forty Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 15:34 Spacja-nie-dziala-stad-kreski Jak-pamietacie-jestem-w-trakcie-rozwodu-maz-alkoholik.Moja-corka-nienawidzi-go- i-jest-w-stosunku-do-niego-pelna-nienawisci.Maz-ywa-czasami-w-domu-w-ciagu- dnia,na-noce-nie-przychodzi.Wczoraj-corka-upila-sie-razem-ze-swoim-chlopakiem.- jest-ogolnie-pelna-agresji,a-po-alkoholzwlaszcza-lepiej-jej-nie-wkurzac(geny-po- ojcu).Mieli-skads-pistolet-gazowy.-wrocili-o-22-giej-i-chcieli-isc- spaC.Niestety-przyszedl-maz-i-mial-cos-zeskanowac(ona-nie-znosi-tego- dzwieku).Zerwala-sie-z-lozka-chwycila-pistolet(na-szczescie-nie-byl-nabity)-i- wpadla-do-pokoju-gdzie-siedzial-maz-przy-skanerze.Nie-bylam-w-stanie-jej- utrzymac-i-zabrac-tego-narzedzia.---kilka-razy-pociagnela-za-spust-z-wrzaskiem.- gdy-wyrwalam-jej-w-koncu-pistolet,rzucila-sie-na-niego-z-rekami.-podrapala-mu- twarz.-wreszcie-ja-oderwalam.-wtedy-jej-chlopak-zaczal-wrzeszczec-na-meza-i-mu- grozic.-Corka-sie-ze-mna-szarpala.-ledwo-bylam-w-stanie-ja-utrzymac.-krzyczalam- do-jej-chlopaka,zeby-puscil-meza,ale-do-niego-nic-nie-docieralo.-krzyxzalam-do- meza-zeby-wyszedl-z-domu,ale-tamtam-zastawil-mu-dzrzwi.Chcialam+wezwac- policje!!,ale-nie-mialam-wolnej-reki.-Corka-mi-sie-wyrwala-i-pobo-iglo-do- kuchni-po-noz,z-okrzykiem,ze-zabieje--sku....i-wreszcioe-sie-to-skonczy.Maz- wreszcie-wyszedl.-wezwal-policje.-oni-wybiegli-za-min.Ja-zostalam-w- domu.Wczesniejschowalam-wszystkie-noze.Corke-i-jej-chlopaka-zabrala- policja.Mieli-przy-sobie-pistolet.(bez-pozwoleniw-i-pijani.Wiedza,ze-corka- grozila-mezowi-bronia.-zabrali-ja-do-izby-wytrzezwien.--.Pol-dnia-spedzilam-na- komisariacie.-okazalo-sie,ze-o-10-tej-miala-jeszcze-2-promile-alkoholu.Mam-tam- byc-o-18-tej.Jej-chlopak-byl-na-dolku-i-teraz-czeka-na-koisariacie,az-ja- przywiza,jak-wytrzezwieje.Nie-wiem-co-jej-w-zwiazku-z-tyn-grozi.Cala-sie-trzese- z-nerwow.To-jest-ta-straszna-historia.Wiem,ze-jest-dorasla-iu-musi-poniesc- konsekwencje,-ale-co-dalej,ona-porzebuje-jakiejs-pomocy.Gdziue-jejh- szukac.Probawalam-namowic-ja-na-terapie-DDA-ona-twierdzi,ze-jest-zdrowa.Prosze- napiszcie-cos-madrego.Czuwam-do-127-tej,potem-musze-jechac-na-komende.To-nie- jest-zart.To-PRAWDA!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 18:07 Kiepska sprawa,forty.Prawde mówiąc nie bardzo wiem czy jest tu cos do radzenia.Coś sie stało i już się nie odstanie.To teraz chyba nie jest kwestia wyproszenia u policjantów by ja puścili.Jeśli jest oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa a zapewne jest to konsekwencje trzeba będzie ponieść. Paradoksalnie może to byc jakis punkt zwrotny w życiu córy...,bo można nienawidzic ,życ z ta nienawiścia i dokładnie robić w życiu to co ojciec.Chyba marnie mi wyszło to "pocieszenie"... Odpowiedz Link Zgłoś
gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 18:15 Nie wiem czy to jest mądre, co napiszę ale wobec tak dramatycznego wołania i braku odzewu znawców tematu......Twoja opowieśc przypomina historie "dzikiego zachodu" ale jesli to prawda, to usiądź sobie wygodnie, zrób herbatę, zjedz coś smacznego, obejrzyj film lub poczytaj i nie przejmuj się szaleńcami. Nie daj sobie zepsuć świąt. Jeżeli Twoja rodzina, nie chce ich spędzać w sposób Tobie odpowiadający, to pozwól im spędzać je tak, jak chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 21:50 Jestem-juz-w-domu,z-corka.Wyszlo-jej-to-na-dobre-wg.-mnie,chociaz-to-co-pisze- moze-nie-brzmiec-jak-tekst-o-ukochanej-corce.Tak-wlasnie-mysle,a-to-rowniez- zasluga-mojej-terapii.Nie-brac-odpowiedzialnosci-za-innych,tylko-za-siebie.Mam- nadzieje,ze-to-zmieni-jej-sposob-myslenia-i-zachowania-wzgledem-ojca.Nie- oczekuje-od-niej-milosci-do-ojca,ale-bycia-na-dystans-i-w-pozycji-neutralnej-na- zewnatrz.Nie-sposob-zyc-normalnie,-gdy-ciagle-odczuwasz-zagrozenie-i-to-ze- strony-tak-bliskiej-ci-osoby(corka).Na-razie-nie-ma-zadnych-komplikacji.Czuje- sie-juz-lepiej,najgorsze-bylo-wczoraj.Dobranoc-wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 02:33 Moment jest dobry aby porozmawiać a w wyniku rozmowy udac sie do fachowców na terapię dla DDA.Bo z biegiem czasu złe wspomnienia z pobytu na izbie ,z samego wydarzenia będą blaknąć. Myślę,że znajdzie tu zastosowanie powiedzenia "kuj żelazo póki gorące"A w jaki sposób,by nie przedobrzyć czy nie załatwiac wszystkiego za kogoś-to jak sama piszesz -ze swojej terapii wiesz:) Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 11:48 To byla dla niej kuracja wstrząsowa.Była przerażona i płakała. Teraz wreszcie dojrzy swój problem. AGRESJĘ!!!! Alkohol wzmocnił ją tylko.Czsami na trzeźwo miała takie akcje,z innymi przedmiotami. I tak uratowałam ją przed najgorszym, bo wyrwałam jej noże. Udało mi się nie pokaleczyć, ale noszę na sobie ślady szarpaniny, wyglądam jak po pobiciu, twarz na szczęście bez znaków.Nie wiem, ile jeszcze jestem w stanie znieść, kończą mi się granice. Powiedziałam córce, że jestem skłonna oddać ją na leczenie zamknięte, bo jest po prostu niebezpieczna dla otoczenia, a ja mam dość horroru w życiu. Myślicie, że DDA wystarczy, ona powinna coś brać, tzn. już trudno mi jeszcze jasno myśleć. Olałam przez to wydarzenie dwie terapie w tym tygodniu grupową i indywidualną, nie czuje się na siłach, cały czas bym tylko wyła(płakała).Coraz częściej mi się to zdarza, chyba za dużo przeszłam. Zwykle łzy to u mnie rzadkość, ale jak się zacznie to bez końca. Napiszcie, co myślicie o leczeniu dla niej, może macie jakieś inne konstruktywne pomysły. Jestem w pracy(dlatego działa spacja). Ciekawe, czy jestem w stanie olać również pracę- pewnie nie(bo za co będziemy żyć).Tylko mam na to coraz mniejszą ochotę. Do napisania. Odpowiedz Link Zgłoś
gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 13:08 Niepytana, pospieszę jednak z radą. powinnaś rzucić prace i zaangażować się bez reszty w problemy swojej rodziny. Obawiam się też, że rady Hepika i innych osób z tego forum, nie wystarczą. Poczyń więc starania aby rozwiązywaniem Twoich problemów zajęli się wszyscy, do których jesteś w stanie dotrzeć. Watpię jednak czy dadzą radę...inwencja osób nadużywających alkochol, nie zna granic. Granice ma jednak wytrzymalośc otoczenia....na szczęście dla obu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 13:35 tak się składa, że moje wynagrodzenie jest jedynym dochodem, myśląc o olaniu pracy, miałam na myśli stan, w którym już nic nie jest ważne czyli totalną degrengoladę (niech każdy liczy na siebie), ja mam to w dupie. Do tego stanu jeszcze mi brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 19:14 Sądziłam, że intencje są jasne. Jeżeli Twoja córka jest osobą dorosłą, niech ponosi konsekwencje swoich czynów. Nie zostawiaj jej ale też nie usprawiedliwiaj. Czas wkładania w głowę już minął, teraz musi zacząć korzystać z tego, co tam włożyłaś a raczej włożyliście...razem z mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtech451 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 14:00 Myślę, że nalezy wykorzystać sytuację jaką córka sama spowodowała. Jeżeli wniesione będzie oskarżenie przez policję to absolutnie nie interweniowałbym tylko czekał na rozwój wydarzeń. Może cała procedura, stanięcie przed sądem, ewentualny wyrok (zapewne w zawiasach) spowoduje wystarczający szok dla młodej dziewczyny aby zrozumiała swoje postępowanie. Sama forty widzisz, że wszelkie twoje namowy i prośby to "grochem o ścianę". Rozwiązanie dla matki drastyczne ale to nie Ty spowodowałaś tę sytuację tylko Twoja córka i powinna ponieść konsekwencje swojego działania. Inaczej dojdzie kiedyś po alkoholu i przy akceptacji swojego chłopaka do przekonania, że "właściwie to sie nic nie stało, tylko szajba mi odbiła a stara (przepraszam) i tak mi odpuści" bo już to raz zrobiłaś. Jeżeli zrobiła to raz to może zrobić po raz kolejny mająć jeszcze poparcie dla swojego zachowania ze strony chłopaka. Nie cofaj się, idź za ciosem przez nią wymierzonym i postaraj sie aby poniosła wszelkie konsekwencje z tym związane. Odpuścisz - przegrasz i nigdy jej nie namówisz na leczenie czy wizytę u specjalisty. Moim zdaniem to jest OSTATNI dzwonek. Następnym razem dojdzie do tragedii. Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 14:06 Całkowicie się z Tobą zgadzam !!!!! Tu właściwie chodzi o jej przyszłość, a ja chcę jej pomóc i mogę to zrobić tylko w ten sposób tzn. musi iść na terapię dla DDA i może jeszcze gdzieś. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtech451 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 14:22 A Twoja przyszłość nie ma znaczenia? A dlaczego nie myślisz o sobie? Nic już nie nalezy ci się od życia? Żyjesz tylko aby pomóc córce? Chodzi o przyszłość Was wszystkich. P.S. A jak chcesz ją zmusić do pójścia na terapię? Jak dotychczas to Ci się nie udało Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 22:08 do-gb;tak-wlasnie-zrozumialam-teoj-post-porada-wspak.-wojciechu;chyba-juz-od- dawna-nie-mam-swojego-zycia.Sadze,ze-zrezygnowalam-z-niego-z-wielu-przyczyn (tzn.problemy-z-alkoholizmem-meza,wstyd-przed-znalomymi,unikanie-miejsc-gdzie- mozna-picMialam-male-dziecko-i-jak-sadzilam-wtedy-uda-mi-sie-je-wychowac-dobrze- nawet-w-takich-warunkach.Bylam-inna(nie-bardzo-wiedzaca-co-robic-osoba,dziecko- sprawilo,ze-czulam-sie-zalezna?,slabsza?,odpowiadalam-za-nia-tylko-jaMoze-to- troche-niejasno-sformulowane,nie-myslalam-wtedy-o-odejsciu-od-meza.Sama- praktycznie-wychowywalam-corke,ograniczlam-jej-kontakty-z-mezem-w-wiadomych- momentach.Bylam-pewna,ze-uniknie-pewnej-wiedzy.Ze-sie-poprawi.Nigdy-nie-bylam- odwazna-i-radykalna-w-dzialaniu.Jestem-o-to-zla-na-siebie.Za-brak-zdecydowania- i-wlasnego-stanowiska.Jestem-z-corka-bardzo-emocjonalnie-zwiazana,na-dodatek- mam-poczucie-winy,ze-przeze-mnie-to-znosila-i-znosi.Udalo-mi-sie-zerwac-wiezi-z- mezem.Tzn.-odpowiedzialnosc-za-niego-i-zycie-jego-zyciem.Ale-z-corka-to-gorsza- sprawa.Gdy-dzis-zaproponowalam-jej-pojscie-na-terapie-powiedziala,ze-robie-z- niej-wariatke-i-nie-ma-mowy.Moze-zle-zaczelam-rozmowe,sprobuje-w-inny- sposob.Tak,rzeczywiscie-zyje-dla-niejjesli-ona-przegra-to-po-co-te-20- lat.Postarajcie-sie-chociaz-zrozumiec,bo-jak-sadze,uwazacie,ze-zle-mysle. Pisze-na-tym-forum,bo-tutaj-pierwszy-raz-odwazylam-sie-poprosic-o-pomoc,prawie- 2-lata-temu,pisze-poniewaz-nie-mam-sie-z-kim-podzielic-swoimi- klopotami.Wszystko-nosze-zwykle-w-sobie.Jest-terapia,to-pomaga,ale-ktos-bliski- na-juz-jest-potrzebny.O-tym-swiatecznym-zdarzeniu-nie-moge-mowic-teraz-nawet- tam.Tu-nie-widze-twarzy-i-Wy-mojej-tez-nie.Moge-byc-anonimowa.Jesli-Was-te- sprawy-wkurzaja-albo-co-bardziej-trafne-moja-slepota-i-brak-rozumu-to-po-prostu- mnie-olejcie,nie-musicie-odpowiadac..Nie-uzalam-sie-nad-soba,jestem-tylko-mam- nadzieje,ze-na-krotko-bezsilna.Staram-sie-mysleckonstruktywnie,ale-na-razie- udaje-mi-sie-nie-myslec-o-tamtym.Dziekuje-Wam-i-do-jutra. P.S.W-domu-nie-dziala-spacja-i-polskie-znaki.Stad-ten-dziwny-jezyk. Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 22:25 Jeszcze-jedno.Nie-usprawiedliwiam-zachowania-corki.Uwazam,ze-wezwanie-policji- bylo-sluszmym-i-jedynym-rozwiazamiem.Nie-pocieszalam-jej-po- powrocie.Powiedzialam,ze-sama-do-tego-doprowadzila-i-ze,ja-tez-chcialam-wezwac- policje(wychodzi-na-to,ze-na-nia??!!).Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Re: czy-ktos-tu-jest! 28.12.04, 08:59 A ja się obawiam, forty,że popełniasz ten sam błąd ,który popełniałaś przez 20 lat wobec meza.Niby zdajesz sobie sprawę z tego ale jednym zdaniem to przekreślasz ,pisząc,że córa to co innego niż maż.Pamiętam,jak zdawałaś z nia albo za nia prawie maturę.Nie przeżyjesz życia za nia. Z tego co piiszesz byłas zszokowana samym atakiem,martwi Cię agresja a sam fakt upojenia alkoholowego córy juz nie tak bardzo.Czyli wynika z tego,że nie był to jej pierwszy raz.I gdzieś tam juz słychać usprawiedliwianie jej zachowania trudnym dzieciństwem ,ojcem alkoholikiem ... A mnie się wydaje,że córa jest na najlepszej drodze do powielenia picia i życia swojego ojca.Im bardziej będziesz zaklinac ja by tego nie robiła a jednocześnie chroniła od konsekwencji tym bedzie gorzej. Przez pierwsza połowę życia robiłaś to w stosunku do meża,przez druga będziesz to robiła w stosunku do córy? Obawiam sie ,że z podobnym efektem.Dla Ciebie zabraknie nawet jednego roku a nawet miesiąca... Piszesz ,że odpuściłaś SWOJĄ terapie,SWOJE spotkanie Al-anon.Ile SWOICH ,innych zwykłych przyjemności jesteś w stanie jeszcze poświęcić? Odpowiedz Link Zgłoś
wojtech451 Re: czy-ktos-tu-jest! - Jest, jest ! 28.12.04, 09:01 >Nigdy-nie-bylam-odwazna-i-radykalna-w-dzialaniu. >Jestem-o-to-zla-na-siebie. >Za brak-zdecydowania-i-wlasnego-stanowiska. Najwyższy czas aby to zmienić. TY zacznij rozdawać karty a córka czy mąż jeżeli chcą to niech grają razem z Tobą ale według Twoich zasad. Jeżeli nie, to pamiętaj - to ich wybór! > mam-poczucie-winy,ze-przeze-mnie-to-znosila-i-znosi. Taki los zgotował jej ojciec, nie Ty! >Udalo-mi-sie-zerwac-wiezi-z mezem.Tzn.-odpowiedzialnosc-za-niego-i-zycie-jego- >zyciem. Ha! Czyli jednak potrafisz podejmować decyzje i wprowadzać je konsekwentnie w życie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, bardzo trudno było? >Gdy-dzis-zaproponowalam-jej-pojscie-na-terapie-powiedziala,ze-robie-z- > niej-wariatke-i-nie-ma-mowy.Moze-zle-zaczelam-rozmowe,sprobuje-w-inny- > sposob. Bardzo dobrym sposobem prowadzenia rozmowy z dziećmi a także dorosłymi ludźmi jest zadawanie pytań. Sprawdziłem wielokrotnie. Jeżeli mój adwersarz przestał odpowiadać, znaczyło to, że zaczął zmieniać sposób myślenia a to już dużo. Często sam potem wracał do tematu. >Tak,rzeczywiscie-zyje-dla-niej Dobrze że nie ma tu słowa "tylko" >jesli-ona-przegra-to-po-co-te-20-lat. To czy tak się stanie w dużej mierze zależy od Twoje zdecydowanego działania. Ale nie wszystko zależy od Ciebie. Nie można błędami dorosłych dzieci obarczać wyłącznie rodziców. >Nie-uzalam-sie-nad-soba, >jestem-tylko-mam-nadzieje,ze-na-krotko-bezsilna. >Staram-sie-myslec konstruktywnie, >na-razie-udaje-mi-sie-nie-myslec-o-tamtym. Trochę zmodyfikowałem Twój powyższy wpis aby uwypuklić pojedyncze wnioski. No i bardzo dobrze. Sygnaturka też mi się podoba - kandydat na optymistę. Już nim jesteś! Odpowiedz Link Zgłoś
forty Re: czy-ktos-tu-jest! - Jest, jest ! 28.12.04, 12:20 Czytam uważnie Wasze posty.Rzeczywiscie, uważam, że córka to co innego. Może dlatego, że on jako mój dorosły partner dał mi nieźle w kość; a ona byla mała, więc nie było sprawy. Oboje mają podobne charaktery, są uparci, złośliwi, wybuchowi. Jeśli chodzi o picie alkoholu, to nie było z nią właściwie problemów. Natomiast wściekłość na ojca była od dawna, okazywana w trakcie ciągu i w czasie wychodzenia z picia. Tłumaczyłam, że to choroba (nie wierzy), tamten miał pretensje, że ona sie tak do niego odnosi. A ja w środku tego młyna. Teraz sądzę, że on specjalnie przyszedł o 22,30 i zaczął skanowac. Wiedział, że jest po alkoholu i chciał ją wku...Nie było to mu potrzebne, bo po zajściu już nie wrócił, w niedzielę też nie. On wie, że córka nie znosi tego pisku i pora nie taka. Córka zachowała się zupełnie jak kiedyś jej ojciec, gdy wracal pijany, tylko on niszczył przedmioty. Tak samo się z nim szarpałam, żeby się uspokoił, jak teraz z córką. TO NIE JEST TŁUMACZENIE JEJ !!!! Na terapii właśnie zmiana mojego stosunku do niej jest przedmiotem mojej pracy i to bardzo trudne. Jeśli z mężem po 10 latach po raz pierwszy wystąpiłam o rozwód, to teraz może szybciej dojrzeję, mam przecież pomoc. Terapię odpuściłam tylko w tym tygodniu, bo jestem niestabilna psychicznie i nie panuję nad sobą za bardzo. A nie chcę tam wrzeszczeć itp. Po prostu się teraz wyciszam, zero emocji z zewnątrz jeśli to możliwe. Powiedziałam jej, że idzie w ślady swego idola, że zachowała się dokładnie jak on. I mój mąż też jest tego świadom, tylko, że on może nią w ten sposób manipulować. Odpowiedz Link Zgłoś