czy można coś zrobić?

22.03.06, 09:32
Kiedyś pisałam czasem na tym forum.
Jestem byłą żoną alkoholika, po rozwodzie, mój eks nadal pije.
Poza tym jEst inteligentnym, dowcipnym facetem, stara się być dobrym ojcem,
na ile mu choroba pozwala.
Mamy osiemnastoletniego syna i to właśnie jego dotyczy problem. Otóż mój eks
pije obecnie ostro, codziennie. Przyjeżdża do syna (spotykają się poza moim
domem) trzeźwy, ale kiedy dzwoni do syna nie jest trzeźwy.
Syn mówi do mnie,że z tatą jest źle. Martwi się. Nie dzwoni do ojca po
szesnastej,żeby nie trafić na jego nietrzeźwy.
Syn nie chce na terapię dla DDA, nie jestem w stanie go przekonać.
Też jestem DDA, tłumaczę , że ojciec chory, że nie jesteśmy za to
odpowiedzialni,że nie mamy wpływu na jego chorobę.
Nie chcę i nie będę rozmawiać z eksem, bo zanim się rozstaliśmy, sto tysięcy
razy przerabialiśmy temat jego picia, chodziliśmy razem na terapię, on był
cztery razy na odwyku. Nie chcę angażować się w jego chorobę,ale chcę, żeby
mój syn byl szczęśliwy.
Co mogę zrobić dla syna?
    • e4ska Re: czy można coś zrobić? 22.03.06, 12:49
      Alino, chyba przekładasz swoją głęboko wrodzoną troskę o ludzi, których kochasz,
      z męża na syna.

      Nic w tym przypadku mądrego nie zrobisz. Syn kocha ojca, więc mu ciężko.
      Patrzeć, wiedzieć jak jest, i nic, bo nie da się pomóc.

      Lepiej, Alino, że syna to boli, niż gdyby był obojętny. Gdyby go ojcowskie
      problemy nie obchodziły, wtedy byłoby naprawdę źle.

      I co, wzięłabyś na swoje znękane barki jeszcze jedno cudze cierpienie? Tak się
      jednak nie da. Syn najukochańszy sam się musi z problemem zmierzyć, wytrzymać,
      zastanowić. A terapia? Byłaś na terapii i co, jesteś szczęśliwa? Przecież to
      dorosły chłopak, zostaw mu prawo do decydowania, bedzie chciał, pójdzie, nie
      będzie chciał, wytrzyma. Terapeutyczne prowadzenie za rączkę nie wszystkim
      dobrze wychodzi, czasem krzywi człowieka i, wiem z obserwacji, dziwni ludzie
      potem się z co poniektórych robią.

      Przydałaby się chyba terapia dla kochających i zatroskanych matek:( Mam
      nadzieję, że jej jeszcze nie wymyślili.

      Macierzyńska powinność: cierpieć, gdy jej dzieci cierpią, cieszyć się, gdy się
      cieszą.
      Pociechy życzę, Alinko, z całego serca.
      • drak02 Re: czy można coś zrobić? 22.03.06, 13:29
        18 letni chłopak to jeszcze praktycznie dziecko. I obcowanie z pijanym ojcem
        nie jest najlepszym sposobem na kształtowanie jego osobowosci. Wbrew pozorom 18
        letni człowiek nie ma ukształtowanej w pełni własnej postawy i obcowanie z
        pijanym ojcem moze mieć duży wpływ na jego późniejsze życie. Będąc mniej więcej
        w wieku jesj syna sam sobie decydowałem co bedę robił a pijany ojciec bełkotał
        mi swoje prawdy zyciowe. W chwili obecnej zasilam dosyć spore szeregi DDA i
        alkoholików (niepijących) . Pozdrawiam.
        • e4ska Re: czy można coś zrobić? 22.03.06, 13:46
          Nie podoba mi się taka rzecz w tym wszystkim: "Poza tym jEst inteligentnym,
          dowcipnym facetem, stara się być dobrym ojcem, na ile mu choroba pozwala".

          Pisałeś bodajże Ty, Draku, powinnam sprawdzić, przepraszamspieszesie, o typach
          alkoholików. Według mnie ten człowiek wykorzystuje swoją inteligencję po to, aby
          ukryć, że jest draniem. Spotyka się z synem trzeźwy, by pokazać, jakim z niego
          fajny człowiek, jak kocha, jak dobrze by było, itd. Mam czarne podejrzenie, że
          on robi Alinie koło pióra.


          I kto wie, to Alina może sobie wyjaśnić, czy czasem nie utwierdza syna w
          poczuciu, że tato jest kimś wyjątkowym i żeby nie ta choroba...
    • alina66 Re: czy można coś zrobić? 22.03.06, 17:28
      dziękuję Wam za reakcję.
      Siedzę i myślę. Bo z jednej strony to prawda, że całe życie brałam
      odpowiedzialność za innych - moi oboje rodzice byli alkoholikami, bardzo
      wcześnie przejęłam odpowiedzialność za rodzinę. Potem - jak to z nami jest -
      wyszłam za mojego eksa i od nowa jazda.
      Nie chcę, żeby historia powtórzyła się z moim synem.
      Z drugiej strony to jednak nie jest jeszcze dorosły człowiek.
      A poza tym e4sko, masz rację- cierpię, kiedy cierpi mój syn.
      Ja mu nie mówię, że jego ojciec jest kimś wyjątkowym. Ale mówię, że stracił w
      zyciu wszystko przez wódkę.
      Ale to wszystko nie jest takie czarne albo białe. Mój eks nie jest potworem.
      JEst bardzo alkoholikiem. Powiem szczerze, że mnie to już pimpa, bo jesteśmy
      kilka lat po rozwodzie, ja jestem w nowym związku. Ale na pewno mam poczucie
      winy, że to, czego tak bardzo chciałam oszczędzić synowi - przechlapane
      dzieciństwo i młodość, bo wóda, właśnie to się stało...
      Myślę dalej.
      Pozdrawiam
      • gooch Re: czy można coś zrobić? 23.03.06, 00:31
        mam 26 lat, mój ojciec nadal pije. W przeciwieństwie do twojego eksa nie próbuje
        utzymywać ze mną kontaktów. Z perspektywy jaką mam dzisiaj wydaje mi się to
        łatwiejsze, bo nie przeżywam ciągle kolejnych zawodów, że on mnie przecież kocha
        i mu zależy, tylko jakoś pije dalej. Myśle że mnie kocha, ale to co robi ciągle
        mnie niszczyło. Jakiś czas temu zdecydowałam, że nie będę się więcej o niego
        starać i czuję się z tym dobrze. Tyle że nie była to łatwa decyzja i zajęła mi
        kilka lat. Zyczę tobie i twojemu synowi pogody ducha.
Pełna wersja