rzuciłam palenie-omal nie rzuciłam życia

12.06.05, 22:40
Nie pale 3 tygodnie. Świetnie, prawda? Tylko omal tego nie przypłaciłam
życiem.
Zawsze byłam uważana za dobrego kierowcę, nigdy nie brakło mi refleksu,
opanowania i umiejętności przewidywania na drodze . Ratowało mnie to nie raz
z opresji, rzadko zawinionych przeze mnie. Kocham drogę, kocham jeździć, ale
może już nie teraz. Bo jak rzuciłam fajki, to totalnie posypała mi się
koncentracja. Nie widzę!!! Drzew, samochodów, niczego. Nie mogę się skupić i
nie mogę (co gorsze) zmusić się do skupienia. No i dziś skończyło się to
bliskim spotkaniem z drzewem, na szczęście szybkość miałam małą, więc szlag
trafił nie mnie tylko zderzak i karoserię.
Jedyne, co mnie pociesza, to,że chociaż strasznie chcialo mi sie po tym
wszystkim zapalić, nie zrobiłam tego.
Ciekawe, co mam zrobić??? Przestać jeździć, bo zabiję kogoś albo siebie?
Tylko niestety jest to moje źródło dochodu, a już za tydzień jadę do Niemiec.
Ciekawe, czy dojadę?
A może wrocić do papciochów? Pewnie mnie zabiją, ale za lat kilkadziesiąt, a
nie jutro czy w przyszłym tygodniu.
    • peste Re: rzuciłam palenie-omal nie rzuciłam życia 13.06.05, 01:01
      Mysle, ze to klasyczny przypadek wmawiania sobie, ze papieros jest dobry na
      wszystko.Przed wyjazdem sprobuj moze czegos zastepczego, gumy albo
      plastrow.Zycze powodzenia, no i szerokiej drogi.
    • hepik1 Re: rzuciłam palenie-omal nie rzuciłam życia 13.06.05, 06:26
      hawera napisała:

      > Nie widzę!!! Drzew, samochodów, niczego. Nie mogę się skupić i
      > nie mogę (co gorsze) zmusić się do skupienia. No i dziś skończyło się to
      > bliskim spotkaniem z drzewem, na szczęście szybkość miałam małą, więc szlag
      > trafił nie mnie tylko zderzak i karoserię.

      Ale tak prawde mówiąc drzewa nie rosna na srodku drogi,jeśli juz rosna to poza
      pasem drogowym,czyli ich "widzenie" nie jest nieodzowne w prowadzeniu samochodu;)
      Gorzej z przechodniami czy innymi samochadami.
      Fakt.
      To może jednak zapal sobie.
      W końcu jaki zysk będzie miała staruszka przechodząca przez pasy,której ty nie
      zauważysz z Twojego niepalenia?
      Żaden...Co najwyżej jej spadkobiercy ,o ile oczywiście była bogata.Tylko czy
      bogate staruszki są dzisiaj na świecie?I w dodatku chodzą same po pasach?
    • dosia.21 Re: rzuciłam palenie-omal nie rzuciłam życia 13.06.05, 13:44
      Nie zaczynaj palić ,świetnie że się nie poddałas. Mnie dekoncentracja minęła
      po ok 2 miesiącach . Nie palę prawie 5 . Absolutnie nie przestawaj
      jeździć ,musisz zarabiać .Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • hawera Re: rzuciłam palenie-omal nie rzuciłam życia 14.06.05, 08:07
        Hepiku, popłakalam się czytając o biednej staruszce, na której niedługo wykonam
        wyrok. :)))))
        Dobrze, Dosiu, że utrata koncentracji nie jest na stałe, na razie żuję gumę,
        jak poradzono mi w pierwszym poście. Bez większych efektów.
        Wszystko fajnie, ale ja naprawdę mam problem, bo nie wymyśliłam sobie tych
        zaburzeń, ciągle nie mogę się skupić. Nie wiem, czy jeszcze coś moge zrobić
        (poza omijaniem staruszek i drzew na środku drogi), żeby poprawić koncentrację.
        Może jakies leki???
        A do fajek nie wrócę, nie chce i nie mogę.
Pełna wersja