czy-ktos-tu-jest!

25.12.04, 23:59
prosze
    • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 15:34
      Spacja-nie-dziala-stad-kreski
      Jak-pamietacie-jestem-w-trakcie-rozwodu-maz-alkoholik.Moja-corka-nienawidzi-go-
      i-jest-w-stosunku-do-niego-pelna-nienawisci.Maz-ywa-czasami-w-domu-w-ciagu-
      dnia,na-noce-nie-przychodzi.Wczoraj-corka-upila-sie-razem-ze-swoim-chlopakiem.-
      jest-ogolnie-pelna-agresji,a-po-alkoholzwlaszcza-lepiej-jej-nie-wkurzac(geny-po-
      ojcu).Mieli-skads-pistolet-gazowy.-wrocili-o-22-giej-i-chcieli-isc-
      spaC.Niestety-przyszedl-maz-i-mial-cos-zeskanowac(ona-nie-znosi-tego-
      dzwieku).Zerwala-sie-z-lozka-chwycila-pistolet(na-szczescie-nie-byl-nabity)-i-
      wpadla-do-pokoju-gdzie-siedzial-maz-przy-skanerze.Nie-bylam-w-stanie-jej-
      utrzymac-i-zabrac-tego-narzedzia.---kilka-razy-pociagnela-za-spust-z-wrzaskiem.-
      gdy-wyrwalam-jej-w-koncu-pistolet,rzucila-sie-na-niego-z-rekami.-podrapala-mu-
      twarz.-wreszcie-ja-oderwalam.-wtedy-jej-chlopak-zaczal-wrzeszczec-na-meza-i-mu-
      grozic.-Corka-sie-ze-mna-szarpala.-ledwo-bylam-w-stanie-ja-utrzymac.-krzyczalam-
      do-jej-chlopaka,zeby-puscil-meza,ale-do-niego-nic-nie-docieralo.-krzyxzalam-do-
      meza-zeby-wyszedl-z-domu,ale-tamtam-zastawil-mu-dzrzwi.Chcialam+wezwac-
      policje!!,ale-nie-mialam-wolnej-reki.-Corka-mi-sie-wyrwala-i-pobo-iglo-do-
      kuchni-po-noz,z-okrzykiem,ze-zabieje--sku....i-wreszcioe-sie-to-skonczy.Maz-
      wreszcie-wyszedl.-wezwal-policje.-oni-wybiegli-za-min.Ja-zostalam-w-
      domu.Wczesniejschowalam-wszystkie-noze.Corke-i-jej-chlopaka-zabrala-
      policja.Mieli-przy-sobie-pistolet.(bez-pozwoleniw-i-pijani.Wiedza,ze-corka-
      grozila-mezowi-bronia.-zabrali-ja-do-izby-wytrzezwien.--.Pol-dnia-spedzilam-na-
      komisariacie.-okazalo-sie,ze-o-10-tej-miala-jeszcze-2-promile-alkoholu.Mam-tam-
      byc-o-18-tej.Jej-chlopak-byl-na-dolku-i-teraz-czeka-na-koisariacie,az-ja-
      przywiza,jak-wytrzezwieje.Nie-wiem-co-jej-w-zwiazku-z-tyn-grozi.Cala-sie-trzese-
      z-nerwow.To-jest-ta-straszna-historia.Wiem,ze-jest-dorasla-iu-musi-poniesc-
      konsekwencje,-ale-co-dalej,ona-porzebuje-jakiejs-pomocy.Gdziue-jejh-
      szukac.Probawalam-namowic-ja-na-terapie-DDA-ona-twierdzi,ze-jest-zdrowa.Prosze-
      napiszcie-cos-madrego.Czuwam-do-127-tej,potem-musze-jechac-na-komende.To-nie-
      jest-zart.To-PRAWDA!!!!!
      • hepik1 Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 18:07
        Kiepska sprawa,forty.Prawde mówiąc nie bardzo wiem czy jest tu cos do
        radzenia.Coś sie stało i już się nie odstanie.To teraz chyba nie jest kwestia
        wyproszenia u policjantów by ja puścili.Jeśli jest oficjalne zawiadomienie o
        popełnieniu przestępstwa a zapewne jest to konsekwencje trzeba będzie ponieść.
        Paradoksalnie może to byc jakis punkt zwrotny w życiu córy...,bo można
        nienawidzic ,życ z ta nienawiścia i dokładnie robić w życiu to co ojciec.Chyba
        marnie mi wyszło to "pocieszenie"...
      • gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 18:15
        Nie wiem czy to jest mądre, co napiszę ale wobec tak dramatycznego wołania i
        braku odzewu znawców tematu......Twoja opowieśc przypomina historie "dzikiego
        zachodu" ale jesli to prawda, to usiądź sobie wygodnie, zrób herbatę, zjedz coś
        smacznego, obejrzyj film lub poczytaj i nie przejmuj się szaleńcami. Nie daj
        sobie zepsuć świąt. Jeżeli Twoja rodzina, nie chce ich spędzać w sposób Tobie
        odpowiadający, to pozwól im spędzać je tak, jak chcą.
        • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 26.12.04, 21:50
          Jestem-juz-w-domu,z-corka.Wyszlo-jej-to-na-dobre-wg.-mnie,chociaz-to-co-pisze-
          moze-nie-brzmiec-jak-tekst-o-ukochanej-corce.Tak-wlasnie-mysle,a-to-rowniez-
          zasluga-mojej-terapii.Nie-brac-odpowiedzialnosci-za-innych,tylko-za-siebie.Mam-
          nadzieje,ze-to-zmieni-jej-sposob-myslenia-i-zachowania-wzgledem-ojca.Nie-
          oczekuje-od-niej-milosci-do-ojca,ale-bycia-na-dystans-i-w-pozycji-neutralnej-na-
          zewnatrz.Nie-sposob-zyc-normalnie,-gdy-ciagle-odczuwasz-zagrozenie-i-to-ze-
          strony-tak-bliskiej-ci-osoby(corka).Na-razie-nie-ma-zadnych-komplikacji.Czuje-
          sie-juz-lepiej,najgorsze-bylo-wczoraj.Dobranoc-wszystkim.
          • hepik1 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 02:33
            Moment jest dobry aby porozmawiać a w wyniku rozmowy udac sie do fachowców na
            terapię dla DDA.Bo z biegiem czasu złe wspomnienia z pobytu na izbie ,z samego
            wydarzenia będą blaknąć. Myślę,że znajdzie tu zastosowanie powiedzenia "kuj
            żelazo póki gorące"A w jaki sposób,by nie przedobrzyć czy nie załatwiac
            wszystkiego za kogoś-to jak sama piszesz -ze swojej terapii wiesz:)
            Pozdr
            • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 11:48
              To byla dla niej kuracja wstrząsowa.Była przerażona i płakała. Teraz wreszcie
              dojrzy swój problem. AGRESJĘ!!!! Alkohol wzmocnił ją tylko.Czsami na trzeźwo
              miała takie akcje,z innymi przedmiotami. I tak uratowałam ją przed najgorszym,
              bo wyrwałam jej noże. Udało mi się nie pokaleczyć, ale noszę na sobie ślady
              szarpaniny, wyglądam jak po pobiciu, twarz na szczęście bez znaków.Nie wiem,
              ile jeszcze jestem w stanie znieść, kończą mi się granice. Powiedziałam córce,
              że jestem skłonna oddać ją na leczenie zamknięte, bo jest po prostu
              niebezpieczna dla otoczenia, a ja mam dość horroru w życiu. Myślicie, że DDA
              wystarczy, ona powinna coś brać, tzn. już trudno mi jeszcze jasno myśleć.
              Olałam przez to wydarzenie dwie terapie w tym tygodniu grupową i indywidualną,
              nie czuje się na siłach, cały czas bym tylko wyła(płakała).Coraz częściej mi
              się to zdarza, chyba za dużo przeszłam. Zwykle łzy to u mnie rzadkość, ale jak
              się zacznie to bez końca. Napiszcie, co myślicie o leczeniu dla niej, może
              macie jakieś inne konstruktywne pomysły. Jestem w pracy(dlatego działa spacja).
              Ciekawe, czy jestem w stanie olać również pracę- pewnie nie(bo za co będziemy
              żyć).Tylko mam na to coraz mniejszą ochotę. Do napisania.
              • gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 13:08
                Niepytana, pospieszę jednak z radą. powinnaś rzucić prace i zaangażować się bez
                reszty w problemy swojej rodziny. Obawiam się też, że rady Hepika i innych osób
                z tego forum, nie wystarczą. Poczyń więc starania aby rozwiązywaniem Twoich
                problemów zajęli się wszyscy, do których jesteś w stanie dotrzeć. Watpię jednak
                czy dadzą radę...inwencja osób nadużywających alkochol, nie zna granic. Granice
                ma jednak wytrzymalośc otoczenia....na szczęście dla obu stron.
              • gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 13:13
                ALKOHOL...PRZEPRASZAM ZA BŁĄD
                • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 13:35
                  tak się składa, że moje wynagrodzenie jest jedynym dochodem, myśląc o olaniu
                  pracy, miałam na myśli stan, w którym już nic nie jest ważne czyli totalną
                  degrengoladę (niech każdy liczy na siebie), ja mam to w dupie. Do tego stanu
                  jeszcze mi brakuje.
                  • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 13:37
                    nie bardzo rozumiem intencje gb????
                    • gb15 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 19:14
                      Sądziłam, że intencje są jasne. Jeżeli Twoja córka jest osobą dorosłą, niech
                      ponosi konsekwencje swoich czynów. Nie zostawiaj jej ale też nie
                      usprawiedliwiaj. Czas wkładania w głowę już minął, teraz musi zacząć korzystać z
                      tego, co tam włożyłaś a raczej włożyliście...razem z mężem.
              • wojtech451 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 14:00
                Myślę, że nalezy wykorzystać sytuację jaką córka sama spowodowała. Jeżeli
                wniesione będzie oskarżenie przez policję to absolutnie nie interweniowałbym
                tylko czekał na rozwój wydarzeń. Może cała procedura, stanięcie przed sądem,
                ewentualny wyrok (zapewne w zawiasach) spowoduje wystarczający szok dla młodej
                dziewczyny aby zrozumiała swoje postępowanie. Sama forty widzisz, że wszelkie
                twoje namowy i prośby to "grochem o ścianę". Rozwiązanie dla matki drastyczne
                ale to nie Ty spowodowałaś tę sytuację tylko Twoja córka i powinna ponieść
                konsekwencje swojego działania. Inaczej dojdzie kiedyś po alkoholu i przy
                akceptacji swojego chłopaka do przekonania, że "właściwie to sie nic nie stało,
                tylko szajba mi odbiła a stara (przepraszam) i tak mi odpuści" bo już to raz
                zrobiłaś. Jeżeli zrobiła to raz to może zrobić po raz kolejny mająć jeszcze
                poparcie dla swojego zachowania ze strony chłopaka.
                Nie cofaj się, idź za ciosem przez nią wymierzonym i postaraj sie aby poniosła
                wszelkie konsekwencje z tym związane. Odpuścisz - przegrasz i nigdy jej nie
                namówisz na leczenie czy wizytę u specjalisty.
                Moim zdaniem to jest OSTATNI dzwonek. Następnym razem dojdzie do tragedii.
                • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 14:06
                  Całkowicie się z Tobą zgadzam !!!!! Tu właściwie chodzi o jej przyszłość, a ja
                  chcę jej pomóc i mogę to zrobić tylko w ten sposób tzn. musi iść na terapię dla
                  DDA i może jeszcze gdzieś.
                  • wojtech451 Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 14:22
                    A Twoja przyszłość nie ma znaczenia?
                    A dlaczego nie myślisz o sobie?
                    Nic już nie nalezy ci się od życia?
                    Żyjesz tylko aby pomóc córce?
                    Chodzi o przyszłość Was wszystkich.

                    P.S.
                    A jak chcesz ją zmusić do pójścia na terapię? Jak dotychczas to Ci się nie udało
                    • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 22:08
                      do-gb;tak-wlasnie-zrozumialam-teoj-post-porada-wspak.-wojciechu;chyba-juz-od-
                      dawna-nie-mam-swojego-zycia.Sadze,ze-zrezygnowalam-z-niego-z-wielu-przyczyn
                      (tzn.problemy-z-alkoholizmem-meza,wstyd-przed-znalomymi,unikanie-miejsc-gdzie-
                      mozna-picMialam-male-dziecko-i-jak-sadzilam-wtedy-uda-mi-sie-je-wychowac-dobrze-
                      nawet-w-takich-warunkach.Bylam-inna(nie-bardzo-wiedzaca-co-robic-osoba,dziecko-
                      sprawilo,ze-czulam-sie-zalezna?,slabsza?,odpowiadalam-za-nia-tylko-jaMoze-to-
                      troche-niejasno-sformulowane,nie-myslalam-wtedy-o-odejsciu-od-meza.Sama-
                      praktycznie-wychowywalam-corke,ograniczlam-jej-kontakty-z-mezem-w-wiadomych-
                      momentach.Bylam-pewna,ze-uniknie-pewnej-wiedzy.Ze-sie-poprawi.Nigdy-nie-bylam-
                      odwazna-i-radykalna-w-dzialaniu.Jestem-o-to-zla-na-siebie.Za-brak-zdecydowania-
                      i-wlasnego-stanowiska.Jestem-z-corka-bardzo-emocjonalnie-zwiazana,na-dodatek-
                      mam-poczucie-winy,ze-przeze-mnie-to-znosila-i-znosi.Udalo-mi-sie-zerwac-wiezi-z-
                      mezem.Tzn.-odpowiedzialnosc-za-niego-i-zycie-jego-zyciem.Ale-z-corka-to-gorsza-
                      sprawa.Gdy-dzis-zaproponowalam-jej-pojscie-na-terapie-powiedziala,ze-robie-z-
                      niej-wariatke-i-nie-ma-mowy.Moze-zle-zaczelam-rozmowe,sprobuje-w-inny-
                      sposob.Tak,rzeczywiscie-zyje-dla-niejjesli-ona-przegra-to-po-co-te-20-
                      lat.Postarajcie-sie-chociaz-zrozumiec,bo-jak-sadze,uwazacie,ze-zle-mysle.
                      Pisze-na-tym-forum,bo-tutaj-pierwszy-raz-odwazylam-sie-poprosic-o-pomoc,prawie-
                      2-lata-temu,pisze-poniewaz-nie-mam-sie-z-kim-podzielic-swoimi-
                      klopotami.Wszystko-nosze-zwykle-w-sobie.Jest-terapia,to-pomaga,ale-ktos-bliski-
                      na-juz-jest-potrzebny.O-tym-swiatecznym-zdarzeniu-nie-moge-mowic-teraz-nawet-
                      tam.Tu-nie-widze-twarzy-i-Wy-mojej-tez-nie.Moge-byc-anonimowa.Jesli-Was-te-
                      sprawy-wkurzaja-albo-co-bardziej-trafne-moja-slepota-i-brak-rozumu-to-po-prostu-
                      mnie-olejcie,nie-musicie-odpowiadac..Nie-uzalam-sie-nad-soba,jestem-tylko-mam-
                      nadzieje,ze-na-krotko-bezsilna.Staram-sie-mysleckonstruktywnie,ale-na-razie-
                      udaje-mi-sie-nie-myslec-o-tamtym.Dziekuje-Wam-i-do-jutra.
                      P.S.W-domu-nie-dziala-spacja-i-polskie-znaki.Stad-ten-dziwny-jezyk.
                      • forty Re: czy-ktos-tu-jest! 27.12.04, 22:25
                        Jeszcze-jedno.Nie-usprawiedliwiam-zachowania-corki.Uwazam,ze-wezwanie-policji-
                        bylo-sluszmym-i-jedynym-rozwiazamiem.Nie-pocieszalam-jej-po-
                        powrocie.Powiedzialam,ze-sama-do-tego-doprowadzila-i-ze,ja-tez-chcialam-wezwac-
                        policje(wychodzi-na-to,ze-na-nia??!!).Dobranoc.
                        • hepik1 Re: czy-ktos-tu-jest! 28.12.04, 08:59
                          A ja się obawiam, forty,że popełniasz ten sam błąd ,który popełniałaś przez 20
                          lat wobec meza.Niby zdajesz sobie sprawę z tego ale jednym zdaniem to
                          przekreślasz ,pisząc,że córa to co innego niż maż.Pamiętam,jak zdawałaś z nia
                          albo za nia prawie maturę.Nie przeżyjesz życia za nia.
                          Z tego co piiszesz byłas zszokowana samym atakiem,martwi Cię agresja a sam fakt
                          upojenia alkoholowego córy juz nie tak bardzo.Czyli wynika z tego,że nie był to
                          jej pierwszy raz.I gdzieś tam juz słychać usprawiedliwianie jej zachowania
                          trudnym dzieciństwem ,ojcem alkoholikiem ...
                          A mnie się wydaje,że córa jest na najlepszej drodze do powielenia picia i życia
                          swojego ojca.Im bardziej będziesz zaklinac ja by tego nie robiła a jednocześnie
                          chroniła od konsekwencji tym bedzie gorzej.
                          Przez pierwsza połowę życia robiłaś to w stosunku do meża,przez druga będziesz
                          to robiła w stosunku do córy?
                          Obawiam sie ,że z podobnym efektem.Dla Ciebie zabraknie nawet jednego roku a
                          nawet miesiąca...
                          Piszesz ,że odpuściłaś SWOJĄ terapie,SWOJE spotkanie Al-anon.Ile SWOICH ,innych
                          zwykłych przyjemności jesteś w stanie jeszcze poświęcić?
                      • wojtech451 Re: czy-ktos-tu-jest! - Jest, jest ! 28.12.04, 09:01
                        >Nigdy-nie-bylam-odwazna-i-radykalna-w-dzialaniu.
                        >Jestem-o-to-zla-na-siebie.
                        >Za brak-zdecydowania-i-wlasnego-stanowiska.

                        Najwyższy czas aby to zmienić.
                        TY zacznij rozdawać karty a córka czy mąż jeżeli chcą to niech grają razem z
                        Tobą ale według Twoich zasad. Jeżeli nie, to pamiętaj - to ich wybór!

                        > mam-poczucie-winy,ze-przeze-mnie-to-znosila-i-znosi.
                        Taki los zgotował jej ojciec, nie Ty!

                        >Udalo-mi-sie-zerwac-wiezi-z mezem.Tzn.-odpowiedzialnosc-za-niego-i-zycie-jego-
                        >zyciem.
                        Ha! Czyli jednak potrafisz podejmować decyzje i wprowadzać je konsekwentnie w
                        życie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, bardzo trudno było?

                        >Gdy-dzis-zaproponowalam-jej-pojscie-na-terapie-powiedziala,ze-robie-z-
                        > niej-wariatke-i-nie-ma-mowy.Moze-zle-zaczelam-rozmowe,sprobuje-w-inny-
                        > sposob.
                        Bardzo dobrym sposobem prowadzenia rozmowy z dziećmi a także dorosłymi ludźmi
                        jest zadawanie pytań. Sprawdziłem wielokrotnie. Jeżeli mój adwersarz przestał
                        odpowiadać, znaczyło to, że zaczął zmieniać sposób myślenia a to już dużo.
                        Często sam potem wracał do tematu.

                        >Tak,rzeczywiscie-zyje-dla-niej
                        Dobrze że nie ma tu słowa "tylko"

                        >jesli-ona-przegra-to-po-co-te-20-lat.
                        To czy tak się stanie w dużej mierze zależy od Twoje zdecydowanego działania.
                        Ale nie wszystko zależy od Ciebie. Nie można błędami dorosłych dzieci obarczać
                        wyłącznie rodziców.

                        >Nie-uzalam-sie-nad-soba,
                        >jestem-tylko-mam-nadzieje,ze-na-krotko-bezsilna.
                        >Staram-sie-myslec konstruktywnie,
                        >na-razie-udaje-mi-sie-nie-myslec-o-tamtym.

                        Trochę zmodyfikowałem Twój powyższy wpis aby uwypuklić pojedyncze wnioski.
                        No i bardzo dobrze.
                        Sygnaturka też mi się podoba - kandydat na optymistę. Już nim jesteś!
                        • forty Re: czy-ktos-tu-jest! - Jest, jest ! 28.12.04, 12:20
                          Czytam uważnie Wasze posty.Rzeczywiscie, uważam, że córka to co innego. Może
                          dlatego, że on jako mój dorosły partner dał mi nieźle w kość; a ona byla mała,
                          więc nie było sprawy. Oboje mają podobne charaktery, są uparci, złośliwi,
                          wybuchowi. Jeśli chodzi o picie alkoholu, to nie było z nią właściwie
                          problemów. Natomiast wściekłość na ojca była od dawna, okazywana w trakcie
                          ciągu i w czasie wychodzenia z picia. Tłumaczyłam, że to choroba (nie wierzy),
                          tamten miał pretensje, że ona sie tak do niego odnosi. A ja w środku tego młyna.
                          Teraz sądzę, że on specjalnie przyszedł o 22,30 i zaczął skanowac. Wiedział, że
                          jest po alkoholu i chciał ją wku...Nie było to mu potrzebne, bo po zajściu już
                          nie wrócił, w niedzielę też nie. On wie, że córka nie znosi tego pisku i pora
                          nie taka. Córka zachowała się zupełnie jak kiedyś jej ojciec, gdy wracal
                          pijany, tylko on niszczył przedmioty. Tak samo się z nim szarpałam, żeby się
                          uspokoił, jak teraz z córką. TO NIE JEST TŁUMACZENIE JEJ !!!! Na terapii
                          właśnie zmiana mojego stosunku do niej jest przedmiotem mojej pracy i to bardzo
                          trudne. Jeśli z mężem po 10 latach po raz pierwszy wystąpiłam o rozwód, to
                          teraz może szybciej dojrzeję, mam przecież pomoc. Terapię odpuściłam tylko w
                          tym tygodniu, bo jestem niestabilna psychicznie i nie panuję nad sobą za
                          bardzo. A nie chcę tam wrzeszczeć itp. Po prostu się teraz wyciszam, zero
                          emocji z zewnątrz jeśli to możliwe.
                          Powiedziałam jej, że idzie w ślady swego idola, że zachowała się dokładnie jak
                          on. I mój mąż też jest tego świadom, tylko, że on może nią w ten sposób
                          manipulować.
Pełna wersja