Smętny szlug...

17.01.06, 20:52
...zwisa mi z ust.

Fakty:
1) 28 lat, m
2) 13 lat jarania
3) kilka prob zerwania
4) bez rezultatu
5) pierwszy szlug w ciagu 20 sek po obudzeniu
6) zdarza sie jaranie w nocy (np. 3 rano pobudka na szluga i spac)
7) okolo 40 szlugow dziennie
8) cwiczone: zyban, nicorette, niquitin, bio-pola-prady-szoki-wstrzasy,
akupunktura, woda alkaliczna, cukierki, gumy, lizaki, alkohol zamiast szluga -
slowem wszystko
9) staly zjazd nastroju spowodowany bezsilnoscia wobec szluga
10)stwierdzona choroba - nikotynizm

i co wy na to???

ja to juz serdecznie pi*****. stawiam 12 letnia whisky dla madrego z tego
forum (alkoholicy z tego forum nie biora udzialu w zabawie)
mieszkam w warszawie, wpisujcie sie jezeli macie jakis pomysl.

pozdrawiam ze szlugiem w ryju
    • nekki Re: Smętny szlug... 17.01.06, 22:16
      Poczytałes to forum?
      A może byłeś na tym?
      free4web.pl/3/0,50919,default.html
      Proponuję Tabex i basta.
      Dzieki niemu nie pale,jestem happy,czego i Tobie zycze:)

      pozdrawiam bez szluga w ryju:)
    • wojtech451 Re: Smętny szlug... 17.01.06, 22:49
      wrx22b napisał:

      > i co wy na to???
      > ja to juz serdecznie pi*****. stawiam 12 letnia whisky dla madrego z tego
      > forum (alkoholicy z tego forum nie biora udzialu w zabawie)

      A juz miałem doradzić! Miałbym whiskacza na prezent. Jak nie to nie!
    • gosiiik Re: Smętny szlug... 18.01.06, 00:52
      popieram tabex!!! oraz to forum!!!!
      dobrze ze nie mowie tego pierwsza bo whisky nie lubie;)
      • izawawa Re: Smętny szlug... 18.01.06, 01:39
        Po tabexie paliłam chyba dwa razy więcej ..:)) Pal jak lubisz , po co się
        katować :)) Nie pal w nocy , wypij szklankę wody i spać :))
    • martap12 Re: Smętny szlug... 18.01.06, 10:00
      Trzeba przede wszystkim chcieć i nie liczyć na żadne wspomagacze, bo bez Twojej
      woli nic z tego nie będzie....
      Nie powiem, ze jest to łatwe i proste, ale jak sie bardzo chce....
      I odstaw alkohol będzie łatwiej :)
    • rubcia Re: Smętny szlug... 18.01.06, 13:43
      "... Im bardziej palacz się użala, tym bardziej chce mu się palić..." Poza tym
      nikt Cię nie zmusza, żebyś rzucił. Chcesz to pal, NIE CHCESZ to NIE PAL!!!


      mnie osobiście to pomogło...
    • martap12 Re: Smętny szlug... 20.01.06, 10:38
      Coś mi mówi, ze nikt z nas nie wpłynął na Twoje rozstanie ze smętnym szlugiem..?
      Gdyby tak mieć Was forumowiczów - nałogowców, foum "pod ręką" kiedy czają się
      pokusy....
      Trzymam za Was wszystkich kciuki!
      Ja też wciąż walczę......
      • suchyxxx Re: Smętny szlug... 20.01.06, 11:47
        Ja rzucam palenie.Paliłem półtora roku i paczkę dziennie.Może to nie za długo
        ale uzależnienie było spore.Teraz łykając niquitin a raczej ssając go czuję sie
        dobrze.Wcale nie jest takie trudne rzucenie palenia.Dziś wziołem jednego bucha z
        papierosa i odrazu wywaliłem go.Był tak niesmaczny-jak smoła że odrazu zaczxołem
        się krztusić i pluć na boki;p Teraz wiem że to jest straszne świństwo.Sm ak
        wrócił-wszystko jest takie smaczne.Jak jem to czuję euforię z powodu doznań
        smakowych;p
        • martap12 Re: Smętny szlug... 20.01.06, 11:55
          Ja paliłam (palę, okaże się) tylko okazyjnie od pół roku, szlag mnie trafia!
          bo generalnie nie borykam sie z wielkim problemem, ale jak juz
          pociągnę "okazyjnie" to tak się napalę, ze boli mnie gęba i.... tak do nast.
          okazji, imprezy..... na co dzień nie palę. Ale! tak bardzo chciałabym nie palić
          wcale! Takze podejmuję kolejną walkę!
          Wiem... ograniczyć imprezy...:)
          • ziemovit Re: Smętny szlug... 20.01.06, 12:28
            Nie rzucaj palenia skoro to tyle wysiłku ! Im bardziej będziesz chciał rzucić
            tym będzie ciężej. Ja np. nie myślałem o rzuceniu tylko PO PROSTU i ZWYCZAJNIE
            nie zapaliłem któregoś dnia i tak do tej pory - ponad rok. Ani nie wyrzuciłem
            wtedy fajek, ani nie unikałem dymu. Nie zależało mi też żeby koniecznie nie
            palić więc nie odczuwałem żadnej presji i żadnego doła. Fakt na początku
            fatalnie się czułem, ale powtarzałem sobie: "to ja zdecyduję kiedy zapalę".
            Jak już ku..ca mnie brała to mówiłem sobie : "wcale nie muszę nie palić, mogę
            zapalić. Jak będę chciał to zapalę, ale też nie muszę tego robić już teraz.
            MOgę później - za 10 minut, i tak odwlekałem to we nieskończoność, aż
            przechodziło. U mnie i kilku innych osób to działa i nie palą !!!!


          • kusy64 Re: Smętny szlug... 20.01.06, 12:38
            Tylko ZYBAN!!!!
            Ja nie palę już 8 tygodni. Paliłem ostatnio prawie 2 paczki dziennie, łaczny
            czas nałogowego palenia - ok. 25 lat.
            I... jak rąką odjał! Naprawdę, nie ciągnie mnie do papierosan nawet przy kawie
            czy też przy piwie (co kiedyś było nie do pomyślenia). Tabletek nie biorę juz
            ok. tygodnia.
            Aha, nie przytylem, a nawet wydaje mi sie, że schudłem. Ten środek to REWELACJA.
            Kuracja jest dośc droga, ale dla mnie to była dodatkowa motywacja. Co do np.
            tabexu - palenie rzucałem w towarzystwie dwóch znajomych - oni przy udziale
            tabexu. I wymiękli po krótkim czasie.
    • kate-gun Re: Smętny szlug... 31.01.06, 23:16
      sprobuj hipnozy, nie zartuje, naprawde stosowana jest jako jedna z metod
      leczenia uzaleznien.

      taki moj daleki znajomy sprobowal i od tamtego momentu nie zapalil ani jednego
      papierosa [czasem zapali jakies cygaro na imprezie, ale to wszystko]
    • mon.dan Re: Smętny szlug... 03.02.06, 09:32
      ja proponuję:
      po pierwsze - porządni się przygotować wcześnie - przygotowywać się psychicznie
      do tego, że rzucisz.

      Jeśli stać Cię na 12letniego łyskiego to ja go nie chcę - dołuż jeszcze trochę
      tego fundnij sobie dwa tygodnie wypoczynku (na wsi, Jamajka, łotewer)

      Postanawiasz, ze rzucasz. Podejmujesz poważną decyzję że po rzuceniu papierosa
      nie sięgniesz po "tylko tego jednego".

      Na 5 dni orzed wyjazdem zaczynasz brać tabex.

      Dzień wyjazdu to dzień bez fajki. Na wyjeżdzie - robisz wiele rzeczy związanych
      z ruchem na świezym powietrzu. Cieszysz się przyrodą, zachwycasz się swoim
      niepaleniem i robisz sobie autopranie mozgu (tu na forum reklamują ksiązke o
      rzuceniu palenia chyba "jak skutecznie rzucic palenie" - drogo czy nie drogo -
      ale streszczenie bardzo ciekawe - kup sobie te ksiazke, pomoze ci w automotywacji).

      Po powrocie starasz sie nie myśleć o fajku, odsuwasz myśli z tym związane.
      Myślisz tylko o rzeczach pozytywnie zwiazanych z rzuceniem.

      Pozdro
Inne wątki na temat:
Pełna wersja