problemy rodzinne- tutaj

03.02.06, 14:39
Witam

sorry, ze na tym forum nie scisle w temacie, ale jest tu wiele mądrych osób,
których posty cenię, więc prosze o uwagę.

chciałbym Was zapytać o zdanie/ radę odnośnie moich problemów w kontaktach z
matką.
Od kilku dni w związku z chorobą zamieszkałem na jakiś czas u rodziców. Do
czasu owrotu do zdrowia.
Matka non stop sugeruje mi wyprowadzkę. Zeby tylko.
Od wielu lat- mimo że sam się utrzymuję, jestem przez nią nagabywany
o "wyprowadzenie się i usamodzielnienie"
Od 8 lat mieszkam formalnie poza domem- tzn. bylem na studiach stacjonarnych,
a potem pracowałem w Warszawie wynajmując mieszkanie.
Jednak dosyć często (kiedys częściej) odwiedzam rodzinne miasto i dom, poza
tym trzymam u dodziców wiele swoich rzeczy. To wg mojej matki swiadczy o tym,
ze siedzę jej ciągle na głowie i garach. No bo jak wracam do siebie to ona mi
daje często jakieś tzw. wałówki.(z wlasnej woli).

Nie mogę dojsć do porozumienia, bo jestem raczej autonomicznej natury, a nie
mogę w domu zrobić, powiedziec czegokolwiek po swojemu, bo wtedy slysze "jak
nie pasuje to sie wyprowadz" itp.

Ciąglę się kłócę o przeszosc, ja ją oskarżam o to, że skąpiła na moje
wykształcenie oraz byla wybitnie apodyktyczna, wskutek czego wyrosłem na
osobe nieufną i bojaźliwą
( to odziedziczyłem po niej- jest bardzo nieufna i podejrzliwa).
Ona twierdzi, że mogłem się wtedy usamodzielnic i ze robilem co chcialem.

Od pewnego czasu uswiadomiłem sobie swoje problemy, pracuję nad sobą.
Próbuję z matką rozmawiac, ale to niewiele zmienia.
Myslalem wielokrotnie o tym, zeby wyjechac daleko i oddalic sie od rodziny
pod kazdym względem, bo inaczej nie "znormalnieje".
(chociaz nie mam takich problemow z np.ojcem)

Ale u musze dodac, ze moim relacjom z matka towarzyszą silne wyrzuty
sumienia,
poczucie winy. Boję się, że ja zerwę kontakty, ona umrze albo popelni przeze
nmnie samobojstwo (o czym pare razy wspomniala)i wtedy zwariuję.
Poza tym bede czul sie gorszy przez to, ze nie mam relacji z rodzina itp.

Jestem w takiej matni, ze wszelka próba rozwikłania tego kończy się całkowitą
pustką w głowie.
Nie wiem, czy jestem przewrazliwiony, bo inni tez tak mają?
Wiem tylko, że tak jak teraz nie mogę żyć.

p.s. matka zawsze gdy zrobila cos zlego twierdzila, ze inni rodzice robia
rzeczy 10 razy gorsze, a poza tym zawsze straszyla, zebym czasem o problemach
domowych nie mówil z obcymi (kolegami itp)
przez to ciężko mi nawet o tym rozmawiac z przyjaciółmi, bo mam wyrzuty
sumienia, że matkę zdradzam, sprzedaję itp.
Nawet teraz piszac te słowa już zaczynam się czuć winny.

Moje kontakty domowy to mieszanka złości, pretensji i poczycia winy. Co mnie
nie ukrywam bardzo męczy.
    • rauchen Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 15:12
      zapytam tak:
      czy w twojej rodzinie (matka, ojciec) byl problem z alkoholem?
      a moze byl taki problem w rodzinie twojej matki - jej rodzice?
      • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 15:21
        nie bylo.
        ojciec w mlodosci czasem. matka miala i ma wrecz obsesyjny strach przed alko
        • rauchen Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 15:58
          no ale jej rodzice, rodzenstwo - nigdy nie bylo zadnego problemu z alkoholem??
          A moze twoj ojciec w mlodosci to nie ze troche tylko duzo troche za duzo.
          Bo z tego co piszesz to tak wyglada ze faktycznie moze byc ona zbyt
          przewrazliwiona, a te wieczne pretensje to tez nie takie normalne zachowanie -
          mam na mysli obustronne pretensje.
          Dodatkowo piszesz kilka takich rzeczy, jak nic nie mow o problemach domowych,
          inni rodzice gorsi byc potrafia itp, i itp, pewnie wiecej dziwnych takich
          rzeczy moglbys wymienic.
          A moze inne rzeczy - jakas choroba ktora byla nieprzyjemna w rodzinie, moze
          zbytnia religijnosc?
          Co ja ci moge poradzic, to tyle, ze ci powiem ze teraz grac w ping-ponga i sie
          nawzajem obrzucac pretensjami nic nie da.
          I co wiecej, z tego co ja wiem, to nawet szukania rozwiazania problemu dla
          ciebie zwiazanego z twoim piciem - dla ciebie bedzie lepiej zebys nie za bardzo
          szukal pomocy u twojej matki, a juz nie na pewno licytujac sie kto gorszy.
          Moze ty jestes zwyczajnie DDD, moze oprocz pomocy w AA, poszukaj czegos dalej w
          sensie rozwiazania problemu dziecinstwa - czyli terapia DDD. Bo to wlasciwie
          nic nie da nawet ucieczka.
          Ja sama wiem ze kiedy pilam to najczesciej wracala pretensja do matki -
          wspoluzaleznionej nie przeze mnie. Swoje picie traktowalam jako swoista
          terapie - wszystkie nagromadzone pretensje wyciagac z siebie jak kupe flakow,
          zrobic z nich jeszcze wiekszy burdel, i potem po wytrzezwieniu wpakowaniu tego
          z powrotem w siebie - chociaz rozwiazania zadnego nie bylo - ot, problemy sie
          przewietrzyly, ale wrocily nierozwiazane i za jakis czas powracalo wszystko od
          nowa.
          A chodzi o to zeby to wszystko wyciagnac, posegregowac, ulozyc na poleczki w
          szafie, szafe potem zamknac i zwyczajnie zaczac zyc dalej, nie martwiac sie tym
          co bylo.
    • halla5 Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 18:01
      Bardzo trudna sytuacja. Może matka ma problemy psychiczne. Jezeli piszesz
      prawdę to jesteś idealnym dzieckiem. Matka powinna być dumna z ciebie. Moje
      dzieci nie chciały się uczyć, choć ciałam łożyć pieniądze na naukę. Chyba tylko
      wspólna psychoterapia by coś pomogłą.
      • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 19:17
        Nie chcę tu twierdzić, że ja jestem idealny, to jest moja subiektywna wizja,
        choć starałem sie o maksymalny (w miarę możliwosci) obiektywizm.
        Rzecz w tym, ze jakby to powiedzieć- matka nie chcę ustąpić na krok, jest jakby
        niereformowalna.
        Odnośnie alkoholu- to pomijając mnie (piłem sporo, ale poza domem, po
        wyprowadzce), to nie słyszałem o większych problemach.
        Ojciec z tego co obserwuje nie jest chyba alkoholikiem- nie ma zespolow
        odstawiennych, nie klinuje, pije raz na pół roku. Był raczej pijakiem, jak to
        połowa w PRL.
        Do niego mam z kolei żal, ze zupełnie się wycofał z wychowania, nie miał jaj,
        matka robila co chciala, a on nic.
        • rauchen Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 20:47
          wiesz, najlepiej picie zwalic na system :)
          A tak prawde mowiac to jakby potwierdzasz to co sobie mysle,
          ze po prostu twoja matka mogla nabyc traumy do alkoholu przez twojego ojca.
          Pijak czy alkoholik - alkohol obecny tak czy siak.
          Intensywnie pijacy pijak moze byc pewnie czasem bardziej upierdliwy niz
          alkoholik.
          A teraz pewnie ty jestes w wieku twojego ojca kiedy on pil, i twoja matka po
          prostu gdzies podswiadomie kojarzy te fakty i masz dlatego pretensje z jej
          strony. Przejela stery w domu bo moze nie mogla liczyc na glowe rodziny ktora
          mialby byc twoj ojciec, bo ojciec byl pijakiem, ale mozliwe ze miala o to
          wieczna pretensje do twojego ojca, a to odbijalo sie z kolei na tobie.
          Trauma-wspouzaleznienie, czy jest pomiedzy nimi jakas subtelna roznica to nie
          wiem, ale jesli mam mowic na swoim przykladzie, to powiem tyle ze moj ojciec
          tez pil ostro w mlodosc, potem przestal jak koledzy sie skonczyli bo przeszedl
          na rente, ale pil od czasu do czasu, nie mial kontroli nad piciem jesli
          chodzilo o imprezy zakrapiane (choc ja takich imprez z jego udzialem malo
          pamietam), czasem pil, czasem mial cos schowanego i sobie popijal, choc sie nie
          upijal w trupa,awantur o to ze strony mojej matki nie bylo, bo sie ojciec
          odsunal jakby z zycia wspolnego, czy mial zespoly abstynencyjne - nie wiem bo
          nie sprawdzalam.
          Ja uwazam ze jednak ze moj ojciec jest alkoholikiem, tylko po prostu pozniej
          zmienily sie okolicznosci (brak kolegow z pracy) i w pewnym momencie juz mu
          pewnie dupa nie przyjmowala tyle alkoholu zeby mogl pic dalej w takim systemie
          jak wczesniej.
          Poza tym spotkalam sie kilka razy na meetingu aa ze spostrzezeniem innych osob,
          ze znali np kogos z rodziny kto tez kiedys pil, potem przestal, ale sie nie
          leczyl, nie chodzil na aa, i w jakis sposob dostawal pie..a - pomimo ze nie
          pil lat kilka, kilkanascie.
          Taki pewien sposob zdziwaczenia, zamkniecia sie w sobie, odsuniecia sie od
          swiata - tak jak twoj ojciec od wychowywania ciebie. Zreszta u mnie tez tak
          bylo, choc doskonale wiem ze moj ojciec czasami w stosunku do nas mial lepsze
          podejscie niz matka, tylko ze my zdominowani przez matke, jej narzucany
          odpychajacy nas od niego stosunek, niestety przerabiani bylismy wg modly matki.
          To czy masz leczyc matke, czy siebie - troche trudne zebys leczyl matke, czy
          razem sie leczyli - zacznij jednak od siebie, dorosli ludzie jestescie w koncu.
          Na meetingu AA trudno bedzie ci poruszyc pewnie pewne tematy, jesli masz
          sponsora (nie wiem czy w polsce tak samo sie nazywa ow opiekun), ale i tak
          pewnie jesli nie bedzie mial podobnych doswiadczen niz ty, trudno mu moze byc
          ci pomoc - nie wiem zreszta, bo niektorzy uwazaja ze samo AA wystarczy na
          rozwiazanie i innych problemow, choc ja tak nie mysle.
          Chociaz moze sprobuj porozmawiac z kims z grupy jesli nie masz owego sponsora,
          moze znajdzie sie ktos o podobnych doswiadczeniach z kim bedziesz mogl
          porozmawiac nie w ramach meetingu - bo tu jest internet, nie widzisz czlowieka,
          a po to jest miedzy innymi aa, zeby moc porozmawiac z kims realnym, nawet o
          ciezkich dla ciebie sprawach do mowienia.
          W przeciwnym razie poszukaj terapii DDA - bo to jednak moze byc to.
          Zreszta niech zgadne - masz cos okolo lat 30?
          Bo podobno okolo tego wieku nastepuje eskalacja zlych przezyc z dziecinstwa,
          ktore bardzo utrudniaja normalne funkcjonowanie, a wczesniej moze wlasnie one
          popchnely cie w alkohol.
          • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 22:06
            To ty jesteś klasyczny DDA lub DDD [dorosle dziecko dysfunkcyjne - z domu bez
            alkoholu]. Matka byla i matkąa i ojcem - jak u mnie - ojciec nie pil ale byl
            wiecznie zajety swoimi sprawami. Dla domu czasu nie miał.
            Tak wiec Twoja Mama nie potrafi normalnie żyć bo żyła w podwójnym świecie -
            świecie kobiet i ich spraw - np prowadzenie domu, zakupy i w świecie mężczyzn -
            np wszelkie remonty, kupno samochodu, mebli, twoje wychowanie. Twoja Mama nie
            potrafi żyć i bez ciebie i z Tobą. Dlaczego to trudno powiedzieć - terapia to
            powinna rozwikłać.
            Ty z nią nie rozmawiaj na Twoje kłopoty i problemy bo to dla niej kosmos i
            rzeczy niepojęte. Od tego są terapeuci
            • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 22:09
              Tak myślę - że jesteś DDA lub DDD. A że nie chce byś problemami się dzielił z
              obcymi ludźmi to widocznie w Twoim domu takie problemy były [skrzętnie
              ukrywane] i stąd postawa Twojej Mamy.
    • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 22:51
      Dodam jeszcze, ze moja matka traktowała zawsze alkohol i jego picie oraz
      narkotyki bardzo nienaturalnie.
      Jako coś złego, niemoralnego, ponizającego.
      Nawet picie na weselu czy w świeta było i jest meliniarskie, patologiczne itp.
      Sama nie lubi zadnego alkoholu i nie pije.
      Obsesyjnie bała sie, ze wpadnę w alkoholizm, mimo ze byłem abstynentem ciągle
      podejrzewała że piję/ biorę.
      Jako 20 letni człowiek bałem się wracać do domu w stanie jakiegokolwiek- nawet
      minimalnego- upojenia.
      Dla mnie picie/ upicie się, nawet od świeta, zawsze wiązało się z wyrzutami
      sumienia, poczuciem winy i ranienia matki/ rodziny.
      Niestety, to bylo samspelniające sie proroctwo, bo wpadłem w alkohol.
      Wiem, ze nie powinienem obwiniaż o picie osób trzecich, ale nie wiem, czy gdyby
      nie ta aura tabu i zła wokół alkoholu nie przyczyniłą sie głównie do mojego
      coraz gorszego picia.
      Bo raz że pijąc w chory sposób próbowałem kształtować swoja autonomię, ale
      jednocześnie miałem coraz gorsze wyrzuty sumienia.
      I poszło.
      • rauchen Re: problemy rodzinne- tutaj 03.02.06, 23:42
        ma obiekcje co do alkoholu - wiec wg mnie musiala gdzies spotkac sie ze zlym
        skutkiem picia.
        Czy to byl twoj ojciec ktory spowodowal u niej ta niechec - nie wiem.
        Moze byly sprawy o ktorych ty nie wiesz, a ona tym bardziej nie chce o tym
        rozmawiac, bo sa dla niej po prostu zbyt bolesne, lub zbyt wstydliwe zeby
        konkretnie okreslic powod swoich obaw.
        Zwyczajnie cos siedzi i tyle. Stad jej nieufnosc i zakaz mowienia o problemach -
        w jakis sposob moze sie bac ze w ten sposob ktos - ty lub ktos inny - ja
        rozszyfruje, pozna.
        Istnieje taki schemat zachowan typowy dla rodzin z problemem alkoholowym:
        nic nie mowic, nic nie czuc, i nikomu nie ufac. Problem istnieje, ale sie o nim
        nie rozmawia, bo jest to temat tabu, chociaz wszsyscy z tego powodu cierpia. To
        samo pewnie pojawilo sie u ciebie. Pozostaje objaw zewnetrzny - alkohol, i w
        nim zawarte wszelkie zlo.
        tyle ze to nie jest twoje zadanie zeby znalesc powod.
        Jesli nawet ktos trzeci w sposob posredni jest winny twojemu alkoholizmowi - to
        twoje zycie nalezy do ciebie, i ty jestes za nie odpowiedzialny. I tylko od
        ciebie zalezy co z nim zrobisz.
        A jezeli meczy cie przeszlosc - no coz, pozostaje terapia DDA, DDD i ulozenie
        spraw z przeszloscia. Dochodzenie do sedna sprawy z twoja matka jako jedyna
        pomoc tylko moze zaognic sprawy - lacza was mimo wszystko wiezy emocjonalne,
        wiele spraw moze nie zostac powiedzianych do konca zeby nie zranic drugiej
        strony, niektore sprawy wychodzac na zewnatrz moga druga strone zranic.
        Moga tym bardziej wywolac wyrzuty sumienia, ze sie powiedzialo kilka slow za
        duzo, niepotrzebnie. Nawet powiedzenie pewnych spraw obcej osobie moze wywolac
        takie wyrzuty, bo zlamales zasade "nic nie mowic".
        Dlatego mysle ze potrzebne ci jest nakierowanie na wlasciwa droge, ale to
        naprawde pozostaw specjalistom, bo samemu zrobisz sobie za przeproszeniem
        jeszcze wiekszy burdel.
    • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 13:03
      Nie wiem czy istnieje coś takiego jak pociąg do cierpienia, smutku, do
      skłócenia i samotnosci.
      Takie zachowania przejawia matka. Jak jest dobrze- to jest podejrzanie źle,
      trzeba coś znaleźć. Jak jest źle- jest normalnie.
      Od kiedy pamietam była skrajnie oszczedna i zamartwiala sie o przyszlosc
      finansowo na 10 lat do przodu.

      Jest chyba głęboko nieszczęśliwą osobą. Nie potrafi się cieszyć, żyć chwilą.
      Chyba nie przeżyła nigdy beztroskiej, spontanicznej chwili.
      Niestety jako dziecko i ja czesto żyłem w takim świecie.
      Ja sobie uświadomiłem te rzeczy i próbuję jej pomóc, ale nie potrafię.
      Mam czasem wrażenie, ze dopiero jak będzie stara zrozumie


      a propo picia- wyglaalo to tak, ze ojciec w dziecinstwie czasem wacal pijany z
      [pracy. matka witala go w drzwiach wyzwiskami a on odburkiwal a kilka razy
      odpowiedzial popychaniem i biciem.
      ale nie byl to raczej typowy schemat dla rodzin alkoholowych.

      np. to, ze matka podejmowala decyzje wynikalo raczej z jej apodyktycznosci, a
      ojciec po prostu sie wycofal/ poddal sie/ sprawe olał
      • rauchen Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 13:41
        w sumie to wiesz, mozesz przybrac poze bierna, i wierzyc w to ze matka kiedys
        zrozumie, nawet cie przeprosi, i wszystkie twoje problemy w jedna chwile
        rozprosza sie jak mgla;
        mozesz tez przejac odpowiedzialnosc za swoje zycie - w sumie masz wybor.
        • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 17:16
          Właśnie nie chciałbym zmarnować swojego życia z tego powodu.
          Rozumiem Twoją ironię, ale moje pozorna słabość wynika z tego, ze dopiero się
          za to zabieram.
          /Dotąd wszelkie ruchy hamowały wyrzuty sumienia.
          Teraz też jeszcze są, ale jakby uswiadomione.
          • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 18:34
            addicent - Twoja mama po prostu pochodzi z alkoholowego domu - nieważne ile i
            jak czesto jej ojcie pil - pil i to wystarczy - jej obawy o przyszlosc i to na
            10 lat do przodu wynikaja z tego zapewne ze zawsze byla niepewna jutra tak jak
            i jej mama - czy tato twoj a jej maz przyjdze pijany czy nie i nigdy zapewne ni
            mozna bylo liczyc na jego pomoc - byly zdane wylacznie na siebie - stad ta
            obawa o ciebie - a to zes wpadl w alkoholizm to normalne - wszak pochodzis z
            alkoholowgo domu i z niego wynisles takie a nie inne zachowania - toprzechodzi
            z pokolenia na pokolenie a alkohol jest tylko dodatkiem [czasem jest to cos
            znacznie gorszego] teraz masz szanse przerwac ten rodzinny korowod i naprawic
            swoje zycie - jak zaczniesz z soba cos robic to po pewnych czasie twoja mama
            zobaczy zmiany na korzysc i sie uspokoi - ale to wymaga czasu - na razie to ci
            nie dowierza bo jak ma dowierzac skoro przez cale swoje zycie spotykala sie z
            gorzala - obawia sie tez o twoje spotkania z inyymi uzaleznionymi bo sie po
            prostu boi ze zaczniesz chlac [pisales ze nie lubi jak sie dzielisz problemami
            z innymi ludzmi obcymi] - dla niej to na razie "pijaki"
            • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 18:54
              ale dlaczego wyprasza mnie z domu i wygaduje mi to, ze mi pomaga???


              Jestem zły na siebie w związku z całą sytacją.
              Teoretycznie wiem co powinienem zrobić- wyniesć sie z domu, ograniczyć kontakty
              do okazjonalnych ( jak robi chyba większosć dorosłych ludzi).
              Nie przejmować się opiniami i humorami matki.
              utrzymywać równe relacje z ojcem i matką- bez obwiniana (mimo że ojciec jest
              teraz mi duzo bardziej przyjazny).
              Przy kontakcie rozmawiać na neutralne tematy, przemilczeć pewne sprawy i jechać
              do siebie.
              I się tym W OGÓLE nie przejmować.
              Robić swoje, żyć po swojemu, wydorosleć.
              A mimo wszystki jest to dla mnie tak trudne.
              Cały czas czuję się jakby odpowiedzialny za dom, za zgode miedzy starymi, za
              dobre kontakty miedzy nami itp.
              A jednocześnie nie mogę odważyć się na taki krok- bo boję się, że bedę sam. Nie
              mam żony, dzieci, nie mam nawet partnerki życiowej.
              Obecnie jestm na zwolnieniu lekarskim, po którym już nie wracam do pracy. Nie
              mam właściwie nic.
              Więc nie mogę się pogodzić, że mam nie mieć kolejnej rzeczy, czyli rodziny.
              • rauchen Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 19:15
                DDD Dzieci Dysfunkcyjnych Domów-Dorosłe Dzieci Alkoholików.


                Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych /funkcje rodzicielskie spełniane w
                sposób chory lub wcale - łączą podobne cechy. Oto lista niektórych z tych cech
                opracowane przez amerykańskich specjalistów.

                1.DDD nie wie co jest normalne, musi zgadywać. W jego domu nic nie działo się
                zwyczajnie, świat nieustannie chwiał się w posadach.

                2 Trudno mu przeprowadzić swe zamiary od początku do końca. Zapala się do
                pomysłu , ale nie wie jak dość do celu.

                3 Kłamie choć może mówić prawdę. W dzieciństwie nie wiedział , za co będzie
                ukarany lub nagrodzony, kłamie wiec "na wszelki wypadek".

                4 ocenia siebie bezlitośnie , ma poczucie malej wartości lub kompletnej
                bezwartościowości. Nie wierzy, że można go cenić za jego własne cechy, sam ich
                nie rozpoznaje i nie potrafi się na nich oprzeć.

                5 Trudno mu bawić się i przezywać radość, przeszkadza mu w tym stale napięcie.
                Równocześnie może ciągle się uśmiechać i powtarzać :"wszystko w porządku".

                6Traktuje siebie strasznie poważnie. Większość problemów uważa za tak wielkie,
                że przerastają miarę człowieka.

                7 Trudno mu nawiązać i intymne stosunki. Litość myli z miłością, przeważnie
                kocha tych którzy potrzebują pomocy. Ktoś , kto sobie dobrze radzi, a okazuje
                miłość DDD , jest posadzony o nieczysty interes.

                8 Boi się odrzucenia, ale sam odrzuca. Woli "uprzedzić" odrzucenie, wiedząc że
                i tak to nastąpi, bo nie wierzy, że może być kochany.

                9 Przesadnie reaguje na zmiany, nad którymi nie ma kontroli. Wszystko co nowe
                jest niebezpieczne: ludzie , sytuacje, zachowania. Kolejny raz usuwa mu się
                grunt spod nóg.

                10 Czuje się inny. Ma poczucie ze nikt nie przezywa takich problemów jak on.

                11 Stale potrzebuje uznania i afirmacji. Robi mnóstwo , żeby je otrzymać, ale
                i tak w nie nie wierzy. Stara się zapracować na następne, które znów podważa.

                12 Albo jest nadmiernie odpowiedzialny, albo nadmiernie nieodpowiedzialny.
                Bardzo mu trudno wymierzyć granice tego , co zależy od niego , a co już nie.

                13 Jest lojalny do ostateczności nawet w obliczu dowodów na nielojalność wobec
                innych osób. Nie wie, kiedy jest wykorzystywany, a kiedy nie.

                14 Domaga się natychmiastowego zaspokojenia zachcianek. Boi się , ze jeżeli
                nie dostanie tego czegoś od razu, to może już nigdy nie dostać.

                15 Automatycznie poddaje się sytuacji , zamiast rozważyć inne możliwości.

                16 Szuka napiec i kryzysów, a potem skarży się na nie. Stan napięcia jest
                znany, znany jest też brak satysfakcji.

                17 Unika konfliktów lub bądź je zaostrza . Rzadko rozwiązuje.

                18 Boi się niepowodzeń, ale sabotuje własne sukcesy. Stawia sobie tak wysokie
                wymagania, że nie może im sprostać. Swój sukces mierzy wartością cudzych
                pochwal, sam nie umie się cieszyć

                19 Boi się krytyki, każda odbiera jako osobisty atak i zagrożenie, ale sam
                krytykuje i osadza.

                20 Żyje w izolacji od ludzi, nawet gdy jest pozornie wśród nich. Czuje strach
                przed ludźmi, samotność, brak poczucia przynależności. Boi się zwłaszcza władzy
                i zwierzchników.

                21 Czuje się winny , ilekroć staje lub chciałby stanąć w obronie własnych
                praw. Łatwiej mu troszczyć się o innych niż o siebie. Pozwala mu nie dostrzegać
                własnych realnych wad i unikać odpowiedzialności wobec siebie.

                22 W chwilach , gdy wszystko układa się dobrze , ogarnia go dezorientacja
                i "nuda", czeka aż coś się stanie. Porządni , spokojni ,czuli partnerzy są
                nieciekawi i porzucani.

                23 Reaguje głównie na to , co robią inni, zatracając własne JA.

                24 Uzależnia się od alkoholu albo od uzależnionych partnerów albo jedno i
                drugie. W ten sposób kontynuuje ten sam rodzaj wzajemnej zależności, jaki
                łączył go z rodzicami lub kimś innym w rodzinie.

                DDD nie odpowiada za to co go spotkało, jednak jest odpowiedzialny za swój
                powrót do zdrowia . Jedynym sposobem na uzyskanie kontroli nad własnym życiem
                jest przejecie za nie odpowiedzialności.

                (meet.free.ngo.pl/Alko01.htm)

                i tu jeszcze taki tekst:

                psychotekst.com/strona.php?nr=381

                • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 20:30
                  rodzine mozesz miec - nawet od teraz - ja rodzine zalozylem w wieku 39 lat - od
                  5 lat jestem zonaty i bardzo szczesliwy - odbudowa kontaktow z moja matka
                  trwala okolo 8 lat - a nie pije juz chyba 15 - na poczotku bylo bardzo trudno z
                  obydwu stron i tak jak u ciebie lepsze kontakty mialem z ojcem niz z matka -
                  swoja zone poznalem w srodowisku AA i Alanon i przyznam ze nie ma lepszej zony
                  nic Alanonka [ale leczona] dodatkowo moja zajmuje sie terapia AA i Alanon oraz
                  DDa i DDD [tak wiec mam "przechlapane"] - AA i terapia da Ci nowe sily i nowe
                  drogowskazy - pomysl o terapii PRO [Program Rozwoju Osobistego] - to daje odpal
                  na cale zycie. - a z twoja mama utrzymuj kontakty a moze nawet najpierw
                  porozmawiaj z nia jak ci ciezko - zapewne zrozumie [a rozmowa oczyszcza] - bo
                  jej tez jest ciezko - wszak przez wiele lat chlales gorzalke - to tak szybko
                  sie nie zapomina
            • scarlet111 Re: s@111 04.02.06, 23:24
              ja jestem 'alkoholik karmiczny' a w rodzinie pił tylko dziadek, przyznaje się i
              jest mi z tym żle.
    • e4ska Re: problemy rodzinne- tutaj 04.02.06, 23:48
      Jestem dyletantką, jeśli chodzi o podejście terapeutyczne, ale napiszę essey,
      Addi, co mnie zastanawia w Twojej historii.

      "Od kilku dni w związku z chorobą zamieszkałem na jakiś czas u rodziców. Do
      czasu owrotu do zdrowia. > Matka non stop sugeruje mi wyprowadzkę".
      Nigdy nie powiedziałabym krewnemu, a na pewno własnemu dziecku, jeśli ten ktoś
      byłby dotknięty chorobą, żeby się wyprowadził. Nie w takiej chwili. Nie
      powiedziałabym tego komuś, kto jest bezbronny w chwili nieszczęścia,
      przygnębiony, bez konkretnych planów, w stanie zawieszenia. Syn przyjeżdża do
      domu, jest chory, stracił pracę. A ja mu dokopuję wyprowadzką. Miłość niejedno
      ma imię:)

      "To wg mojej matki swiadczy o tym, > ze siedzę jej ciągle na głowie i garach. No
      bo jak wracam do siebie to ona mi daje często jakieś tzw. wałówki.(z wlasnej woli)".
      Wałówka to fasadowa miłość i fasadowa macierzyńska troska. Okazuje ci miłość za
      pomocą wałówki, więc ma prawo narzekać? Ostatnio jeden ze znajomych, który
      pomagał przy remoncie, został wyposażony przeze mnie w słoiczki i kotleciki.
      Żeby się wyspał w niedzielę, odpoczął po pracy (miał zapłacone), zjadł
      porządnie. Nie uważam jednak, że wyposażenie w wałówkę ma coś wspólnego z miłością.
      Podawanie posiłków jest, o czym dobrze wiem, dowodem na miłość rodzicielską.
      Bardzo łatwym dowodem. Aż po oczach bije. Byle nie jedynym dowodem, Addi:)

      "ją oskarżam o to, że skąpiła na moje wykształcenie"
      Wykształcenie syna, choć jeszcze w trakcie, jest moją najlepszą inwestycją
      życiową. Ciężko było... Wielka to dla matki pociecha widzieć, że jej dziecko ma
      dobrze płatną, prestiżową pracę, że daje sobie w życiu radę, że kupi prezent,
      wspomoże starszą finansowo, pocieszy w smutku, zagada, pomoże jak potrzeba.
      Twoja matka sama sobie zrobiła na złość.

      "Boję się, że ja zerwę kontakty, ona umrze albo popełni przeze
      > nmnie samobojstwo (o czym pare razy wspomniala)i wtedy zwariuję."
      Chciałaby ranić ludzi nawet po śmierci.
      Miałaby pewność, że kiedy jej nie będzie, wszystko pozostanie tak, jak za jej
      życia. Zaiste, Twoja matka myśli perspektywicznie. "Non omnis moriar" dzięki
      synowskiemu sumieniu.

      "Ona twierdzi, że mogłem się wtedy usamodzielnic i ze robilem co chcialem".
      Heh, w jakich czasach żyje Twoja mama? Za PRLu to może byś się usamodzielnił,
      stypendia były niemałe, ofert pracy od groma, czynsz symboliczny, wczasy
      zakładowe. Addi, bez domowego wyposażenia w gotówkę i wsparcia finansowego jest
      Ci strasznie ciężko, nie miej do siebie pretensji.

      Chociaż podobno alkoholikami zostaje się na własne życzenie, to jednak niektórzy
      mają taką podporę w swoich mamusiach, że bliżej im do dna.

      Nie myśl, dlaczego matka jest taka, jaka jest, czy to wina dziadapradziada,
      sąsiada czy małżonka-tchórza. Matki nie zmienisz, choćbyś mówił wszystkimi
      językami świata i na dodatek miał w sobie miłość. Po drugiej stronie też trzeba
      miłości, niestety.

      Zakładasz, Addi, że rodzicielska miłość to rzecz oczywista. Też tak mi się
      zdawało. W moim przypadku, inaczej niż w Twoim, rodzice mnie nie kochali, ale ja
      tego nie widziałam! Męczyli mnie, bili, zmuszali do ciężkiej pracy i poniżali
      nie dla mojego dobra, ale z wygody, bo fajnie mieć pod ręką kozła ofiarnego,
      który bezgranicznie kocha, a im więcej mu dokopiesz, tym bardziej będzie kochał,
      bo przecież jest winien, prawda? Po co przyszedł na świat? Nikt go do tego nie
      zmuszał. A jak się nie podoba, to won do domu dziecka, wynocha z domu.
      Kiedy całkiem niedawno zobaczyłam prawdziwe oblicze moich rodziców, kiedy to
      poraziło mnie oczywistością, rozchorowałam się. Bardzo ciężko i bardzo
      fizycznie. Ale rzuciłam już picie i nie napiłam się. Dzięki temu wróciła moja
      pogoda.
      Ty masz lepszą sytuację, więc się nie łam. Jesteś kochany może nieporadnie, ale
      masz świadomość tej miłości. Poczytaj może o dysfunkcjach w rodzinach z
      dominującą matką, jak też o tzw. wampirach energetycznych (google).
      Do AA powinieneś pochodzić, bo jesteś sam. Co do terapii, nie namawiam, bo nie
      jestem zwolenniczką wybebeszania, ale gdybyś nie miał cierpliwości czytać, to
      lepiej pogadać i posłuchać.
      Nie zaginaj się:)
    • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 05.02.06, 20:00
      Dzięki za wszystkie wypowiedzi.
      Muszę je przetrawić.
      Odnajduję w sobie wiele zachowań z tej listy DDD.
    • addicted1 Re: problemy rodzinne- tutaj 06.02.06, 18:47
      Dziś atmosfera w domu trochę się polepszyła.
      Starzy się pogodzili (pokłócili się, bo ojciec obstał za mną gdy matka
      sugerowała mi wyprowadzkę). Również ja pewne sprawy wyjaśniłem.
      Boję się tylko pewnej pułapki. Bo kilka razy już to przerabiałem. Nie wierze,
      że za kilka dni/ tygodni znów temat nie wróci.

      Przekonuje się wielokrotnie, że nie mam co liczyć na zdrowe i normalne oparcie
      w domu rodzinnym(wiem, ze matka niemal na pewno nie wygoniłaby mnie z domu, ale
      mogę „liczyć” na często „oferty” wyprowadzki, aluzje, sugestie itp., co
      wierzcie mi dokucza)
      Takie „godzenie się” powoduje, że te złudzenia o oparciu w trudnych chwilach w
      normalnym domu wracają. Co mi przeszkadza na pełne przejście na system „licz na
      siebie”i wzięcie 100% odpowiedzialności.
      Z drugiej strony mimo wszystko kocham swoich rodziców i wolę życ z nimi w
      zgodzie niż w kłótni.
      Ale z mojej strony jest mimo zgody ten żal- że nie mam oparcia itp. Wiec nie
      jest to cczysta zgoda.
      Muszę się pogodzić z tym, czyli jakby na nowo pokochać swoich rodziców tak
      jakby akceptując pewne niezdrowe rzeczy.
      Nie mogę się w tym połapać.

      • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 06.02.06, 21:12
        Twoi Rodzice to sie beda klocic i godzic do konca Świata i jeden dzien dluzej i
        to czasami 5 razy na dzien. Obiektem klotni bardzo czesto bedziesz Ty no bo o
        cos trzeba sie poklocic - nie mozna klocic sie o nic. Tak wiec odpusc sobie -
        jak nie Ty to sie pokloca o stary garnek, wyrzucone 5 lat temu krzeslo, czy o
        cos innego. jak ty jestes obiektem klotni to znaczy ze jestes dla nich wazny.
        Twoja mama to cie bedzie "wyrzucac" z domu srednio 5x na tydzien - ale nigdy
        tego nie zrobi - mozesz jej to powiedzec.
      • e4ska Re: problemy rodzinne- tutaj 06.02.06, 21:18
        Napisałeś Addi: "Muszę się pogodzić z tym, czyli jakby na nowo pokochać swoich
        rodziców tak
        > jakby akceptując pewne niezdrowe rzeczy".

        Bardzo dobrze to ująłeś, zgadzam się z Tobą. Myślę nawet, że dzięki tej wiedzy,
        jaką zyskałeś, nie będziesz już tak ostro reagował na wszelkie zgrzyty, bo znasz
        w pewnej mierze ich przyczynę.

        Swoją drogą zazdroszczę Ci, moja sytuacja pod tym względem jest beznadziejna.
        Dla mnie jedynym ratunkiem jest trzymać się jak najdalej, nawet nie próbować,
        chyba że istnieją jakieś zbroje a'la średniowieczny rycerz krzyżowy, odporne na
        miecze i topory;)

        No i pamiętaj o podatności DDD na uzależnienia. Mam nadzieję, że nie zabrnąłeś
        tak daleko jak ja w tej zależności, w razie czego, zatrzymaj się i nie idź dalej.
        Dużo dobrej energii i siły życzę, eska.
        • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 07.02.06, 12:21
          e4ska - na toksycznych rodzicow to i zbroja rycerska za malo, schron
          przeciwatomowy i okopy przeciwczolgowe to za malo - przebija sie bo zawsze
          znajda tę dziurke do nas.
          Jedyny sposob to tak sie samemu zmienic w sobie by te ich ataki trafialy
          rykoszetem w proznie - a jak jakis atak trafi to bezbolesnie - jak sobie tak
          postrzelaja bez efektu to sie znudza i zajma sie soba lub kims innym - a moze
          byc tez tak ze nastapi rozejm.
          jest to mozliwe. ja tez na nowo pokochalem swoich rodzicow z ich świrami i ich
          niezdrowymi rzeczami - to sa ich niezdrowe rzeczy a nie moje.
          Pozdrawiam. I wracam do roboty bo zaczynam sie uzalezniac od tego forum.:)))))
          • e4ska Re: problemy rodzinne- tutaj 07.02.06, 23:57
            Jerzy, w tym uzależnieniu stanowczo odradzam terapię:)

            Czy słyszałeś, że faza wybaczającej miłości powinna sama nastąpić, ale czy w
            każdym przypadku? Pogodziłam się, pewnie na zapas, że prędzej będę miała wyrzuty
            sumienia na łożu śmierci niż zdecyduję się na pojednanie. Zresztą nie bylo
            żadnej kłótni, nawet rozmowy. Po prostu zerwałam kontakty.
            Moi rodzice zniszczyli wielu ludzi, sprawiało im to pasję, współnienawidzili z
            całych serc i koślawych umysłów swoich. Im mniej znaczą w hierarchii, tym
            bardziej są samotni, a ja widzę w tym nie jakąś sprawiedliwość, tylko logikę
            wydarzeń. Tyle razy ostrzegałam, tłumaczyłam, i nic.

            Złapałam się na tym, że poczuwam się do obowiązku zadośćuczynienia za ich winy.
            Ale, całe szczęście, umiem panować nad sobą.

            Kiedy dojrzałam do niepicia, ważną rolę odegrało: nie mogę im przynieść wstydu.
            Na tyle okazali się dla mnie pomocmni, a ja nie upieram się teraz, że moja
            trzeźwość to ofiara na rzecz kogokolwiek z moich bliskich. Bo pewnie mogłabym
            się spokojnie napić, starszym na złość:)
            Doczepiłam się okazyjnie cudzego wątku, myślę jednak, że A. się nie obrazi.
            eska
    • alina66 Re: problemy rodzinne- tutaj 07.02.06, 15:24
      Moja matka jest bardzo podobna do Twojej. Te same zachowania - pretensje,
      odrzucanie (z moją siostrą zerwała kontakty calkowicie, ze mną z łaski
      utrzymuje, swojego wnuka a mojego syna toleruje z biedą ). Ciągle daje odczuć,
      że strasznie się dla nas poświęcala.Wszystko wie najlepiej (na każdy temat),
      nie wolno mieć innego zdania niż ona. Bardzo lubi mieć władzę i kontrolę nad
      innymi. A jak się jej nie pozwoli to dobrze wie co powiedzieć, żeby zranić.
      Piła, bardzo piła.
      Ojciec też pił.
      A ja jestem DDA i AlAnon.
      Moja matka jest pewnie dużo starsza od Twojej, ma 71 lat i z wiekiem jest coraz
      gorsza. Do tego ma takie ataki jakby agresji słownej.
      Bardzo cierpiałam z tego powodu. Przeczytaj koniecznie książkę "Toksyczni
      rodzice".
      Po tej ( i innych) lekturze udaje mi się trochę bardziej emocjonalnie
      zdystansować - wysłuchuję, zapominam. Nie myślę, dlaczego dzisiaj była wredna,
      dlaczego tak mi dokucza. Po prostu wychodzę od niej i koniec.
    • 1951b Re: problemy rodzinne- tutaj 10.02.06, 17:02
      Jest książka pt. "Toksyczni rodzice" nie znam autora ale to jest odpowiedź na
      Twoje problemy polecam
      • jerzy30 Re: problemy rodzinne- tutaj 10.02.06, 20:25
        "Toksyczni rodzice" - Susan Forward
        "Żyć w rodzinie i przetrwać" - Skynner i Clese
        "Toksyczni teściowie" - Susan Forward
        "Żyć w tym świecie i przetrwać - Skunner i Clese
        wydawnictwo Santorski - szukac w internecie - chyba jest sprzedzaż wysyłkowa
        Jakieś inne pozycje?????????
        Pozdrawiam
Pełna wersja