskiej sluzbie przyjezdzal do nas aby dzielic sie swym
        doswiadczeniem, cos zaczelo we mnie zakwitac... - on wypowiadal slowa,
        ktore docieraly do mnie i ktore rozumialem tak, jakbym to ja sam byl.
        Jemu pierwszemu - trzezwemu alkoholikowi - uwierzylem w pelni.
        I tak sprawa sie toczy po dzien dzisiejszy, ponad 23 i pół roku...
        Tam gdzie chodzi o moja chorobe ufam tylko trzezwym alkoholikom,
        ktorych wypowiedzi trafiaja do mnie i ktore ja, jak ogniwa skladam do
        mojego łańcucha trzezwosci...
        Pozdrawiam w zaufaniu :-)
        A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka