Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość!

08.08.05, 09:05
Piłam przez 3 lata z przerwami. Od marca nie miałam w ustach alkoholu, chodzę
na terapie i mityngi AA. Co roku w wakacje robimy wypad do kuzynów, którzy
mieszkają w pieknej beskidzkiej wsi. Dni spedzamy jak kto chce i lubi,
natomiast popołudnia i wieczory przy ognisku, z alkoholem, jest wesoło,
muzyka, tańce, bo oni umieją pracować, ale też i umieją się bawić. Jestem
młodą stażem abstynentką, jak ja sobie poradzę. Jeszcze w tamtym roku bawiłam
się tak jak wszyscy, a teraz :jeden kieliszek o kieliszek za dużo. Trudno mi
będzie, bo nikt, prócz mojej najbliższej rodziny, nie wie, ze mam problem z
alkoholem. Obawiam się, że będę się żle wśródnich czuła. Co robić? Nie moge
nie pojechać. Zapraszają tak serdecznie i od dawna, w końcu się obrażą.
Drugie zagrożenie: wesele u sąsiada, ale tego akurat mniej się obawiam, bo
łatwiej zgubić się w tłumie i wyjść można kiedy sie chce.

    • hepik1 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 08.08.05, 10:29
      wiga27 napisała:

      > Nie moge
      > nie pojechać.

      Możesz nie pojechać,możesz pojechać.
      To jest wolny kraj i Twoja wolna wola.
      O ile znam górali,to na siłę gościom w gardło nie leją.
      Na terapiach jest taki temat o unikaniu wyzwalaczy zwłaszcza na początku
      abstynencji.
      Ale może jeszcze tego nie przerabiałaś teoretycznie ,to będziesz miała okazję w
      praktyce.Zawsze to jakieś doświadczenie i o nie będziesz bogatsza na przyszłość;)
      • mikaszka Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 09.08.05, 16:45
        Zawsze jeszcze mozesz wyjsc z problemem poza najblizsza rodzine. Ale czy ja
        wiem, czy to dobry pomysl?... jesli zdecydujesz sie jechac - obmysl jakies
        mocne argumenty, dlaczego nie mozesz wypic nawet jednego kieliszka. Ale...
        jesli przewidujesz, ze bedziesz tam sie zle czula - to po co jechac? Tylko po
        to, zeby sie rodzina nie obrazila? A co wazniejsze - twoja trzezwosc czy ew.
        obraza rodziny?
        • suchyxxx Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 09.08.05, 20:37
          Możesz jechać ale uprzedź rodzinę że wolisz nie pić bo masz problemy z
          kontrolą.Moesz ściemnić że bierzesz leki na ciśnienie i pan doktor zabronił
          picia nawet kieliszka bo może spowodować problemy z sercem.Cos walnij
          im.Najlepiej nie jechać ale potem będą się na ciebie obrażać.Lepiej powiedzieć
          prawdę rodzinie
          • paulsixtus Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 10.08.05, 02:12
            >Moesz ściemnić że bierzesz leki na ciśnienie i pan doktor zabronił
            > picia nawet kieliszka bo może spowodować problemy z sercem.

            ZDECYDOWANIE ODRADZAM ten wybieg. Oszustwo to domena pijacych. Trzezwiec powinno
            sie uczciwie wobec siebie i swojej choroby.
            "Nie pije, bo nie chce" - a jesli komus malo, mozna powiedziec, ze sie nie umie
            pic i tyle. Robienie z siebie silacza czy silaczki tylko pogarsza sprawe.
            pozdrawiam
            PaulSixtus
            • dymeks007 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 10.08.05, 04:52
              nie jedz nic nie musisz , a niech sie obrazaja , twoja trzezwosc jest
              najwarzniejsza.Mozesz mowic ze masz alergie na alkohol.
    • drak62 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 10.08.05, 13:03
      Takie imprezy z alkoholem to bardzo silny wyzwalacz.
      Gdybym był tobą to wybrałbym jeden z dwóch wariantów.
      1. Wogóle bym nie pojechał - trzeźwość jest twoim być albo nie być.
      2. Przed wyjazdem poinformowałbym tamtą rodzinę ,że jestes uzależniona i nie
      powinno być alkoholu wogóle.
      Obydwa warianty są z pozoru trudne ale realne.

    • kurczak1 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 10.08.05, 13:14
      Bylam niedawno na imprezie alkoholowej po przeszlo roku abstynencji. Po
      godzinie wyszlam. Zle sie czulam. Nie polecam. A przeciez byli ze mna ludzie
      wiedzacy o moim problemie. U mnie wszyscy wiedza bo sie plotki roznosza i
      dobrze. Kolezanka na obiedzie zabrala mi kieliszek sprzed nosa, bo "ty nie
      pijesz". Nic jej nie mowilam. Wiec nie boj sie. Od kiedy nie pije mam wiecej
      przyjaciol i dobrych znajomych nizz kiedys. I tylko ci z rodziny i znajomuch
      ktorzy maja problemy ze soba ostentacyjnie wyciagaja przy mnie browar. Ale ci
      sie nie licza jako przyjaciele.
      Zobacz dla kogo jestes wazna!
      • drak62 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 10.08.05, 15:44
        kurczak1 napisała:

        > Bylam niedawno na imprezie alkoholowej po przeszlo roku abstynencji. Po
        > godzinie wyszlam. Zle sie czulam. Nie polecam. A przeciez byli ze mna ludzie
        > wiedzacy o moim problemie. U mnie wszyscy wiedza bo sie plotki roznosza i
        > dobrze. Kolezanka na obiedzie zabrala mi kieliszek sprzed nosa, bo "ty nie
        > pijesz". Nic jej nie mowilam. Wiec nie boj sie. Od kiedy nie pije mam wiecej
        > przyjaciol i dobrych znajomych nizz kiedys. I tylko ci z rodziny i znajomuch
        > ktorzy maja problemy ze soba ostentacyjnie wyciagaja przy mnie browar. Ale ci
        > sie nie licza jako przyjaciele.
        > Zobacz dla kogo jestes wazna!

        Tez zauważyłem że szczególnie namolne (namawiają do picia) są osoby które same
        maja problem z alkoholem (nieświadome swojego problemu). Ludzi nieuzaleznieni
        odbieraja odmowę picia jako coś oczywistego , nie drążą tematu (przyczyn
        odmowy).
        • hepik1 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 11.08.05, 06:33
          Tak na zakonczenie-oprócz chodzenia na mitingi AA ,dobrze tez sięgnąc do
          literatury AA albo przynajmniej do Wiekiej Księgi.Tam na wiekszośc pytań są
          gotowe odpowiedzi:)

          "Iść czy nie iśc?
          Jeśli mamy uzasadniony powód ,aby udac się w miejsca,gdzie ludzie pija alkohol
          powiniśmy tam pójsc(...)
          Zauwaz ,że radząc w ten sposób poczyniliśmy pewne zastrzeżenie,zgodnie z którym
          w każdym przypadku powinien zadać sobie pytanie"czy mam jakis ważny powód
          (towarzyski,zawodowy lub osobisty),aby tam pójśc?
          Może zaś oczekuję od takich spotkań i związanej z nini atmosfery jakiejs
          namiastki przyjemności picia?
          Możesz iśc lub nie iśc,wybór należy do ciebie.
          Zanim dokonasz wyboru,oceń czy twoje duchowe nastawienie stanowi dostateczną
          obrone przeciw pokusie ,czy tez próbujesz sie okłamać.
          Nie myśl o tym co ci da to spotkanie.
          Mysl o tym,co ty możesz do niego wnieść.
          Jeśli nie czujesz sie dostatecznie mocny nie chodź na niebezpieczne spotkania"

          Anonimowi Alkoholicy str 88
          • wiga27 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 12.08.05, 08:51
            hepik1 napisał: >

            > "Iść czy nie iśc?
            > Jeśli mamy uzasadniony powód ,aby udac się w miejsca,gdzie ludzie pija alkohol
            > powiniśmy tam pójsc(...)

            > Anonimowi Alkoholicy str 88

            Dziekuję za wszystkie rady i sugestie. Pojadę do moich przyjaciół - kuzynów,
            chocby dlatego, ze przecież nie mogę się wyizolować i żyć pod kloszem
            utworzonym z mojej najbliższej rodziny, grupy AA, terapeutki. Muszę się
            sprawdzić w sytuacjach, w których bedąc jeszcze parę miesięcy temu, piłam
            alkohol. Łatwo jest nie pić, jeśli nie jest się kuszonym. Czeka mnie prawdziwy
            egzamin, wiem, że jest to igranie z ogniem, ale mam nadzieję, że wykorzystując
            swoją własną wolę i mając wsparcie w mężu, córce i synu, podołam tej sytuacji.
            Odezwę się po powrocie, ale jeśli ktoś ma dla mnie jeszcze jakieś rady, to
            bardzo o nie proszę (wyjazd w sobotę).
            • jerzy30 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 12.08.05, 09:27
              jest to bardzo trudne ale mozliwe do wykonania - ja mialem podobnie jak
              musialem po roku od ostawienia picia i pol roku dopiero terapii pojecha do
              slzubowo do Wloch - caly autokar ludzi - przezylem bez napicia sie. Ponadto
              pamietaj ze nawet jak ci sie cos przytrafi to nie bedzie to koniec swiata,
              gradobicie, wojna neutronowa, powodz tysiaclecia - zawsze masz gdzie sie
              zwrocic wszak jestes juz na terapii [nie mam polskich liter]
            • wiga27 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 18.08.05, 07:44
              Już wróciłam. Jestem z siebie bardzo zadowolona, bo mimo, ze był alkohol, gril,
              ognisko i temu podobne rozrywki, ja bez trudu wytrzymałam i nic nie wypiłam.
              Ale wniosek wyciągnęłam: nie mogę zbyt często uczestniczyć w takich imprezach,
              to naprawdę jest niebezpiczne. Sto razy wytrzymam, ale za sto pierwszym ?
              • drak62 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 18.08.05, 11:23
                Wyzwalacze działają jak bomba z opóźnionym zapłonem , poobserwuj siebie (swoje
                myśli) przez nastepny tydzień.
              • jerzy30 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 18.08.05, 12:29
                zawsze jest to ryzyko - ja nie piję już lat 15 bez mala i czasami mam taki
                dylemat - iść tam gdzie sie pije czy nie - i zawsze robie sobie bilans - jak
                picie ma byc ostre to takich wizyt unikam, jak picie bedzie normalne to ide bo
                ide do moich przyjaciół - jak mi sie robi tęskno za piwem [a myślę że będzie to
                się casami powtarzać] to robie sobie szybko rachunek sumienia - czy mnie sie to
                piwo opłaca czy nie - przypominam sobie moje straszne pijaństwa i sięgam nie po
                piwo a po sok, oranżadę, kawę - to działa
                • hepik1 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 21.08.05, 07:08

                  jerzy30 napisał:
                  > jak mi sie robi tęskno za piwem [a myślę że będzie to
                  >
                  > się casami powtarzać]

                  Oj powtarza się,powtarza...Spędziłem kilka dni w Tatrach słowackich i powróciły
                  wspomnienia z poprzednich pobytów.I film puszczony,że od jednego piwa nic się
                  nie stanie,to przecież góra 4,5 % alkoholu a mozna nie dopić,posiedzieć
                  tylko,smak i atmosferę poczuć.I napiłem się w końcu- w nocy ,tyle ,że we
                  śnie,tak zupełnie przypadkowo sąsiad butelke podsunał.Trochę upiłem,nie smakowało;))
                  Czyli reasumując -ostrożnie.Nawet po latach to tak działa.Alkoholizm jest
                  choroba nieuleczalną:))
                  • jerzy30 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 22.08.05, 08:24
                    hepiku - ja to czasami gorzałkę piję [wyborową lub jarzębiak - ulubione trunki
                    sprzed lat] - ale piję we śnie [czsami podwójnym] - znaczy się moja głowa pije
                    - jak chce to niech pije - grunt że ciało jest nienapite
              • hepik1 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 21.08.05, 05:22
                Moje gratulacje,wiga.I to nie tylko za sam fakt wytrzymania ale za wyciągniete
                wnioski:) To "bez trudu" troche zwodnicze,czasami to działa z opóźnieniem ale
                bądźmy dobrej mysli:)
    • halla5 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 18.08.05, 11:22
      Alkoholikiem jest mój mąż. Ja postanowiłam wogóle nie pić ani kropli alkoholu.
      W towarzystwie mówię, że nie piję bo mam w genach skłonności do alkoholu lub,
      że nie chcę pić, czy alkohol mi szkodzi lub prawdę zależy od towarzystwa. iem
      na własnym przykładzie, że można wytrwać w nie piciu. Toast wznoszę sokiem lub
      wodą zależy jaki króluje alkohol uwzględniając kolor. Życzę ci wytrwałości i
      mądrych oraz wyrozumiałych osób w towarzystwie. Mądre i życzliwe osoby przyjmą
      prawdę i nie będą wydziwiać. Pijacy po to namawiają do picia, żeby samemu mieć
      alibi, że inni też piją, lub towarzystwo do picia.
      • jerzy30 Re: Pomocy! Zagrożona moja trzeźwość! 20.08.05, 21:49
        halla5 - święta prawda
Pełna wersja